Agama Posted January 3, 2009 Posted January 3, 2009 Aniu Lara sie oczyszcza i takie rozne plyny beda sie wydzielac,na spacery o normalnych porach nalezy wychodzic,karmy na razie nie zmieniaj aby nie bylo ,,rewolucji,, brzuszkowej,jesli zobaczysz ,ze sunia nie chce karmic to przystawiaj maluszka,szkoda ,ze to USG,nie do konca wiarygodne ,bo nie wiemy czy porod sie zakonczyl pytaj o wszystko co Ciebie niepokoi i staraj sie nie denerwowac bo to udziela sie Larze BYLAS BARDZO DZIELNA:loveu: Quote
florida_blue Posted January 3, 2009 Author Posted January 3, 2009 Włodek do mnie zadzwonił z informacją, że został dzisiaj tatusiem chrzestnym :lol: Aniu, jak ty sobie poradziłas, ten poród na ulicy, dosłownie horror - jesteś niesamowita :loveu: Quote
wlodek1703 Posted January 3, 2009 Posted January 3, 2009 Aniu, byliśmy z Tobą, jesteśmy, będziemy:loveu: Nie mam doświadczenia w opiece nad maluszkami, ale w miarę możliwości pomogę. Nie tylko ja. Jest jeszcze wiele osób, które chętnie pomogą. Pisz tylko czego Ci trzeba. A gdy przestaną trząść Ci się ręce i Lara pozwoli, zrób małej jakieś fotki i wrzucaj;) Quote
florida_blue Posted January 3, 2009 Author Posted January 3, 2009 Aniu, a ta mała tirówka - moze byśmy jej szukali jakiegoś innego tymczasu, żeby cie odciążyć chociaż troszkę... wstaw zdjecia jakieś - wystawie jej allegro przynajmniej... cztery psiaki w domu to troche duzo.. miały być dwa :roll: Quote
wlodek1703 Posted January 3, 2009 Posted January 3, 2009 A tak uczciliśmy narodziny maleństwa:diabloti: Quote
wlodek1703 Posted January 3, 2009 Posted January 3, 2009 Na prośbę autorki wklejam wypowiedź nikusi z SPW forum: "Właśnie rozmawiałam z Anią, Lara nie chce zajmować się małą, Ania próbuje dostawiać ją do sutka, ale Lara na Anię warczy. Jak maluszek płacze to Lara nawet do niego nie podchodzi... Ania bardzo się stara ale Lara jej tego nie ułatwia... Słuchajcie, Ani trzeba pomóc. Ma w tej chwili 4 psy na głowie a w tym maluszka - tylko hodowcy wiedzą ile zachodu kosztuje prawidłowe odchowanie szczeniaka... Trzeba zabrać od Ani przynajmniej te dwie kundelki i ją w ten sposób odciążyć, ona nie może zostać z czterema psami!!!" Quote
karolak Posted January 3, 2009 Posted January 3, 2009 No to chociaż ojciec chrzestny wypił zdrowie maleństwa :diabloti: Quote
betka-sp Posted January 3, 2009 Posted January 3, 2009 Aniu..przede wszystkim spokoj... jak ty będziesz robiła cos nerwoow to Lara tak to będzie odbierała i reagowała....dobrze jest jeśli lara prowadzi cie do malucha...czyli nie boi sie, że zrobisz mu krzywdę... sprubuj żeby spokojnie poleżała na swoim posłaniu w odosobnieniu..posiedź z nią....ale też przypilnuj żeby maluszek sie nie wychłodził...jesli tak jak pisałaś juz raz go dopusciłą do cyca to chyba ma mleko...a przynajmniej będzie sie ono zbierało.....jak sie uspokoi i nie będzie miała zagrożenia ze strony twoich tymczasowiczek może zacznie karmić....wygladała na sum\nie która juz miała maluchy wiec wie o co chodzi.... ale jej niepokój robi swoje.... wiec spokój, cisza...ona musi poczuc sie bezpiecznie....i powinno byc OK Quote
florida_blue Posted January 4, 2009 Author Posted January 4, 2009 [quote name='wlodek1703']Na prośbę autorki wklejam wypowiedź nikusi z SPW forum: "Właśnie rozmawiałam z Anią, Lara nie chce zajmować się małą, Ania próbuje dostawiać ją do sutka, ale Lara na Anię warczy. Jak maluszek płacze to Lara nawet do niego nie podchodzi... Ania bardzo się stara ale Lara jej tego nie ułatwia... Słuchajcie, Ani trzeba pomóc. Ma w tej chwili 4 psy na głowie a w tym maluszka - tylko hodowcy wiedzą ile zachodu kosztuje prawidłowe odchowanie szczeniaka... Trzeba zabrać od Ani przynajmniej te dwie kundelki i ją w ten sposób odciążyć, ona nie może zostać z czterema psami!!!" 4 psiaki na jedną Anię - pomózcie szukać czegoś dla suczek... Ania zdecydowała się zabrać Larę mając w domu tylko Missi, w drodze powrotnej zabrala Tirówkę malutką, nie mogła jej tam zostawić na ulicy... I Lara okazalo się, ze z przychówkiem ... tu nie chodzi TYLKO o pomoc finansową (oczywiscie bardzo potrzebbną, szczególnie w tej sytuacji) ale o pomoc przy psach... niepokojące sa wiesci na forum SP - dajcie znać co sie dzieje Quote
wlodek1703 Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 Niestety mimo usilnych starań maleństwo w nocy odeszło... Więcej napisze Ania jak dojdzie do siebie:-( Quote
Guest monia3a Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 Aniu, bardzo mi przykro z tego powodu :-( Może Lara wiedziała, że maleństwo jest za słabe i nie przeżyje. Quote
betka-sp Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 monia3a napisał(a):Aniu, bardzo mi przykro z tego powodu :-( Może Lara wiedziała, że maleństwo jest za słabe i nie przeżyje. ....też mi sie tak wydaje.......teraz najważniejsze, żeby w połogu coś Larze sie nie przyplatało :roll: ....... Quote
jaanna019 Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 Jestem zdruzgotana i zszokowana, wczorajszy dzień był taki emocjonujący.. Po dramatycznym porodzie, wróciłyśmy do domu. Lara dostała do swojej dyspozycji pokój mojej Julci, żeby miała spokój i ciszę. Z oczywistych powodów drzwi były cały czas zamknięte, a Lara zamiast zajmować się malutką stała pod drzwiami i drapała. Kiedy otwierałam ona obchodziła mnie w kółko i wchodziła do pokoju. Zrozumiałam, że mnie potrzebuje i dlatego cały dzień i wieczór spędziłam przy niej i malutkiej. Lara kładła się w pewnej odległości od szczeniaczka i tylko patrzyła albo zasypiała. Maleństwo płakał więc próbowałam przystawiać je do cyca ale Lara warczała na mnie. Najpierw myślała, że dlatego że biorę małe ale po wielu próbach kiedy udało mi się zaczepić małą na cycu Lara wstała i normalnie strząchnęła szczeniaczka i odeszła w drugi koniec posłania :-( i tak powtarzało się wielokrotnie. Czasem małej udało się troszkę pojeść czasem nie. Jak tylko się podnosiłam żeby wyjść na chwilę Lara pchała się za mną. Na płacz małej nie bardzo reagowała. Podchodziła wąchała i odchodziła. Maleństwo cały czas ogrzewalam i masowałam, myślałam że może za jakiś czas jak Larze minie pierwszy szk to się zajmie maleństwem :-( Pokarm miała co prawda siarę ale przecież to normalne. Nie wiem co jej się stało, że nie chciała maluszka. Wieczorem malutka zaczęla dziwnie oddychac, czasem była to sapka a potem bezdech. Jak na złośc było już późno i musiałam szukać kliniki która pełni dyżury nocne. Pan wet ratował malutką prawie dwie i pół godziny. Niestety odeszła :placz: miała niewydolność oddechową albo spowodowaną niedostatecznym czy nieprawidłowym rozwinięciem płuc albo zapaleniem płuc, być może przez ten poród na mrozie :-( Jestem załamana :-( Najgorsze jest jednak to, że Lara zachowuje się tak jakby nigdy nie było żadnego szczeniaka. Jak pojechałam do weta to ona najnormalniej w świecie wróciła na swoje codzienne posłanie do mojego pokoju, a tamtym wcale się nie interesowała. Zachowuje się normalnie, nie piszczy, nie szuka malucha, nic zupełnie nic :-( może to lepiej dla niej że nie tęskni ale my bardzo tęsknimy... Quote
Guest monia3a Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 Aniu tak się zdaża, szczeniak był za słaby lub chory dlatego Lara go odrzuciła. Kiedyś u moich rodziców urodziły się szczenięta - pudle i jednego Kaja od samego początku odpychała, nie chciała go myć a innymi zajmowala się jak należy szczeniak odszedł :( to jest poprostu instynkt. Lara jest osłabiona, była wychudzona, chora i dlatego szczeniak rozwijał się źle, był słaby i pewnie chory i stąd ta sytuacja. Jesteś bardzo dzielna i kochana, zrobiłaś wszystko co mogłaś. Podziwiam Cię bardzo :loveu: Quote
karolak Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 Aniu bardzo mi przykro że maluszek odszedł :placz: Ale tak jak inni piszą , może Lara wyczuwała ze jest za słaby i stąd jej zachowanie. Jesteś odważną kobietą i jestem pełna uznania dla Ciebie :calus: Quote
wlodek1703 Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 Trzymaj się Aniu:calus: Jesteśmy z Tobą:-( Quote
jaanna019 Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 Całe szczęście ,że z Larą nie dzieje się nic złego, w sensie psychiki. Może faktycznie natura wie lepiej i czasem lepiej nie ingerować w jej prawa. Najważniejsze teraz jest zdrowie Lary. Nie wiem czy mam już schizy ale stan skóry się pogorszył, znów ma pełno strupów. Jutro stado zostanie pierwszy raz samo w domu, mam nadzieję, że sobie poradzą moje dziewczyny:oops: Quote
wlodek1703 Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 jaanna019 napisał(a):Jutro stado zostanie pierwszy raz samo w domu, mam nadzieję, że sobie poradzą moje dziewczyny:oops: I jak domek? Stoi na swoim miejscu?:razz: Quote
jaanna019 Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 Domek stoi :eviltong: zniszczeniu uległa rolka papieru do d.. , wiem czyja to sprawka:cool1: łapy maczała w tym Missi de Molka, popularnie zwana Miską:evil_lol: Wszystkie trzy dziewoje całe i zdrowe to najważniejsze:multi: Quote
Guest monia3a Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 Moja Kiara też rwie papier do d. jak tylko zostaje w domu sama :shake: Quote
betka-sp Posted January 6, 2009 Posted January 6, 2009 jaanna019 napisał(a):Domek stoi :eviltong: zniszczeniu uległa rolka papieru do d.. , wiem czyja to sprawka:cool1: łapy maczała w tym Missi de Molka, popularnie zwana Miską:evil_lol: Wszystkie trzy dziewoje całe i zdrowe to najważniejsze:multi: hihihihi....eeeeeeeeeeeeee...to spoko :cool3::cool3: takie straty to nie straty :lol::lol::lol: najwazniejsze, że dziewczyny całe :multi::multi: Quote
jaanna019 Posted January 7, 2009 Posted January 7, 2009 Z Larunią dzieje się coś niedobrego:shake: byłyśmy wczoraj u weta, ale nic konkretnego nie wybadali. Lara wymiotowała, była smutna i miała spowolnione ruchy, ogólnie mało się ruszała. Chyba bolał ja brzuszek bo miała napięty i prężyła łapki. Dziś rano nie chciała wyjść na spacer, temperatura 39,5 jest smutna:-( Wydzielina z pochwy zmieniła kolor na zółtawy, śluzowaty z krwią. Po południu idziemy znów do weta, zrobimy szczegółowe USG. Oj Laruniu co ty wyprawiasz malutka:placz: Quote
Guest monia3a Posted January 7, 2009 Posted January 7, 2009 O rany, mam nadzieję, że nie został w brzuszku żaden martwy płód :shake: Quote
jaanna019 Posted January 7, 2009 Posted January 7, 2009 USG nie wykazało niczego nieprawidłowego, na szczęście:lol: możliwe że jest to początek stanu zapalnego, którego jeszcze w obrazie nie widać. Utrzymujemy leczenie w dalszym ciągu, dodatkowo obserwacja i pomiar temperatury dwa razy na dobę, jakby co to lecę do weta. Miejmy nadzieję, że to nic poważnego. Lara popołudniu czuje się lepiej, nawet poganiała Missi po domu:evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.