xxxzdzujkaxxx Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 zastanawiam sie nad faktem: bede miala psa(w styczniu) i ja chodze do szkoły. moja mama zgodzila sie na psa w tamtym roku(szczeniak ze schroniska), ale niestety samochod ja przejechal... przez to ze momentami rodzice mieli dosc ze ''ciagle wołam: frytka,frytka" no i ja bylam tego dnia w szkole, a mama(chyba) wykorzystujac sytuacje wypuscila frytke na dwor, a brama byla wtedy otwarta i niestety...zginęła. z tym moje pytanie: co zrobic z psem podczas mojej nieobecnosci? kupic mu kojec? trzymac w pokoju? na balkonie? dodam ze ten szczeniak bedzie mieszancem jamnika z kundlem...mala psiunia. Quote
dog_master Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 Pogadać z rodzicami... Zamykać w pokoju na klucz. Kupić klatkę i zamknąć na kłódkę... Heh, znam ten ból, jak ja kombinowałam, jak mój pies nie mógł wychodzić na dwór, a nikt sobie z tego nie zdawał sprawy, jak bardzo to ważne... Zamykałam małego na klucz w swoim pokoju, miał wodę, zabawkę i nie wychodziłam na długo. :] Quote
monika083 Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 xxxzdzujkaxxx napisał(a):zastanawiam sie nad faktem: bede miala psa(w styczniu) i ja chodze do szkoły. moja mama zgodzila sie na psa w tamtym roku(szczeniak ze schroniska), ale niestety samochod ja przejechal... przez to ze momentami rodzice mieli dosc ze ''ciagle wołam: frytka,frytka" no i ja bylam tego dnia w szkole, a mama(chyba) wykorzystujac sytuacje wypuscila frytke na dwor, a brama byla wtedy otwarta i niestety...zginęła. z tym moje pytanie: co zrobic z psem podczas mojej nieobecnosci? kupic mu kojec? trzymac w pokoju? na balkonie? dodam ze ten szczeniak bedzie mieszancem jamnika z kundlem...mala psiunia. czy ja dodbrze zrozumialam? ...bo jakos nie moge sie polapac o co Ci chodzi? Mama wypuscila specjalnie Frytke ,zeby sobie poszla...nie kumam ,moze poczekaj jeszcze z tym psem.. Quote
Zofia.Sasza Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 Mam takie same odczucia. Jeśli nie wszyscy w domu SĄ PEWNI, że chcą psa - lepiej poczekać. Quote
pauli_lodz Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 [quote name='xxxzdzujkaxxx']zastanawiam sie nad faktem: bede miala psa(w styczniu) i ja chodze do szkoły. moja mama zgodzila sie na psa w tamtym roku(szczeniak ze schroniska), ale niestety samochod ja przejechal... przez to ze momentami rodzice mieli dosc ze ''ciagle wołam: frytka,frytka" no i ja bylam tego dnia w szkole, a mama(chyba) wykorzystujac sytuacje wypuscila frytke na dwor, a brama byla wtedy otwarta i niestety...zginęła. z tym moje pytanie: co zrobic z psem podczas mojej nieobecnosci? kupic mu kojec? trzymac w pokoju? na balkonie? dodam ze ten szczeniak bedzie mieszancem jamnika z kundlem...mala psiunia. :roll: ja od siebie powiem tyle - odłóż posiadanie psa do momentu, w którym cała rodzina będzie go chciała mieć. rodzice mieli dość tego, że psa wołasz i wypuścili go, żeby przejechał go samochód? psiak to powinien być członek rodziny - chciany i przede wszystkim akceptowany przez wszystkich. nie uszczęśliwiaj rodziny na siłę psem, którego nie chcą i pod twoją nieobecność znów wypuszczą na podwórko z otwartą bramą. Quote
AduS Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 decyzja o posiadaniu psa powinna byc zaakceptowana przez CAŁĄ rodzinę ale jezeli ma zostawac sam- to klatka albo zamykac na klucz w pokoju ale pomysl o tym ze rodzicom moze znowu przeszkadzac pies i ponownie mozesz stracic przyjaciela... Quote
Anetka83 Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 xxxzdzujkaxxx napisał(a): moja mama zgodzila sie na psa w tamtym roku(szczeniak ze schroniska), ale niestety samochod ja przejechal... przepraszam... ale ja w pierwszym momencie zrozumiałam że ten samochód to nie psa przejechał...:roll: w takich okolicznościach... jeśli rodzicom nie zalezy na psu, jesli (sorry) maja gdzieś że bramka jest otwarta i pies może wpaśc pod samochód... nie ryzykowałabym życia kolejnego psiaka... Quote
PATIszon Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 Anetka83 napisał(a):przepraszam... ale ja w pierwszym momencie zrozumiałam że ten samochód to nie psa przejechał...:roll: ... Ja tez......:roll: Quote
*Monia* Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 Pies to musi być przemyślana decyzja przez CAŁĄ rodzinę. Ja 18 lat czekałam na zgodę i teraz Hexi jest oczkiem w głowie całej rodzinki. Na początku nastawienie było- twój pies twój obowiązek, ale już drugiego dnia mama z suńką pod pachą poleciała przed 6 rano na spacerek (co dla mnie było wieeelkim szokiem ;)). Ale wracając do sytuacji opisanej przez założycielkę tematu- może to był poprostu przypadek z tą otwartą bramą? U mnie się raz zdarzyło, że znalazłam Hexolinę paradującą po ulicy samą, a brama otwarta na całą szerokość. Nie wiem co dokładnie się stało, że nie była zamknięta :roll:. U nas możliwe, że ktoś otworzył (nie zamknięta na klucz była) lub tata skleroza jedna, nie zamknął. Nie było to napewno specjalne. Od tamtej pory brama zamykana na klucz+ sprawdzanie czy zamknięta, przez wszystkich. Wtedy tata taki objazd dostał za nie sprawdzenie ode mnie i od mamy, że się przejął mocno :diabloti:. xxxzdzujkaxxx, współczuję straty psiaczka :-(. Jeśli rodzinka jest zapominalska/gapowata to dla bezpieczeństwa lepiej kojec lub zamykanie w pokoju na czas nieobecności, ale nie za długo bo szczeniak potrzebuje też towarzystwa i będzie się o nie upominał- piszczenie może rodzince przeszkadzać :roll: Quote
taks Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 a ja myśle, że może w tej sytuacji zacząć od króliczka, chomika czy innego zwierzątka mniej wymagającego i bardziej "klatkowego". A co zrobisz z pieskiem np. w wakacje? Zostawisz w domu? A jak piesek będzie chorował to rodzina da Ci pieniądze na weterynarza? Z "kieszonkowego" raczej dużo nie zwojujesz:shake: Taki piesek to powazne zobowiązanie na wiele lat ( pewno wiecej niz sama masz w tej chwili;)) , Twoje życie będzie sie zmieniać ( kolejna szkoła, studia...) co wtedy zrobisz z pieskiem? Bez pomocy rodziny nie poradzisz sobie i pies na tym ucierpi . Klatka czy zamknięcie w pokoju to nie jest rozwiązanie - a co jak będzie wył i szczekał?A szczeniak tak potulnie nie pogodzi sie z samotnością. Sama piszesz że Twoja rodzina jest wrazliwa nawet na Twoje nawoływanie więc ... Jeśli na prawdę kochasz pieski to pomyśl czy masz warunki aby brać szczeniaka i zapewnić mu to czego potrzebuje , czy to nie jest egoizm:roll: Quote
m@dzi@ Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 [quote name='xxxzdzujkaxxx']mama(chyba) wykorzystujac sytuacje wypuscila frytke na dwor, a brama byla wtedy otwarta i niestety...zginęła. No nie, ty chcesz brać psa, gdy ktoś z rodziny NAUMYŚLNIE WYPUSZCZA POPRZEDNIEGO PSA!!!???:crazyeye: :smhair2: :mdleje: Przecież to przesada! Na psa powinni się WSZYSCY zgodzić, a nie znów ktoś go wypuści! Ja na przykład na psa czekałam 1,5 roku, ale czekałam, namawiałam, aż WSZYSCY BĘDĄ ZA! I nasz Tobi jest teraz pieszczochem całej rodziny, a za samą myśl o wypuszczeniu go chyba każdy by temu komuś przyłożył! To przesada! A jeśli chodzi o mniejsze zwierzaki futerkowe, skąd można wiedzieć, czy jej mama znów będzie miała dość nawoływań typu "Tzeba kupić karmę dla świnki!" to ona nie odda jej do zoologa!!!??? TAK POWAŻNĄ DECYZJĘ JAK PRZYJĘCIE ZWIERZAKA POD SWÓJ DOM MUSZĄ UZGODNIĆ WSZYSCY CZŁONKOWIE RODZINY, I TO BEZ ŻADNYCH TYPU "No nie wiem czy to dobry pomysł...", NIE MOŻE BYĆ TO PODJĘTE "Bo dziecko chciało..." Quote
Dinka Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 Zdzwililam sie troszke czytajac post zalozycielki tematu... Twoja mama specialnie wypuscila psa,zeby wpadl pod samochod? Tak zrozumialam. Jesli nie chcieli psa (Twoi rodzice) to po co go wzieli ze schroniska? To takie dziwne... Lepiej nie biersz psa ze schroniska jesli Twoi rodzcie nie chca... Bo moze sie to skonczyc jak z poprzednim pieskiem... Pozdrawiam. ;) Quote
Nikki Posted December 10, 2008 Posted December 10, 2008 Mnie się wydaje, że Twoja mama nie wypuściła specjalnie Frytki, żeby zginęła. Myślę, że to był przypadek. Przecież Frytka mogła uciec, wiadomo jak młode pieski lubią szaleć i biegać. Porozmawiaj ze swoją mamą. Powiedz, że chciałabyś mieć znowu pieska, ale tym razem zajmiecie się nic odpowiednio, czyli piesek póki nie nauczy się przychodzić na zawołanie będzie chodził na smyczy i jeżeli Twoja mama nie będzie się chciała zajmować psem to ustalcie, że to Ty będziesz się opiekować zwierzakiem. Ustalcie z mamą kieszonkowe dla Ciebie, żebyś mogła kupować pieskowi np. karmę, zabawki itp. A odpowiadając na pytanie z tematu: Zostaw go w domu, a jeżeli tak bardzo się obawiasz, że Twoja mama mogłaby go wypuścić, zamknij go na klucz w Twoim pokoju. Quote
m@dzi@ Posted December 11, 2008 Posted December 11, 2008 Nikki napisał(a): Zostaw go w domu, a jeżeli tak bardzo się obawiasz, że Twoja mama mogłaby go wypuścić, zamknij go na klucz w Twoim pokoju. Zamknąć na klucz w pokoju??? :crazyeye: Przecież taki nieprzyzwyczajony pies może narobić dużo szkód, i, jeśli będzie nienauczony, załatwić się w tym pokoju! I co, będzie siedział te 6 czy ile tam godzin sam w pokoju? Jeśli to szczeniak, to będzie wciąż posikiwał - one muszą często się załatwiać - a jeżeli dorosły... Skąd wiesz, jakie przeżycia ma za sobą sunia ze schroniska? Może właśnie ktoś ją zamykał w ten sposób i zostawiał? :angryy: Nie, nie i nie! Jeśli nie jesteście w stanie zapewnić psu dobrego, spokojnego, BEZPIECZNEGO domu to nie lepiej go nie brać? oszczędzicie nerwów i sobie, i psu. Quote
Nikki Posted December 11, 2008 Posted December 11, 2008 m@dzi@ napisał(a):Zamknąć na klucz w pokoju??? :crazyeye: Przecież taki nieprzyzwyczajony pies może narobić dużo szkód, i, jeśli będzie nienauczony, załatwić się w tym pokoju! I co, będzie siedział te 6 czy ile tam godzin sam w pokoju? Jeśli to szczeniak, to będzie wciąż posikiwał - one muszą często się załatwiać - a jeżeli dorosły... Skąd wiesz, jakie przeżycia ma za sobą sunia ze schroniska? Może właśnie ktoś ją zamykał w ten sposób i zostawiał? :angryy: Nie, nie i nie! Jeśli nie jesteście w stanie zapewnić psu dobrego, spokojnego, BEZPIECZNEGO domu to nie lepiej go nie brać? oszczędzicie nerwów i sobie, i psu. no jasne, lepiej nie zamykać, tylko niech go ktoś wypuści, żeby zginął, kto powiedział, że pies nie będzie przyzwyczajony? Może dziewczyna weźmie go na wakacjach, codziennie z nim poćwiczy zostawanie? Ja myślę, że przez dwa miesiące piesek zdąży się nauczyć. Madzia, nie panikuj, z każdej sytuacji jest jakieś wyjście, oczywiście kazdy pies w schronisku był zamykany :razz: a szczególnie ten dwumiesięczny Quote
martitaa Posted December 11, 2008 Posted December 11, 2008 Zapewne jestes mloda osobka,czytalam to co napisalas.Wydaje mi sie,ze jestes dobra osoba i nie jestes lekkomyslna,bo nie pytalabys wtedy o porade.Martwisz sie,nim wezmiesz psiaka do domu i to pozytywne.Jednak jak tutaj czytam posty to tez na twoim miejscu porozmawialabym z mama o tej sytuacji a przynajmniej szczerze ci powie co mysli o przygarnieciu pieska,wtedy mozesz tez porozmawiac o tym jak zabezpieczyc go w razie Waszej nieobecnosci bez jego krzywdy.Jesli razem ustalicie pewne rzeczy,bedzie po prostu latwiej:)i wtedy mozna sie zastanawiac.Bo my nie znamy Waszej sytuacji mieszkaniowej ani czy jest dzialka,ogrodzenie itp. wiec ciezko tak doradzac.Ja jestem w domu z psami praktycznie na okraglo,jesli wyjezdzamy na pare godzin to maja duzy kojec,zawsze wode i schronienie i sa we dwie a gdy zdarzylo sie wyjechac na dwa dni a mozliwosci nie bylo,by z nami wyjechaly mam wtedy kolezanke zaufana,ktora znaja i ona z nimi zostaje u nas w domu.Nie mysl zle,sprobuj najpierw porozmawiac z rodzicami i przemyslec to na spokojnie,zaplanowac:)Bo to musi byc Wasza wspolna decyzja,my tutaj nie mozemy decydowac za Was.Pozdrawiam. Quote
Nutusia Posted December 11, 2008 Posted December 11, 2008 Moja propozycja jest taka: Najpierw przeczytaj kilkanaście, ba... nawet może kilkadziesiąt wątków psów, dla których dogomaniacy szukają domu. Najlepiej tych psów, które zostały wzięte w przypływie emocji (bo malutki, bo śliczny, bo biedniutki...) a potem trafiły na ulicę, do lasu lub w najlepszym razie do schronu, bo zsikały się na dywan, pogryzły buty, zarzygały wykładzinę albo... za często szczekały. Sama znam historię, gdy jeden z członków rodziny był mocno przeciwny pojawieniu się jamniczego szczeniaka w domu, a miesiąc później jedli z jednego talerza, spali na tej samej poduszce i nie wyobrażali sobie życia bez siebie. Ale niestety, takie historie to nie jest norma. Jak napisał to już ktoś wyżej, jesteś młodziutką osobą, mieszkasz z rodzicami, jesteś od nich uzależniona finansowo. Jeśli rodzice mają jakiekolwiek wątpliwości i chcą, byś miała tego psa "dla świętego spokoju", jestem mocno niespokojna o jego los. Pies (podobnie jak każde inne zwierzę) to dożywotni obowiązek. Nie może się znudzić, nie można sobie odpuścić, nie można machnąć ręką. To znaczy można, ale wtedy dogomaniacy zyskują kolejną biedę do ratowania. I jeszcze pół biedy, jeśli zdążą na czas... Jestem pewna, że kiedyś będziesz miała WŁASNEGO PSA, któremu będziesz się potrafiła odwdzięczyć za jego bezinteresowną miłość, przyjaźń i przywiązanie. I tego Ci życzę, bo sama nie wyobrażam sobie życia bez włażącego mi w drogę czterołapa :loveu: Quote
zaba14 Posted December 11, 2008 Posted December 11, 2008 I znow dziecko zostało zjechane od góry na dół.. w zasadzie post mozna przeczytać na dwa sposoby, ze mama wypuściła psa z domu bo nie miał kto z nią wyjść, a nie zaowazyła że furtka jest otwarta... a co do wołania frytka frytka to chyba chodzi o to ze po smierci pupila zalozycielka watku czesto wołała swoejgo psa i rodzice zgodzili się na szczenie.. :roll: poczekajcie niech wyjasni, a nie z gory zakładacie że wszystko jest zle.. przeciez tylko my mozemy mieć psy.. dzieci nie... Quote
Nutusia Posted December 11, 2008 Posted December 11, 2008 Absolutnie nie było moim zamiarem "zjeżdżanie"! :loveu: Wiem jak to jest być dzieckiem i marzyć o psie. Sama długo wierciłam mamie dziurę w brzuchu o czworonoga... Chwała naszej Młodej Forumowiczce za to, że kocha zwierki, że nie ulega modzie na rasowca, że chce dać szansę biedce ze schronu. Ale trochę już zyję na tym świecie i z własnego doświadczenia wiem, że tak naprawdę dopiero od chwili, gdy na moim utrzymaniu i na mojej własnej "odpowiedzialności" znalazła się moja boksia Nutka-demolka co to znaczy mieć psa na dobre i na złe... Mój syn miał to szczęście, że pojawił się na świecie, gdy nasza boksia królowała w domu od 2 lat. On nie wie co to znaczy żyć bez psa. Bardzo współczuję dzieciom, których rodzice nie zgadzają się na psa, bo wiem co pies może dać dziecku i odwrotnie. Życzę naszej Młodej Dogomaniaczce, by spełniło się jej marzenie i życzę tej psinie, którą sobie wybrała, żeby zaktowiczyła w tym domku do końca swoich dni - i niech to będą moje życzena świąteczne dla obojga :loveu: Quote
m@dzi@ Posted December 11, 2008 Posted December 11, 2008 Nikki napisał(a):Może dziewczyna weźmie go na wakacjach, codziennie z nim poćwiczy zostawanie? Ja myślę, że przez dwa miesiące piesek zdąży się nauczyć. Radzę czytać uważnie temat. Dziewczyna mówiła, że weźmie psa na nowy rok. A ja nie panikuję, tylko nie chcę, by kolejny pies miał dość nieszczęśliwe życie ("Bo dzieciak jęczał, to się zgodziliśmy...") Quote
taks Posted December 11, 2008 Posted December 11, 2008 Ludzie czytajcie wcześniejsze posty zanim cos poradzicie w tonie "bierz, poradzisz sobie". Pisze dziecko które chce KOLEJNEGO psa a dokładniej szczeniaczka i to wbrew woli rodziny. O jakim kluczu do pokoju o jakim szkoleniu tu mówimy. To jest realne zagrożenie dla następnego psa. Przepraszam za brutalne przedstawienie faktów ale nie mogę spokojnie czytać tych wszystkich "wspierajacych" pomysł postów.:shake: Quote
Nikki Posted December 11, 2008 Posted December 11, 2008 dobra, zagięłyście mnie, już się nie odzywam EDIT: tak sobie teraz myślę taks, madzia macie rację, próbowałam się postawić na miejscu tej dziewczyny, ale bezpieczeństwo psa ważniejsze Quote
Martens Posted December 12, 2008 Posted December 12, 2008 m@dzi@ napisał(a):Zamknąć na klucz w pokoju??? :crazyeye: Przecież taki nieprzyzwyczajony pies może narobić dużo szkód, i, jeśli będzie nienauczony, załatwić się w tym pokoju! I co, będzie siedział te 6 czy ile tam godzin sam w pokoju? Jeśli to szczeniak, to będzie wciąż posikiwał - one muszą często się załatwiać - a jeżeli dorosły... Skąd wiesz, jakie przeżycia ma za sobą sunia ze schroniska? Może właśnie ktoś ją zamykał w ten sposób i zostawiał? :angryy: Ja konkretnie na temat samego zamykania w pokoju - tak właśnie wychowałam szczeniaka, bo innej możliwości nie miałam - na pomoc liczyć nie mogłam, a do szkoły chodzić musiałam. Z tym, że pokój musi być odpowiednio przygotowany - dywan zwinięty, wszystkie rzeczy, kable pochowane, zabezpieczone, meble, jeśli cenne, posmarowane specjalną pastą odstraszającą od gryzienia, rozłożone gazety, na które pies wstępnie powinien być nauczony się załatwiać, pozostawione zabawki, posłanie, woda do picia. Z tym, że u mnie czas pozostawania szczeniaka to było 4-5, max 6 godzin. Na dłużej zostawić nie wolno choćby dlatego, że szczeniak musi regularnie, o w miarę stałych porach dostawać jeść. No i na klucz zamykałam, bo mało prawdopodobne było by ktoś się psa pozbył pod moją nieobecność, ale ze względu na skomplikowaną sytuację w rodzinie i tak miałam obawy. Co do tego niszczenia przy zamknięciu z powodu urazu. U 7-8 tygodniowego szczeniaka trudno mówić o jakichkolwiek urazach związanych z zostawaniem. Natomiast u starszego psiaka po przejściach jak najbardziej może wystąpić lęk separacyjny. Co do konkretnej sytuacji założycielki wątku. Przydałoby się wyjaśnienie, ile ma lat, o co dokładnie chodzi z sytuacją z tamtym psiakiem, i jaki jest stosunek do posiadania psa innych członków rodziny. Bo aż nie chce mi się wierzyć, że ktoś wypuścił szczeniaka celowo, żeby uciekł/wpadł pod samochód, choć wiem niestety że ludzie są zdolni i do gorszych rzeczy. Quote
martitaa Posted December 12, 2008 Posted December 12, 2008 mnie tez nie chce sie wierzyc.Byc moze tak to sformulowala"ze mama korzystajac z okazji"-to wykorzystanie okazji to moze tylko mialo byc to,ze pod nieobecnosc corki mama puscila pieska na siku (a nie wybiegla z nim i wsadzila pod pedzace auto:crazyeye:)Jak bylam dzieckiem mialam krolika miniaturke w duzej klatce,byl oswojony i biegal po domu.Pod moja nieobecnosc nim wrocilam ze szkoly mama zawsze wyciagala go razem z ta klatka na podworko:loveu:tlumaczac,ze zwierze sie meczy i musi miec sloneczko.Bo ona do tej pory jest zdania,ze od wiosny do jesieni powinno sie ze slonca korzystac a nie w murach siedziec,tyczy sie to rowniez zwierzat.Kto wie,czy jej mama nie puscila psa w dobrej wierze bo bylo jej szkoda,ze siedzi zamkniety..co oczywiscie nie zmienia faktu,ze musieliby sie zastanowic jak ma wygladac ich zycie z nowym psiakiem i ustalic pewne zasady,zeby nie bylo kolejnego nieszczescia. Quote
zaba14 Posted December 12, 2008 Posted December 12, 2008 czytajac dalsze posty nadal widze ze psy to moga miec tylko dogomaniacy, to koło jest zamkniete i wstepu braku dla obcych... :/ nie lepiej poczekac na wyjasnienia dziewczyny? czy tutaj juz sie tak przyjeło ze łatke przykleja sie zaraz po pierwszym poscie.. to że komus zginął piesek nie oznacza ze juz na innego nie zasługuje, wystarczy normalnie napisać ze o zwierze dba sie inaczej.. a nie z gory zakladac ze to rodzina degeneratow ktora wybija psy... :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.