Soema Posted December 15, 2008 Author Posted December 15, 2008 [quote name='Bazyliah']Szukamy osoby do sprawdzenia domku we Wrocławiu! Teraz trzeba na żywo porozmawiać - rozmowa telefoniczna ma ograniczone możliwości. Soema tu masz listę sprawdzaczy domów: Mapa Pomocy Dogomaniakow Wiem, wiem powysyłałam pw.. Czekam na odpowiedzi. Mam mieszane uczucia szczerze mówiąc.. Bo tak spokojnie przyjęła informacje o chorobie i leczeniu. Bardzo miły, ciepły głos ma Pani, mówiła rozsądnie, no ale Nancy nie można zaniedbać.. Mogą po wizycie się rozmyślić.:roll: Quote
Bazyliah Posted December 15, 2008 Posted December 15, 2008 A jak leki? Zaczynają działać? Widać poprawę? Quote
Soema Posted December 15, 2008 Author Posted December 15, 2008 Bazyliah napisał(a):A jak leki? Zaczynają działać? Widać poprawę? Szczerze to minimalna.. Już ciało nie jest tak silnie różowe, za to mordka tak. Zapach zlikwidowany, po Hexodermie mniejszy łupież. Sierść ma mięciutką i lśniącą. Mniej się też drapie. Jutro wieczorem kolejne zastrzyki. Ale jak tak podejdzie do mnie i położy łebek na kolanach to coś mi się robi.. Ona już powinna mieć swój super dom, żeby ktoś mógł sobie zasłużyć na jej miłość i zaufanie.. Quote
Soema Posted December 15, 2008 Author Posted December 15, 2008 Poker napisał(a):studiowałam wątek ,zanim się odezwałam.Sytuacja rzeczywiście poważna w sensie kosztów leczenia. We Wrocławiu jest wiele dogomanek,które są godne polecenia na wizytę przedadopcyjną.Do nich należą na pewno ULV,Koperek,IWA77 i wiele innych,których tu nie wymieniłam.Moja skromna osoba tez się chyba nadaje do tego.Tak,że wybierajcie kogo chcecie :evil_lol: No ja przede wszystkim brałam pod uwagę Twą osobę :eviltong: nie wiem czy ten dom gotowy jest podjąć się leczenia Małej, wiem po swoim psie ile to trwa i kosztuje.. Ale może warto domek sprawdzi i może jakaś wrocławska Biedulka się im spodoba? Bo to, że ktoś nie podejmie się leczenia psiaka, chyba go nie dyskwalifikuje całkiem..:roll: Quote
Poker Posted December 15, 2008 Posted December 15, 2008 studiowałam wątek ,zanim się odezwałam.Sytuacja rzeczywiście poważna w sensie kosztów leczenia. We Wrocławiu jest wiele dogomanek,które są godne polecenia na wizytę przedadopcyjną.Do nich należą na pewno ULV,Koperek,IWA77 i wiele innych,których tu nie wymieniłam.Moja skromna osoba tez się chyba nadaje do tego.Tak,że wybierajcie kogo chcecie :evil_lol: Quote
Soema Posted December 15, 2008 Author Posted December 15, 2008 No tak.. tyle, że ta pani chyba nie zdaje sobie do końca sprawy z leczenia nużycy, a i my sami nie wiemy ile to będzie trwało.. Ja swoją sunię leczę kilka lat, co jakiś czas jest nawrót choroby. Z Nancy może być inaczej, mogą leki zacząć szybko działać i nie będzie problemu. Dlatego warto porozmawiać, jak nie czuje się na siłach brać chorego, to przecież u Was też mnóstwo psiaków w potrzebie. Może chociaż jakiś inny psiak spędzimy Święta u swojej rodziny..:roll: Quote
Soema Posted December 15, 2008 Author Posted December 15, 2008 No co za ...:mad: dogo :eviltong: Te posty skaczące nie są fajne :shake: Quote
Koperek Posted December 15, 2008 Posted December 15, 2008 A ja tak nieśmialo z tylko jedną uwagą po ostatnich moich doświadczeniach: Nie jest ważne czy dom zostal sprawdzony, czy też nie. Psy w domach niesprawdzonych mają się lepiej niż niejeden mogł sobie wymarzyć w swojej psiej główce, a niektóre tam, gdzie dom się prześwietla i rozmawia godzinami przez telefon (już nie mowię o rachunkach:cool1:) to i tak oddaje psa, gdzie wcześniej wybudował kojec, zrobił ogrodzenie, dokończył budowę domu, czy kupił sprzęt dla psiaka za grube pieniądze. Mówię teraz o kilku przypadkach. I tak traktowałabym tę wizytę przedadopcyjną. Oczywiście warto się tam wybrać i porozmawiać w cztery oczy, ale jak ktoś chce psiaka starszego i schorowanego, bądź szczeniaczka, który jest dość poważnie chory to nie liczyłabym na oszusta ;) Quote
Bazyliah Posted December 15, 2008 Posted December 15, 2008 Wizyta przedadopcyjna nie polega na tym, żeby wpaść do kogoś do domu, obejrzeć mieszkanie. Tylko, żeby porozmawiać. Szczególnie w przypadku problematycznych psów - nie da się wszystkiego uzgodnić przez telefon i wysyłać psiaka tak daleko. A że nie zawsze na siłę trzeba wszystko kontrolować, to się zgadzam. Ale rozmowa osobista musi być. Quote
Koperek Posted December 15, 2008 Posted December 15, 2008 [quote name='Bazyliah']Wizyta przedadopcyjna nie polega na tym, żeby wpaść do kogoś do domu, obejrzeć mieszkanie. Tylko, żeby porozmawiać. Szczególnie w przypadku problematycznych psów - nie da się wszystkiego uzgodnić przez telefon i wysyłać psiaka tak daleko. A że nie zawsze na siłę trzeba wszystko kontrolować, to się zgadzam. Ale rozmowa osobista musi być. A kto napisał, żeby "wpadać obejrzeć mieszkanie"?? Albo o "kontrolowaniu wszystkiego na siłę"?? Nie bardzo rozumiem. Chyba każdy piszący na tym wątku wie, na czym polega wizyta przedadopcyjna. Przecież na zdanie wypowiedziane przez telefon: "Czy zdaje sobie pani sprawę, że leczenie tej choroby może trwać bardzo długo, nawet kilka lat, albo więcej?" można uslyszeć albo zdecydowane przytaknięcie, albo chwilę wachania. Czy aby nie było takiego pytania? Quote
Bazyliah Posted December 15, 2008 Posted December 15, 2008 [quote name='Koperek']A kto napisał, żeby "wpadać obejrzeć mieszkanie"?? Albo o "kontrolowaniu wszystkiego na siłę"?? Nie bardzo rozumiem. Chyba każdy piszący na tym wątku wie, na czym polega wizyta przedadopcyjna. Przecież na zdanie wypowiedziane przez telefon: "Czy zdaje sobie pani sprawę, że leczenie tej choroby może trwać bardzo długo, nawet kilka lat, albo więcej?" można uslyszeć albo zdecydowane przytaknięcie, albo chwilę wachania. Czy aby nie było takiego pytania? No przecież nie napisałam, że w tym przypadku ktoś tak zrobi. Ale miałam z taką sytuacją do czynienia i w efekcie do adopcji nie doszło. Mimo, że "raport" z wizyty był pozytywny. także tu wizyta nic nie dała. Czasami przez telefon wszystko jest OK, a podczas rozmowy osobistej pojawiają się wątpliwości. To wymienione przez Ciebie zawahanie się może mieć różne przyczyny. Tu zresztą dochodzi daleki dojazd - co jeśli psina tyle przejedzie, a na miejscu okaże się, że coś nie tak? Quote
Soema Posted December 15, 2008 Author Posted December 15, 2008 Właśnie tego się obawiam.. że tak będzie wszystko okey, a jak zobaczą Nancy, jej różowy pyszczek itd.. To będzie problem. Sunia potrzebuje czasu, miłości i cierpliwości. Ja się do niej przywiązałam, ciężko mi będzie się z nią rozstawać na Święta.. Później pewnie wróci do mnie. Ale naprawdę chciałabym żeby się szybko dobry dom znalazł, bo ona nie jest tak bardzo ufna jak inne psiaki w jej wieku.. Quote
Koperek Posted December 15, 2008 Posted December 15, 2008 Soema napisz mi proszę adres na pw- jak będzie gdzieś bliżej mnie to zajdę. A jak gdzieś dalej to nie mam pojęcia:oops: Quote
Poker Posted December 15, 2008 Posted December 15, 2008 wizyta jest potrzebna, szczególnie w tej sytuacji.Może pani jest hura optymistką, przy czym może nie zdaje sobie sprawy z tego ile może kosztowac leczenie i jak długo trwać.Tego tak naprawdę przecież nikt nie wie. Jest wiele osób,które znajdują psy i bez dogo i stwarzają im doskonałe warunki.Reguły nie ma.Ale jężeli można zmniejszyć ryzyko oddania psa z powrotem, to należy wizytę zrobić. I trzeba wyłączyć zbędne emocje. Quote
Koperek Posted December 15, 2008 Posted December 15, 2008 Poker, a ktoś na wątku napisał, że wizyta jest niepotrzebna?:-o;) Quote
Soema Posted December 15, 2008 Author Posted December 15, 2008 Ejj no cichoo :lol: ja proszę o pomoc, jak nie Nancy to może inny psiak dostanie swój domek. Wam tam na miejscu będzie łatwiej to monitorować, a co do ludzi domków, to nigdy nie będziemy w 100% pewni, czas niestety pokaże. Nie znam Wrocławia, dom jest na ulicy Wróbla, patrzyłam na szukaczu, ale niewiele mi to powiedziało..:oops: Quote
Poker Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 na ulicy Wróbla są domy poniemieckie ,2.piętrowe,ładna dzielnica miasta. Znikam z wątku ,nie chcę się denerwować, niech sie bardziej doświadczone dogomanki zajmą sprawą wizyty. Powodzenia dla suni i jej dotychczasowej opiekunki. Quote
Bazyliah Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 A my podnosimy z rana :) I trzymamy kciuki żeby domek okazał się super :) Quote
monika083 Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 macie juz kogos do sprawdzenia? Poker wymienila kilka odpowiednich osob w tym siebie..skorzystalyscie z tego? kiedy ta wizyta ma sie odbyc? Quote
Masza4 Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 Ja też nie bardzo wiem na czym stanęło. Wizytę trzeba przeprowadzić bez dwóch zdań. Domu nigdy nie będziemy pewni na 100%, ale wizyta może rozwieje trochę wątpliwości. A poza tym to kawał drogi i stres dla Nancy, jeśli musiałaby wracać z powrotem. Soemo, napisałaś, że pani 'chyba' zdaje sobie sprawę z długotrwałego leczenia. Tu nie ma chyba. Tu musi być deklaracja stu procentowa, z resztą taka notka znalazłaby się na umowie. Trzeba z nią to ustalić. Uważam też, że należy poinformować panią o ewentualnym grzybie. Ja cały czas drążę ten temat, bo niestety siostra Nancy ma grzyba właśnie i nieśmiało twierdzę, że diagnoza - nużyca - nie do końca została dobrze postawiona. Oczywiście nużyca i grzyb nie wykluczają się, ale grzyb nie został chyba całkowicie wyeliminowany... Trzeba więc ustalić czy pani gotowa jest pójść jeszcze raz do weta, zrobić badania. Wypadałoby też zaznaczyć, że od tego mogą zarazić się ludzie (różne są reakcje matek, gdy zoonozami zarażają się ich dzieci). Quote
Soema Posted December 16, 2008 Author Posted December 16, 2008 Dlatego Masza4 proszę o wizytę na żywo. Ludzie czasem nie są do końca świadomi, a co z tego że ja porozmawiam przez telefon jak nie widzę reakcji drugiej osoby. Moim zdaniem to nie jest zły dom, ale idealny dla Nancy chyba też nie. Ale jak nie ona to może inna psina znajdzie tam swoich ludzi. Nancy jest wyjątkowym psem, ja nie chcę jej oddać do pierwszego lepszego domu, byleby się pozbyć. Choc czasem miałam nieprzyjemności przez nią, a może tak miało byc, bo mała leczona, a ja znalazłam lepsze mieszkanie chyba ;) Mamy transporter, transport, DT na Święta, później już też są plany. Nie będę płakać jak coś tu nie wyjdzie. Wiem, że dla niej każda zmiana miejsca to stres, ale wiem też co to nużyca i nie chcę za kilka miesięcy Niuni to z powrotem. Ja jeszcze czekam na odpowiedzi kilku osób. Napiszę jeszcze do Ulv, może ona gdzieś bliżej mieszka. A teraz na spacerek :painting: Quote
Soema Posted December 16, 2008 Author Posted December 16, 2008 Masza, a to już pewne, że jej siostra ma grzyba? Mówiłaś, że nie było badań. Zrobiłaś allegro ?:oops: My dziś znów do weta idziemy, więc z nim porozmawiam. Proszę o wsparcie finansowe, bo to znów będzie 30zł i jeszcze karma :oops: Quote
Masza4 Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 Chyba wstrzymaliśmy się z ogłoszeniami jak rozumiem. Siostra Nancy na pewno ma grzyba, były badania w tym kierunku. I jej leki pomagają, sierść odrasta, jest lepiej. A u Nancy niekoniecznie... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.