Selenga Posted April 4, 2009 Posted April 4, 2009 Niespodzianka: Pani poszła i mnie zostawiła ale wróci prawda? Żuczek spędził u mnie niedawno kilka godzin bo p.Teresa musiała zrobić badania w szpitalu. Trochę był zestresowany, nie mógł zrozumieć dlaczego nie jest w domu, ale poprzytulany i podrapany po brzuszku wyluzował się. Bardzo był grzeczny - nawet Dusi nie ganiał (no może prawie nie ganiał, raz ją pogonił). Bardzo mu przypadł do gustu mój ojciec, nie szczekał na niego, nie łapał za spodnie tylko domagał się głaskania i drapania za uchem. No i oczywiście mnie też męczył o pieszczotki :) Uspokoił się jak znalazł plamę słońca przy balkonie - spał sobie spokojnie dopóki słońce nie schowało się całkiem Quote
Ziutka Posted April 4, 2009 Posted April 4, 2009 Czy mi się wydaje...czy jemu się troszkę przytyło :cool3: Piękniutki jest :loveu: Quote
tomcug Posted April 5, 2009 Posted April 5, 2009 Jak te wszystkie psiaki pięknieją w nowych domkach. :loveu: Quote
Selenga Posted April 5, 2009 Posted April 5, 2009 Ziutka napisał(a):Czy mi się wydaje...czy jemu się troszkę przytyło :cool3: Piękniutki jest :loveu: Troszkę? To jest teraz mały tłuściutki kluseczek :) Ale nie jest zapasiony, dużo biega bo p.Teresa wychodzi z nim na długie spacery. On ma taką budowę, że przód ma dość pękaty, za to tył ma dużo szczuplejszy, chociaż też troszkę mu tu przybyło objętości od czasu jak przyjechał ze schroniska. I rzeczywiście śliczny chłopak jest teraz :) Quote
luka1 Posted April 5, 2009 Author Posted April 5, 2009 ciekawe czy jeszcze ma mi i Małgosi to w jaki sposób go wywlekłyśmy z budy - :placz:. Przepraszam piesku, ale sam nie chciałeś wyjść. Quote
Selenga Posted April 5, 2009 Posted April 5, 2009 luka1 napisał(a):ciekawe czy jeszcze ma mi i Małgosi to w jaki sposób go wywlekłyśmy z budy - :placz:. Przepraszam piesku, ale sam nie chciałeś wyjść. Nie wiem czy wam to pamięta, może kiedyś się uda to sprawdzić. Jesli o mnie chodzi, to ciągle jestem numerem drugim po jego ukochanej pani, nawet jak się spotkamy na spacerze to się przytula tak mocno, mocno. P.Teresa uważa, że dlatego tak bardzo polubił mojego ojca i to od pierwszego spotkania - widocznie mój tata trochę pachnie mną (albo oboje pachniemy Guzikiem i Melą) Quote
Ziutka Posted April 5, 2009 Posted April 5, 2009 Selenga napisał(a):Troszkę? No właśnie zauważyłam, że nie tylko troszkę...miałam to słowo napisać w cudzysłowie :evil_lol: to by wtedy było wiadomo, że "troszkę" :eviltong: Quote
Selenga Posted May 28, 2009 Posted May 28, 2009 Muszę zmienić godziny spacerów z Guzikiem, bo spacerujemy w tym samym czasie co Pani Teresa z Żuczkiem i wystarczy że Żuczek zobaczy mnie albo Guzika (albo nas poczuje jak idziemy z wiatrem) to takiego przyspieszenia dostaje i tak ciągnie na smyczy, że Pani Teresa musi nieźle się nabiegać, a to starsza osoba jest przecież :evil_lol: A teraz niespodzianka: Pani Teresa mówi, że on się bardzo kochany zrobił :) Quote
luka1 Posted May 28, 2009 Author Posted May 28, 2009 a Pan Rafał to wolny dzień wzioł tego dnia gdy go ze schroniska miałysmy zabierać, bo bał się "Diabła Tasmańskiego" z budy wyciągać. :evil_lol: Quote
Ziutka Posted May 28, 2009 Posted May 28, 2009 luka1 napisał(a):a Pan Rafał to wolny dzień wzioł tego dnia gdy go ze schroniska miałysmy zabierać, bo bał się "Diabła Tasmańskiego" z budy wyciągać. :evil_lol: Pamiętam jak go tak nazywał :evil_lol: " i wy go chcecie zabierać ? :crazyeye: przecież to diabeł tasmański :diabloti: " :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Quote
Selenga Posted May 28, 2009 Posted May 28, 2009 Ziutka napisał(a):Pamiętam jak go tak nazywał :evil_lol: " i wy go chcecie zabierać ? :crazyeye: przecież to diabeł tasmański :diabloti: " :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: No jakby Pana Rafała tak potraktowano jak Żuczka, to pewnie też by się zrobił jak diabeł tasmański :evil_lol: Zresztą nasz Żuczek tak jakby troszkę podobny do diabła tasmańskiego... Jak się rano Pani Teresie wyrywał do mnie, to nawet nawarczał na jakiegoś rowerzystę, bo mu przeszkadzał biec po chodniku... Quote
Ziutka Posted May 28, 2009 Posted May 28, 2009 Selenga napisał(a):No jakby Pana Rafała tak potraktowano jak Żuczka, to pewnie też by się zrobił jak diabeł tasmański :evil_lol: W zupełności się z Tobą zgadzam :diabloti: :evil_lol: Selenga napisał(a):Jak się rano Pani Teresie wyrywał do mnie, to nawet nawarczał na jakiegoś rowerzystę, bo mu przeszkadzał biec po chodniku... Sochaczewska krew... a jakże :shiny: Quote
Sabina02 Posted May 29, 2009 Posted May 29, 2009 [FONT=Comic Sans MS]Dogomanio pomóż!!! :placz: :placz: :placz: [/FONT]http://www.dogomania.pl/forum/f28/konieczna-rehabilitacja-potrzebny-dt-w-miescie-z-centrum-rehabilitacji-135543/ [FONT=Comic Sans MS][SIZE=2] [/FONT] YouTube - Promyczek - piesek po wypadku Quote
Erazm Posted June 7, 2009 Posted June 7, 2009 Ale klusek sie zrobil...:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
Selenga Posted June 10, 2009 Posted June 10, 2009 Olena84 napisał(a): No fakt, był wet, asystentka, ja i tańczący Krecik. Uspokoił się, jak został "powieszony" na szelkach za smycz nad podłogą, wtedy było ok, a potem jak znowu na stół to taniec, warczenie, chciał ugryźć mimo zawiązanego pysia, obsiusiał weta i okupkał i stół, eh, mały wariat. Pamiętacie ten wpis? No więc w tym tygodniu Żuczek był z p.Teresą na szczepieniach i obcinaniu pazurków (tylnych łapek - miał tam pozawijane pazurki i p. Teresa bała się sama ciąć). I nie uwierzycie - nawet nie pisnął. Wszystko przebiegło bezproblemowo - bez kagańca, bez wiązania pyszczka, bez wyrywania się, sikania itd. Wtulił się tylko w p.Teresę i spokojnie znosił wszystko co z nim robili. Jak niewiele trzeba - tylko poczucie bezpieczeństwa. Quote
Selenga Posted July 16, 2013 Posted July 16, 2013 Bardzo bardzo mi przykro to napisać, ale nie ma już Żuczka... Jeszcze przedwczoraj biegł do mnie na spacerze, a dzisiaj już go nie ma, kluseczka kochanego. Wczoraj rano i w południe Żuczek normalnie wyszedł na spacer, może trochę wolniej chodził, szybciej się zmęczył, łapka mu bardziej uciekała, ale wyszedł sam. Po południu nie wyszedł z posłanka wołany na spacer. Okazało się, że nie może stanąć na tylne łapki. Został wyniesiony na rękach, ale nie załatwił się, nie stanął. Wieczorem było jeszcze gorzej, więc pani Teresa poszła z nim do weterynarza. Lekarz stwierdził, że nie jest dobrze, bo Żuczek nie ma czucia w łapkach w ogóle... Dał zastrzyk przeciwzapalny i przeciwbólowy. Rano Żuczek cały był zesztywniały, w ogóle się nie ruszał, leżał wygięty w łuk, przednie łapki też nie reagowały na bodźce. Od razu pani Teresa pobiegła z nim do weterynarza. Oglądało go 3 lekarzy, w tym chirurg. Ocenili, że nie da się go uratować, że za szybko postępują zmiany żeby to było odwracalne. Wszystko wskazuje na to, że to był wylew. Ponieważ nie było szansy na ratunek, wczoraj podane leki nie przyniosły poprawy, a zmiany postępowały bardzo szybko, pani Teresa uznała, że nie ma sensu go męczyć... Bardzo to przeżywa, płacze cały czas i jest roztrzęsiona, ale myślę, że podjęła słuszną decyzję. Smutno mi bardzo :( Żuczek dostał 4,5 roku szczęśliwego życia, odszedł kochany, na rękach swojej ukochanej pani, wtulony w nią... Szkoda, że tak szybko odszedł i tak nagle. Quote
Ziutka Posted July 16, 2013 Posted July 16, 2013 [quote name='Selenga'] Żuczek dostał 4,5 roku szczęśliwego życia[/QUOTE] Za który bardzo dziękujemy pani Teresie... Przykro mi Żuczku :( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.