Jump to content
Dogomania

Sochaczew - NIEWIDZIALNY - MA DOM - kochajacy dom


Recommended Posts

Posted

Krecik czuje się co raz pewniej i niestety ujawnia niektóre swoje wady - nie lubi kotów. A precyzyjniej to on lubi koty - ganiać. Wieczorem była mała awantura Krecika z Dusią, bo moja księżniczka bardzo jest pozytywnie nastawiona do wszystkiego co żyje, poza tym do tej pory chodziła gdzie chciała, wszak jest u siebie. A tu nagle jakieś małe czarne na nią się rzuca z warczeniem i zębami. Potem Dusia siedziała wyżej i syczała, Krecik na dole warczał. Przy kolejnej próbie zaczepiania Dusi oberwał klapsa i dzisiaj o tyle sie poprawiło, że na nią nie warczy - goni milcząco. Znowu został skarcony (tym razem paszczowo) i może za którymś razem zrozumie, że Dusia jest nietykalna.
Niestety niechęć do kotów skreśla jeden potencjalny domek, gdzie są 2 koty. A szkoda bo domek dobry i w naszym bloku, Krecik byłby na bieżąco monitorowany.

Poza tym była 2 razy wielka koopa i kałuża w przedpokoju. Nie odważyłam się wyjść z nim w nocy sama, bo on sie jednak plącze w smyczy i jak biega naokoło mnie to mogłoby sie to źle skończyć.

Rano udało się go ubrać w szelki podstępem, przy czym łapał mnie zębami za palce, ale było to tak leciutkie łapanie, że chyba chodziło mu o zabawę raczej niż ostrzeżenie. No i przy współpracy Oleny poszliśmy na spacer. Oleny bał się trochę, jak przyszła to trzymał się z daleka a jak wyciągnęła rękę żeby go pogłaskać, to uciekł. Na spacerze był bardzo wystraszony. Dreptał troszkę skulony i podnosił łapki tak jakby mu było zimno. Z wrażenia nie bardzo się chciał zalatwić, 2 razy tylko obsikał jakieś narozniki i krzaczki. Poprowadził Olenę pod sąsiedni blok i bardzo chciał wejść przez piwniczne okienko do śodka, może mu się kojarzyło z bezpieczną budą. Do domku wrócił chętnie i biegiem praktycznie.

Na jedzenie już się tak nie rzuca jak wczoraj. Dostał na śniadanie pół parówki cielęcej i RC. Parówkę wyjadł od razu, RC zostawił na później. Guzik dostał taki sam zestaw i też tylko parówkę wyjadł. Trochę później Krecik wyjadł RC z miski Guzika a Guzik z miski Krecika.

Z tylnymi łapkami jest bez porównania lepiej, nie przewraca się już i nie zatacza. To chyba rzeczywiście była kwestia nieuzywania łapek przez dłuższy czas :)
Po wieczornym spacerze planujemy kąpiel. Do weta wybierzemy się chyba dopiero w weekend.

  • Replies 341
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Niestety ,dopiero teraz dotarłam do dogo :shake:
Bardzo się cieszę ,że maleństwo uratowane :multi::multi::multi:
Luka1 , Ziutka ukłony,podziękowania buziaki za akcję .
Dziewczyny jesteście cudowne:cool2: :Rose::Rose::Rose:
Selenga, jesteś najwspanialszą kobietą pod słońcem .
Uratowłaś biednego Krecika ,dałaś mu życie.
Bez Twojej pomocy nie miałby szansy w schronisku .
:loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu:

Posted

[quote name='anovip1']Niestety ,dopiero teraz dotarłam do dogo :shake:
Bardzo się cieszę ,że maleństwo uratowane :multi::multi::multi:
Luka1 , Ziutka ukłony,podziękowania buziaki za akcję .
Dziewczyny jesteście cudowne:cool2: :Rose::Rose::Rose:
Selenga, jesteś najwspanialszą kobietą pod słońcem .
Uratowłaś biednego Krecika ,dałaś mu życie.
Bez Twojej pomocy nie miałby szansy w schronisku .
:loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu:


Cudowne kobiety, popieram.

A opowiesć Selengi o wyczynach Krecika bardzo mnie rozśmieszyła, zwłaszcza milczące pogonie:evil_lol: Ale maluch trafił wspaniale:loveu:

Posted

a jak sie układa miedzy Krecikiem a Guziczkiem,chyba spokojnie skoro nie piszesz by sie cos działo.
biedna Dusia,Tofik też się jej czepiał teraz Krecik,chyba juz nie będzie lubiła psów.

Posted

Oj Dusia jest rzeczywiście biedna. Obraziła się na mnie zupełnie i nawet pogłaskać się nie daje. Oboje z Guzikiem są zestresowani obecnością Nowego. Teraz wieczorem Olena zabrała go sama na spacer, beze mnie i bez Guzika. Od razu Guzik i Dusia odstawili radosną sesję zabawową - Dusia od wczoraj nie zeszła na podłogę i od wczoraj praktycznie ani razu nie spotkała się z Guzikiem. Więc ją chłopak dzisiaj wylizał po pyszczku radośnie i pomiętolili się przez te 20 minut kiedy Krecika nie było. Potem Dusia wróciła w bezpieczne rejony, nieosiągalne dla małego czarnego. Guzik z Krecikiem nie chce się bawić ale też nie jest w stosunku do niego agresywny. Krecik próbował go zaczepiać, ale Guzik zastosował klasyczne uki goshi i teraz Krecik już nie próbuje zaczepiać Guzika. Staje tylko przed nim i zachęcająco macha ogonkiem, ale Guzik ignoruje jego zachęty do zabawy.

Na popołudniowym i wieczornym spacerku Krecik zachowywał się już normalnie. Pozałatwiał co trzeba, ale jeszcze sika w domu i na klatce schodowej. W sumie to jeszcze ma prawo, to dopiero 2-gi dzień jego domowego życia po dłuższej przerwie. Zareagował też na zmianę karmy - nie ma biegunki, ale koopa jest luźna i na każdym spacerze. Spóbuję dodać siemie lniane do jedzenia, może to uspokoi jego żołądek.

Myślę, że mogę mu już zrobić allegro. Zanim się ktoś nim na serio zainteresuje i zanim domek sprawdzimy, to i tak minie sporo czasu.
Dwa znane mi potencjalne domki niestety odpadają - jeden ze względu na koty, drugi ze względu na to że on jest trochę za duży, chihuahua mojego kolegi jest tak mniej więcej 1/3 Krecika :)

Posted

Krecik jest fajny, ale nadal się mnie boi. Wczoraj jak wieczorem poszliśmy na spacer to tak trochę dreptał, fajnie kręcąc pupą:evil_lol:, a potem zamierał, jakiś człowiek wyszedł z klatki i Krecik sie przestraszyl, wiec kucnęłam i chciałam go podrapać za uchem, ale tak sie przestraszyl, ze mnie przestraszyl, ze cofnęłam łokieć i podbiłam oko własnemu psu, ktory stał za mną:shake:. W ogóle moja sunia chyba niepewna obecności Krecika, bo na spacerze albo go wącha, albo patrzy mi w oczy, czy on z nami będzie;). A dziś Selenga mnie zdradziła i poszła z Krecikiem sama! A jak nas zobaczył (mnie i sunie) jak wyszłyśmy z klatki (a on był już na dworzu) to uszy w gore i pędem do nas:crazyeye:, ale znowu nie chciał się ze mną przywitać, chyba nadal się siebie boimy;).

Posted

Co się dziwicie Olenie, że się go boi - w końcu przyjechał do nas z renomą agresywnego, gryzącego psa, rzucającego się na każdą rękę jaka go próbuje wyjąc z budy, ma prawo dziewczyna bać się takiego agresora :diabloti:

Tak jak napisała Olena, trenujemy z Krecikiem spacery bez smyczy. Pierwszy raz wzięłam go sama na spacer dzisiaj w nocy - tak sobie pomyślałam, że jak jest pusto i cicho, nic chłopaka nie wystraszy, to możemy spróbować. No i udało się :) Krecik pilnował mnie bardzo, mnie i Guzika. Jeśli nie widział przez moment (np. krzak zasłonił) któregoś z nas to leciał biegiem w stronę domu, ode mnie oddalał się tylko i wyłącznie w towarzystwie Guzika, a i to też co chwila się oglądał. Tak więc rano już bez większych oporów poszliśmy sami na spacer. A właściwie to opór był, bo Krecik nie lubi szelek, bardzo niechętnie podchodzi do mnie jak mam szelki w ręku i stosuje bierny opór przy zakładaniu. Ale na spacerek idzie bardzo chętnie. W nocy w domu już nic nie nabrudził, niestety rano obsikał narożnik na klatce schodowej - jeszcze tego go muszę oduczyć.
Przy okazji spacerków okazało się, że Krecik to bardzo posłuszny i inteligentny psiak. Przejeżdżał obok nas pan na rowerze i Krecik rzucił się w pościg za rowerem, ale wystarczyło, że krzyknęłam "Krecik, nie wolno" i chłopka od razu zawrócił. Drugi rower już nie zrobił na mim żadnego wrażenia - nie wolno, to nie wolno.

Ale tak jak pisała Olena - Krecik jest nieufny w stosunku do ludzi. Nawet Olenie, którą przecież zna od początku i Julii, mojej lokatorce, nie daje się głaskać. Podejść podejdzie, ogonkiem pomacha, ucieszy się, za Julię to się nawet chowa, ale głaskanie czy dotykanie to już nie, robi unik albo wręcz ucieka.

A tak wogóle to jest pies idealny - jest posłuszny, cichutki (poza warczeniem na Duśkę to jeszcze głosu z siebie nie wydał), delikatny, rozkosznie się łasi do człowieka (zupełnie jak kot), inteligentny, czyściutki, nieabsorbujący (w dzień grzecznie śpi na swoim albo Guzika posłanku i nie zawraca głowy), do łóżka się nie pcha (na razie). Nawet Duśkę przestał ganiać.

Ziutka, na razie nic dla niego nie potrzebuję - jedzonko dostaje gotowane, RC jako uzupełnienie, ale co ta kruszynka tego zje? Kupiłam ostatnio właśnie worek karmy więc nam wystarczy. Chyba muszę mu szelki wymienić na obrożę, bo ich bardzo nie lubi, ale to będzie miał ode mnie prezent na gwiazdkę. Nie wiem jeszcze ile będzie kosztowała wizyta u weta, ale jakby co to mogę rachunek wziąć na was, tylko podaj mi dane - może jak powiem że rachunek na stowarzyszenie, to zostanie potraktowany ulgowo. Nie sądzę, żeby groziły w związku z nim jakieś większe wydatki, bo chłopak wyglada zdrowo, nawet sierść mu się błyszczy co się bardzo rzadko zdarza psom ze schroniska, w dodatku brudnym (nie kąpaliśmy się jeszcze)

Posted

Selenga napisał(a):

Nie wiem jeszcze ile będzie kosztowała wizyta u weta, ale jakby co to mogę rachunek wziąć na was, tylko podaj mi dane - może jak powiem że rachunek na stowarzyszenie, to zostanie potraktowany ulgowo.

Ok...już Ci wysyłam dane na gg ;)

Posted

Właśnie rozmawiałam z sąsiadką, która była zainteresowana adopcją Nieśmiałka zanim jeszcze do mnie trafił. Widziała dzisiaj Krecika na spacerze i tak jej zapadł w serce, że nawet jego niechęć do kotów jej nie zraża. Bardziej się boi o to, że jej kocur może skrzywdzić Krecika.

Jutro po południu podejmiemy próbę zostawienia Krecika u Pani Teresy. Jeżeli cokolwiek złego się będzie działo, to Krecik zjedzie kilka pieter na dół i wróci do mnie. A jeśli będzie dobrze, to Krecik będzie miał wspaniały dom, a ja go będę miała na oku i będziemy się widywali pewnie codziennie, a w razie jakiejś nieprzewidzianej sytuacji typu choroba Pani Teresy będzie miał zawsze u mnie miejsce.

Myślę, że to by było dobre rozwiązanie :)

Posted

Pokrzepiające wiadomości.:)

Selengo, ja przepraszam, że to piszę, bo nie chcę krytykować Twoich poczynań. Moze nie puszczaj jeszcze Krecika bez smyczy? A jak sie przestraszy jakiegos drobiazgu i zwieje? Oczywiście polegam na Twojej ocenie sytuacji, ale pomyslałam, że napiszę.

Posted

No pewnie, wiesz, co robisz :)

Nie gniewaj sie na mnie przypadkiem, bo pomyslałam, ze ostroznosci nigdy za wiele, nie chciałam sie mądrzyć:oops:

Edit: Przestawia posty, a post odpowiedzią dla Selengi.

Posted

elmira napisał(a):
Pokrzepiające wiadomości.:)

Selengo, ja przepraszam, że to piszę, bo nie chcę krytykować Twoich poczynań. Moze nie puszczaj jeszcze Krecika bez smyczy? A jak sie przestraszy jakiegos drobiazgu i zwieje? Oczywiście polegam na Twojej ocenie sytuacji, ale pomyslałam, że napiszę.


Teoretycznie masz rację, sama pewnie bym tak radziła każdemu. Problem w tym, że ja nie mogę prowadzić psa na smyczy. Sama chodzę o dwóch kulach i raczej dość kiepsko. Pies na smyczy to prawie pewne zaplątanie się i wywrotka. Dla psa to też nie jest dobre, bo robi 2 kroczki i potem musi czekać aż ja się do niego doczołgam. Jeśli pies ma być na smyczy, to ja muszę wtedy komuś głowę zawracać żeby z nami wychodził na spacer albo brał psa sam. No i tak mi Olena właśnie pomaga jak potrzeba. Ale bywa tak, że z psem trzeba wyjść już bo chce, wtedy nie mam wyjścia, musi być bez smyczy. Zdaję sobie sprawę z tego, że to ryzyko. Z tego przede wszystkim powodu nie oferuję DT u siebie, z wyjątkiem zupełnie awaryjnych sytuacji.
Na szczęście mieszkam w takiej okolicy, że ryzyko można zminimalizować chodząc chociażby nie w stronę ulicy a w spokojne, zielone podwórka. Ale oczywiście wszystkiego nie da się przewidzieć, sama cierpnę na widok Krecika czy Guzika biegnącego w stronę trawnika oddzielającego nas od jezdni. Nawet wtedy kiedy wiem, że interesują ich tylko drzewka, które trzeba podlać.

Posted

Krecik został wykąpany :diabloti:
Spłynęła z niego czarna woda i martwe kłaki. Teraz jest puchatą kuleczką. Rano jeszcze wyczeszemy chłopaka i będzie cudo nie pies.

I ten straszny agresor i gryzoń nawet nie kłapną paszczą :D
On musiał mieć kiedyś dobry dom, bo doskonale wiedział o co chodzi z kąpielą.
Co prawda zaraz po wyjściu z łazienki schował się głęboko pod tapczanem, ale długo tam nie wytrzymał, a jak wyszedł to po prostu szalał, tarzał się i rewelacyjnie bawił się przy dalszym suszeniu. Teraz śpi w koszyku puchaty, piękny i nieśmierdzący.

Przy okazji Guzik też zaliczył kąpiel, tylko Duśce się upiekło :)

Posted

luka1 napisał(a):
ale jestem szczęśliwa że wyciągnełyśmy go z tej budy. Zgniłby tam jak nic, a tak....

W 100% się z Tobą zgadzam.

Selengo - jeszcze raz wielkie DZIĘKUJE za tymczas dla Krecika :loveu: jesteś nieoceniona!!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...