Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Marta_Ares']

A jaki kaganiec lepiej bo ostatnio kupilam taki ala kantarek, i w nim wydaje mi sie ze lepiej chodzi, i sie slucha, a dla niego tez chyba jest wygodniejszy. Tylko jak z nim cwicze to oczywiscie nie zapinam smyczy do kantarka tylko do obrozy/kolczatki

Bo mam tez ten plastikowy normalny kaganiec, Ten juz sprawdzalam moze otworzyc pysk ale psa nie dziabnie, a w nim jest duzo spokojnieszy
Poczytaj:
http://www.dogomania.pl/forum/11320489-post13.html

  • Replies 65
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

to nie jest ta nylnowa tuba, to jest zupelnie co innego:roll: mialam ta tube ale ona juz dawno w koszu wyladowala, to jest kantarek, regulowany, ktory dziala na niego uspojajajaca, ale pies w tym smaki moze normalnie jesc, i sluzy jako atrapa do autobusu

Posted

Marta_Ares napisał(a):
to nie jest ta nylnowa tuba, to jest zupelnie co innego:roll: mialam ta tube ale ona juz dawno w koszu wyladowala, to jest kantarek, regulowany, ktory dziala na niego uspojajajaca, ale pies w tym smaki moze normalnie jesc, i sluzy jako atrapa do autobusu

W dobrze dobranym kagańcu pies może swobodnie otworzyc pysk i ziajać, natomiast nie może ugryżć.
W tym czymś pies nie może swobodnie otworzyć pyska, wibrysy ma bezustannie draznione, dostep powietrza jest ograniczony, a ugryźć może.

Wiec jaki ma sens zakładanie psu czegoś co niczemu nie słuzy sprawiając mu silny dyskomfort?

Posted

w przypadku agresji w stosunku do psów kolce POGŁĘBIAJĄ problem.
Nie zawsze;)nie można jednoznacznie powiedzieć, że tak jest w każdym przypadku.Mój pies wyszedł na ludzi dzięki kolczatce bo inne bodźce awersyjne, które naprawdę były potrzebne, najzwyczajniej na niego nie wpływały.
Ale cieszę się, że co do reszty się zgadzamy:loveu:
Moim zdaniem dławik to taka sam głupota jak kolce w tym przypadku.
A moim zdaniem głupotą jest stwierdzanie, że tak jest na pewno mając styczność z psem jedynie przez forum;) Ja bym nie wykluczyła teorii na 100%:roll:

Posted

puli napisał(a):
W dobrze dobranym kagańcu pies może swobodnie otworzyc pysk i ziajać, natomiast nie może ugryżć.
W tym czymś pies nie może swobodnie otworzyć pyska, wibrysy ma bezustannie draznione, dostep powietrza jest ograniczony, a ugryźć może.

Wiec jaki ma sens zakładanie psu czegoś co niczemu nie słuzy sprawiając mu silny dyskomfort?

ale on sie dzieki temu uspokaja i wycisza, duzo lepiej zachowuje sie w tym niz w kagancu.

Jak jestem z nim na spacerze to w kagancu plastikowym jak jest to stoi i sie nie ruszy a w kantraku biega bez problemu

Posted

Przeczytałam tylko początek wątku /pierwszy post/. Nie wiem, czy ta rada już była tutaj wymieniona, ale ją wymienię, jako, że u mojego psa poskutkowała.
Polecam przeczytać, nawet kilka razy, książkę ''Sygnały uspokajające - jak psy unikają konfliktów''. Kolejno nauczyć się obserwować u psa te sygnały, w przypadku gdy zbliża się inny pies i nagradzać, ile się tylko da. Polecam też baaardzo przeglądnąć filmiki pana Jacka Gałuszki na youtube. Jego nick to bodajże ''jacol123''. Dobrze byłoby ''znaleźć'' psa, który jest łagodny, nie odpowiada na psie zaczepki i przy takim spuszczonym psiaku spuścić także Areska ze smyczy, nie ingerować, dać psom wolny wybór. Oczywiście Ares z kagańcem z początku. Psy zawsze będą dążyły do złagodzenia konfliktu, jedynie w skrajnych przypadkach jest inaczej, gdy pies zatracił swój język. To tak bardzo ogólnikowo, jednak w przypadku mojego psa, sposób ten idealnie się sprawdził. Chico jest za każdy sygnał nagradzany, wie, jak postępować, gdy zbliża się pies. I ja też wiem. ;)
Pozdrawiam.

Posted

dzieki za te filmiki, ciekawe sa, ja korzystam rowniez z ksiazki Kliker skuteczne szkolenie psa i plyty, ktora byla tam doreczona,

Mozliwe ze on tak robi przez moje zaniedbanie, malo z nim pracowalam ostatnio, prawie wogole :oops: :shake: :shake: i teraz sie to wszytsko odbija.

Stal sie jakis wylekniony, boi sie roznych rzeczy, odglosow, kiedys byl inny:shake:
Dzisiaj np ok godziny zejelo mi przekonywanie go zeby nie bal sie sztucznej choinki w kartonie podchodzil i szczekal, jednoczesnie kulac sie przy tym, mialam smakolyki i kliker robilam wszystko pomalutku...
i w koncu sie udalo.

A wiec troche spostrzezen z dzisiaj:
Cwiczylam troche komendy te co zna w domu, wykonywal bezblednie z ochota, i jakby troszke sie ozywil i mniej bał

Na dworzu przechodzilismy kolo psow ktore biegaly za plotem, Ares byl w szelkach i kagancu nie zareagowal na nie.
Znowu byl troszke wystraszony nie wiedzial co ma zrobic, ja szlam kolo niego miedzy nim a obcym psem i co chwila go chwaliłam

Posted

Mada, weź poprawkę na to że nie każdy pies się podporządkuje drugiemu i to nie wynika z nieumiejętności czytania sygnałów wysyłanych przez drugiego psa.

Marta ja bym zdjeła kantar - jeżeli pies w nim spokojnieje znaczy że jakoś tam na psa działa moim zdaniem w niezbyt miły sposób. Tak samo out kolce i dławiki (polecaczom polecam zaciśnięcie sobie jednego i drugiego na ręku, korekta dławikiem też jest bolesna), szelki smycz dla psa a dla Ciebie saszetka na smaczki.
Przy tym przechodzeniu możesz jeszcze dorzucić CSy ze swojej strony i coś fajnego do wylizywania z ręki - lizanie i jedzenie uspokaja dodatkowo. Lub jeżeli pies wielbi zabawki to zabawa w mordowanie piłeczki.

Dużo komend, dużo nagród pies potrzebuje wsparcia w nie wgniecenia w glebę i korekt.
btw gdyby ktoś mnie próbował skarcić spanikowaną to odgryzłabym głowę:mad:

Posted

Władczyni muszę cię poprawić... korekta prawidłowo użytym dławikiem nie jest bolesna :razz:. Zaintrygowana twoim postem aż sprawdziłam i użyłam go na swojej ręce tak samo, jak używałam go u Birmy. Tylko jest jeden problem - trzeba go prawidłowo używać... mi szkoleniowiec pokazywał jak używać dławik, żeby nie wyrządził krzywdy psu ;)... bo w dławiku nieprzyjemnym bodźcem ma być dźwięk, a nie szarpnięcie ;).

Chociaż soją drogą jeśli nie mamy nikogo, kto nauczyłby nas jak korzystać z dławika to lepiej z niego zrezygnować.

Marta_Ares skoro pies jest spokojniejszy jak z nim pracujesz to... kliker w rękę i do dzieła ;). Przecież jest tysiące sztuczek, które można uczyć psa. Polecam książkę "101 psich sztuczek" Kyra'y Sundance. Masz tam ponad 101 sztuczek dla psa [liczyłam, chyba 105 czy 106 ich było :eviltong:], wszystkie fajnie rozpisane :cool3:. Obecnie przerabiam tą książkę z Birmą i z Jagą ;).

Posted

Zauważyłam, że zdecydowana większość przeciwników dławików i kolczatek albo nigdy nie miała z nimi do czynienia albo nie wiedzą jak ich prawidłowo używać.Ja się nie upieram, że ten sposób korekty jest w tym przypadku zalecany bo nie widziałam psa na oczy ale dajmy spokój z subiektywnymi opiniami.Czasem kiedy skrajnie negatywne nawyki(zwłaszcza agresji się to tyczy) są mocno zakorzenione, bodziec awersyjny jest wręcz potrzebny ale to tylko mały procent oddziaływań na psa w procesie szkolenia-większośc to bodźce pozytywne;)
Marta, fajnie, że już wprowadziłaś zmiany i słowa w czyn:lol:Zrezygnowałabym z kagańca jak już ktoś pisał ale prowadzała psa na dławiku, którego przeciez nie trzeba używać wciąż-będzie jedynie zabezpieczeniem na wypadek ewentualnego wybuchu psa, które da mu czytelny sygnał co jest fe.Dobre zachowania wzmocni reszta szkolenia.
Ale to jest sprawa indywidualna i faktycznie jeśli nie umie się używać ustrojstwa, lepiej zrezygnować a wzamian tego można rzucać psu pod łapy.To fajny sposób na odwrócenie uwagi od nakręcania się w agresji-pies robi rybkę bo co to tak hałasuje jak grom z nieba:p
Smaczki i ćwiczenie komend super wskazane:loveu: Najlepiej mieć oczy dookoła głowy i przewidywać potencjalne sytuacje konfliktowe.Sztuką jest reagować odpowiednio wcześnie i zacząć "wprowadzać psa w tryb pracy" zanim dostrzeże źródło niepokoju i zdąży się nim zaabsorbować;)

Posted

Miałam doczynienia i umiem użyć /jeżeli masz na myśli korekta-luz?/ z takich awersyjnych narzędzi nie używałam nigdy oe i użyć nie umiem. Co nie zmienia faktu że nie założę tego na własnego psa, że nie widzę sensu strzelania z armaty do komara. Gdyby mój pies był wielkim, niedoopanowania potworem to pewnie tak, ale mając psa reagującego na komendy nie widzę sensu. A to że burknie na pieseczka? Ja też wszystkich nie kocham.

Dla mnie korygowanie agresji lękowej nie jest dobrym pomysłem, pies potrzebuje wsparcia, pokazania że wszystko gra a korekta tego nie przekazuje. Ja widzę to tak, a Ty Blow?

Posted

[quote name='WŁADCZYNI']Miałam do czynienia i umiem użyć /jeżeli masz na myśli korekta-luz?/ z takich awersyjnych narzędzi nie używałam nigdy oe i użyć nie umiem. Co nie zmienia faktu że nie założę tego na własnego psa, że nie widzę sensu strzelania z armaty do komara. Gdyby mój pies był wielkim, nie do opanowania potworem to pewnie tak, ale mając psa reagującego na komendy nie widzę sensu. A to że burknie na pieseczka? Ja też wszystkich nie kocham.
Tak, właśnie taką korektę miałam na myśli... dokładniej to "zabrzęczenie-luz" :razz:. No chyba, że ja taka delikatna jestem, że to nie boli.. bo to też możliwe ;)

Posted

bonsai_88 napisał(a):
Tak, właśnie taką korektę miałam na myśli... dokładniej to "zabrzęczenie-luz" :razz:. No chyba, że ja taka delikatna jestem, że to nie boli.. bo to też możliwe ;)


zależy jaki dławik w sumie - ściełam się takim zwykłym (nie wiem jak go opisać - brzęczącym, grube ogniwa?) i nieprzyjemne, ale bardziej w pamięci mi tkwi jak się ściełam takim gładkim - cichutka cholera a pręgę miałam pare dni, miłe to też nie było w momencie szarpnięcia cuś jak ostry sznurek. Brr. Dlatego zdecydowanie nie no i nie widzę korekt przy lęku wydaje mi się to strasznie nie uczciwe bo zamiast dać wsparcie, pomóc to jeszcze karcimy.

Posted

Taki zwykły, z grubych ogniw. Przecież to ma hałasować [brzęczeć], a takie będą najgłośniejsze ;).
Swoją drogą w tym temacie nie wypowiadam się CZY używać dławika, tylko JAK go używać :razz:. Akurat Ja z niego korzystałam w wypadku jak najbardziej wskazanym - oduczając Birmę ciągnięcia...

Posted

I tak do mnie nie przemawia - ja nie lubię przemocy, sięgam po nią w ostateczności. Ale to chyba nawyk ze stajni bo przemocą z koniem wiele się nie zdziała jak nie będzie chciał. W dodatku jeden trener owszem stosował awersję ale do uczniów, nie zwierząt i jeszcze mniej mi się to podobało ale skuteczny był. :lol:

Posted

[quote name='bonsai_88']Władczyni muszę cię poprawić... korekta prawidłowo użytym dławikiem nie jest bolesna :razz:. Zaintrygowana twoim postem aż sprawdziłam i użyłam go na swojej ręce tak samo, jak używałam go u Birmy. Tylko jest jeden problem - trzeba go prawidłowo używać... mi szkoleniowiec pokazywał jak używać dławik, żeby nie wyrządził krzywdy psu ;)... bo w dławiku nieprzyjemnym bodźcem ma być dźwięk, a nie szarpnięcie ;).

Jakies to mało logiczne....
- skoro bodźcem ma być dźwiek to dlaczego załozenie jest takie że ma dławić (jak sama nazwa wskazuje)?
- skoro chodzi o dźwiek to dlaczego w kazdym łańcuszku nie ma ograniczenia zacisku?
- skoro dxwiek łańcuszka jest tak nieprzyjemnym bodźcem,to jak sie to ma do obrozy tego typu jak na zdjeciu? Przeciez dźwiek łańcuszka bedzie słyszalny przy normalnym chodzeniu na luźnej smyczy

Posted

Blow - są syt. że można tak napisać. Jakby ktoś zaproponował poradę, że najlepiej psa oduczyć wycia w domu wchodzić do domu jeśli po naszym wyjsciu zaczyna wyć i porządnie go wymiziać, to co byś napisała??
Jesli natomiast uwazasz, że masz rację, to przedstaw nam prosze jaki mechanizm wówczas zadziała i na co?? I kto takie rozwiązania proponuje??

Marta_Ares napisał(a):
Stal sie jakis wylekniony, boi sie roznych rzeczy, odglosow, kiedys byl inny:shake:

Lęki z wiekiem się niestety nasilają. Pracuj nad jego pewnością - kliker jest do tego świetny.

Mam taką propozycję, jak już jesteście na tych zajęciach, to spróbuj przeprowadzić takie ćwiczenie: kucnij gdzies z boku toru, posadź psa przed sobą, chwyć go za "rączkę" (pasek biegnący przez plecy psa) szelek (szelki są tu niezbędne, najlepiej się psa utrzymuje i się nie poddusza na obrozy, wiec nie ma złych skojarzeń z widokiem psów), możesz dla bezpieczeństwa przypiąć psa do siebie. Jak tylko zbliża sie jakiś pies, a Twój wykazuje pierwsze oznaki zaniepokojenia (ale zanim wybuchnie!!) pakuj w niego żarcie dopóki pies się nie oddali. Moja suka z psami na które to ćwiczyłam doszła do etapu przyjaźni, nie jakiegoś tolerowania czy nie okazywania agresji, tylko cieszy sie jak głupia na ich widok i leci się przywitać.

Posted

Witam
dlawik tez przerabiałam, ale zrezygnowalam, bo wydawalo mi sie ze poradze sobie jednak ze zwykla obroza, a kolczatke (dokladniej polkolczatke) zalozylam na polecenie trenerki.

Wczesniej jak stosowalam dlawik to robilam to ze zwykla obroaz, jeden koniec smyczy mialam podpiety do dlawika, drugi do obrozy normalnej, i chodzil na obrozy, jedynie jak reagowal agresywnie to gwaltownie pociagalam za lancuszek , wydajac komende fe, albo rownaj, albo zostaw i momentalnie luzowałam, i nagradzalam, ale on na dlawik wogole nie reagowal, mogl sie dusic a i tak atak na psa drugiego byl wazniejszy.

Wiem ze czeka mnie duzo pracy z nim, postaram sie wszystko relacjonowac i radzic jak mi to wychodzi.

Zeby pozniej tez inni mogli korzytsac wrazie czego z tego watku;)

Posted

Marta_Ares napisał(a):
Wczesniej jak stosowalam dlawik to robilam to ze zwykla obroaz, jeden koniec smyczy mialam podpiety do dlawika, drugi do obrozy normalnej, i chodzil na obrozy, jedynie jak reagowal agresywnie to gwaltownie pociagalam za lancuszek , wydajac komende fe, albo rownaj, albo zostaw i momentalnie luzowałam, i nagradzalam, ale on na dlawik wogole nie reagowal, mogl sie dusic a i tak atak na psa drugiego byl wazniejszy.

A czy jego zachowanie się pogorszyło?? Czy po prostu bez zmian i zrezygnowałaś??

Posted

[quote name='puli']Jakies to mało logiczne....
- skoro bodźcem ma być dźwiek to dlaczego załozenie jest takie że ma dławić (jak sama nazwa wskazuje)?

Niefortunna nazwa... dławić to ma smycz behawioralna, którą się poleca.. może słowo "behawioralna" tak działa :razz:

- skoro chodzi o dźwiek to dlaczego w kazdym łańcuszku nie ma ograniczenia zacisku?

To już nie do mnie z tym pytanie... ja dławików nie produkuję, tylko używam... chociaż jak ktoś prawidłowo używa dławika to regulacja zacisku nie jet potrzebna

- skoro dźwiek łańcuszka jest tak nieprzyjemnym bodźcem,to jak sie to ma do obrozy tego typu jak na zdjeciu? Przeciez dźwiek łańcuszka bedzie słyszalny przy normalnym chodzeniu na luźnej smyczy


Nie jest słyszany na luźnej smyczy przy każdym kroku, wierz mi ;)... No, może słychać go minimalnie, ale na pewno da się to odróżnić od nagłego, mocnego brzdęknięcia :cool3:.

Posted

Jesli natomiast uwazasz, że masz rację, to przedstaw nam prosze jaki mechanizm wówczas zadziała i na co?? I kto takie rozwiązania proponuje??
Wg mnie jeśli pies strachliwy w sytuacji zagrożenia popada w amok reakcji agresywnej i jeśli właściciel nie zdąży zareagować odpowiednio wcześnie i użyć "pokojowych" rozwiązań typu smaczek, odwracanie uwagi itd, trzeba się uciec do mocnych bodźców awersyjnych.Dlatego kolczatka czy dławik mogą okazać się pomocne.Oczywiście nie zakładam, że w każdym przypadku, bywa jednak, że jak pies zdąrzy się nakręcić, inne działania nie zdołają go wyrwać z tego stanu.Jak już pisałam nie sposób pzez internet ocenić trafności mojej czy Twojej teorii, dlatego możemy sobie tylko domniemywać i dywagować czysto teoretycznie.Rozwiązania typu kolczatka/dławik w poszczególnych przypadkach polecają również autorytety w polskim środowisku szkoleniowym/behawioralnym, z których pomocy korzystałam.Nie czuję się jednak upoważniona do żonglowania cudzymi nazwiskami na forum;)

Posted

tylko że polecając smaczki/zabawki nie ryzykujemy że właściciel zrobi psu krzywdę źle używając bodźca awersyjnego. Awersja czy wogóle kara w wychowaniu/szkoleniu jest dla mnie najtrudniejsza do zastosowania bo wymaga nie tylko doskonałej znajomości psa, ale również wyczucia potrzebnej siły bodźca jak również umiejętności użycia tego bodźca.
Przez forum nie da się nauczyć jak, ba ludzie uczący się u innych w realu również czasem mają z tym problem (znam panią szkolącą się u świetnego szkoleniowca, a jak widzę jak posługuje się kantarem/kolcami to aż mnie skręca, pomijam brak efektu).

Posted

Blow - ale ja pytam o konkretne mechanizmy. Skoro masz rację, to udowodnij. Ja nie twierdzę, że wiem wszystko, sama mam psa z agresją lękową (m.in.), więc chetnie się czegoś dowiem.

Jesli pies wpada w amok, to jego mózg jest na tyle skąpany w chemi, że o kant stołu możesz sobie rozbić szarpanie kolacami.

Moim zdaniem karanie agresji, poza tym co napisała władczyni, ma jeszcze jedną b. poważna wadę: można agresję nagradzać :p Nawet jak się wie jak kolcami itp. posługiwać. A juz karanie lekowej, to chyba na zasadzie terapi szokowej :lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...