Marta_Ares Posted December 2, 2008 Posted December 2, 2008 Zaczne od przyznania sie ze nie potrafie sobie poradzic z wlasnym psem:-( Mam problem z agresja u niego i z lekami do mezczyzn. Mam go od szczeniaka, zostal zabrany ze schroniska kiedy mial 5 tygodni. BYl moim drugim psem, ale pierwszymw domu i pierwszy z ktorym wydawalo mi sie ze umie postepowac, ze potrafilam go wychowac itd. Pies ma obecnie 3 lata, jest mieszaniec sredniej wielkosci (ok 40cm w klebie) Najgorszy problem mam wlasnie z agresja do psow, rzuca sie na kazdego bez wyjatku, na szczeniaki warczy i czasami klapnie zebami, Potrafi sie jedynie bawic z suczka husky mojego chlopaka, i kiedys bawil sie ze szczeniakiem ale suczka jak mialam na tymczasie. Spacer wyglada tak ze ubieram go ostatnio w kolczatke i kaganiec. On sie rzuca na psy bez uprzedzenia, obojetnie jaki pies wiekszy miejszy od niego, on warzczy szczeka i probuje zaatakowac drugiego psa:-( przed chwila mialam taka sytuacje pies jakis przypleda przybiegl do niego gdy moJ Ares zaczal na niego warczec i juz szykowac sie doataku tamten zrobil poddanczy gest, polozyl sie, taka jakby skulil wystraszyl, a Ares mimo to dalej sie na niego rzucal. Co ja mam robic w takich sytacjach???? nie sluchal mnie wogole nie reagowal na komendy (chocaz potrafi) Chcialam go na sile do ziemi przycisnac, zeby zawarował. w efekcie silowania z nim mam zadrapana niezle ręke, bylo troche krwi i tak zakonczyl sie nasz "spacer" Kolejny przyklad trenujemy agility, na treningach miedzy biegami siedzi w klatce. Tylko przed biegiem biore go zeby troche sie rozruszal i wysikał. Ostatnio po biegu za nim go jeszcze zapiełam, rzucil sie na innego psa ktory siedzial z boku. Tamten nic mu nie zrobil nie zawarczal ani nic z tych rzeczy:shake: Poprostu Ares sie na niego rzucil na szczescie wyrwal mu tylko troche siersci, dzieki trzezwej reakcji wrzaskiem moim i trenerki agility zostawil tamtego psa i wystraszony wrocil do mnie. Quote
WŁADCZYNI Posted December 2, 2008 Posted December 2, 2008 o matko, ale czemu kolce? Szelki (łatwiej złapać, więcej miejsc gdzie można chwycić) plus smycz powinny wystarczyć. I kaganiec, najlepiej fizjologiczny. I ruch - bo pies agresywny też musi biegać, bo przy niewybieganiu może się nakręcać jeszcze bardziej. Konsultowałaś się z jakimś szkoleniowcem? Bo przez forum nikt nie da rady pomóc, nawet jeśli bardzo by chciał. Quote
Marta_Ares Posted December 2, 2008 Author Posted December 2, 2008 z jednym sie konsultowalam niestety nic to nie dalo, jutro mam dostac namiary na jakiegos innego szkoleniowca, tylko ze on podobno szkoli psy policyjne wiec nie wiem co z tego wyjdzie. To male miasto, wiec nie mam za duzego wyboru. Wiem ze tu jedynym wyjsciem jest spotkanie zeby taka osoba zobaczyla jak on sie zachowuje w stosunku do psow. Wydaje mi sie ze to jest na tle lękowym, bo jak byl mniejszy rzucil sie na niego kilka razy psy:shake: Dodatkowo on sie boi obcych, nie mam pojecia dlaczego, zawalilam socjalacje jak byl maly (chociaz mi wydawalo sie ze mial duzo kontaktu z obcymi) wiec moze cos w tym kierunku powinnam robic, tylko co? co tydzien spotykamy sie na treningach gdzie jest duzo osob, psow. Ares od ostatniego wydarzenia ma siedziec w kolcach i w kagancu, a kiedy nie biega to w klatce, ale przeciez to nie jest rozwiazanie na dluzsza mete, co ja mam robic na spacerach, kiedy podchodza do nas bezpanskie psy:shake: Quote
Marta_Ares Posted December 2, 2008 Author Posted December 2, 2008 dodam jeszcze ze Ares byl kastrowany na poczatku czerwca tego roku, niestety nic to nie pomoglo:shake: Quote
joanika Posted December 2, 2008 Posted December 2, 2008 Przede wszystkim - kiedy zaczął się ten problem? Kolczatka nie jest rozwiązaniem, ponieważ kolczatkę trzeba umieć "obsługiwać" jeśli tego nie potrafisz to lepiej nie stosuj. i na prawde tak bez niczego bez zapowiedzi rzuca się na inne psy? nie zwróciłaś uwagi na postawe ogona i uszu? bardzo możliwe że to na tle lękowym, tylko czemu mogłaś dopuścić do tego żeby na Aresa jak jeszcze był szczeniaczkiem mógł rzucić się inny pies. Trudno czasu nie cofniemy, trzeba sobie teraz poradzić z problemem. Pierwsza rzecz: idziecie na spacer, jeśli widzisz innego psa, po prostu stań między nimi; między Aresem a drugim psem masz być Ty. Wydaj komende siad albo waruj i nagródz go smakołykiem. Na początku będzie rwał się do drugiego psa ale Ty zawsze staraj się abyś to Ty była miedzy psami, chwal go smakołykiem. Ćwicz z nim skupianie się na Tobie - a to macie już mniej więcej opanowane bo biegacie razem na torze. podczas treningów nie zamykaj go w klatce, każdą wolną chwilę na treningu staraj się przeznaczyć na wspólne ćwiczenia posłuszeństwa i na ignorowanie psów i tego co dzieje się obok A co do obcych - obcy musi się kojarzyć psu z czymś fajnym, poproś kogoś niech przemawia miłym głosem do psa, ty chwal psa że nie ucieka ze jest spokojny, wydaj komende siad lub waruj. Początki będą trudne, ale dacie rade Quote
Marta_Ares Posted December 2, 2008 Author Posted December 2, 2008 pies zaatakowal go jak byl mlody, podlecial do nas wiekszy pies wlascicel z daleka krzyczy ze nie grozny, nie bralam Aresa na reke zeby go wlasnie nie zniechecac do psow kiedy tamten pies podbiegl i zaatakowal Aresa Co do kolaczatki to dostalam wskazowki od trenerki agility jak ja uzywac, na spacerze ma normalna obroze na sobie i kolczatke. On dzisiaj nawet w kagancu sie rzucal, wiem ze zle zrobilam, ponioslo mnie, uderzylam go:-( naprawde nie wiedzialam juz co mam zrobic rzucal mi sie strasznie na tamtego psa, tamta suczka coraz blizej do nas podchodzila... reke mam cala rozwalona, musial mnie jakos zadrapac w tej szamotaninie:shake: na treningach cwiczylam z nim rowniez posluszenstwo w grupie innych psow, kiedy biegaly, reagowal na komendy, ale mialam wrazenie ze byl jakis zdezorentowany jakby za duzo halasu dla niego, troche wystraszony Quote
joanika Posted December 2, 2008 Posted December 2, 2008 jak Lana była jeszcze malutka podbiegł do nas młody labrador chciał się bawić, ja Lany na ręce nie brałam (właśnie tak jak piszesz) i co... labek tak przywalił z łapy w Lanę że ta prawie co a pofrunęłaby, od tego czasu miałam problem bo nie dość że bała się większych psów to później zaczeła wszystkie obszczekiwać. Ale dałyśmy radę. Co prawda ona się nie rzucała na inne psy tylko szczekała. Wiem że czasem nerwy ponoszą, ale nie bij psa, on musi wiedzieć że Ty jesteś jego partnerem-przewodnikiem, sprzymierzeńcem a nie wrogiem. Bez względu na wszystko Ty musisz stać po jego stronie i on musi wiedzieć o tym. Ćwiczcie skupianie, macie już podstawy. Znajdz coś (smakołyk, piłka, aport, cokolwiek) co jest ważniejsze od tego co się dzieje obok. A w domu też ćwicz, włącz głośno radio, telewizor, niech do Aresa dochodzą dziwne dzwięki (pomaga animal planet ;)) albo włącz jakiś film gdzie szczekają psy. i staraj się pamiętać: jak Ares zobaczy psa i patrzy ma niego, zagrodz mu swoim ciałem pole widzenia, stań miedzy nimi. Zacznij Aresa głaskać po pyszczku to go trochę uspokoi. Na razie, nie widząc na żywo nie umiem Ci podpowiedzieć co mogłabyś jeszcze zrobić. Quote
karjo2 Posted December 2, 2008 Posted December 2, 2008 Tak jak dziewczyny pisza, dobry szkoleniowiec, nawet wycieczka do innego miasta i rozmowa moga dac lepsze efekty. Po szkoleniowcu dawnego typu moze byc jeszcze gorzej ( jesli ma podejscie tylko "dominacyjne"). Moge podpowiedziec co robilam z moja zaraza ;). Bo wyglada na to, ze pies dorosl, poczul sie silny i zaczal sie zachowywac jak samiec.. Jesli dasz rade utrzymac, z powrotem na zwykla obroze, nie ma sensu znieczulac na kolczatke ( bo tym sie skonczy pewnie), dobry kaganiec, mnostwo smakow w kieszen i wiecej ruchu z zadaniami. U mnie sie udalo bez namordnika. Jesli przechodzil pies, usadzalam swojego, w paszcze garsc smakow - musi sie zajac reke i jedzeniem, ustawialam sie miedzy psami. Jesli sie za mocno stawial, byl natychmiastowy powrot przy nodze do domu - wychodzilismy ponownie za jakis czas. Po jakims czasie zalapal, ze mu sie nie oplaca startowanie do psow przechodzacych - i glosem dostawal opr.. i koniec fajnego wyjscia. Wybieralismy miejsca, gdzie nie bylo innych psow/nie podchodzily i tam na lince troche szkolenia + bieganie ( rower, dlugie spacery po lesie). Zupelnie inna sprawa jest ustawienie psa, gdy podbiega inny,bez kontroli, niestety... Quote
WŁADCZYNI Posted December 2, 2008 Posted December 2, 2008 I jedno ale - nie spinaj się im więcej lęku (o matko zaraz się pogryzą), ściągania smyczy, podciągania psa i Twojego stresu tym mocniej będzie reagował Ares. Wdech wydech, zachęcasz psa do podążania za sobą sowicie nagradzając i mijając psy po wieeeelkim łuku tak żeby nawet nie chciał warczeć.;) Ja nie do końca wierzę w odkręcanie agresji lękowej przemocą, ale ja jestem sekciara;) Kolce do śmieci, a więcej pracy. Na agility pies też raczej po za klatką, w tym czasie możecie uczyć się skupiania przy psach, relaksowania przy Tobie, olewania innych psów itd uprzedź tylko grupę żeby pilnowali psów. Quote
bonsai_88 Posted December 3, 2008 Posted December 3, 2008 A próbowałaś może pozycję bezpieczną? Bo mam wrażenie, że Ares rzuca się ze strachu [na zasadzie najlepszą obroną jest atak], w takim wypadku ta pozycja może pomóc. Polega to na tym, że kucasz nad psem tak, żeby zasłaniać go z każdej strony... ewentualnie, jeśli Ares jest zbyt duży, żebyś mogła nad nim kucać to kucnij obok, przytul go "pod pachę", tak żeby czuł się osłonięty :cool3:. No i staraj się nie dawać ponieść nerwom na przyszłość - też to przerabiałam [spinanie się na sam widok psa, nerwowe ściąganie smyczy itp...]. Pies bardzo silnie reaguje na twój humor i na to co robisz :razz:. Postaraj się też odbudować zaufanie psiaka [przez np. uderzenie w nerwach może być nadszarpnięte] przez szkolenie w domu ;) A swoją drogą to słuchaj się Władczyni - sama staram się robić tak, jak ona pisze i na dobre mi to wychodzi :eviltong:... Quote
Marta_Ares Posted December 3, 2008 Author Posted December 3, 2008 Dziekuje wszystkim za wypowiedzi!! joanika napisał(a):jak Lana była jeszcze malutka podbiegł do nas młody labrador chciał się bawić, ja Lany na ręce nie brałam (właśnie tak jak piszesz) i co... labek tak przywalił z łapy w Lanę że ta prawie co a pofrunęłaby, od tego czasu miałam problem bo nie dość że bała się większych psów to później zaczeła wszystkie obszczekiwać. Ale dałyśmy radę. Co prawda ona się nie rzucała na inne psy tylko szczekała. Wiem że czasem nerwy ponoszą, ale nie bij psa, on musi wiedzieć że Ty jesteś jego partnerem-przewodnikiem, sprzymierzeńcem a nie wrogiem. Bez względu na wszystko Ty musisz stać po jego stronie i on musi wiedzieć o tym. Ćwiczcie skupianie, macie już podstawy. Znajdz coś (smakołyk, piłka, aport, cokolwiek) co jest ważniejsze od tego co się dzieje obok. A w domu też ćwicz, włącz głośno radio, telewizor, niech do Aresa dochodzą dziwne dzwięki (pomaga animal planet ;)) albo włącz jakiś film gdzie szczekają psy. i staraj się pamiętać: jak Ares zobaczy psa i patrzy ma niego, zagrodz mu swoim ciałem pole widzenia, stań miedzy nimi. Zacznij Aresa głaskać po pyszczku to go trochę uspokoi. Na razie, nie widząc na żywo nie umiem Ci podpowiedzieć co mogłabyś jeszcze zrobić. a wiec tak staram sie juz teraz opanowywac i nie dac sie poniesc emocja, nie napinam smyczy, nic z tych rzeczy, tak jak napisalam staram sie z nim cwiczyc podczas treningow, ale boje sie zeby w ktoryms momenci on poprostu nie zwial mi do innego psa:shake: Sprobuje z tymi roznymi dzwiekami i cwiczeniem w domu, a także na dworzu z linką;) karjo2 napisał(a):Tak jak dziewczyny pisza, dobry szkoleniowiec, nawet wycieczka do innego miasta i rozmowa moga dac lepsze efekty. Po szkoleniowcu dawnego typu moze byc jeszcze gorzej ( jesli ma podejscie tylko "dominacyjne"). Moge podpowiedziec co robilam z moja zaraza ;). Bo wyglada na to, ze pies dorosl, poczul sie silny i zaczal sie zachowywac jak samiec.. Jesli dasz rade utrzymac, z powrotem na zwykla obroze, nie ma sensu znieczulac na kolczatke ( bo tym sie skonczy pewnie), dobry kaganiec, mnostwo smakow w kieszen i wiecej ruchu z zadaniami. U mnie sie udalo bez namordnika. Jesli przechodzil pies, usadzalam swojego, w paszcze garsc smakow - musi sie zajac reke i jedzeniem, ustawialam sie miedzy psami. Jesli sie za mocno stawial, byl natychmiastowy powrot przy nodze do domu - wychodzilismy ponownie za jakis czas. Po jakims czasie zalapal, ze mu sie nie oplaca startowanie do psow przechodzacych - i glosem dostawal opr.. i koniec fajnego wyjscia. Wybieralismy miejsca, gdzie nie bylo innych psow/nie podchodzily i tam na lince troche szkolenia + bieganie ( rower, dlugie spacery po lesie). Zupelnie inna sprawa jest ustawienie psa, gdy podbiega inny,bez kontroli, niestety... Psa spokojnie utrzyma, bo to sredniak, z tym powrotem do domu to stosuje go jak pies mnie calkowicie olewa na dworzu. To podchodze do niego, zapinam smycz (nic nie mowie do niego, nie krzycze) i wracamy do domu. Bo czasami jest tak ze pieknie wykonuje komendy, wraca na zawolanie do mnie wtedy go chwale, jakies smakolyki, zabawki, przeciaganie, a wlasnie jak mu cos odbije to potrafi calkowicie olewac/ jakby zalezało od jego humoru:roll: Proboje go zaslaniac jak idzie jakis pies ale jakos na dwa razy mi to wychodzi, on sie pcha i tak przede mnie, i dochodzi do szamotaniny:shake: Quote
Marta_Ares Posted December 3, 2008 Author Posted December 3, 2008 WŁADCZYNI napisał(a):I jedno ale - nie spinaj się im więcej lęku (o matko zaraz się pogryzą), ściągania smyczy, podciągania psa i Twojego stresu tym mocniej będzie reagował Ares. Wdech wydech, zachęcasz psa do podążania za sobą sowicie nagradzając i mijając psy po wieeeelkim łuku tak żeby nawet nie chciał warczeć.;) Ja nie do końca wierzę w odkręcanie agresji lękowej przemocą, ale ja jestem sekciara;) Kolce do śmieci, a więcej pracy. Na agility pies też raczej po za klatką, w tym czasie możecie uczyć się skupiania przy psach, relaksowania przy Tobie, olewania innych psów itd uprzedź tylko grupę żeby pilnowali psów. staram sie nie reagowac gwaltownie, nie szarpac smycza kiedy widze innego psa. Na treningach to on na wiekszosc psow reaguje agresja, warczeniem i odrazu rzucaniem sie. Nie wiem na jakies zasadie on robi podzialke, moze np spokojnie biegac z dwojka dorolych wiekszych suczek (labradorem i belgiem0), ale kiedy dochodzi 3 suczka (mieszaniec) odrazu jest warczenie i proba ataku:shake: bonsai_88 napisał(a):A próbowałaś może pozycję bezpieczną? Bo mam wrażenie, że Ares rzuca się ze strachu [na zasadzie najlepszą obroną jest atak], w takim wypadku ta pozycja może pomóc. Polega to na tym, że kucasz nad psem tak, żeby zasłaniać go z każdej strony... ewentualnie, jeśli Ares jest zbyt duży, żebyś mogła nad nim kucać to kucnij obok, przytul go "pod pachę", tak żeby czuł się osłonięty :cool3:. No i staraj się nie dawać ponieść nerwom na przyszłość - też to przerabiałam [spinanie się na sam widok psa, nerwowe ściąganie smyczy itp...]. Pies bardzo silnie reaguje na twój humor i na to co robisz :razz:. Postaraj się też odbudować zaufanie psiaka [przez np. uderzenie w nerwach może być nadszarpnięte] przez szkolenie w domu ;) A swoją drogą to słuchaj się Władczyni - sama staram się robić tak, jak ona pisze i na dobre mi to wychodzi :eviltong:... o o tej pozycji nie slyszalam, musze sprobowac. A co jeszcze robic zeby odzyskal zaufanie do mnie, zeby wiedzial ze nie musi mnie bronic, ze potrafie sobie poradzic, ze jestem jego kompanem, no i zeby nie bal sie tak obcych??? Quote
zerduszko Posted December 3, 2008 Posted December 3, 2008 Ja bym się poważnie zastanowiła nad przerwaniem treningów w grupie, [póki pies nie będzie umiał nad sobą panować. Im więcej razy uda mu sie rzucić na psa, tym bardziej ten iodruch (bo chyba to już jest u niego odruch na sam widok psa) będzie się mu utrwalał. Podstawą jest zachowywanie takiej odległości od psów, żeby on się jeszcze nie "denerwował", nie rzucał. Wiem, ze to jest b. trudne, szczególnie jak się mieszka w centrum, ale bez tego ani rusz. Najlepiej na początku nie chodzi w miejsca, gdzie nie da się zejść z chodnika. Jak Ci zasłąnanie nie wychodzi, to znaczy, ze jesteś za blisko. Wyrzuć kolce. Jeślu u niego to jest na tle lękowym i tym bardziej "odlatuje" (z tego co piszesz, to mam tajkie wrażenie - nie wykonuje znanych komend, choć moga być po prostu do dopracowania) to każdy wyskok na psa powoduje u niego ból i rodzi mu się skojarzenie widok psa=ból. Jak moja suka doszła do takiego etapu, to zastosowałam barowanie. Ale może żeby lepiej ktoś Ci pokazł jak to się robi. Możesz z psem pojechać jakiegoś większego miasta? Quote
joanika Posted December 3, 2008 Posted December 3, 2008 Pozycja o której pisze bonsai - ja bym do tego podchodziła z pewną rezerwą dlatego bo jeśli kucniesz, dla Aresa możesz wydawać się "mniejsza" i on może to uznać że także się obawiasz drugiego psa i może się pogłębić jego lęk. Musisz sama zobaczyć jak Ares będzie na to reagował. Pewniejsze może być w tym przypadku jak po prostu staniesz do Aresa twarza nachylisz się i będziesz głaskać po pyszczku i przemawiać do niego słodko, i po prostu "wypniesz" się na drugiego psa :evil_lol: W świecie psów jest tak że to najsilniejszy, najpewniejszy zawsze idzie przodem, reszta podarza za nim czekając na ewentualny atak lub obojętność ze strony przewodnika (czy to w grupie szczeniąt czy np w grupie zdziczałych psów). Zaufanie u psa można zdobyć tylko i wyłącznie miłością, dobrym słowem, pieszczotami i cierpliwością. jak u was wyglądały spacer kiedy Ares był jeszcze młody, i np zobaczył coś dziwnego (np hydrant, wielki głaz czy jakieś inny "niezidentyfikowany obiekt") coś do czego bał się podejść i np szczekał na to?? Quote
bonsai_88 Posted December 3, 2008 Posted December 3, 2008 Joanika dlatego napisałam, że warto spróbować, a nie że koniecznie trzeba :lol:. Sama osobiście tylko raz widziałam jak ta pozycję stosowano [przy suczce ONa] i faktycznie sunia rewelacyjnie na to reagowała - po godzinie mogła już nawet zacząć ćwiczyć z resztą grupy :razz:. Za to również słyszałam o suczce [chyba od Smallpati], która na tą pozycję w ogóle nie reaguje. Quote
joanika Posted December 3, 2008 Posted December 3, 2008 Ja też napisałam że Marta musi spróbować i zobaczyć jak na to zareaguje Ares, bo może akurat uspokoi się. I zauważyłam że większe psy są skłonne szybciej w ten sposób się uspokoić niż psy małe. A Molli od SmallPati to diabeł w skórze aniołka:loveu: i do tego ma coś z terriera:evil_lol: Quote
Marta_Ares Posted December 3, 2008 Author Posted December 3, 2008 Jeszcze raz bardzo dziekuje za wszystkie rady. Dam jeszcze taki przyklad jestesmy na spacerze ares na smyczy, przechodzimy kolo domkow jednorodzinnych, wiadomo biegajace, szczekajace psy za plotem, tak jak mowilam probuje juz od kilku tygodni ta metode zebym to ja byla miedzy aresem a drugim psem, i wlasnie przy siatce/ plotach zaczyna to skutkowac, Ares nie zwraca uwagi na psy szczekajace obok, czyli jest maly postep niestety nie udaje sie to kiedy drugi pies jest luzem, badz na smczy, agresja wraca :-( ok kolce odstawie, ale czy w szelkach on nie poczuej sie pewniej zeby atakowac?? Kurcze gdybym miala kase, zabralabym go na szkolenie PT:shake: ale nawet jesli juz to nie mam zabardzo do kogo, jutro bede dzwonic do jednego szkoleniowca, zeby chociaz sie spotkac i nie zobaczy jego zachowanie, moze cos poradzi Quote
WŁADCZYNI Posted December 3, 2008 Posted December 3, 2008 Jeżeli masz wyrozumiałą grupę na agility i będą współpracować tak aby tarć nie było a psy nie wbiegały Tobie i Aresowi na tor to ja bym nie rezygnowała - to fajnie rozładowuje psa. Choć moja suka teren uznawała za swój i ostro traktowała inne psy, te same z którymi kulturalnie się witała w miejscach bardziej neutralnych. Dla mnie ważną komendą jest 'puść' - w razie ewentualnego zaciśnięcia szczek można uratować ofiarę bez rozwalania ran. Przywołanie - żelazne i komenda zatrzymania - jeżeli potencjalna ofiara jest za nami i przywołanie mogło by skutkować ewentualnym rzuceniem się na psa za naszymi plecami. Wiem że brzmi strasznie, ale te komendy ułatwiają życie. Spróbuj mu klikać CSy które okazuje, oraz wszelkie prawidłowe zachowania przy innych psach. Albo po prostu nagradzać jak nie klikasz. Quote
Blow Posted December 4, 2008 Posted December 4, 2008 Po pierwsze-mam troszkę zastrzeżeń odnośnie Waszej grupy agillity i nie wiem czy to wynika z mojego przyzwyczajenia do współpracy z naprawdę fajnymi, doświadczonymi ale i odpowiedzialnymi osobami czy faktycznie coś jest nietak jak trzeba.Nie rozumiem dlaczego Twój trener nie zainteresuje się Waszym problemem i nie pomoże znaleźć rozwiązania i uciekasz się do forum internetowego jako pomocy w tak złożonej sprawie:mad: Po drugie-nie rezygnowałabym absolutnie z pracy w grupie!Jasne, że powinniście ćwiczyć we dwójkę poza zajęciami ale ta grupówka będzie podstawą do Waszej pracy nad relacjami pieska ze światem otaczającym go:cool3: I tu się znowu odwołam do kompetencji trenera.Czy naprawdę to on kazał Ci zapakować psa z bańki w kolce i kaganiec????:crazyeye:Niestety w mojej opinii to by świadczyło o jego braku kompetencji. Mój pies jest/był zabijaką.Pracowaliśmy i nadal pracujemy nad sobą w grupie-wcześniej z czterema, w tej chwili z dwunastoma innymi psami więc pokusa, rozproszenie, prawdopodobieństwo spięcia, niezachowania pełnej kontroli nad psami jest wielkie!A mimo to do incydentów nie dochodzi ponieważ wszyscy zachowaki zdrowy rozsądek, kierują się wyobraźnią, dbają o zachowanie maximum bezpieczeństwa przy tak dużej, zróżnicowanej fizycnie i charakterologicznie grupie psów.I naprawdę żaden z psów nie jest zdolny ćwiczyć obedience okolczatkowany i zakagańczony.Mało tego, psy często chodzą luzem, z kolei jeśli istnieje cień niepewności czy zapanuje się nad psem siłą autorytetu psychicznego, w ruch idzie długa linka.Trener nie eliminuje psów agresywnych ze szkolenia bo po to ono jest aby te psy agresywne być przestały:eviltong:Znajduje takie rozwiązania aby piesek problematyczny ewoluował w dobrym kierunku i jednocześnie aby grupa pozostałych mogła czuć się bezpiecznie.Jeśli nie ogarniałby sytuacji w tej sposób-cóż z niego byłby za trener, szkoleniowiec?;) Aha, jeszcze jedno-z równie szczerego serduszka:oops: Kolczatkę odłożyłabym na bok i spróbowała z dlawikiem.Możliwe, że okaże się nieskuteczny(jak w naszym przypadku na początku bo pies mało wrażliwy na bodźce) i będzie trzeba wrócić do kolców ino odpowiednio używanych :) Ale na mój(i nie tylko) rozum kolczatka w większości przypadków, jeśli do tego nieodpowiednio stosowana, tylko pobudza psa co w Waszym przypadku nie jest wskazane.Mieliśmy pieska z powierzchownie podobnymi problemami na szkoleniu PT.Piesek wybitnie pobudliwy, chodził na kolcach.Zalecono dławik i wprowadzenie odpowiednich nawyków odnośnie używania go i to pomogło nieco ostudzić temperament zwierzaka. Łożesz, alem się rozpisała!:crazyeye::eviltong:;)Możnaby pisać i pisać ale najlepiej jednak gdyby pomógł Wam DOBRY szkoleniowiec w realu:) EDIT: trochę chaotycznie wyszło, przepraszam. Quote
Juliusz(ka) Posted December 4, 2008 Posted December 4, 2008 Blow - wow!:crazyeye: Dawno się tak z nikim nie zgadzałam :D:evil_lol:. Nic ująć, a dodać mogę tylko jedno - w przypadku agresji w stosunku do psów kolce POGŁĘBIAJĄ problem. Dławik polecem - tu masz dyskofort, z którego pies instyntownie powinien zrezygnować(to oczywiście trochę potrwa;)), w przypadku kolców - ból, który pies - z dyżym prawdopodobieństwem - skojarzy z innym psem i wybuchnie jeszcze silniej:shake:. Quote
zerduszko Posted December 4, 2008 Posted December 4, 2008 Moim zdaniem dławik to taka sam głupota jak kolce w tym przypadku. Agresja w przypadku psów lękliwych to jest objaw, a nie przyczyna. A niwelując objawy "choroby" sie nie wyleczy. Trzeba pracować nad lękiem, żeby pies miał skojarzenie "piesek=super rzecz dla mnie". Poza tym wymaganie od trenera agillity umiejętności rozwiązywania problemów z agresją, to jak od onkologa wymaganie umiejętności leczenia depresji. Dlatego PT, fajna rzecz, ale niekoniecznie na agresję. Mi absolutnie działa kucanie przy psie. To dodaje jej pewności siebie. Pochylanie nad lękliwym psem nie jest dobrym pomysłem - jeszcze przodem do niej stając w opozycji z innym psem?? Jeśli pies jest mało pewny siebie, to b. dobrze rozpocząć trening podnoszenia pewności, jest dośc proste ale długotrwałe, no i super odważniachy sie nigdy nie osiągnie. Bycie przewodnikiem to nie chodzenie jako pierwszy, to pies musi chcieć chodzić za nami. Dlatego silny przewodnik powinien bronić psa przed podbiegaczami, tak żeby to on sam nie musiał się bronić. Trudne, ale na ogół do wykonania. Quote
Marta_Ares Posted December 4, 2008 Author Posted December 4, 2008 WŁADCZYNI napisał(a):Jeżeli masz wyrozumiałą grupę na agility i będą współpracować tak aby tarć nie było a psy nie wbiegały Tobie i Aresowi na tor to ja bym nie rezygnowała - to fajnie rozładowuje psa. Choć moja suka teren uznawała za swój i ostro traktowała inne psy, te same z którymi kulturalnie się witała w miejscach bardziej neutralnych. Dla mnie ważną komendą jest 'puść' - w razie ewentualnego zaciśnięcia szczek można uratować ofiarę bez rozwalania ran. Przywołanie - żelazne i komenda zatrzymania - jeżeli potencjalna ofiara jest za nami i przywołanie mogło by skutkować ewentualnym rzuceniem się na psa za naszymi plecami. Wiem że brzmi strasznie, ale te komendy ułatwiają życie. Spróbuj mu klikać CSy które okazuje, oraz wszelkie prawidłowe zachowania przy innych psach. Albo po prostu nagradzać jak nie klikasz. Psy nie wybiegaja na tor, nie moze byc czegos takiego podczas treningow, kazdy ma pilnowac psa, te ktore nie biegaja maja byc na smyczy, albo w klatkach. Z klikerem troche z nim cwiczlam, i chyba calkiem calkiem nam to wychodzilo, dzieki temu nauczyl sie podawania lapy, jednej i drugiej, przybijanie piatki i odwracanie na boczek. Chyba musze tez go zaczac stosowac na treningach/ spacerach. Quote
Marta_Ares Posted December 4, 2008 Author Posted December 4, 2008 Blow napisał(a):Po pierwsze-mam troszkę zastrzeżeń odnośnie Waszej grupy agillity i nie wiem czy to wynika z mojego przyzwyczajenia do współpracy z naprawdę fajnymi, doświadczonymi ale i odpowiedzialnymi osobami czy faktycznie coś jest nietak jak trzeba.Nie rozumiem dlaczego Twój trener nie zainteresuje się Waszym problemem i nie pomoże znaleźć rozwiązania i uciekasz się do forum internetowego jako pomocy w tak złożonej sprawie:mad: Po drugie-nie rezygnowałabym absolutnie z pracy w grupie!Jasne, że powinniście ćwiczyć we dwójkę poza zajęciami ale ta grupówka będzie podstawą do Waszej pracy nad relacjami pieska ze światem otaczającym go:cool3: I tu się znowu odwołam do kompetencji trenera.Czy naprawdę to on kazał Ci zapakować psa z bańki w kolce i kaganiec????:crazyeye:Niestety w mojej opinii to by świadczyło o jego braku kompetencji. Mój pies jest/był zabijaką.Pracowaliśmy i nadal pracujemy nad sobą w grupie-wcześniej z czterema, w tej chwili z dwunastoma innymi psami więc pokusa, rozproszenie, prawdopodobieństwo spięcia, niezachowania pełnej kontroli nad psami jest wielkie!A mimo to do incydentów nie dochodzi ponieważ wszyscy zachowaki zdrowy rozsądek, kierują się wyobraźnią, dbają o zachowanie maximum bezpieczeństwa przy tak dużej, zróżnicowanej fizycnie i charakterologicznie grupie psów.I naprawdę żaden z psów nie jest zdolny ćwiczyć obedience okolczatkowany i zakagańczony.Mało tego, psy często chodzą luzem, z kolei jeśli istnieje cień niepewności czy zapanuje się nad psem siłą autorytetu psychicznego, w ruch idzie długa linka.Trener nie eliminuje psów agresywnych ze szkolenia bo po to ono jest aby te psy agresywne być przestały:eviltong:Znajduje takie rozwiązania aby piesek problematyczny ewoluował w dobrym kierunku i jednocześnie aby grupa pozostałych mogła czuć się bezpiecznie.Jeśli nie ogarniałby sytuacji w tej sposób-cóż z niego byłby za trener, szkoleniowiec?;) Aha, jeszcze jedno-z równie szczerego serduszka:oops: Kolczatkę odłożyłabym na bok i spróbowała z dlawikiem.Możliwe, że okaże się nieskuteczny(jak w naszym przypadku na początku bo pies mało wrażliwy na bodźce) i będzie trzeba wrócić do kolców ino odpowiednio używanych :) Ale na mój(i nie tylko) rozum kolczatka w większości przypadków, jeśli do tego nieodpowiednio stosowana, tylko pobudza psa co w Waszym przypadku nie jest wskazane.Mieliśmy pieska z powierzchownie podobnymi problemami na szkoleniu PT.Piesek wybitnie pobudliwy, chodził na kolcach.Zalecono dławik i wprowadzenie odpowiednich nawyków odnośnie używania go i to pomogło nieco ostudzić temperament zwierzaka. Łożesz, alem się rozpisała!:crazyeye::eviltong:;)Możnaby pisać i pisać ale najlepiej jednak gdyby pomógł Wam DOBRY szkoleniowiec w realu:) EDIT: trochę chaotycznie wyszło, przepraszam. o trenerce wolalabym sie nie wypowiadac, jestem jej wdzieczna za to ze wogole mozemy trenowac.... Dawala mi kiedys wlasnie podobne rady, zebym to ja zawsze byla przed psem, ze on mnie broni bo uwaza, ze sama sobie nie poradze. Niestety ale to prawda mialam zamknac psa w klatce, a jesli go z niej wyjmuje to tylko w kagancu. Wtedy jak zaatakowal tego psa to po biegu nie zdazylam go zapiac na smycz i mi sie wyslizgnal i zaatakowal, wiec to moja wina byla:shake: On jak biegnie na torze bez smyczy to wydaje mi sie ze jest skupiony na mnie, nie rozpraszaja go psy poza torem, tylko biegnie wedlug moich poleceń. Mialam dlawik, ale wlasnie on wogole na niego nie dzialal/ albo ja nie umie tego stosowac:roll: Rozpisalas sie to dobrze, jestem wdzieczna za kazde rady, wypisuje sobie wszystkie po kolei na kartce, zeby niczego nie pominac Quote
Marta_Ares Posted December 4, 2008 Author Posted December 4, 2008 [quote name='Juliusz(ka)']Blow - wow!:crazyeye: Dawno się tak z nikim nie zgadzałam :D:evil_lol:. Nic ująć, a dodać mogę tylko jedno - w przypadku agresji w stosunku do psów kolce POGŁĘBIAJĄ problem. Dławik polecem - tu masz dyskofort, z którego pies instyntownie powinien zrezygnować(to oczywiście trochę potrwa;)), w przypadku kolców - ból, który pies - z dyżym prawdopodobieństwem - skojarzy z innym psem i wybuchnie jeszcze silniej:shake:. Okej rozumie zdecydowanie odstawic kolce. A jaki kaganiec lepiej bo ostatnio kupilam taki ala kantarek, i w nim wydaje mi sie ze lepiej chodzi, i sie slucha, a dla niego tez chyba jest wygodniejszy. Tylko jak z nim cwicze to oczywiscie nie zapinam smyczy do kantarka tylko do obrozy/kolczatki Bo mam tez ten plastikowy normalny kaganiec, Ten juz sprawdzalam moze otworzyc pysk ale psa nie dziabnie, a w nim jest duzo spokojnieszy Quote
Marta_Ares Posted December 4, 2008 Author Posted December 4, 2008 zerduszko napisał(a):Moim zdaniem dławik to taka sam głupota jak kolce w tym przypadku. Agresja w przypadku psów lękliwych to jest objaw, a nie przyczyna. A niwelując objawy "choroby" sie nie wyleczy. Trzeba pracować nad lękiem, żeby pies miał skojarzenie "piesek=super rzecz dla mnie". Poza tym wymaganie od trenera agillity umiejętności rozwiązywania problemów z agresją, to jak od onkologa wymaganie umiejętności leczenia depresji. Dlatego PT, fajna rzecz, ale niekoniecznie na agresję. Mi absolutnie działa kucanie przy psie. To dodaje jej pewności siebie. Pochylanie nad lękliwym psem nie jest dobrym pomysłem - jeszcze przodem do niej stając w opozycji z innym psem?? Jeśli pies jest mało pewny siebie, to b. dobrze rozpocząć trening podnoszenia pewności, jest dośc proste ale długotrwałe, no i super odważniachy sie nigdy nie osiągnie. Bycie przewodnikiem to nie chodzenie jako pierwszy, to pies musi chcieć chodzić za nami. Dlatego silny przewodnik powinien bronić psa przed podbiegaczami, tak żeby to on sam nie musiał się bronić. Trudne, ale na ogół do wykonania. Okej postaram sie to wszystko stsowac, w miare moich mozliwosci i umiejetnosci. Kilka razy z nim cwiczylam kiedy inne psy biegaly, ale wtedy to on wyczuwa, moj strach, boje sie ze w kazdej chwili moze mi uciec, podbiec do jakiegos psa, ale mam juz pomysl zeby go przywiazac na dluzej lince do plotu mimo to podczepic jeszcze smycz i tak z nim cwiczyc?? Pamietazm ze kiedys ze 2 razy bylam moze na obi i on tam potrafil zachowac sie w grupie, byly takie psy ktore on akceptowal, ale np przeszakdzalo mu jak jakis szedl za nim, odwracal sie i warczał Ale jak np zostawialam je na warowaniu razem to zostawal i nie reagowal na inne psy Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.