Poświata Posted May 14, 2005 Posted May 14, 2005 [quote name='aga1215']a co, sufit Wam sie obniżył :o :o :o jadł zupę z płaskiego talerza.... :wink: :sweetCyb: To było robione na natury łonie :P :D :P . Quote
aga1215 Posted May 14, 2005 Posted May 14, 2005 [quote name='Poświata']To było robione na natury łonie :P :D :P . no, chyba że tak :P :P :P [quote name='rozczarowana i zawiedziona w swych nadziejach Poświata'] Odezwał się - z groźnym błyskiem w oku - "TY chyba nie mówisz POWAŻNIE " i miał rację, to się nie mówi INO ROBI :lol: :lol: :lol: było "wymieszać" koty, może by się nie doliczył, a jakby co, to mówić, że Baryś zrudział od słońca :wink: :lol: :lol: :lol: Quote
Poświata Posted May 14, 2005 Posted May 14, 2005 Mój mąż nie jest "blondynem" :wink: :P . Za mundry na takie sztuczki. Ciucha w szafie to się może nie doliczy, ale rudego kota by zauważył :-? Quote
aga1215 Posted May 14, 2005 Posted May 14, 2005 [quote name='Poświata']Mój mąż nie jest "blondynem" :wink: :P . Za mundry na takie sztuczki. Ciucha w szafie to się może nie doliczy, ale rudego kota by zauważył :-? :oops: i tam, zdolna jesteś, dałabyś radę :P masz już drzewko na bakonie? Quote
Poświata Posted May 14, 2005 Posted May 14, 2005 [quote name='aga1215'] :oops: i tam, zdolna jesteś, dałabyś radę :Pmasz już drzewko na bakonie? Drzewka jeszcze nie mam, ale szczerze mówiąc nie szwendałam się po lesie. Wojtecki jadzie z poświatka na szkolenie, to może sie potknie o jakiś odpowiedni pniaczek. Tera czekam na zabudowanie wnęki na balkonie, a potem malowanie :roll: :P . Quote
adda Posted May 14, 2005 Author Posted May 14, 2005 [quote name='Poświata'][quote name='bezpośrednia adda']No i niech mu tak zostanie, nie będzie mógł protestować :lol:Odezwał się - z groźnym błyskiem w oku - "TY chyba nie mówisz POWAŻNIE :evilbat: " Przeca Ty nic nie mówiłaś :o Quote
Poświata Posted May 14, 2005 Posted May 14, 2005 [quote name='adda'][quote name='Poświata'][quote name='bezpośrednia adda']No i niech mu tak zostanie, nie będzie mógł protestować :lol:Odezwał się - z groźnym błyskiem w oku - "TY chyba nie mówisz POWAŻNIE :evilbat: " Przeca Ty nic nie mówiłaś :o No właśnie, też tak mi sie zdawało. Słowa nie powiedziałam na ten temat. Wszystko było na pismie :wink: :P . Quote
adda Posted May 14, 2005 Author Posted May 14, 2005 Poświata napisał(a):No właśnie, też tak mi sie zdawało. Słowa nie powiedziałam na ten temat. Wszystko było na pismie :wink: :P . Eeeee.... to nie przejmuj się :D Quote
alina71 Posted May 14, 2005 Posted May 14, 2005 To był moment. Sprzątałam w innym pokoju, mąż oglądał tv. Neska łaziła po parapecie. Nagle mąż zerwał się i krzyczy do mnie, że kot wypadł. Nic nie słyszałam myślałam, że coś mu się pomyliło. Wyjrzał przez okno i zobaczył leżącą na dachu klatki kotkę. Zaczęłam się drzeć jak jej pilnował. W oknie jest siatka ale na dole zrobiła się nieduża szpara, okno uchylam tak żeby się nie przecisła. Nie wiem jak to się stało to było kilka sekund wcisnęła się i poślizgnęła na parapecie. Mariusz usłyszał tylko jak drze pazurami po metalowym parapecie. Pobiegł na dół, nie było sąsiada od którego można było wyjść na daszek. Nie umiał się wspiąć. A ja wyłam w domu i krzyczałam, że jej nie upilnował. Zerwałam siatkę i wyglądałam przez okno, widziałam tylko nieruchome białe skarpetki. Beczałam i trzęsłam się ze strachu. Po chwili przyniósł ją do domu. Nie umieliśmy dodzwonić się do weta. Komórka nam siadała, w końcu połączyliśmy się i za 15 minut mieliśmy być w lecznicy. Wet ją zbadał, osłuchał, dał zastrzyki. Kotka nic nie złamała. Poraniła sobie pyszczek ale zęby ma całe. Jeśli nie będzie załatwiała się krwią to pęcherz też nie ucierpiał. Wydaje się, że tylko się trochę potłukła. Jest oszołomiona, nie biega, leży i drzemie. Boję się iść spać co zastanę rano. Trzęsę się do tej pory. Tak się o nią boję. Teraz musimy zamykać je w innym pokoju a w innym otwierać okno o balkonie nie ma mowy. Będzie tak dopóki nie osiatkujemy mieszkania. Lekarz powiedział, że jak zrobiła to raz to zrobi kolejny raz. Chyba sobie naleję drinka. Dziewczyny proszę trzymajcie kciuki za moje kocie maleństwo. Wiem, że to moja wina. Quote
malawaszka Posted May 14, 2005 Posted May 14, 2005 alinko :kciuki: będzie dobrze - kocinka szybko wyzdrowieje :kciuki: które to piętro? aż się poryczałam :cry: Quote
adda Posted May 14, 2005 Author Posted May 14, 2005 Alina71, nie panikuj, będzie dobrze. Trzymam kciuki, żeby to było tylko potłuczenie. To nie Twoja wina, i o jakiej mówimy winie, skoro prawie nic się kotu nie stało, prawda? Uspokój się, najlepiej rzeczywiście walnij sobie drinia, stało się i trudno. Czasami tak bywa. No nie wiem co napisać... Będzie dobrze. Quote
Wind Posted May 14, 2005 Posted May 14, 2005 alina, Powtorze za Dziewczynami ... bedzie dobrze! Musi byc! :-) Badz dobrej mysli i pilnuj swojego "lotnika" ;) Jestesmy z Toba! Quote
alina71 Posted May 14, 2005 Posted May 14, 2005 Dzięki dziewczyny. Piętro 5 ale do klatki wchodzi się po schodach więc tak 3,5 piętra leciała. Wet powiedział, że lepiej jak wyżej bo kot zdąży się obrócić i coś tam. Nie mogę uwierzyć, że to się stało. Dziękuję. Mała śpi teraz w łóżku na moim miejscu. Quote
Wind Posted May 14, 2005 Posted May 14, 2005 alina71 napisał(a):Mała śpi teraz w łóżku na moim miejscu. I slusznie! Swoje musisz odpokutowac ;) Buziaki dla kotecki :-) Quote
adda Posted May 14, 2005 Author Posted May 14, 2005 Śpi sobie słodko i nawet się nie zastanawia, co ta pani tak się martwi 8) Quote
szaraduszka Posted May 15, 2005 Posted May 15, 2005 Łojoj :o Oklopnie :evilbat: Mój rudzielec też kiedyś ćwiczył loty... był jeszcze młodziutki w dodatku... z 3 piętra, z balkonu, za klamerką, w nocy (bo nie zamykaliśmy balkonu przed kotami)... Obudziłam się o 6 rano i wpadłam w panikę, że brak kota... wyglądam przez balkon - leży... przynioslam do domku... lecznica czynna od 9... pojechaliśmy... pęknięte podniebienie, nic więcej się nie stało! Kotu to na dobre wyszło :o przestraszył się, ale pańcia przyszła i go uratowała więc zaufał... tio był dzikus straszny... po kilku dniach doszedł do siebie... a od tamtej pory jest dużo bardziej kontaktowy 8) Ot, i jak tu kota zrozumieć :roll: balkonu nigdy kotom nie broniliśmy... nigdy więcej żaden lotów nie ćwiczył... balkon był zupełnie niezabudowany, czyli barierka była metalowa... koty spokojnie oglądały świat i nigdy nie wpadły na pomysł żeby chodzić po barierce... teraz mam balkon ograniczony murkiem, i jeśli w tym mieszkaniu zamieszka kot tio będę balkon zabudowywać, bo jak wskoczy na ten murek tio może i polecieć dalej :roll: Quote
tajdzi Posted May 15, 2005 Posted May 15, 2005 Ja też trzymam kciuki za koteczkę. My balkon już osiatkowaliśmy ;) Kot siedzi cały czas na balkonie ;) I troche mojej gwiazdy Jutro idziemy się nagrywać. Trzymajcie kciuki :) Quote
alina71 Posted May 15, 2005 Posted May 15, 2005 Tajdzi śliczna gwiazda. :) Noc za nami. Do 3 mąż zaglądał do koty od 7 ja. Wstała niedawno zjadła co nieco wysiłakała się (bez krwi) i...wskoczyła na to okno. Które już tak jest zawiązane, że nie wyjdzie. Ale ona się niczego nie nauczyła. :o Dziś cały dzień będziemy w domu a jutro sąsiad będzie co jakiś czas zaglądał do niej. Dziękuję dziewczyny. Quote
szaraduszka Posted May 15, 2005 Posted May 15, 2005 Alinko wszystko będzie dobrze i nie trzeba się o koteczkę tak martwić... największe ryzyko związane z takimi lotami tio możliwosć, że kot gdzieś pójdzie i się nie znajdzie... sam upadek :roll: no cóż koty to niezwykłe stworzenia 8) Quote
Patka Posted May 15, 2005 Posted May 15, 2005 Pierwsze koty za okno ;) :evilbat: Alinko ten pierwszy raz jest najgorszy Walery i Luna latały po 3 razy z 3 pietra na trawnik bez uszczerbku, ale panika jest zawsze. Koty to niezwykle szybko regenerujące sie stworzenia po 3 razach nauczyły sie także, że za oknem jest pustka ;) Trzymamy kciuki za zdrówko małej bialej skarpetki i za Was odetchnijcie już :D całusy Quote
alina71 Posted May 15, 2005 Posted May 15, 2005 Neska chodzi powoli, siada co chwilę, nie bardzo chce żeby ją dotykać. Liże pysiu co sobie otrzaskała. Mąż ją wziął do łóżka, położyła się obok i drzemie. Wet mówił, że dziś taka będzie. Powiedział także, że im wyżej się mieszka tym lepiej bo kot zdąży się tak obrócić, że spada na łapy. Ale oczywiście z wieżowca nie ma szans. Aylin ją troszkę goniła ale krzyknęłam na nią (nie głośno) i dała jej spokój. Teraz zwiedza mieszkanie. Chodzi, siada, znów trochę przejdzie, siada. Zmierza z powrotem w kierunku sypialni. Dzięki dziewczyny. Zastanawiam się czy możemy wyjść na kilka godzin ale nie wiem. Boję się ją tak zostawić a chcieliśmy jechać obejrzeć te siatki. Ja mieszkam w małym mieście żeby coś kupić w zasadzie jeżdzę zwykle do Katowic. A to jakieś 3 godziny by nam zajęło. Quote
malawaszka Posted May 15, 2005 Posted May 15, 2005 dobrze że kocinka ma się lepiej, ale ja jako panikara bym się dziś z domu nie ruszała :oops: Quote
szaraduszka Posted May 15, 2005 Posted May 15, 2005 Odizoluj ją jeśli możesz od innych zwierzątek, żeby jej nie męczyły... i możesz spokojnie wyjść... ona po prostu potrzebuje czasu żeby dojść do siebie... jeśli nie ma większych obrażeń tylko się poobijała, jest obolała... nie musicie jej non stop pilnować. Jak nie będzie nic ciekawego pójdzie spokojnie spać 8) Quote
Poświata Posted May 15, 2005 Posted May 15, 2005 No dobrze, że dziecko komputer odpaliło, bo pewnie do jutra bym nic nie wiedziała. Alinko biedna, aleś się strachu najadła. Mam nadzieję, że kocinka szybko dojdzie do siebie i całe szczęście że tylko tak to się skończyło :roll: . Ja odkąd mam siatkę na balkonie, nie mam kotów w domu. Całymi dniami, razem z Poświatką kombinują na balkonie. I mam wrażenie, że potem w nocy i nad ranem jakby mniej rozrabiają :wink: . Trzymamy wszystkie pazurki za zdrówko Neski :D . Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.