Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • Poświata

    1267

  • tajdzi

    1093

  • Patka

    1053

  • adda

    666

Top Posters In This Topic

Posted

Witamy Madzialenko, Ciebie i całe Twoje przemiłe stadko
Ja osobiście liczę na to, że częściej będziesz nam serwować tak zabawne zdjęcia .
A przy okazji zdjęć - dołączam się do prośby o fotki Loni (miałam nadzieję, że moja mała Linka będzie do niej podobna, ale daleko jej do niepowtarzalnego umaszczenia Loni). Dawno też nie widziałam Walerego - co tam u mojego ulubieńca?
;)

Posted

A co ty nie ma szans na to. Jak on ją widzi to szału dostaje, od razu jeży mu sie sierść i biegnie ją lać.
Wygląda to tak, że w dzień trzy kotki są zamykane w małym pokoju i siedzą tam cały czas. A on na drugiej części mieszkania. Wieczorem jego zamykam w łazience a one wychodzą do dużego pokoju, kuchni i na balkon.
Rano jak zjedzą to już same idą do pokoju, cała trójka. Nie chcą z nim być bo gania je wszystkie, z tym, że dwójka jakoś się broni a Aylin leży i daje się bić. Dziś mi wleciał do ich pokoju między nogami i już atak, patrze a tu Nesia zaczęła go bić chyba w obronie Aylin.
On po prostu chce być sam z nami tak to wygląda.
Troche mnie martwi jak to będzie za dwa miesiące jak będę chciała dostać się do sypialni to musze przejść przez mały pokój. Niosąc maleństwo ciężko będzie patrzeć czy kocur czai się do wlotu do pokoju.
Po prostu mam podzielone i zamykane mieszkanie pół na pół. I nic a nic nie jest lepiej i raczej nie będzie. Kotki są zetresowane i lękliwe bo ja wychodzą to każdy szelest a te już przyczajone i nerwowo się rozglądają.
Kompletnie nie zgrane stado, dobrze, że chociaż one w trójke się lubią.

Posted

Nie pamiętam - czy Ciapek jest wykastrowany? Pytam, bo mój Pinki też nie bardzo się dogaduje z Kotecką (ale tylko z nią), co na działce nie stanowi większego problemu ale zimą, w domu, trzeba na nie uważać. Nie jest aż tak źle jak u Ciebie ale czasem Kotecka na ślepo wieje do swojego azylu na segmencie, gdzie Pinki nie ma wstępu. Zastanawiałam się czy nie przeszłoby mu gdyby go wykastrować....
;)

Posted

sami chcieliście :cool3:

proszę:


to jest Kropek Alpinista - na drabinie oczywista


a to Amelka w ulubionej pozycji w ulubionym miesjcu


Filip w całej swojej kociej okazałości - ten to nigdy nie zrobił nic śmiesznego - a w każdym bądź razie nigdy go nie przyłapano


Amelia i jej sztuki przy piciu


a tutaj sobie śpią wespół w zespół oba dwa czyli Amelątko i Filipiątko


Amela z moim siostrzeńcem ogląda wieczorynkę


łatek wskakuje na 2,5 metrową meblościankę z podłogi bez większego wysiłku - a potem się delektuje widokiem


Figa kocha pływać - jest po prostu wydrą


ach obiadku, obiadku, obiadku to czas

Filip obiadki spożywa gdzie indziej - co się będzie z motłochem zadawał

a na koniec Jocker się denerwuje bo pływac nie chciał a siedzieć cicho też nie:

Posted

Fajne zdjątka :lol:
Czy Amelia podczas sztuczek przy piciu miesza łapą w wodzie? Bo moja Żabka inaczej się nie napije. I najlepiej, żeby woda (to na działce) była możliwie brudna: w konewce, wannie z toną liści i rozwielitek, a najlepiej z płytkiej kałuży; broń Boże czysta, swieżo wymieniana..... :razz:
;)

Posted

[quote name='Madzialenka']a owszem miesza i pije wodę z miski w której odmaczam zaskorupiałe stare ceramiczne doniczki :razz:
No to pewnie to taka rasa.... "koty wodnomieszalne"

A to moja Linka dzisiaj na działce

A tu Żabka pije wodę (oczywiście z odpowiednimi dodatkami)


;)

Posted

no cóż mogę powiedzieć - piękne czernie i marmury :loveu:

moje koty są jednakowoż krótko dystansowe - chociaż Filip pochodzi z ogródków, dalej jak na balkon nie wyjdzie. Amela też nie lubi spacerów, chociaz klatka schodwa jest juz dokładnie spenetrowana razem z piwnicą. W tej piwnicy siedziała dwie godziny chyba a potem się na nas obraził, że po nią wcześniej nie poszliśmy. Hmm, tyle, że nie wiedzieliśmy, że uciekła na zwiedzanie.
Łatek nie lubi wogóle nigdzie chodzić ale Kropek już ma kilka gigantów na koncie.

Posted

M10M napisał(a):
Nie pamiętam - czy Ciapek jest wykastrowany? Pytam, bo mój Pinki też nie bardzo się dogaduje z Kotecką (ale tylko z nią), co na działce nie stanowi większego problemu ale zimą, w domu, trzeba na nie uważać. Nie jest aż tak źle jak u Ciebie ale czasem Kotecka na ślepo wieje do swojego azylu na segmencie, gdzie Pinki nie ma wstępu. Zastanawiałam się czy nie przeszłoby mu gdyby go wykastrować....
;)


Uj, to ty masz niewykastrowanego kocura?
To kastruj, kastruj, bo nie dość, że znaczyć może, to pewnie jest ojcem nie wiadomo ilu kocich miotów, jak sobie wychodzi na spacerki.... :shake:

Posted

Moje koty latem żyją na działce i trochę się boję, że jak Pinki będzie wykastrowany to pozwoli innym kotom wejść na swój teren i będą wyjadać moim żarcie a może i pogonią sierotę Yoshka albo starą Koteckę.....:shake:
;)

Posted

Ale kot wykastrowany nie traci instynktów bronienia tertorium, jak od dawna na nim przebywa :)
Nie zapładnia tylko innych kotek, dzieki czemu nie rodzą sie młode,,., no i dzięki temu masz mniejsze szanse, że złapie jakąś chorobę np białaczkę...

Posted

M10M napisał(a):
Chyba masz rację - trochę poczytałam ostatnio i coraz bliższa jestem tej decyzji....
;)


No to bardzo bardzo się cieszę :)
Dodam, że taki zabieg trwa dosłownie kilka minut i jest zdecydowanie mniej poważny niż w przypadku kotek.
A dzięki temu masz pewność, że te biedne kocie nieszczęścia, co siedzą po krzakach, głodują, chorują i umierają samotnie - nie są dziećmi twojego kota...

Posted

tajdzi napisał(a):
taki zabieg trwa dosłownie kilka minut i jest zdecydowanie mniej poważny niż w przypadku kotek.

Wiem - Yoshi jest wykastrowany a wszystkie kotki wysterylizowane.
;)

Posted

M10M moge cię zapewnić, że wykastrowany kocur nic nie traci z instynktu bronienia terytorium. :mad: U mnie to niestety.
Bo zaczął tak rządzić, że musze go non stop oddzielać od kotek, one są zamykane w małym pokoju on cały dzień jest w dużym z nami.
A faktycznie sam zabieg raz dwa i odebrałam kota już biegającego.

Posted

Patka napisał(a):
a sterylizowane kotki łowią

No łowią, a dlaczego miałyby nie łowić. Moje łowią na potęgę - ostatnio znalazłam ptaszka w misce z żarciem, a raczej misce z wyjedzonym żarciem. Nie wiem czy ptaszek nie był czasem prezentem dla mnie, że niby one też mogą się czasem podzielić karmą :lol:.
Jak nie zajdą jakieś nieprzewidziane okoliczności to już wstępnie rozmawiałam z vetem o cenie kastracji i planuję zabieg na jesień, jak będę Pinkiego zabierać z działki do domu.
;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...