Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 90
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jaaga-sikanie to raz-dwa jej stan musi i to na pewno wpływac na jej zachowanie: pobudzona, lata i rwie, niszczy szczeka-to wpływa na jej psychikę-i jest dno: fizycznie i psychicznie-pies nieadopcyjne na dzień obecny-bo kto weźmie to odda-a niewykluczone że oddał ją włąśnie dlatego do schroniska bo poprostu była chora już wtedy-wcale niewykluczam takiej opcji:roll:

Posted

Jaaga ma urwanie głowy...:(

Wzięła ze schroniska sunie,która była tam 8 lat, 2 kozy i szczeniaka :( okazało sie,ze to z parwo :(

www.dogomania.pl/forum/f28/szczeniak-z-parwo-leczyc-czy-uspic-potrzebna-pomoc-jesli-wyzdrowieje-potrz-dt-126952/index5.html



Nie wiem,czy czegoś nie pokręce,ale operacja ma być we wtorek albo w środe, wszystko sie opóźniło ,bo u weterynarza nie było chyba prądu,albo czegoś tam...

Posted

[quote name='zwierzus']Ponawiam pytanie: czy była brana pod uwagę moczówka prosta ?

Musisz Jagny pytać...ona chodzi z nią do najlepszego specjalisty tutaj,więc myśle, że nie przeoczyłby takiego schorzenia

Posted

jeśłi to moczówka prosta jak podejrzewa Zwierzuś-to żaden pies z tego nie wychodzi-na to się umiera-może za 100 lat wymyślą lek tak jak na raka póki co nie ma.

ale okaże się dopiero przy operacji-mam nadzieję!

Posted

Okta, nie umiera się na moczówkę. A lek jest - desmopresyna. Tym samym lekiem diagnozuje się tą chorobę (oprócz próby zagęszczenia moczu po odstawieniu wody). Poza tym może to być jeszcze psychogenne nadmierne pragnienie.
I przy żadnej z tych chorób nie jest potrzebna operacja.

Posted

na moczówkę zmarł pies Agamy-miał właśnie moczówkę-Shar Pei
oczywiście że do tego nie jest potrzebna operacja-operacją będzie na co innego w przypadku Łatki-ale lekaz niech ją oceni-co jest:roll:

Posted

Tego leku nie miała podawanego. Operację bedzie miała robioną, bo na USG było widać nieprawidłowy kształt pecherza i nie wiadomo, czy nie porobiły sie zrosty uciskające go. Operacja bedzie w srodę. Po zabiegu bedę więcej wiedziała.
Niestety, nie mam czasu tu nawet pisać. Wczoraj przywiozłam nastepną sukę onka, a dzis dostałam wiadomość, że nasza onkowata Sara wraca z adopcji. nie mam jak tego wszystkiego połapać czasowo.

Posted

Nie ma dobrych wieści...

Ja podziwiam Jagne za decyzje....

Łatka ma wade anatomiczną, nigdy nie będzie lepiej,będzie miała non stop zapalenie pęcherza, a jej mocz jest zarażony, psy nie mogą mieć z nim kontaktu,co dopiero dzieci...Wetka do niej dzwoniła i poradziła uśpienie,bo dopiero zszywała ją...Jagna sie nie zgodziła,ale czy tej decyzji nie pożałuje?....:(

kto zechce psa,z którego woda sie wylewa...

Jagna ciągle szuka Sary....

Posted

[quote name='jusstyna85']
Nie ma dobrych wieści...

Ja podziwiam Jagne za decyzje....

Łatka ma wade anatomiczną, nigdy nie będzie lepiej,będzie miała non stop zapalenie pęcherza, a jej mocz jest zarażony, psy nie mogą mieć z nim kontaktu,co dopiero dzieci...Wetka do niej dzwoniła i poradziła uśpienie,bo dopiero zszywała ją...Jagna sie nie zgodziła,ale czy tej decyzji nie pożałuje?....:(

kto zechce psa,z którego woda sie wylewa...

Jagna ciągle szuka Sary....

kurcze.....wiedziałam nie jestem jasnowidzem ale widziałam wtedy reakcję wszystkich psów z boksu na nią-a takie akcje już widziałam-gdy pies okazywał się potem po zdiagnozowaniu śmiertelnie chory....między innymi w Krzyczkach-psy to wyczuły-dlatego chciały ją wyeliminowac-i stale to powtarzałam powyżej - te moje obawy:(

jeśli psy nie mogą miec z nią kontaktu a Jaaaga ma inne w domu? Weterynarz poradziła-ale czy Jagna zdajesz sobie sprawę, że robisz jej krzywdę? skazujesz ją na całe życie na zakarzenia pęcherza-gdzie nie ma lekarstwa, nie można tego zoperowac-naprawic, podac leków nic na to i pies będzie ciepriec-tutaj nie chodzi o nasze ego-bo my -tylko bo ona-dla niej-jeśli takie ma życie ją czekac to pozwól jej godnie odejśc Jaaga.

Posted

oktawia6 napisał(a):
kurcze.....wiedziałam nie jestem jasnowidzem ale widziałam wtedy reakcję wszystkich psów z boksu na nią-a takie akcje już widziałam-gdy pies okazywał się potem po zdiagnozowaniu śmiertelnie chory....między innymi w Krzyczkach-psy to wyczuły-dlatego chciały ją wyeliminowac-i stale to powtarzałam powyżej - te moje obawy:(

jeśli psy nie mogą miec z nią kontaktu a Jaaaga ma inne w domu? Weterynarz poradziła-ale czy Jagna zdajesz sobie sprawę, że robisz jej krzywdę? skazujesz ją na całe życie na zakarzenia pęcherza-gdzie nie ma lekarstwa, nie można tego zoperowac-naprawic, podac leków nic na to i pies będzie ciepriec-tutaj nie chodzi o nasze ego-bo my -tylko bo ona-dla niej-jeśli takie ma życie ją czekac to pozwól jej godnie odejśc Jaaga.



Oktawio Jaga nie skazuje jej na śmierć-ona daje jej szanse NA ŻYCIE,ktorego później sie nie wróci..a to chyba najważniejsze..może zamiast mówić o śmierci,to podzieliłbyśmy sie ogłoszeniami dla Łatki i odciążyłybyśmy Jagne? trzeba jej znaleźć dom, psy ze złamanym kręgosłupem znajdowały i nikt ich nie zabijał,więc i Łatce sie uda,ja w to wierze...biadolenie nic nie da...Łatka może normalnie żyć np chodząc w pampersach...

Posted

Oktawio, to była dla mnie bardzo trudna decyzja. Z jednej strony wiem, ze eutanazja jest najrozsądniejszym wyjściem, ale z drugiej strony fakt, że wystarczą pampersy czy dom bez zwierząt i dzieci, żeby mogła żyć w miarę normalnie nie pozwolił mi na podjęcie decyzji o eutanazji. Mnie też najbardziej przerażają te infekcje dróg moczowych, ale jesli byłaby trzymana w domu, w czystych warunkach, pampersowana to myśle, ze udałoby sie je zminimalizować.
Niestety, tylko obawiam się, że znalezienie takiego domu to chyba tylko marzenia.
U mnie rzeczywiście nie ma warunków. Psy cały czas ze sobą szaleją. kupiłam wczoraj pake pampersów, ale ich zakładanie jest praktycznie niemozliwe. Moja psia młodzież przewala się przez dom jak tornado, a Łatka w tym przoduje.
Nie potrafiłam podjąć innej decyzji, bo na zabieg jechała szczęśliwa, wesoła, szalejąca i nie wyobrażałam sobie, ze na stole miałaby zakończyć zycie przez moją decyzję. Byłoby mi łatwiej, gdyby pies z nami nie mieszkał albo cierpiał, ale Łatka to wulkan energii i z jej punktu widzenia jej sikanie chyba jej nie przeszkadza.

nie wiem, co dalej będzie. Wydaje mi się, że jedyną szansą byłoby szukanie domu za granicą przez jakąś fundację, ale nie mam kontaktu z żadną. Gdyby była psem rasowym, to byłoby łatwiej, bo znam hodowców yorków, którzy trzymają swoje psy w pampersach, żeby nie obsikiwały w domu i nie jest to dla nich problemem. tylko komu będzie się chciało to robić dla zwykłego kundelka?

Sary dalej nie odnalazłam, więc na razie nadal bedę tu rzadko wchodzić.
Justyna, dziekuję za pomoc i składanie relacji :lol:.

Posted

Jaaga, Twoje obawy są niestety słuszne. Znalezienie dla Łatki odpowiedzialnego domu, który będzie o nią dbał do końca dni małej, będzie bardzo trudne w kraju gdzie większość ludzi ma niską świadomość posiadania zwierzęcia. Wiele razy właściciele chorych zwierząt opowiadali jak rodzina lub znajomi dawali "rady" - uśpić i wziąć nowe bo po co wydawać pieniądze na leczenie... :angryy:

Posted

Zwierzuś-nie wiem do czego pijesz w ostatnim poście-czy to jakiś podtext może-ja kieruję się komfortem psa-żyje póki mu to sprawia frajdę i radośc-infekcje dróg moczowych całe życie-nie jest na pewno frajdą-a pampersy nie są środkiem zaradczym.

Życzę oby ta sunia się odnalazła Jaago-trzymam kciuki:happy1:-na pewno ktoś da Ci cynk po adresówce i zadzwoni na telefon tam zamieszczony-to ją uratuje-tj. taką mam nadzieję:lol:

Posted

Okta, do niczego nie piję. Po prostu wyrażam obawę że w Polsce trudno będzie jej znaleźć odpowiedzialny dom. Ten text o ludziach to z własnego doświadczenia bo wiele raz to słyszałam.
Ja przychylam się do opinii wetki, że powinno się jej pozwolić odejść w momencie kiedy nie cierpi :oops:

Posted

zwierzus napisał(a):

Okta, do niczego nie piję. Po prostu wyrażam obawę że w Polsce trudno będzie jej znaleźć odpowiedzialny dom. Ten text o ludziach to z własnego doświadczenia bo wiele raz to słyszałam.
Ja przychylam się do opinii wetki, że powinno się jej pozwolić odejść w momencie kiedy nie cierpi :oops:

aaa rozumiem-myślałam że to jakiś podtext do mnie że ja sugeruję swoje zdanie Jaadze rozumiesz-wszystko w porządku Zwierzuś
tak w Polsce jest trudno-naprawdę niełatwo:shake:
u EMIR siedział rok czasu York -po wywpadku-tylnie nóżki sparaliżowane, troszkę czołgał nimi-ale po wypadku nosił pieluszki, kupa, siku-jakoś chętnych miłośników rasy nie było-a na grupie Yorków wszystkie pieją jak kochają i kokardki zmieniają-a jak przyszło do goowien to cisza nastała i długo długo nic-no i w końcu po roku przyszła opowiednia osoba, która otoczyła go opieką i uczuciem.

to taki mały przykład

a rasowe? nic bardziej mylnego-nie ma nic trudniejszego niż adopcje psów rasowych jeśli ktoś tu poruszył ten temat, gdzie wchodzi w grę chandel, przemyt pod granicę kombinatorów zarabiania na żywym towarze, zabawka/maskota i tym podobne, kaprys dodatek do wyposażenia etc.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...