Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Niestety moje obawy co do braku stabilizacji u psa się sprawdziły,
Właśnie dostałam sms - Koko pogryzł Mamę swojej opiekunki po przewiezieniu w nowe miejsce.
Zapadła decyzja o uśpieniu psa.

Nie mam jak mu pomóc, jestem za daleko. Nie mam gdzie go zabrać i pracować nad nim.
Nie ma nikogo, kto mu pomoże.

  • Replies 126
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

nie pozwala się dominującemu psu wykazującemu agresję leżeć na łóżku :angryy:
szkoda tylko że nie został uśpiony w Poznaniu, oszczędzono by mu stresu podróży i nowych miejsc.
Nie martw się Supergogo, dałaś mu szansę. Nie da się uratować wszystkich psów, niestety. Rozmnażalnie ciężko na to pracują.

Posted

Rany, co tu się porobiło. :-o Dopiero odzyskałam neta, a tu raz złe wieści, za chwile dobre i teraz znów złe... :shake:

Supergoga skontaktujcie się może z hodowlą cocker spanieli Blepers:
Kontakt - Hodowla Blepers

Ta hodowla jest ok. 30 km od Warszawy, mają ogromne doświadczenie, mąż hodowczyni układa psy do polowań, jest znakomitym handlerem, prowadzą też hotel. Może zgodzą się wziąć psiaka do hotelu i trochę nad nim popracować.

To chyba jedyna nadzieja dla niego. Jeśli już nie jest za późno... :placz:

Posted

mimo wszystko ktoś z Warszawiaków mógłby podjechać i obejrzeć wszystko z boku..tak dla pewności:shake: szkoda że wyjazd do nowego domu okazał się wyrokiem. szkoda mi Koko i w sumie nie wiem co napisać; z jednej strony żal młodego, pięknego psa z drugiej powrót do schronu to też eutanazja ale powolna:shake:

Posted

Nie wiem, co z Koko, nie ma wieści. I nie mam gdzie go zabrać, nawet gdyby jeszcze było to możliwe.
Nie mam już siły, czuję, że go zawiodłam.
Chciałąm pomóc psu a wydałam pośrednio wyrok. Nie sądziłąm, że tak będzie, że mieszkanie jest wynajęte. Miałąm inne wieści.

Nic już nie wiem - wyczerpały się moje zapały.
Sorry Koko. Nie tak miało być.
A miałeś szansę, wiem o tym.

Posted

:placz: biedny Koko..
ale dom miał być z ogrodem itd...miała być osoba co tresowała psy:shake: a tu jedne wielkie nic:-( obiecanki cacani a Koko do ,,komory gazowej,,:-(
to nie TWOJA WINA -Goga chciałaś dobrze..na ludzi tez nic nie poradzisz a pies gryzie, jest niebezpieczny...:-(
czy oni mogą bez Twojej wiedzy i zgody uśpić Koko? przecież to pies fundacyjny...powinnaś móc decydować o jego losie:shake:

Posted

Jasne, mogę, mogę zaraz po niego jechać - albo mogłam rano. Pociągiem - i zabrać go - do sachroniska. Bo nie wiem, jakie miałam wyjście. Co z tego że mogę decydowac, jeśli nie mam alternatywny dla psa.

Posted

schron to dla niego żadne rozwiązanie-to powolna eutanazja i dogorywanie. tam stanie się jeszcze bardziej agresywny i nieadopcyjny. jeśli możesz dowiedz się tylko czy on jeszcze żyje-może ta pani jeszcze da mu szansę czy już nie da się zrobić nic:( obdzwaniam znajomych-może ktoś zgodzi się na agresora - chociaż na podwórku na tymczas żeby zebrać myśli:shake: i postanowić co dalej...
Goga nie odbieraj tego jako ataku. wiem ,że chciałaś dobrze, to nie Twoja wina-moje pytanie tyczyło się tego, że napisałaś że nie masz wieści a pani, która wzięła psa powinna Cię informować co się dzieje:oops: bez względu na decyzję

Posted

Koko żyje. Poczuł się chyba winnym. To nie jest głupi pies, leżał później na swoim miejscu i co jakiś czas podchodził aby ich polizać. Jakby ta agresja była silniejsza czasami od jego woli. Nie wiem.

Asiu - napisałam Pani Milenie żeby skontaktowała się z tą hodowlą. Bo lepiej, żeby to zrobić na miejscu niż przez mnie, tym bardziej, że ja nie mam jak udzielac wiadomości i ich odbierać w razie czego.

Może się uda uratować młode psie życie.
Ale ja już niestety chyba odpadam w przedbiegach, za wiele mnie to kosztuje.

Posted

Kamień z serca... uff...

Skontaktujcie się proszę z hodowczynią spanieli spod Warszawy, do której namiary podałam parę postów wcześniej, to ludzie z ogromnym doświadczeniem i znajomością rasy. Pewnie podpowiedzą coś mądrego, na co my laicy byśmy nie wpadli. ;)

Posted

Asiu, a Ty ich znasz. Mogłabys nas zarekomendować. Że Pani Milena będzie dzwoniła, Zeby nie było tak jakoś niezręcznie.

Pani pisała właśnie, że ma ultimatum, jeśli pies zaatakuje jeszcze raz ma zniknąć. I pyta co ma zrobić.
Podałam namiar do trej hodowli. Ale dobrze gdyby ktoś kto zna właścicieli mógł przekazać że taki kontakt będzie pewnie.

Gdyby go wzięli w razie czego na hotel na kilka choć dni, aby sprawdzić czy się da go ysawić, to jeszcze wysupłam jakoś kasę.
Żeby go ratować.
Nie chciałam dzwonić ja - z Poznania, bo gdyby o coś pytali, coś trzeba by ustalić, to ja nie jestem w stanie nić powiedzieć, stąd prosiłam o kontakt p. Milenę.

Asiu - to jak, znasz tych Państwa?

Na razie napisałam meila.

Posted

supergoga napisał(a):
Asiu, a Ty ich znasz. Mogłabys nas zarekomendować. Że Pani Milena będzie dzwoniła, Zeby nie było tak jakoś niezręcznie.

Pani pisała właśnie, że ma ultimatum, jeśli pies zaatakuje jeszcze raz ma zniknąć. I pyta co ma zrobić.
Podałam namiar do trej hodowli. Ale dobrze gdyby ktoś kto zna właścicieli mógł przekazać że taki kontakt będzie pewnie.

Gdyby go wzięli w razie czego na hotel na kilka choć dni, aby sprawdzić czy się da go ysawić, to jeszcze wysupłam jakoś kasę.
Żeby go ratować.
Nie chciałam dzwonić ja - z Poznania, bo gdyby o coś pytali, coś trzeba by ustalić, to ja nie jestem w stanie nić powiedzieć, stąd prosiłam o kontakt p. Milenę.

Asiu - to jak, znasz tych Państwa?

Na razie napisałam meila.

Osobiście ich nie znam, znamy się tylko z forum spanielowego.
Napiszę PW do Pani Tatiany i ostrzegę, że może spodziewać się telefonu. ;)

Posted

supergoga napisał(a):
Bardzo Ci dziękuję. Ja też już napisałam meila, możesz napisac, że ten meil to właśnie w tej sprawie a tel. będzie od opiekunki obecnej Koko.

Już napisałam, opisałam króciutko historię psiaka i zapowiedziałam, że obecna opiekunka może się kontaktować w tej sprawie. ;)

Posted

Jesli doswiadczony treser, o którym mówi Asia zdecyduje, ze takiego psa mozna nauczyc oglady, a przynajmniej unikac sytuacji wywolujácych agresjé (choc przy rage, agresja niestety urywa sié "jak z choinki" i bez przyczyny)- dolozé do hotelu, czy szkolenia tego psa.

Moja tez tak sié zachowuje- uzre a potem zaluje, jakby to bylo silniejsze od niej... Z tá korzysciá ze jest na szczéscie przewidywalna, kiedy moze ugryzc, duzo warczy zanim ugryzie, nie rzuca sié z nienacka. Takiego psa moza trzymac w calkowitej symbiozie w domu, jesli zna sié pewne zasady postépowania z takimi typkami.

Posted

Pani tatiana odpisała mi. Niestety nie ma żadnej możliwości przyjęcia Koko do siebie, nie ma miejsca dla niego. zaproponowała jedynie, że mąż może podjechać do Koko i zobaczyć w czym tkwi jego problem. Nie wiem czy to coś da, czy to będzie miarodajne i skuteczne.
Napisałam, żeby jutro koniecznie p. Milena zadzwoniła i porozmawiała.

To na tyle.
Reszta w jego łapach.

Posted

Prawdopodobnie nic nie uratuje Koko. Jest źle. Agresja jest spora. Nic nie pomaga. Pies wymaga ogromnego hartu i doświadczenia.
Pani Milena miała z nim dzisiaj iść do wet. - czekam na wynik wizyty.
Jakis szkoleniowiec oglądał psa - nie wiem kto i mówił że trudny przypadek.

Byłam dzisiaj w klinice, odebrałam fakturę, 662 zł :-o - i rozmawiałam. W sumie nie spodziewali się az takich problemów. Owszem barankiem nie był, ale dawał się głaskać, ładnie spacerował, nie atakował bez powodu - gdyby tak się zachowywał nigdy nie wydałabym go do adopcji, uspiony by został jako niebezpieczny.

Mam wielkie wyrzuty sumienia, że wydałam psa, który pogryzł ludzi.
Poza tym nie wiem, jakie koszty jeszcze będą, bowiem o ile znam przepisy, jesli Koko pogryzł człowieka, nie można go uspić, musi 14 dni przebywać na obserwacji. Nie wiem gdzie. No i musimy za to wszystko zapłacić.

Ten rok naprawdę jest okropny. Zaczyna się źle.
Tylko dlaczego.
Takie wydatki: ta klinika, dalsze koszty, Gringuś w hotelu.
Kto wie, czy Mundek nie będzie musiał tez trafić do hotelu.

Skąd brać na to. Wystawiam te bazarki, ale to wszystko kropla w morzu.

Przepraszam Was, że się tak użalam, ale mam nieprzespaną noc, szansę dla Miki - dom w Niemczech i nie mam jak załatwić formalności, bo nie mam czym i kiedy.
Teraz Koko.

Posted

Gosia nie jesteś sama:cool3: jakie formalności są do załatwienia na przewóz Miki? może jakoś Ci pomóc?napisz Pw- jeśli jestem co ś w stanie zrobić chętnie pomogę.

a co to Koka to smutno, bardzo smutno:shake: chciałaś dobrze a na niektóre spraw nie mamy wpływu:shake:

Posted

Goga, choc serce mi krwawi, ale wiem ze to najlepsze co moglas zrobic dla Koko (tak, nie dla ludzi, któych mógl pogryzc). Mlody pies skazany bylby na zycie w izolacji w najlepszym przypadku. Nie rozumialby dlaczego jest odtrácony, tak jak nie rozumial swoich napadów agresji. Ludzie nie sá dobrzy dla milych psów, a dla takich z bagazem, to juz szkoda slów.

Dziékujé Ci za mádrá decyzjé i oszczédzenie temu psu zemsty spoleczenstwa, które z chciwosci powolalo go do zycia, ale nie mialo dla niego miejsca i litosci aby go zaakceptowac z jego wadami, nie od niego zaleznymi.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...