Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

to straszna wiadomość. Tadek jest młodym psem, ma większe szanse na adopcję. Nie wiem co zrobic by szybciej znalazł dom, mam tylko nadzieję że przeżyje.

  • Replies 393
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

irenaka napisał(a):
Do ogłoszeń Tadzika ukradłam:oops: tekst z allegro. Przepraszam.


Irenaka ja napisałam tekst dla Tadka i przesłałam do luka1 ale nie mam żadnej odpowiedzi. Może ty zerkniesz na niego okiem .Gdybys podała mi maila to chętnie ci wyślę skoro też robisz Tadkowi ogłoszenia.Może się przyda.

Posted

marysia55 napisał(a):
Irenaka ja napisałam tekst dla Tadka i przesłałam do luka1 ale nie mam żadnej odpowiedzi. Może ty zerkniesz na niego okiem .Gdybys podała mi maila to chętnie ci wyślę skoro też robisz Tadkowi ogłoszenia.Może się przyda.

Marysiu wklej ten tekst na wątek.
Każdy sobie poprawi jeżeli będzie chciał.
I mam nadzieję, że nie tylko ja będę Tadzika ogłaszać, bo z taką ilością psów jakie mam do ogłoszeń minie kolejny miesiąc zanim to zrobię.

Posted

To tylko pies, Tak mówisz ? Tylko pies... A ja ci powiem... że pies, to często więcej niż człowiek. On nie ma duszy mówisz ? Popatrz jeszcze raz! Psia dusza większa jest od psa, I kiedy się uśmiechasz do niej Ona się huśta na ogonie.

Smutny jest los porzuconego psa, a jeszcze smutniejsze jest gdy jest to już starszy pies. Pies , który spędził kilka lat psiego życia w swojej własnej rodzinie, miał pana/panią których kochał całym swoim maleńkim serduszkiem, wpatrywał się w ich oczy aby zgadnąć czy coś ich nie boli, zastanawiał się czy są z niego zadowoleni , myślał co jeszcze może zrobić żeby się do niego uśmiechnęli. Szczęściem dla niego było gdy pan/pani pochylali się nad nim i go głaskali po kudłatej łepetynie, brali jego pyszczek w swoje ręce i mówili cichutko ”ty nasza mordko kochana nie oddamy cię nikomu za żadne skarby świata”. Za tę odrobinę czułości, za własną miseczkę , za własne posłanie pies pójdzie na koniec świata za swoim panem. I jeśli trzeba by było gotów jest zawsze stanąć w jego obronie bez względu na to jakie by to było wielkie wyzwanie, stanąć nawet do nierównej walki o swojego pana z innym człowiekiem lub innym nawet większym psem. Robi to z miłości, robi to z przywiązania, robi to bo tak karze mu serduszko, tak karzę mu instynkt po prostu broni kogoś kto jest dla niego Bogiem i całym życiem. Nie wie , że po drugiej stronie tej jego wielkiej ‘góry miłości’ stanął człowiek, nie zdolnym do takiego uczucia, nie zdolny do poświęceń, niezdolny do bycia przyzwoitym wobec swoich bliskich.
Mijają lata i pies z rozkosznego wełnianego kłębuszka drepczącego za swoim panem, staje się najpierw psem w średnim wieku ale w dalszym ciągu wskakującym swojemu panu na kolana, a potem już tylko psem w podeszłym wieku trochę zmęczonym, z siwiejącą mordką, zaczynający coraz gorzej widzieć, nie zawsze nadążający przebierać łapkami za swoim Panem.
Nadchodzi moment , że pan zauważa zbliżającą się starość swojego pupila. Zapomina, że starość to też przypadłość ludzkiego istnienia. Nie myśli w takim momencie o przesłaniu jakie niesie ze sobą powieść „Drewniany talerz”. Postanawia , że w dowód miłości do swego czworonożnego oddanego przyjaciela , za lata spędzone razem w jednej rodzinie pod jednym dachem nie będzie miał sumienia go uśpić. Da mu szansę na „drugie życie” ……. pokaże mu drzwi i wyrzuci go na ulicę. A jeśli tej szansy nie wykorzysta, jeżeli zginie pod kołami samochodów, jeżeli zagryzą go inne psy lub zdechnie z głodu, zimna albo choroby to trudno życie idzie dalej……..
I tak pewnej listopadowej, zimnej i deszczowej nocy znalazł się samiuteńki na ciemnej , wrogiej, obcej sobie ulicy nie słysząc już głosu swojego Pana i nie czując jego oddechu przy swoim uchu. Wczoraj miał rodzinę dziś został całkiem sam. Zadawał sobie pytanie „Czym zasłużyłem na takie traktowanie, jaka to zapłata za moją wierność i oddanie? Panie mój, zabierz mnie stąd !!!” …. Ale nikt go już nie słyszał, ani skamlania, ani jego rozpaczliwego zawodzenia.
Próbował, bardzo próbował być dzielny i jakoś sobie radzić. Szukał kontaktu z człowiekiem ale każdy kontakt przynosił nowe cierpienie, nowy ból. I kiedy po wielu dniach beznadziejnej tułaczki leżał taki bezsilny na trawniku, kiedy wiedział że nie wykona już żadnego kroku, kiedy myślał że czas się wybrać za Tęczowy Most, pochylił się nad nim człowiek, który nie zamierzał go ani uderzyć ani przegonić, który wziął go ręce, przytulił do siebie tak , że zaczęły topnieć sople lodu na jego przemarzniętym futerku i powiedział „będzie dobrze pieseczku”. Jego pan faktycznie dał mu szansę na „drugie życie”. Tadka znalazła krakowska wolontariuszka. Tadek bo tak dostał na imię w schronisku okazał się wielką , łagodną, kochającą kupką futerka , która nie bardzo sobie radzi w schroniskowych warunkach w zimnym, ciemnym, betonowym boksie wśród obcej sfory wrogich mu psów.. Jest pięknym, mądrym i rozumnym psiakiem, ale za delikatny żeby poradzić sobie w stadzie przecież zawsze był jedynakiem.
Nigdy nie musiał walczyć o jedzenie, nigdy nie musiał bać się zasnąć, nigdy nie był taki samotny , nigdy jego serduszko tak strasznie się nie bało.
Pomimo gehenny jaką przeszedł jest dalej psem czekającym cierpliwie i z pokorą na swojego pana, czeka na drapanko za uchem, łowi każdy głos każde słowo które jest skierowane w jego stronę, merda przyjaźnie ogonkiem i prosi, bardzo prosi żeby znowu ktoś mu powiedział „ty nasza mordko kochana nie oddamy cię nikomu za żadne skarby świata”. Nie tylko młody pies chce być kochany i przytulany, patrzyć z ufnością w oczy swojego pana… może tym razem nikt go już nie zawiedzie, nikt nie będzie taki okrutny aby mu dać kolejną szansę na „trzecie życie”, bo nie mamy pewności czy Tadzik poradzi sobie z kolejnym wstrząsem.
Tadek to taki łagodny, zagubiony pluszak nie sprawiający żadnych problemów, dogaduje się z innymi psami i bardzo lubi dzieci. Potrzebuje ciepłego domu i naprawdę niedużego kawałka kanapy u boku swojego ludzia.
Wierzymy, że na pewno znajdzie się ktoś komu nie będzie przeszkadzało że nasz Tadek to taki troszeczkę starszy pan , ktoś kto go pokocha, ktoś kto się uśmiechnie całym sercem patrząc jak Tadek drepcze za nim na tych swoich małych nóżkach.
Wierzymy, pragniemy wierzyć, że los w swojej łaskawości okaże mu trochę miłości, a czyjeś litościwe serce pomoże nam w napisaniu szczęśliwego zakończenia historii Tadka.
Tym kimś może być każdy, możesz być nawet TY……...

Posted

Smutny jest los porzuconego psa, a jeszcze smutniejsze jest gdy jest to już starszy pies. Pies , który spędził kilka lat psiego życia w swojej własnej rodzinie, miał pana/panią których kochał całym swoim maleńkim serduszkiem, wpatrywał się w ich oczy aby zgadnąć czy coś ich nie boli, zastanawiał się czy są z niego zadowoleni , myślał co jeszcze może zrobić żeby się do niego uśmiechnęli. Szczęściem dla niego było gdy pan/pani pochylali się nad nim i go głaskali po kudłatej łepetynie, brali jego pyszczek w swoje ręce i mówili cichutko ”ty nasza mordko kochana nie oddamy cię nikomu za żadne skarby świata”. Za tę odrobinę czułości, za własną miseczkę , za własne posłanie pies pójdzie na koniec świata za swoim panem. I jeśli trzeba by było gotów jest zawsze stanąć w jego obronie. Robi to z miłości, robi to z przywiązania, robi to bo tak karze mu serduszko. Nie wie , że po drugiej stronie tej jego wielkiej ‘góry miłości’ stanął człowiek, nie zdolnym do takiego uczucia.
Nadchodzi moment , że pan zauważa zbliżającą się starość swojego pupila. Zapomina, że starość to też przypadłość ludzkiego istnienia. Nie myśli w takim momencie o przesłaniu jakie niesie ze sobą powieść „Drewniany talerz”. Postanawia , że w dowód miłości do swego czworonożnego oddanego przyjaciela , za lata spędzone razem w jednej rodzinie pod jednym dachem nie będzie miał sumienia go uśpić. Da mu szansę na „drugie życie” ……. pokaże mu drzwi i wyrzuci go na ulicę.
I tak pewnej listopadowej, zimnej i deszczowej nocy znalazł się samiuteńki na ciemnej , wrogiej, obcej sobie ulicy nie słysząc już głosu swojego Pana i nie czując jego oddechu przy swoim uchu. Wczoraj miał rodzinę dziś został całkiem sam. Zadawał sobie pytanie „Czym zasłużyłem na takie traktowanie, jaka to zapłata za moją wierność i oddanie? Panie mój, zabierz mnie stąd !!!” …. Ale nikt go już nie słyszał, ani skamlania, ani jego rozpaczliwego zawodzenia.
Próbował, bardzo próbował być dzielny i jakoś sobie radzić. Szukał kontaktu z człowiekiem ale w rewanżu dostawał kamieniem, żebrał o jedzenie ale w rewanżu dostawał kopniaki. I kiedy po wielu dniach tułaczki leżał tak bezsilny na trawniku, kiedy wiedział że nie wykona już żadnego kroku, kiedy myślał że czas się wybrać za Tęczowy Most, pochylił się nad nim człowiek, który nie zamierzał go ani uderzyć ani przegonić, który wziął go ręce, przytulił do siebie tak , że zaczęły topnieć sople lodu na jego przemarzniętym futerku i powiedział „będzie dobrze pieseczku”. Jego pan faktycznie dał mu szansę na „drugie życie”. Tadka znalazła krakowska wolontariuszka. Tadek bo tak dostał na imię w schronisku okazał się taką kochaną przytulanką, która nie bardzo sobie radzi w schroniskowych warunkach w zimnym, ciemnym, betonowym boksie. Nigdy nie musiał walczyć o jedzenie, nigdy nie musiał bać się zasnąć, nigdy nie był taki samotny , nigdy jego serduszko tak strasznie się nie bało.
Pomimo gehenny jaką przeszedł jest dalej psem czekającym cierpliwie i z pokorą na swojego pana, czeka na drapanko za uchem, łowi każdy głos każde słowo które jest skierowane w jego stronę, merda przyjaźnie ogonkiem i prosi, bardzo prosi żeby znowu ktoś mu powiedział „ty nasza mordko kochana nie oddamy cię nikomu za żadne skarby świata”. Nie tylko młody pies chce być kochany i przytulany, patrzyć z ufnością w oczy swojego pana… może tym razem nikt go już nie zawiedzie, nikt nie będzie taki okrutny aby mu dać kolejną szansę na „trzecie życie”, bo nie mamy pewności czy Tadzik poradzi sobie z kolejnym wstrząsem.
Tadek to taki łagodny, zagubiony pluszak nie sprawiający żadnych problemów, dogaduje się z innymi psami i bardzo lubi dzieci. Potrzebuje ciepłego domu i naprawdę niedużego kawałka kanapy u boku swojego ludzia.
Wierzymy, że na pewno znajdzie się ktoś komu nie będzie przeszkadzało że na Tadek to taki troszeczkę starszy pan , ktoś kto go pokocha, ktoś kto się uśmiechnie całym sercem patrząc jak Tadek drepcze za nim na tych swoich małych nóżkach.
Tadek wciąż czeka i nadsłuchuje, może właśnie na ciebie??????

Posted

Asior napisał(a):
Marysiu, cudny tekst, już wiem do kogo będe się uśmiechać po tego typu teksty ;)


nie rób 'se jaj' Asiorku :nono::nono::nono: wiesz ile miałam wątpliwości jak go wklejałam na wątek :cool3:

Posted

Asior napisał(a):
powiem tak moze brzydko.... narysuj se kólko i puknij się w czółko....:stupid:
tekst jest PRZEPIĘKNY!!!! a Ty się poprostu nie znasz :eviltong:

Marysiu!
Asia ma rację. Podpisuję się pod tym:evil_lol:
Wykorzystam czyli ukradnę:oops: ten tekst przynamniej dla dwóch psiaków.
Dziękuję Ci pięknie:loveu:

Posted

Asior napisał(a):
powiem tak moze brzydko.... narysuj se kólko i puknij się w czółko....:stupid:
tekst jest PRZEPIĘKNY!!!! a Ty się poprostu nie znasz :eviltong:


Asior i irenaka skoro jest was juz dwie to w takim razie wierzę w to co mówicie. Asior :buzi: a ty jak juz walniesz..... to z grubej rury ale wiem że to z dobroci serca :eviltong::eviltong::eviltong: żebym uwierzyła w siebie :evil_lol::evil_lol:

Posted

irenaka napisał(a):
Marysiu!
Asia ma rację. Podpisuję się pod tym:evil_lol:
Wykorzystam czyli ukradnę:oops: ten tekst przynamniej dla dwóch psiaków.
Dziękuję Ci pięknie:loveu:


dobra ....... ale dla Tadka też ukradnij :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

malawaszka napisał(a):
jak to DWIE????? a ja?!! :mad:


o sorry zapomniałam przeciez to ty pierwsza byłaś cenzorem tego tekstu i pierwsza powiedziałaś że 'jest dobrze' :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
cholera znowu podpadłam malawaszce , jak sie kobieta zaweżmie to mnie pogoni :diabloti:

Posted

marysia55 - ja też ugryzłam kawałek twojego tekstu. Jest bardzo fajny i starczy go na kilka ogoszeń. Wstawiłam do allegra i do alegratki


Uratuj Tadka ( mo

Acha, wstawiłam go jeszcze na stronę schroniskową "Palucha" w dziale ogłoszenia. Tam często zagladają ludzie szukający psa. Link do strony: [URL="http://www.psy.warszawa.pl"]www.psy.warszawa.pl

ogłoszenie musi być zweryfikowane, więc widoczne będzie jutro.

Posted

Luka1 marysia55 - ja też ugryzłam kawałek twojego tekstu. Jest bardzo fajny i starczy go na kilka ogoszeń. Wstawiłam do allegra i do alegratki

Musze szczerze wyznać że jestem mile zaskoczona waszymi reakcjami na ten mój tekst. Zrobiłam to po raz pierwszy i naprawdę z dużą rezerwą wkleiłam go w ten wątek. Skoro się spodobał to 'kradnijta;, skubcie, urywajcie, nadgryzajcie ile dusza zapragnie. Jeżeli dzięki temu chociaz jedna psinka znajdzie domek to ja będę najszczęśliwszą osobą na tej kuli ziemskiej:p:p:p

p.s. wasze sugestie z wcześniejszych postów że każdy sie do czegoś nadaje tylko trzeba spróbować ... chyba odniosły skutek :evil_lol:

Posted

irenaka napisał(a):
Dzisiaj w schronisku była Beatka.
Tadzik jeszcze jest, Bostonek niestety zagryziony:-(
Może ktoś ma jakieś zbędne fundusze i uda się zebrać 450,00 miesięcznie na hotel dla Tadzika? To jedyny ratunek aby był bezpieczny.


Cioteczki przeglądnijcie swoje portfele moze znajdzie sie jakiś grosz dla Tadka. Gdyby udało mu sie załatwic DT to deklaruje 50,- miesięcznie ( a może uda mi się więcej). Nawet deklaracje po 10 ,- od kilku sób zagwarantują mu bezpieczeństwo. Prosze was bardzo!!!!!!! :placz::placz:

Posted

marysia55 napisał(a):
Cioteczki przeglądnijcie swoje portfele moze znajdzie sie jakiś grosz dla Tadka. Gdyby udało mu sie załatwic DT to deklaruje 50,- miesięcznie ( a może uda mi się więcej). Nawet deklaracje po 10 ,- od kilku sób zagwarantują mu bezpieczeństwo. Prosze was bardzo!!!!!!! :placz::placz:


ciotki ponawiam apel o deklaracje dla Tadka, to może uratowac mu życie.
Czy znowu znajdziemy sie wszystkie na wątku dopiero wtedy gdy trzeba będzie zapalić mu znicz :-(

Posted

marysia55 napisał(a):
Cioteczki przeglądnijcie swoje portfele moze znajdzie sie jakiś grosz dla Tadka. Gdyby udało mu sie załatwic DT to deklaruje 50,- miesięcznie ( a może uda mi się więcej). Nawet deklaracje po 10 ,- od kilku sób zagwarantują mu bezpieczeństwo. Prosze was bardzo!!!!!!! :placz::placz:

Marysiu!
Z DT jest tragedia. Nawet jak ktoś na dogo był bez psa i zabrał jakiegoś na DT to często DT zmieniało się w DS. Dlatego raczej myślałam o hotelu dla Tadka. A to niestety potężnie zwiększa koszty do 450,00 miesięcznie.
W mojej obecnej sytuacji finansowej nie jestem w stanie zadeklarować więcej niż 10,00 miesięcznie. Może jeszcze się ktoś znajdzie? Zostaje jeszcze 390,00 do znalezienia stałych wpłat. A trzeba się też liczyć z ewentualnymi kosztami leczenia. Może ktoś jeszcze się dorzuci?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...