Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 254
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Rano ok. 7.30 Lucky rozpoczął wycie - nie wiem w jakim celu, ale wylazł z budy z wył. Kazałam Julce wybadać sytuację, bo ja bez porannej kawy nie żyję i nie ma mnie dla świata. Dziecko poszło, uklękło przy kojcu z kanapeczką, a Lucky wyszedł do niej, wysadził pysk przez pręty kojca, powąchał, polizał, pomachał ogonkiem, zabrał kanapkę i poszedł do budy. Julka była w 7 niebie :loveu:
Kojec mam mały, a Lucky ma apetyt i zgubił wcięcie w talii. Wczoraj się natargałam, żeby go wytaszczyć z kojca. Nic go nie obchodziło, jedynie szeroki jak deska do prasowania zadek Foczki :razz: Wysterylizowana, on zresztą też, więc wąchanie, jak myślę, było przejawem zainteresowania. Potem szybko do budy.
Dziś zmieniłam strategię - nie chce wyłazić, niech siedzi w kojcu. Kiedyś wreszcie wyjdzie, bo ile można siedzieć w kojcu.
Nie było więc wyciągania i nic na siłę. Kiedy Lucky zauważył, że kręcę się po podwórku, psy za mną i nikt go nie molestuje - wyszedł z budy i stał spokojnie nas obserwując. Nie uciekł, kiedy podeszłam go pogłaskać - jest kochany i myślę, że wyczuwa dobre energie :loveu:

Posted

Rozumiem Czarodziejkę ,na zamieszczenie zdjęć potrzeba trochę czasu ,też mam z tym klopot,musze prosić męską cześć rodziny o pomoc .No i jeszcze informacja Mega - Lenka ma sie dobrze,ale to bardzo wrażliwa istotka,bardzo musimy uważać by jej nie przestraszyć,ktoś musiał ją kiedyś skrzywdzić.Pozdrawiamy Luckyego.

Posted

Foteczki będą, ale musicie poczekać, bo coś się dzieje z moim kablem :roll:

Lucky wzbudza podziw osób odwiedzających nasze skromne obejście, bo jest po prostu piękny. Wychodzi już odważniej z budy, ale nie chce opuszczać kojca. Cieszę się, że podchodzi ufniej do krat i wącha, a nawet liże rękę. Kiedy stawiam gar i po krótkiej pogawędce z nim opuszczam kojec Lucky idzie za mną do wyjścia, ale kiedy się odwracam szybko się zwija do budy ;)
Cieszy mnie jeszcze, że kiedy ktoś wjeżdża na podwórze Lucki wychodzi z budy i stawia z zainteresowaniem uszy - a ma piękne i puszyste :loveu:
Powolutku się oswaja, ale takie siedzenie w kojcu i żarcie sprawi, że niedługo będę miała kłopot z podniesieniem go za przednie łapy. Wcięcie w talii gdzieś zniknęło...:roll: W tym tygodniu zamierzam jechać z nim do lecznicy.

Posted

Czwartek i piątek poświęciłam na wpakowanie Luckiego do samochodu, żeby go zawieźć do lecznicy, ale on potrzebuje jeszcze czasu. W czwartek podstawiłam samochód przyczepką - z plandeką oczywiście i kocykiem w środku - pod sam kojec. Kiedy Lucky zobaczył jak manewruję odrazu wyczuł, że będzie pakowany :-( Wcisnął się w sam kąt budy, musiałam sama tam wejść do połowy, żeby go złapać za obrożę, ale zaczął tak strasznie płakać, że dałam spokój. Usiadłam przed budą i prosiłam go o wyjście, bardzo wystraszony wysunął nos i polizał mnie, zsikał się ze strach i cały się trząsł. Nie miałam ani siły ani sumienia wziąć go przemocą. Wtarabaniłam Fokę pierwszą do przyczepki, żeby Lucky zobaczył, że fajnie jest i wszyscy jedziemy, Rex wsiadł sam, ale nic to nie dało...Lucky trząsł się i skamlał przy każdej próbie wydostania go z budy.
On ma tam teraz swój własny mały świat i czuje się bezpiecznie...
W piątek podtsawiłam przyczepkę i postanowiłam, że jednak za futro go i dam radę, ale nbie dałam, bo złapał mnie za nadgarstek zębami, ale tak delikatnie, żeby nie bolało i tak płakał, a potem lizał rękę... Zwątpiłam :-(
Myślę, że w ten sposób się go pozbyto, może przy okazji bijąc.
Muszę jeszcze trochę poczekać, nie chcę żeby znów się wycofał.
Teraz zaczął już wyglądać na jedzenie, jak reszta psów, załatwia się w jednym rogu kojca, wychodzi odważnie do Julki, podchodzi do niej do prętów kojca i bierze wszystko, co mu daje, Julka może go głaskać dowoli. Boi się dorosłych, mnie wita w podskokach i nawet podszczekuje kiedy niosę różne gary w kierunku bud, ale ma odruch znikania co chwila w budzie - przełazi przy tym i zmienia sobie wejścia, raz śpi w Foczej, raz w Rexowej. Kiedy stawiam mu gar z jedzonkiem, albo zmieniam wodę, czy sypię chrupki Lucky włazi i wyłazi do bud, boi się ustać, a jednocześnie bardzo się cieszy, nie da się złapać za obrożę, ale daje się już głaskać wystawiając cały łepek z budy. Nochal zwilgotniał i jest bardziej miękki :roll:

Posted

Tak masz rację Czarodziejko dla Luckyego najważniejszy jest spokój,wyprawę do weta na pewno można odłożyć jeśli nic się nie dzieje a z tego co piszesz to widac że jest ok. Moja Mega-Lenka zaliczyła już kilka wizyt bo wygryzala trochę nad ogonkiem,ale jest już ok.Musimy tylko ją stale głaskaći zapewniać że jest kochana,żadnych glośnych rozmow,emocji przy oglądaniu meczu w tv.Wszyscy dopasowujemy sie do niej,żeby czula sie bezpiecznie.Pozdrawiam.

Posted

Mega -Lenka ok..Zostaje w domu sama i jest w tedy grzeczna,choć w pierwszych dnich plakala i drapala w drzwi.,to już przeszłość.Na spacerach jest wesoła lubi zeby jej coś rzucać a potem konicznie chce to zakopać.potrafi pyskiem jak spychaczem spychac rozkopaną ziemię i łapkami przyklepywać jest to komiczne,tyle że się przy tym okropnie brudzi.Teraz czekamy jak bedzie reagować w sylwestra na te kretyńskie fajerwerki POWINNI TEGO ZABRONIĆ,moja nieodżałowana Astrunia bardzo to przeżywała,mam cichą nadzieję że Mega będzie to olewać.Zyczę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku i wszystkim psiaczkom prawdziwych DOMÓW.

Posted

Przed świętami zawsze mam 1000 spraw na głowie. Lucky jedzie jutro z resztą psów do weta.
Psisko ma się dobrze, szczeka na koty :razz: ale tylko kiedy widzi, że siedzą blisko drzwi albo na parapetach, bo chcą do domu. Nastąpiła, że tak powiem relokacja materiału i teraz Lucky dzieli kojec z Rexem a Fokita śpi w budzie dwupokojowej. Rex z Luckym bardzo się lubą i kiedy wypuszczam Rexa na spacery - Lucky nie chce jeszcze wychodzić, chociaż stoi już przy furtce i pcha się pierwszy do gara, to Rex po błyskawicznym załatwieniu potrzeb żebrze przy kojcu, żeby go wpuścić, a Lucky stoi po drugiej stronie i tak sobie stoją oboje i patrzą na siebie :loveu: No i mogę już spokojnie nakładać jedzenie kiedy stoi przy swoim garnuszku - nie ucieka do budy. Jedyna brzydka rzecz, jaką panowie sobie nawzajem robią to siuranie prosto do gara współmieszkańca :diabloti: Sama widziałam jak Lucky podnósł łapę i nalał do Rexowego gara kiedy tamten spokojnie drzemał w swojej części budy. Dlatego wodę mają w jednym naczyniu na środku, a gary od jedzenia stoją w bezpiecznej odległości. Lucky potrafi warknąć, kiedy je, a np. Foczka się bezszelestnie zbliża do kojca ;)

Posted

A ja dzisiaj otrzymałam ksiązeczke zdrowia Lucky-ego wiec Czarodziejko jakbys mi na PM podala adres to Ci ją prześle. Ma wpisane szczepienie na wścieklizne i jakiś lek ( na co to nie wiem, pewnie wet bedzie wiedzial) z lutego a wiec wiemy, ze napewno tyle już tam był..

Posted

Niestety za późno...:roll: Przez miesiąc nic nie dostałam, a z lecznicy dzwoniłam nawet do Petera, żeby utwierdzić weta, że jednak Lucky był szczepiony. Podjęliśmy wspólnie decyzję - ja, wet i Peter, że jeśli mam czekać nie wiadomo do kiedy na książeczkę - a czas leci, to ponawiamy szczepienia. Tak więc dziś Lucky - dzielny chłopak - dostał ponownie szczepionkę, oczywiście bez żadnych skutków ubocznych, dodatkowo drugą istotną przeciwko pasożytom - tę też podobno już dostał miesiąc temu. Procedura wydania paszportu jest taka, że dwa tygodnie po szczepieniu pies musi mieć badanie krwi - wypada nam na ok. 13.01, a terminy w paszporcie muszą się zgadzać.
Lucky został obejrzany i zdaniem weta nie kwalifikuje się do specjalistycznych badań - czyli jest zdrowy. Resztę może wykazać badanie krwi, a to dopiero 2 tyg. po szczepieniu przeciwko wściekliźnie.
Sporo się namęczyłam, żeby pan pulpet wszedł do przyczepki a potem musiałam go prawie wynosić, i w dodatku przebierać za niego łapami, bo siadał jak żaba. Nie zlał się jednak i grzecznie jechał z resztą psów pod plandeką w przyczepce na dywaniku :)
Paszport Lucky już ma, czip pod skórką również i teraz od badania krwi do opuszczenia kraju musi upłynąć 6 miesięcy.
Lucki ma wpisany rok urodzenia 2005, jest młody ale był wcześniej nieco zaniedbany. Ma jakieś triki podobne do objawów po nosówce, ale może to być również pourazowe albo na tle nerwowym. Dostałam witaminy z grupy B w zastrzykach i codziennie przez 4 dni Lucky dostanie ode mnie po 2. Do tego muszę mu kupić magnez i przez pierwsze kilka dni podawać podwójną porcję jak dla dorosłego człowieka.
Musieliśmy się w lecznucy namęczyć, żeby ustalić, czy jest wykastrowany, bo futro ma gęste i długie, nabrał masy i wcale nie zamierzał nam prezentować swoich osobistych tajemnic. Wet stwierdził brak worka mosznowego.
Kupiłam mu smyczkę i obróżkę, bo nie miał - obróżkę sobie zdjął i pogryzł.
Teraz siedzi i pruje papę, bo pora kolacji a ja się spóźniam ;)
Acha i jeszcze dziś wraz z kolacją dostanie Pratel na odrobaczenie 3 tabletki.

Posted

Czarodziejka napisał(a):
Niestety za późno...:roll: Przez miesiąc nic nie dostałam, a z lecznicy dzwoniłam nawet do Petera, żeby utwierdzić weta, że jednak Lucky był szczepiony. Podjęliśmy wspólnie decyzję - ja, wet i Peter, że jeśli mam czekać nie wiadomo do kiedy na książeczkę - a czas leci, to ponawiamy szczepienia. Tak więc dziś Lucky - dzielny chłopak - dostał ponownie szczepionkę, oczywiście bez żadnych skutków ubocznych, dodatkowo drugą istotną przeciwko pasożytom - tę też podobno już dostał miesiąc temu. Procedura wydania paszportu jest taka, że dwa tygodnie po szczepieniu pies musi mieć badanie krwi - wypada nam na ok. 13.01, a terminy w paszporcie muszą się zgadzać.
Lucky został obejrzany i zdaniem weta nie kwalifikuje się do specjalistycznych badań - czyli jest zdrowy. Resztę może wykazać badanie krwi, a to dopiero 2 tyg. po szczepieniu przeciwko wściekliźnie.
Sporo się namęczyłam, żeby pan pulpet wszedł do przyczepki a potem musiałam go prawie wynosić, i w dodatku przebierać za niego łapami, bo siadał jak żaba. Nie zlał się jednak i grzecznie jechał z resztą psów pod plandeką w przyczepce na dywaniku :)
Paszport Lucky już ma, czip pod skórką również i teraz od badania krwi do opuszczenia kraju musi upłynąć 6 miesięcy.
Lucki ma wpisany rok urodzenia 2005, jest młody ale był wcześniej nieco zaniedbany. Ma jakieś triki podobne do objawów po nosówce, ale może to być również pourazowe albo na tle nerwowym. Dostałam witaminy z grupy B w zastrzykach i codziennie przez 4 dni Lucky dostanie ode mnie po 2. Do tego muszę mu kupić magnez i przez pierwsze kilka dni podawać podwójną porcję jak dla dorosłego człowieka.
Musieliśmy się w lecznucy namęczyć, żeby ustalić, czy jest wykastrowany, bo futro ma gęste i długie, nabrał masy i wcale nie zamierzał nam prezentować swoich osobistych tajemnic. Wet stwierdził brak worka mosznowego.
Kupiłam mu smyczkę i obróżkę, bo nie miał - obróżkę sobie zdjął i pogryzł.
Teraz siedzi i pruje papę, bo pora kolacji a ja się spóźniam ;)
Acha i jeszcze dziś wraz z kolacją dostanie Pratel na odrobaczenie 3 tabletki.


DIANO DZIEKUJE ZA TO WSZYSTKO CO ROBISZ DLA LUCKYEGO JUTRO WYSLE PIENIAZKI,JESZCZE PROSILABYM W WOLNEJ CHWILI O ZDJECIA TEGO MISIACZKA PIEKNISIA :multi::loveu:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...