agnieszka32 Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 Megi3 napisał(a):Agnieszka a jak Odra, była przymarznięta ? Kiedyś na tych wysepkach na Odrze chroniły się dziki(nie wiem jak teraz). Miejmy nadzieję ,że się wodą nie przeprawiały. Pewnie pytałaś tych ludzi co mieszkają na dole przy Odrze w Kurowie. Jestem z Wami, pozdrawiam serdecznie Megi3, Odra nie była zamarznięta w okresie od dnia ich ucieczki do dzisiaj, akurat w dniu ucieczki była odwilż... Oczywiście, wszystkich ludzi pytałam, wszyscy dookoła wiedzą - począwszy od niemieckiej granicy za Kołbaskowem, poprzez granicę w Lubieszynie do Dobrej i Wołczkowa włącznie. Ludzie do nas dzwonią, żeby nas poinformować, że ani psów, ani żadnych śladów nie zauważyli ... miejscowi sprawdzili sobie tylko znane miejsca, nic :shake: agaga21 napisał(a):aga, psy mogą być daleko. trzeba by zawiadomić też dalsze schroniska. danka mi podpowiadała, że w stargardzie warto... tak bardzo czekam na jakieś informacje, że ktoś je widział, że się znalazły... :( Do Stargardu nie miały szans dotrzeć, ale oczywiście że sprawdzę, jutro z samego rana zadzwonię :-( Alicja napisał(a):kurcze TZ mi mówił ze dziś w teleexpresie mówili że faciowi jakieś ptaszki zginęły , może dało by sie jakoś przemycić ogłoszenie ...cholerka nie mam takich wtyków :( Alicja, nawet nie wiesz, ile bym dała za dojście do TV, powysyłałam jedynie maile do programów informacyjnych z opisem historii Fiodorka, zdjęciami psów i prośbą o możliwość zamieszczania info. Niestety, nie mam żadnych odpowiedzi... A jeśli chodzi o dzisiejszy dzień, to godzinę temu wróciłam dzisiaj do domu. Jak wychodziłam z pracy o godzinie 17.00 miałam telefon od bardzo miłej pani, której córka powiedziała dzisiaj, że od 2-3 dni widuje w Przecławiu (miejscowość po drugiej stronie naszych pól) wieczorową porą dwa psy - psy chodzą przy kościele i zachowują się, jakby czegoś szukały. Pani skojarzyła sobie opowieść córki z plakatami o zaginięciu Saruni i Fiodorka, no i zaraz do mnie zadzwoniła. Niestety, jej córka nie była pewna, czy to moje psiaczki, nie przyglądała im się, bała się, ale wcześniej ich nie widziała, chociaż codziennie wysiada w tym miejscu z autobusu. Oczywiście, w 10 minut znalazłam się na miejscu wraz z mężem, jego synem, siostrą i koleżanką z pracy. Rozpoczęliśmy akcję poszukiwawczą - rozdawanie plakatów, oplakatowanie dokładnie tego miejsca, chodzenie, wołanie, szukanie, zaglądanie do śmietników, w podwórka, itd ... Ja koczowałam na przystanku od 17.00 do 00.00, postawiliśmy męża samochód "na wabia" - jest wielki i bardzo charakterystyczny - rzuca się w oczy - psiaki na sam jego widok wariowały z radości, jak mąż przyjeżdżał z pracy do domu. Drugim samochodem krążyliśmy po osiedlu, zaglądając w każdą szparę i nawołując. Niestety, bez rezultatów. Z kimkolwiek byśmy nie rozmawiali, wszyscy o naszych psiakach już wiedzieli, jednak nikt ich nie widział. Nadzieja powoli zanika ... jutro od 5 rano znów ruszamy, o 11.00 spotykamy się w większej grupie i rozdzielamy. Przez cały wieczór i całą jutrzejszą noc będziemy w pogotowiu - może na wystrzały psiaki wylecą i zostaną zauważone. Jutro podjadę też na pobliski posterunek policji, osobiście przypominając panom policjantom o zaginionych psach, gdyż od zgłoszenia w dniu 25.12. mogli już o tym zapomnieć. Powiadomiliśmy też wszystkie firmy taksówkarskie, gdyż jutro taksówki będą miały pełne ręce roboty i może ktoś coś zauważy. Jutro też będę miała pierwszą odpowiedź od wróżki. Dowiedziałam się, że kobieta ta jest bardzo znaną jasnowidzką, pracuje głównie w Warszawie i jako jedna z nielicznych, zajmuje się poszukiwaniem zwierząt, z dużym powodzeniem. Wiem, że może dla niektórych z Was może się to wydawać głupotą i fanaberią, ale ja się chwytam każdej deski ratunku.:-(:-(:-( Mąż cały prawie dzisiejszy dzień przeczesywał miejsca wskazane przez miejscowych, w których zakładane są wnyki, a dzieciaki zdały raport z przeszukiwania okolicznych lasów - nic.... po prostu ślad po psiakach zaginął... Tylko z jednego miejsca facet mnie dzisiaj pogonił - kazał odjeżdżać, bo to jego własność (a nie wyglądała - wielkie opuszczone hale, magazyny, fabryka - w Przecławiu), wypytywał czego szukam, mówił że żadnych psów nie widział, bo tu są tylko koty, że mam się zmywać stąd, bo on sobie nie życzy ani mojej obecności, ani innych osób szukających moich psów. W ogóle zachowywał się podejrzanie, był grubiański i chamski ... wygląda mi to bardzo podejrzanie - jutro rozejrzymy się tak w dzień większą grupą :angryy: Quote
agnieszka32 Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 AMIŚKA napisał(a):To weż, rzuć hasło na Nowy Rok rano np.godzina 9-10 , zoorganizuj teren do przeszukania, my dogomaniacy stawimy się, Wszyscy wchodzimy tu.. i czytamy... ..i przyjedziemy pomóc!! Bardzo Wam współczuje, ale pisaniem nie pomogę.... Jezdzilam dzisiaj rano z moimi jamnisiami Mierzyn,Dołuje,Bedargowo, Kołbaskowo,Ostoja... ...ale nie spotkalam.... Życzę WAM żebyscie jak najszybciej byli wszyscy razem. Amiśka, ogromnie Ci dziękuję :loveu: Każda osoba do pomocy jest na wagę złota. Na jutro mamy rozplanowane zadania oraz dość sporą liczbę ludzi. W Nowy Rok, każdy chętny do pomocy, proszony jest o przybycie na stację benzynową w Ustowie (jest tylko jedna, więc łatwo trafić) o godzinie 10.00. Potrzebne tylko dobre chęci. U mnie w domu rozdzielimy zadania i ustalimy teren poszukiwań. Zrozumiem, jeśli nikt nie będzie mógł przyjechać, to w końcu po Sylwestrze i nocnych zabawach ;). Awaryjny i kolejny termin to sobota, 02 stycznia 2010 r., stacja benzynowa na Ustowie, godzina 10.00. Ogromnie liczę na Waszą pomoc!!!!!! Quote
jadwiga Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 kolejny raz wchodzę tu z nadzieją,że już się znalazły... nie traćcie nadziei..jeśli mogę coś zasugerować - przez te kilka dni mogły się oddalić na dużą odległość,może trzeba rozszerzyć obszar poszukiwań? Quote
agaga21 Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 boże, aguś...dbajcie też o siebie bo się wykończycie, rozchorujecie...musicie być silni. ja nadal wierzę, że się znajdą!wierzę w to bardzo. nie zapadły się pod ziemię. wszyscy o nich wiedzą, w końcu ktoś je znajdzie. trzymaj się kochana moja, bądź dzielna i nie trać nadziei! Quote
Alicja Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 Kurcze a właśnie jeszcze TAXI może im dać tez plakaty .... cholera ...czemu to tak daleko do was :( Quote
Marta666 Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 Ja niestety nie mam samochodu,żeby pomóc przy poszukiwaniach :( zresztą prawka też... Ale jeśli będzie potrzebna pomoc "na nogach" dajcie znać. Aga może warto oplakatować Szczecin?może psy przemieściły się tak,że nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy,albo ktoś "miastowy" wie gdzie są psy,bo ktoś z rodziny znalazł? Quote
sonikowa Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 agnieszka32 napisał(a):Tylko z jednego miejsca facet mnie dzisiaj pogonił - kazał odjeżdżać, bo to jego własność (a nie wyglądała - wielkie opuszczone hale, magazyny, fabryka - w Przecławiu), wypytywał czego szukam, mówił że żadnych psów nie widział, bo tu są tylko koty, że mam się zmywać stąd, bo on sobie nie życzy ani mojej obecności, ani innych osób szukających moich psów. W ogóle zachowywał się podejrzanie, był grubiański i chamski ... wygląda mi to bardzo podejrzanie - jutro rozejrzymy się tak w dzień większą grupą :angryy: Sprawdzcie koniecznie, skoro tak cię wyrzucał, to może ma coś do ukrycia, moze je tam trzyma.. Quote
agaga21 Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 zrobiłam banerki, może się przydadzą :( Quote
magenka1 Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 zawsze ja jestem na dogo zaglądam do Was z nadzieją, że Fiodor i Sara się znaleźli, gdybym mieszkała w okolicy na pewno bym pomogła w poszukiwani a tak zostało mi tylko trzymać kciuki, trzymaj się Agnieszko!!! Quote
Marta666 Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 Agaga mogę w ten sposób wykorzystać część Twojej aukcji z allegro?zamierzam wstawić na naszą-klasę(oczywiście plus tekst). Może ludzie zaczną kopiować do swoich galerii? Quote
agaga21 Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 Marta666 napisał(a):Agaga mogę w ten sposób wykorzystać część Twojej aukcji z allegro?zamierzam wstawić na naszą-klasę(oczywiście plus tekst). Może ludzie zaczną kopiować do swoich galerii? jasne kana! psiaki są już na nk w wielu profilach ale im więcej tym lepiej. Quote
Kana Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 Agaga jaka Kana :P Toć to Marta napisala :D Quote
Katarama Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 Dziś będę się znów w okolicach leśnych kręcić. Może coś wypatrzę. Quote
agaga21 Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 Kana napisał(a):Agaga jaka Kana :P Toć to Marta napisala :D no tak:oops: roztargnienie. oczywiście że można wykorzystać. Quote
agnieszka32 Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 Dziękuję Wam ogromnie za każdą pomoc, za każdą radę, wskazówkę ... Dzisiaj miałam dwa telefony: 1) pierwszy - dzwonił jakiś pan i twierdził, że niedaleko nas - w Kurowie, widział amstaffkę i pytał, czy za jednego psa też dostanie 1000 zł :shake: - mąż mu powiedział, że jeśli to będzie TEN pies, to tak, 2) drugi - sensowniejszy - dzwoniła jakaś pani z okolic Bobolina (wieś dość oddalona od nas) i mówiła, że we wtorek rano jej sąsiadka wezwała schronisko ze Szczecina, aby zabrali błąkającego się psa - przyjechał samochód, pół wsi widziało, jak łapano chudego jasnego psa. Później ta dzwoniąca pani zobaczyła plakat o zaginięciu psiaków (rozwieszany we wtorek wieczorem) i dzisiaj do mnie zadzwoniła. Natychmiast pojechałam do schroniska, w 10 minut byłam na miejscu - ale mnie nie wpuszczono, bo się spóźniłam o 20 minut i schronisko było zamknięte. Rozmawiałam z pracownikami - twierdzą oni, że takiego psa nigdy do schroniska nie przywożono, że Bobolin to nie ich rejon i że i tak by nie interweniowali w tej okolicy. Nie pozwolono mi obejrzeć psów, mogę to zrobić dopiero w sobotę. :angryy: Mąż był wczoraj w schronisku, przeszedł wszystkie boksy z psami na kwarantannie i naszych psów nie widział. Mieszkańcy Bobolina twierdzą, że są w stanie zaświadczyć, że przyjechał samochód ze schroniska (idealnie go opisali), że pytali gdzie jest pies zabierany i wskazano im adres szczecińskiego schronu i powiedziano, że będzie na kwarantannie i będzie można go zobaczyć na stronie internetowej. Nie wiem o co tutaj chodzi, gdzie jest Fiodor - ale jeśli go schron zabrał, to spod ziemi go wytrzasnę, a znajdę :mad::angryy: Może być też tak, że pies jest trzymany na obserwacji, wtedy nie będzie w boksach na kwarantannie, tylko w innym miejscu, ale coś się z psem "po drodze" do schronu stało :-( Nie mam żadnej możliwości, żadnych znajomości, aby dostać się do schronu dzisiaj, czy jutro - mam koleżankę w szczecińskim TOZie, myślałam że może ona mi pomoże, ale ma wyłączony telefon :-( Umrę chyba do tej soboty:placz: A co do Sarusi - to ta pani, która dzwoniła w sprawie łapanki Fiodorka, sama ma amstaffkę podobną do Sary i mówiła, że kilka osób pytało czy nie uciekła jej suka, bo podobna się błąka - ale od kilku dni jej już nie widziano :placz::placz::placz: Quote
Alicja Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 Agnieszko ..... a jest opcja ze ludzie pójdą na świadka że to był ten samochód bo jak z TOZu byś mogła z kimś iść tam to aby na pewniaka że na 100% oni złapali Fiodorka cholera ....durny sylwester :( Quote
Marta666 Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 Agnieszko życzę Ci aby nadchodzący Nowy Rok przyniósł same dobre wieści...... trzymajcie się! i pamiętaj,że historia lubi się powtarzać...skoro raz uciekły i je znaleziono to teraz też tak będzie :) Quote
agnieszka32 Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 Alicja napisał(a):Agnieszko ..... a jest opcja ze ludzie pójdą na świadka że to był ten samochód bo jak z TOZu byś mogła z kimś iść tam to aby na pewniaka że na 100% oni złapali Fiodorka cholera ....durny sylwester :( Tak, pani twierdzi, że sąsiedzi będą świadkami, że mogą nawet do schroniska pojechać, jak trzeba będzie - obiecałam im jakąś gratyfikację, jeśli ten pies to Fiodor, a pani, która do mnie zadzwoniła, otrzyma oczywiście nagrodę. Postanowiliśmy z mężem, że za każdego psa, jeśli zostaną przyprowadzone/znalezione osobno, wypłacimy 1000 zł, ale plakatów zmieniać już nie będziemy, aby kogoś nie skłonić do "wynegocjowania" jeszcze większej kwoty. Quote
Alicja Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 zaciskam z całych sił ... bez ustanku myśląc o Was :kciuki: by ten rok był dla waszej 4 łaskawy Quote
agnieszka32 Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 Dziękuję Wam, naprawdę bardzo dziękuję za to, że jesteście z nami. Większość szykuje się do zabawy sylwestrowej, my z mężem zdrzemniemy się chwilkę, bo szykujemy się na masę telefonów co do naszych zaginionych dzieciaczków - może petardy, fajerwerki wypłoszą je z ukrycia, jeśli w nim siedzą, a ludzie, którzy wyjdą na ulice - je zauważą. Będziemy czekać w gotowości, by w kilka chwil dojechać na miejsce. Oby tylko nic się naszym psinkom nie stało, oby żadnemu zwyrodnialcowi nie przyszedł do głowy jakiś straszny pomysł :placz::placz::placz: Quote
ania z poznania Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 Aguś, bądź dobrej myśli! Tutaj na szczęście opinia o psach mordercach może się przydać, zwyrodnialec dobrze się zastanowi zanim podejdzie do jednego z nich. Znajdą się, znajdą się........... Quote
mariamc Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 Aga , na Dogo są wolontariuszki ze szczecińskiego schronu. ageralion, anastacia i chyba kamilax. Toz a schron , to dwie różna bajki , oni się tam raczej nie kochają. Trzymam mocno kciuki. Niech już się odnajdą. Jest jeszcze schronisko w Goleniowie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.