Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Kiedy w Gdyni zginęła Rudka, jej państwo załatwili ogłoszenie w kościele - po każdej mszy podczas ogłoszeń parafialnych ksiądz mówił z ambony że zaginął pies, był opis Rudzi i podany numer telefonu. W ten sposób też można dotrzeć do dużej ilości ludzi, może warto spróbować z kościelnymi ogłoszeniami?

Bardzo,bardzo mocno trzymam kciuki za Fiodora i Sarę!

  • Replies 3.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

dzisiaj w pracy siedzialam i myslalam o twoich psach :( tak sobie mysle czy Fiodor wlasnie dlatego nie stal sie bezdomny ze poprostu komus nawial :( mialam nadzieje ze wroce do domu i przeczytam ze pieski siedza juz w domciu a tu kolejny dzien nic :( piesy wracajcie juz z tej wycieczki wszyscy tu od zmyslow odchodza :(

Posted

Nadal nic ... poza jednym brzydkim mailem i jedną niepewną wiadomością.
Dwoje 14-15 latków twierdzi, że dwa dni temu widziało 4 psy biegające po polach, dwa tutejsze i dwa obce i są pewni, że widzieli Sarę.
Wydaje mi się to mało prawdopodobne, bo miejsce, które wskazywali jest kilometr od naszego domu - psy powinny wrócić z tego miejsca. Ale młodzi ludzie dali nam jeszcze jedną wskazówkę - twierdzą, że psy mogły zostać zamknięte w stodole/oborze/piwnicy/domu dla pieniędzy. Dzisiaj rozwiesiliśmy plakaty z kwotą nagrody w wysokości 1000 zł - od razu zrobiło się większe zainteresowanie. Jeśli psy są w tym celu trzymane, to za dzień-dwa "znalazca" powinien się pojawić.

Poza tym, nic więcej - poza ciągle powtarzającymi się głosami o wnykach, dołach i kłusownikach :-(:-(:-(

Nie mam już nawet łez, wszystkie wypłakałam :-(

P.S. Ania z Poznania zawiadomiła "niemiecką stronę" i organizację prozwierzęcą. Zgłoszenie zostało przyjęte i będzie rozesłane po schroniskach. Bardzo Ci Aniu jeszcze raz dziękuję.

EDIT: Oczywiście, byliśmy w schronisku w Szczecinie, nie ma ich - osobiście przeszliśmy boksy z psami na kwarantannie. W hotelu w Sierakowie, gdzie kwarantannę odbywają psy z naszego regionu, też byliśmy. Właściciel wziął ogłoszenia, porozwiesza je w okolicy.

Posted

oby ta nagroda podziałała - ostatnio facet oddał sunię cavalierkę którą złapał niedaleko jej domu - oddał jak pojawiła się na plakatach właśnie kwota nagrody - wcześniej jakoś dziwnie nie widział ogłoszeń bo nie było na nich kwoty.... ludzie sa beznadziejni...

Posted

Alicja napisał(a):
Aga , a może to jednak one były , po 2 dniach mogły stracić orientację w terenie .


Alicja, w tym miejscu jestem średnio ... 30 może 40 razy dziennie, bo to po drodze do mojego domu, z tego miejsca widać nasz dom. Gdyby tam były, to przyszłyby same po nocy spędzonej na zimnie i o głodzie. Chyba że zostały przez kogoś złapane właśnie dwa dni temu i są trzymane są teraz dla nagrody. Wiadomo, że im dłużej psów nie ma, tym większą kwotę jesteśmy w stanie zapłacić - dzisiaj to 1000 zł, za tydzień może być 2000 zł. Mam nadzieję, że żaden "znalaca" tego nie czyta - oczywiście piszę tak ze względu na los psów, a nie moich pieniędzy :shake:

malawaszka napisał(a):
oby ta nagroda podziałała - ostatnio facet oddał sunię cavalierkę którą złapał niedaleko jej domu - oddał jak pojawiła się na plakatach właśnie kwota nagrody - wcześniej jakoś dziwnie nie widział ogłoszeń bo nie było na nich kwoty.... ludzie sa beznadziejni...


Tak, wiem - śledziłam losy tej suni przez cały czas ;). Niestety (albo właśnie "stety"), nie tylko w tym przypadku kwota nagrody podziałała, czytałam o dziesiątkach innych - teraz jadę pozamieniam plakaty - tam gdzie było napisane tylko "bardzo wysoka nagroda" zamienię na te "Nagroda 1000 zł". Może to jednak zadziała. Nie ukrywam, że ociupinkę podniosło mnie to na duchu ...


fioneczka napisał(a):
zobaczyłam że jest Twój wpis ... taką miałam nadzieję ze są już w domu


:-(:-(:-(

Posted

Alicja napisał(a):
Aga , a może to jednak one były , po 2 dniach mogły stracić orientację w terenie .

Też tak myślę, tym bardziej, że jak biegły za sarną to nie myślały o tym, żeby zostawiać ślady. Poza tym padało, wtedy też trudniej im wrócić po wlasnym zapachu.

Posted

Przed chwilą miałam telefon - dzwoniła pani, że jej mąż przejeżdżał niedaleko nas i dział dwa psy - jednego jasnego, drugiego ciemnego z białymi "łatami". Stwierdził, że wyglądały jak psy z ogłoszenia. Wrócił się po latarkę, zobaczył na ogłoszeniu, jak wabią się psy i pojechał je szukać. Żona w tym czasie do nas dzwoniła.
Natychmiast pojechaliśmy w to miejsce, wołaliśmy, jeździliśmy, mąż chodził pieszo... W pewnym momencie podszedł do mnie pan i powiedział, że jasny pies jest u niego na podwórku.
Poleciałam tam, ale ... to nie był Fiodorek :placz::placz::placz: Pies był bardzo podobny do Fiodora, tylko nie był taki chudy, no i nie był pitem, ale z daleka można go było z nim pomylić.
Obok rudego psa leżał drugi - czarny z białymi łatami ... to te psy widział ten pan. Oba przyszły do suki z cieczką.:-(

Przed chwilą wróciłam z kolejnego objazdu i spotkałam dwie dziewczyny z psami. Jedna powiedziała, że Sara i Fiodor były u ich koleżanki na podwórku - w Wigilię. Ale ona się ich bała, nie było jeszcze ogłoszeń i nie wiedziała co to są za psy, więc nie wychodziła z domu.
A one sobie poszły ... tylko gdzie?:-(:-(:-( A skoro nie było ogłoszeń, to było przed godziną 14.00, bo wtedy już wisiały. Musieliśmy się z nimi mijać, bo przejeżdżaliśmy koło tego domu, gdzie wyszły, wielokrotnie ...

Od tego czasu minęły ponad 3 doby, mogą być naprawdę daleko ...:placz::placz::placz:
Jedyne dobre, co z tego wynikło to to, że psy nie poszły w stronę Szczecina, bo gdyby tak zrobiły, "po drodze" trafiłyby prosto do naszego domu... Od jutra skupiamy się na jednej stronie - w stronę Niemiec.

Powyrzucałam w okolicach rzeczy moje i męża oraz ich kocyki ... może to pomoże :-(

Posted

Aga ...to naprawde dobre wieści ...zobacz ludzie zareagowali , zobaczysz jutro , pojutrze dzieci będą w domu .
Psiaczki straciły orientację i idą w przeciwnym zapewne kierunku .

Posted

Alicja napisał(a):
Aga ...to naprawde dobre wieści ...zobacz ludzie zareagowali , zobaczysz jutro , pojutrze dzieci będą w domu .
Psiaczki straciły orientację i idą w przeciwnym zapewne kierunku .


fioneczka napisał(a):
gdzie one poszły ... pewnie są zdezorientowane

Aga jak pomyślę co przeżywacie to mi serce do gardła podchodzi ... trzymajcie się ... one się znajda, wrócą


Może jestem pesymistką, ale jak dla mnie to wieści nie są zbyt dobre - bo skoro były widziane w Wigilię, to zaraz po zaginięciu, więc musieliśmy się minąć, kiedy ich szukaliśmy. Od tego czasu nikt już ich nie widział, i to jest bardzo niepokojące ... One były bardzo blisko domu, dosłownie ... może z 500 - 700 m i nie potrafiły same do niego trafić.
Same drogi do domu nie potrafią odnaleźć, nawet z tak bliskiej odległości :shake:
Tego się obawiałam, że się mijaliśmy - my w jednym miejscu, one w drugim ... itd..

Posted

Niemcy przyjęli zgłoszenie, ale dzisiaj ze względu na niedzielę to było tylko pogotowie dla zwierząt. Jutro zaraz rano zadzwonię do schroniska, żeby mieć potwierdzenie, że są w bazie psów zaginionych.
Aguś, mam przeczucie, że się znajdą!

Posted

Aga... :glaszcze:
uwierz , że gdybyśmy byli na miejscu to na pewno było by nas do pomocy sporo ...
wiem ze pesymizm bierze górę ...ale jakoś tak przeczuwam , że znajdą się ...

Posted

Aga bedzie dobrze, musi byc dobrze i Ala slusznie mowi gdybysmy byly blizej to kazda z nas przeszukiwalaby okolice, teraz niestety mozemy tylko wspierac cie duchowo i wierzyc ze psy znajda sie cale i zdrowe :calus: ja jestem z wami caly czas i ciagle o was mysle i w pracy i w domu ... trzymam kciuki abys nowy rok powitala ze swoimi dzieciaczkami :calus:

Posted

ania z poznania napisał(a):
Niemcy przyjęli zgłoszenie, ale dzisiaj ze względu na niedzielę to było tylko pogotowie dla zwierząt. Jutro zaraz rano zadzwonię do schroniska, żeby mieć potwierdzenie, że są w bazie psów zaginionych.
Aguś, mam przeczucie, że się znajdą!


Alicja napisał(a):
Aga... :glaszcze:
uwierz , że gdybyśmy byli na miejscu to na pewno było by nas do pomocy sporo ...
wiem ze pesymizm bierze górę ...ale jakoś tak przeczuwam , że znajdą się ...


Aniu, jeszcze raz ogromnie Ci dziękuję :buzi: I tak sobie myślę, że może można by im (czyli Niemcom), wysłać maila ze zdjęciami psów? Bo z opisu to mogą nie skojarzyć, a zdjęcie to zawsze zdjęcie ...

Alicja - ja wiem, że na Was zawsze mogę liczyć, jesteście naprawdę kochane ...

A ja już nie mam żadnych przeczuć. :-(
Przez tą jedną chwilę, kiedy ta Pani zadzwoniła, że jej mąż widział nasze psy niedaleko nas, poczułam, że może już, za chwilkę, będą u nas... Krzyczałam do męża "żyją!", "żyją!" !!! Wybiegliśmy z mężem, on bez butów, ja bez kurtki, wsiedliśmy w auto, jedynie o latarkach i komórkach pamiętaliśmy i gnaliśmy jak na skrzydłach.
A kiedy zobaczyłam te inne psy ... to cały entuzjazm, cała nadzieja się ulotniła ... została tylko pustka i wyrzuty sumienia :-(:-(:-(

Posted

Tengusia napisał(a):
Aga bedzie dobrze, musi byc dobrze i Ala slusznie mowi gdybysmy byly blizej to kazda z nas przeszukiwalaby okolice, teraz niestety mozemy tylko wspierac cie duchowo i wierzyc ze psy znajda sie cale i zdrowe :calus: ja jestem z wami caly czas i ciagle o was mysle i w pracy i w domu ... trzymam kciuki abys nowy rok powitala ze swoimi dzieciaczkami :calus:


Tengusiu, jestem bardzo wdzięczna za te słowa.

Jestem Wam wdzięczna, że mnie nie potępiłyście, nie osądziłyście ... bo to ja powinnam tak zadbać o psy, żeby w żaden sposób nie udało im się uciec. Sprawdzałam smycze, obroże, codziennie ... ale widocznie czegoś nie zauważyłam - może naderwania, może naruszonych szwów ... nie wiem już sama :placz::placz::placz:
Będę do końca życia żyła ze świadomością, że przeze mnie dwa cudowne psy zaginęły bez wieści, dwie bezbronne istotki, o które powinnam się troszczyć, za które powinnam życie oddać :placz::placz::placz:

Wybaczcie, chyba się rozklejam :-(

Posted

agnieszka32 napisał(a):
Tengusiu, jestem bardzo wdzięczna za te słowa.

Jestem Wam wdzięczna, że mnie nie potępiłyście, nie osądziłyście ... bo to ja powinnam tak zadbać o psy, żeby w żaden sposób nie udało im się uciec. Sprawdzałam smycze, obroże, codziennie ... ale widocznie czegoś nie zauważyłam - może naderwania, może naruszonych szwów ... nie wiem już sama :placz::placz::placz:
Będę do końca życia żyła ze świadomością, że przeze mnie dwa cudowne psy zaginęły bez wieści, dwie bezbronne istotki, o które powinnam się troszczyć, za które powinnam życie oddać :placz::placz::placz:

Wybaczcie, chyba się rozklejam :-(


powiem ci jedno trzeba by byc bez serca zeby cie potepic za cokolwiek, takiego domu jak twoj wiele psow nigdy miec nie bedzie, tyle milosci i troski ile wkladasz w opieke nad swoimi psami nie wklada nie jedna z nas ... ja powiem ci tak nie znasz przeszlosci Fiodora, nie wiesz jak byl wychowany, gdzie byl wychowany, znaleziony zostal na osiedlu, nieufny do ludzi, wystraszony, uciekl ze schroniska, tobie tez raz uciekl i naprawde nie zdziwilabym sie gdyby te ucieczki byly powodem ze trafil tu na strony dogomanii ... u ciebie mial sie jak w niebie i wierze w to bardzo gleboko ze docenial to na tyle mocno na ile pies potrafi docenic nasze ludzkie staranie, jednakze jego natura bierze gore, instykt, sposob wychowania, przeszlosc wiele czynnikow moglo sie zlozyc na fakt jego sklonnosci do ucieczek ... a Sara ona pobiegla za swoim "ukochanym", psy naprawde bardzo mocno sie ze soba zzywaja i sa momenty ze poza soba swiata nie widza, to piekna milosc ktorej ludzie chyba nigdy sie nie naucza ... ja wierze ze one sie znajda, ze Fiodor wycwiczony w ucieczkach da rade ochronic Sare przed zlem i niebezpieczenstwem ... siec dogomaniakow jest rozciagnieta na cala polske i nikt z pewnoscia ich nie przeoczy ... wiem ze ci ciezko i wiem jak wiele wyrzutow sumienia masz teraz ale pomysl sobie ze one tam sa, ze Fiodor dba o Sare i ze poprostu zgubily droge do domu, moze ktos je przygarnal, moze wedruja od wioski do wioski, moze poprostu schronily sie w bezpiecznym miejscu i czekaja ale wierze ze sa gdzies tam cale i zdrowe ... musi tak byc musi i koniec ... no i teraz ja sie rozkleilam :( trzymam za was kciuki bardzo bardzo mocno :calus:

Posted

pinkmoon napisał(a):
Kiedy w Gdyni zginęła Rudka, jej państwo załatwili ogłoszenie w kościele - po każdej mszy podczas ogłoszeń parafialnych ksiądz mówił z ambony że zaginął pies, był opis Rudzi i podany numer telefonu. W ten sposób też można dotrzeć do dużej ilości ludzi, może warto spróbować z kościelnymi ogłoszeniami?

Bardzo,bardzo mocno trzymam kciuki za Fiodora i Sarę!


Oj, przepraszam, Pinkmoon, nie zauważyłam Twojego postu wcześniej :oops:
Dziękuję za trzymanie kciuków, każda pozytywna myśl podnosi mnie na duchu :-(

Wróciłam z ostatniego obchodu, zostawiłam przy drogach nasze ciuchy i przy ludzkich skupiskach wysypałam karmę - a obok na drzewach rozmieściłam ogłoszenia. Może wyjdą gdzieś z ukrycia, jak poczują nasz zapach i karmę (o ile jeszcze gdzieś tutaj są :-().

Co do kościoła i ogłoszeń ... hmmm, z tym łatwo nie będzie, bo nie jesteśmy "parafianami". Jak to się mówi? "Wierzący, nie praktykujący". Poza tym, tutaj gdzie mieszkamy nie ma kościoła. Do najbliższego kawałek drogi, ale poproszę sąsiadkę, wiem że ona do kościoła chodzi, to na pewno pomoże. Świetny pomysł.

Teraz zauważyłam, że tam, gdzie było zgłoszenie o psiakach, jest takie wielkie wysypisko gruzu i śmieci - idealne miejsce, gdzie psiaki mogą koczować. I mieszka tam kloszard - dzieciaki mi o nim mówiły. Ciężko się do niego dostać, bo się ukrywa w takim prowizorycznym "domku", ale widać że pali w piecu czy w kozie jakiejś i to czym popadnie - bo bardzo śmierdzący dym z komina leci.
Jeśli jednak to moje psiaki były tam widziane (poza tymi dwoma uciekinierami do suki w cieczce), to myślę że on mógłby dać im schronienie, pewnie też je nakarmił - jest im ciepło, mają jedzenie, to się kloszarda trzymają.
Jeździliśmy tamtędy wiele razy, ale jeśli psy są zamknięte i od czasu do czasu wypuszczane, to pomimo wołania, mogliśmy ich nie zauważyć. Zostawiłam tam bluzę męża i wysypałam ok. 2 kg karmy, a obok przymocowałam do pnia ogłoszenie z kwotą nagrody. Myślę, że kloszard połakomi się na kasę... tylko, że wątpię, aby miał telefon, by móc zadzwonić ... :roll: Jutro, jak tylko zrobi się widno, pojadę tam jeszcze przed pracą i zostawię kartkę z naszym adresem.
Wiem, że to nikła szansa, ale chwytamy się każdej, nawet najmniejszej.

Od jutra we wszystkich wsiach psiaków szukają miejscowe dzieciaki, mają zajrzeć w każde zakamarki. Część z nich żałuje, że nie widziało wcześniej ogłoszeń. Prześcigają się w poszukiwaniach. Jak one ich nie nie znajdą, to ja nie wiem już, kto może to zrobić.

Idę spać, jutro o 5 rano ruszam w teren, trzymajcie proszę kciuki za moje psiaczki.
Jutro ruszamy też z kolorowymi ogłoszeniami i ulotkami, myślę że więcej ludzi zwróci na nie uwagę.
Okazało się też, że mój dobry kolega jest dyrektorem jakimś tam w Polskim Radiu Szczecin, więc pójdą w nim komunikaty. Mąż będzie załatwiał ogłoszenia w gazetach lokalnych.
Nie wiem, jak jeszcze możemy działać, co jeszcze robić :-(:-(:-(

Jutro, a właściwie już dzisiaj, 5 dzień poszukiwań :placz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...