Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 3.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

niestety nie... byl przywiazany przed biedronka przy Nautowicza(mnie to troche wkurza ..albo zakupy, albo spacer!), pani wyszla, a psa nie ma.... dzisiaj z nia rozmawialam, jest kilka telefonow...ale na razie nic konkretnego...

Posted

Przed chwilą, wracając do domu z pracy, zajechałam na pobliską stację benzynową.
Rozmawiałam z pracownikiem, mówił, że wszyscy w wiosce mówią, że jeden pies został zastrzelony przez myśliwego, gdyż "już dawno go wkurzał" (pewnie moja Sarunia :placz:, którą wcześniej już chciał zastrzelić, sku....yn jeden :angryy:), a drugiego widziano błąkającego się w lesie - tylko dlaczego, do jasnej cholerki, nikt do nas nie zadzwonił??? :shake:

Pan ze stacji benzynowej rozpyta jeszcze, twierdzi że nam nikt nic nie powie, bo my "nie tutejsi, tylko obcy" :roll:, a jemu na pewno uda się dowiedzieć czegoś więcej...

Nikt nam nie chce powiedzieć, w którym domu mieszka ten myśliwy, nikt :-( Poza tym, boję się stanąć z tym gnojem twarzą w twarz, bo nie ręczę za siebie, jeśli usłyszę, że strzelił do naszych psiaków :angryy:, mój mąż też nie będzie w stanie zachować zimnej krwi ...

Może jasnowidz Jackowski miał rację, też powiedział, że jeden pies nie żyje, a drugi się gdzieś błąka...

Znów mam doła :-(:-(:-(

Posted

Cholera jasna!

Rozumiem, ze mówisz o stacji HL w Ustowie.
Tamto srodkowisko jest conajmniej dziwne, zeby nie powiedziec gorzej.
Mam nadzieje, ze informacja o zastrzelonej suni sie nie potwierdzi, a jeśli tak, to ze nie puscicie tego płazem! W Polsce ktoś w koncu musi ponieść odpowiedzialność za bestialstwo myśliwych!

Trzymam kciuki!!!

Posted

Nie wiem jak teraz, ale jak ja zaraz po świętach pojechałam z mężem na poszukiwania w okolicach zaginięcia to z żadnego ogłoszenia nie był zerwany ani jeden numer telefonu. Z tego ogłoszenia koło Auchana to ja zerwałam pierwszy numer.

Mam nadzieje, ze to takie wiejskie gadanie, ale po "tamtejszych" mieszkańcach nie da się zbyt wielu dobrych rzeczy powiedzieć.

Posted

Tak LAZY, to ta stacja. Pracownicy są niezwykle życzliwie do nas nastawieni, a środowisko... no cóż, w każdym znajdą się jakieś "czarne owce". ;)
Mam wrażenie, że my (piszę o mieszkańcach mojego osiedla) jesteśmy tutaj traktowani trochę jak intruzi - nagle pojawili się nie wiadomo skąd, na terenach zamieszkałych przez "rdzennych mieszkańców" i odebrali im ziemię :shake:. Oczywiście, piszę bardzo obrazowo, ale coś w tym jest...

Jeśli Sara została zastrzelona, to oczywiście że nie puścimy tego płazem. Ale żeby móc dochodzić ukarania tego mordercy, to musimy mieć jakieś DOWODY, bez nich jesteśmy bezradni. A dowodem będzie jedynie ciałko Saruni/Fiodorka :-(
Dlatego też, wiem że spotkanie teraz z tym "człowiekiem" może się źle skończyć nie tylko dla niego, ale i dla nas. Ewentualne potwierdzenie zabicia Sary może w nas wyzwolić niekontrolowane odruchy, przede wszystkim w moim mężu - nie zapanuje wtedy nad sobą :shake:

Już myślałam, że powolutku zaczynały mijać mi emocje... że potrafię rozmawiać na temat zaginięcia Sary i Fiodorka bez płaczu, łkania... ale, jak się okazało, to jedno zdanie, jakie usłyszałam od tego miłego pana ze stacji, sprawiło, że czuję się taka beznadziejnie bezradna i taka strasznie wściekła :angryy:

Tak mi brakuje Saruni i Fiodorka, tych słodkich mordeczek moich, tych oczek wypatrujących wiecznie czegoś do jedzenia, tych brudnych z ziemi łapek, tej wszechobecnej sierści na kanapach, tych moich kochanych rozrabiaków, niewygody w łóżku, buziaków od rana i wciąż merdających ogonów :placz:


Agatka, mnie też się wierzyć nie chce, że ktoś widział naszego psa i nie zadzwonił... ale we wszystko jestem w stanie już uwierzyć :shake: Nawet w to, że Fiodor przeszedłby komuś przed nosem, a ten by psa nawet nie skojarzył. Dziewczyna, u której na podwórku psiaki pojawiły się w Wigilię w chwilę po zaginięciu, też do nas nie zadzwoniła, że je widziała, tylko dowiedziałam się o tym od jej koleżanki.
Ludzie są różni... :roll:

Posted

LAZY napisał(a):
Nie wiem jak teraz, ale jak ja zaraz po świętach pojechałam z mężem na poszukiwania w okolicach zaginięcia to z żadnego ogłoszenia nie był zerwany ani jeden numer telefonu. Z tego ogłoszenia koło Auchana to ja zerwałam pierwszy numer.

Mam nadzieje, ze to takie wiejskie gadanie, ale po "tamtejszych" mieszkańcach nie da się zbyt wielu dobrych rzeczy powiedzieć.



Później więcej było pozrywanych numerów, głównie z plakatów wywieszonych w "centrum" wiosek - okolice przystanków, sklepu, właśnie stacji benzynowych, czy z tablic ogłoszeń. Więcej znacznie numerów było pozrywanych w dalszych wioskach (a nawet wszystkie) i w Siadle Górnym (tam wielokrotnie dawałam nowe plakaty, bo właśnie już karteczek z telefonami brakowało) - tam się ludzie naprawdę przejęli i w Siadle Górnym znaleziono Sarunię i Fiodorka w lipcu już w godzinę po rozklejeniu plakatów.
Jak pytaliśmy też napotkanych ludzi i wciskaliśmy im ulotki i plakaty, to mówili, że widzieli i mają numery w komórkach wklepane, żeby w każdej chwili móc zadzwonić...
Ale niestety, masz sporo racji :-(

LAZY, a Ty mieszkasz gdzieś blisko mnie?

Posted

Nie:) Ja mieszkam na Wałach Chrobego, ale moi teściowie mieszkaja na przeciwko tego nowego osiedla które teraz budują za mostem między Ustowem a ul. Nasypową.

Posted

[quote name='agnieszka32']


Znów mam doła :-(:-(:-(

Witaj Agnieszko!
Od wigilii często zaglądam na watek Sary i Fiodorka z nadzieją ... i już dawno chciałam opisać Ci historię Grandy, suczki amstafa, która była u mnie na tymczasie. Pies został znaleziony 13 stycznia br,. trafiła pod opiekę zielonogórskiej Inicjatywy Dla Zwierząt a w sobotę 16 stycznia przyszła do mnie. Następnego dnia okazało się, że znalazł się jej właściciel. Oczywiście natychmiast zgodziłam się, że może przyjść i odebrać "swoją córeczkę" ( tak ją nazywał przez telefon ) . Nie wyobrażasz sobie mojego zaskoczenia, gdy z dwugodzinnym opóźnieniem zjawił się. Typowy menel i do tego nietrzeźwy, bez książeczki psa, żadnego zdjęcia, niczego co mogło świadczyć, że jest właścicielem. Twierdził, że psa kupił za 2 zł ( słownie dwa ) :crazyeye: rok temu ( w grudniu 2008 r) od przyszłego teścia, który to w okolicach świąt Bożego Narodzenia 2009 r (?), dokładnej daty nie pamiętał, będąc pod wpływem alkoholu na spacerze z Grandą i drugim psem zgubił ją. Na pytanie dlaczego nie ma ze sobą obroży ani smyczy odpowiedział, że niepotrzebne , bo Sonia ( wg niego tak suczka ma na imię ) ładnie chodzi koło nogi. Facet co chwile szokował mnie tym co mówił. Nie miałam wątpliwości, że psa zna, bo przywitał się z Grandą czule i pewnie ( większość ludzi była przerażona na jej widok ) ale wiedziałam już, że z psem ode mnie tego dnia na pewno nie wyjdzie. Powiedziałam, że ma przyjść mając dowód na to, że to jego pies, obroże oraz smycz i przede wszystkim trzeźwy. "Tatuś" więcej się nie pokazał.

Granda, wspaniała, kochana suczka czekała na nowego pana, gdy po dwóch tygodniach, znowu niespodziewanie, po jakimś ogłoszeniu ze zdjęciem w lokalnej prasie znalazł się ..... właściciel a raczej właścicielka. I co się okazało ? Aza, bo tak ma na imię, została ukradziona z przydomowego ogródka w sierpniu 2008 roku jako ok. 6-miesięczne szczenię, ludzie powiadomili policję, szukali, wreszcie stracili nadzieję, i nagle ... zdjęcie w gazecie. Granda czyli Aza ma charakterystyczną białą łatkę na karku, niesamowita była też reakcja na imię ( aż dziwne ze pamiętała, bo nie słyszała go blisko półtora roku ) i oczywiście na kobiety, które po nią przyszły oczywiście z psią książeczką zdrowia, ze zdjęciami, smyczą i obrożą, niestety za małą, bo sunia niesamowicie wyrosła :evil_lol:.( z radością ofiarowałam jej obecną obróżkę ).

Zastanawia mnie co było z dziewczyną między sierpniem a grudniem 2008 roku ?

Widzisz Agnieszko pies po półtora roku się odnalazł, więc proszę nie trać nadziei na odnalezienie swoich skarbów.

Mam nadzieję, że nie obrazisz się, gdy pokażę Azę ( nawiasem mówiąc przypomina mi Alicjowego Ozzulca )





[SIZE=2]Podobne zdjęcie jw. zrobione z góry, na którym Granda wydaje się być małym pieskiem ukazało się w gazecie.

Posted

Agnieszka, nic się nie sprawdziło z wizji Jackowskiego,stare gospodarstwo itp........
Całe to czekanie u niego , przychodzenie i znowu czekanie 1/2h .. 15 minut... 10 minut ...
Nie wierz mu.

Posted

tak sie zastanawiam? ta miejscowosc(wioska?) w ktorej mieszkacie... wierzyc mi sie nie chce ze ktos nie poinformowalby o tym ze wie gdzie psiaki są za 2000zl ? tylko dlatego ze wy "obcy" jestescie ??chyba sami bogacze tam mieszkaja...
nawet sam mysliwy ?? nie połasilby sie na te 2k ?

jak dla mnie to pewnie zabito innego psa ...

no chyba ze wszystko mialo miejsce zanim podaliscie nagrode :(

tak czy siak Powodzenia !!!

Posted

hej,

Dziś około 6:20 pomiędzy Smolęcinem i Karwowem widziałem jakiegoś psa. Słabo było widać , bo gęsta mgła, szarówka i mignął mi jadąc samochodem, ale był wielkosci wilka (nawet znajoma zapytała czy możliwe by tu mozna było spotkać wilka). Był dość blisko drogi. To było jakiś kilometr od Smolęcina - jadąc w kierunku Karwowa po prawej stronie .
Wiem, że to mógł być każdy jeden pies z okolicznych gospodarstw - ale sorry nie widziałem nic więcej.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...