ania z poznania Posted December 26, 2009 Posted December 26, 2009 Aguś, ale jest szansa na tego psa tropiącego? Quote
fioneczka Posted December 26, 2009 Posted December 26, 2009 dałam znać kilku znajomym ... ale to kropla w morzu Quote
malawaszka Posted December 26, 2009 Posted December 26, 2009 o rany znowu :mdleje: trzymam :kciuki: żeby tym razem też zakończyło się wszystko pomyślnie!!! Quote
andzia69 Posted December 26, 2009 Posted December 26, 2009 ech....a mialo byc tak pięknie....:( trzymam kciuki za odnalezienie się psiaków ! proponuję jeszcze dla Fiodora linkę żeglarską - super mocna i jak idzie na spacer linę zawiązywać porządnym węzłem zeglarskim do obrozy - a nie na karabińczyk...no chyba, ze taki jakiego sie uzywa w spinaczkach....albo jednak kolczatka - może jak poczuje ukłucie to nie pociągnie aż do takiego stopnia, zeby cos puscilo...cholewka... Quote
Katarama Posted December 26, 2009 Posted December 26, 2009 Ja używam linki alpinistycznej, jest mega wytrzymała. Pracuję w sklepię z taki asortymentem więc zapraszam, coś wspólnie wybierzemy łącznie z blokowanym karabińczykiem. Jestem z Podjuch w razie potrzeby służę pomocą, tym bardziej, że mam niedaleko do Ustowa. http://shadowofwolf.pl/ to moja stronka i na niej więcej namiarów do mnie. Pozdrawiam i trzymam kciuki. Wyślij mi na maila ogłoszenia to u siebie rozwieszę. (mail na stronie) Quote
natalia_aa Posted December 26, 2009 Posted December 26, 2009 Tu jest wypowiedź brązowej1 z wątku poszukiwań Rudki, dot psów tropiących: brazowa1 napisał(a):w Polsce nie ma psów szkolonych na szukanie innych psów.Gdy szkolisz psa do szukania ludzi,podstawa jest ignorowanie zapachów psich i innej zwierzyny,czy to ratowniczy,czy tropiący. Tylko ogłoszenia,aż do skutku. Na stronie 48 i 52 tegoż wątku są zebrane informacje dotyczące tego jak i gdzie szukać: http://www.dogomania.pl/threads/173615-Gdynia-TrA-jmiasto-ruda-Rudka-zaginAE-A-a-13-11-09-bA-agamy-o-pomoc-w-poszukiwaniach/page48 Quote
Katarama Posted December 26, 2009 Posted December 26, 2009 Napisalam do Ciebie na NK , podałam swój kom bo na dogo pw nie mogę wysyłać :( Quote
Katarama Posted December 26, 2009 Posted December 26, 2009 Na fece booku poszła info. na nk tez. znajomi dodają również do siebie. Jak wydrukuję ogłoszenia rozwieszę kilka w podjuchach. Quote
maciaszek Posted December 26, 2009 Posted December 26, 2009 Poinformuję kilka osób ze Szczecina i okolic. Trzymam kciuki! Quote
Tengusia Posted December 26, 2009 Posted December 26, 2009 dalej ich nie ma .... bosiu gdzie one sie podziewaja :placz: Quote
rwpb Posted December 26, 2009 Posted December 26, 2009 Skoro takie ucieczki się powtarzają, to może warto na przyszłość pomyśleć o obroży elektrycznej? Niedaleko mnie jest pies odrzucony z policji. Pies jest bardzo posłuszny i rozumny, ale na widok otwartej bramy na posesji dostawał szajby i musiał godzinę-dwie sam luzem pobiegać. Pomogła właśnie obroża elektryczna. Dzisiaj już go ucieczki nie interesują. Może to jest drastyczne, ale skuteczne. Życzę szybkiego odnalezienia uciekinierów Quote
Katarama Posted December 26, 2009 Posted December 26, 2009 Ok 20 wybieram się na spacer w okolice j. Głębokiego. Wiem,że to trochę w innym kierunku, ale psiaki mogły już dalego zawędrować. Będę jechać od ul.Poznańskiej, Europejską itp więc będziemy się rozglądać. Quote
agnieszka32 Posted December 26, 2009 Posted December 26, 2009 rwpb napisał(a):Skoro takie ucieczki się powtarzają, to może warto na przyszłość pomyśleć o obroży elektrycznej? Niedaleko mnie jest pies odrzucony z policji. Pies jest bardzo posłuszny i rozumny, ale na widok otwartej bramy na posesji dostawał szajby i musiał godzinę-dwie sam luzem pobiegać. Pomogła właśnie obroża elektryczna. Dzisiaj już go ucieczki nie interesują. Może to jest drastyczne, ale skuteczne. Życzę szybkiego odnalezienia uciekinierów Bardzo dziękuję Ci za rady, za wszelkie rady, jakie od Was wszystkich otrzymuję, za słowa pociechy i otuchy. Co do ucieczek Fiodora, to on nie ucieka z posesji, można otworzyć bramę, on leży przed nią i ani drgnie. W domu i w ogrodzie jest aniołem. Na polach (u mnie nie ma innych miejsc do spacerów, tylko pola i łąki) głupieje - zbyt dużo bodźców, zbyt dużo zapachów, zwierząt do upolowania ...:-( Wiem teraz, że jeśli się psiaki znajdą, Fiodor otrzyma obrożę GPS https://www.animalglob.pl/obroze-ele...s-tinyloc.html Wydatek spory, ale ja nie oszczędzam na psach. Tu chodzi o jego życie ... Co do wieści, to jak się domyślacie, po psach nie ma śladu - pomimo rozwieszonych i rozdanych ogłoszeń w liczbie 200, nie było ani jednego telefonu - nikt ich nie widział, nie słyszał o nich. Zupełnie żadnej, nawet marnej niepewnej, informacji :shake::-(:-(:-( Dzwoniłam do schroniska, ponownie na policję, straż miejską i graniczną - nie było zgłoszeń o takich psach. Ogłoszenia wiszą wszędzie dookoła, rozmawiałam z setkami ludzi - wszyscy słyszeli już o naszych poszukiwaniach, jednak nie o psach ... Większości z nich zdarzały się ucieczki psów, niektórym zdarza się to co kilka dni, nie wiedziałam o tym. Jednak ich psy wracały - znają te tereny. Ludzie są "miejscowi" (ja tutaj mieszkam dopiero od 3 lat), znają dobrze te tereny, nakierowali nas na poszukiwania - wiedzą, gdzie psy mogą się znaleźć, jak puszczają się w pogoń za sarnami. "Tutejsi" wskazywali nam miejscowość, do której prowadzą tropy saren - i to w tej właśnie miejscowości Siadło Górne poprzednim razem moje dzieciaczki się znalazły. Ale wtedy do tej miejscowości dotarły już po 12 godzinach, a po rozwieszeniu plakatów, już po godzinie był pierwszy telefon - a po pierwszym zawołaniu psów w miejscu, gdzie były widziane, wyszły do męża od razu. Później jeszcze przez kilka dni dzwonili ludzie, że je tam widzieli. Teraz jest inaczej - plakaty wisiały już w 2 godziny po ucieczce - 50 sztuk, drugie tyle rozwiesiłam pierwszej nocy. Jeździmy i szukamy od 6 rano do 17, czyli dopóki jest w miarę widno. Jeździmy wszędzie - również po polach samochodem z napędem na 4 koła - wołamy, krzyczymy i nic .... Plakaty rozwieszamy na drzewach, tablicach, słupach, rozdajemy, wkładamy za wycieraczki samochodów, wrzucamy do skrzynek na listy, zostawiamy na klatkach schodowych, stacjach benzynowych, małych otwartych w święta sklepikach. Zaczepiamy psiarzy, dzieciaki, kloszardów ( ci są najbardziej zainteresowani nagrodą :roll:, na co, nie ukrywam, liczę). I nic...... ani jednego telefonu ... zupełnie nic :-(:-(:-( I drugie miejsce, które nam miejscowi wskazują - to pobliski lasek, biegnący aż do mokradeł i bagien przy Odrze. I tutaj wyraźnie nam powiedziano, że jeśli psiaki pobiegły w tą stronę (a tak wynika z tego, co twierdzi mój mąż), to mogło to się skończyć marnie - to ulubione miejsce kłusowników - pełno tak wnyków i zamaskowanych głębokich na kilka metrów rowów :placz::placz::placz: Jeśli moje psiaki spotkał taki los i umierają tam powoli z głodu i w męczarniach, to skończę chyba ze sobą :placz: Mąż spędził w tym lesie dzisiaj 3 godziny, jutro idzie tam z synem i jego kolegą. Na razie nie natrafił na ślad psów. Jest nas trochę za mało do przeszukania takiego ogromnego terenu, znalezienie psów to jak odszukanie igły w stogu siana. Ale musimy szukać, dopóki mamy czas. W poniedziałek muszę iść do pracy i tak aż do Sylwestra włącznie. Niestety, nie mam możliwości wzięcia sobie urlopu, gdyż zawód jaki wykonuję, mi to uniemożliwia. Ale mam o tyle dobrą sytuację w pracy, że będę mogła dotrzeć do osób w mediach - gazetach, radiu, telewizji - zamieszczę reklamy i ogłoszenia ze zdjęciami. Porobię też kolorowe ogłoszenia, bardziej będą zwracać uwagę. Jutro już czwarty dzień poszukiwań psiaków. Pojedziemy osobiście do schroniska obejrzeć psy na kwarantannie i obserwacji, gdyż pracownik schroniska sam stwierdził, że przy takiej wielkiej ilości psów może nie pamiętać o moich zgłoszeniu. Z resztą, będziemy tam zaglądać codziennie. Po drodze ze schroniska zajedziemy do kościoła - a co tam, nie byłam w kościele od wielu lat, ale nie zaszkodzi poprosić Najwyższego o pomoc ... No a później ruszamy dalej w teren... Czy myślicie, że na ogłoszeniach powinnam napisać wysokość wyznaczonej nagrody? I tak sobie pomyślałam o allegro ... może ktoś mógłby zrobić? Bo ja niestety, nie mam tam nawet konta, o umiejętnościach zrobienia allegro nawet nie wspomnę :shake: Staram się nie myśleć, co mogło się przydarzyć moim psom, wzięłam uspokajające leki, żeby jakoś funkcjonować, bo bez tego .... chyba coś bym sobie zrobiła ... Quote
ania z poznania Posted December 26, 2009 Posted December 26, 2009 Agnieszko, wyobrażam sobie jak się czujesz..... Nie przeżyłam tego nigdy ale jestem pewna, że nie ma nic gorszego! Myślę, że dobrze byłoby napisać wysokość nagrody, taka wizualizacja działa zachęcająco. Poza tym "wysoka" jest pojęciem względnym, konkretna kwota na pewno podziała mobilizująco. Quote
fioneczka Posted December 26, 2009 Posted December 26, 2009 Aga mogę się tylko domyślać co przeżywasz ... :glaszcze: Quote
agnieszka32 Posted December 26, 2009 Posted December 26, 2009 Przed chwilą miałam telefon. Komuś pod koła wyleciał w Ustowie (więc niedaleko nas) duży pies. Chłopak skojarzył sobie miejscowość i ogłoszenie i natychmiast zadzwonił do mnie. Wypytałam dokładnie chłopaka, jak wyglądał pies, którego o mało nie przejechał. Chłopak widział dużego ciemnego chudego psa. Jakoś mi to do moich psów nie pasowało, ale od razu pojechaliśmy tam z mężem, chociaż ten teren przeszukujemy jakieś 10 razy dziennie, to przecież każde info jest na wagę złota. Okazało się, że to nie nasze psiaki - od kilku dni błąka się w Ustowie duży czarny pies, faktycznie z daleka posturą podobny do Fiodorka (który jest bardzo wysoki nawet jak na pita). Mąż widział tego psiaka już w Wigilię. Więc nadal nic ... :placz::placz::placz: Zmienię ogłoszenie, napiszę jakiej wysokości jest nagroda i jutro porozwieszam te nowe. Będę ogłoszenia zmieniać do 2 dni, dając różne zdjęcia, żeby się ludziska nie przyzwyczaili, że coś tam wisi, to niech wisi. Jak co jakiś czas będą inne graficznie, to i zaglądać w nie będą. Oplakatowaliśmy też samochody, a mąż nadał przez CB radio wiadomość o zniknięciu psów, podając opis, miejsce zniknięcia oraz informację o nagrodzie. Nie wiem, co jeszcze moglibyśmy zrobić.:-(:-(:-( Moje "dzieciaki" są trzecią noc poza domem :-( Psiaczki moje kochane, żyjecie??? macie co jeść, pić??? gdzie się schronić??? a może jesteście ranne i umieracie gdzieś w bólu, ciszy, ciemności ??? same i przerażone??? :placz::placz::placz: Quote
Alicja Posted December 26, 2009 Posted December 26, 2009 Agnieszko ....żyją , znajdą się zobaczysz ...trzeba w to wierzyć Quote
Tengusia Posted December 26, 2009 Posted December 26, 2009 brak mi slow nie wiem co moglabym napisac ... za kazdym razem jak siadam do kompa zagladam czy moze juz sie znalazly a tu dalej ich nie ma ... tak bardzo wam wspolczuje :placz: Quote
Asior Posted December 26, 2009 Posted December 26, 2009 Aga.. załóż wątek na wątku zaginione psy http://www.dogomania.pl/forums/96-Psy-zaginione-ukradzione Tu nie wszyscy mogą trafić, a tam dużo ludzi zagląda!!!! A nuż widelec się to do czegoś przyda.... Quote
alicjazar Posted December 26, 2009 Posted December 26, 2009 Bardzo, bardzo Ci współczuję. Kiedy mój nomen omen - Fiodor zaginął to był ból nie do opisania... Całe szczęście nie ma mrozów, więc na pewno wrócą całe i zdrowe. Zaraz mnie zlinczujecie, ale po tej "przygodzie" ja swoich dwóch futrzaków prawie WCALE nie puszczam bez smyczy na otwartej przestrzeni. Tylko sporadycznie do zabawy ze znajomymi psami, kiedy mam gwarancję, że ich to "wciągnie" i nigdzie sobie nie pójdą.. Wprawdzie mój Fiodor podczas ucieczki przed niespodziewanymi strzałami zerwał się ze smyczy, ale i tak jestem przekonana, że tak jest bezpieczniej. Niektórzy sąsiedzi mnie krytykują "o, biedny piesek znowu na sznurku", ale mam taką traumę, że mam tych sąsiadów w poważaniu. Gacek i Fiedka biegają na zamkniętej działce albo "na sznurku". I już. Może Sarze też przydałby się sznurek? :eviltong: Przynajmniej tam, gdzie można się natknąć na dziką zwierzynę.. Trzymaj się ciepło... Quote
agnieszka32 Posted December 26, 2009 Posted December 26, 2009 alicjazar napisał(a):Bardzo, bardzo Ci współczuję. Kiedy mój nomen omen - Fiodor zaginął to był ból nie do opisania... Całe szczęście nie ma mrozów, więc na pewno wrócą całe i zdrowe. Zaraz mnie zlinczujecie, ale po tej "przygodzie" ja swoich dwóch futrzaków prawie WCALE nie puszczam bez smyczy na otwartej przestrzeni. Tylko sporadycznie do zabawy ze znajomymi psami, kiedy mam gwarancję, że ich to "wciągnie" i nigdzie sobie nie pójdą.. Wprawdzie mój Fiodor podczas ucieczki przed niespodziewanymi strzałami zerwał się ze smyczy, ale i tak jestem przekonana, że tak jest bezpieczniej. Niektórzy sąsiedzi mnie krytykują "o, biedny piesek znowu na sznurku", ale mam taką traumę, że mam tych sąsiadów w poważaniu. Gacek i Fiedka biegają na zamkniętej działce albo "na sznurku". I już. Może Sarze też przydałby się sznurek? :eviltong: Przynajmniej tam, gdzie można się natknąć na dziką zwierzynę.. Trzymaj się ciepło... Dziękuję. Nikt Cię nie zlinczuje, bardzo dobrze robisz. Ja mojego Fiodora nie spuszczam ze smyczy w ogóle - nie przychodzi na zawołanie, głupieje na spacerach, więc do końca życia będzie biegał (jak się znajdzie) na smyczy/lince. Bezpieczeństwo jego jest ważniejsze od wybiegania. Co do Sary - na spacerach jest spuszczana ze smyczy, aby biegała sobie po polach, musi biegać, żeby schudnąć - ona jest nauczona przychodzić na zawołanie, nigdy nie mieliśmy z nią najmniejszego problemu z przywołaniem. Trzyma się zawsze blisko człowieka. Teraz pobiegła za Fiodorem, kiedy ten zerwał się ze smyczy ... A na dziką zwierzynę napotykamy się na każdym kroku - przychodzi nawet na teren posesji - ostatnio był lisek i zajączek ... ale zdążyły uciec przed psiakami. Z resztą, nie pozwalam im biegać za zwierzyną i polować ... Asior napisał(a):Aga.. załóż wątek na wątku zaginione psy http://www.dogomania.pl/forums/96-Psy-zaginione-ukradzione Tu nie wszyscy mogą trafić, a tam dużo ludzi zagląda!!!! A nuż widelec się to do czegoś przyda.... Asiu, założyłam wątek już w Wigilię, ale mało osób tam zagląda http://www.dogomania.pl/threads/176241-Amstaffka-SARA-i-pitbull-FIODOR-zaginAE-A-y-w-okolicach-Ustowa-i-Kurowa-koA-o-Szczecina Quote
pawel_wrl Posted December 26, 2009 Posted December 26, 2009 Hej Aga, gdybym mieszkał blisko Ciebie pomógłbym z motoru.. Fiodor ma "doświadczenie" we włóczędze, więc mam nadzieję, że psiaki dadzą sobie radę i w rezultacie odnajdą się. Wtedy odezwij się do mnie, zrobię Ci porządny sprzęt na spacery. Osobiście używam tylko smyczy linowych, są bardzo mocne. Trzymajcie się ciepło, pozdrawiam. Quote
chalimala Posted December 27, 2009 Posted December 27, 2009 i co z psiakami????znalazly się???przecież nie mogly tak zniknąć!!!muszą gdzieś być...wspólczuję Wam...nie wyobrażam nawet sobie co czujecie... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.