Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Agnieszko, nie wiem co napisać. Jedyne co mogę napisać to fakt, że zeskrobin nie miał zrobionych bo chudość, wyłysienia, postawiliśmy na karb miesięcznej tułaczki a nie choroby. Zresztą widać było diametralną zmianę w wyglądzie w czasie pobytu u nas a u Dogomanki.

Co do badań krwi to u nas nie miał, bo robimy je przed kastracją, a kastracje miał u Dogomanki.

Co do powiek, odbytu, lekarz zdiagnozował to jako alergię i stąd karma z jagnięciną...

Nie wiem co więcej napisać, bo jest mi głupio. Specjalnie nasze psy leczą najlepsze kliniki w Warszawie byśmy mogli spać spokojnie. Jednak jak widać, nie możemy spać spokojnie...

  • Replies 3.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Agusiu tak czasem bywa. Moja Biala byla okazem zdrowia jak ja zaadoptowalam swiezo bo dzien po sterylce zadnych obiawow a okazalo sie ze ma grzybka i nowotwor dzieki bogu nie zlosliwy.
Jak psiak jest po takich przejsciach to weci zazwyczaj jako pierwsza diagnoze stawiaja bak odpornosci i alergie.
Super ze Fiodorek trafil w takie rece jak Twoje.:loveu:

Posted

doddy napisał(a):
Agnieszko, nie wiem co napisać. Jedyne co mogę napisać to fakt, że zeskrobin nie miał zrobionych bo chudość, wyłysienia, postawiliśmy na karb miesięcznej tułaczki a nie choroby. Zresztą widać było diametralną zmianę w wyglądzie w czasie pobytu u nas a u Dogomanki.

Co do badań krwi to u nas nie miał, bo robimy je przed kastracją, a kastracje miał u Dogomanki.

Co do powiek, odbytu, lekarz zdiagnozował to jako alergię i stąd karma z jagnięciną...

Nie wiem co więcej napisać, bo jest mi głupio. Specjalnie nasze psy leczą najlepsze kliniki w Warszawie byśmy mogli spać spokojnie. Jednak jak widać, nie możemy spać spokojnie...


No właśnie dlatego Doddy się zdziwiłam, że nie miał tych badań zrobionych, bo przecież widzę, że dbacie o Wasze psy. Mam tylko nadzieję, że Fiodorek jak najszybciej będzie leczony po pelnym zdiagnozowaniu, zaczęłam działać tak szybko jak mogłam, więc myślę że i postępy leczenia też będą dosyć szybkie.
Mnie chodzi tylko o to, żeby psiaczek jak najmniej już cierpiał, on już się w swoim życiu nacierpiał i już wystarczy. Serce mi się kraje, jak patrzę na moją wielką dobrze odżywioną Sarę ze lśniącą sierścią – no po prostu okaz zdrowia, a obok niej chudziutkiego chorego wyłysiałego Fiodorka :-(. Zrobię dla niego wszystko co tylko w mojej mocy i mam nadzieję, że już niedługo będzie pięknym (no co ja mówię, już jest przecież piękny:loveu:), zdrowym i radosnym psem.

Posted

ab-agnieszka napisał(a):
Agusiu tak czasem bywa. Moja Biala byla okazem zdrowia jak ja zaadoptowalam swiezo bo dzien po sterylce zadnych obiawow a okazalo sie ze ma grzybka i nowotwor dzieki bogu nie zlosliwy.
Jak psiak jest po takich przejsciach to weci zazwyczaj jako pierwsza diagnoze stawiaja bak odpornosci i alergie.
Super ze Fiodorek trafil w takie rece jak Twoje.:loveu:


Tak Aguś, ja sobie z tego zdaję sprawę, ja nie mam pretensji do nikogo o to, że pies jest chory, przecież Fiodorek może mieć mnóstwo schorzeń i chorób (tfu tfu, odpukać), ja się z tym liczę, jestem przygotowana na wszystko. Ale to jest ewidentne zaniedbanie warszawskich wetów (jak widać, do żadnych wetów nie można mieć 100% zaufania :mad:, ja nie mam, sprawdzam po kilka razy każdą diagnozę – już mnie wszyscy weci prawie w Szczecinie mają dość, niedługo to chyba do Bydgoszczy będę jeździć z psiakami, tam mnie jeszcze nie znają:diabloti:), bo pies od początku nie wyglądał jak okaz zdrowia i powinni mu byli zrobić te badania, bo już byłby leczony, a tak czas działa na naszą niekorzyść .... Ale jeszcze będzie zdrowiutki, obiecuję :lol:
Fiodor jest bardzo wdzięcznym psem, cokolwiek dla niego zrobię, dostaję z nawiązką. Jest wspaniały :loveu::loveu::loveu:

Właśnie dostałam mailem opis jego zachowania od behawiorysty – uważa, że jest on doskonałym psem dla naszej rodziny i będzie idealnym towarzyszem i przewodnikiem dla Sary :cool3: (bo się okazało, że moja Sarunia jest mało pewna siebie :-o – Boże, to jak wygląda pewny siebie bull :roll::diabloti:), oczywiście przy odpowiednim prowadzeniu.
I tak się zastanawiam – skoro Fiodorek już teraz jest dla mnie ideałem i gdyby nie wizyta szkoleniowca, nie widziałabym w nim żadnych wad (i pewnie robiłabym mnóstwo błędów w jego prowadzeniu :eviltong:), to jakiż on będzie po zakończeniu szkolenia??? SUPER-PSEM? PSEM-ANIOŁEM? CUDO-PSEM? :loveu::evil_lol:

Posted

Agus ja wiem jacy weci sa. Wazne zeby kasa sie zgadzala ( oczywiscie nie wszyscy)jA MAM SWOJEGO ZAUFANEGO KTORY MA BOL GLOWY JAK WIE ZE PRZYJEZDZAMY:evil_lol:Biala jest boska da przy sobie robic wszystko tylko ja wtedy gadam jak najeta i o wszystko pytam. Jak jede z Chico to juz idzie bez gadania bo to jest panikarz straszny i minimum trzy osoby sa potrzebne najpier zeby wyciagnac go z auta pozniej zeby go wtarmosic do weta:evil_lol: Pies zabojca:evil_lol:
Ale moj wet wie ze jesli mi sie cos nie spodoba to pojde do innego:mad:
A w przyszlym tygodniu czeka nas obcinanie pazurkow Bialej kontrola alergii Chico i tak a okraglo no i kolejny zabieg Bialej. Nasz wet sam nas pilnuje ze szczepieniami wysyla smsy ze juz pora jakby nam sie zapomnialo:evil_lol: I to jest ok. No i nie kroi nas tak z kasy strasznie.:eviltong::lol:

Posted

Agnieszko, rozumiemy Twoje rozżalenie, nie mniej jednak jeśli chodzi o zachowanie psa nie do końca zgadzamy się z opinią szkoleniowca, który zajął się Fiodorkiem. Zachowania zdiagnozowane przez behawiorystkę jako „wyjątkowo dominujące”, naszym zdaniem nie wynikają z silnego, pewnego siebie, dominującego charakteru psa a z niewychowania. Należy wszakże pamiętać, że Fiodor spędził prawdopodobnie kilka miesięcy bez dachu nad głową, tułając się. Jest to pies bardzo młody i nie miał go kto i jak wychować, stąd zapewne tzw. „autystyczność”. Pies, ponieważ nie był przyzwyczajony do stałego kontaktu z ludźmi, znalazł sobie zajęcie w postaci np. zabawek, co jest naturalne w takim przypadku. Zbudowanie więzi z psem wymaga czasem kilku miesięcy pracy, czego jestem pewna że dokonacie miłością, stanowczością, spokojem i mądrością.

Co do łapania za ręce, jesteśmy przekonani a pies był u nas miesiąc, więc mieliśmy okazję go poznać, iż zachowania te są przejawem żywiołowości, braku ogłady a nie agresji. Jak dla mnie we Fiodorze nie ma ani agresji ani dominacji.


Uprzedzałam Cię, że Fiodor jest łagodnym aczkolwiek niewychowanym psem i takie mogą być tego objawy.


Jestem przekonana, że pod Twoimi skrzydłami uda się Wam „naprawić” Fiodorka pod każdym względem – zarówno weterynaryjnym jak i wychowawczym.



Ponieważ cały czas nie daje mi spokoju też aspekt weterynaryjny dopiszę jeszcze do poprzedniego postu.


Do weterynarzy, którzy leczą nasze psy mamy ogromnie zaufanie (leczyli np. Altera z ciężką niewydolnością nerek – Alter od 1,5 roku jest w bardzo dobrej formie, choć nikt nie dawał mu szans na przeżycie, np. Mambę – wyleczyli z ciężkiej nużycy, świerzbowca i grzybicy – z którymi inni lekarze nie mogli sobie poradzić przez 4 miesiące).


Elementarna diagnostyka psa w takim stanie nie polega na robieniu setki badań, a na pierwszym, intuicyjnym wrażeniu lekarza. Ponieważ Fiodor nie miał symptomów ciężko chorego psa, weterynarz skupił się raczej na wyniszczeniu organizmu a nie na chorobach. Może to nasze niedopatrzenie, że nie naciskaliśmy na kompleksową diagnostykę.


Bardzo cieszymy się, że Fiodor trafił do Was, że tak odpowiedzialnie i troskliwie się nim zajmujecie. Jestem pewna, że będziecie stanowić wspaniałą rodzinę.

Posted

Doddy, ja absolutnie nie mam do nikogo pretensji o to, jak zachowuje się Fiodorek (bo on jest super grzecznym wspaniałym psem:loveu:), przecież ja zdaję sobie sprawę, ile ten pies przeszedł, jak ciężkie miał życie (dlatego zdecydowałam się przecież na jego adopcję) i że pewnie nigdy nie był niczego uczony (WSZYSTKO TO WIEM). Jak na to, jak wyglądało jego życie, i w ogóle we wszystkich innych aspektach – on jest dla mnie idealnym psem i nie miałam pojęcia, że jego zachowanie wskazuje w jakikolwiek sposób na ew. problemy, które mogłyby pojawić się w przyszłości przy jego nieodpowiednim prowadzeniu (a więc z powodu naszych – ludzkich, a nie jego błędów).
I przecież ja nie wymagałam od Was poznania idealnie charakteru psa – to niemożliwe jest ocenić w tak krótkim czasie, nawet 4 tyg. to za mało, na to potrzeba miesiecy. Nadal uważam i nigdy w to nie wątpiłam, że Fiodorek jest cudowny i lepszy psiak nie mógł mi się trafić. Jest u mnie od paru dni dopiero, a mnie się wydaje, że mieszkał z nami zawsze . A jeśli chodzi o zabawki – to sama robiłam błąd, że psiaki miały swobodny dostęp do zabawek :oops:. Dzisiaj Fiodorek już ich nie miał przez cały czas i pięknie bawił się z Sarą:loveu:.

A co do mojego opisu zachowania Fiodorka przez szkoleniowca, to może nie do końca wyraziłam się tak jakbym chciała, nie potrafię idealnie przekazać jej słów, więc proszę Cię, nie krytykuj jej opinii, bo to co napisałam, to tylko mój przecież subiektywny odbiór zachowania psa opisany przez specjalistę. Chodziło mi bardziej o to, żeby pokazać jak bardzo można się pomylić co do oceny charakteru psa – mam tu na myśli również naszą Sarę, nie tylko Fiodorka i jak bardzo wówczas można nieodpowiednim naszym zachowaniem psu zaszkodzić. Ale wiem jedno – wystarczyło kilka godzin rozmowy i nasze konsekwentne zachowanie w dalszej części dzisiejszego dnia i wprowadzanie jej rad w życie (no i oczywiście genialny wprost pęd Fiodorka do nauki:loveu:), żeby już zauważyć baaardzo pozytywne zmiany w postępowaniu Fiodorka:multi:. Już nie mogę się doczekać efektów zakończenia szkolenia, bo ciężko mi sobie wyobrazić, że ten kochany psiak może być jeszcze wspanialszy:cool3:.

I absolutnie nie jestem rozżalona, chyba źle mnie zrozumiałaś :shake: - żal mi tylko psiaka, że nadal dokładnie nie wiadomo co mu dolega, bo badań jeszcze dużo przed nim (jak dla mnie – podstawowych, jeśli chodzi o psa, o którym nic właściwie nie wiadomo) i długotrwałe leczenie. I absolutnie, w żadnym wypadku nie podważam Waszego zaufania do Waszych wetów, bo takiego prawa nie mam, mówię tylko, że popełnili podstawowy błąd, intuicyjnie zakładając, że Fiodor jest zdrowy, choć na zdrowego nie wyglądał.

Doddy, weź tez prosze pod uwagę to, że ja jestem bardzo odpowiedzialną osobą i równie odpowiedzialnie i poważnie podchodzę do posiadania psa. Zapewniam psom wszystko czego potrzebują (nie tylko kocyki, posłanka, obróżki i smyczki :eviltong:) – ale moją miłość, oddanie i opiekę, tak aby nigdy im niczego nie zabrakło, aby były szczęśliwe dlatego, że są psami – no nic na to nie poradzę, taka już jestem walnięta :evil_lol:. A jeśli chodzi o Fiodorka, to jest on mi szczególnie bliski :loveu:, jemu szczególnie chciałabym zapewnić najwspanialsze życie, na jakie zasługuje, ale chcę to robić odpowiedzialnie i z głową. Nie jestem ekspertem w wychowaniu psów, mam Sarunie, którą udało mi się z miłością i czułością wychować na wspaniałą sunie i nie chciałabym, aby moja ignorancja w jakikolwiek sposób zaszkodziła Fiodorkowi, chciałabym aby psiak w końcu wiedział „na czym stoi”, co mu wolno, a czego nie, żeby później nie skończyło się jak dziesiątki historii na dogo – ludzie biorą kochanego spokojnego psiaka, wychwalają go pod niebiosa, a za pół roku okazuje się, że pies warczy, jest nieposłuszny, gryzie itp., i psiak ląduje w najlepszym wypadku ponownie w schronisku:-(.

P.S. :crazyeye::crazyeye::crazyeye:Doddy, ja przecież nigdzie nie napisałam, że Fiodor jest agresywny!!! BO TAK NIE JEST!!!!!!!

Mam też cichą nadzieję, że moje posty są dobrze rozumiane - ja tylko dzielę się z Wami, którymi los Fiodora leży (albo leżał) na sercu moimi przeżyciami wynikłymi z faktu zaopiekowania się Fiodorkiem, chęcią podzielenia się emocjami, jakie na tym tle powstają, tymi dobrymi i tymi złymi. Myślałam, że temu służą wątki w dziale „Już w nowym domu”, aby pokazać, że los bezdomnego psiaka nie kończy się na poście „....pojechał do nowego domku...” i później słuch o psie zaginął. Że pies i jego nowi opiekunowie rozpoczynają wtedy nowy etap życia, etap bardzo trudny, często pełen niezwykłych przeżyć, emocji, chwil złych i dobrych... No, ale może znów byłam w błędzie ...:shake:

Posted

Aga, będzie dobrze dobrze bo musi być dobrze. ;)

Aga, jak chcesz to mogę Ci podesłać tekst o nużycy do poczytania (tak dla siebie, bo jest on nie do końca aktualny - są już bowiem odpowiedniki Iwermektyny). Może Ci się przyda, bo ja miałam duże problemy z leczeniem tego paskustwa u Mamby bo mało który wet miał z tym do czynienia. Zawsze może tam znajdziesz jakąś wskazówkę.

Co do psów które ludzie mają w domach i żyją z nimi przez całe życie, wierz mi że ludzie strasznie mylnie oceniają zachowania. Ja na szkoleniu dowiadywałam się takich cudów wianków o tym, jak ktoś postrzegał swojego psiaka, że już nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać. :lol:
Choć i tak najbardziej to zapamiętałam opowieści o użytkowości psów. Np. pani mająca 2 lata labradora, którego "wychowała" na idealnego psa terytorialiste opowiadała mi, że czekoladowe labki to wykrywają materiały wybuchowe (dlatego ich tak mało), biszkopciki - tytoń, a czarne - narkotyki.

Posted

doddy napisał(a):
Aga, będzie dobrze dobrze bo musi być dobrze. ;)

Aga, jak chcesz to mogę Ci podesłać tekst o nużycy do poczytania (tak dla siebie, bo jest on nie do końca aktualny - są już bowiem odpowiedniki Iwermektyny). Może Ci się przyda, bo ja miałam duże problemy z leczeniem tego paskustwa u Mamby bo mało który wet miał z tym do czynienia. Zawsze może tam znajdziesz jakąś wskazówkę.


Doddy, ja wiem, że będzie dobrze, bo nie może być inaczej;).
Co do nużycy, to gdybyś mogła mi przesłać te materiały do poczytania, to byłoby super, sama już też zaczęłam czytać w internecie coś na ten temat. Na szczęście lekarz, który teraz zajmie się Fiodorkiem, to świetny specjalista, leczy bullowate od lat, z niejednym dziadostwem miał do czynienia, więc mam nadzieje, że i z tym sobie poradzi. A my nie będziemy oszczędzać na niczym ...:lol:

doddy napisał(a):
... czekoladowe labki to wykrywają materiały wybuchowe (dlatego ich tak mało), biszkopciki - tytoń, a czarne - narkotyki.


:evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

To ja podsyłam wątek założony przez kolege z forum na temat niekonwencjonalnego wyleczenia nuzycy :cool3:

http://www.dogomania.pl/forum/f1090/niekonwencjonalne-wyleczenie-nuzycy-124989/

i dodam, ze Kasia jest przeczulona na temat badań.... przez nią musiałam zmusic wetke zeby zrobiła badania na nuzyce i grzyba (wetka prawie sie obraziła, ze podwarza sie jej opinie :evil_lol:)
Uważała, ze nie trzeba robic badań, bo nużeńca ciezko wykryc w zeskrobinie i najczesciej i tak ocenia sie na podstawie wyglądu skóry a grzyba to ona na pewno nie ma, bo dostała zastrzyk, ktory w przypadku grzyba - pobudziłby go :evil_lol:

i powiem Ci Agnieszko,ze bardzo sie ciesze, ze piszesz o wszystkim na forum, bo od tego forum jest zeby sie człowiek nauczył i dowiedział wielu rzeczy :evil_lol:
Czasem mi brakuje takich opisow...przeważnie pisze sie krotko i na temat nie zagłębiając sie w szczegóły a czasem te szczegóły mogłyby pomoc innej osobie ;)

Posted

Aguś- Ty mi nie dziękuj bo bez mojej mamy bym nic nie zawojowała. Ona pomagała mi nakłonić tate na przetrzymanie Fiodka,ona jeżdziła z nim do weta,ona latałą ze mną po całym osiedlu gdy podałysmy mu ten środek usypiający a on nam zwiał.:loveu: Pozatym wielkie podziękowania należą się Doddy i Fundacji Ast ,że aż przez miesiąc zajęły się Fidorem.:loveu:
A tak pozatym nie ma co teraz dziękować i znowu rozgrzebywac stare czasy! Trzeba sie cieszyc każdym dniem z Fiodorkiem!:loveu::multi:

Co do tych zachowań dominacyjnych to u mnie w domu kilka razy nawarczał na moją mamę gdy ta np. chciała go sciągnąć z łóżka . Pozatym nie próbował mi nic sciągnąć ze stołu (wrecz przeciwnie,gdy siedział przy moimtacie,ktory jadl obiad wyszedl do drugiego pokoju,zeby nie musiecna to patrzec.:evil_lol: )

Co do badań to ja w życiu bym nie pomyslała zeby mu zrobic zeskrobine lub badanie krwi... Myslalam,ze jakby bylo cos nie tak to wetka by to zauwazyla,ale nic nei mowila wiec myslalam,ze jest w miare okej a wszystko jest spowodowane jego tulaczka przez miesiac,a moze i dluzej.
Pozatym śmiem podejrzewać,że zaraził sie tym dziadostwem u mnie w schronie.:shake:

Co do samego Fidorka to strasznie się ciesze,że trafiłwłąśnie do Ciebie! Nawet w najśmielszych marzeniach nie podejrzewałam,ze może trafić do takiego domku! Teraz mam nadzieje,że szybko wyrosnie ze szczenięcych jeszcze zagrywek,wydorośleje i stanie się jeszcze wspanialszym psem.:loveu::loveu::loveu:

Posted

doddy napisał(a):
Np. pani mająca 2 lata labradora, którego "wychowała" na idealnego psa terytorialiste opowiadała mi, że czekoladowe labki to wykrywają materiały wybuchowe (dlatego ich tak mało), biszkopciki - tytoń, a czarne - narkotyki.


no przeciez to takie oczywiste napewno kazdy milosnik labkow o tym wie tylko my tacy nie douczeni jestesmy

Posted

agaga21 napisał(a):
ciekawe czego nowego u weta dzisiaj się aga dowiesz...oby już nic więcej nie doszło do tych choróbsk o których już wiemy:shake:


Dzisiejsza wizyta (u świetnego weta), ujawniła jeszcze:

1) źle przeprowadzoną kastrację psa, niewyciągnięte szwy, zrosty po źle gojącej się ranie – co spowodowało, że nastąpiło ściągnięcie skórki na prąciu, jego opuchlizna i stan zapalny – Fiodorka czeka go operacja,

2) badanie odbytu wykazało, że Fiodorek ma w odbycie polipa, który powoduje ból i stan zapalny (a podobno również był w Warszawie badany) – czeka go operacja...

Jedyna dobra wiadomość to ta, że był dzisiaj ważony i od poniedziałku do dzisiejszego dnia (a więc w niespełna pięć dni) przytył kilogram. Dostał karmę dla chudzielców, po której szybko powinien uzyskać prawidłową masę ciała, o ile chudość nie jest spowodowana złą jakością poprzedniego pożywienia, a np. kłopotami z trzustką.

A teraz wybaczcie, bo na nic więcej sił mi już nie starczy, jestem załamana, zła i zawiedziona – nie psem, Fiodorek przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, to najwspanialszy najmądrzejszy pies na świecie, nigdy nie zamieniłabym go na żadnego, ale ludźmi ... :shake:

Posted

Jeśli chodzi o zabieg kastracji, został on przeprowadzony w Olkuszu, u Dogomanki. Pies do fundacji trafił już po zdjęciu szwów.

W kwestii pozostałej diagnostyki wszystkie widoczne symptomy zostały zdiagnozowane. Zauważyłam u Fiodora braki mięśniowe w tylnej łapie, ponadto lekką kulawiznę. Został więc zdiagnozowany u najlepszego ortopedy Dr Janickiego. Nikt absolutnie na tym nie oszczędzał (koszt 270zł za wizytę, wszelkie zalecenia, RTG zostały przekazane Adze). RTG Fiodora było także konsultowane z dwoma niezależnymi specjalistami.

W początkowym okresie Fiodor nie drapał się ani nie wykazał żadnym symptomów wskazujących na grzybicę, świerzba, nużycę itp.


Po zmianie karmy wystąpił świąd. Weterynarz podejrzewając alergię zalecił zmianę karmy na jagnięcinę. Dostosowaliśmy się do zaleceń.


Ponieważ Fiodor wykazywał nadmierne zainteresowanie swoim odbytem, po raz kolejny odwiedził weterynarza. Wyciśnięto mu gruczoły koło odbytowe. Dostał także maść na złagodzenie zaczerwienia. Wizyta ta odbyła się tydzień przed adopcją. Przez cały ten tydzień mieliśmy za zadanie obserwować zmiany, poprawa była.


Podejrzewam, że 99% właścicieli psów nie robi bez powodu tak dogłębnej diagnostyki swoim pupilom. Tym bardziej dogomaniacy, którzy zajmują się na co dzień bezdomnymi psami.


Jeżeli nie mamy ufać weterynarzom, to komu? Szamanom? Jeśli byśmy im nie ufali, to jaki sens w chodzeniu do nich?


Tak więc wszystkie widoczne objawy były na bieżąco diagnozowane, w związku z tym nie czujemy się w żaden sposób winni, ponieważ nie da się każdemu psu będącemu pod opieką fundacji przeprowadzać pełnej diagnostyki jakby był w stanie agonalnym.

Posted

hmmm...ja tylko mogę powiedzieć, że takie badania jakie mają psy pod opieką Doddy to często nie mają nawet te "domowe"....Fiodor nie byl pierwszym i ostatnim psem fundacyjnym więc na pewno ze strony fundacji nie widzę zaniedbań....


ciekawa jestem do kogo mogą miec pretensje właściciele psów prosto ze schronu, jeśli okazuje się się coś nie tak....

w tej chwili jest u nas od wtorku w hoteliku pies znaleziony, prawdopodobnie pogryziony, kulejący...wet w Ostrowcu podał psu jakiś antybiotyk, ciut ogolił ranę...nie zalecił nic innego, nie zrobił rtg - bo tam nikt nie ma rtg...

jak zobaczyłam psa na drugi dzień po przywiezieniu do hoteliku to nie pytajac się nikogo o zdanie zabrałam psa do weta - pies miał gorączke, rana cuchnęła, opuchniety staw itd - rtg, zmiana leków na mocniejsze, przemywanie rany co chwilę środkami odkażającymi, leki na stawy, przeciwzapalne, przeciwbólowe itd - gdybym poczekała tak jak dziewczyny miały powiedziane do niedzieli - to pewnikiem pies miałby łapę obciętą z powodu zakażenia

do kogo miałam miec pretensje - do dzieczyn, które próbowały ratować mu życie? chyba nie.....a weci...no cóż - jedni są bardziejsi inni mniej, jedni widzą duzo wiecej w celu wyciągnięcia kasy, inni nie szukają dziury w całym a na postawieniu tylko psa na nogi...

na przykładach innych psów fundacyjnych - np.Szakala, Lagunki - czy można powiedzieć, ze fundacja daje psy konowałom? byle taniej?

chyba nie.....:shake::shake::shake:

Posted

Agnieszko ja potwierdzę słowa Andzi... Psy pod opieką Fundacji mają bardzo dobrą opiekę weterynaryjną.
Tylko ile można zrobić w miesiąc z psem skrajnie zagłodzonym? Pierwsze co się robi, to wszystko, żeby psa uratować, odkarmić i można po kolei zajmować się kolejnymi sprawami, które nie zawsze na pierwszy rzut oka są widoczne...
A my nie jesteśmy weterynarzami.

Posted

Dziewczyny, pisząc moje wcześniejsze posty nie zamierzałam atakować ani Fundacji AST, ani samej Doddy, lecz jedynie podzielić się z Wami moimi problemami i pokazać jak bardzo Fiodorek jest chory. Nie wiem – może szukałam u Was pocieszenia, wsparcia? No cóż, przynajmniej wiem już, że nie mam co tutaj na to liczyć. :shake:

A co do podstawowych badań, to chyba badanie krwi zagłodzonemu psu przynajmniej po miesięcznym pobycie w DT można do nich zaliczyć? Albo pobranie zeskrobin skóry, kiedy Fiodor ma charakterystyczne dla nużeńca okulary wokół oczu oraz wyłysiałą znaczną część skóry też? Myślę, że nie są to badania, które dokonywane są psom w stanie agonalnym, a takie, które powinny być zrobione każdemu wycieńczonemu nie wiem jak długą tułaczką i pobytem w schronisku psu. No chyba, że znów przesadzam. Co do chorego odbytu, to źle wykonane badanie wskazuje ewidentnie wskazuje na nieudolność weta – no ta to niestety, wpływu już nie mamy.

Doddy, zamiast uciekać się do wykrętów i tłumaczyć się nieprzyjemnymi postami, wystarczyło do mnie zadzwonić i powiedzieć – „Agnieszko, przepraszam, może faktycznie czegoś nie dopatrzyliśmy, wiesz, mamy w fundacji mnóstwo pracy i wiele chorych psów, nie zawsze jesteśmy w stanie wszystkiego dopilnować. Może w czymś możemy Ci pomóc?”... A tak ... cóż, jestem po prostu zawiedziona reakcją dogomaniaczek, a już w szczególności Doddy. :shake:


Ja nie uogólniam działań Fundacji, gdybym nie wierzyła, że pomagają psom, nie wspierałabym ich finansowo i to naprawdę niemałymi kwotami, ale akurat przypadek Fiodorka to ewidentne zaniedbanie :angryy: (i mam nadzieję, że wśród fundacyjnych psów stanowi niechlubny wyjątek) – czyje? Fundacji, olkuskiej wetki czy warszawskich wetów? Nie wiem. Wiem natomiast, że Fiodorek to obraz nędzy i rozpaczy, z wieloma niezdiagnozowanymi lub źle zdiagnozowanymi chorobami i schorzeniami, że moje posty zostały źle albo w ogóle niezrozumiałe. I że jest mi po prostu przykro, bo zawiedli ludzie, a cierpi pies.:-( To tyle.
Jeśli ktoś chce ze mną porozmawiać jeszcze na temat tej sprawy, to proszę o PW, żeby ten miły w gruncie rzeczy wątek nie zamienił się w jeden z tych, na których padają oskarżenia, wyzwiska i obraźliwe słowa.

Teraz muszę się skupić na moim psie, aby Fiodorek miał mnóstwo czułości i miłości, na którą bez wątpienia zasługuje, i najlepszą opiekę zarówno weterynaryjną, jak i rodzinną. Ten pies już nigdy przez okrucieństwo, głupotę, bezmyślność i zaniedbanie cierpieć nie będzie.

P.S. Alicja, dokładnie to było tak:

doddy napisał(a):
Na razie musimy go pokazać wetowi bo rana po kastracji wygląda źle...

A do ortopedy go umówię do Janickiego w poniedziałek bo będą 2 inne nasze psy na wizycie.


A jednak coś się z tą raną działo i wet w Warszawie powinien był to zobaczyć i coś temu zaradzić. Widział czy intuicyjnie ocenił, że wszystko jest OK.? Zaniedbanie tego przez weta doprowadziło do tego, że Fiodora czeka teraz bolesna operacja i długie leczenie...

Posted

Agnieszko...powiem tak - przykre jest to co piszesz...

To ty,opisując wszelkie możliwe choróbska Fiodora podważyłaś wszelkie działania fundacji - więc nie dziwie się reakcji Doddy - ona nie jest alfa i omegą oraz wetem w jednym - ona próbuje ratować psy! a piszac takie rzeczy, oskarzajac ja o nieudolnosć chyba przesadziłaś.... ona nie chodziła z psem do koziel wólki i technika weterynarji zbysia kindybała tylko do wetów, o których bądź co bądź opinie są bardzo pozytywne!

A skad mamy wiedzieć, czy to nie twój wet widząc jak sie psem przejmujesz, widząc, że nie będziesz szczędzić kasy nie wciska ci ciemnoty i nie wynajduje chorób z 1001 nocy????

Ty wierzysz swojemu wetowi a Doddy swojemu - i w tym tkwi problem

Co do wspierania działań fundacji....wspierasz psy, a nie konkretną osobę i bardzo ci za to dziękuję!

i to moja ostatnia wypowiedź na temat tego co kto powinien był zrobic, a nie zrobił i dlaczego:shake:

Posted

teraz to już jestem zszokowana totalnie.:crazyeye:

Dzięki Agnieszko za te informacje,wiem teraz,że nie musze tak całkowicie wierzyć mojej wetce. Wczesniej mialam do tego gabinetu zaufanie bo pracowała tam wspaniała wetka,która kastrowała i sterylizowała bezpanskie koty nam itp. Naprawde super kobitka . Terazjest tam zatrudniona młodsza dziewczyna,widac,że świerzo po studiach i może nie miala jeszcze doczynienia np. z nużycą itp. Ale mniejsza,nie mam zamiaru jej teraz bronic. Spaprała sprawę i tyle . Szkoda tylko,że ja nie zareagowałam i pies znowu będzie cierpiał. Najlepsze jest to,że w dzien gdy po Fidora miała przyjechac Doddy,byłysmy u tej wetki i ona stwierdzila,że wszystko z rana jest okej,szwy mozna wyciagac i nie ma szans,zeby rana sie jesszcze ` rozwalila ` .:shake:

Aguś tak mi głupio.:oops:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...