anea Posted November 30, 2008 Posted November 30, 2008 magda-lenka17 napisał(a):witam ! mój pies został otruty. Na początku nic nie jadł, po 2 dniach zaczął na żółto wymiotować, nie mógł utrzymać się na łapach, zachowywał się jakby nic nie widział i nie słyszał więc 4 dnia zadzwoniliśmy po weterynarza, gdy przyjechał mój pies dostał napadu padaczki i potem stracił przytomność. Weterynarz stwierdził że pies został otruty najprawdopodobniej jakimś środkiem chemicznym ma uszkodzony układ nerwowy i nawet jak przeżyje to nie będzie już normalny. Dał mu 5 zastrzyków głównie witaminy, powiedział żeby dawać mu witaminy, i tylko pić. Od tygodnia nic już nie je, strasznie schudł, nawet jak próbujemy mu coś wepchnąć do mordki na siłę to tego nie łyka tylko wypluwa, jest strasznie słaby, już prawie nie chodzi. Co mam zrobić bo boje się że umrze z wyczerpania?? Dodam tylko że kilak dni przed tym jak mój pies zachorował zmarł pies mojego sąsiada, miał podobne objawy... przede wszytskim czy wet widzial o po raz drugi?? Jesli pies nie je to musi dostawac regularnie kroplowke. "Prawdopodobne otrócie" to malo konkretna diagnoza a jesli od tygodnia nie mam poprawy to trzeba sie skontaktowac z lekarzem jak nie tym to innym - niech pies sie niepotrzebnie nie meczy Quote
WŁADCZYNI Posted November 30, 2008 Posted November 30, 2008 Każdy wet którego znam w razie sytuacji podbramkowej wsiada w autko i jedzie. Nie widzę w tym nic skomplikowanego. I nie wyobrażam sobie nie mieć weta który przyjedzie, zwłaszcza mieszkając daleko od klinik. Ja też jestem z tych co do weta lecą jak coś ich niepokoi, a nie czekają pare dni 'a może przejdzie'. Wolę się przejść pare razy więcej niż o raz za mało. Dlatego też mknełam prawie że na sygnale jak u Su zauważyłam krostkę, okazało się niegroźnym zapaleniem mieszka włosowego bo wibrys nie mógł się przebić i tak dalej. Pewnie już mnie tam mają za czuba, ale są mili;) Magda-lenka iść do dobrego weta i to jak najszybciej. Praktycznie nie da się nawodnić psa podając mu płyny do picia po tym jak wymiotował przez 2 doby. A odwodnienie to od razu zagrożenie dla wszystkich narządów, od razu praktycznie padają nerki i siada sprawność mózgu. Dlatego dobry wet+badania krwii. Quote
ewtos Posted November 30, 2008 Posted November 30, 2008 [quote name='magda-lenka17']Wiesz co ?? nie wiesz jaką ja mam sytuację więc prosze bez takich tekstów poz tym 3 dnia został przez nas nakarmiony, pokarmu nie zwrócił więc naprawdę wyglądał lepiej, a w ogóle myślisz że łatwo znaleźć weta który przyjedzie ci na wisokę, do domu zbadać psa ??? Ale sadzę, że innej rady jak wizytę u wet-a to Ci nikt nie poradzi.A przecież w pierwszym poście o to prosisz. Niepotrzebnie się unosisz na to co pisze Ewa i flatki. Tylko lekarz mógł zaradzić i uchronić psa od śmierci albo od kalectwa, poprzez kroplówki czy inne wypłukiwanie toksyn. Teraz to debata nad rozlanym mlekiem.Tu liczył się czas .Uwazam, że skoro wiesz, że ktoś we wsi truje psy powinnaś to zgłosic np. sołtysowi. Quote
ewula Posted December 3, 2008 Posted December 3, 2008 magda-lenka17, po pierwsze mam nadzieję, że juz po tych wszystkich radach odwiedziłaś ponownie (bądź wezwałaś do siebie) weta - to podstawa, tak jak kroplówki, skoro piesek nie je, witaminy tez najlepiej w ten sposób podawac, no chyba , że w zastrzykach podajesz. W tym stanie faktycznie liczy się każdy dzień, ba, nawet godziny. Przerabiałam to dwa miesiące temu (opisałam w wątku "anemia" -hematologia). Mój weterynarz, mimo mojej natychmiastowej reakcji na jakiś "dziwny stan" psiaka przez 20 godzin (w tym czasie byłam u niego trzykrotnie!!!) nie potrafił trafnie okreslić co mu jest, w końcu zadecydował BIAŁACZKA, na podstawie bladych spojówek. Profesjonalista.A to była silna anemia z powodu zatrucia (otrucia) silną toksyna - chemiczną. Zdrowy rozsądek nie pozwolił mi się rozkleić nad fałszywą oczywiście diagnozą tego wspaniałego lekarza (nota bene posiadającego dwie kliniki a w nich cuda-niewidy) i szukałam w nocy ratunku gdzie indziej. Znalazłam, nie było mowy o żadnej białaczce, ale właśnie pierwsze co zrobiono to BADANIA KRWI na cito (koniecznie je zrób) i PODANO KROPLÓWKI, różne. Tak czy inaczej nie obeszło się bez transfuzji krwi, bo toksyna zawładnęła juz prawie całą krwią i psiaka godziny były dosłownie policzone. Tę silną anemię po transfuzji wyleczylismy błyskawicznie (w niecałe 3 tygodnie!) EPREXem - niesamowity lek! Postępy opisywałam na bieżąco w ww. wątku "anemia" - ta anemia to tez był skutek zatrucia Pędź do weta, jesli tego jeszcze nie zrobiłaś, rób koniecznie badania,bo one wykażą co jest nie tak (morfologia, biochemia), podawaj kroplóweczki... i będzie dobrze. Quote
Balbina. Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 Wczoraj Franek trafił do veta, najadł się czegoś w lesie.Pan podejrzewa,że mogła być to jakaś żrąca substancja,alkohol albo jeszcze jakieś inne świństwo.Wczoraj był 2 godziny na kroplówce,miał zrobiony rendgen ale nic nie wyszło,dostał 4 zastrzyki.Dzisiaj ma jeść suchy ryż,zoboczymy co z tego wyjdzie bo wczoraj wymiotował i miał silna biegunkę...wet nie wyklucza ,że było to celowe podtrucie,podłożenie jakiejś trutki do np. kiełbasy... Quote
boksereczkaa Posted January 3, 2011 Posted January 3, 2011 Wczoraj zmarł po 4 dniach walki pies mojego TZ. Pies nagle zaczął się przewracać pojechaliśmy z nim do weta, diagnoza-zatrucie. Pies był tak słaby, że nie można go było zoperować, mimo że w njego jelitach wykryto też folie. Przez 4 dni na zmianę siedzieliśmy przy kroplówkach. 3 dnia wet praktycznie nie dawał mu szans. Organizm był wykończony, wątroba do niczego, nerki pracujące jedynie w 8%. Pies wydalał z siebie krew. Jedyną nadzieją była jego chęć życia. Widać było, że walczy. 4 dnia wieczorem wiedzieliśmy już, że nic nie da się zrobić. Pies umarł na naszych rękach... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.