Justynaaaa Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 Witam. Mój psiak ma 5.5 miesiąca. Jak to beagle - zeżre brzydko mówiąc, nie zje, tylko zeżre bo połyka w całości w zawrotnym tempie wszystko to co napotka na podwórku. U mnie od sąsiedniego bloku ludzie przez okno wyrzucają stare kiełbasy, parówki, surowe mięso, nawet głowe ryby! Nikt mi nie powie, że wywala takie rzeczy za balkon, bo się spożywka zestarzała. :lol: Ażeby to trochę urozmaicić dodają do tego truciznę na szczury! Skandal! Już niejeden pies z naszego bloku przez to jedzenie się pochorowało i właściciele mieli przeogromne kłopoty z pieskiem, bo wymiotował po nocach. :placz: Te świnie robią to dlatego, że 50 m od ich balkonów załatwiają się psy. No po prostu CHYBA NIE MA innego sposobu na to! Rocky już nie raz zjadł starą kiełbasę (siłowałam się z nim, próbowałam mu otworzyć pysk, ale to nic nie dało. Zacisnął jeszcze bardziej.) Zazwyczaj gdy jego znalezisko znajdzie się w żołądku, o godzinie 1:30 nad ranem znajdzie się na podłodze na korytarzu. : / Chociaż Rocky już przestał tak robić. Raz babsztyla przyłapałam i ochrzaniłam za to, że wyrzuca pod wieczór takie świństwa. Ona mówi, że to dla psów, które są bezdomne. Taaaa jasne! Żeby się biedactwa pochorowały i zdechły! Co myślicie o takim zachowaniu ludzi? Quote
katyen Posted November 24, 2008 Posted November 24, 2008 W piątek zostałam zmuszona uśpić mojego skarba. Nie wiem jak to się stało, ale biegał po podwórku nic nie wskazywało na to, że coś mu dolega. Zawsze był psem pełnym energii i bardzo żywym :) Nagle mama zawołała mnie , mówiąc że Tofikowi coś sie sie dzieje. Zeszłam do piwnicy, biedak cały się trząsł i wymiotował., Napił się wody, położył i już nie wstał... po 3 godzinach zawieźliśmy go do weterynarza. Pierwsze słowa pani weterynarz brzmiały - czy komuś zależało na śmierci tego psa? Powiedziała że jest w tragicznym stanie... spalony język i podniebienie, krwawienie wenętrzne i przekrwione oczy. Zasugerowała, że trzeba pożegnać się z pieskiem. Nie mogłam powstrzymać się od łez. Nawet nie zdążyłam się z nim pożegnać bo byłam tak załamana, że musiałam wyjść. Przecież jeszcze parę godzin temu był zupełnie zdrowy. Totalny szok. Teraz zastanawiam się, czy można było go jeszcze uratować? I w jaki sposób trutka na szczury mogła się dostać do jego organizmu.... Naprawdę bardzo podejrzane :( Quote
katyen Posted November 24, 2008 Posted November 24, 2008 Ja bym w ogóle zgłosiła na policje żeby ich zastraszyć. Może wtedy już by się tego nie dopuścili. Jeśli Ty o tym wiesz i jeszcze jakieś inne osoby to nie można koło tego przejść obojętnie. Po tym co przeżyłam... kogo straciłam, wiem, że ludzie nie mają serca. Quote
karjo2 Posted November 24, 2008 Posted November 24, 2008 Justynaaa, ludzie jak ludzie.. Skoro wiesz, kaganiec psu na paszcze i nie ma zbierania smieci.. A ludzi zglos do Strazy Miejskiej za smiecenie, chociazby.. Quote
ewula Posted November 25, 2008 Posted November 25, 2008 Ja też przeszłam silne zatrucie mojego ONka, wówczas 4 miesiecznego. Raczej celowe zatrucie, bo trucizna którą zjadł, była bardzo silna. Młody interesuje się dosłownie wszystkim , co na ziemi lezy. W ostatniej chwili go uratowalismy, dzięki transfuzji krwi (szczegóły sa w wątku" anemia") Tak czy inaczej nikogo za rękę nie chwyciłam,ale podejrzenia są, no i nie ulega wątpliwości, że ktos wyrzucił poza swoją posesję jakąś truciznę. Okropność! Quote
Saite Posted November 25, 2008 Posted November 25, 2008 Tak jak pisze Karjo, zgłosić! Ja osobiście przyczepiłabym się do argumentu, że w taki sposób wyrzucane mięso stanowi zagrożenie epidemiologiczne, na to już jakiś przepis jest, choć pewnie jak zwykle z udowodnieniem, kto jest sprawcą ciężko będzie. W takiej sytuacji kaganiec jest obowiązkowy. Katyen, współczuję. Quote
NATKA Posted November 25, 2008 Posted November 25, 2008 I to jest nasza polska życzliwośc wobec siebie nawzajem niestety, psie kupy wszystkim przeszkadzają ale już jak ktoś chlew pod oknami balkonami robi to jest dobrze bo w końcu taka skisła kiełbasa albo robale z przynęty czy rybie głowy to przecież są bezzapachowe :angryy: A spsób na pozbycie się psich kup poprzez wytrucie wszystkich psów to szczyt wszelkiej głupoty. Najgorsze jest to że szansa na ukaranie takiego truciciela jest znikoma i to jest najbardziej przerażające :shake: Quote
Justynaaaa Posted November 26, 2008 Author Posted November 26, 2008 karjo2 napisał(a):Justynaaa, ludzie jak ludzie.. Skoro wiesz, kaganiec psu na paszcze i nie ma zbierania smieci.. A ludzi zglos do Strazy Miejskiej za smiecenie, chociazby.. załóż beaglowi kaganiec na paszcze to ci pogratuluje. Owszem ma nylonowy, ale odgrywa rolę nieszczęśliwego psa. Quote
ewula Posted November 26, 2008 Posted November 26, 2008 Justynko, ja tez po uratowaniu po zatruciu naszego psiaka pierwsze co zrobiłam, to kupiłam kaganiec (mam młodego jeszcze ONka) - też grał rolę obrażonego, nie chciał chodzic na spacer, ba, nawet załatwiać się nie chciał. Do tej pory nie jest szczęśliwy (choć teraz mamy przerwe z kagańcem, bo po operacji nosi kołnierz więc ten kaganiec to byłoby juz za dużo) No ale cóż, skoro takie otoczenie, to jakie inne wyjście? Jaką będziesz miała pewność, że znowu piesek Ci się nie zatruje? No i koniecznie trzeba zgłosić fakt zaśmiecania trawników jakimiś świństwami Strazy Miejskiej. Oni muszą zareagować, bo muszą interweniować w każdym, nawet bezsensownym zgłoszeniu, a Ty robisz to przecież w interesie swojego pupilka. Quote
karjo2 Posted November 26, 2008 Posted November 26, 2008 Justynaaaa napisał(a):załóż beaglowi kaganiec na paszcze to ci pogratuluje. Owszem ma nylonowy, ale odgrywa rolę nieszczęśliwego psa. To kup mu normalny, wygodny, a nie weterynaryjny ;). Wolisz psa nauczyc chodzenia w kagancu ( i tak musisz, bo w niektorych sytuacjach np. komunikacja miejska to wymog) i miec zywego, zdrowego, czy szczesliwie biegajacego, niezabezpieczonego, za to przez krotki czas? A co ma typ psa do wychowania, to juz zupelnie nie rozumiem. Kazdy pies ma miec opanowane podstawy wychowania (i kazdy wlasciciel). Quote
ewtos Posted November 26, 2008 Posted November 26, 2008 Justynaaaa napisał(a):załóż beaglowi kaganiec na paszcze to ci pogratuluje. Owszem ma nylonowy, ale odgrywa rolę nieszczęśliwego psa. Mój ma metalowy bo łatwiej go myć i dezynfekować z różnych cudeniek po spacerze. Spacer w kagańcu też jest koszmarem, pies idzie na smyczy za mną:crazyeye:, początkowo myślałam, że okulał, nie słyszy koment, jest nieodwoływalny, dziś usiadł do mnie tylem na środku polany i nie wiem co myślał ale jego poza wywołała salwę śmiechu obcych ludzi, musiałam iść po niego zapiąć na smycz i prowadzić za sobą do domu.Nie wiem kiedy skończy tą demonstrację, ja wiem, że nie ustąpię. Quote
Ewa i flatki Posted November 26, 2008 Posted November 26, 2008 katyen napisał(a): Zeszłam do piwnicy, biedak cały się trząsł i wymiotował. ...Nawet nie zdążyłam się z nim pożegnać bo byłam tak załamana, że musiałam wyjść. Przecież jeszcze parę godzin temu był zupełnie zdrowy. Totalny szok. Przyznam, że dla mnie szokiem było przeczytanie w Twoim poście tych dwóch zdań, bo: dlaczego trzyma się psa w piwnicy ? I czy rzeczywiscie pozostawiłaś go umierającego samego z lekarzem? Przecież to obcy dla psa. W takich momentach trzeba zapomnieć o sobie i być ze zwierzęciem do końca, potem można sobie ulżyć. No chyba,że to co napisałaś to prowokacja? Quote
puli Posted November 26, 2008 Posted November 26, 2008 [quote name='Justynaaaa']załóż beaglowi kaganiec na paszcze to ci pogratuluje. Owszem ma nylonowy, ale odgrywa rolę nieszczęśliwego psa. Fragment artykułu fachowca: Czy krzywdzimy nasze psy? Onet.pl Pies "Widuje się sporo psów z naciągniętymi na pyski ciasnymi skarpetkami nylonowymi. Ich właściciele są z siebie bardzo dumni. Kupili psu taki "lekki" kaganiec, taki "niemal niewidoczny". Nie wiedzą – i nie chcą się dowiedzieć – o tym, że pies który wychładza organizm niemal wyłącznie ziając męczy się okrutnie, nie mogąc szeroko otworzyć pyska w takim urządzeniu. Nie raczą zauważyć jak bardzo męczy psa bezustanne ocieranie wibrysów sztucznym, nie oddychającym materiałem, jak stresuje go niemożność otworzenia pyska. Co więcej, dumni właściciele tak zasznurowanego pieska pouczają nieraz – sprawa przezabawna! – przewodników psów zaopatrzonych w druciane fizjologiczne kagańce, umożliwiające zwierzęciu swobodne ziajanie, świetnie dobrane do psich potrzeb: "co też za koszyk pan psu założył?! Jak tak można? Mój Misio to ma dopiero dobry kaganiec, taki LEKKI!" Cóż, ponieważ nikt nie lubi poznawać niezbyt przyjemnej prawdy o sobie, to i osoby takie bardzo źle reagują na próby uświadomienia im jak bardzo krzywdzą swojego pupilka przez sprawienie mu realnego dyskomfortu." Quote
WŁADCZYNI Posted November 26, 2008 Posted November 26, 2008 Ewtos a próbowałaś najpierw do kagańca przyzwyczaić? Quote
Bzikowa Posted November 26, 2008 Posted November 26, 2008 Dlaczego mnie to wszystko nie dziwi :roll: Ludzie nie mają mózgów - to niedługo będzie chyba moim mottem życiowym. Jakby mi ktoś celowo otruł psa (np wrzucił truciznę w kiełbasie na posesję) to szukałabym winnego aż do skutku, nie darowałabym :angryy: Ale z tym, że mieszkańcy wyrzucają zatrute śmieci, które psy jedzą, trudno jest walczyć bo jak im udowodnisz :roll: Ewtos - po pierwsze kup prawdziwy kaganiec - fizjologiczny - a nie nylonowy badziew :roll: który po pierwsze sprawia psu dyskomfort a po drugie jest zupełnie nieskuteczny! Po drugie pies nie rodzi się z umiejętnością chodzenia z kagańcu - najpierw trzeba go przyzwyczaić - pozytywnie skojarzyć, najpierw zakładać w domu dosłownie na chwilę ciągle karmiąc psa, przez kratki, stopniowo wydłużać czas noszenia i tak aż do wyjścia na dwór. Ja swojemu psu zakładanie i noszenie kagańca wyklikałam (chociaz przydaje nam się on bardzo, bardzo rzadko.). Po trzecie oczywiście nie skazuj psa na całe życie w kagańcu tylko jednocześnie ucz wypluwania wszystkich przedmiotów z pyska na komendę - tak , tych 'pysznych' również... zdaję sobie sprawę, że to może być bardzo bardzo trudne ale przecież może uratować Twojemu psu kiedyś życie... Quote
Roma i Dino Posted November 26, 2008 Posted November 26, 2008 po części sami sobie jesteśmy trochę winni takich sytuacji.Nie myślcie,że bronię ładjaków którzy w ten sposób traktują zwierzęta.Po pierwsze dlaczego pies biegał sam bez opiekuna i co robił w piwnicy.przecież tam mogła być właśnie wysypana trutka.Po drugie czy my opiekunowie psów sprzątamy po swoich milusińskich?śmiem wątpić.Aby wymagać od innych,należy najpierw zacząć od siebie.To na nas właścicielach czworonogów spoczywa obowiązek opieki nad naszym psiakiem i do nas też należy zadbać o to aby nie być problemem dla pozostałych mieszkańców naszego bloku,osiedla czy ulicy.Jeżeli o to zadbamy to nie wierzę w żadne kłopoty,ze strony sąsiadów Quote
WŁADCZYNI Posted November 26, 2008 Posted November 26, 2008 Na początek to nawet nie musi być zakładanie tylko niech pies sobie wyciąga smaczki z kagańca (ja tak skarmiłam ze 100g karmy;)). zdecydowanie uczenie oddawania przedmiotów i żarcia na komendę - tylko nei na zasadzie wyrywania psu, tylko wymiany za coś fajniejszego. Quote
ewtos Posted November 26, 2008 Posted November 26, 2008 WŁADCZYNI napisał(a):Ewtos a próbowałaś najpierw do kagańca przyzwyczaić? Nie :oops:. Dzieki za rady, wiem, że to nie może być miłe dla psa, kaganiec zakładam mu tylko jak zapada zmierz i nie jestem w stanie kontrolować jego ruchów w pełni. Rano ,w południe jakoś dajemy rade, ostatnio przyniósł mi nawet znalezioną kość ale pewnie dlatego,że nie mógł jej połknąć od razu. Quote
ewtos Posted November 26, 2008 Posted November 26, 2008 [quote name='Bzikowa'] Ewtos - po pierwsze kup prawdziwy kaganiec - fizjologiczny - a nie nylonowy badziew :roll: który po pierwsze sprawia psu dyskomfort a po drugie jest zupełnie nieskuteczny! quote] Mamy druciany, tak jak piszę wczesniej , łatwiej mi go dezynfekować po spacerach. Quote
sleepingbyday Posted November 26, 2008 Posted November 26, 2008 [quote name='NATKA']I to jest nasza polska życzliwośc wobec siebie nawzajem niestety, psie kupy wszystkim przeszkadzają ale już jak ktoś chlew pod oknami balkonami robi to jest dobrze bo w końcu taka skisła kiełbasa albo robale z przynęty czy rybie głowy to przecież są bezzapachowe :angryy: A spsób na pozbycie się psich kup poprzez wytrucie wszystkich psów to szczyt wszelkiej głupoty. Najgorsze jest to że szansa na ukaranie takiego truciciela jest znikoma i to jest najbardziej przerażające :shake: to nie głupota, tylko morderstwo. zycie za kupe. ludzie to po**by u mnie też wyrzucaja, np kurczacze nogi, dla ptaszków czy jak??? mamy bezdomne koty, ale one sa dokarmiane przez karmicielke, nie zeżrą świństwa, typu spleśniała sałatka... mam sąsiadów brudasów i tyle..:shake: [quote name='Bzikowa']Dlaczego mnie to wszystko nie dziwi :roll: Ludzie nie mają mózgów - to niedługo będzie chyba moim mottem życiowym. Jakby mi ktoś celowo otruł psa (np wrzucił truciznę w kiełbasie na posesję) to szukałabym winnego aż do skutku, nie darowałabym :angryy: Ale z tym, że mieszkańcy wyrzucają zatrute śmieci, które psy jedzą, trudno jest walczyć bo jak im udowodnisz :roll: no i masz to szukanie do skutku.... nie da się, chyba, ze ktos sie chwali... Quote
Alaskamal Posted November 27, 2008 Posted November 27, 2008 U mnie w okolicy jest bardzo podobna sytuacje, a przy najmniej była jakieś 2 lata temu. Jakiś idiota wyrzucał mięso, zatrute bardzo silną trucizną, na podwórko gdzie bawiły się psy. Nigdy nie zapomnę gdy pewien sąsiad opowiadał o tym, że jego ukochany pies (ten pies był naprawdę najlepszym jego przyjacielem, mężczyzna był samotny, nie miał nikogo poza nim), po powrocie zaczął wymiotować i zanim zdążył dojechać to weterynarza pies się udusił. Mój Finek też niestety ma nawyk pożerania wszystkiego,ale dzięki Bogu, jest przyzwyczajony do kagańca i na spacerze jakoś nie zwraca na niego uwagi. Polecam nauczyć psa aż do skutku nosić kaganiec, bo to chyba mnie drastycznie niż otrucie się. A ci ludzie? Owszem dziwię się im, bo to nieludzkie i drastyczne co oni robią, nie mają prawa bezkarnie krzywdzić zwierząt które sercem i intelektem przewyższają ich stokroć. :( Quote
Martens Posted November 29, 2008 Posted November 29, 2008 U mnie niestety chamstwo jest podobne, ludzie wywalają oknami, balkonami co się da - torby ze śmieciami (!), kości, resztki po oprawianiu ryb (latem smród nieziemski), zużyte prezerwatywy nawet :roll: W ogóle przestałam chodzić z psem pod balkonami/oknami, idę dalej na odludzie czy obrzeże osiedla. Niby pies zazwyczaj puszcza paskudztwo jak mu każę, ale i tak żadna siła mnie nie zmusi, żeby puścić go ze smyczy w pobliżu bloków. Rozumiem, że ktoś chce bezdomnego pieska nakarmić - no to widzi go, schodzi i karmi, a nie ciska sobie za okno śmieciami. Kiedyś była plotka, że ktoś rozrzuca u nas mięso naszpikowana odłamkami szkłą - jednak nic nie wiem o ofiarach ani czy była to prawda. Quote
magda-lenka17 Posted November 30, 2008 Posted November 30, 2008 witam ! mój pies został otruty. Na początku nic nie jadł, po 2 dniach zaczął na żółto wymiotować, nie mógł utrzymać się na łapach, zachowywał się jakby nic nie widział i nie słyszał więc 4 dnia zadzwoniliśmy po weterynarza, gdy przyjechał mój pies dostał napadu padaczki i potem stracił przytomność. Weterynarz stwierdził że pies został otruty najprawdopodobniej jakimś środkiem chemicznym ma uszkodzony układ nerwowy i nawet jak przeżyje to nie będzie już normalny. Dał mu 5 zastrzyków głównie witaminy, powiedział żeby dawać mu witaminy, i tylko pić. Od tygodnia nic już nie je, strasznie schudł, nawet jak próbujemy mu coś wepchnąć do mordki na siłę to tego nie łyka tylko wypluwa, jest strasznie słaby, już prawie nie chodzi. Co mam zrobić bo boje się że umrze z wyczerpania?? Dodam tylko że kilak dni przed tym jak mój pies zachorował zmarł pies mojego sąsiada, miał podobne objawy... Quote
Ewa i flatki Posted November 30, 2008 Posted November 30, 2008 Ludzieeee!!! Jeżeli będzie się czekać 4 dni z pokazaniem bardzo chorego psa wetowi pomimo,ze w sąsiedztwie padł pies z podobnymi objawami,to naprawdę nie zdziwi mnie wiadomość o jego śmierci. Nie mogę się nadziwić, jak można tak długo zwlekać? Ja wolę pojść i usłyszeć,że nic złego się nie dzieje, niż przegapić coś poważnego. Przy otruciach,czy babeszjozie czas reakcji jest bardzo ważny! Quote
magda-lenka17 Posted November 30, 2008 Posted November 30, 2008 Wiesz co ?? nie wiesz jaką ja mam sytuację więc prosze bez takich tekstów poz tym 3 dnia został przez nas nakarmiony, pokarmu nie zwrócił więc naprawdę wyglądał lepiej, a w ogóle myślisz że łatwo znaleźć weta który przyjedzie ci na wisokę, do domu zbadać psa ??? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.