Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Oj Dagula, przypadkowo zajrzałam na staffiki i zobaczyłam, że tam też ubliższ ludziom, a jak się kogoś ubliża na forum publicznym to się o tym otwarcie mówi, bo takie osoby są banowane, ale fajnie jestem skarżypytą:multi:- dodam sobie do podpisu bo mam 2 nowe rangi- jeszcze jakaś mi zarzucisz?:razz:

Na tym forum toleruje sie poglądy, dopóki- dopóty te poglądy są poparte argumentami i nie wyrządzają nikomu KRZYWDY, my wyrządzamy krzywdę jednostką, ale ty TYSIĄCA- oczywiscie w przenośni, mowiąc o suchych poglądach, nie czynach.

  • Replies 930
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dajcie spokój :pciąża ma swoje prawa;)

Jestem na TAK i TAK
ale sama nigdy ślepych miotów nie uśpiłam. Podziwiam natomiast ludzi, którzy to robią. Ja jestem za słaba:placz:
Na szczęście nie musiałam do tej pory osobiście tego robić. Decyzja na odległość jest o wiele prostsza.

Posted

ja jestem przeciwna usypianiu ślepych miotów i sterylkom aborcyjnym, ale CO Z TEGO, skoro jak na razie (i jeszcze długo), one sa po prostu niezbędne. krew tych zwierzat na naszych jest rękach, i z tą świadomością musimy zyć, ale niestety to zwykła arytmetyka. wolę miec na sumienu 10 zwierzaków niż 100...

Posted

[quote name='Gabryjella'] Owszem obowiązek pilnowania suki w czasie cieczki czy poza nią należy do właściciela tejże suki, ale ten właściciel ma prawo spokojnie wyjść z tą suką na spacer bez względu na to czy ma ona cieczkę czy nie. I nie mam obowiązku nosić ze sobą kamer, aparatów czy telefonów komórkowych po to, aby co pięć minut dzwonić po ekopatrol, bo nie można przejść pięciu metrów; lub nagrywać kopulujących psów.
Ja powiem tak, cywilizacja cos za sobą niesie, do czegos zobowiazuje. Sa zasady i reguly wspolzycia spolecznego, prawo. Czasy Adama i Ewy poszly do lamusa. Nikt nago nie biega po ulicach, nie kopuluje, a tak wlasnie jest z sukami w cieczce. Cieczka u suki, szczegolnie w miescie, to prowakacja dla samcow. Z naturą nikt nie wygral jesli to, zwierzeta przegrywaja: potrocone przez samochody, zagubione w czasie cieczek suk, wpadki samochodowe-poszkodowani ludzie.
Za to sa odpowiedzialni opiekunowie psow, nie ma przymusu posiadania psa.

Posted

Chcesz przez to powiedzieć, że suka mieszkająca w mieście nie ma prawa mieć cieczki?

Skoro już używasz takiego porónania - to, że kobieta wybiega nago na ulicę, nie usprawiedliwia tego, że ktoś ją zgwałci.

Posted

ARKA napisał(a):
Ja powiem tak, cywilizacja cos za sobą niesie, do czegos zobowiazuje. Sa zasady i reguly wspolzycia spolecznego, prawo. Czasy Adama i Ewy poszly do lamusa. Nikt nago nie biega po ulicach, nie kopuluje, a tak wlasnie jest z sukami w cieczce. Cieczka u suki, szczegolnie w miescie, to prowakacja dla samcow. Z naturą nikt nie wygral jesli to, zwierzeta przegrywaja: potrocone przez samochody, zagubione w czasie cieczek suk, wpadki samochodowe-poszkodowani ludzie.
Za to sa odpowiedzialni opiekunowie psow, nie ma przymusu posiadania psa.

Czyli, że jak moja suka ma cieczkę, a nie mogę jej sterylnąć to co mam ją trzymać w piwnicy?:evil_lol:

Ja rozumiem, że pies sąsiada jest napalony- instynkt, ale w tym głowa właściciela, żeby psa nie puszczać luzem.
Rozumiem bezdomne psy.
Ale psy mieszkające w bloku?
Sory, ale ja mam dość kopania niewinnych psów, bo właściciel to idiota.:shake:

Posted

Wrócę jeszcze do tych instynktów - ponoć tak silnych u większości psów/suk, że kompletnie nie do opanowania.

Twierdzicie, że zwierzaki przeżywają to koszmarnie - jak to się w takim razie dzieje, że klatki, bloki, całe osiedla nie trzęsą się od skamlących, płaczących czy wyjących psów? Bezustannie zakłócający ciszę zwierz to jednak, dzięki siłom wyższym;)!, dość sporadyczna 'atrakcja'.

Czy w cieczce, czy nie - 'prawo' do wyjścia z domu przysługuje każdemu:mad:.
Samowyprowadzające się pieseczki winny być zgarniane z ulicy przez hycla - odbiór w schronie za pokryciem odłowienia, pobytu psa w tymże + wysoki mandat dla właściciela-'yntelygenta'.
Kłania się trwałe znakowanie:diabloti:.

Rybka - suki nie mam, więc problemu adoratorów nie doświadczam (thx God:evil_lol:), ale mam psa-zadymiarza i chwytam się różnych sposobów żeby 'hulaj dusza, piekła nie ma' pieseczki odganiać:mad: - w tym temacie jestem kompletnie 'wyprana' z empatii.

Posted

Arka wybacz, że nie zdążyłam wysterylizować Jagi :razz:.... Przecież miałam całe 2 dni zanim dostała u mnie cieczkę :evil_lol:.

Po za tym Jaga latała "ubrana" - po coś psikałam ją przed każdym spacerem płynem likwidującym zapach cieczki :razz:. Dzięki temu inni psiarze z mojej klatki mogli normalnie chodzić na spacery z psami [cieczkę wyczuła tylko jamniczka sąsiadki - uparcie obszczekiwała mi drzwi aż do końca cieczki], a pod klatką prze całe 3 tygodnie siedziały tylko 3 psy :multi:. Dwa na 2 dzień trafiły do schroniska [znajdy - ani obroży, ani nic], trzeci przez ponad tydzień siedział mi pod klatką, mimo że właściciel mieszkał na tym samym osiedlu :mad:... ba, idąc do sklepów MUSIAŁ minąć mój blok, więc pewnie wiedział gdzie jest jego pies :shake:.

Posted

ARKA napisał(a):
Ja powiem tak, cywilizacja cos za sobą niesie, do czegos zobowiazuje. Sa zasady i reguly wspolzycia spolecznego, prawo. Czasy Adama i Ewy poszly do lamusa. Nikt nago nie biega po ulicach, nie kopuluje, a tak wlasnie jest z sukami w cieczce. Cieczka u suki, szczegolnie w miescie, to prowakacja dla samcow. Z naturą nikt nie wygral jesli to, zwierzeta przegrywaja: potrocone przez samochody, zagubione w czasie cieczek suk, wpadki samochodowe-poszkodowani ludzie.
Za to sa odpowiedzialni opiekunowie psow, nie ma przymusu posiadania psa.


Właśnie ta cywilizacja i te reguły współżycia społecznego zobowiązują, do pilnowania swoich psów (obojga płci), nie prowokowania niepożądanych sytuacji puszczając (ze smyczy, za furtkę) psa nad którym się nie ma kontroli "żeby sobie pobiegał". Mam nadzieję, że to miałaś na myśli:razz:
Cieczka jest naturalnym stanem i o ile suka nie jest poza kontrolą przewodnika to nazwanie tego stanu prowokacją jest czymś niedorzecznym. Z tego wynika, że w mieście powinny mieszkać tylko suki, aby nikt nie został "sprowokowany":p?
Jeśli mój pies uprzykrza komuś życie np. z powodu jego cieknącej suczki (zakładając, że suka nie jest puszczona "samopas"), tzn., że ja jako właścicielka psa dałam ciała.

Posted

[quote name='Rybka_39']Czyli, że jak moja suka ma cieczkę, a nie mogę jej sterylnąć to co mam ją trzymać w piwnicy?:evil_lol:
Pisze GENERALNIE, wyjatkowych wypadkow, ze wzgledu na stan zdrowia suki, przeciw wskazania weta, nie jest a tak duzo.


Ja rozumiem, że pies sąsiada jest napalony- instynkt, ale w tym głowa właściciela, żeby psa nie puszczać luzem.
Rozumiem bezdomne psy.
Ale psy mieszkające w bloku?
Sory, ale ja mam dość kopania niewinnych psów, bo właściciel to idiota.:shake:

Ty kopiesz, jak sam zreszta to piszesz, niczemu NIEWINNE PSY???:crazyeye::crazyeye::crazyeye: Kopnij własciciela, raz a dobrze, a tak naprawde wezwij sluzby miejskie i mandat leci.

Sama mialam sukę, ktorą nie mogla wysterylizowac, zawsze na wlascicieli psow nasylalm sluzby porzadkowe. Kazdy opiekun zna inne sąsiedzkie psy,prawda? ALE mowa teraz jest o WYJATKACH a nie ogolnie.

Posted

[quote name='paczanga']Właśnie ta cywilizacja i te reguły współżycia społecznego zobowiązują, do pilnowania swoich psów (obojga płci), nie prowokowania niepożądanych sytuacji puszczając (ze smyczy, za furtkę) psa nad którym się nie ma kontroli "żeby sobie pobiegał". Mam nadzieję, że to miałaś na myśli:razz:

Nie, nie to mialam na mysli. Cieczka u suki to naturalny stan byl w naturze a nie w cywilizowanym swiecie, obecnie.
Czlowiek udomowil zwierzeta-np. psy/koty a konsekwencją jest to, ze zwierzeta nie mogą zyc naturalnie. Nie moga naturalnie sie rozmnazac, stad ciaze urojone u suk, guzy sutka, ropomacicze. Zakłocanie zycia innym, psy wyjace, lezące gdzies pod klatkami blokow, furtkami domow, wyjace godziami, gryzące sie miedzy sobą. I nic dziwnego, ze "nie psiarze" maja dosc lezacych i wyjacych psow pod kalatkami blokow, bo jakas suka ma gdzies cieczke wlasnie. Kazdy wlasciel suki jest za to odpowiedzialny, za zakłocanie bezpieczenstwa i porządku(napalony pies moze poprostu pogryzc kogos tez, a ktos ma prawo bac sie psow) i spokoju innych.


Cieczka jest naturalnym stanem i o ile suka nie jest poza kontrolą przewodnika to nazwanie tego stanu prowokacją jest czymś niedorzecznym. Z tego wynika, że w mieście powinny mieszkać tylko suki, aby nikt nie został "sprowokowany":p?


W miescie powiny mieszkac suki WYKASTROWANE i PSY tez.


Jeśli mój pies uprzykrza komuś życie np. z powodu jego cieknącej suczki (zakładając, że suka nie jest puszczona "samopas"), tzn., że ja jako właścicielka psa dałam ciała.


Dokladnie tak jest, dałas ciała.

Posted

[quote name='bonsai_88']Arka wybacz, że nie zdążyłam wysterylizować Jagi :razz:.... Przecież miałam całe 2 dni zanim dostała u mnie cieczkę :evil_lol:.

Bonsai, ja nie mowie o takich przypadkach, sporadycznych, niezaleznych od opiekuna, tzw. przypadki losowe;) Ja mowie o tym, kiedy opiekun ma dosc dlugo juz suke/psa czy tez od malego szczeniaczka i niekastruje ich celowo.

Posted

Arka, ale moje prawo nie chcieć ciąć suki ze względu na wiele nieciekawych rzeczy które mogą się z nią później dziać!
Moja wina że jakiś pajac nie umie upilnować psa? Że woli puszczać luzem? Że nie umie wyszkolić? Ja mam ciąć sukę żeby Iksiński miał łatwiej?
Bez przesady.

Jeśli chodzi o kopanie - jeżeli nie mam jak ścignąc właściciela, a pies zagraża mi i mojej suce to co mam Twoim zdaniem zrobić? Poprosić pieska żeby zaczekał aż przyjedzie ekopatrol i go zgarnie, oczywiście aby w tym czasie był uprzejmy i nie próbował gwałcić mojej nogi/mojej suki/nie próbował dziabnąć?

Posted

Arka jak dla mnie Twój tok myślenia jest dosyć specyficzny. Piszesz:
"I nic dziwnego, ze "nie psiarze" maja dosc lezacych i wyjacych psow pod kalatkami blokow, bo jakas suka ma gdzies cieczke wlasnie. Kazdy wlasciel suki jest za to odpowiedzialny, za zakłocanie bezpieczenstwa i porządku(napalony pies moze poprostu pogryzc kogos tez, a ktos ma prawo bac sie psow) i spokoju innych."
W tym, przypadku to właściciele psów, a nie takiej suki są za ten stan odpowiedzialni. Suka ma cieczkę jest upilnowana, więc to nie ona zagraża czy zakłóca cokolwiek. Mój pies jest wykastrowany m.in. dlatego by nie nęciły go takie akcje, jak szukanie cieknącej suki, ale zakładając taką hipotetyczną sytuację, że moją sąsiadką jest Władczyni, a ja mam psa z dorodnymi jajcami:lol:. Jej suka ma cieczkę i jest pod jej kontrolą, a mój pies wyje, ucieka pod jej drzwi i odprawia inne numery. Mówienie w takim wypadku, że właściciel/ka suki odpowiada za zakłócanie bezpieczeństwa i porządku byłoby szczytem bezczelności i właśnie krokiem wstecz w naszej cywilizacji. Odpowiada właściciel zakłócacza i tyle. Pies ma tendencje do ucieczek- to niech go nie puszcza ze smyczy.
Jeśli właściciel ma kontrolę nad swoim psem, to pozostawienie czy wycięcie narządów rodnych powinno pozostać tylko w jego gestii, zresztą sama ich likwidacja nie jest żadnym gwarantem udanego pożycia społecznego psiarzy i niepsiarzy.

Posted

[quote name='WŁADCZYNI']Arka, ale moje prawo nie chcieć ciąć suki ze względu na wiele nieciekawych rzeczy które mogą się z nią później dziać!

Nieciekawych to znaczy jakich? Nieciekawe rzeczy to sie dzieją jak suka przechodzi burze hormonalna-cieczke i jak nie jest, jak w naturze, pokryta. Zresztą, w naturze, kiedys, w stadzie, TYLKO JEDNA samica rodzila. Cywilizacja spowodowal to, ze KAZDA suka jest samicą alfa!!
Tak jak i jeden pies mial prawo byc przywodca stada teraz, przez cywilizacje, kazdy samiec jest alfa tez. Udomowienie zwierzat, cywilizacja, wyrzadzila im krzywde i mądry czlowiek tą krzywde moze naprawic, kastrujac psa. W cywilizowanym swiecie nie ma miejsca na naturalne zachowania, niestety, a udomowil czlowiek psa/kota dla potrzeb wlasnych, tez niestety, a nie dla ich potrzeb naturalnych:shake:


Moja wina że jakiś pajac nie umie upilnować psa? Że woli puszczać luzem? Że nie umie wyszkolić? Ja mam ciąć sukę żeby Iksiński miał łatwiej?
Bez przesady.
Czy Ty uwazasz, ze psa da się wyszkolic aby nie reagowal na suke w cieczce??:crazyeye::crazyeye::crazyeye:


Jeśli chodzi o kopanie - jeżeli nie mam jak ścignąc właściciela, a pies zagraża mi i mojej suce to co mam Twoim zdaniem zrobić? Poprosić pieska żeby zaczekał aż przyjedzie ekopatrol i go zgarnie, oczywiście aby w tym czasie był uprzejmy i nie próbował gwałcić mojej nogi/mojej suki/nie próbował dziabnąć?
Ty mowisz o SKUTKACH takich sytuacji a ja o ich PRZYCZYNIE.

I to Ty, tak naprawde, doprowadzasz do takiej sytuacji, przez to, ze Twoja suka ma cieczke!!!

Moja suka cieczek nie ma i nie mam problemu z psami wiszącymi na mojej nodze, lezacymi pod furtka, wyjacymi. Moje psy nie latają po wsi z nosem przy ziemi i nie inteesuje jej w sasiedztwie suka z cieczką.

[quote name='paczanga'] W tym, przypadku to właściciele psów, a nie takiej suki są za ten stan odpowiedzialni.
Kazdy jest odpowiedzialny zaswojego ps, czy to pies czy suka. Trzeba zacząc OD SIEBIE co zresztą sam zrobilas, wykastrowałas psa.

Ja tez nie mam takich problemow gdyz moje psy sa pokastrowane:dwa psy i suka.

I nie jest tak,ze ja mam dwa psy to stoje w obronie samcow. Tak sie ostatnio zlozylo, zawsze mialam suki, wykastrowane(jedna nie mogla byc). Nigdy mi nie przyszlo do glowy aby kopac, karac jakiegokolwiek psa czyjegos za to, ze ma nieodpowiedzialnego, bezmyslnego wlasciciela, ze naraza swojego psa na wlasnie kopania, uzywanie gazow pieprzowych itp( widzialam). Zawsze, wczesniej czy pozniej odnajdowalam wlasciela psa i staralam sie z calych sil aby byl ukarany. Uwazam, ze szczegolnie miasto, nie jest miejscem dla suk z cieczkami i tyle.

Posted

Ale trzeba brać pod uwagę, że wiele psów z tych lężących i wyjących właściciela nie ma. Moi sąsiedzi mają niewysterylizowaną sukę, non stop pod ich domem koczują psy- część ma właściciela część nie. Jest to dla mnie zagrożenie.
Moge dzwonic po Straż Miejską ale zanim coś zrobią już dawno ja lub moje psy możemy być poważnie poturbowani. I wtedy śmiem miec pretensje do właścicieli suki- w tym konkretnym przypadku suka dodatkowo nie przebywa w domu lecz w boksie i to potęguje liczbę i chęci adoratorów.

W niektórych krajach jest zakaz lub ograniczenie trzymania psów w mieście. 90% właścieli psów jest nieodpowiedziala i bezmyślna więc takie mamy tego skutki: pogryzienia, zakłocanie porządku i odchody na każdym kroku.

Posted

Tylko że zaostrzenie przepisów uderzy też, a może przede wszystkim w tych normalnych ludzi którzy pilnują swoich zwierzaków, sprzątają po nich itd
Bo taki jeden z drugim którzy psa nie pilnują będą mieli to w doopie i psa się pozbędą.

Zresztą nigdy nie przyczepił się do mojej suki pies który domu nie ma - zawsze to były czyjeś psy. Czasem nawet ten ktoś był w promieniu 100m.

Koczują psy to dzwonisz do SM i muszą je zabrać. Gorzej jeśli taki pies przyczepia się kiedy jesteś z suką na spacerze. Ale jeśli sytuacja trwa to ja bym domagała się interwencji.
Pretensje to możesz mieć do władz gminy/miasta/czy pod co podlega schronisko, oraz SM/eko-patrolu czy innego chycla że nie wypełnia obowiązku.
To czy suka ma cieczkę i gdzie przebywa to sprawa tylko i wyłącznie jej właścicieli.

Posted

Władczyni znasz sytuacje w Polsce :roll:

Wiele gimin nie ma umów ze schroniskiem, psa nie wyłapie SM tylko hycel, który przyjedzie...jak przyjedzie. Po kolejne wiedząc, że pies ma trafić do schronu ala Krzyczki wole nie dzwonic po nikogo.
Dodatkowo idąc na spacer nie musze wiedzieć co mnie spotka, a grupa 10 walczących ze sobą psów jest nie miłą niespodzianką.
I wierz mi, ze jakby mnie, dziecko czy mojego psa zaatakowała taka zgraja własnymi rękami właścicieli suki bym udusiła. (Jeśli już ich suka ma cieczke niech ją zabiorą do domu, niech przypilnują by pod ich brama zgrai psów nie było- to ich obowiązek, nie mój)

W kogo uderzy? Na pewno w tych odpowiedzialnych, ale po kilku latach nieodpowiedzialni po prostu nie beda mieli psów.

Posted

agata jak bezpańskie psy przypałętały mi się za Jagą to nie było zmiłuj... wolę nie ryzykować zdrowiem moim i moich sąsiadów [którzy mają psy :razz:] - psy wylądowało w schronisku tak szybko, jak było to możliwe... zawłaszcza, ze były to 2 naprawdę duże psiaki. Był to jeden z bardzo nielicznych przypadków, kiedy trafiłam u mnie na osiedlu na NAPRAWDĘ bezpańskie psy :razz:... A mieszkam tu już jakieś 10 lat :cool3:

Posted

[quote name='ARKA']Pisze GENERALNIE, wyjatkowych wypadkow, ze wzgledu na stan zdrowia suki, przeciw wskazania weta, nie jest a tak duzo.


Ty kopiesz, jak sam zreszta to piszesz, niczemu NIEWINNE PSY???:crazyeye::crazyeye::crazyeye: Kopnij własciciela, raz a dobrze, a tak naprawde wezwij sluzby miejskie i mandat leci.

Sama mialam sukę, ktorą nie mogla wysterylizowac, zawsze na wlascicieli psow nasylalm sluzby porzadkowe. Kazdy opiekun zna inne sąsiedzkie psy,prawda? ALE mowa teraz jest o WYJATKACH a nie ogolnie.

A myślisz, że to takie wszystko piękne.
Jak mam odgnonić psa, jak nie mam gazu pieprzneego?
Powiedzieć mu dobry piesku idź z tąd bo moja sunia ma cieczkę?:cool3:
Niektóre ustępują po tupnięciu nogą i postraszeni kijem, ale jest taki amant, którego właściciela NIE ZNAM i nie mogę się od niego odgnonić.
Co z tego, że zadzwonie na SM, już wiem co zrobią- pisałam o tym kilka stron temu, przyjadą pogapią się, pies ucieknie i tyle.

Kazdy wlasciel suki jest za to odpowiedzialny, za zakłocanie bezpieczenstwa i porządku(napalony pies moze poprostu pogryzc kogos tez, a ktos ma prawo bac sie psow)

Mowiłam kobiety zawsze mają gorzej:cool3:
A jak ktoś ma hodowlaną sukę?
Ma ją wyciąc bo co, bo jakiś kretyn psa nie umie dopilnować i wyje pod oknem?
Przestań, mi wmawiać, że to moja wina, kiedy ja wiem, że wpoł winni są właściciele psów, ja nie mam obowiązku odganiać tych psów bo sąsiedzi nie mogą znieść wycia.;)

Posted

ARKA napisał(a):
Bonsai, ja nie mowie o takich przypadkach, sporadycznych, niezaleznych od opiekuna, tzw. przypadki losowe;) Ja mowie o tym, kiedy opiekun ma dosc dlugo juz suke/psa czy tez od malego szczeniaczka i niekastruje ich celowo.

No a gdzie w tym świecie miejsce na psy hodowlane, na wsiach?
W domach jednorodzinnych?
Ale nie, bo tam też zgraja psów pod płotem.:shake:

Posted

Arka, przede wszystkim, kastrowanie psa jest wyborem właściciela. Kastracja jest ingerencją w organizm, a na dodatek powoli pojawia się coraz więcej przypadków , które pokazuja, ze kastrowane psy zapadają na różnorakie choroby, spowodowane właśnie kastracją.
Ja mam suki i ich nie kastruję. Nie kastruję, bo chcę mieć zdrowe psy. Możesz mnie skrytykować, ale jak były zdrowe, tak mam nadzieję, że atrakcji jakie mają właściciele wykastrowanych - zostaną mi oszczędzone . Nieplanowych szczeniąt nigdy nie miałam, mało tego mam chyba jakieś felerne suki, bo przy cieczkach nie mam psów pod płotem/drzwiami/furtką itp. Czyżbym w jakimś dziwnym miejscu mieszkała? Suki mają cieczki, ale nie miałam NIGDY sytuacji, żeby jakiś pies pałętał się koło naszego domu.

Jeśli uważasz, ze szalejącym samcom winne są suki - to czemu nie postulujesz kastracji samców? Dla mnie to jakieś dość nielogiczne. Sorry, ale mam psa - psa czy sukę, to pilnuję. A nie zwalam problemów z moim własnym psem na to, że ktoś ma sukę w cieczce. Szkoda, że tego nie rozumiesz, ale zauważyłam, że ty bardzo często masz w jakimś temacie swoje zdanie (błędne) i je na siłę forsujesz.
"Ja mowie o tym, kiedy opiekun ma dosc dlugo juz suke/psa czy tez od malego szczeniaczka i niekastruje ich celowo."
No i ich prawo. Oni mogą to samo o tobie powiedzieć, bo kastracja to poważna ingerencja w organizm, na dodatek niosąca ryzyko nieciekawych powikłań. Dla NICH ty jest nieodpowiedzialna.

Posted

Kochani a może zamiast sobie wrzucać nawzajem i rozważać ( przez wielu niestety tylko teoretycznie) systemowe metody jak uzdrowić świat spróbujemy ( a to każdy może) zrobić coś malutkiego ze zwyczajnej kultury i życzliwości dla innych.
W tej chwili mam wyciete suki ale miałam w życiu i psy ( w tym bardzo "pobudliwe" ) i suki cieczkujące ( bo albo jeszcze "cięcie" nie było tak popularne i dostępne albo ze względów zdrowotnych nie mogłam operować) i jakoś zawsze myślałam i o tej "dugiej stronie" nie tylko w kategoriach "wróg".
Jak suka ma akurat cieczkę to przecież nie musi się z nią chodzić na spacery w te miejsca gdzie zwykle bawią się spuszczone psy. Nie musi się wybierać tras przecinających ruchliwe ulice tak żeby "miłosny szlak" śladów naszej suki wabił psy prosto pod auta. Najczęściej jest możliwość wyboru trasy choć przyznaje że wymaga to trochę wysiłku.Tak , żadne prawo nie nakazuje sterylizacji, żadne prawo nie zabrania chodzenia z cieczkującą suką na zapsione łączki, tak macie rację ,że wielu nieodpowiedzialnych właścicieli puszcza psy luzem - wszystko prawda ale czy zwykła kultura współżycia i odrobina troski o inne ( te "nie nasze") psy nie podpowiada że jeśli można to warto zminimalizować uciążliwości wynikające z tego że nasza suka akurat cieczkuje. I od drugiej strony - czy właściciel suki z cieczką to z definicji zbrodniarz który powinien się wstydzić i najlepiej nie wychodzić z domu bo nasz ukochany pieseczek sie nakręca? Psy szkolimy żeby nie były agresywne a czy myslimy o "szkoleniu" siebie żeby i w nas tej agresji było mniej;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...