Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Juliusz(ka) napisał(a):
Pojęcia nie mam dlaczego za głowny cel przyjęłaś tu sobie czepianie się mojej osoby...
Na szczęście żyjemy w państwie DEMOKRATYCZNYM i czy się to Tobie podoba, czy nie - niczego mi narzucić nie możesz.

Te 'złote metody treserskie' czerpię od ludzi, którzy od lat szkolą się w temacie. Jakie Ty masz doświadczenie - tak teoretyczne jak i praktyczne - w układaniu psow?
Czy Twoje psy żyją tylko po to, żeby Tobie było miło, czy spełniają się w jakiś sposób- np. w sporcie?
Raczej wątpię - gdybyś naprawdę 'robiła' swoje psy, nie wypisywałabyś teorii, którymi odpychają się osoby dla których psim życiowym celem jest 'wybieganie' się w gronie innych piesków.

O temacie mam pojęcie, bowiem w rodzinie mojej tradycje szkoleniowe ( i nawet zamiłowanie do ON-ów) obecne były od dawna. Tu sądząc po wypowiedziach innych, nie tylko ja uważam, że pies nie ma być mechanizmem spełniającym polecenia człowieka na zasadzie "wytresowania" tylko i wyłącznie, są rasy, co się w tym spełniają, ale na szczęście są i te bardziej wymagające dla lubiących wyzwania. I nie schlebiaj sobie moim wyjątkowym "zainteresowaniem" Twoją osobą. Może więcej obiektywizmu..?

  • Replies 930
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Saite']Chciałabym w to lobbowanie uwierzyć tak mocno jak Ty. Piszesz pięknie o rozwiązywaniu problemu w poprzednim bodaj poście. Bardzo mi się to podoba, tylko, że jest to fizycznie nie do przeprowadzenia w punkcie, w którym jesteśmy. Wciąż tu czytam o kontrolach, o karach, o całej tej złożonej strukturze, bo niewątpliwie taka ona jest. A ja się pytam, kto ma kontrolować, z jakich środków? Skąd wziąć tych wiarygodnych i kompetentnych do tego ludzi, jak ich kontrolować czy dobrze wypełniają swoje obowiązki, czy korupcja się nie szerzy, co zrobić z odwołaniami do sądów od nałożonych kar, które przy obecnym stanie rzeczy musiałyby się sypać non-stop, a luki w prawie będą zawsze. Nad takim systemem nie da się utrzymać kontroli, choć jest on piękny w założeniu, a chroni tych, co dla dobra ogółu jednemu przepisowi nie chcieliby się podporządkować.[/quote}

Multicytat nie dziala, to na przykladzie tej wypowiedzi, mysle, ze ludzi myslacych jest na tyle duza, ze jesli tylko uda sie uzgodnic stanowiska bez eskalacji nieporozumien (np. te nieszczesne przymusowe kastrowanie), to sila przebicia jest bardzo duza.
A i parlamentarzystow/urzednikow da sie przekonac wyliczeniem roznicy pomiedzy dochodami z opodatkowania psow, mnozenia ich, kar za nieoznakowane itp..., zysk jest oczywisty - plus obnizenie wydatkow na schron, skoro byloby tam np. 25 psow zamiast 1000...
Kontrola oznakowania zwierzat, sciagalnosc podatkow w zakresie kompetencji urzedu miejskiego, rozbudowanie kompetencji strazy dla zwierzat?
Zainteresowanie tematem lobby firm ubezpieczeniowych, przy kosztach leczenia, oc, jak interesujace byloby wykupienie polisy na futro, dla nich przygotwany rynek, tylko dopracowac oferte ;).
Wpisy do bazy danych o oznakowanych psach/ sterylizowanych badz nie, w zakresie kompetencji wetow ( i tak robia wpisy o chipach). W przypadku niesterylizowanych suk, wizyty kontrolne u wetow 2 razy w roku - nietrudno stwierdzic wtedy szczennosc :)...
W przypadku korupcji bardzo mi sie podobaja niektore zachodnie rozwiazania, wet miejski i sluzby miejskie maja dodatkowy fundusz emerytalny, po udowodnieniu korupcji, dozywotni zakaz wykonywania zawodu i przepadek 3 filaru emerytury. Wtedy raczej nikt na takie drobiazgi nie pojdzie, by stracic dobry dochod roczny..
No i mozliwosc sledzenia losow zwierzecia od urodzenia do zgonu.
Itd, wiele do dopracowania, w koncu ad hoc nie napisze nikt programu naprawy sytuacji.

Posted

Juliusz(ka) napisał(a):
A czym różni się sprawdzenie, czy zwierz jest oznakowany od sprawdzenia czy jest wykastrowany/wysterylizowany?
Chyba tylko tym, że zaglądanie między łapy jest ciut mniej sympatyczne:diabloti:.

Państwo nie potrafi kontrolować ani jednego, ani drugiego.
Dla mnie trwałe oznakowanie to podstawa.
Oznakowanie pozwoliłoby na ewentualne kontrolowanie wszystkigo, co może tyczyć się psa/suki.
Sterylizacja/kastracja - jedynie czy będą szczeniaki, czy nie.

No tak, racja, tylko to póki co dzięki tym "jedynie" szczeniakom mamy problem główny, reszta komplikacji to wynik właśnie tego.

Posted

Saite napisał(a):
O temacie mam pojęcie, bowiem w rodzinie mojej tradycje szkoleniowe ( i nawet zamiłowanie do ON-ów) obecne były od dawna. Tu sądząc po wypowiedziach innych, nie tylko ja uważam, że pies nie ma być mechanizmem spełniającym polecenia człowieka na zasadzie "wytresowania" tylko i wyłącznie, są rasy, co się w tym spełniają, ale na szczęście są i te bardziej wymagające dla lubiących wyzwania. I nie schlebiaj sobie moim wyjątkowym "zainteresowaniem" Twoją osobą. Może więcej obiektywizmu..?


:diabloti:Akurat obiektywizmu brakuje raczej Tobie. Ma być tak jak TY chcesz, bo inaczej tupanie nóżkami.
W każdym poście, gdzie cytujesz moją wypowiedź, traktujesz moje poglądy jak bzdurę godną jedynie zdeptania.
Cóż, Twoje kompleksy to nie moja sprawa.

Jakie tradycyjne szkolenie? A cóż to za twór niby?:crazyeye: Chętnie poczytam kolejne 'mądrości'.

Tak! Krzywdzę mojego psa każdego dnia, ponieważ daję mu możliwość spełniania się w pracy ze mną. Jestem potworem!:diabloti:

Czy ja Ci każę mieć ONa kipiącego od popędów?
Nie.

A Ty nie masz prawa (dzięki Bogu i ustawodawcy!) nakazywać mi dokonywania na moim zwierzęciu zabiegu chirgicznego, który może zagrozić jego zdrowiu, a nawet życiu.

Posted

Martens napisał(a):
Gratuluję klapek na oczach i niedoinformowania w temacie.



Jestem bardzo dobrze doinformowana w temacie. Rozmawiamy nie o idyli a o Polsce. Więc nie widzę żadnego sensownego argumentu który by zmienił moją postawe co do sterylki.

Posted

Saite napisał(a):
No tak, racja, tylko to póki co dzięki tym "jedynie" szczeniakom mamy problem główny, reszta komplikacji to wynik właśnie tego.


Masz rację.
Suka przywiązana do drzewa w lesie, bo jej 'rodzina' jechała na wakacje, a ona przeszkadzała, z całą pewnością wzięła się tam z tego, że jakaś inna suka miała kiedyś szczeniaki...

Ręce opadają do samej podłogi...

Posted

Juliusz(ka) napisał(a):
Masz rację.
Suka przywiązana do drzewa w lesie, bo jej 'rodzina' jechała na wakacje, a ona przeszkadzała, z całą pewnością wzięła się tam z tego, że jakaś inna suka miała kiedyś szczeniaki...

Ręce opadają do samej podłogi...


Mi opadły ręce, nad ludzmi którzy rozmnożyli suke a nastepnie oddali nie odpowiedzialnym opiekuną, potem mi opadły nad opiekunami którzy swoją suke wyrzucili...


ps. czemu twierdzisz, że ustawodwca nie ma prawa nakazać Ci zabiegu na twoim psie??:question:

Posted

Juliusz(ka) napisał(a):
:diabloti:Akurat obiektywizmu brakuje raczej Tobie. Ma być tak jak TY chcesz, bo inaczej tupanie nóżkami.
W każdym poście, gdzie cytujesz moją wypowiedź, traktujesz moje poglądy jak bzdurę godną jedynie zdeptania.
Cóż, Twoje kompleksy to nie moja sprawa.

Jakie tradycyjne szkolenie? A cóż to za twór niby?:crazyeye: Chętnie poczytam kolejne 'mądrości'.

Tak! Krzywdzę mojego psa każdego dnia, ponieważ daję mu możliwość spełniania się w pracy ze mną. Jestem potworem!:diabloti:

Czy ja Ci każę mieć ONa kipiącego od popędów?
Nie.

A Ty nie masz prawa (dzięki Bogu i ustawodawcy!) nakazywać mi dokonywania na moim zwierzęciu zabiegu chirgicznego, który może zagrozić jego zdrowiu, a nawet życiu.

Oj chyba przydałby się Olekg z.. co on tam Ci proponował "parę" postów temu? relanium? Nie wiem czym się emocjonujesz? Bo to, że się emocjonujesz widać, nawet po tym, że nie możesz czytać: tradycje mylisz z tradycyjnym. Możesz sobie dyskredytować 3 pokolenia mojej rodziny, to przecież świadczy tylko o tym, że jesteś wroga nawet do tych, których nie znasz, a im Twoja postawa niczego nie ujmie. Nie wiem po co sobie tyle dodajesz do moich wypowiedzi, w dobrym tonie jest adekwatne odnoszenie się. Nie depczę Twoich poglądów, jedynie dociekam, a to mi wolno. I ma prawo mi się nie podobać Twoja postawa poparta li tylko (co sama przyznałaś wcześniej) egoizmem i lękiem. Jesteś na forum, a tu jest społeczność i po to takie miejsca są, by dyskutować, polemizować. A tupanie nóżkami jakoś tak bardziej charakterystyczne jest dla osób o Twoim poziomie emocji.

Posted

Nie bardzo rozumiem o czym tu się dyskutuje. Dwa dni temu dostałam telefon że jedna z suk z Krężela, 9-letnia Klamka, jest w ciąży. Załatwiłam sterylkę aborcyjną, zawiozłam ją tam i odebrałam lżejszą o 8 szczeniaków. I nie mam absolutnie żadnych wyrzutów sumienia.
Mieliśmy pozwolić, żeby te maluchy przyszły na świat? Jeśli ktoś z grupy NIE NIE jest takiego zdania i żałuje, że nie zdołał dać im domu - zapraszam do Krężela. Tam nadal przebywa niemal 30 psów. Dla ponad połowy z nich nie ma nawet dt.
I to one śnią mi się po nocach, a nie te 8 szczeniaków.

Posted

agata-air napisał(a):
Jestem bardzo dobrze doinformowana w temacie. Rozmawiamy nie o idyli a o Polsce. Więc nie widzę żadnego sensownego argumentu który by zmienił moją postawe co do sterylki.

Wiesz, widze w tym przypadku wieksze pole do korupcji, jesli bylby taki nakaz a wlasciciel by nie uwazal tego za dobre dla psa, pewny ze jest w stanie upilnowac psa.
I udowodnij wetowi, ze "na lewo" wystawil papier o stanie zdrowia psa, nie pozwalajacym na taki zabieg.
I to samo beda mowili ludzie majacy chocby cien ryzyka zabiegu na psie, majacy psy z powiklaniami pozabiegowymi.
Sama pierwsza bym o to wystapila, chocby dlatego, ze wole zachowac koniecznosc narkozy na wypadek faktycznego zachorowania, niz mglistego ryzyka.
Wlasnie wracamy do tematu nie eskalowania nieporozumien miedzy wlascicielami psow, wspolpracy. Moze by jednak zacza od ciecia psow bezdomych, schronowych + lobbowanie finansowe, z obowiazkiem neutralizacji psow "domnych" poczekac na efekty zmiany prawa?

Posted

Generalnie to ja ciachnelam moje psy przedewszystkim dla ich zdrowia. Dlatego, że mój pierwszy i najważniejszy dla mnie pies zmarł w cierpieniach przez moja ówczesną niewiedze i brak inicjatywy oraz kompetencji wet. Uważam, że sterylka na zdrowym psie przyniesie nie tylko brak szczeniąt lecz ma dobry wpływ na jego zdrowie.

Czy sterylizaja dla psa w schronie jest mniej ryzykowna niż dla twojego psa?;) Bo z jednej strony swojego nie ciachniesz bo uważasz, że to niebezpieczne ale te w schroniska to ok (traktuj te słowa z przymróżeniem oka:eviltong: Zrozumiałe jest, ze nasze psy sa dla nas najważniejsze.)

W mojej opini przy dzisiejszej techice bezpiecznie psa wykastrować niż nie.

Co do korupcji: niewiele jest dziedzin gdzie do niej nie dochodzi. Pewnie setki osób beda robily przekrety ale tysiace poddadza sie przepisą- o ile to psów mniej. Dodatkowo ludzie zmieniają wetów więc wcale nie takie proste będzie ukrycie braku kastracji.

Posted

karjo2 napisał(a):
Wiesz, widze w tym przypadku wieksze pole do korupcji, jesli bylby taki nakaz a wlasciciel by nie uwazal tego za dobre dla psa, pewny ze jest w stanie upilnowac psa.
I udowodnij wetowi, ze "na lewo" wystawil papier o stanie zdrowia psa, nie pozwalajacym na taki zabieg.
I to samo beda mowili ludzie majacy chocby cien ryzyka zabiegu na psie, majacy psy z powiklaniami pozabiegowymi.
Sama pierwsza bym o to wystapila, chocby dlatego, ze wole zachowac koniecznosc narkozy na wypadek faktycznego zachorowania, niz mglistego ryzyka.
Wlasnie wracamy do tematu nie eskalowania nieporozumien miedzy wlascicielami psow, wspolpracy. Moze by jednak zacza od ciecia psow bezdomych, schronowych + lobbowanie finansowe, z obowiazkiem neutralizacji psow "domnych" poczekac na efekty zmiany prawa?


O jakiej współpracy można tu mówić, skoro na rzucony pomysł trwałego znakowania psów czytamy: nie da się tego wyegzekwować, a na argument zwrotny - wyciachać wszystkiego też się nie da, czytamy - co z tego? i tak ciachać!
Ja również miałabym natychmiast lewy papier.

Saite - naprawdę już zdążyłam się zorientować, że każdy kto śmie mieć inne zdanie niż Ty, jest przez Ciebie oceniany jako wrogo nastwiony do całego świata. W tym punkcie możesz sobie krucjaty darować:diabloti:.
W temacie szkolenia mojega psa również - on żyje po to, żeby 'robić', bo ja tak chcę, on tak chce, a Tobie - na szczęście! - nic do tego.

zofia&sasza - z mojej strony wielkie brawo za dycyzję!
A NIE daję tylko dla obowiązkowej kastarcji/sterylizacji wszystkich zwierząt niehodowlanych.

agata-air - gdyby ta suka była trwale oznakowana, to możnaby 'właściciela' do porządku przywołać finansowo.
Nie pisałam o ustawodawcy, a o Saite - ona niczego narzucić mi nie może.

Posted

JULIUSZ(KA)
Temat powstal moim zdaniem w odniesieniu do sytuacji w polskich schroniskach,do gigantycznej liczby psow bezdomnych,glodnych,chorych,stale sie rozmnazajacych.I o tym probujemy tu rozmawiac,zwiekszac swiadomosc,ze KASTRACJE,STERYLKI,ABORCJE I EUTANAZJE sa w tym momencie KONIECZNE i sa jedynym wykonalnym rozwiazaniem.

ktos tu chyba Vectra) madrze powiedzial,zeby nie patrzec przez pryzmat swojego wlasnego psa i warunkow w jakich on zyje.I to powinno przeciwnikom kastracji zamknac geby.

nie opowiadaj tu jak tresujesz swojego pieska,jakie smakolyki mu dajesz i jak on ladnie siada i daje lapke.Bo nie o tym tu mowa.Nie jest to temat o naszych kochanych pieskach,ktore spia na kanapach,jedza lepiej niz wiele polskich dzieci i biegaja po ringach.

Po co opwiadasz takie rzeczy i sie klucisz?Moze zaloz schron dla 5tys psow i z kazdym z nich popracuj,naucz ,zeby samce i suki w jednym pomieszczeniu sie nie rozmnazaly,nie gryzly.

Ja mam teraz dwa psy,oba z papierem,oba ladne.suka wysterylizowana od dawna,pies po pierwsze jeszcze mlody po drugie zajebisty i zdobedziemy ringi swiata :) i tylko dlatego nie zostanie obciety bo zapowiada sie naprawde swietnie, a ze zalezy mi na tej rasie chce zeby moj samiec byl repem.Wszystko moze sie zmienic oczywiscie,jesli okaze sie,ze jednak nie jest tak idealny ,albo nie da sie z nim wytrzymac bo samcze instynkty biora gore.

Nie wiem,czy sie jasno wyrazilam,ale nie rozumiem,jak mozna w takiej sytuacji zapsienia i makabry byc przeciwnikiem sterylek itd.Bo moga byc komplikacje?bo z psem trzeba pracowac?Bo gruby bedzie?no prosze was,kosciol na schroniska nie daje(a nawet jak daje to za malo,lepiej nowe lexusy kupic :)),wiec nie wiem skad wam sie wzielo to "poszanowanie zycia"

Posted

Rut napisał(a):
JULIUSZ(KA)
Temat powstal moim zdaniem w odniesieniu do sytuacji w polskich schroniskach,do gigantycznej liczby psow bezdomnych,glodnych,chorych,stale sie rozmnazajacych.I o tym probujemy tu rozmawiac,zwiekszac swiadomosc,ze KASTRACJE,STERYLKI,ABORCJE I EUTANAZJE sa w tym momencie KONIECZNE i sa jedynym wykonalnym rozwiazaniem.

ktos tu chyba Vectra) madrze powiedzial,zeby nie patrzec przez pryzmat swojego wlasnego psa i warunkow w jakich on zyje.I to powinno przeciwnikom kastracji zamknac geby.

nie opowiadaj tu jak tresujesz swojego pieska,jakie smakolyki mu dajesz i jak on ladnie siada i daje lapke.Bo nie o tym tu mowa.Nie jest to temat o naszych kochanych pieskach,ktore spia na kanapach,jedza lepiej niz wiele polskich dzieci i biegaja po ringach.

Po co opwiadasz takie rzeczy i sie klucisz?Moze zaloz schron dla 5tys psow i z kazdym z nich popracuj,naucz ,zeby samce i suki w jednym pomieszczeniu sie nie rozmnazaly,nie gryzly.

Ja mam teraz dwa psy,oba z papierem,oba ladne.suka wysterylizowana od dawna,pies po pierwsze jeszcze mlody po drugie zajebisty i zdobedziemy ringi swiata :) i tylko dlatego nie zostanie obciety bo zapowiada sie naprawde swietnie, a ze zalezy mi na tej rasie chce zeby moj samiec byl repem.Wszystko moze sie zmienic oczywiscie,jesli okaze sie,ze jednak nie jest tak idealny ,albo nie da sie z nim wytrzymac bo samcze instynkty biora gore.

Nie wiem,czy sie jasno wyrazilam,ale nie rozumiem,jak mozna w takiej sytuacji zapsienia i makabry byc przeciwnikiem sterylek itd.Bo moga byc komplikacje?bo z psem trzeba pracowac?Bo gruby bedzie?no prosze was,kosciol na schroniska nie daje(a nawet jak daje to za malo,lepiej nowe lexusy kupic :)),wiec nie wiem skad wam sie wzielo to "poszanowanie zycia"


Uwielbiam wybiórcze czytanie postów w wątkach...
Swoje, niewgodne dla niektórych poglądy, wykładam na przestrzeni kilkunastu stron - nie dam rady do każdego nowego 'ale' wrzucać wszystkiego co napisałam do te pory...

Rut - temat szkolenia, czy jak niektórzy wolą 'znęcania się nad psem' wypłynął właśnie na fali przymusowej kastracji - bo biedny piesek nie rozumie, że mu kryć nie wolno. Otóż prawda jeste taka, że ogrom psów MOŻNA wychować tak, aby suki nie tykały. Nie rozumiem więc po co je ciachać?

Patrzę - i będę dalej to robić - przez pryzmat mojego psa, bo postulowana obowiązkowa kastracja/sterylizacja dotknęłaby wszystkich zwierząt, a w tym i mojego. Na to się nie godzę.
Obecnie moim jedynym obowiązkiem względem reszty społeczeństwa jest dbanie o to, aby mój pies nie był dla nikogo uciążliwy - co uważam za oczywiste i stosuję się do tego.
Ale nie rozumiem co mają jajka mojego psa do reszty świata?
A działania - jak twierdzicie - 'dla dobra' tej reszty miałyby bezpośrednio dotknąć mojego psa i mnie.
Nie podoba mi się to, więc protestuję.
Dlaczego nie mogę?

Anyway - ta Wasza 'reszta świata' wcale taka liczna nie jest...

Posted

agata-air napisał(a):
Generalnie to ja ciachnelam moje psy przedewszystkim dla ich zdrowia.

W mojej opini przy dzisiejszej techice bezpiecznie psa wykastrować niż nie.

Co do korupcji: niewiele jest dziedzin gdzie do niej nie dochodzi. Pewnie setki osób beda robily przekrety ale tysiace poddadza sie przepisą- o ile to psów mniej. Dodatkowo ludzie zmieniają wetów więc wcale nie takie proste będzie ukrycie braku kastracji.


Ad. 1 - ja dla zdrowia swoich - 5 - ich nie kastruję. A są zdrowe, żyją, żadnych problemów.
Ad. 2 - to twoja opinia. Sa ludzie, którzy mają odmiennie zdanie w tej kwestii
Ad.3 - tak sądzisz? Ja to widzę tak. Tysięcy psów będzie mniej, ale nie dzięki pokornemu wykastrowaniu, a dzięki pozbyciu się psa "kłopotu" . Pozbyciu się które będzie tragiczną śmiercią. Tego chcesz?

Posted

Alez moze wreszcie wszyscy uczestnicy dogadaliby sie w jednym zakresie, wszyscy popieraja neutralizacje psow w schronach, bezdomnych, adoptowanych - to juz bylby ogormny krok naprzod.
Rut, poprosze, moze ciut uprzejmiej, bez argumentow w stylu "zamkniecie geby", chyba ze poziom dyskusji Cie przerasta.
Agata, to nie tak, ze moj pies jest dla mnie wazniejsz, raczej w sferze odpowiedzialnosci. Stac mnie na diagnostyke coroczna, dopilnowuje, by nie kryl, ale zabieg moze skonczyc sie jego zejsciem, wiec decyzja jest oczywista.
Poza tym przy bazie danych, dzie numer chipa = konkretny pies=rownie konkretny czlowiek, zmiana weta niewiele zmieni ;).
PS. Saint jednoczesnie pisalismy :).

Posted

agata-air napisał(a):
Jestem bardzo dobrze doinformowana w temacie. Rozmawiamy nie o idyli a o Polsce. Więc nie widzę żadnego sensownego argumentu który by zmienił moją postawe co do sterylki.


To ja zapytam co do problemu bezdomności zwierząt mają psy niesterylizowane, które przebywają u odpowiedzialnych właścicieli, niedopuszczających do ich rozmnożenia?
Nadal wydaje mi się, że nie zdajesz sobie sprawy z komplikacji zdrowotnych po zabiegu, i nie mówię tu tylko o komplikacjach przy narkozie czy złym przeprowadzeniu zabiegu.

I popieram sterylizację w schroniskach etc. ale odgórny nakaz sterylizacji dla zwierząt niehodowlanych jest dla mnie po prostu chory. Cóz, na szczęscie do tego nie dojdzie, więc nie ma o co strzępić języka
:)

Posted

Martens napisał(a):
To ja zapytam co do problemu bezdomności zwierząt mają psy niesterylizowane, które przebywają u odpowiedzialnych właścicieli, niedopuszczających do ich rozmnożenia?
Nadal wydaje mi się, że nie zdajesz sobie sprawy z komplikacji zdrowotnych po zabiegu, i nie mówię tu tylko o komplikacjach przy narkozie czy złym przeprowadzeniu zabiegu.

I popieram sterylizację w schroniskach etc. ale odgórny nakaz sterylizacji dla zwierząt niehodowlanych jest dla mnie po prostu chory. Cóz, na szczęscie do tego nie dojdzie :)


Nie pytaj...
Ja pytam od kilkunastu stron i doczekałam się tylko stwierdzenia, że jestem złem tego świata:evil_lol:.

Odnoszę wrażenie, że tu trzebaby - przykro, ale trudno - życzyć niektórym, żeby ich zwierzęta źle zniosły sterylizację/kastrację. Może wtedy zaczęliby się zastanawiać nad pewnymi aspektami tych zabiegów:shake:.

I również się cieszę, że ta opcja jest mniej niż prawdopodobna do zrealizowania :D.

Posted

Juliusz(ka) napisał(a):


Natomiast uderzanie w osoby, które dbają o swoje psy, jest najwyraźniej dużo wygodniejsze...



Nie rozumiem do czego/kogo pijesz ? :)
Przeciez wszyscy tu dbamy o swoje psy,lacznie ze mna,nie wiem o co Ci chodzi.Temat dotyczy czego innego

Posted

Rut, przeczytaj moze chociaz pare ostatnich stron, jesli juz nie caly watek. Troche lepsze rozeznanie w temacie dyskusji bedziesz miala.
Bo znow robi sie bezsensowne bicie piany, a szkoda :shake:.

Posted

Rut napisał(a):
Nie rozumiem do czego/kogo pijesz ? :)
Przeciez wszyscy tu dbamy o swoje psy,lacznie ze mna,nie wiem o co Ci chodzi.Temat dotyczy czego innego



Ten wątek liczy sobie niemalże 30stron. Nasze poglądy/punkty widzenia zamieszczane są w ciągu dyskusji - jako odpowiedzi na posty innych użytkowników.
Komentowanie jednego postu jest jak urwanie się z choinki ;).

Nie będę w nieskończoność przytaczać swoich postów z ostatnich kilkunastu stron - odsyłam do lektury tychże :D.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...