tyciaNi Posted November 30, 2008 Posted November 30, 2008 nie potrafię się pogodzić z myślą, że może można było zrobić coś jeszcze, coś więcej... tylko co :no-no-no: :-( Quote
ulvhedinn Posted November 30, 2008 Posted November 30, 2008 Chcesz wiedzieć co- zabrać do domu, iść do weta z prawdziwego zdarzenia, nauczyc sie obsługiwac i dopasowac wózek. I pozwolic żyć :angryy: Nosz szlag mnie trafia przedni, szczególnie jak patrzę na moich paralitów...... Quote
Abrakadabra Posted November 30, 2008 Author Posted November 30, 2008 ulvhedinn napisał(a):Chcesz wiedzieć co- zabrać do domu, iść do weta z prawdziwego zdarzenia, nauczyc sie obsługiwac i dopasowac wózek. I pozwolic żyć :angryy: Nosz szlag mnie trafia przedni, szczególnie jak patrzę na moich paralitów...... Ulv - baaaaaardzo Cię szanuję. Podziwiam. Jesteś dla mnie guru, jeśli chodzi o sparaliżowane psiaki. Dziękuję za profesjonalne i bardzo kompetentne porady, słowa wsparcia - naprawdę dziękuję. Myślisz, że mogłam zabrać go do domu - ale mi się nie chciało???? Pomagam w miarę swoich możliwości. Może są skromne - wobec ogromu poświęcenia ze strony większości użytkowników tego forum. Na pewno są tylko "skromne". Trudno - jeśli będę mogła w przyszłości zrobić coś więcej - zapewniam Cię że to zrobię. Quote
ulvhedinn Posted November 30, 2008 Posted November 30, 2008 Ja nie mam pretensji do Ciebie :shake: Nie chodzi o to, zebyś sama go natychmiast zabrała, ale... mozna chyba było chwilę poczekać z zabijaniem...? Największe pretensje mam do wetów- cytowane przez Ciebie wypowiedzi są idiotyczne, niemal tak, jakby wet nigdy w życiu nie miał do czynienia z psem sparaliżowanym.... Szkoda, że nie daliście mu szansy- czasu na znalezienie DT. Nawet nikt nie napisał, "potrzebny tymczas, jest decyzja o uśpieniu"- tylko od razu pies poszedł do piachu :shake: Nie było porządnych konsultacji, zero czasu na reakcję. O to mam faktycznie ogromny żal. A Książęcą uważam za mordownię. I nigdy bym nie zaufałabym tamtejszym wetom, jeśli chodzi o decyzję o eutanazji... I jeszcze coś. G... prawda, że zwirzak sparaliżowany nie ma szans na dom (to częsty argument za uspieniem, wrrr). Czaruś, Fuks... w tej chwili mam w domu takiego kota- nie minął miesiąc, a już mamy dla niego domek!!!! Quote
lavinia Posted December 1, 2008 Posted December 1, 2008 nasz Gizmo był sparaliżowany...zapalenie rdzenia...też mnóstwo diagnoz, straszenia o łamaniu łapek do wózka, wyciskaniu pęcherza, lewatywach.......trzech różnych wetów powiedziało "uśpić", w tym jeden Duży Specjalista.....:evil_lol: nie poddałyśmy się...Gizmo zyje, cieszy się tym życiem w nowym domu....pływa ze swoja Panią w jeziorze, jest przeszczęśliwym, przekochanym psem Mieszkał w klinice przez trzy miesiące...pęcherz wyciska spokojnie jedna osoba...., wózek przysposabia jedna osoba, są pieluchy, zasypki i inne sposoby, aby taki pies mógł w miarę normalnie funkcjonować przez lata i cieszyć się życiem.... szkoda cię Farciku....... dziewczyny - mam żal, ale nie do was, rozumiem, że starałyście się i robiłyście wszystko co według was było możliwe...Mam za to żal olbrzymi do innych - do tych, którzy nie dali temu psu szansy na życie Quote
Lionees Posted December 1, 2008 Posted December 1, 2008 [ Ludzie Cię zawiedli,a Twoje oczka tak ufnie patrzyły i prosiły o ratunek... :-( :-( .....Brak słów..... Żal,straszny żal...:-( Quote
tyciaNi Posted December 1, 2008 Posted December 1, 2008 ulvhedinn napisał(a):Ja nie mam pretensji do Ciebie :shake: Nie chodzi o to, zebyś sama go natychmiast zabrała, ale... mozna chyba było chwilę poczekać z zabijaniem...? Największe pretensje mam do wetów- cytowane przez Ciebie wypowiedzi są idiotyczne, niemal tak, jakby wet nigdy w życiu nie miał do czynienia z psem sparaliżowanym.... Szkoda, że nie daliście mu szansy- czasu na znalezienie DT. Nawet nikt nie napisał, "potrzebny tymczas, jest decyzja o uśpieniu"- tylko od razu pies poszedł do piachu :shake: Nie było porządnych konsultacji, zero czasu na reakcję. O to mam faktycznie ogromny żal. A Książęcą uważam za mordownię. I nigdy bym nie zaufałabym tamtejszym wetom, jeśli chodzi o decyzję o eutanazji... I jeszcze coś. G... prawda, że zwirzak sparaliżowany nie ma szans na dom (to częsty argument za uspieniem, wrrr). Czaruś, Fuks... w tej chwili mam w domu takiego kota- nie minął miesiąc, a już mamy dla niego domek!!!! tak o to właśnie mi chodziło... o szansę, o chwilę namysłu, o wsparcie i uzgodnienie takiej decyzji, o próbę znalezienia domu za wszelką cenę o starania... wiem że łatwo mi powiedzieć bo nie patrzyłam na jego cierpienie dzień po dniu, nie widziałam radości w jego oczach z powodu ciepłego posiłku i pieszczot za uchem, nie rozrywało mi serca widząc jego niemoc...tylko tyle można było mu ofiarować a może aż tyle...? ja nie podjęłabym takiej decyzji raczej zastosowałabym spychologię i poradziła innych - jeśli wiele byłoby głosów za, wtedy... może... jeśli psiak by bardzo cierpiał:shake: Quote
tyciaNi Posted December 1, 2008 Posted December 1, 2008 wybaczcie nie chcę nikogo ranić ale nie moę się pogodzić z jego odejściem :-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.