kasia_r Posted November 26, 2008 Posted November 26, 2008 o masz, i co ja mam napisać? :-( pewnie lekarze proponują sen...:-( Quote
Abrakadabra Posted November 26, 2008 Author Posted November 26, 2008 kasia_r napisał(a):o masz, i co ja mam napisać? :-( pewnie lekarze proponują sen...:-( Kasia - niestety lekarze nie proponują nic... Opisują mi jedynie obrażenia. Niezależnie od tego co się stanie - cieszę się, że jest wykąpany, najedzony, ma suchutko i cieplutko. I jeśli odejdzie za TM - to w spokoju, otoczony opieką - panie w lecznicy są w nim zakochane... Zawsze w takich chwilach myślę o swoim ukochanym pudelku, którego ratowałam za wszelką cenę - myśląc chyba bardziej o sobie niż o nim ...:-( I w końcu musiałam pozwolić mu odejść... Quote
auraa Posted November 26, 2008 Posted November 26, 2008 Napisz do Oleny 84, myszy1. Asiaf. One opiekowały się Luckiem z porazeniem. Wejdż na wątekhttp://www.dogomania.pl/forum/f85/kaleki-lucjusz-zostaje-u-basi-dlug-w-lecznicy-7-000-a-111624/ Quote
Margo05 Posted November 27, 2008 Posted November 27, 2008 Nie znam się na ym, nie wiem jakie szanse ma Farcik. Jeśli jednak lekarze nie rokują, a mały wymaga takiej opieki, to... :-( :-( :-( Quote
agusiazet Posted November 27, 2008 Posted November 27, 2008 Farciku, życie jest takie okrutne, ale spróbuj walczyć maluchu!!! Quote
Wet-siostra Posted November 27, 2008 Posted November 27, 2008 Nie wiem,co napisać...:placz: Farciku...:placz: Mimo wszystko trzymam kciuki...:oops: Quote
Agata,Sonia Posted November 27, 2008 Posted November 27, 2008 Witam wszystkich, Dopiero dzisiaj weszlam na ten watek,przeczytalam go i zalamalam sie-nie pierwszy i nie ostatni raz...:placz::placz: 2 lata temu znalazlam na ulicy mala psinke.Lezala potracona i przerazona,a sprawca nawet sie nie zatrzymal:angryy::mad: Zabralam biedulke do kliniki cieszacej sie dobra opinia i faktycznie jest taka.Sama lecze tam wszystkie moje zwierzeta,ale jest tez przykladem na to,ze nie mozna polegac na opinii jednego lekarza...To tylko czlowiek i moze sie pomylic...Sorry za te wywody:roll: Psinka zostala 5 dni w szpitaliku,miala badania,przeswietlenia i po tym wszystkim uslyszalam,ze piesek nie bedzie chodzic.Paraliz i do tego starsza psinka.Lekarze sugerowali uspienie,ale sie nie zgodzilam-dzieki Bogu... Po 3 tyg.,psina-fakt-nie chodzila,ale biegala jak szalona...Przygarnela ja moja babcia i do dzisiejszego dnia jest wszystko ok...:loveu: Dlatego uwazam,ze nie mozemy sie poddac po pierwszej diagnozie...Wiem,ze latwo jest powiedziec,ale jezeli jest chociaz mala iskierka nadziei dla Farcika to warto sprobowac. Niestety obecnie przebywam za granica i moge jedynie pomoc finansowo... Jezeli zdecydujecie sie na badania w innej klinice i bede znac mniej wiecej koszty,ktore nie przekrocza mojego budzetu,pokryje je w calosci. W dalszym etapie leczenia moge przelewac stala kwote-kwestia uzgodnienia...i na pewno znajdzie sie duzo dogomaniakow,ktorzy wspomoga finansowo,fizycznie i psychicznie... Farciku,trzymaj sie i nie poddawaj...Wiem,ze chcesz zyc... Quote
Agata,Sonia Posted November 27, 2008 Posted November 27, 2008 Aha,zapomnialam dodac,ze jest to mlody piesek,wlasciwie jeszcze szczeniak,wiec mysle,ze ma wieksze szanse niz starszy... Quote
Margo05 Posted November 27, 2008 Posted November 27, 2008 Pieniądze może i się znajdą (choć patrząc po wątku Lucjusza, może być ciężko z taką kwotą), ale kto podejmie się opieki nad małym? Kto będzie w stanie poświęcić mu tyle czasu ile pisała Abra? Będzie naprawdę bardzo ciężko :shake: Quote
Agata,Sonia Posted November 27, 2008 Posted November 27, 2008 Ja,tak jak pisalam wczesniej,moge pomoc tylko finansowo,poniewaz obecnie przebywam za granica:-(, ale wierze,ze znajdziemy kogos kto podejmie sie opieki nad Farcikiem... Quote
Abrakadabra Posted November 27, 2008 Author Posted November 27, 2008 Agata, Sonia bardzo dziekuję za tak wspaniałą deklarację... :-(:-(:-( Farcik przed chwilką odszedł za TM...:placz: Dzisiaj zrobiono badanie kontrastowe rdzenia, po to, aby zbyt pochopnie nie wydawać "wyroku". Niestety wczorajsza diagnoza została całkowicie potwierdzona... Można byłoby szukać osoby, która byłaby w stanie poświęcić się 24 godziny na dobę, robić lewatywy, cewnikowanie, codzienne kąpiele, spacery ... do końca jego dni. Rok, 2lata, kilkanaście? Ale czy byłby szczęśliwy? Nie wiem..:placz: Cieszmy się, że ostatnie chwile swojego króciutkiego życia przeżył w cieple i pod troskliwą opieką. I że odszedł godnie, nie konając w męczarniach w przydrożnym rowie na podwórku u swoich "właścicieli" :-(. Tak mi przykro, że nie zaznał szczęśliwego życia. Był taki młodziutki i tyle wycierpiał przez ten długi miesiąc... Niech biega radośnie za TM . Tak bardzo mi przykro.... Dziękuję wszystkim za wsparcie i rady. Farciku - tak mi przykro...:placz: Quote
ulvhedinn Posted November 27, 2008 Posted November 27, 2008 [quote name='Abrakadabra']Jestem już po rozmowie z p.doktor :-(. Specjalista w swojej opini napisał: cytuję z pamieci: porażenie kończyn miednicowych, brak czucia skórnego i mieśniowego, paraliż konczyn tylnych i odcinka kręgosłupa az do 8-go kręgu piersiowego, porażenie pęcherza moczowego, uszkodzenie rdzenia kręgowego. Stan ogólny - nie rokuje poprawy. Innymi słowy: żadna rehabilitacja nie przyniesie Farcikowi jakiejkolwiek nadziei na poprawę zdrowia. Ponieważ paraliż dotknął tak długiego odcinka ciała (aż do kręgów piersiowych) pojawiły się problemy z wypróżnianiem. Zakładając najbardziej optymistyczną wersję: Znajduje sie osoba, dysponująca odpowiednią ilością czasu i pieniędzy - scenariusz codziennego życia z Farcikiem wygląda następujaco: 1. Co 4 godziny - "wyciskanie moczu" - najlepiej we dwójkę. Jedna osoba nie da rady. W każdej chwili pęcherz może pęknąć. 2. Co 8 godzin lewatywa. 3. Ponieważ paraliż dotknął odcinka piersiowego - nie wiadomo co za "chwilę" będzie działo się z serduszkiem. 4. Gdyby w grę miał wchodzić wózek - konieczne byłoby łamanie tylnych łapek, aby go w ten wózek "wcisnąć"! 5.W każdej chwili - w zwiazku z paraliżem mogą "stanąć" jelita, pęcherz i serce. Tak jak wspomniałam rehabilitacja nie da nic. Poprawa nie nastąpi. Farcik może wegetować tak miesiąc, rok, 2 lata ... Nawet 10 lat...:placz: Tylko czy jest sens? Jestem załamana. Wszyscy w lecznicy są nim zachwyceni. Jest śliczny, pocieszny i prze-kochany! Żyje tylko 1/3 ciałka - bo miesiąc temu jakiś prosty rolnik nie zawiózł go do weterynarza!!!! Nawet nie jestem w stanie myśleć jak przeżył ten okres. W jego pęcherzu - który sam nie jest w stanie się opróżniać dziennie gromadzi się 0,5l płynu! Ostateczną decyzję podejmie TOZ. Czy jakaś z doświadczonych osob mógłaby jeszcze przedstawić swoją opinię? Dobra, chcę rtg i dokładny opis, w którym DOKŁADNIE miejscu rdzeń jest przerwany. I czy na bank jest przerwany- była mielografia, albo rezonans? A teraz. Nie chce źle pisać, ale to są.... głupoty. Jakie 4 godziny? Wystarczy dwa-trzy razy dziennie i jedna osoba. Przy wprawie idzie to szybko i sprawnie. Po diabła lewatywa? Wystarczy lekka stymulacja odbytu, po piewrsze kał sam się wyciska niejako (tworzacy się nowy wypiera ten, co jest bliżej ujscia, po drugie, lewatywa to tylko w przypadku zaparcie, a normalnie, zakładamy rękawiczkę gumową, masujemy najpierw brzuszek (tak jakby do tyłu), potem lekko uciskamy odbyt, ew. można włozyć czubek palca w pupe i obić ruchy dookoła- to BARDZO szybko powoduje wypróżnienie. Krze wystarczy masaż brzuszka. Czemu pęcherz ma pęknąć???? Ludzie, to jest bardzo mocny i rozciągliwy ogran, przy dwukrotnym w ciagu dnia odsikaniu nie będzie tyle moczu, a żeby pękł podczas wyciskania, to musiałoby a)być zatkane na amen ujście cewki (np. przy kamieniach u kotów tak bywa) b) trzeba by użyć dużej siły:shake: Wyrokowanie co do rehabilitacji, ma sens tylko jeśli przerwanie rdzenia jest potwierdzone RTG z kontrastem, rezonansem etc. Inaczej to gdybanie, a efekty to czasem widac po, kurna, kilku miesiącach. Co do wózka- mpgę zdjęcie łapek? Czasem się kombinuje dziwne konstrukcje, a brutalnie- tak, jesli trzeba będzie łapki łamac i ustawiac, to warto, jeśli to w efekcie pozowli psu na aktywne życie. A- i ostatnie- gdybanie co może stanąć to sobie wet może o kant tyłka potłuc. Że nie powiem gorzej, co stanąć może.... :diabloti: Tak, oczywiście, że w życie psa czy człowieka sparalizowanego jest wpisane ryzyko powikłań. Wątroba, nerki, serce, zastoiny, zapalenia pęcherza.... No i co z tego? To jest jedynie wyższe ryzyko, nie pewność, że tak się stanie. Krą miała nie przeżyć, nie biegać, mieć powikłania włącznie z martwicą łap.. I g... żyje ma się dobrze, wszystko działa jak trza. Wydaje mi sie nieodmiennie, zę wśród wetów panuje często takie być może podświadome przekonanie, że psy na wózkach to jakas taka fanaberia. I ciągle jest spory "pęd" do usypiania takich psów.... PYTANIA? EDIT: Mówiłam, kur...a żeby go zabrać!!!!!! Powiedz tm wetom, że są bandą bezdusznych głąbów i nie mają zielonego pojęcia o opiece nad takim zwierzęciem :angryy::angryy::angryy: Quote
Maupa4 Posted November 27, 2008 Posted November 27, 2008 Ulv - za późno ... Fart nie żyje ... "Powiedz tym wetom, że są bandą bezdusznych głąbów i nie mają zielonego pojęcia o opiece nad takim zwierzęciem :angryy::angryy::angryy: " A pod tym to i ja sie podpiszę ... Quote
Agata,Sonia Posted November 27, 2008 Posted November 27, 2008 :placz::placz::placz::placz::placz:Jest mi bardzo przykro:placz::placz::placz::placz::placz:Caly czas mialam nadzieje,ze jednak sie uda... Farciku,odpoczywaj w spokoju na zielonych lakach... Quote
Aga76 Posted November 27, 2008 Posted November 27, 2008 Znów... "ulica Księżycowa"... Śpij spokojnie maluchu [*] Quote
kasia_r Posted November 27, 2008 Posted November 27, 2008 Kto przeprowadził Farta za TM? kto o tym zadecydował? śpij spokojnie biedaku :-( Quote
ulvhedinn Posted November 28, 2008 Posted November 28, 2008 Aga76 napisał(a):Znów... "ulica Księżycowa"... Śpij spokojnie maluchu Własnie, czy stamtąd jakiekolwiek powazniej chore, albo ranne zwierzę bezdomne wyszło żywe? :angryy: Pytanie co to jest- polityka oszczędności (w bezdomniaka nie warto wkładac kasy i wysiłku), nieudolność (może nie potrafią leczyć trudniejszych przypadków? do tego się skłaniam, po sprawie z Ognikiem "nuzyca nieuleczalna i stanowiąca zagrożenie, wrrrrr...), czy to taka zawoalowana forma redukcji bezdomności przez usypianie czego sie nie da szybko wyadoptować... Fart... to imię brzmi jak gorzka ironia... mogłeś żyć, piesku :shake: Quote
Lionees Posted November 28, 2008 Posted November 28, 2008 Ludzie Cię zawiedli,a Twoje oczka tak ufnie patrzyły i prosiły o ratunek... :-( :-( .....Brak słów..... Żal,straszny żal...:-( Quote
Wet-siostra Posted November 28, 2008 Posted November 28, 2008 Farciku...:-( Śpij spokojnie,maluszku... [*]... A ja miałam nadzieję,że ci się uda...:placz: Quote
j3nny Posted November 28, 2008 Posted November 28, 2008 :placz::placz::placz: jak gdzies przeczytalam, ze psiak ma czucie w nozkach, to liczylam, ze bedzie zdrow :( Quote
Agata,Sonia Posted November 28, 2008 Posted November 28, 2008 Gdybym wczesniej zauwazyla watek to moze Farcik by zyl....:placz::placz: Moze w innej klinice daliby mu szanse....:-(:-(,On patrzyl z taka nadzieja.... Teraz jest juz za pozno....Farciku-przepraszam....... Quote
tyciaNi Posted November 28, 2008 Posted November 28, 2008 :-(:-(:-( Farcik przed chwilką odszedł za TM...:placz: Dzisiaj zrobiono badanie kontrastowe rdzenia, po to, aby zbyt pochopnie nie wydawać "wyroku". Niestety wczorajsza diagnoza została całkowicie potwierdzona... Można byłoby szukać osoby, która byłaby w stanie poświęcić się 24 godziny na dobę, robić lewatywy, cewnikowanie, codzienne kąpiele, spacery ... do końca jego dni. Rok, 2lata, kilkanaście? Ale czy byłby szczęśliwy? Nie wiem..:placz: Cieszmy się, że ostatnie chwile swojego króciutkiego życia przeżył w cieple i pod troskliwą opieką. I że odszedł godnie, nie konając w męczarniach w przydrożnym rowie na podwórku u swoich "właścicieli" :-(. Tak mi przykro, że nie zaznał szczęśliwego życia. Był taki młodziutki i tyle wycierpiał przez ten długi miesiąc... Niech biega radośnie za TM . Tak bardzo mi przykro.... Dziękuję wszystkim za wsparcie i rady. Farciku - tak mi przykro...:placz:[/quote] nie potrafię się pogodzić z myślą, że może można było zrobić coś jeszcze, coś więcej... tylko co :no-no-no: Quote
JustynaM. Posted November 29, 2008 Posted November 29, 2008 :placz::placz::placz::placz: maluszku biegaj szczesliwy na teczowych lakach Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.