Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted
Natomiast jeżeli zaczyna się od szczeniaka, to najlepiej niedopuścić do tego, żeby pies nauczył się kraść - czyli zapobiec problemowi, raczej niż musieć go potem rozwiązywać. O tym również już pisałam.

i tu się z tobą zgadzam w całej rozciągłości ja osobiście nie przypominam sobie abym musiał z tej metody korzystać natomiast działanie potwierdziło kilkoro znajomych , a o źródłach

ośrodek w którym wyszkolono kilkadziesiąt tysięcy psów w okresie ostatnich 50 lat wystarczy ??

tak czy inaczej możesz mi wierzyć na słowo że metoda jako taka jest skuteczna , choć na pewno niedopuszczenie do faktu jest zdecydowanie skuteczniejsze :D

  • Replies 102
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

dolaczam do tych, co sie na metodzie faszerowania baaardzo zawiedli. chcac oduczyc Sabine brania pokarmu z ziemi (zarla wszystko, co bylo do zezarcia) nafaszerowalam jej mieso:

- pieprzem

-chili w proszku

- sosem chil

- tabasco

rozrzucilam te "smakolyki" w ogrodku. zezarla, oblizala sie i wyraznie miala ochote na wiecej :evil:

natomiast kradziezy jako takiej nigdy nie dokonala (chopc na poczatku probowala) - po prostu od poczatku bylo jasno postawione, ze ludzkie jedzenie nalezy do ludzi. pojela to w mig (zaznaczam, ze trafila do mnie jako ok. 6 letnia - wyglodzona - suka, nie bardzo rozumiejaca co wolno, a co nie).

Posted

Ja stosowałem metodę banalnie prostą.

OD MAłEGO Argo był strofowany za podejmowanie czegokolwiek CZEGO ja mu nie dałem.

Nigdy nie dostwał do zabawy butelek plastikowych. 8)

ZAWSZE to CO było z folią, plastikiem - było FE!.

I tak zostało do dnia dzisiejszego. :D

BTW.

Żadnych 'wzmacniaczy' smaku lub zapachu typu pieprz itd. nie stosowałem.

Efekt jest taki, że w zlewozmywaku odmraża sie mięsko dla 'rudzielca'.

a ON jego 'nie tyka'.

Śmieci nie rozgarnia po podłodze coby SPRAWDZIĆ co TAM JEST.

... JEDNYM SŁOWEM sielanka :roll: :lol:

:wink:

Posted
po prostu od poczatku bylo jasno postawione, ze ludzkie jedzenie nalezy do ludzi. pojela to w mig

a jak tego dokonalas?

wiesz co, jakos tak samo sie dokonalo :wink:

kiedy jadlam, a Sabina probowala sie zblizyc przestawalam jesc i intensywnie sie w nia wpatrywalam. odwracala wtedy glowe. mnie to nie wystarczalo, bo wciaz byla za blisko, wiec wciaz sie w nia patrujac wydawalam jakis gniewny dzwiek (takie jakies prychniecie), czasem wstawalam i przyjmowalam "wladcza postawe". zazwyczaj troche sie wtedy odsuwala. jesli jednak wciaz uznawalam, ze jest za blisko, dodawalam "fe!" i zamaszysty gest dlonia w kierunku np. drzwi. wtedy to juz zazwyczaj ja wymiatalo z pomieszczenia :lol:

a jak skonczylam jesc, to szlam do niej, chwalilam i rzucalam jakis kasek.

podobnie robilam w przypadku jej proby zblizenia sie do stolu, na ktorym stoi jedzenie. pokazywalam, ze to MOJE zarcie i suce nic do niego.

Posted

A mnie dziś o świcie zbudziły wymiotne dźwięki wydawane przez naszego młodszego psa. Okazało się , ze zwrócił pół orzecha włoskiego ( cud , że się przy tym nie udławił). W głowę zachodzę skąd go wytrzasnął ( na spacerkach nie zjada nic oprócz trawy - a i to nie często) , a w domku orzechów już nie ma bo zostały zjedzone. Chyba , ze się jakiś uchował w jakim ciemnym kącie???

Posted

asher...ja tak robie - nie wyobrazam sobie, ze ja cos jem - cokolwiek, czy batonik czy obiad - a pies siedzi przy mnie. Zawsze zostaje odganiany, do tego samego namawiam rodzine...ale pies nadal nie lapie, ze przy obiedzie sie nie stoi obok stolu, ze na blacie jest NASZE jedzenie nie JEGO:( staram sie ja tego nauczyc od poczatku jak jest u nas, czyli 4 m-ce i nic...o tyle dobrze, ze nie bierze naszego jedzenia przy nas. Ona ma juz 11 m-cy

Posted

Agnes, naucz ją waruj-zostań i potem w czasie posiłku, niech robi waruj-zostań z daleka od stołu (ale na widoku, żebyś mogła poprawić za każdym razem, jak wstanie). Po Waszym posiłku, jak już wszyscy wstaną od stołu (a ona ciągle leży) - podejść do niej i dać nagrodę.

A co do pułapek na blaty, o które również kiedyś pytałaś, to jeszcze pomyślę i napiszę. Ale takie pułapki muszą być ustawiane w czasie waszej obecności, a nie jak Was nie ma - chodzi o to, żeby psu NIGDY nie udawało się czegokolwiek sciągnąć. Oczywiście najlepiej nigdy nie zostawiać nic do sciągnięcia - a już w czasie szkolenia jest to całkowicie niedopuszczalne, bo jak pies raz dostanie nagrodę za wskoczenie na blat (w postaci upolowanego smakołyka) to dalej będzie próbował...

Posted

Flaire, Aza umie napewno siad zostan, z warowaniem roznie bywa - nie zawsze wytrzymuje dluzszy czas w tej pozycji...Tylko to ja ja wszystkiego ucze i ona przy mnie robi bardzo fajnie komendy, ale jak rodzice czegos od niej wymagaja to musza kilka razy powtarzac, az do niej cos dotrze.

Oczywiscie bede robic jak mowic przy posilku, tylko jak powiedziec rodzinie, zeby tego samego wymagala od psa?Tak samo jak robie jedzenie w kuchni pies nie ma prawa wejsc do kuchni (chyba, ze ja zawolam), ale rodzice juz tego nie pilnuja i Aza robi wtedy co chce:(

Denerwuje mnie takie podejscie, bo po co chodzilam z sunia na szkolenie, po co ja wszystkiego ucze jak rodzina tego nie pilnuje? I dzieki temu Aza najlepiej slucha sie tylko mnie

A co do pułapek na blaty, o które również kiedyś pytałaś, to jeszcze pomyślę i napiszę.

dziekuje:)

Posted
Flaire, Aza umie napewno siad zostan, z warowaniem roznie bywa - nie zawsze wytrzymuje dluzszy czas w tej pozycji...
Czy siad, czy waruj - nie ma znaczenia. Napisałam waruj, bo większość znanych mi psów właśnie w tej pozycji wytrzymuje dłużej.
Oczywiscie bede robic jak mowic przy posilku, tylko jak powiedziec rodzinie, zeby tego samego wymagala od psa?
Tu już nie potrafię Ci poradzić, bo to szkolenie rodziny, a nie psa :wink: . Może skończyć się tak, że pies inaczej zachowuje się z Tobą, a inaczej z innymi.
Posted

Flaire, wlasnie nie wiem jak dotrzec do rodziny:( i tak jest o tyle dobrze, ze nie tylko ja z nia wychodze nie tylko ja ja karmie, wiec Aza jako tako slucha sie rodzicow, ale nie tak jak mnie:(

  • 1 year later...
Posted

Ja mam ten sam problem z moją psiną 20 listopada skończy 4 miesiące i żyje według jednej zasady "wszystko co jest w zasięgu mojego pyszczka jest moje".
Kradnie ze stołu, z szafek, kradnie z worka na śmieci i nie zawsze jest to jedzie. Mogą być też torebki foliowe, ręczniki materiałowe, chusteczki papierowe, papier toaletowy, szklane figurki poprostu wszystko.
Ostatnio wlazła do śmieci pobiła słoik po majonezie i przeżówała kawałek szkła naszczęście nic sobie nie zrobiła.
Dotego robi to zarwno kiedy nie ma mnie w pomieszczeniu jak i wtedy gdy jestem z nią w pokoju, wystarczy że się odwrócę na chwilę a jak jest coś dobrego na stole to już zmora włazi na stół.
Jak tylko ją przyłapię na kradzieży natychmiast ją karcę. Będę musiała popróbować sposób z hałasem może to zadziała.
Mam tylko jeszcze jedno pytanie co mam zrobić w momęcie gdy przyłapię ją na konsumowaniu zdobyczy?
W wieku około 2 miesięcy ukradła ze stołu całą wędzoną makrelę wyszłam tylko na chwilę do łazienki jak przyszłam to większą połowę już zjadła. Oczywiście wkurzyłam się bo to był jej pierwszy raz i odrazu chciałam jej zabrać zdobycz. Niestety okazało się to nie takie proste bo zmora jak zobaczyła że do niej podchodzę zaczeła na mnie warczeć i to nie jak szczeniak ale było widać że jest bardzo zła oczywiście po skarceniu przestała warczeć i pozwoliła mi zabrać zdobycz. I teraz nie wiem czy w takiej sytuacji mam zabierać to co ukradła czy może pozwolić jej zjeść to i dopiero potem ją skarcić?
Dodam jeszcze że trafiła do mnie w wieku 6 tygodni pewien pan oddawał psiaki po swojej suni na bazarze tylko ona została i ogólnie była w dobrym stanie ważyła niecały kilogram ale widać było że nie głodowała i teraz też nie głoduje jedzenia ma pod dostatkiem i teraz już waży 10,5 kg.

Pocieszające jest to że nie tylko ja nie mogę sobie z tym problemem poradzić.

Posted

U nas problem jest... szczególnie, ze te małpy przy mnie nic nie ukradna, ale wystarczy spuścić je na chwilę z oka:shake: Mila to wielki odkurzacz- no fakt- to 20 kg niedowagi zrobiło swoje... a Aksa kradnie tak raczej dla rozrywki, bo nie tylko jadalne- m.in. zeżarła gips i papier toaletowy:angryy:
Na spacerze jest śmiesznie- Mila usiłuje pochłonąć co się da i z niechęcią oddaje. Za to KrAksa w efekcie uczenia oddaj (bo porywała wszystko absolutnie i usiłowała zmamlać)- każdą zdobycz tryumfalnie przynosi do stóp- co jest do zniesienia w przypadku śmierdzącej kości, ale kiedy zaaportowała żywego jeża....:evil_lol:
Pao z wiekiem zrobił się wybredny i sam nie kradnie bo nie lubi, natomiast nauczył obie suki otwierać lodówke, a ostatnio "częstował" Aksę moim ciastem- specjalnie zrzucił je z biurka...:angryy:

Posted

To ja chyba wyjdę na sadystkę, jak napiszę, że po pierwszej próbie żebrania przy stole zaczęłam Bertę przywiązywać w okolicach jej posłania:oops: . Po 2 tygodniach mieliśmy problem z głowy. Ona nie kradnie ze stołu, ale z miski drugiej suńki wyjada namiętnie, dlatego Nadi, która całe życie była niejadkiem i kolację jadła do rana (mieląc po 3 chrupki co 10 minut, a czasem jeszcze przez cały następny dzień) teraz zjada od razu. No i Nadi się zapasła, a Berta - łakomczuch, jak Nadi się tylko na chwilkę odwróci to biegnie i podkrada jej z miski. Nadi najpierw ją goniła, ale teraz jakoś udaje, że nie widzi:evil_lol:
Tak na marginesie - kocie miski zawsze stoją wysoko bo nawet niejadek Nadi zawsze uważała, ze kot ma wszystko lepsze - nawet wodę:cool3:

Posted

Cóż, ja zawsze jem w towarzystwie psów, bardzo to lubię. Sama je wołam, że juz śniadanko, obiadek. Zawsze mam dla nich przygotowany jakiś smakołyk, który dostają, kiedy ja wyliżę już talerze. Grzecznie czekają. Uwielbiam te wielkie oczy i skupione miny, absolutną ciszę i chwile wyczekiwania.
Może dzięki temu, że wiedzą, iż zawsze coś dostaną, nie ma problemu z kradzieżą jedzenia ze stołu lub z szafek. Po co kraść, skoro i tak, kiedy przyjdzie na to pora, coś od pańci dostaną.

Posted

Oj moja też kranie :D Ale nie tylko jedzenie:cool3: Ogólnie to jest chyba kleptomanką... :roll: Zbiera od ludzi ulotki na ulicy, wyciąga ludziom z kieszeni rozne rzeczy, na szkoleniu podkrada innym psiakom z torebek smakolyki... Jem z nią wszystkie posiłki i przy nich zajmuje honorowe miejsce przy stole :oops: Nie rusza jedzenia przy mnie, ale czasami ten jęzorek wystawi bo akurat da sie polizac, albo zagląda do szklanki :roll: Wiem jedno.. jakbym zostawiła ją z zastawionym stołem to wszystko byłoby przynajmniej polizane:lol: Na ulicy z kolei wyrywa rekawiczki z rąk, na rynkach zbiera z roznych straganów... Ludziom zagląda do toreb :shake: Dnia pewnego ktos mi powie, ze specjalnie ją szkoliłam :roll:

Posted

KAŚKA napisał(a):
Cóż, ja zawsze jem w towarzystwie psów, bardzo to lubię. Sama je wołam, że juz śniadanko, obiadek. Zawsze mam dla nich przygotowany jakiś smakołyk, który dostają, kiedy ja wyliżę już talerze. Grzecznie czekają. Uwielbiam te wielkie oczy i skupione miny, absolutną ciszę i chwile wyczekiwania.


Ja nie lubie żebrzącej miny ;-) Dlatego nigdy nie daję psu kiedy żebrze. Nie znaczy to że nie daję przy stole - daję czasem, ale nie wtedy kiedy żebrze :-) Nagradzam za to za leżenie daleko od stołu, np. w progu - rzucam jedzenie.

Jeśli chodzi o kradzieże, to Wika ma naturę eksploratora, poszukiwacza ;-) co generalnie jest fajne, ale nie zawsze. Dlatego u mnie w domu staram się nie zostawiać nic na stole kiedy wychodzę na dłużej w kuchni. U rodziców w domu, gdzie trudno nauczyć wszystkich spełniać ten warunek, pies ma zakaz wstępu do kuchni. Kładzie się w progu i czeka aż coś spadnie.

Posted

Mam to samo:roll: Dziś poszłam na chwile do kuchni zamknąć okno i dać innym zwierzakom jesc, Erga zostala w salonie. Wchodze a tależ z rosolem na krawędzi stolu sie trzyma no i oczywiście pusty. Erga udaje ze spi, ale jednak slady łap na stole zostaly
wrrrr

Posted

goldenka245 napisał(a):
*luthien* wiesz jestem odpowiedzialną właścicielką BARDZO wychowanego psa (który ciągnie na spacerze):cool3::evil_lol:

a co to ma do tematu, o kradnięciu jedzenia?:roll:taaaaa:lol:

Guest Mrzewinska
Posted

Moje wszystkie kolejne psy podobnie jak psy Kaski asystuja mi w kuchni. Przy jedzeniu tez. Od malego byly uczone jak maja zachowywac sie w kuchni. Nauczone, ze najlepsze zarcie lezy na stole, a pies dostanie nagrode za spokojne lezenie pod stolem czy obok stolu. Tak dlugo, poki nie zawolam. I dlatego moge na stole zostawic wszystko co jadalne - pies nie tknie, chociaz ma dostep do kuchni.
Nie trzeba bylo karac - wystarczylo nauczyc za co jest nagroda.
Jedyne co pies w tej chwili kombinuje - to bedzie siedziec przed stolem, na ktorym cos zostawilam (zarcie jest dostepne, pies w kuchni, ja w pokoju) - i szczeknie informacyjnie, wzywajac mnie do rozwiazania problemu. Czy to mozna zjesc, czy lepiej schowac:lol:
Zofia

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...