hebanka Posted November 19, 2008 Posted November 19, 2008 witam mój chłopak a raczej jego ojciec ma jamnika(suczka około13 lat), Psina ma wiele malych guzków a na brzuchu w okolicach tylnych łapek ma wielkości więkdzej od pięści dorosłego człowieka(!). Guz przy chodzeniu ociera się o ziemie i na jego spodzie ma jakby rane. Ojciec mojego kolegi powiedział, że nie będzie psa ciął, i że operacja nie wchodzi w grę, bo go na to nei stać(jacyś znajomi powiedzieli mu, że kosztować to będzie okolo1000zł,bo potem pies musi zostać w klinice ileś tam dni.) Człowiek jest dziwny i w te tłumaczenia za bardzo mu nie wierzę, ponieważ nawet nie był z nią u weterynarza! Bardzo mi żal jej jak ją widzę a mój chłopak nie moze nic na to poradzić, bo to pies ojca. Czy ktoś miał może takie doświadczenia?Wiem, że guz jest strasznie duży,ale chcielibyśmy coś zrobić na własną rękę. Czy ktoś wie czy tak duże guzy są usuwane? I ile mniej więcej wynosi koszt zabiegu?Chciałabym się dowiedzieć przed zabraniem jej do lekarza, żeby mieć jakąś kartę przetargową u ojca. Proszę o pomoc, bo piesek jest strasznie żywiołowy i radosny i tak żal kiedy patrzy się na tego guza Nie chodzi tu bynajmniej o wyleczenie choroby, bo wiem, że możliwość jest, że to nowotwór złośliwy, ale chodzi o usunięcie go w celu przywrócenia komfortu Psotce. Pozdrawiam Celina mogę dołączyć zdjęcie tego guza jak się postaram pozdrawiam Celina Quote
eurydyka Posted November 19, 2008 Posted November 19, 2008 skad jestescie? w sensie miasta? proponuje przed rozwazeniem operacji sprawdzic pluca (rtg), zeby sprawdzic w jakim stanie jest sunia, zrobic morfologie zanim w ogole bedziecie cos operowac nie zawsze operacja jest wskazana, bo moze bardzo psa oslabic, po to te badania Quote
hebanka Posted November 20, 2008 Author Posted November 20, 2008 jesteśmy z Warszawy. No właśnie chciałabym iść do weterynarza, który potraktuje to poważnie i zrobi co trzeba:) Quote
dii Posted November 20, 2008 Posted November 20, 2008 Bez wizyty u weta trudno stwierdzić co to za guzki :shake: i jaki jest stan psa ( czy nadaje się do operacji , ma zdrowe serce , etc.) Oczywiście , że badania i operacja kosztują. Ps. Moja sunia miała operację w wieku 11 lat i dobrze ją zniosła . Quote
gusia0106 Posted November 20, 2008 Posted November 20, 2008 hebanka napisał(a):jesteśmy z Warszawy. No właśnie chciałabym iść do weterynarza, który potraktuje to poważnie i zrobi co trzeba:) No to macie szczęście bo w Warszawie przyjmuje najlepszy psi onkolog. Dr Darek Jagielski www.bialobrzeska.waw.pl Na pewno trzeba jej zrobić ogóle badanie krwi (eurydyko, pamiętasz ile kosztuje? Ja zawsze płacę kompleksowo i nie wiem ile takie badanie kosztuje ;) ) + prześwietlenie płuc. Koszt peracji jest bardzo indywidualny. Z tego co pamiętam u mojego Varia operacja usunięcia śledziony kosztowała 550 zł. Półtora roku temu prawie. Idźcie z nią koniecznie do weterynarza.... Quote
eurydyka Posted November 20, 2008 Posted November 20, 2008 robilismy Fenderowi ostatnio komplet badan krwi, naprawde max duzy i poszlo 110 zl, ale za jamniczek morfologie plus ALAT, ASPAT placilismy chyba 60 zl koniecznie wybierzcie sie na Bialobrzeska (Ochota), jak do dr Jagielskiego na rezerwowa liste nie przyjma to idzcie do dr Bednarowicz im szybciej tym lepiej, jutro po poludniu sa oboje Quote
hebanka Posted November 20, 2008 Author Posted November 20, 2008 dziękuję bardzo za rady, pójdziemy jak tylko się uda... i jak najszybciej:) Quote
eurydyka Posted November 20, 2008 Posted November 20, 2008 tylko nie traccie czasu na innych lekarzy, koniecznie dr Jagielski albo dr Bednarowicz (dzieki nim zyje moj pies chory na chloniaka) Quote
gusia0106 Posted November 20, 2008 Posted November 20, 2008 Eurydyko, a słyszałaś coś na temat dr Micunia?:roll: Przyjmuje na Powstańców chyba Quote
eurydyka Posted November 20, 2008 Posted November 20, 2008 pisza ze tez swietny na naszym forum chloniakowym ale nie mialam mozliwosci poznac Quote
hebanka Posted February 5, 2009 Author Posted February 5, 2009 Witam dawno nie pisałam,ale dopiero zebraliśmy pieniądze na operację i od wtorku już po wszystkim. Dziękuję wszystkim za pomoc. Byliśmy u doktor Bednarowicz, a kiedy doktor Karewicz parę dni później zobaczyła Psotkę jak byliśmy na badaniach (miała mieć termin dopiero na jutro) powiedziała, że nie da jej tak czekać i wzięła ją od razu. Co prawda ma przerzuty do klatki piersiowej,ale chcemy spróbować i dać jej trochę swobody i komfortu do samego końca:). Od tamtego czasu przybyły dwa malutkie guzki na brzuszku dlatego miała wycinane wszystko za jednym zamachem i ma dużą bliznę(prawie przez całą długość brzuszka), ale trzyma się dobrze. Je i biega sobie powoli ale radośnie.:multi: Guzy miały jakieś 2,5kg! Jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy Nam pomogli. Dam znać jak będzie niedługo jak już blizna się zagoi:) Quote
hebanka Posted February 5, 2009 Author Posted February 5, 2009 aha i zapomniałam dodać o jednym... Psotka zachowuje się zupełnie jak wtedy kiedy miała urojoną ciążę(bo byla dopuszczona miała szczeniaki i po jakimś czasie miała urojoną ciążę, ale to było parę lat temu) Chodzi ciągle po mieszkaniu i piszczy(przestaje jak się ją przytula) i chodzi ciągle w pyszczku nosząc gumową zabawkę Pana Pora... mam nadzieję tylko, że jej to nie wpłynie na zdrowie i samopoczucie pooperacyjne. Zastanawiamy się tylko czy to spowodowane jest sterylizacją,którą przy okazji miała czy może myślała, że jest w ciązy bo bylo jej tak ciężko z tym guzem, choć brzmi to niewiarygodnie. Pzodrawiam Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.