Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 206
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

mru napisał(a):
boże, Maksiu...

takie kiepskie miałeś życie...
na koniec Cię ktoś przynajmniej pogłaskał i się Tobą zainteresował...
no i tu miałeś swoje miejsce.
śliczny byleś.

tak mi przykro :-(

Posted

na stronie wolontariuszy z Palucha również widniał... dostałam dzis dwa maile z pytaniami o niego. Jeden od dziewczyn z Palucha a drugi od jakiejs babki czy by sie z psami dogadał...

Posted

Juz mialam sie tu rzucac.... Ale.... (*).... Ciesze sie, ze znalazl sie jakis madry- ktory postanowil pieska uspic, a nie szukal mu na 2 miesiace domu.... Ktos srocil mu cierpienie- i chwala mu za to.

Posted

Na wątku mojej Zarki przeczytałem dzis post by pomóc psiakowi .... teraz juz jest za TM ....
Szkoda .... choć wiem co to choroba ( nie tylko psia ) i wiem co to ból i niemoc ...szkoda ....
Bleki mój przyjaciel który był ze mną 15 lat też już za TM i może ktoś powie że to brak uczuć ale On juz bez bólu bez niemocy za TM i lżej mi jakoś bo wiem że już nie cierpi....
I ja tam kiedys znajdę szelmę .....
Może tak lepiej ? ....
choć szkoda .....

Posted

Jakie to straszne, że Maksio nie znalazł domu na ostatnie chwile życia :placz:
Biegaj sobie po Tęczowych Łąkach kochany (*) przynajmniej już nic Cię nie boli :-(

Posted

[quote name='dczn']
Juz mialam sie tu rzucac.... Ale.... (*).... Ciesze sie, ze znalazl sie jakis madry- ktory postanowil pieska uspic, a nie szukal mu na 2 miesiace domu.... Ktos srocil mu cierpienie- i chwala mu za to.

dokładnie dczn


Posted

Mariolka pisała co wetka wcześniej mówiła, Maks nie cierpiał! Gdyby było inaczej to by już dawno był uśpiony. Waszym zdaniem ten pies nie zasługiwał na ostatnie chwile szczęścia przy boku swojego człowieka? Jasne, że najłatwiej jest być mądrym przez internet nie znając sprawy i nie widząc psa który chciał żyć.

Posted

właśnie, nie piszcie niemiłych rzeczy, bo nikogo to nie oburzy ani nikogo nie obejdzie i tak Wasza mądrość teraz...

super, że myślicie tak a tak,
ale to nie ma znaczenia.

Tu Maskiu nie żyje i już. I to jest jego miejsce, a nie na jakieś z dupy uwagi.

widział go kiedyś ktoś z Was? nie. no właśnie... trzeba było pojechać, zabrać go na spacer, pogadać z wetem i wtedy oceniać.

albo zaprowadzić na uśpienie.




chyba, że źle Wasze wypowiedzi zrozumiałam, bo teraz tak myślę, że mogłam...

Posted

Nie kłoćmy się choć teraz, u Maksia. To już nie ma znaczenia.
Maksiu - poszukaj tam Maksi i powiedz, że bardzo ją kocham. Nadal. I zawsze.
Już nic nigdy nie będzie cię bolało i nikt nie zrobi ci krzywdy.

Ale żal!!! ['] ['] [']

Posted

[quote name='siekowa']Mariolka pisała co wetka wcześniej mówiła, Maks nie cierpiał! Gdyby było inaczej to by już dawno był uśpiony. Waszym zdaniem ten pies nie zasługiwał na ostatnie chwile szczęścia przy boku swojego człowieka? Jasne, że najłatwiej jest być mądrym przez internet nie znając sprawy i nie widząc psa który chciał żyć.

Najłatwiej też napisać " WY " lub " Waszym zdaniem " ... Moim zdaniem nikt nie miał na myśli że psiak nie zasługiwał na ostatnie chwile w domu i przy człowieku .... Jeśli zaś Twoje słowa miały być skierowane także do mojej osoby to zapewniam, jest mi przykro że psina odeszła nie przy człowieku i w ciepłym domu a intencją moją było bardziej to że "GDYBY" miał cierpieć to .... Nie napisałem że cierpiał i choć w Jego sprawie jestem świerzy to wolałbym nie czytać że tylko przed komputerem człowiek jest mądry .... I piszę to nie jako ekranowy pseudo przyjaciel zwierząt ale jako wolontariusz i opiekun starszej schorowanej suni po przejściach ( z nowotworem włącznie )

Ją też zabierałem ze schronu z przeswiadczeniem że może nie przetrzymać zbyt długo oraz ze świadomością w jakim jest stanie ....

Pozdrawiam serdecznie i życzę nie wyciągania pochopnych wniosków ew. przy oskarżeniach precyzować dokładniej do kogo Nasze wypowiedzi są adresowane ....
ps. a wchodząc na ten wątek chciałem właśnie zaproponować moją dla psiaka pomoc ... szkoda że za późno , niby jeden dzień .... ale i to można przeinaczyć lub jako kłamstwo po sprawie przyjąć ...

Posted

Najgorsze jest to, ze po raz drugi sie spoznilismy...
W azylu ciagle sa Mocart( z podpisu Siekowej) czy Forest. Oba stare, prawie gluche albo slepe, bez szans na adpopcje.

I mysle ze pieniadze, ktore zbieralismy dla Maksika zostana przekazane wlasnie na szukanie DT/hoteliku dla nich.

Posted

Rafal StWola moje słowa były skierowane do dczn i oktawia6 a chodziło mi oczywiście o tą wypowiedź

Ciesze sie, ze znalazl sie jakis madry- ktory postanowil pieska uspic, a nie szukal mu na 2 miesiace domu.... Ktos srocil mu cierpienie- i chwala mu za to.


Aniu niestety nie po raz drugi :(

Posted

Witam wszystkich,

ponieważ niektórzy nie znali Maxa i nie wiedzą jak przebiegał jego pobyt w Azylu, to ja chętnie o tym opowiem.
Maxa odebrałam osobiście ze szpitala na SGGW na początku października. Wyglądał jak kupka nieszczęść, oprócz tego, że był w połowie łysy i wymęczony chorobą, to jeszcze do tego był wychudzony i nie miał siły dojść do auta oddalonego o jakieś 150m. Wtedy nie wiadomo było jak długo jeszcze będzie żył, codziennie przez okres 2 tygodni był smarowany Novoscrabinem, świąd ustał, wszystkie ranki się wygoiły. Max miał też zapalenie spojówek, leczone maxitrolem, 2 razy dziennie dostawał karmę hepatic z : 2 tabl. sylimarolu, 2 tabl. heparegenu, 1 raz dziennie dostawał : 1 tabl. heppatilu i ranigastu, oraz encorton poczynając od 1 tabl 10mg skończywszy na najniźszej terapeutycznej dawce 1/3 tabl. Przez piewsze dni pobytu w Azylu dzielił boks z bardzo sympatyczną sunią, z którą dobrze się dogadywał. Uwielbiał kłaść się przed budą i obserwować co dzieje się dookoła. Szczególnie wtedy, gdy świeciło słoneczko, widać było, że sprawia mu to zadość. Gdy nastały chłodniejsze dni został przeniesiony do ciepłego pomieszczenia. Jednak choroba zaczęła dawać znać o sobie, dwa tygodnie temu doszło u Maxa do serii wzdęć z biegunkami, oczywiście były leczone, ale od tamtego czasu Maxik słabł, to była tylko kwestia czasu.......

Od razu mówię, aby nie było, że trzymaliśmy cierpiącego psa, otórz sam nowotwór wątroby nie boli, jeśli zmiany nowotworowe lokalizują się w miąższu, ponieważ miąższ nie jest unerwiony. Jesli nowotwór nacieka na torebkę wątroby zaczynają się reakcje bólowe. Max miał raka zlokalizowanego w miąższu, dlatego pozwalaliśmy mu cieszyć się kolejnymi dniami tak cennego życia. Od kilku dni Max zaczął robić pod siebie (biegunka świadcząca o zaburzeniu wydzielania żółci), o czym wcześniej nie było mowy. Zaczął się zataczać i przewracać co było skutkiem " naćpania się" toksynami znajdującymi się w organiźmie ( niewydolna wątroba nie jest w stanie metabolizować produktów przemiany materii i organizm sam się truje). Do tego doszło do pojawiania się obrzęków ciastoinowych na kończynach, oraz wolnego płynu w jamie brzusznej świadczących o niewydolności układu krążenia.... wątroba była tkliwa... myślę, że decyzja o eutanazji była słuszna, tym bardziej, że nie można było podać leków przeciwbólowych, które dodatkowo nie obciążyłyby chorej wątroby.

Byłam przy Maxie do końca, głaskałam go po głowie, nie cierpiał, odszedł spokojnie i bardzo szybko....

Pozdrawiam wszystkich, którzy przejęli się losem Maxika.

Posted

Zapomniałam!!!!!!!!!!
BARDZO DZIĘKUJĘ DZIEWCZYNOM Z ANIOŁA ZA SZUKANIE DOMKU DLA MAXA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! JESTEŚCIE ŚWIETNE!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...