Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 299
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • 1 month later...
  • 4 months later...
  • 5 months later...
Posted

Zaginęłyśmy w akcji. : o
A więc mam foty z pierwszego wyjścia na śnieg z dwóch tygodni przed:

[IMG]http://wd10.photoblog.pl/np5/201012/5A/81141179.jpg[/IMG]

[IMG]http://hyy.pl/images/94dgo.jpg[/IMG]

[IMG]http://hyy.pl/images/43dogo.jpg[/IMG]

[IMG]http://wd10.photoblog.pl/np5/201012/2A/81269629.jpg[/IMG]

[IMG]http://wd8.photoblog.pl/np4/201012/3F/81221837.jpg[/IMG]

:loveu:

U nas było po staremu do ostatniego Czwartku/Piątku, gdy Leja zaczęła być osowiała, nie chciała jeść, nie reagowała, nie chciała iść na dwór. W piątek nie mogła chodzić, leżała i leżała. Myśleliśmy, że to przez stawy bo nic innego nie przyszło nam do głowy. W Sobotę chodziła normalnie, chociaż momentami zataczała się tyłkiem a jak potem zauważyłam to siedziała - owszem ale miała problemy z kładzeniem się. Latałam za nią z kocem i okrywałam ją. Chodziła tylko się napić. Popołudniu w sobotę zauważyłam, że coś sobie liże w jednym z tych 'boczków' co mają psy, okazało się, że nie ma tam sierści i ma jakąś ranę z której się sączyło, ropa? krew? nie da się tego opisać. Pokazałam mamie, która stwierdziła, że to może jakiś wrzód był czy coś. W Niedziele dalej się sączyło, pojechali do weterynarza którego nie było. W poniedziałek mama była u bratowej w szpitalu ale że nie rodziła wcześnie (jak sadze na całe szczęście...) to wróciła na trochę do domu i pojechałyśmy do weterynarza. Pani weterynarz powiedziała, że ktoś ją postrzelił śrutem z wiatrówki, dała zastrzyki i płyn żebyśmy jej przemywały oraz powiedziała, że gdybyśmy trochę poczekały to ropa by się zrobiła od środka i byłoby zapalenie czegoś tam (za trudna nazwa na mój mózg ;d) i byłoby po psie. Wczoraj byłyśmy na następnych zastrzykach i wet powiedział, że niby to schodzi ale nie wiadomo bo dziś może być dobrze a za parę dni wręcz przeciwnie i, że śrut nadal może być w środku i mamy się z nią pokazać jutro albo w sobotę. Trochę się narobiło. Ale ważne, że Leja odżyła, znów ma apetyt, chce wychodzić na dwór. :multi:

i na zakończenie takie dwa zdjęcia:

[IMG]http://wd3.photoblog.pl/lvp2/201012/0A/81317952.jpg[/IMG]

[IMG]http://wd7.photoblog.pl/lvp4/201012/D1/81305906.jpg[/IMG]

Posted

jej świetne te dwa kończące
Lejek oczywiście kochany :)
matko, skąd u Lei by się poszczał wziął? w każdym razie życzę powrotu do zdrowia, żeby już było tylko lepiej :)

Posted

[quote name='Avaloth']jej świetne te dwa kończące
Lejek oczywiście kochany :)
matko, skąd u Lei by się poszczał wziął? w każdym razie życzę powrotu do zdrowia, żeby już było tylko lepiej :)[/QUOTE]

aaa dziękujemy :) no tak tak oby lepiej. Sama nie wiem skąd, podobno pies mógł nawet nie poczuć i podobno są ludzie którzy strzelają z okien. <zalamka> No ale najważniejsze że nic aż takiego się nie stało. Jutro jeszcze jedziemy odwiedzić weta. :)

Posted

[quote name='Kibaa']aaa dziękujemy :) no tak tak oby lepiej. Sama nie wiem skąd, podobno pies mógł nawet nie poczuć i podobno są ludzie którzy strzelają z okien. <zalamka> No ale najważniejsze że nic aż takiego się nie stało. Jutro jeszcze jedziemy odwiedzić weta. :)[/QUOTE]
matko, porażka :shake:
dobrze ze nic poważniejszego jej się nie stało i że zauważyliście..

  • 2 weeks later...
  • 1 month later...
Posted

Ojej, dzięki dziewczyny :)

U nas po staremu. :) Tzn. po staremu jeżeli nie liczyć tego, że pies mi prawie zszedł przez tabletki na sylwestra od jakiegoś chorego na umysł weta. Ale ważne, że nigdzie nie wychodziłam akurat, bo gdybym poszła gdzieś na sylwka Leja by sie połamała albo pozabijała o ściany nie wiedząc gdzie idzie. Siedziałam z nią do rana. Zaprowadziłam na łóżko, pomogłam wejść, przyniosłam wode a potem ona usnęła i mi sie przysnęło przytulona do niej ;d, czekając aż rodzice wrócą. Byłam naprawdę przerażona, nie wiedziałam co mam robić, okropność. Zdjęć nie mamy ze względu, że Leja dochodziła po tych 'cudownych' tabletkach przez jakieś dwa tygodnie, po dwóch tygodniach dopieroodżyła bardziej zachowując się jak dawna Lejka, i przestali niedawno strzelać petardami, więc chętniej na dwór wychodziale ja choruje teraz bardzo często przez tą pogodę albo nie mam czasu, więc o zdjęcia trochę trudno było :)
Ale ważne, że już jest wszystko okej. :)

  • 4 weeks later...
Posted

Talia - tak to był Sedalin...

Agata - mój tato tam podjechał ja nie miałam o niczym pojęcia, miał zajechać po tabletki ale nie wiedziałam gdzie.

Aganela - no hej hej :)

Kallyna - tak w typie onka :D

Agnieszka - dzięki.

Żyjemy ale mam troche na głowie i jest jak jest. Z Leją po staremu, niedługo będzie trzeba jechać na szczepienie i to by było na tyle :D niedługo może powstawiam foty. :)

Posted

Hello :P
Nie jestem w szkole bo miałam nocne rewolucje i pół nocy przepłakałam z bólu nie mogąc się ruszać brzuch/ból w pasie. Nie wiem co to było ale było straszne.
Leja jak to Leja, aktualnie łazi po domu i spierdziela jak najdalej ode mnie jezeli jestem z aparatem - chyba, że mam coś do jedzenia. W ferie sfociłam ją troszke :) No i dziś i wczoraj ale narazie nie zgrałam jeszcze fot. Będziemy musiały się wybrać na jakiś spacer ale aktualnie pogoda się znowu popsuła a było tak ciepło a wczoraj byłam zajęta cykaniem fot znajomym grającym w kosza i tak jakoś wyszło.
Więc z ferii:

- te jej oczka :>



-nooooseeek eskimosek ;d








- my :>

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...