Isabel Posted November 16, 2008 Posted November 16, 2008 Uff...to, że przeżyła operację daje wielką nadzieję, ale kciuki dalej bardzo mocno trzymane!!! Ciekawe, co odkrył wet w brzuszku Majeczki:roll: Quote
Bella1 Posted November 16, 2008 Posted November 16, 2008 Ja też bardzo mocno zaciskam kciuki , :kciuki::kciuki::kciuki::kciuki: Quote
BIANKA1 Posted November 16, 2008 Author Posted November 16, 2008 To była martwica jelita zaraz za żołądkiem az do wejścia do drugiego jelita , Końce się zacieśniły i zrobił sie balon . Uszkodzone sa trzustka i wątroba . Majeczce potrzebna jest krew . Jeśli we wrocku nie ma , to przywioza jutro krew z Warszawy . Jutro rano zadzwonią , jesli jest tu , to ja pojadę i zawiozę . Jesli nie ma , to sami przywioza bo rano jada do Warszawy . Majeczka ładnie sie wybudza , zostanie w szpitaliku kilka dni . Teraz decydujace są 2 dni po operacji . Krew by ja bardzo ozywiła . Ale dzisiaj nie mamy :shake: Quote
figa33 Posted November 16, 2008 Posted November 16, 2008 jak dobrze ,że się wybudziła:lol: , to bardzo dobrze Quote
Maruda666 Posted November 16, 2008 Posted November 16, 2008 Zrobiłam głośne uffff!! Majeczka chce żyć i na pewno będzie walczyć. Quote
BIANKA1 Posted November 16, 2008 Author Posted November 16, 2008 Dziękujemy za kciuki i prosimy o jeszcze :lol: To był długi i ciężki dzień . Quote
pucka69 Posted November 16, 2008 Posted November 16, 2008 Jutro mam wolne - to cały dzień będę kciuki trzymać ! ps. Bianko - mój mail - pucka@tanieksiazki.com.pl - wiesz po co :cool1: Quote
agnieszkal2 Posted November 16, 2008 Posted November 16, 2008 Dzielna Majeczka:loveu::loveu::loveu: Quote
BIANKA1 Posted November 17, 2008 Author Posted November 17, 2008 Maja odeszła o 6 rano :placz: [*] Quote
GoskaGoska Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 Biedna kicia, ale walczyla dzielnie, szkoda bo byla juz blisko aby wyzdrowiec :-( Quote
Maruda666 Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 Nie wiem co napisać, tak mi przykro. Tyle się nacierpiała biedna kota, a teraz, gdy mogło być już lepiej, to chyba już nie miała sił. Pocieszające jest tylko to, że już nie cierpi. Quote
Isabel Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 Dlaczego:placz:Przecież przeżyła operację:placz:Teraz miało być już tylko lepiej:placz: Tak strasznie żal:placz: Majeczko [*] [*] [*] Quote
BIANKA1 Posted November 17, 2008 Author Posted November 17, 2008 Odebrałam Majeczkę . Ona miała juz tak zniszczone narządy wewnętrzne , trzustke , nerki i wątrobe , ze nie miała szansy . :-( Wet mi powiedział " przeciez pani wie , ze kot to nie pies . Pies moze nie jesc 5-8 dni byle miał wode . Kot po 48 godzinach trawi własne narzady ' Wiem o tym , dlatego własnie tak trudno odchowac zabiedzone kociaki . Nie mam nic córce do zarzucenia , bo biegali po wetach co 2-3 dni , byli u kilku , wydali na jej leczenie z wczorajsza operacja prawie 2 tys. Moge miec pretensje tylko do siebie , ze nie znalazłam choć chwilki , zeby pójsć i na własne oczy ocenic stan Majeczki :cool1:Gdybym to zrobiła to Majeczka by zyła :cool1: Quote
malagos Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 Bianko, zrobiłaś co mogłaś, ogromnie duzo. Strasznie mi przykro. Quote
irysek Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 mozliwe bianko, ze bys moze i zauwazyla wczesniej, ale czy to by pomoglo. moze i tak juz bylo za pozno (mam na mysli to trawienie wlasnych narzadow, co brzmi okropnie) szkoda koteczki, sliczna byla i kochana. bardzo mi przykro. :-( Quote
Poker Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 Bianko,nie wyrzucaj sobie.W końcu to chyba weci zawalili, a nie Ty. Szkoda kici. Quote
oktawia6 Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 [quote name='oktawia6'] [quote name='BIANKA1'] Nie robili jej kontrastu , bo stwierdzili ze nie przeżyje . Ona w moim odczuciu jest w agonii , a corka święcie wierzy , ze to stan chwilowy i że Majka bedzie zdrowa .:cool1: [/quote ten kot umiera-jest w letargu:shake:umrze to mój post z 15....widziałam psy które były już w letaragu-modliłam się by ktoś pozwolił im godnie odejśc-żywe trupy słaniające się odcięte już od rzeczywistości, nie moge czytac "była blisko by wyzdrowiec, wola zycia" skoro widzę trupa kota-z zapdaniętymi gałkami głęboko, w stanie letargu Quote
BIANKA1 Posted November 17, 2008 Author Posted November 17, 2008 Majeczka do konca była świadoma . To co ja brałam za stan agonalny , to było zupełne wycofanie jak była u mnie . To było obce miejsce . Jak tylko córka przyszła , to Majeczka szła w jej kierunku i tuliła sie na rękach . W swoim domu jeszcze w sobote usiłowała wejść na łózko . Nie sikała pod siebie tylko szła na bok . Miała świadomosć co stwierdził wet jak pojechałysmy z nia na klinike , dlatego zamiast ja uspic , podjeliśmy ostatnią walkę o jej zycie . Gdyby była nieprzytomna , to bysmy ją natychmiast uśpili . Quote
Isabel Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 Bianko, zrobiliście absolutnie wszystko, żeby uratować Majeczkę, nie rób sobie żadnych wyrzutów, to że się nie udało, to dlatego, że człowiek niestety nie jest wszechwiedzący i wszechmocny:shake: Zastanawiam się, co spowodowało tę martwicę jelita, czy to w wyniku tej wcześniejszej operacji przepukliny? Quote
halbina Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 Tak mi przykro, Bianko, choć też miałam świadomość, że taki koniec jest raczej nieunikniony... trzeba jeszcze powiadomić Jolę K. Kociak przyjechał do mnie z Żywca, to podopieczna Joli. Maju [*] biegaj za TM, kiedyś znów będziemy razem... kiedyś Twoi Państwo i ja dołączymy do ciebie... :-( :-( :-( Quote
Jola_K Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 nic nie wiedzialam... ta mi przykro, ogromnie :placz: dziekuje wam za walke o nia i za te szczesliwe chwile, ktore dostala od was, za ten rok... Bianca, podziekuj corce za wszystko pamietam je obie, moje wiewiorki ogromny zal ['] ['] Quote
halbina Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 Jolu, pozwolisz, że przekleje na wątek Majeczki to, co napisałąś w grudniu 2007 roku: Napisał Jola_K kotki sa u mnie to dziewczynki, czarna i bura raczej maine coona przypominaja niz persa ;-) zabralam je odrazu do weta dostaly srodek na robale i frontline na siersc obcieto im pazurki kotki nie umieja korzystac z kuwety! przyuczam je intensywnie z wywiadu wynika ze baba ma kocura i kotke, oba dlugowlose, rozmnaza je na zyczenie sasiadow, ktorzy zamawiaja kociaki po te dwa, chociaz zamowione nikt sie nie zglosil no kur....... szlag trafia! :angryy: wczoraj byla mowa tylko o jednej-czarnej, bo bura byla zamowiona, ale po konsultacjach w domu, gdzie to stwierdzno ze persy zagryzaja w nocy male dzieci (!) (a jest w tym niedoszlym domu 4ro miesieczny dzieciak), zrezygnowano z pomyslu jego adpcji wiekszych bzdur chyba nigdy nie pisalam jeszcze na forum :roll: koty jak oporzadze, bo sa nie "wyjsciowe", to obfoce, teraz nie wygladaja dobrze, pozlepiana siersc od preparatu na pchly i odchodow aha, nie maja dwoch miesiecy, wet oszacowal je na 3 zrobilam im zdjecia, przed chwila doslownie, fotki nie sa rewelacyjne, ale kicie nie chcialy pozowac, a swiatlo mialam kiepskie oto one http://img470.imageshack.us/img470/262/412persicemc7mwx7.jpg pierwsze spostrzezenia - waga kotek: 1,15kg i 1,05kg - kotki nie umieja jesc suchej karmy - nie umieja korzystac z kuwety, na gazete sie zalatwia, do zwirku nie potrafia - kupale takie sobie, ani twarde ani miekkie - czarna kicia kicha! - bura nie kicha - swietnie sie bawia, poluja na siebie - przy dotknieciu, wystawiaja ogon w pion i zaczynaja mruczec - sa ciekawskie - nie znosza samochodu i jazdy nim maksymalna ilość zdjęć w poście to 5. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.