Joodith Posted November 9, 2010 Posted November 9, 2010 Dziękujemy za zdjęcia, łezka radości w oku się kręci :calus: Quote
Jo37 Posted November 9, 2010 Posted November 9, 2010 Zauważyłam ,że Misia zaistniała na dogo dwa lata temu 11 listopada. Quote
Jolanta08 Posted November 9, 2010 Posted November 9, 2010 A 23 stycznia była już z nami w domu :lol:.Pamiętam jak weszła,rozejrzała się ciekawie ,coś niecoś zjadła i wypiła ( było już baaardzo późno) weszła do koszyka i zasnęła :loveu: Dla niej był to dzień pełen wrażeń. Quote
Tola Posted November 9, 2010 Author Posted November 9, 2010 Jolanta08 napisał(a):A 23 stycznia była już z nami w domu :lol:.Pamiętam jak weszła,rozejrzała się ciekawie ,coś niecoś zjadła i wypiła ( było już baaardzo późno) weszła do koszyka i zasnęła :loveu: Dla niej był to dzień pełen wrażeń. Dla nas tu na dogomanii równiez:cool3: Ale wszytsko poszło dobrze, wzajemna miłosc kwitnie, a to najwazniejsze:loveu: Misia swietniewygląda w wannie z tą minką:cool3: Quote
Jolanta08 Posted November 10, 2010 Posted November 10, 2010 Misia sama wskakuje do wanny ale jest z tego powodu nieszczęśliwa.Dososowuje się do reguł ,co nie znaczy że je akceptuje ,to tak jakby chciała powiedzieć "a niech się to wreszcie skończy".Wspomniałam już ,że nie lubi zimnej deszczowej pogody a i kąpieli też.Stoi w wannie spięta ale grzeczna i cierpliwie czeka na finał a potem przez pół dnia leży obrażona i tylko łypie ślipkami wkoło :lol: Quote
Jolanta08 Posted December 15, 2010 Posted December 15, 2010 Ta mała cholera Misiula nie może odzwyczaić się od dobiegania i ujadania na niektóre duże psy ,leci wtedy na oślep a nas ma gdzieś :mad:Uwielbia bawić się w śniegu a ponieważ znamy jej zapędy więc puszczamy ją wolno bardzo wcześnie rano lub poźno wieczorem by się wyhasała no i mało co a doszłoby do nieszczęścia.Niewiadomo skąd przypałętał się wielki pies tylko w kolczatce bez kagańca i właściciela no i oszywiście ta mała wariatka huzia do niego.Bydlak rzucił się na Misię ale całe szczęście mąż złapał go za kolczatkę i przydusił do ziemi bo inaczej nie wiem co by się stało.Oczywiście zaraz przybiegł właściciel ale mąż nie miał czasu na awantury bo przestraszona Misia zwiała więc pognał za nią.Ta mała cholera odchorowała to zdarzenie ( nic się jej fizycznie ,na szczęście nie stało ,czego nie mogę powiedzieć o mężu bo zranił sobie rękę broniąc Misię ).Nie wiem jak ją tego dolatywania oduczyć czy macie jakieś pomysły? Quote
Joodith Posted December 20, 2010 Posted December 20, 2010 Ojej, serce zabiło mi mocniej. Cieszę się, że Małej nic nie jest i bardzo mi przykro z powodu ręki męża :(. Osobiście nie jestem w stanie udzielić żadnych rad, ale zaraz poszukamy kogoś, kto ma doświadczenie w tej materii. Serdeczne uściski dla Waszej rodzinki i zdrówka dla męża. Quote
evel Posted December 28, 2010 Posted December 28, 2010 Jestem z polecenia Joodith :) Też mam małą schroniskową potworzycę, też dziamgoczącą, też wyrywającą się do dużych psów. Czy Państwo rozważali pracę nad tym misiowym brzydkim nawykiem? Niestety, takie podbieganie jest niebezpieczne - Miśka może w końcu trafić na psa, który jej porządnie przetrzepie kuper za takie zachowanie. Ja na już proponowałabym włączyć do użytku linkę/taśmę treningową 10-metrową, psinę puszczać tylko na lince i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć odwołanie. Najpierw w domu - np. Misia, do mnie (Misia, wracaj, Misia, tutaj czy cokolwiek - ważne, żeby hasło było dla niej nowe i żeby je dobrze skojarzyć). Przy czym za każdym razem na początku nagradzamy psiaka, jeśli przyjdzie na zawołanie. Zawsze musi być pochwała słowna, np. dobry pies, i w większości przypadków (na początku 100%, później powoli schodzimy do jakichś 75%) smakołyk (kulka karmy, kawałek mięska, kawałek suszonego chlebka, cokolwiek, ale malutko, tak "na ząb" ;)). Jeżeli uważamy, że w domu psina przychodzi na każde zawołanie, nawet kiedy nie mamy smakołyka, a tylko ją chwalimy słownie, można zacząć na dworze przy małych rozproszeniach, tj. gdy pies już chwilkę pobiega (oczywiście na lince w razie czego) i w okolicy nie ma psów, biegających dzieci itp. - wołamy, nagradzamy (dobry pies, smaczek do dziobka), puszczamy. Oczywiście, w miarę upływu czasu znowu schodzimy z nagradzaniem jedzeniem od 100 do jakichś 75%. Nagradzamy na zasadzie totolotka - raz tylko hasłem, raz hasłem, piszczeniem, smakołykiem, może zabawką, później znowu tylko hasłem, zabawką, smakiem i tak różnie kombinujemy, żeby pies nigdy nie wiedział co dostanie w nagrodę ;) I tak długo, długo, stopniowo zwiększając poziom trudności. Nie wiem, czy dobrze to opisałam. Bardzo polecam książkę " Aria, do mnie!" - kosztuje jakieś 15zł a porady w niej zawarte pozwalają nauczyć przywołania prawie każdego psiaka. Najważniejsze jest to, żeby poziom trudności podnosić bardzo powoli. Czyli najpierw ćwiczymy bez innych psów, później w obecności jakiegoś spokojnego psiaka, później bardzo powolutku podnosimy poprzeczkę. Najważniejsza zasada - jeśli nie mamy 100% pewności, że pies przyjdzie - nie przywołujemy go, bo "spalimy" sobie komendę. Wtedy właśnie dobrze jest użyć linki - złapać czy przydeptać koniec, pies zorientuje się, że i tak nic nie może zrobić i w końcu zwróci na nas uwagę, wtedy wołamy, jak zaczyna do nas iść chwalimy: super!, dobry pies!, brawo!, jak podleci - czochranko i smaczek. U mnie trwało to bardzo długo, ale w pewnym momencie mogłam odwołać Zuzę podczas biegu do innego psa (o ile nie był to owczarek niemiecki, mam psa rasistę :evil_lol:) ;) Teraz nam się trochę pokiełbasiło przez kilka wypadków z agresywnymi psami no i cóż, muszę zacząć od nowa, ale tak to czasem bywa. Aha, ważne jest też, żeby psa przekonać po prostu, że przewodnik jest najcudowniejszą osobą w kosmosie, zawsze ma jedzonko, zabawki i jest suuuuper. Czy Misia "pracuje", tj. uczy się sztuczek czy komend? Quote
Tola Posted December 28, 2010 Author Posted December 28, 2010 Dziękuję evel, jestes jak zawsze niezawodna:loveu: Myslę, ze Państwo Misi skorzystaja z cennych rad. Ja równiez podrawiam Misiulę i jej Rodzinkę. Quote
Joodith Posted December 30, 2010 Posted December 30, 2010 Dziękujemy pięknie. Mam nadzieję, że cenne rady pomogą w ułożeniu Misieńki. Czekamy na wieści. Quote
Jolanta08 Posted December 30, 2010 Posted December 30, 2010 Bardzo dziękuję za cenne rady i będziemy z Misią pracować ,pracować i jeszcze raz pracować.Rozważaliśmy kupno linki treningowej ale teraz wiem,że nie ma dłużej co zwlekać. Misia ma linkę o dł 5 m którą kupiliśmy by miała więcej swobody a co ciekawe ,nie podbiega do wszystkich dużych psów ( nawet z niektórymi potrafi się pięknie bawić ) więc nie mamy pojęcia czym się kieruje,być może są to jakieś przykre doświadczenia z przeszłości.Święta spędziliśmy u rodziny gdzie jest piesek i było cicho i spokojnie, bez psich awantur :lol: Na pewno będę pisać o postępach Misiuli.Jeszcze raz dziękuję. Życzymy Wam z Misią wspaniałej zabawy sylwestrowej :BIG: Szczęśliwego Nowego Roku który spełni wszystkie marzenia Quote
Joodith Posted December 30, 2010 Posted December 30, 2010 Serdecznie dziękujemy i Waszej cudownej rodzince życzymy w Nowym Roku samych pogodnych dni, zdrówka, pomyślności i duuuużo uśmiechu :calus: i rzecz jasna spełnienia marzeń, tych ludzkich i tych pieskowych :p Quote
Tola Posted December 31, 2010 Author Posted December 31, 2010 Życzę wszystkim samych magicznych chwil w Nowym Roku! Quote
Joodith Posted January 5, 2011 Posted January 5, 2011 Mamy nadzieję, że z ręką męża już lepiej i Misiula troszkę grzeczniejsza... Quote
kaja555 Posted January 5, 2011 Posted January 5, 2011 Miśka się nauczy, tylko mogła by jeszcze powiedzieć, na jakiej zasadzie wybiera psy, ktorych nie lubi :) Quote
Jolanta08 Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 Ręka męża już zagojona bo rany były powierzchowne,nic poważnego.Sama chciałabym wiedzieć czym mała cholernica się kieruje,dlaczego z jednymi psami bawi się i szaleje a innych wręcz nie znosi.Zauważyłam jedynie ,że jeśli jakiś psiak choć raz na nią zaszczeka to ma już u Misi przechlapane :razz: i za każdym razem kiedy się "spotykają" to ta mała złośnica już z daleka zaczyna pyskówkę i próbuje do niego startować.Wczoraj mieliśmy koledę i Misiula była bardzo chwalona przez księdza,jaka to ładna i grzeczniutka psinka :evil_lol: Quote
Joodith Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 Czyli w odpowiednim momencie ukazała swoją anielską stronę :) Quote
Jolanta08 Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 Kochani mam do Was prosbę,za miesiąc wyjeżdżam z Misią za granicę i problem w tym,że Michulec za kazym razem bardzo przeżywa wyjazd,strasznie wtedy popiskuje i płacze nieomal przez całą drogę.Jednak tym razem podróż będzie długa i nie chcę aby podróżnicy się wkurzali zwłaszcza w nocy (jedziemy autokarem)Poradźcie mi jaki najlepieszy byłby środek uspakajający.Wet prpponuje lek w żelu ,nie pamiętam nazwy lub jakiś ludzki odpowiednik ostatecznie coś wybierzemy przed podróżą ale jak uslyszałam jak Misia może reagować to przyznam się ,że ogarnęly mnie wątpliwości.Czy ktoś ma jekieś doświdczenie w tej materii? Quote
evel Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 Może być aviomarin, bo on oprócz działania przeciwwymiotnego ma lekkie działanie uspokajające i nasenne, tylko poradź się weta co do dawki. Mogą też być leki ziołowe, naturalne typu Stresnal, KalmAid w syropie, Stress Out w tabletkach itp. ale to trzeba podawać co najmniej dwa tygodnie przed "wydarzeniem", żeby organizm zdążył się nasycić substancjami aktywnymi. Tylko w przypadku leków ziołowych nie należy słuchać, że to absolutnie nie zadziała - trzeba wypróbować, żeby zobaczyć, bo każdy pies reaguje inaczej, jednak w większości przypadków to naprawdę pomaga. My dzięki ziołowym wspomagaczom przetrwaliśmy pierwszy raz sylwestra normalnie, a nie w wannie :) Quote
Jolanta08 Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 Dzięki za podpowiedź sama myślałam o jekimś ziolowym preparacie bo te skutki uboczne leków uspakajających są niezbyt przyjemne ,rozchwine lapki ,błędny wzrok itp poza tym Misia , nie wiadomo dlaczego ma powiększoną wątrobę i nie chciałabym obciążać jej na dłuzszą metę lekami lekami nawet ziolowymi.Chyba zdecyduję się na Stresnal Quote
Jolanta08 Posted December 25, 2012 Posted December 25, 2012 (edited) Misia rozchorowała się na święta :shake: przedwczoraj zaczęła wymiotować a wczoraj było jeszcze gorzej,więc po południu byłam w weta,Misia została podskórnie nawodniona ,dostała leki i antybiotyk.Niestety w nocy znowu wymiotowała.Byłam dzisiaj w weta i Misia została w szpitalu.Trzymajcie kciuki za zdrowie Misi. Kochani Misia walczy o życie,okazalo się że ma w fatalnym stanie nerki nie wiadomo dlaczgo.Proszę trzymajcie na nią kciuki żeby wyzdrowiała Edited December 25, 2012 by Jolanta08 Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.