GoskaGoska Posted March 20, 2009 Posted March 20, 2009 i co kiou rozmawials z Pani z Gorzowa jaka przez telefon- kurcze naprawde nikogo nie ma co by sie wybrac do Pani? Quote
kikou Posted March 20, 2009 Author Posted March 20, 2009 GoskaGoska napisał(a):i co kiou rozmawials z Pani z Gorzowa jaka przez telefon- kurcze naprawde nikogo nie ma co by sie wybrac do Pani? Pani wydaje się być bardzo rzeczowa, doświadczona, starsza, wie czego chce... rozmawialysmy bardzo dlugo rano z Panią, wie o wszystkich mankamentach naszego chłopczyka, że podobno nie lubi zostawac sam, że sika i kupkuje w mieszkaniu.....ze jest po przejściach,itd. U pani byłby cały dzionek prawie na podwórku, zawsze ktoś jest na posesji więc ten problem odpada.... dla Pani najistotniejsze jest żeby zgodnie żył z innymi Jej zwierzakami, a w tym przypadku powinien się nasz chłopczyk akurat sprawdzić.... Pani podpisze umowe ze mną zgadza się na przed i poadopcyjne wizyty, zastrzegla możliwość oddania go jeśli problemy by ją przerosły...ale nie bez pracy. piszę tak troche chaotycznie bo akurat 5 rzeczy na raz robie...;) w tej chwili wygląda to wszystko nieźle, dość rozsądnie.. Quote
malawaszka Posted March 20, 2009 Posted March 20, 2009 Kikou ale jak to w tej chwili się wybiera? Znaczy, że już jedzie? Matko a ja w nocy dostałam mega bólu pęcherza i umieram :placz: lekarz dopiero od 15 i leżę i zwijam się z bólu :placz: Quote
kikou Posted March 20, 2009 Author Posted March 20, 2009 Pani ma czas jutro na jakieś 80%... być może mogłaby sama z mężem pojechać aż do samego Koszalina.... potem w tygodniu nie mają czasu....potem dopiero kiedyś może znowu w weekend... W związku z tym wydaje mi się że wyjątkowo, ponieważ piesek nie jest bezpieczny w koszalinskim schronisku, możnaby dopuścić do wydania Jej pieska na podst. umowy, a nasza wizyta prtzedadopcyjna stałaby się wizytą poadiopcyjną, po prostu jak znajdziemy osobę z okolicy, odwiedziłaby ona już psiaka na miejscu... Pani zgadza się na wizyty w dowolnych ilościach i terminach.... teraz ja muszę znikać, dopiero późno w nocy opowiem czy całe zamierzenie dojdzie do skutku, generalnie jestem pod telefonem, tylko pomiędzy 16-20 muszę zniknąć z eteru, telefon też będzie wyłączony... Quote
kikou Posted March 20, 2009 Author Posted March 20, 2009 malawaszka napisał(a):Kikou ale jak to w tej chwili się wybiera? Znaczy, że już jedzie? Matko a ja w nocy dostałam mega bólu pęcherza i umieram :placz: lekarz dopiero od 15 i leżę i zwijam się z bólu :placz: jeśli sprawa jest nawracająca po opanowaniu ostrej infekcji... podjadaj jakiś specyfik z żurawiny (jakiś uromaxim albo coś w tym rodzaju żeby było w nim jak najwięcej ekstraktu z żurawiny) świetnie chroni pęcherz i drogi moczowe...uniemożliwia rozwój bakterii;), zapobiegnie ew. powtórce... trzymam kciuki żeby już przeszło.... Quote
zerduszko Posted March 20, 2009 Posted March 20, 2009 kikou napisał(a):W związku z tym wydaje mi się że wyjątkowo, ponieważ piesek nie jest bezpieczny w koszalinskim schronisku, możnaby dopuścić do wydania Jej pieska na podst. umowy, a nasza wizyta prtzedadopcyjna stałaby się wizytą poadiopcyjną, po prostu jak znajdziemy osobę z okolicy, odwiedziłaby ona już psiaka na miejscu... Pani zgadza się na wizyty w dowolnych ilościach i terminach.... Też tak myślę - tym bardziej, że wizyta w poprzednim domu nic nie dała ;) Mam propozycję - w umowie zastrzec, że w razie rezygnacji odwieźć do wroc Quote
czia Posted March 20, 2009 Posted March 20, 2009 ja jestem spod Gorzowa, o co chodzi? mogę sprawdzić dom i to skrupulatnie, a jutro jadę do Kamienia Pomorskiego i wieczorem wracam przez Gorzów, jak pasuje to proszę o kontakt. Jeśli ktoś podwiezie chłopaka do Kamienia to go zabiorę. Quote
czia Posted March 20, 2009 Posted March 20, 2009 można go dowieźć na przykłąd do Nowogardu albo Goleniowa, jak będę wracać po południu, przejmę go na trasie i dowiozę do domku. Z Koszalina do Goleniowa czy Nowogardu to chyba niecałe 100 km. Jestem pod telefonem. Quote
Angelika8 Posted March 20, 2009 Posted March 20, 2009 [quote name='zerduszko']Też tak myślę - tym bardziej, że wizyta w poprzednim domu nic nie dała ;) Mam propozycję - w umowie zastrzec, że w razie rezygnacji odwieźć do wroc Myślę,że dała,bo osoba "robiąca wizytę" zaczęła drążyc temat,a w efekcie znalazła wiele nieprawidłowości.;) Trzymam kciuki. Quote
zerduszko Posted March 20, 2009 Posted March 20, 2009 Angelika8 napisał(a):Myślę,że dała,bo osoba "robiąca wizytę" zaczęła drążyc temat,a w efekcie znalazła wiele nieprawidłowości.;) Chodzi mi o to, że i tak adopcja nieudana :eviltong: Może tym razem będzie odwrotnie, bez wizyty, a adopcja udana :razz: Ps. Angelika8 - mam nadzieje, ze nieodebrałas tego w sensie "wizyta była xle przeprowadzona" itp. Pozdrawiam :) Quote
malawaszka Posted March 20, 2009 Posted March 20, 2009 Jutro jadę na większość dnia do Krakowa na sterylki i zawieźć psy do nowych domów więc trzymam :kciuki: za Ciebie Axelku z całej siły, żeby to już był koniec Twojej tułaczki po świecie!!!! Dziękuję Wam za porady dot mjego pęcherza :oops: :lol: wzięłam nospę i ulżyło mi mocno, byłam u lekarza bo wystraszyło mnie to nie na zarty bo nie miałam jeszcze aż takich bóli nigdy :shake: dostałam lek nolicin i mam nadzieję, że mi przejdzie i że jutro dam radę Najważniejsze, żeby Axel dał radę! Quote
kikou Posted March 21, 2009 Author Posted March 21, 2009 zerduszko napisał(a):Też tak myślę - tym bardziej, że wizyta w poprzednim domu nic nie dała ;) Mam propozycję - w umowie zastrzec, że w razie rezygnacji odwieźć do wroc w umowie z naszą panną poprzednią też jest zapis, że jak rezygnuje żeby odwiozła do wrocławia... problem z tym że wyegzekwowanie tego co umowa zawiera jest bardzo trudne.... jak pokazały ostatnie doswiadczenia.. mam tylko nadzieję że tym razem będzie lepiej.... Quote
kikou Posted March 21, 2009 Author Posted March 21, 2009 z nerwów tłukę się po nocy..... niech w końcu Anił Stróż tego psiaka bierze się do roboty i czuwa już nad nim porządnie..... strasznie bym życzyła naszemu biedaowi, żeby jutrzejsza(dzisiejsza!) podróż była naprawde podróżą do prawdziwego domu, który obdarzy go miłością do końca jego dni... przy okazji, jeszcze raz dziękuje z całego serca wszystkim osobom zaangażowanym w sprawy Axela, bez tej współpracy nie zdołalibyśmy mu pomóc.... szczególnie dziewczynom z Koszalina...Malejwaszce, Jurmarowi i dziewczynom z hotelu, które nie udusiły mnie mimo że zamawiałam i odmawiałam miejsce dla Axela kilka razy i Wszystkim którzy poświęcali swój czas, energie i/lub pieniądze..... :Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose: Quote
GoskaGoska Posted March 21, 2009 Posted March 21, 2009 ale na czym w koncu stanelo - Pani sama po niego jedzie czy jakas inna opcja? kikou widzialas ze czia moze odwiedzic Pani ? Tu nic nie odniesienia co czia pisala - ale mam nadziejé ze nie zostalo to przeoczone? Mam nadzieje, ze bedzie dzis wszytsko ok Quote
malawaszka Posted March 21, 2009 Posted March 21, 2009 Myślę że nowa opiekunka Axelka vel Hektorka nie będzie miała nic przeciwko temu że Wam przekażę wspaniałe wieści - co prawda martwi mnie, że w złym stanie ma stawy i w ogóle, ehhh co ten biedak musiał przejść? Sznaucera Axela-obecnie Hektora, odebralismy i bez problemow dowiezlismy do nas do domu,miala pani racje pies jest wspanialy ino mocno zaniedbany i bedzie wymagal troche czasu by dojsc i do sil i podleczyc w zasadzie wszystkie stawy ale ja jestem dobrej mysli i najpierw go troche poobserwuje nim sie zabiore za leczenie -podleczanie bo o calkowitej sprawnosci to chyba nie bedzie juz mowy ale postaram sie by mial jeszcze radoche z zycia a przy tej mojej roznorodnej ferajnie chyba mu sie przypominalo czym moze byc zycie, martwi mnie tylko ze bardzo chce sie wybrac daleko w las, tesknym wzrokiem spglada w strone zbitej gestwiny co niestety mi przypomina ostatnie momenty mojej bokserki ktora jako jeden z niewielu moich psow chcial umrzec tak jak to kiedys psy robily, zaszyta w gestwine i samotna, pare razy ja zawracalismy z tych wedrowek w samotnie,i wlasnie Hektor tak mi ja bardzo przypomina z tym spojrzeniem i checia tam pojscia . na spacer sie wybral sie z cala moja swora z wielka ochota ale troche sil mu zabrako za to wykazal pare razy chec zabawy i pobiegania i mam nadzieje ze jeszcze sobie troche pohasa jak juz podkarmimy, podleczymy i nabierzemy do siebie zufania na tyle ze bedzie wracal na zawolanie , na razie wszytsko jest u nas bardzo interesujace bardziej jaknasze zyczenia w obec niego na razie tyle mam do przekazania i bede Pania w miare postepow lub problemow informowac Hektorku trzymam :kciuki: żeby to była już Twoja ostatnia i szczęśliwa przystań na ziemi! Quote
Atira Posted March 21, 2009 Posted March 21, 2009 alez wspaniale wiesci :D mam nadzieje, ze Axel/Hektor znalazl w koncu swoje miejsce na ziemi Quote
GoskaGoska Posted March 21, 2009 Posted March 21, 2009 ufff trzymamy kciuki za niego , aby ta wedrowka do Koszalina miala sens, by pies mogl wkoncu trafic na swoich:lol: Quote
AMIGA Posted March 21, 2009 Posted March 21, 2009 Oby to był szczęśliwy dzień dla Axelka vel Hektora. :multi: Quote
zerduszko Posted March 21, 2009 Posted March 21, 2009 Ale on ma zycie szalone :p Teraz nalezy mu sie już tylko spokój i miłość :multi: Quote
jurmar98 Posted March 22, 2009 Posted March 22, 2009 Z pisma nowej opiekunki pieska przebija troska i odpowiedzialność,a już samo to,że pojechała osobiście odebrać "malucha" mogąc liczyć na to ,że zostanie jej przywieziony świadczy o Niej jak najlepiej. Trafił dobrze,aby dłuuuugo tym się cieszył. Quote
GoskaGoska Posted March 22, 2009 Posted March 22, 2009 a ja bym sprawy pierwszej opiekunki nie zostawila :angryy: KONIECZNIE PROSZÁ JA DAC NA CZARNE KWIATKI!!!! Quote
weszka Posted March 22, 2009 Posted March 22, 2009 Wspaniałe wieści :multi: aż sie wzruszyłam :loveu: Teraz już musi być dobrze. Ten biedak zasługuje na psi spokój i wspaniały dom. Malawaszko przekaż ode mnie ciepłe pozdrowienia dla Pani, która wzięła Hektora :loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.