Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

prosze Zerduszko,zaproponuj coś konstruktywnego...
ja rzeczywiście nie spotkałam sie jeszcze z taką sytuacją
i do tej pory usiłowałam "dotrzeć" do Pani, bezskutecznie....
skoro masz doświadczenie w takich przypadkach,
chętnie nauczę się jak postępować z takimi ludźmi...

  • Replies 789
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dogo07 napisał(a):
ale pies jest chyba w mieście nad morzem a nie Warszawie ?
chyba ze mnie sie coś od nadmiaru watków pomyliło ?

Jest (bądźmy optymistami),a przynajmniej powinien być w Koszalinie i to jest problem,bo większość z tego wątku mieszka na drugim końcu Polski(skąd zresztą był przywieziony).
Nie mam pomysłu co zrobić ,ale wiem,że wzajemne docinki i złośliwości na pewno nie pomogą.Może jeśli nie ma z dziewczyniskiem kontaktu,to napisać jej list polecony z sugestią o wystąpienie na drogę prawną.Jak zareaguje-nie wiadomo,ale będzie wiedziała,że tak łatwo nie odpuścimy.Czas trochę goni,boję się czy niedługo np. nie będzie z nią kontaktu,bo się wyprowadzi,co miała już przedtem zrobić.Jeśli będzie robić uniki ,to nikt nie da rady się z nią skontaktować ,bo nie wyobrażam sobie czekania kilkugodzinnego pod domem w nadziei ,że może wyjdzie.Można by spróbować popytać sąsiadów,czy widzieli ostatnio u niej psiaka,ale kto to zrobi

Posted

jurmar98 napisał(a):
Może jeśli nie ma z dziewczyniskiem kontaktu,to napisać jej list polecony z sugestią o wystąpienie na drogę prawną.

Dokłądnie o czymś takim mysle.
Kto podpisywał z nią umowę?? Jakie możliwosci daje umowa??

kikou - żeby tu coś odpowiedniego wymyślić trzeba znać szczegóły i osobę. Moim zdaniem nalezy pamietać o tym, że owa Pani moze być takim osoby <niekoniecznie oznacza, że psu jest źle> i jeśli zdecydowaliście sie takiej osobie dac psa, to teraz nie można od niej wymagać zmiany. Trzeba rozwazyć - albo u neij zostawiacie psa i akceptujecie kilkumeisięczne przerwy w łącznosci ;) albo trzeba go jej odebrać.

Posted

napisalam wiec kolejnego maila do Pani:

"...poniewaz nie mam wiadomosci od Pani, jak rowniez kolejny raz nie dotrzymala Pani obietnicy doprowadzenia do spotkania z Pania Angelika w celu oceny stanu zdrowia psa..co zaklada nasza umowa adopcyjna mam powazne podejrzenie, ze mimo iz umowa nasza nie dopuszcza takiego wariantu odstapila Pani Axela osobom trzecim, nie pozostawia mi Pani wyboru i bede zmuszona wystapic na droge sadowa w celu wyjasnienia tej sytuacji..."


czy ktos ma pojecie ile tego rodzaju sprawa kosztuje w sadzie?

Posted

Nie mam pojęcia jeśli chodzi o koszty.Ponosi je strona przegrywająca.Na założenie sprawy myślę,że może zebralibyśmy.Tylko najpierw trzeba by ustalić ,czy jest po co zakładać sprawę.Bo jak pieska już nie ma (coraz mocniej w to wierzę ,bo co by szkodziło zrobić parę zdjęć z nowego miejsca pobytu i przesłać do Kikou,żebyśmy się w końcu odczepili)to jaki jest tego sens.

Posted

W takiej sytuacji chyba jedynym rozwiązaniem jest wywiad wśród sąsiadów no i "zasadzka" przed domem pani.
Jurmar - już tu na forum kilka razy czytaliśmy o przedziwnych sytuacjach "rozpłynięcia się" osoby, która adoptowała psa. To się wydaje zupełnie nielogiczne, ale niestety taka jest prawda, że niektórzy ludzie nie działają logicznie

Posted

Gdybym była na miejscu to bym sie do pani przeszła bez zapowiedzi. Prawda jest taka że kontaktu z żywym człowiekiem nic nie zastąpi. Mail i telefon wszystko zniesie, a twarzą w twarz już gorzej. Czy nikt nie ma możliwośći zapolować tam na miejscu??? Przecież to podstawa do ew. dalszych działań.

Posted

no nie ta cała sytuacja z psem to sie coraz dziwniejsza robi
biedny psiak ... co się z nim dzieje..
czy ktoś z Was ma adres tej pani i / lub jej siostry?
i ile jest osób z Koszalina - żeby tam ewentualnie sprawdzić na miejscu (wiadomo ze w grupie zawsze lepiej)
Bo my tutaj na wątku to sobie tylko możemy w klawiatury stukać i nic z tego.

Posted

Czy już coś wiadomo o piesku? Zaglądam tu parę razy dziennie w nadziei, że znalazł się ktoś z Koszalina, kto wyjaśni/ł sytuację. Przecież chyba w schronisku koszlińskim też działają jacyś wolontariusze i mogliby pomóc (choćby w zamian za pomoc kogoś z Wrocławia na rzecz ich podopiecznych). Chętnie oferuję moją pomoc tu na miejscu w podobnej sytuacji.

Posted

Dziwna cisza,rzekłbym złowróżbna.Wydaje się ,że jesteśmy bezsilni.Bez zaangażowania kilku osób z Koszalina nie dowiemy się nic.Pluję sobie w brodę ,że mam znaczny udział w "zmarnowaniu" pieska.Gdybym się tak nie wyrywał do transportu,to może byłoby inaczej.

Posted

Na dogo musi być ktoś z koszalina wystarczy poszukać?

Założenie sprawy sądowej to koszt jakichś 200zł, tak mi wiadomo.

Potrzebny człowiek z koszalina do sprawdzenia sytuacji psa. Zmieńcie tytuł wątku! POTRZEBNA OSOBA Z KOSZALINA DO SPRAWDZENIA DOMU lub coś takiego.

Posted

jurmar98 napisał(a):
Dziwna cisza,rzekłbym złowróżbna.Wydaje się ,że jesteśmy bezsilni.Bez zaangażowania kilku osób z Koszalina nie dowiemy się nic.Pluję sobie w brodę ,że mam znaczny udział w "zmarnowaniu" pieska.Gdybym się tak nie wyrywał do transportu,to może byłoby inaczej.


Pewna osoba z Koszalina jest zaangażowana i to bardzo! Przypominam,że to właśnie ona zwróciła uwagę na wiele spraw i postawiła "?" ,a usłyszała,że to było niepotrzebne...:roll:
Wybrała się do Kobiety(ze smyczą w torbie),ale drzwi nie wywali, nie ma takiego prawa!

Posted

Angelika8-źle odczytałaś to ,co napisałem,a już zupełnie niepotrzebnie wzięłaś to chyba do siebie.Znam przecież Twoje zaangażowanie przy adopcji psiaka.To "Bez zaangażowania.. dotyczyło przyszłości,bowiem jak już napisałem jedna osoba niewiele zdziała ,jako że dziewczynisko nie otworzy drzwi i sprawa załatwiona.
Jesteśmy w impasie.Bo jak założyć sprawę sądową (mając nawet na koszty)jeśli być może (w co zupełnie nie wierzę) psu nic złego się nie dzieje,a "opiekunka" nie ma przecież obowiązku odbierać telefonu.

Posted

posluchajcie, ale przed sprawa sádowá-mozna poprosic o sprawdzenie co dzieje sie z psem strazy miejskiej czy tez policji na podstawie umowy adopcyjnej, poza tym najpierw mozna chyba dziewczyne postraszyc - iz w razie zalozenie sprawy sádowej- bédzie ona musiala stawic sié na sprawy, a poza tym w razie przegrania bedzie musiala poniesc koszy sadowe. Wiec jesli uchyla sié od opieki nad psem i pies nie spelnia jej oczekiwan najbardziej polubownym wyjsciem z sytuacji bedzie oddanie psa

Posted

weszka napisał(a):
Gdybym była na miejscu to bym sie do pani przeszła bez zapowiedzi. Prawda jest taka że kontaktu z żywym człowiekiem nic nie zastąpi. Mail i telefon wszystko zniesie, a twarzą w twarz już gorzej. Czy nikt nie ma możliwośći zapolować tam na miejscu??? Przecież to podstawa do ew. dalszych działań.

weszka przeca ja to już pisałam, ino zerduszko się doczepiło, że "Pani może nie otworzyć" :cool1:

A w postępowanie sądowe radzę nie wchodzić, póki nie ma ŻADNEGO rozeznania w postaci istnienia psa i jego kondycji!

Posted

zerduszko napisał(a):
Koperek - może bez chamskich uszczypliwości??
Zauważ co napisała Angelika.

Moje drugie CHAMSKIE! pytanie/uszczypliwość: I co, uważasz, że jeden raz, kiedy nie zastało się babki (bądź nie otworzyła) wystarczy??

Posted

Nie kłóćmy się Cioteczki. Bo nie o to tu przecież chodzi.
Z tego co pamiętam, to chyba pani dostała oficjalny list, że może byc nawet sprawa sądowa jeśli nie pokaże psa. A teraz chyba jedyne co mozna zrobić, to "założyć strajk okupacyjny" przed pani mieszkaniem. Wiem, że to może długo trwać, ale przecież kiedyś pani musi wyjść z domu.

Posted

AMIGA napisał(a):
....Z tego co pamiętam, to chyba pani dostała oficjalny list, że może byc nawet sprawa sądowa jeśli nie pokaże psa. ..


nie, to nie było pismo, do tej pory pisałam do Pani maile....
w tej chwili przygotuję pismo, wezwanie do wydanie psa w terminie 7 dni z uwagi na to,że Pani nie dotrzymuje warunków umowy... takie udokumentowane działania na piśmie sa jakimś dowodem w sądzie....
(ale to po 20tym, jestem teraz w Niemczech)

jestem gotowa złożyć ten pozew chociaż czy to coś da, z drugiej strony może chociaż dowiemy się co się stało....

Posted

a gdyby tak zrobić małe doświadczenie - bo wiecie strachem sie czasami nie da nic załatwić - zwłaszcza jak nie można stanąć z tym kimś twarzą w twarz, a jak ktoś zechce sie przed Wami chować to go nie znajdziecie - bo jak ktoś tu już napisał : drzwi nie wyważysz .

ale może by tak napisać uprzejmego maila do tej pani, ze się martwicie co z psiakiem bo był waszym ulubieńcem ( i takie tam różne podobne rzeczy) i że jeśli ma z nim jakieś trudności (bo o tym wam wiadomo) i nie może go jednak zatrzymać u siebie na stałe to żeby sie pilnie skontaktowała z Wami, bo jest chętna na tego psiaka rodzina, zadzwonili ostatnio i bardzo sie zmartwili że już wcześniej byli na niego chętni - bo oni po rozmowie z Wami sa zdecydowani itp.itd. No i by sie zobaczyło co Pani na to ?

Ale trzeba by sie wtedy niestety liczyć z tym, ze Pani by go bardzo szybciutko oddała.

Więc niewiadomo co lepsze - czy jego powrót (gdzie ? - znowu schron ) czy jego nieznany los :shake:

Posted

widzę, że nastała bardzo ciekawa sytuacja!!! W momencie, kiedy napisałam, że jest osoba, która może przyjrzec się sprawie, a co za tym idzie podpowiedziec jak odzyskac psa, sprawa drogi sądowej i moja wypowiedź została zignorowana! Wszyscy jak dalej sobie gdybają i chowają głowy w piasek!

Może najpierw przed wszelkimi wypowiedziami warto się zastanowic co się dokładnie chce osiągnąc!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...