Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

jurmar98 napisał(a):
Wróciłem,ale zbyt zmęczony,by pisać.Która z Cioteczek wklei zdjęcia bo ja nie umiem? (to poproszę adres mailowy na moje pw)


Witaj :p, za godzinkę znikam i będę wieczorem,więc chyba nie ja wkleję,bo się nie doczekacie;),ale ciekawośc mnie zżera:razz:

  • Replies 789
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Malucha (wydaje mi się jednak mały,może to przez rozmiary mojego Rolfa) odebrałem od Kikou zgodnie z planem i po małym śniadanku ruszyliśmy w drogę.Początkowo wydawał się być trochę zagubiony .Przez pierwsze pól godziny cały czas siedział,dopóki jełop za kierownicą nie domyślił się ,że trzeba zrobić postój.Po pozostawieniu w lesie dwóch sporych piramid,pojechaliśmy dalej (Kubuś już na leżąco).Robiliśmy jeszcze kilka postojów,o przed Koszalinem urządziliśmy sobie piknik z wyżerą.Psiak już tak się przyzwyczaił do samochodu,że zaczął sobie pod koniec mościć posłanie z poduszek po swojemu.Po spotkaniu z Panią pojechaliśmy do jej domu.Zostawiłem ich samych i poszedłem do samochodu przynieść rzeczy kupione dla Kubusia.Gdy przyszedłem,byli już całkowicie zaprzyjaźnieni.Psiak chodził już za nową opiekunką i oglądał sobie mieszkanie.Po wytarciu mordki w dywan zainteresował się przysmakami leżącymi na stole.Pani sprawiła na mnie całkowicie pozytywne wrażenie (oby się potwierdziło).Jutro bądź pojutrze ma zamówioną wizytę u weta,a potem zajmie sie jego kosmetyką.Może być to zatem początek pięknej przyjaźni.Na zakończenie mojej wizyty Kubuś (a wtedy już Axel),odprowadził mnie do drzwi i nawet chyba wybierał się ze mną (Fabio-łobuzie,ucz się jak ma wyglądać pożegnanie)Piesek naprawdę jest przekochany, w podróży zupełnie nie sprawiał kłopotów,jest bardzo grzeczny i posłuszny (mając pod mordką pojemnik ze smakołykami ,nie ruszył nic,choć ślinka ciekła).Jego spacerkowy kurcgalopek jest pełem dystynkcji i energii,tak,że nie chce się wierzyć,że ma tyle lat na ile go oszacowano.Po odpowiedniej pielęgnacji i z taki charakterem ,będzie dumą właściciela.
Dzięli wszystkim,którzy trzymali kciuki,bo jednak te 1520 km w ciągu 23 godzin ,to trochę dużo.
Kikou miło było wreszcie poznać osobiście.Na sms-a nie odpowiedziałem,bo telefonowałem do Ciebie zaraz po oddaniu małego(ok.14.30), ale miałaś wyłączony telefon.Dlatego przekazałem wiadomości Angelice i ruszyłem w powrotną drogę.Umowę adopcyją wyślę jutro.

Posted

Malucha (wydaje mi się jednak mały,może to przez rozmiary mojego Rolfa) odebrałem od Kikou zgodnie z planem i po małym śniadanku ruszyliśmy w drogę.Początkowo wydawał się być trochę zagubiony .Przez pierwsze pól godziny cały czas siedział,dopóki jełop za kierownicą nie domyślił się ,że trzeba zrobić postój.Po pozostawieniu w lesie dwóch sporych piramid,pojechaliśmy dalej (Kubuś już na leżąco).Robiliśmy jeszcze kilka postojów,o przed Koszalinem urządziliśmy sobie piknik z wyżerą.Psiak już tak się przyzwyczaił do samochodu,że zaczął sobie pod koniec mościć posłanie z poduszek po swojemu.Po spotkaniu z Panią pojechaliśmy do jej domu.Zostawiłem ich samych i poszedłem do samochodu przynieść rzeczy kupione dla Kubusia.Gdy przyszedłem,byli już całkowicie zaprzyjaźnieni.Psiak chodził już za nową opiekunką i oglądał sobie mieszkanie.Po wytarciu mordki w dywan zainteresował się przysmakami leżącymi na stole.Pani sprawiła na mnie całkowicie pozytywne wrażenie (oby się potwierdziło).Jutro bądź pojutrze ma zamówioną wizytę u weta,a potem zajmie sie jego kosmetyką.Może być to zatem początek pięknej przyjaźni.Na zakończenie mojej wizyty Kubuś (a wtedy już Axel),odprowadził mnie do drzwi i nawet chyba wybierał się ze mną (Fabio-łobuzie,ucz się jak ma wyglądać pożegnanie)Piesek naprawdę jest przekochany, w podróży zupełnie nie sprawiał kłopotów,jest bardzo grzeczny i posłuszny (mając pod mordką pojemnik ze smakołykami ,nie ruszył nic,choć ślinka ciekła).Jego spacerkowy kurcgalopek jest pełem dystynkcji i energii,tak,że nie chce się wierzyć,że ma tyle lat na ile go oszacowano.Po odpowiedniej pielęgnacji i z taki charakterem ,będzie dumą właściciela.
Dzięli wszystkim,którzy trzymali kciuki,bo jednak te 1520 km w ciągu 23 godzin ,to trochę dużo.
Kikou miło było wreszcie poznać osobiście.Na sms-a nie odpowiedziałem,bo telefonowałem do Ciebie zaraz po oddaniu małego(ok.14.30), ale miałaś wyłączony telefon.Dlatego przekazałem wiadomości Angelice i ruszyłem w powrotną drogę.Umowę adopcyją wyślę jutro.

Posted

Wstawiam zdjęcia - dostalam od jurmara98 i obiecałam, że wstawię.

Wstawiam z takimi tytułmi jakie są w oryginale :p

No co Ty Ciotka! następny samochód!



No nie wiem, czy chcę jechać



Coś to drzewo małe urosło



No to zapraszam do stołu



Mógłbys szybciej przygotowywać?

Posted

Axelek szybko się zadomowił w nowym miejscu.Pierwsza noc upłynęła bardzo dobrze.Najpierw próbował zębami ściągnąć kołdrę z nowej Pani (pewno chciał sobie zrobić posłanie),a gdy to się nie udało to wmeldował się do niej do łóżka i spali razem.Co prawda siknął raz na dywan ,ale prawdopodobnie dlatego,że bardzo mu się chciało jak został sam.Nie umie wchodzić po schodach,ale to się przecież nauczy(być może przeszkadzają za długie pazury,ale jutro wizyta u weta -zostaną obcięte).Dziś już leżał część dnia na swoim legowisku.W przyszłym tygodniu Pani ma przesłać zdjęcia psiaka do Wrocławia.

Posted

jurmar składam na Twoje ręce wielkie wyrazy szacunku, żeś był w stanie pokonać taki dystans autem bez popadania w otchłań senności:lol:

Podejrzewam, że mi po połowie tych kilometrów wypadłyby oczy...:shake::evil_lol:

A Sznupek pośród domowej atmosfery prezentuje się wspaniale! Jaka różnica widzieć go na dywanie, a nie na mokrym betonie! Aż serce się ściska i zwalnia rytm:loveu:

Posted

Angelika8 napisał(a):
Powiem Wam cichutko,że Axel przyjechał do domu w dniu Urodzin Pani:p



Szkoda, że nie wiedzielismy o tym wcześniej. By się mu zawiązało wieeeeeelką czerwoną kokardke na szyji :p

Posted

Masz rację malawaszka.piękny obrazek.Zadowolony Axelek na łóżku Pani.
Dla takiego widoku warto się było trochę pomęczyć.
Jestem trochę zażenowany,tyloma pochwałami,dziękuję.Jest to jednocześnie doskonała okazją do pożegnania się.Goni mnie tzw.praca,która,o ile ma przynieść rezultaty,to muszę się jej całkowicie poświęcić i dlatego na okres 2-3 miesięcy nie będę uczestniczył w życiu Dogomanii.
Bardzo się cieszę,że poznałem na tym wątku tyle wspaniałych osób,których wspólny wysiłek dał doskonały rezultat.Budujący jest fakt,że dla przeciwwagi dla zwyrodnialców istnieją tacy ludzie jak WY.
Życzę wszystkim ,by w wigilijną noc wysłuchali samych ciepłych słów,od swoich czworonożnych przyjaciół,a przyszły rok był szczęśliwy i radosny zarówno dla Waszych czworonogów jak i dla Was.Życzę też mnóstwa sukcesów w niesieniu pomocy dla potrzebujących.
Zatem do sobaczenia (zobaczenia) w przyszłym roku na wątkach dogomanii.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...