Furie Posted May 15, 2015 Posted May 15, 2015 A_niusia, tego typu opis rasy, jak przytoczyłaś wspominając o swojej stronie, czy o tej wystawie, to jest mój ulubiony typ story!! Dawaj linka, choćby na PW. Nic mi to nie robi, czy strona jest dopracowana czy nie, nie mam zamiaru jej oceniać, interesuje mnie wyłącznie opis gordonów widzianych Twoimi oczami :) Nie mam pojęcia o tych psach, poza jednym, że na tu i teraz nie jest to rasa dla mnie, ale wydały mi się na tyle temperamentne, a przez to intrygujące, że chętnie przeczytam coś fajnego. Cavecanem, dziękuję za ketle ! Clavia, jak tylko uda mi się sklecić coś od siebie o hovku :) Nie chciałabym zakładać wątku nie dając nic twórczego od siebie. Sowa, ten szwankujący przełącznik "włącz" / "wyłącz" - to jest temat rzeka :) Dog123, moim zdaniem, w kwestii skutecznego przywołania pies psu nie równy. W wielu sytuacjach hovawarta spokojnie spuszczałam ze smyczy i było OK, ładnie wracał. Maliniaka w takich samych sytuacjach nie spuszczę, bo obawiam się że może być różnie, a ryzyko jest za duże żeby się przekonywać. Hovawarta miałam wcześniej, więc automatycznie, wtedy mniej wiedziałam, mniej umiałam. To tak w mega skrócie ;) EDIT: Dog123, piję do Twojego posta z godziny około 10. Z tym drugim, że nie ma co oceniać trudności wychowania psa danej rasy przez pryzmat 1 osoby i 1 nieumiejętnego odwołania, to się zgadzam. Jednocześnie kumam do miała na myśli Harley i dziwię się, że tamten maliniak przy okazji bycia puszczonym luzem, nie miał jeszcze 5 innych "spraw do załatwienia" po drodze, a zadowolił się wyłącznie jej suczką ;) Quote
dog193 Posted May 15, 2015 Posted May 15, 2015 *193 ;) Masz problem z odwołaniem maliniaka? Cóż, to już że tak powiem nie moja sprawa :) Zawsze mi się wydawało, że trudność maliny leży w jej reaktywności, a nie problemach z przywołaniem. Swoją droga jak to się ma do posłuszenstwa sportowego, czy obrony, gdzie pies musi się odwołać przy duzym pobudzeniu? Bo według mnie trochę się kłóci :) Quote
Riven Posted May 15, 2015 Posted May 15, 2015 Bo graniczy. Przecietny Kowalski 8 godzin pracuje, dwie poswieca na dojazd i powrot z pracy, ok 6-7 spi. Poza tym jest tak wykonczony, ze wiecej mu sie nie chce. Jak poswieci na aktywnosc z psem 2 godziny dZiennie codziennie, co wcale dla psa jakims wypasem wielkim nie jest, to z trudem ten Kowalski ogarnie wlasna fizjologie, kontakty towarzyskie, rodzinne i problemy biezace. Podpisuję się pod tą wypowiedzią. A dodam jeszcze, ze coraz częściej ludzie się patrzą na mnie jak na idiotkę jak idę z moimi Terrierami na wybieg lub do lasu by z nimi popracować i je wybiegać. Według większości moich sąsiadów, wystarczy im tylko przejść na najbliższy psa zieleni, do którego mamy ok 700m żeby się załatwiły i do domu, lub zostawić je w ogrodzie. chodź po moich obserwacjach można to porównać do koni na padoku, niby miały biegać i galopować a tylko stoją w jednym miejscu i od czasu do czasu zmienią miejsce z trawą.... Po mojej młodej widzę że ona ma bardzo duże pokłady energii, czasem nawet trening agility nie wystarczy by padła zmęczona.. Quote
Furie Posted May 15, 2015 Posted May 15, 2015 *193 ;) Przepraszam, nieumyślne przeoczenie ;) Masz problem z odwołaniem maliniaka? Cóż, to już że tak powiem nie moja sprawa I słusznie, bo nie oczekuję, że zaczniesz tym żyć ;) Nie nazwałabym tego problemem z odwołaniem, a raczej świadomością reaktywności i szybkości, wyobraźnią co się potencjalnie może wydarzyć, np. jeśli mój pies nie zawróci najpóźniej na "A" od FuriA, tylko kilka sekund później i wystraszy dzieciaka, mimo że wcale do niego nie dobiegnie, bo zawróci, albo zmusi rowerzystę do awaryjnego hamowania, bo akurat będzie do mnie gnać na pełnym speedzie, jak to ma w zwyczaju. Albo to ja nawalę i spóźnię się z timingiem, bo nie zauważę czegoś, co zaintryguje pieseczka i pieseczek najpierw pobiegnie, potem usłyszy, a potem się jeszcze chwilę zawaha, dalej biegnąc i dopiero po chwili zawróci. Przy szybkości mali, taka chwila- chwila jest za długa. Dla mnie to jest niedopuszczalne, bo co to ma Kowlaskiego obchodzić, że mali są szybkie. Generalnie wszystko zmierza do reaktywności, o której słusznie wspominasz i dlatego przy temperamencie i "szybkości" hovka rzecz się miała inaczej. Jest jeszcze istotna kwestia "włącz" / "wyłącz", czyli trybu pracy i trybu swobodnej eksploracji otoczenia. Mając mali w trybie swobodnej eksploracji otoczenia dużo łatwiej się spóźnić z timingiem, niż w trybie pracy, kiedy pies de facto czeka na to, co mu każesz wykonać. Pod ostatnim cytatem wyjaśnię tryb pracy. Zawsze mi się wydawało, że trudność maliny leży w jej reaktywności, a nie problemach z przywołaniem. Swoją droga jak to się ma do posłuszenstwa sportowego, czy obrony, gdzie pies musi się odwołać przy duzym pobudzeniu? Bo według mnie trochę się kłóci Ma się jak zima do lata, albo piernik do wiatraka (jak kto woli). Dlatego, że na placu pracujesz w trybie pracy, czyli na tzw. pełnym "włącz", a na spacerze zwyczajowo jest się w "wyłącz" i rób co chcesz, co oczywiście nie oznacza, że psu wolno mieć uszy w d..pie, bo też nie. W treningu posłuszeństwa, jeśli reaktywny pies typu mali Ci się faktycznie włączy na full (co też wymaga wypracowania, aby włączał się wszędzie, niezależnie od rozproszeń, a nie tylko na swoim własnym i dobrze znanym placu), jest tak skoncentrowany na przewodniku, że ślepy i głuchy na otoczenie. Dlatego np. na imprezie masowej, po wprowadzeniu psa w tryb pracy (bo robiłam pokaz, za kasę dla bezdomniaków, a zarazem trening w rozproszeniach) spokojnie zrobię przywołanie z odłożenia. Inny przykład: spuszczam psa w parku, chwilę odbawiam piłką, robię kawałek chodzenia, odbawiam i zwalniam do zabawy z innymi psami. Po chwili przywołuję, centralnie z zabawy i natychmiast mam psa przy sobie. Zwróć uwagę co zrobiłam chwilę wcześniej, zanim zwolniłam psa do ganiania. To był raz, jak chciałam sprawdzić psa. Generalnie unikam "wynoszenia placu" na spacer. Wtedy chciałam sobie sprawdzić. Na treningu obrony, pobudzenie jest o niebo wyższe niż na posłuszeństwie, a pies jest sfokusowany na pozorancie. I tu np. odwołanie do nogi po oszczekaniu w namiocie, jest o wiele trudniejsze niż przywołanie (czy to proste, czy do nogi) w posłuszeństwie, właśnie z racji pobudzenia i fokusu na pozoranta. Jednocześnie, jest o tyle łatwe, że przewidywalne i schematyczne. To jest pewien ciąg, schemat, zawsze taki sam. I system zero-jedynkowy (wykonasz - dostaniesz ugryźć, nie wykonasz - zapomnij). No i pies w trybie pracy. Podobnie jest z nauką rewirów. Oczywiście pies się tego uczy tym szybciej, im mniej błędów po drodze popełnia przewodnik. Puszczania - akurat u nas były najprostsze. Jeżeli coś z tego co napisałam jest niejasne a Cię interesuje, pytaj śmiało, chętnie odpowiem. Zwłaszcza że już się nieraz przekonałam, że intencja piszącego nie zawsze jest tak samo odebrana przez czytającego ;) Quote
dog193 Posted May 15, 2015 Posted May 15, 2015 Wiesz, ja też mam psa sportowego i mniej więcej wiem, czym to się je. Z tym że mój pies wchodzi w tryb pracy kiedy wyciągam frisbee, piłkę, albo kiedy znajdziemy się na torze flyballowym. I wtedy obojętnie czy zna teren czy nie zna, czy jest dwadzieścia innych obcych szczekających psów wokół i jeszcze więcej ludzi, zawsze wykona swoje zadanie. Wiem czym jest tryb pracy ;) Generalnie jeśli pies jest idealny w pracy, a życie z nim jest koszmarkiem, to gdzieś się popełniło błąd, a może zaburzyło hierarchię rzeczy ważnych i ważniejszych :) Poza tym chyba zeszłaś trochę z toru, mowa była o problemach w odwołaniu maliny od innego psa, czyli jak rozumiem - wołam wołam, a piesek nic :) Według mnie to nie powinien być dla maliniaka problem, który ciężko wypracować, a na pewno nie problem, który opisywałby trudność rasy. To można powiedzieć o molosie, pierwotniaku, a nawet terierze (chociaż mogłabym się kłócić, zmotywowanie teriera jak dla mnie jest bardzo proste), a nie maliniaku :) Quote
Furie Posted May 15, 2015 Posted May 15, 2015 Nie wiem jakiego masz psa, ani co wiesz o sporcie, bo Cię nie znam. Teraz będę wiedzieć. Dzięki :) Zgadzam się z tym środkowym zdaniem. W kwestii wypracowania odwołania psa opisanego przez Harley oraz problemów opisujących trudność rasy, również jesteśmy zgodne. Tylko moim zdaniem, w przypadku tej i każdej innej bardzo pobudliwej i szybkiej rasy, problem może się zacząć zanim przewodnik zdąży zawołać, więc to, że ktoś dmucha na zimne nie znaczy, że ma nie zrobione przywołanie. O to mi chodziło. A Twój post odebrałam jako personalną wycieczkę, z której nie wynikało że siedzisz w sporcie, stąd przydługi wywód. Być może faktycznie to ja zboczyłam, a być może się minęłyśmy w odbiorze. Z mojej strony: niczyja wina ani zła wola, raczej normalka na forum ;) Quote
Harley Posted May 15, 2015 Posted May 15, 2015 Dzisiaj znowu spotkałam tego maliniaka i znowu to samo tylko gorzej. No ale muszę mu przyznać, że jest cudowny i wpadł mi w oko. Jutro się nie wracam odprowadzić go do właściciela, tylko zabieram go do domu :D. Quote
Furie Posted May 15, 2015 Posted May 15, 2015 Po czym zrobisz mu to przywołanie, a wówczas baba sobie przypomni, że to jednak jej pies ;) A tak w ogóle, to coś mi się zdaje, że jeszcze trochę, może nie za miesiąc, może nie za rok, ale prędzej czy później i tak będziesz mieć takiego wiewióra. Ja też się kiedyś zapierałam, że nigdy, a teraz mi tu śpi taka jedna z głową na kolanach :D Quote
Berek Posted May 15, 2015 Posted May 15, 2015 "ja też mam psa sportowego i mniej więcej wiem, czym to się je. Z tym że mój pies wchodzi w tryb pracy kiedy wyciągam frisbee, piłkę, albo kiedy znajdziemy się na torze flyballowym." Robicie sportowe posłuszeństwo w którymkolwiek z regulaminów? Quote
Brezyl Posted May 16, 2015 Posted May 16, 2015 Poza tym chyba zeszłaś trochę z toru, mowa była o problemach w odwołaniu maliny od innego psa, czyli jak rozumiem - wołam wołam, a piesek nic :) Według mnie to nie powinien być dla maliniaka problem, który ciężko wypracować, a na pewno nie problem, który opisywałby trudność rasy. To można powiedzieć o molosie, pierwotniaku, a nawet terierze (chociaż mogłabym się kłócić, zmotywowanie teriera jak dla mnie jest bardzo proste), a nie maliniaku :) Zgadzam się z Furie. W sytuacjach poza placem molos czyli np: mój kaukaz kaukaz był łatwiejszy i bardziej przewidywalny niż belg (choć nie mam akurat maliny), zupełnie odwrotnie niż na placu szkoleniowym, gdzie pies jest w trybie pracy. Jeśli nie zareaguję dość szybko, belg na spacerach natychmiast wchodzi w wysoki stopień pobudzenia, a przy szybkości jego reakcji naprawdę można nie zdążyć z odwołaniem, zwłaszcza jak pędzi na nas inny pies. Mówię oczywiście o sytuacjach, gdzie wszystko dzieje sie bardzo szybko (pędzący na nas pies, czy rower wyskakujący na pełnej szybkosci za pleców). Molosy podchodzą do takich atrakcji dużo spokojniej, może z powodu swej przewagi "wielkością masy". Wielokrotnie obserwowałam zachowania, np; osób pijanych machających rękami tuż przed psem, które u kaukaza powodowało jedynie zaciekawienie, co będzie dalej, tymczasem z belgiem takie osoby omijam szerokim łukiem, bo wiem że na rozkaz przeszedłby obok nich bez problemu, ale bez rozkazu nie tylko mógłby przyatakować, ale później mogłoby to się przerzucić na każdą osobę machającą przypadkowo rękoma. Quote
dog193 Posted May 16, 2015 Posted May 16, 2015 Robicie sportowe posłuszeństwo w którymkolwiek z regulaminów? nie, nie robimy. nie wiem do czego pijesz. Zgadzam się z Furie. W sytuacjach poza placem molos czyli np: mój kaukaz kaukaz był łatwiejszy i bardziej przewidywalny niż belg (choć nie mam akurat maliny), zupełnie odwrotnie niż na placu szkoleniowym, gdzie pies jest w trybie pracy. Jeśli nie zareaguję dość szybko, belg na spacerach natychmiast wchodzi w wysoki stopień pobudzenia, a przy szybkości jego reakcji naprawdę można nie zdążyć z odwołaniem, zwłaszcza jak pędzi na nas inny pies. Mówię oczywiście o sytuacjach, gdzie wszystko dzieje sie bardzo szybko (pędzący na nas pies, czy rower wyskakujący na pełnej szybkosci za pleców). Molosy podchodzą do takich atrakcji dużo spokojniej, może z powodu swej przewagi "wielkością masy". Wielokrotnie obserwowałam zachowania, np; osób pijanych machających rękami tuż przed psem, które u kaukaza powodowało jedynie zaciekawienie, co będzie dalej, tymczasem z belgiem takie osoby omijam szerokim łukiem, bo wiem że na rozkaz przeszedłby obok nich bez problemu, ale bez rozkazu nie tylko mógłby przyatakować, ale później mogłoby to się przerzucić na każdą osobę machającą przypadkowo rękoma. Chyba nie rozumiecie o czym ja mówię. Z postu Harley wynika, że ich psy się bawiły, po czym każdy miał pójść w swoją stronę, więc trzeba było zawołac swojego psa. I pani od maliny nie potrafiła go przywołać, bo pies Harley był dużo fajniejszy. Jak dla mnie to skopane podstawy w relacji pies-przewodnik (podstawy, które nie powinny być ciężkie do wypracowania z owczarkiem), a nie trudność rasy. Quote
chounapa Posted May 16, 2015 Posted May 16, 2015 Gdybym chciała drugiego psa, co by do mnie najlepiej pasowało? Warunki mieszkaniowe: Dom z niewielkim ogrodem. Pies mieszkałby w domu, ogród do dyspozycji. W domu dziecko - 9 letnie, rozważne i od najmłodszego uczone, jak obchodzić się ze zwierzętami. Mieszka z nami już jeden pies, kastrowana suka w typie labradora, łagodna i uległa. Aktywność: umiarkowana. Jeden spacer 1,5-3 godziny. W nim: marsz, zabawa bez smyczy, czas wolny ( chodzę i węszę aż mi się znudzi ) + 30-60 minut dziennie na pracę psychiczną ( nauka posłuszeństwa, sztuczki z nagrodami etc ). Poza tym spacerem, dwa spacery do 15 minut, poza nasze podwórko. Myślałam żeby w przyszłości, kupić akcesoria do agility na podwórko, jednak nie do pracy, a do zabawy z psem. Doświadczenie: obecnie nabieram doświadczenia w pracy z psem lękliwym, sama sobie radzę z nauką posłuszeństwa, ale w przypadku problemów, nic nie stoi na przeszkodzie by wybrać się na szkolenie. Opiekun: Mam problem z cierpliwością, ale skutecznie z tym walczę. 10 głębokich wdechów i wracam do poprawnej pracy z psem. Finanse: drugi pies pojawi się dopiero, jak sytuacja finansowa się unormuje, a trwający remont skończy. Nie boję się wizyt u weterynarza. Czego szukam: Pies duży, pro-rodzinny ale daleki od typowego retrievera "zrobię wszystko, tylko pokaż mi szynkę", "kocham wszystkich, sąsiad jest ciekawszy od Ciebie". Szukam psa zrównoważonego psychicznie, umiejącego się skupić, bez problemów z ekscytacją ( ja wiem że to kwestie osobnicze, ale są rasy z mniejszą lub większą tendencją do np. ekscytacji ), odważnego i pewnego siebie, akceptującego mniejsze zwierzęta i możliwie olewającego bażanty, kury etc. Chętnie współpracującego z człowiekiem i uczącego się łatwo, ale umiejącego podejmować decyzje. No więc. Jaki to pies ? Do głowy przychodzi mi ON .. jednak obecne ONki są inne niż kiedyś ... i nie chcę by ciągał jajami po ziemi. Myślałam o ONkach użytkowych, bądź "staroniemieckich". Quote
omry Posted May 16, 2015 Posted May 16, 2015 Opisałaś mojego szczeniaczka, szukaj w molosach zdecydowanie :P Quote
gryf80 Posted May 16, 2015 Posted May 16, 2015 chounapa jeśli chciałabyś psa do zamieszkania na dworze przez cały rok i do pilnowania terenu to mogłabym ci polecic azjatę-ale-poćwicz bardzo,bardzo cierpliwośc(przydatne przy obcowaniu z ta rasą) .lubia zabawę i swobodny ruch ,no. Quote
chounapa Posted May 16, 2015 Posted May 16, 2015 No właśnie nie, pies będzie mieszkał w domu, podwórko do dyspozycji, ale wolałabym żeby lubił w domu przebywać. Quote
Furie Posted May 16, 2015 Posted May 16, 2015 Chounapa, ja też bym się skłaniała ku molosom. I moja propozycja, to przejrzyj sobie jakieś katalogi ras, właśnie grupę molosów, poczytaj, pooglądaj, wybierz kilka, które najbardziej Ci się podobają, zapodaj nam tu i spróbujemy się zastanowić, albo popytać znajomych. Co do rottków, mam akurat czwórkę znajomych, których widuję średnio raz w miesiącu, dwa na 1 placu, 2 na drugim. To za mało żeby Ci tu napisać swoje wnioski, ale co szkodzi popytać właścicieli. Dla mnie no problem :) Mi się te psy bardzo podobają, ba, to jest moje niespełnione marzenie z dzieciństwa! Jak jesteśmy przy molosach, zerknij sobie na wspomnianego przeze mnie wcześniej hovawarta. Moim zdaniem wpisuje się w Twój opis. Jednak w rasie (ale to chyba w każdej) zdarzają się problemy. Z drugiej strony, traktowanie tego jako reguły, moim zdaniem byłoby dużym nadużyciem. U hovków powiedziałabym że najczęściej jest to niepewność i lękliwość, a nawet agresja lękowa, a ze zdrowotnych - dysplazja (RTG jest wymagane do hodowlanki). U psa, możesz się spotkać z nietolerowaniem innych samców, u nas się pojawiło ok 8 m-ca zycia, jak zaczął dojrzewać. Jednak wybicie mu tego z głowy, dla mnie było relatywnie szybkie i łatwe (mimo że to był mój pierwszy w życiu pies). Dużo szybsze i łatwiejsze niż wybicie z głowy suczy malinie rzucania się na samochody ;) Zetknęłam się, lekko licząc z kilkunastoma osobnikami i sama miałam jednego. O żadnym z nich nie powiem, że jest "zryty", jakkolwiek szurnięty albo niedostosowany. Moim zdaniem fajny i pogodny pies towarzyszący, który daje dużo fajnych możliwości na umiarkowanym pobudzeniu, będzie chętny do zabawy, spacerów, ćwiczenia posłuszeństwa, o których wspominasz. Co do "zrobi wszystko za szyneczkę" - i tak i nie. Z jednej strony są łase na żarcie, z drugiej strony - lubią sobie przemyśleć, czy aby na pewno to im się opłaci, czasem trzeba się ostro nakombinować. Zapotrzebowanie na ruch - piszą że duże, ale ja bym rzekła że umiarkowane i to co piszesz jest OK. Pod warunkiem, że faktycznie, rzetelnie mu to dasz. Szczeniak jest żywiołowy, ma fazy głupawki, nie lubi się nudzić, ale stosunkowo szybko się uczy że np. posłanie służy do leżenia. Ja przy hovku w ogóle nie miałam klatki i nie przypominam sobie żadnych szkód w chacie. Jest to także pies, którego spokojnie można ze sobą wszędzie zabierać, nawet do knajpy. Intruza pod płotem - oszczeka, ale nie powiedziałabym że się spieni, albo wyskoczy z mordem w oczach ;) Dzieciaki - niedawno, na 1 z placy spotkałam hodowczynię z dzieciakami swoich przyszłych klientów, co to się psa nagłaskać nie mogły. A pies stał i się dawał głaskać ale to było bardzo wyważone, tzn. bez ekscytacji. I stosunek do obcych też jest podobny - pozwoli, nawet ogonem zamacha, czasem się nawet wkręci i będzie się do Ciebie kleił, ale nie powiedziałabym aby dał się pociąć za głaski obcego. Choć nie u wszystkich, poznałam nieufne lub wręcz niechętne, co to potrafią kłapnąć, choć nie były to psy, które jako pierwsze szukały zaczepki. Mój dla odmiany, kochał wszystkich i był bardzo wylewny. Z Furią shit happens mam to samo ;) We wzorcu piszą, że rasa pracująca, że próby pracy, ja się spotkałam ze stwierdzeniem, że muszą robić IPO, bo to taka rasa, że do tego są i u mnie faktycznie tak się wszystko zaczęło. Szło całkiem fajnie, ale ja bym powiedziała że w wydaniu hovka to jest takie bardzo mocno rekreacyjno - zabawowe IPO. I na pewno to nie jest tak, że ten pies to musi, inaczej się udusi. Nawet się kiedyś śmialiśmy z IPO-wcami, że super założenia, ale coś hodowcom nie wyszło ;) W kwestii popędów, mój odstawał na plus (dla mnie) i to właśnie dlatego po śmierci mojego pierwszego, nie zdecydowałam się na drugiego hovka. Bo się bałam, że będzie słabszy, a ja chciałam więcej, dużo więcej. Mój hovek odszedł młodo na białaczkę, jednak jest to jedyny przypadek tej choroby, o którym wiem. Co do typu właściciela - jak najbardziej normalny i przeciętny psiarz, bez żadnych zajobów na pracę albo na cokolwiek innego. I dlatego, ja osobiście, opisy hovawarciarzy jakie to są żywiołowe psy i wulkany energii traktuję z przymrużeniem oka. Nie jest to otępiały miso, ale wulkan energii to trochę przesadzone. Myślę, że przy takim stopniu aktywności jak proponujesz, będziesz twierdzić, że masz aktywnego, a zarazem normalnego psa. Hovek na pewno jest psem, który potrzebuje jasnych zasad i konsekwencji, bo jak nie to wejdzie na głowę, jak mu nie zapewnisz odpowiedniej dawki ruchu - również (ale to chyba każdy pies), co przy jego gabarytach jest mocno problemowe. Ma skłonności do złodziejstwa, plądrowania blatów, jest kombinatorem, ma swoje zdanie, wszystko musi mu się opłacać. Mój miał tendencję do zwiewania. Wykopywał się z wybiegu, wyskakiwał sobie na wiochę, robił obchód po sąsiadach, wracał a jak wracałam z pracy - udawał niewiniątko. Zdarzyło się pary razy, dopóki nie zabezpieczyłam tego wybiegu. I zaakceptował. Świrek Furiatek szybciej by się pokaleczył, aby tylko odzyskać wolność, którą mu zabrali - to tak dla porównania. Jeśli by Cię ta rasa zainteresowała, służę dalszą radą oraz kontaktami. Co do użytkowych ON - z perspektywy Twojego opisu raczej nie polecam. One się różnią nie tylko wyglądem, ale przede wszystkim temperamentem. Są dużo bardziej pobudliwe, reaktywne, dużo szybsze, zwinniejsze, miewają różne zajoby i przede wszystkim to już są psy z gatunku "robić musi inaczej się udusi" ;) Jeśli hov miałby się dla Ciebie okazać zbyt aktywnym psem, to użytkowy ON raczej na pewno. Z naciskiem na "tak mi się wydaje, jednak ja Cię nie znam", więc nie oceniam, tylko próbuję doradzić :) Acha, moim zdaniem hov się nie nadaje do mieszkania na zewnątrz, bo potrzebuje być przy człowieku. Włos ma długi, ale moim zdaniem mało upierdliwy. My się śmiejemy, że z tendencją do samooczyszczania. Co się wysuszy, to się wykruszy, a w najgorszym razie wyczesze. Krótka sierść maliny w chacie jest dużo bardziej upierdliwa. Quote
REVOLUTION Posted May 16, 2015 Posted May 16, 2015 A co powiecie o owczarku szkockim collie? Miałam jednego, wtedy zerowe pojecie o wychowaniu. Psiak nie sprawiał problemów, z tym że są dosyć lękliwe, ale do wypracowania. Nie niszczył, problem był z podlewaniem krzaczków, ale karny bardzo. Psiaki lubią aktywność, ale nie narzucają się, lubią też głaskanie, bardzo się przywiązują, lubią towarzyszyć, obserwować. Mój ignorował inne psy, samochody, obcych bez uczenia. Uwielbiał zabawę. Sierść długa, ale jak regularnie czesana, nie sprawia problemów. Chętnie współpracuje z człowiekiem, lubi biegi, skoki:) A i co ważne bardzo przyjazne dla innych zwierząt, mój zakolegował się z kotem, żółwiem, chomikiem:) Słyszałam tylko opinie że suczki tej rasy są trudniejsze w wychowaniu. Quote
chounapa Posted May 16, 2015 Posted May 16, 2015 Przeleciałam na szybko "molosy" .. .Co myślicie o moim niespełnionym dziecięcym marzeniu, dogu niemieckim ? :P Quote
Furie Posted May 16, 2015 Posted May 16, 2015 Jeżeli to jest marzenie na zasadzie marzę ponieważ ... i na początku listy jest charakter, o którym dużo czytałaś, widziałaś, poznałaś, to czemu nie :) Ja jako dzieciak marzyłam o rotku, ale o swoim marzeniu nie mogę tego powiedzieć, bo to było raczej bo mi się podoba. No właśnie i na tym koniec ;) Wracając do dogów, sprawdzałaś kwestie zdrowia i średnią długość życia? Mi się wydaje, że żyją dość krótko. Gdybym nie była zadeklarowaną maniaczką danej rasy, to by był duży minus. U mnie na wioszy jest jeden. Lubi się urwać na samotną przechadzkę i bywa że widuję go na spacerach po lesie z przewodnikiem (głównie lata luzem). Nie wchodzi w interakcje z otoczeniem, wręcz stroni od jakichkolwiek kontaktów, niezależnie od tego czy jest z przewodnikiem czy biega samopas. Nie gania zwierzyny, przynajmniej nie widziałam, nie słyszałam. Co do posłuszeństwa - fajnie wykonuje komendy typu "stój i czekaj" (w tym czasie ja nadchodzę z Furią z naprzeciwka), fajnie się odwołuje. Widać, że jest zrównoważonym oraz dobrze ułożonym psem. W chacie mają jeszcze 1 czy 2 małe, zawadiackie "pyrdki". Dla odmiany, poznałam 1 posiadaczkę, która zdecydowała się na DM bo chciała spokojnego, statecznego i zrównoważonego psa. A ma ... problem z agresją do ludzi, co przy gabarytach tego psa jest "lekkim" hardcorem. 1 pies nie przesądza o rasie, ale gdybyś się decydowała, to uważam że na wszelki wypadek warto mieć pod ręką sprawdzonego szkoleniowca, choćby się miał nigdy nie przydać, niż dopiero szukać jeśli się pojawi problem. Spotkałam się z opinią 1 hodowczyni, że dog niemiecki to nie jest pies, który da się pokroić za ćwiczenia posłuszeństwa za przysłowiową parówkę, albo piłeczkę, bo to nie owczarek i że jemu to tak naprawdę wcale nie jest potrzebne do szczęścia. I że jak przyjdzie na wołanie, czy usiądzie, to bardziej dla właściciela, bo mają ok relację, a nie za smaczka. W realu nie weryfikowałam, bo nie miałam okazji , więc tylko powtarzam zasłyszane. Widzieć w pracy, widziałam co najwyżej presa canario i cane corso, bo takowe mamy na placu, robić robią, dokładnie to samo, ale na pewno nie tak samo ;) W porównaniu z hovkiem to zupełnie inny temperament. Także Twój plan 30 - 60 minut ćwiczeń może tu niezbyt pasować. A poza tym niedawno był wątek o dogu niemieckim, chyba w dziale hodowla i ktoś z dogaży tam się wypowiadał. A jak Ci się leonberger podoba? Quote
chounapa Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 Leonberger, fajny pies. Wezmę go pod uwagę. Wczoraj przeleciałam z grubsza dogi niemieckie i czytałam o zdrowiu i długości życia... ale mimo wszystko, jeszcze się będę nad nim też zastanawiać ;) Masz racje oczywiście. Dziecięce marzenie było na zasadzie, "łooooo piękny... chce!". Później mi przeszło i ostatecznie nigdy się w rasę nie zagłębiłam. Ale opis rasy bardzo mi się podoba. ale gdybyś się decydowała, to uważam że na wszelki wypadek warto mieć pod ręką sprawdzonego szkoleniowca Mam pod ręką behawiorystę który pomógł mi z Lilo, więc będę o nim pamiętać kiedy będę brała drugiego psa. Pies póki co, to odległe plany. Dopiero w następną wiosnę planuję zrobić ogrodzenie i do następnej jesieni zakończyć remont. Więc mam czasu, a czasu na zastanawianie się. Quote
gryf80 Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 doguś myśle byłby ok.przygotuj sobie dużą ilosc ścierek,bo slina moze byc wszędzie :) Quote
chounapa Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 Przy lękach Lilo, przekonałam się że ślina na podłodze, ścianie, w samochodzie i wszędzie gdzie pies schować się nie może... to pikuś. Myślę że mogłabym się nawet cieszyć ze śliny bez podtekstów :P Quote
Berek Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 "nie, nie robimy. nie wiem do czego pijesz" Pytam jeno... Rzuciło mię się w oczy pisanie o tym że "tryb pracy" u Was = posiadanie krążka / piłki / innych motywatorów przez Ciebie, stąd moje pytanie, czy zdarzyło Ci się utrzymać psa w tymże trybie przez, dajmy na to, dwadzieścia minut BEZ możliwości nagrodzenia / samonagrodzenia. To trochę insza inszość, niż tor flyballowy czy placyk frisbee gdzie pies kica w górę z podniecenia i faktycznie wyłącza sobie bodźce z otoczenia. Quote
kropi124 Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 Chounapa- a co powiesz na. Dog de Bordeux? Śliniaki ale dobre rodzinne psy. Z mojego punktu widzenia dobre by były rakze do pilnowania a sam juz ich widok moze niektórych przestraszyc. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.