Brezyl Posted October 9, 2014 Posted October 9, 2014 Na szczęście w mojej rasie ( puli) nie ma jeszcze rozgraniczenia wyglądu na wystawowe i użytkowe. Są to burki po prostu i już :) Nie zepsute nadmiernym dążeniem do "ideału" a co za tym idzie i psychika i chęć do pracy pozostały bez zmian. Mam też nadzieję że w Polsce i okolicznych państwach nie pojawi sie ktoś, kto zacznie nadmierny grooming i podniesie poprzeczke co do wyglądu dredów. Bo jak sie to stanie to wystawcy zaczną cudować a co za tym idzie- zmieniać. A nigdy rasa z użytka zmieniona na show nie wyszła na tym dobrze :( Masz rację. Ja myślę teraz nad mundikiem, rasa strasznie niewyrównana, wygląd typowego kundla, ale przynajmniej wiem, że nikt nie robił selekcji na samo futro kosztem popędów. Na dredy lubię tylko popatrzeć zwłaszcza u dużych ras. Quote
Pysia Posted October 9, 2014 Posted October 9, 2014 Ja po niufkach zachwycona jestem obsługą dredowca :) Nie jestem nadmiernym czysciochem, ale jednego nie znoszę- kłaków na ciuchach, meblach itd. Dlatego nigdy nie będę miała psa z krótką sierścią. Juz sznupy które tymczasuje wprawiaja mnie w apopleksje bo jak można sie domyślić nie są trymowane. I liniejąąąąąąąąąąąą. I te kudły mam na kocach, w samochodzie, na ubraniach. Fuj. Quote
Majkowska Posted October 10, 2014 Posted October 10, 2014 Mam takie pytanie czysto teoretyczne do ludzi siedzących w hodowli. Wyobraźcie sobie taką sytuację, że macie hodowlę rzadkiej rasy(1-2 hodowle w Polsce). Przychodzi do was osoba chętna na szczeniaka(koniecznie sukę) do sportu i chcąca z nim trenować oraz startować w zawodach. Jednak chętny od razu zaznacza, że nie będzie jeździć na wystawy i jest praktycznie pewien, że suka będzie sterylizowana. Sprzedalibyście szczeniaka takiej osobie czy raczej zniechęcali? Podkreślam, że chodzi mi o rzadko spotykaną rasę. Sytuacja jest czysto hipotetyczna. Ja mam trochę taką sytuację. Kupiłam psa od znajomej hodowczyni, której wcześniej przedstawiłam chyba tak duże zaangazowanie że stwierdziła że jestem godna jej psa ( widziała ile chodzę z moim kundlem, jak interesują mnie wystawy, jak mnie kreci temat pracy itd), a teraz podejrzewam że rozczarowałam ją lekko,bo mimo że wchłonełam cały przekaz odnośnie wystaw i konkursów to ze swoim psem nie idę w to. Teoretycznie nie mam jakichś specjalnych zobowiązań, ale np chcąc wykastrować psa i "posadzić go na kanapie" czuję się lekko nie fair, bo wiem że hodowczyni chciałaby żeby jej podopieczny się pokazywał , szczególnie jeśli ma do tego predyspozycje.A mnie to zupełnie przestało kręcić, bo on jest dla mnie zwykłym psem jak sto tysięcy kundelków i nie robię z nim nic mimo że wszyscy wkoło namawiają ogromnie, że taki ohh ahh i tu i tam. Cóż, z punktu widzenia właściciela - chcę mieć psa dla siebie, wygodnego, cieszącego się życiem , z którego ja się będę cieszyć i jak nie doszlifuję go idealnie to też będzie fajnie ;), a jesli cały czas ma się presję pt nie chcesz ale musisz to już traci to sens... Z punktu widzenia hodowcy (rozmawiałam na ten temat z wieloma i trochę też gdzieś miałam styczność itd) to rozumiem doskonale że hodowca nie wypuszcza miotów po to tylko żeby ludzie mieli pieski. To jest mnóstwo poświęconej pracy, zagraniczne krycia, lata poszukiwań partnera, wystawy, tytuły, szkolenia, konkursy, badania... i kiedy rodzice są już idealni to liczy że miot będzie dalszą kontynuacją hodowli, a tu - tego nie kręcą wystawy, ten wyrasta na pięknego psa ale ludzie nie chcą jeździć, z tym się urywa kontakt itd itd... I rozumiem hodowce, który nagle uzmysławia sobie że jego praca jest na nic, bo fajnie, ludzie pieski kochają,pieski się dobrze z ludźmi bawią, ale on nie ma z tego żadnej reprezentacji ani przyszłych reproduktorów w swojej hodowli. Dla mnie najważniejszy jest we wszystkim pies, który sobie nie zdaje sprawy ile posiada championatów i dyplomów, ale jednak po to jest hodowla żeby robić psom selekcję,więc rozumiem oburzenie, kiedy np mówię wśród posiadaczy showów, że ja to mam psa dla siebie i nie kładę specjalnego nacisku na jego osiągnięcia, a wtedy słyszę oburzenie " to trzeba było sobie ze schroniska wziąć kundelka!!!!!" :D Myślę że to już kwestia dogadania się między hodowcą a chętnym, choć czasem to wcale łatwe nie jest ;) Quote
Pysia Posted October 10, 2014 Posted October 10, 2014 Wiesz.... Miałam taki przypadek: Piekny miot a w nim tylko jeden samiec. Smarkactwo zapowiadało sie eksterierowo cudnie. Charakterem też. Marzyły mi się wystawy no bo to co piszesz... Przyjechał do mnie własciciel reproduktora aby zobaczyć maleństwa. I na widok rodzunka stwierdził, że zamiast pieniedzy weźmie jego w rozliczeniu za krycie. Był nim zachwycony. A wtedy ja zobaczyłam psa żyjącego na betonowym podwórku nie wychodzacego na trwawę ( bo kleszcze i strach...) i.... Pokazałam umowe, gdzie wyraźnie stało że płatne gotówką. Gdybym mu oddała synka jeździłby na wystawy, zdobywał championaty w Polsce i za granicą ale... Życie miałby niekonieczne takie, jakie powinien mieć pies. I piekny samiec poszedł do cudownej rodziny gdzie jest jej członkiem i zamiast dostarczać mi splendoru dostarczył ludzkich przyjaciół ;) A ja sie o niego nawet przez chwilę nie martwiłam Czasami hodowca musi wybierać gdzie psu będzie lepiej. Bo tak jak napisałas- mamy marzenia. Ale jednoczesnie priorytetem musi być pies. To, żeby jemu było w życiu najlepiej. Bo wystawy są wyłącznie dla nas. Cudnie jest, jak własciciel nie ma parcia na szkło i potrafi się na wystawach z psem bawic. Bo jak widzę zestresowanych ludzi ze sfrustrowanymi tym stresem psami to mnie krew zalewa i - NIE ! Takiego życia dla moich dzieci nie chcę. 1 Quote
Gezowa Posted October 10, 2014 Posted October 10, 2014 Czasami hodowca musi wybierać gdzie psu będzie lepiej. Bo tak jak napisałas- mamy marzenia. Ale jednoczesnie priorytetem musi być pies. To, żeby jemu było w życiu najlepiej. Bo wystawy są wyłącznie dla nas. Cudnie jest, jak własciciel nie ma parcia na szkło i potrafi się na wystawach z psem bawic. Bo jak widzę zestresowanych ludzi ze sfrustrowanymi tym stresem psami to mnie krew zalewa i - NIE ! Takiego życia dla moich dzieci nie chcę. Taaa, z moich obserwacji wynika, że u whippetów niektórzy wolą oddać psa, który będzie traktowany jak figurka, rzecz, maszynka do wygrywania wystaw, niż wydać go do porządnego domu, gdzie będzie traktowany jak pies, a przede wszystkim - członek rodziny :P No chyba, że wnętr - wtedy tak, a najlepiej to zatuszować jego istnienie, bo wstyd ;) To przykre, ale takie praktyki są stosowane. Nie jakoś masowo, ale niestety są. I to w hodowlach, które właśnie mają status "najlepszych w Polsce", bo wszelkie porażki wystawowe czy wadliwe psy są po prostu "usuwane" z życia hodowli. 1 Quote
Kocurkotka Posted October 10, 2014 Posted October 10, 2014 hej - pisałam niedawno że zaklepałam se szczeniaka Australijskiego Silky terriera i będe czekać na miot około roku właśnie dostałam info. od innej hodowli czy nie jestem zainteresowana sunią świetnie rokującą n wystawy (zdziwiłam się bo widziałam ogłoszenie 2 miesiące temu i kontaktowałam się z hodowcą) myślałąm że już nie mają piesków dlatego kontaktowałam sięz innym hodowcą ale oni planują miot na przyszłą jesień iiiii tra propozycja bardzo kusi... tylko czy nie będe miała problemów z wychowaniem szczeniaka - terriera - w wieku 4,5 miesiąca ? Quote
Pysia Posted October 10, 2014 Posted October 10, 2014 Wszystko zależy jaki ma charakter. Jak jest stabilny psychicznie to nie. Quote
dog193 Posted October 11, 2014 Posted October 11, 2014 Ja chyba jednak nie chciałabym brać takiego podrośniętego szczyla. Mojego brałam kiedy miał 12 tygodni i to jest dla mnie maksymalny wiek. Quote
gops Posted October 11, 2014 Posted October 11, 2014 Ja mojego także teriera tylko że typu bull brałam jak miał 6 miesięcy i 3 tygodnie i nie było najmniejszego problemu . Mam fajnego , dobrze zsocjalizowanego psa (jak go kupiłam miał wielkie braki w socjalu) . Jednak uważam że wiek 7-8 miesięcy to max jeśli wydajemy na takiego psa sporo pieniążków , a nie adoptujemy . Zanim się zdecydujesz radziłabym zobaczyć suczke jeśli masz taką możliwość , sprawdzić czy nie jest strachliwa itd . Quote
a_niusia Posted October 11, 2014 Posted October 11, 2014 a ja w ogole nie rozumiem demonizowania sprzedazy szczeniat "na wystawy". serio myslicie, ze hodowcy chca dla swoich szczeniat domow, w ktorych beda one wystawowymi kuklami? to, ze pies jezdzi na wystawy, nie oznacza, ze nie jest ukochanym czlonkiem rodziny, ze nie ma wlasciwych dla rasy popedow, ze nie bedzie odpowiednio szkolony ani ze nie bedzie prowadzil sportowego trybu zycia. ja sama mam dwa psy, ktore dostalam wraz z umowami o odpowiedniej tresci: pies ma byc pokazywany na wystawach w tym raz w roku na miedzynarodowej wystawie zagranicznej, ma byc tez szkolony stosownie do potrzeb rasy. jednoczesnie, kiedy spotkalam sie z hodowczynia na wds w helsinkach, zmacala moja suke, ktora ma mega potencjal jesli chodzi o wlos i powiedziala tak "noo klate masz, miesnie masz...wszystkiego wiecej niz twoja siostra. ale futro to w krzakach zgubilas" i sie tego smiala. a o mojej najmlodszej suce powiedziala "co to jest? pies wyscigowy?" i tez sie z tego smiala:) jednoczesnie to sa naprawde bardzo dobre eksterierowo psy. jedno drugiego nie wyklucza. hodowczyni wie, ze ulokowala je w dobrym domu. gdyby nie wiedziala, to nie mialabym juz dwoch psow od niej. dlatego wydaje mi sie, ze to demonizowanie wynika troche z faktu, ze niektorzy nie mieli nigdy psa wystawowgo. Quote
Kocurkotka Posted October 11, 2014 Posted October 11, 2014 sunia też jest fajnie socjalizowana, nie jest płochliwa klei się do każdego, i w dodatku nauczona załatwiania się na dworze no ale wypadki w domu też się zdarzają tu mam większą pewnoś - bo u 4-5 miesięcznego pieska lepiej widać bardziej predyspozycje szczeniaka niż u 8 tygodniowego szczyla :P Quote
Brezyl Posted October 11, 2014 Posted October 11, 2014 Szczerze powiedziawszy nie rozumiem, z czym macie problem. Jeśli bierze się psa wystawowego, to czym szczeniak starszy tym lepiej, wszystko już widać, zęby wymienione,łatwo sprawdzić psychikę. To młodszy szczeniak jest znacznie wiekszą niewiadomą. Inna sprawa, że przed psami rasowymi brałam psy ze schroniska i nigdy nie były to szczeniaki, a psy w sile wieku, dorosłe. I co śmieszne, kiedy je brałam wygladały znacznie starzej niż po paru latach u mnie, także pod wzgledem psychicznym. To cudowne, kiedy dorosły pies, nie znający zabawek, aportu, kulący się na podniesiony głos czy gwałtowny ruch, zaczyna się bawic zabawkami, sam inicjuje aportowanie, a na gwałtowene ruchy własciciela zamiast przypadnięcia z przestrachem do ziemi, dostaje ataku głupawki. Quote
Gezowa Posted October 11, 2014 Posted October 11, 2014 a ja w ogole nie rozumiem demonizowania sprzedazy szczeniat "na wystawy". serio myslicie, ze hodowcy chca dla swoich szczeniat domow, w ktorych beda one wystawowymi kuklami? to, ze pies jezdzi na wystawy, nie oznacza, ze nie jest ukochanym czlonkiem rodziny, ze nie ma wlasciwych dla rasy popedow, ze nie bedzie odpowiednio szkolony ani ze nie bedzie prowadzil sportowego trybu zycia. Jeśli chodzi o mój post to niestety wiem co pisałam :P Tak jest u whippetów, a czy u innych ras - nie wiem, bo akurat w tym środowisku siedzę dość głęboko i widzę pewne kwiatki. W pewnym momencie pies przestaje mieć znaczenie i liczy się tylko prestiż, wygrana, a nie to, że "najlepsza suka z miotu" sika ze strachu na ringu, a właścicielka tak wpieniona przegraną z "gorszą" suką - zostawia rozhisteryzowaną, zestresowaną psinę i leci poznać wyniki konkurencji. I naprawdę, niektórym to pasuje. Jeździ na wystawy? Jeździ. Pokazuje swoje "przerasowienie", ale nikt nie dba o komfort psychiczny zestresowanego psa, bo po co? Ważne, że ma wygląd i wygrywa. Mój pies na ten przykład znosi źle coursingi (chociaż pewnie przywyknie, bo to był dopiero jego trzeci). Nie dlatego, że się boi, ale przeżywa ciągle bardzo silne emocje i tak praktycznie przez cały dzień. Taki rozemocjonowany borderek. I pomimo, że są jeszcze dwa w tym roku (a szło mu naprawdę świetnie jak na dopiero drugie zawody) i zamykają nam sezon - nie jadę, bo chcę mu dać przerwę, żeby odpoczął psychicznie... Są wystawcy, którzy nie robią tego ze swoimi psami, bo mają tak mocne parcie na "fejm". Znam naprawdę wiele osób, wielu hodowców i właścicieli PIĘKNYCH, showkowych psów, którym zależy na tym, aby pies nie miał złego skojarzenia z wystawami, wystawiają go delikatnie, a nie mocnym chwytem za szyję żeby się nie wiercił (taki tam piękny handling kosztem psa ;) ). Wiele znanych mi psów nawet na halówkach jest totalnie wyczilowanych. Ale to nie wzięło się z powietrza... Więc to nie tak, że wszyscy hodowcy mają w nosie swoje psy, ale niestety jakiś procent tak. Powiedziałabym nawet, że jest tylko kilka hodowli w Polsce (na obecnie chyba 30), gdzie hodowca naprawdę nie wyda psa byle komu, a szczególnie osobie, która pomimo, że ma kasę i parcie na wystawy - będzie traktowała psa instrumentalnie. I tak co do popędu - na ten przykład showkowy border pracować tak czy siak będzie (no chyba, że jest to totalna skrajność sprzeczna ze wzorcem i będzie zbyt leniwy) i tutaj nie ma znaczenia czy weźmiesz użytka czy wystawówkę, bo będzie podobna chęć do pracy. W końcu to kurde border. Ale u whippeta wśród wystawówek jest naprawdę dużo psów kompletnie rozchwianych emocjonalnie, ze zrytą psychiką i do tego bez popędów - totalni flegmatycy. Chciałam w sumie jeszcze napisać o coursingach i różnicach w bieganiu (bo nie jest to takie oczywiste), ale nie będę zanudzać :lol: Jeśli piesek jest brany na wystawy, rokuje super to czemu nie? Jeśli masz możliwość to podjedź i poznaj szczeniaka. Ja tam z doświadczenia nie ufam hodowcy w pełnych 100% :grins: Quote
Majkowska Posted October 11, 2014 Posted October 11, 2014 W każdym środowisku są osoby niezdrowo wkręcone cy to w show czy sporty i tyczy się to tak samo hodowców jak i właścicieli. Ale odnośnie tego wieku, tak myślę sobie - wiele spotykam sytuacji gdzie np sprzedaje się podrostki, właśnie dlatego żeby widzieć ich cechy ( lub tez żeby sprzedać już zrobionego "gotowego "pieska) , więc czy to taka absolutna prawda że hodowca potrafi od razu psy tak wyselekcjonować i podzielić na pety showy itd? Bo, ok, będąc z psami te kilka mcy, znając się na rasie, potrafi powiedzieć że ten może być fajny wystawowo, a ten wyglądem może i nie ale do pracy rewelacja, charakterowo miększy i twardszy itd ,ale wątpię lekko że hodowca potrafi określić to idealnie po urodzeniu tak żeby np wybrać tego jedynego z miotu za pierwszym zamachem. Zauwazam, że np sprzedane pieski do kochających domków, żyjące sobie radosnie ot tak bez zobowiązań co do wystaw itd są i tak namawiane,bo np poprzez uprawianie sportów, dużo ruchu , socjalizację są super psami, więc nie ma przeszkód żeby się pokazały tyle ile właściciel chce. Gorzej jak hodowca napiera na to, wtedy jest właśnie taka niezdrowa stresująca sytuacja, o której pisze Gezowa... Quote
FredziaFredzia Posted October 11, 2014 Posted October 11, 2014 Kocurkotka, biorąc psa wystawowego nawet lepiej wziąć starszego. ;) Quote
nadira Posted October 18, 2014 Posted October 18, 2014 Moi znajomi planują w niedługim czasie kupić szczeniaczka- labradora. Kochane psiaki, tylko wydaje mi się, że coraz częściej spotykam labradorki ze zrytą psychą :( Namawiam ich, aby może przemyśleli swój wybór i wybrali rasę troszkę mniej popularną, nie tak zdegenerowaną. Przedstawiłam parę propozycji, np.mój idealny chodski, retriver z nowej szkocji, pudel, golden, stafik... z niczym nie trafiłam. Może podsuniecie jakiś pomysł? Mają dwoje małych dzieci ( 7 i 4 latka), większość wolnego czasu spędzają ''na powietrzu'', chcą psa średnio-dużego, miłego, nie pracoholika Quote
klaki91 Posted October 18, 2014 Posted October 18, 2014 Ale po co na siłę inną rasę im wciskać? Jeśli dobrze wybiorą hodowlę (i skojarzenie) to będą mieć dobry materiał na fajnego labradora. Quote
nadira Posted October 19, 2014 Posted October 19, 2014 Ale po co na siłę inną rasę im wciskać? Nie ''na siłę wciskać'' :) , chętnie przemyśleliby również inne rasy, ale nie mają pomysłu. Labrador to po prostu pójście na łatwiznę. No i aby dobrze wybrać zarówno hodowlę, jak i skojarzenie, również trzeba jakąśtam wiedzę posiadać. Quote
gryf80 Posted October 19, 2014 Posted October 19, 2014 A z krotkim wlosem czy kosmaty,taki bardziej strozujacy,z plaskim pyskiem czy nie koniecznie? Quote
klaki91 Posted October 19, 2014 Posted October 19, 2014 Nie ''na siłę wciskać'' :) , chętnie przemyśleliby również inne rasy, ale nie mają pomysłu. Labrador to po prostu pójście na łatwiznę. No i aby dobrze wybrać zarówno hodowlę, jak i skojarzenie, również trzeba jakąśtam wiedzę posiadać. Sądziłam, że skoro proponowałaś im goldena,który też jest bardzo popularną rasą to nie powinno być problemu ze znalezieniem odpowiedniej hodowli : ) Napisz coś więcej o ich oczekiwaniach, bo proponowane przez Ciebie rasy bardzo się różnią. Swoją drogą to golden tez jest fajnym wyborem, mamy w kraju dobre hodowle tej rasy, mimo że jest ona popularna ;) Z trochę mniejszych nadających się do aktywnej rodziny z dziećmi warto rzucić okiem na spaniele- dziwnie niepopularnego springer spaniela walijskiego (o ile nie byłby dla nich za mały) czy springer spaniela angielskiego. Quote
gryf80 Posted October 19, 2014 Posted October 19, 2014 jeśli z krótki włosem to polecałabym "nieśmiertelnego"beagle. Quote
Clavia Posted October 19, 2014 Posted October 19, 2014 Sądziłam, że skoro proponowałaś im goldena,który też jest bardzo popularną rasą to nie powinno być problemu ze znalezieniem odpowiedniej hodowli : ) Napisz coś więcej o ich oczekiwaniach, bo proponowane przez Ciebie rasy bardzo się różnią. Swoją drogą to golden tez jest fajnym wyborem, mamy w kraju dobre hodowle tej rasy, mimo że jest ona popularna ;) Z trochę mniejszych nadających się do aktywnej rodziny z dziećmi warto rzucić okiem na spaniele- dziwnie niepopularnego springer spaniela walijskiego (o ile nie byłby dla nich za mały) czy springer spaniela angielskiego. Goldeny właśnie nie są aż tak popularne jak labradory. Siedzę w obydwu rasach i mogę powiedzieć,że wszystko zależy od hodowli. Problem z labradorami jest taki,że świetna hodowla ma głównie psy użytkowe. Niedoświadczony właściciel może mieć kłopoty. Co do goldenów to jest zbyt dużo hodowli nastawionych na ilość. Jak będzie trzeba mogę polecić ze 2-3 hodowle, z których sama wzięłabym psa ale więcej raczej nie ma. Moja goldenka obecnie mieszka z 4-latką i nie znam bardziej cierpliwego psa :P Poza tym, wbrew powszechnej opinii, to są 2 różne rasy, o różnych charakterach i potrzebach. Co do beagla, to stał się on ofiarą jakiejś głupiej mody, bo nie uważam,żeby był to pies dla początkującego właściciela. Jest to rasa cechująca się dużą niezależnością, często przejawiają oznaki sporej dominacji co prawie wyklucza je z rodzin z małymi dziećmi, które wcześniej nie miały psa. Niestety nieznajomość rasy sprawiła,że zbyt dużo jest tych psów w schroniskach ;/ Quote
nadira Posted October 20, 2014 Posted October 20, 2014 Dzięki, Clavia za propozycję pomocy! Jeżeli się zdecydują na goldenka lub labradora, na pewno się odezwę! Spaniele raczej nie wchodzą w grę- za małe i chyba dość trudne w pielęgnacji futerko (?) Pies powinien być średnio aktywny, nie dominujący, tolerujący inne psy- to tak mniej więcej Quote
gojka Posted October 20, 2014 Posted October 20, 2014 Ponieważ niedługo się przeprowadzam się do domu pomyślałam o drugim psie.Mamy już ponad roczną jamniczkę- psina wydaje się być tolerancyjna- tak to wygląda na spacerach ale ostatnio gdy przyjechała kuzynka z labradorką widziałam,że nasza Pauza pakowała się na posłanie labci,gdy się obudziła to obszczekiwała psinę i generalnie starała się dominować.Chciałabym by nowy pies dogadywał się z naszą suczą.Zależy mi też by nie był bardzo duży,tak by poradziła sobie z nim na spacerze 9-latka. Ważne by był aktywny,lubił spacery po lesie ale z drugiej strony by nie miał silnego instynktu łowieckiego czyli po prostu by bez większego problemu był w lesie odwoływalny.Nie przepadam za "szorstkimi" psiakami ale to sprawa drugorzędna- bo jeśli szorściak miałby odpowiedni charakter to będzie oczywiście ważniejsze.Waham się czy nie kupić drugiego jamnika ale gdybym miała odpowiedniego przedstawiciela innej rasy to czemu nie?Nie mam wielkiego doświadczenia w kwestii małych psów- jamnik jest naszym pierwszym psem w rozmiarze M.Nie chciałabym żadnego płaskopyskiego- lubię długie,szlachetne mordki ale to oczywiście nie jest priorytet:)Pies zostawałby jakieś pięć godzin sam,miałby zapewniony codziennie dwugodzinny spacer po lesie.Ważne też by nie był bardzo ufny do obcych,raczej by był obojętny.Będziemy mieszkać blisko ruchliwej drogi,płot oczywiście jest ale ważne by psa dało się nauczyć respektu do aut.Myślę oczywiście o suczce.Prosiłabym o propozycje takich ras,które można zakupić w polskich hodowlach. Quote
Clavia Posted October 20, 2014 Posted October 20, 2014 gojka, po przeczytaniu twojego posta przychodzi mi do głowy owczarek szetlandzki :) Ale to może wypowiedzą się osoby lepiej znające rasę :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.