Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Ryss']Doprawdy? To wejdź do pierwszego lepszego schronu i zobacz te psy, które nie rozumieja, że krata to nie jest ograniczenie wolności. Może zrozumiesz. Psa..[/QUOTE]

Dom, mieszkanie, pokój, ogród to też ograniczanie wolności...

Lękliwe psy schroniskowe czasami cieszą się, że wchodzą do boksu. Wiele z nich chowa się w budynku, tam czują się pewniej.

Posted

[quote name='isabelle301']Ale na co narażać?
Że niby da rade rozwalić wszystkie ściany i mu sufit na głowe runie?
Czy moze pilotem tv sobie zrobi krzywdę?
albo starym kapciem...
Jak zrobił kupe na kanape to był na tyle inteligentny że poszedł dupsko wylegiwac na łóżku dziecka... odlezyny wiec mu tez nie groziły

Nie bardzo wiem jakiez to wielkie niebezpieczeństwa się czają na psa w normalnym mieszkaniu... w mieszkaniu człowieka myślącego (czytaj nie pozostawiającego chemikaliów na wierzchu, nie mającego kabli na wierzchu bo pomyslał wcześniej i je pociagnął pod podłogą, nie zostawiającego żelazka na desce i temu podobnych)

Pani Profesor - ja nie chadzam z psem na proszone obiady... chyba że do moich rodziców... tam nikomu nie przeszkadza przy stole. A na kawce towarzyskiej? Gdzie każdy sobie siedzi jak mu wygodniej (czytaj często na podłodze lub trawniczku)?
Nie bardzo rozumiem dlaczego mój pies ma lezec/siedzieć parę metrów ode mnie (za karę) gdy moze spokojnie być przy mnie...[/QUOTE]

no faktycznie zjedzenie pilota od tv w ogole nie jest grozne.
w koncu co zje, to wysra prawda...
a jak nie da rady to trudno.

Posted

[quote name='isabelle301']
Nie bardzo wiem jakiez to wielkie niebezpieczeństwa się czają na psa w normalnym mieszkaniu... w mieszkaniu człowieka myślącego (czytaj nie pozostawiającego chemikaliów na wierzchu, nie mającego kabli na wierzchu bo pomyslał wcześniej i je pociagnął pod podłogą, nie zostawiającego żelazka na desce i temu podobnych)[/QUOTE]
dywan, ściana, listwa podłogowa, nogi od stołu/krzesła, niby pochowane kable, firanki, koce, narzuty, poduszki, kanapy, fotele, łóżka, drzwi, które da się otworzyć (znam psa, który otwiera też gałki), niby pochowane jedzenie (zabezpieczenia szafek nie są problemem)

wszystko to pies może zjeść i umrzeć, bo się zapchał

Posted

A co z Szetlandzkim. Znajoma psomaniaczka w dalszym ciągu uważa że to dla nas dobry wybór.
Dodatkowo sąsiad ma takiego psiaka i patrzę z podziwem jaki to spokojny i "grzeczny" pies. Wcale nie płochliwy (raczej zdrowo zdystansowany). Cisza również u nich zupełna.
O szczekliwości z jednej strony czytam że są szczeklwe a z drugiej strony że to kwestia egzemplarza a jeszcze z trzeciej że kwestia wychowania.

Posted

Dywany przy szczeniaku? Marny pomysł...
Nie mam poduszek, kocyków i róznych szmat wszędzie... bo nie lubie. Nie mam takze firanek i zasłon - powód jak wyżej - po co mi szmaty w oknach?
Kanapa czy fotel - raczej za ciężkie aby przewrócić... same z siebie nie atakują... ponadto nie było tendencji do wygryzania miękkiego - jego raczej twarde rzeczy interesowały a wiec przyniosłam mu wielki i twardy konar z parku - miał chłopak zajecie a ja sprzatanie
Nie mam w domu drzwi... więc nie ma czego otwierac... nie lubie pozamykanych przestrzeni... drzwi wejściowe zamkniete na 2 zamki - bez klucza ani rusz
Szafki nie są zabezpieczone... ale nigdy nie było pędu na szukanie zarcia - mój pies na Barfie... najada się, braków i niedoborów nie ma. Od urodzenia tak był ...
A pilot? No cóż - jeden raz się zdarzyło że został na ławie... troche ośliniony, nieco połamany... to światełko z przodu mu smetnie na kabelku zwisało... działał jeszcze 2 miesiące :-) Czym innym jest gryzienie a czym innym jedzenie... naprawde aniusia myslisz że psu smakuje plastik?

Posted

[quote name='Naklejka']Dom, mieszkanie, pokój, ogród to też ograniczanie wolności...[/QUOTE]

Na miły Bóg, nie porównuj tego wszystkiego do schroniskowego boksu i klatki w mieszkaniu.


[quote name='Naklejka']
Lękliwe psy schroniskowe czasami cieszą się, że wchodzą do boksu. Wiele z nich chowa się w budynku, tam czują się pewniej.[/QUOTE]

Dobrze mówisz, tylko jeszcze dodaj, dlaczego one tak się zachowują? One tak same z siebie, czy ktoś im to uczynił? I kto, inne psy? Czy to może atawizm tak działa? Bo w naszym schronie fajnie jest...

Posted

[quote name='Unbelievable']dywan, ściana, listwa podłogowa, nogi od stołu/krzesła, niby pochowane kable, firanki, koce, narzuty, poduszki, kanapy, fotele, łóżka, drzwi, które da się otworzyć (znam psa, który otwiera też gałki), niby pochowane jedzenie (zabezpieczenia szafek nie są problemem)

wszystko to pies może zjeść i umrzeć, bo się zapchał[/QUOTE]
o... i jeszcze jedno...
O ile wiem w klatce zostawia sie posłanie... tego pies nie zeżre i sie nie zapcha? Nie połamie sobie zębów i nie porani pyska próbujac obgryzac kraty?
Sory... wole aby bezpiecznie gryzł sciany i nogi krzeseł...

Posted

noo tak gryzienie scian i mebli jest baardzo bezpiecznie:)))

u mnie przy ostatnim szczeniaku byl nowiutki dywan.
pies ani razu sie na niego nie zlal, a dzieki madremu uzywaniu klatki od 3 miesiaca zycia nie miewal wpadek.

Posted

ale jakie niesie ze sobą obgryzanie ścian niebezpieczeństwo... mam bujną wyobraźnie i nie potrafie sobie tego niebezpieczeństwa wyobrazić...
To może mi pomożesz?
Za chwilę bedzie w domu szczeniak... chcę wiedzieć w jaki sposób sciana go może zaatakowac... trzeba sciane nauczyć nie atakowania...

Posted

[quote name='isabelle301']ale jakie niesie ze sobą obgryzanie ścian niebezpieczeństwo... mam bujną wyobraźnie i nie potrafie sobie tego niebezpieczeństwa wyobrazić...
Za chwilę bedzie w domu szczeniak... chcę wiedzieć w jaki sposób sciana go może zaatakowac... trzeba sciane nauczyć nie atakowania...[/QUOTE]

Nie pamiętam, czy to Ty pisałaś, czy ktoś inny, ale napisane było, że pies przegryzł mu ścianę w przedpokoju na wylot, na korytarz. Więc jeśli takie ściany w domu masz, to niebezpieczeństwo jest, że piesek da w długą.;)

Posted

[quote name='isabelle301'] przyniosłam mu wielki i twardy konar z parku - miał chłopak zajecie [/QUOTE]

Już tyle razy było pisane że pies się nadział na patyk, że kawałek patyka wbił się w podniebienie/gardło, że rzeczywiście pozostawienie szczeniakowi kija w domu to cudny pomysł...

[quote name='isabelle301'] Czym innym jest gryzienie a czym innym jedzenie... naprawde aniusia myslisz że psu smakuje plastik? [/QUOTE]

A tobie nie zdarzyło się czymś zakrztusić?
Lepiej przewidywać i zapobiegać niż dopuścić do wypadku.

Posted

[quote name='isabelle301']o... i jeszcze jedno...
O ile wiem w klatce zostawia sie posłanie... tego pies nie zeżre i sie nie zapcha? Nie połamie sobie zębów i nie porani pyska próbujac obgryzac kraty?
Sory... wole aby bezpiecznie gryzł sciany i nogi krzeseł...[/QUOTE]
ja nie zostawiałam, bo zjadała. Dopiero po jakimś czasie dostała kawałek wykładziny, której o dziwo nie ruszyła. Memłała też kocyk, którym przykryta była klatka, na szczęście tylko memłała ;)
Sory, ale jak pies gryzie kraty tak, że łamie zęby, to albo ma psychozę, albo ogromny lęk separacyjny.

"bezpiecznie gryzł ściany i nogi krzeseł" borze szumiący

Posted

Wybaczcie mi, ale nie chce mi się czytać kłótni o wspaniałych psach, które pomimo swojej perfekcji są zamykane w klatkach. Czy Julia zdecydowała się na tego bostona czy jednak wybór padł na coś innego? Mógłby ktoś mi to zdradzić? ;)

Posted

[quote name='Ryss']Doprawdy? To wejdź do pierwszego lepszego schronu i zobacz te psy, które nie rozumieja, że krata to nie jest ograniczenie wolności. Może zrozumiesz. Psa.




No właśnie z wielu powodów wygodnych tylko dla własciciela, nie dla psa. Reszta to tylko dorabianie "behawioralnej" ideologii, że to psu tak jest dobrze, i że jak on nie jest zamknięty w klatce, to jest wręcz chory. Boże...




Tak - klatka nie musi być zamykana. Przez całe psie życie. Widzisz, wystarczy postawić kropkę, byśmy się zgadzali w sprawie klatki.




Kotku (już do kogoś tak mówiłem, ale zwracam się tak tylko w określonych sytuacjach), tu nie chodzi o kraty. Chodzi o to, że pies jest w tym okratowanym domku/łóżeczku zamykany! I nieważne, czy jest zamykany na 24 godziny, czy na 8 godzin - pies siedzi, bo musi, bo nie ma wyjścia (dosłownie), bo pańci tak wygodnie. I jeszcze z tym uczeniem... Wiesz, zamiast walczyć z łańcuchami na wsi (teraz nawet ustawowo), można by zacząć edukować chłopów, jak mają uczyć swego psa przebywania na łańcuchu - stopniowo, drobnymi kroczkami - aż pies zacznie sam domagać się uwiązania, bo wtedy dopiero będzie się czuł bezpieczny i szczęśliwy.




Dobry i margines, jeśli jest dobry dla psa. A ten atawizm nie ma drzwiczek, pamiętaj.

Niezłe bzdury.
Po pierwsze - w schronie psy siedzą głównie za kratami, nie każdy pies wychodzi codziennie na spacery, nietrudno wtedy o frustrację. Klatka ma spełniać zupełnie inną funkcję, jeśli ktoś jest chory umysłowo i zamyka psa na całe dnie w kennelu to fakt, jest to idiotyczny pomysł, ale prawidłowo stosowana nie jest tym samym co "więzienie" w schronisku. Po drugie - tak, ułatwia to życie właścicielowi, tak jak kąpanie psa (bo capi gnojem, w którym się wytaczał), strzyżenie go (żeby nie wyczesywać ton syfu z gęstego futra, ach, wbrew psiej naturze) i wiele innych czynności służących naszej wygodzie, które wedle Twoich spostrzeżeń są analogicznym "cierpieniem" i zaburzają psie funkcjonowanie.

Aha, coś jeszcze - z łańcuchem albo się kłócisz, żeby paplać, albo naprawdę widzisz tutaj analogię i jeśli tak, to współczuję wąskich horyzontów. Rozgarnięty szympans zajarzyłby, że to naprawdę nie to samo. A co do tego, ze pies w klatce nie ma wyjścia, to właśnie o to w tym chodzi. Jak ja pogonię swojego psa za bydłowanie na legowisko, to też nie ma wyjścia, bo jak się podniesie, to go odgonię znowu. Klatka spełnia tę funkcję samoistnie.

Polecam jeszcze poczytać wątek o szkodnikach i pooglądać zdjęcia, co psy nawyczyniały w domach podczas zostawiania samopas. Ulvhedinn gdyby przyszła, to się pewnie podzieli spostrzeżeniami, bo pamiętam jej pociechy jako demony wcielone i do dziś wyję ze śmiechu przy czytaniu opisów strat, takich jak: http://www.dogomania.pl/forum/threads/192687-SZKODNIKI-czyli-doce%C5%84-zwierza-swego-bo-mog%C5%82a%C5%9B-mie%C4%87-gorszego/page33 <- w tym wątku.

Jeśli masz pieniądze, czas i ochotę na remontowanie domu (i naprawianie psa u weta), to ok, możesz uznawać klatkę za tragedię narodową. Ja wiem z miliona źródeł pisanych i mówionych, że kennele ratują psom życie, właścicielom oszczędzają strat w domach a i pies zyskuje. Przymusowy relaks po jakimś czasie zacznie być naturalny, mój pies też tak miał - zmuszany do pozycji "na bok" przy patrzeniu na michę dygotał jak paralityk, po czasie sam zajarzył, że musi się położyć, bo inaczej nie dostanie, a teraz kładzie się sam i widać, że się relaksuje. Wymuszaniem pozycji pokazałam mu, że albo czilałt, albo głodujesz. Tak samo jest z klatką.

Posted

U mnie podobnie ze zżeraniem :grins: Znaczy, w domciu i terenie klatka była super przerobiona, ale na treningu O ILE wszedł, łapał wszystko w zasięgu pyska i rwał na strzępy ;)
Więc wracając do dyskusji o klatce i o tym dla kogo to większe ułatwienie... Moim zdaniem dla obu stron. Miałam psa, który w domu nie potrafił odpoczywać i pomimo konsekwentnego wysyłania go na miejsce, i tak potrafił wstać i kręcić się, piszczeć, znosić zabawki, albo wyć w przypadku cieczek w okolicy. To był pies nakręcony 24/7, który nie miał wyłącznika. Klatka znacznie nam pomogła i pomimo przechodzenia właśnie przez etap, który opisałam w pierwszym zdaniu, teraz jest tak, że wchodzi ZAWSZE i BEZ OPORÓW, na komendę i siedzi. W ciszy. Idzie po prostu spać. No jak dla mnie to jest po prostu ULGA i dla psa i dla właściciela ;)

A tak już na temat... ;) To słyszałam i czytałam wielokrotnie, że boston to tak naprawdę idealnie pomniejszony bokser ;) Zarówno jeśli chodzi o charakter jak i wygląd.

Posted

[quote name='Pani Profesor']
[ciach idiotyzmy]
[/QUOTE]

Ktoś Cię zmusza do posiadania psa? Jeśli nie masz warunków, nie potrafisz, jesteś głupsza od psa - to daj sobie spokój z psami, a nie funduj im więzienia we własnym domu. No, chyba że robisz kasę na psach, wtedy Twój przedmiotowy stosunek do nich jest zrozumiały: byle zarobić, a się nie narobić.

I naucz się czytać ze zrozumieniem - tu kwestie związane z psami łańcuchowymi. Naucz się choćby po to, by Twój nick nie był szyderstwem i nie przywoływał czytającemu znanego powiedzenia: uczył Marcin Marcina...

Posted

"u mnie przy ostatnim szczeniaku byl nowiutki dywan.
pies ani razu sie na niego nie zlal, a dzieki madremu uzywaniu klatki od 3 miesiaca zycia nie miewal wpadek."
mam uwierzyć że 8 tygidniowy szczeniak wytrzyma bez siusiania 10 godzin w klatce? sory... wolę zmienić podłogę niż takiego malucha trzymać we własnych odchodach

"
Kable. To jest niebezpieczeństwo. Wszystko co z prądem ma związek....ślina zęby i kaplica."
To jest niebezpieczeństwo... ponadto wyglądają bardzo niechlujnie jak się je ma na wierzchu.. dlatego u mnie kable są tam gdzie być powinny... czyli głeboko schowane

"
Nie pamiętam, czy to Ty pisałaś, czy ktoś inny, ale napisane było, że pies przegryzł mu ścianę w przedpokoju na wylot, na korytarz. Więc jeśli takie ściany w domu masz, to niebezpieczeństwo jest, że piesek da w długą.;-)"
Tak to ja... owa dziura miała jakieś dwa centymetry średnicy, znajdowała się przy framudze drzwi wejściowych - blok z wielkiej płyty, pies obgryzł tynk, resztę wykruszył łapą... dziura na wylot była - palec przechodził... jednak wątpię aby ktoś większy niż mysz mógł dać w długą... wtedy mój pies wazył niemal 20kg..

"Już tyle razy było pisane że pies się nadział na patyk, że kawałek patyka wbił się w podniebienie/gardło, że rzeczywiście pozostawienie szczeniakowi kija w domu to cudny pomysł..."
Konar... to nie był patyk tylko konar... grubo ponad 5cm średnicy... ja nie potrafię sobie wyobrazić nadziania się na taki patyczek, szczególnie, że trudno go było przesunąć wogóle. Ów patyczek starczył psu na kilka miesięcy - codziennie zmiatałam szufelkę wiórków... wprost do klatki świnki morskiej

"
ja nie zostawiałam, bo zjadała. Dopiero po jakimś czasie dostała kawałek wykładziny, której o dziwo nie ruszyła. Memłała też kocyk, którym przykryta była klatka, na szczęście tylko memłała ;-)
Sory, ale jak pies gryzie kraty tak, że łamie zęby, to albo ma psychozę, albo ogromny lęk separacyjny.

"bezpiecznie gryzł ściany i nogi krzeseł" borze szumiący"

Rozumiem że pies kiblował długie godziny na gołych kratach/metalowej podłodze klatki, na dodatek we własnych odchodach...
To jest dopiero "borze szumiący!"

"
Jeśli masz pieniądze, czas i ochotę na remontowanie domu (i naprawianie psa u weta), to ok, możesz uznawać klatkę za tragedię narodową."
Nie mam. Dlatego właśnie remont przełożyłam o ponad rok... Jak się mały ogarnie przy dużym - się zrobi. Te parę miesięcy róznicy nie robi. na weta też nie wydaję... pies nie choruje bo dobrze jada zgodnie z naturą...

Posted

Zna może ktoś bliżej teriery tybetańskie? Nadają się na pierwszego psa (dla ogarniętych ludzi teoretycznie, wcześniej nie mieli nigdy bliższego kontaktu z psami)? Najbardziej interesuje mnie w sumie, ile teriera w terierze? Przeczytałam, że to terier tylko z nazwy. No i jak u nich z aktywnością?

Posted (edited)

Mi osobiscie TT podobaja sie i ostatanio na wystawie poogladalam sobie je na ringu i pogadalam z hodowcami.Pytalam m.in. o aktywnosc, jedna hodowczyni mowila, ze one sie dopasowuja do wlasciciela, ma kilka leniwcow w domu, co to najbardziej lubia na kanapie spedzac czas, ale pojda tez na dluzszy spacer, z innymi psami zyja dobrze.Terier to tylko z nazwy.Tak jak w kazdej rasie znajdzie sie pewnie mega aktywny pies i mega spokojny, ale generalnie to takie srednio-aktywne psy, tak przynajmniej opisywala je wlascicielka.


Chetnie poczytam wypowiedzi wlascicieli TT :)

Edited by havanese
Posted

[quote name='isabelle301']"u mnie przy ostatnim szczeniaku byl nowiutki dywan.
pies ani razu sie na niego nie zlal, a dzieki madremu uzywaniu klatki od 3 miesiaca zycia nie miewal wpadek."
mam uwierzyć że 8 tygidniowy szczeniak wytrzyma bez siusiania 10 godzin w klatce? sory... wolę zmienić podłogę niż takiego malucha trzymać we własnych odchodach

"
ja nie zostawiałam, bo zjadała. Dopiero po jakimś czasie dostała kawałek wykładziny, której o dziwo nie ruszyła. Memłała też kocyk, którym przykryta była klatka, na szczęście tylko memłała ;-)
Sory, ale jak pies gryzie kraty tak, że łamie zęby, to albo ma psychozę, albo ogromny lęk separacyjny.

"bezpiecznie gryzł ściany i nogi krzeseł" borze szumiący"

Rozumiem że pies kiblował długie godziny na gołych kratach/metalowej podłodze klatki, na dodatek we własnych odchodach...
To jest dopiero "borze szumiący!"

Mówi się, że pies nie załatwia się tam gdzie śpi. Mój od papisia, od pierwszej nocy śpi ze mną w łóżku i ani razu nie narobił na nie. O to też chodzi z używaniem klatki. Co prawda sama nie stosowałam i naprawdę wątpię, żeby ktoś trzymał papsa "na gołych kratach/metalowej podłodze klatki" przez 10 godzin, więc można sobie odpuścić koloryzowanie ;)

Posted

Ryss, Ty masz jakąś misję dziejową? Obrażasz innych, wcale nie będąc od nas lepszym. Jeśli chcesz się kłócić i robić offtop, to pisz na PW i tam wylewaj swoje żale. Daj ludziom się wypowiedzieć, każdy może mieć swoje zdanie, tak, jak Ty masz swoje.
EOT.

Posted

Czyli dobrze wybrany szczylek TT dałby radę na pierwszego psa? Średnio aktywny pies to właśnie coś, co pasowałoby mi do znajomych - spacerki, od czasu do czasu rower, jakiś kursik/szkolenie rekreacyjnie myślę.
Trochę obawiam się, że z braku doświadczenia jakiegokolwiek mogliby coś pokręcić w prowadzeniu psa (przeoczyć, być niekonsekwentnym, ekstremalnie "rozpieścić" psa) i potem mieć problemy w naprostowaniu tego. Dlatego chciałam pomóc i poszukać jakieś łatwej i przyjemnej w wychowaniu rasy. Terier tybetański to ich propozycja, bo podoba im się z wyglądu głównie, plus przeczytali, że to spokojne psy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...