Kesja Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 Ryss, klatka to dla psa miejsce bezpieczne, to jego pokój, do którego może wejść kiedy chce odpocząć, tam może mieć swoje legowisko, zabawki, wodę. To naprawdę nie jest nic złego. Jeśli trening klatkowy przeprowadzony jest odpowiednio, to pies będzie w niej chętnie przebywał. Poczytaj o tym, bo warto, to nie jest więzienie dla psa ;) Quote
Ryss Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 [quote name='Kesja']Ryss, klatka to dla psa miejsce bezpieczne, to jego pokój, do którego może wejść kiedy chce odpocząć, tam może mieć swoje legowisko, zabawki, wodę. To naprawdę nie jest nic złego. Jeśli trening klatkowy przeprowadzony jest odpowiednio, to pies będzie w niej chętnie przebywał. Poczytaj o tym, bo warto, to nie jest więzienie dla psa ;)[/QUOTE] Kotku (za przeproszeniem),;) czytać o psach to ja się nauczyłem wtedy, kiedy pewnie jeszcze Ciebie na świecie nie było, i nie było internetu, tylko książki papierowe. Tak, u mnie sugestia z wiekiem, to jak u Ciebie sugestia z czytaniem. A wracając do naszych baranów: klatka to klatka, tak jak łańcuch to łańcuch i może co najwyżej funkcjonować w szczególnych okolicznościach na zasadzie wyboru mniejszego zła, a nie na zasadzie, że pies tak lubi. Spytaj psa, czy on tak lubi. Ale Ty pewnie zadowalasz się odpowiedzią: "Proszę pana, a dlaczego pana pies na łańcuchu? -- Pani, bo on tak lubi!" Quote
a_niusia Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 [quote name='Ryss']Kotku (za przeproszeniem),;) czytać o psach to ja się nauczyłem wtedy, kiedy pewnie jeszcze Ciebie na świecie nie było, i nie było internetu, tylko książki papierowe. Tak, u mnie sugestia z wiekiem, to jak u Ciebie sugestia z czytaniem. A wracając do naszych baranów: klatka to klatka, tak jak łańcuch to łańcuch i może co najwyżej funkcjonować w szczególnych okolicznościach na zasadzie wyboru mniejszego zła, a nie na zasadzie, że pies tak lubi. Spytaj psa, czy on tak lubi. Ale Ty pewnie zadowalasz się odpowiedzią: "Proszę pana, a dlaczego pana pies na łańcuchu? -- Pani, bo on tak lubi!"[/QUOTE] bzdury gadasz. moje psy uwielbiaja swoje klatki. gdy je skladam to lamentuja. spia w nich z wlasnej woli, gdy ktoras z dziewczyn zle sie czuje, to natychmiast wedruje do klatki. wynika to z atawistycznych zachowan-klatka dla psa jest czym NATURALNYM. i jesli, kotku, porownujesz klatke z lancuchem, tzn ze brakuje ci elementarnej wiedzy o psiej psychice. Quote
Kesja Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 [quote name='Ryss']Kotku (za przeproszeniem),;) czytać o psach to ja się nauczyłem wtedy, kiedy pewnie jeszcze Ciebie na świecie nie było, i nie było internetu, tylko książki papierowe. Tak, u mnie sugestia z wiekiem, to jak u Ciebie sugestia z czytaniem. A wracając do naszych baranów: klatka to klatka, tak jak łańcuch to łańcuch i może co najwyżej funkcjonować w szczególnych okolicznościach na zasadzie wyboru mniejszego zła, a nie na zasadzie, że pies tak lubi. Spytaj psa, czy on tak lubi. Ale Ty pewnie zadowalasz się odpowiedzią: "Proszę pana, a dlaczego pana pies na łańcuchu? -- Pani, bo on tak lubi!"[/QUOTE] Twoje wypowiedzi rzeczywiście potwierdzają, że czytałeś to dawno temu, a jak wiemy dużo się zmienia, więc warto zaktualizować swoją wiedzę ;) To tak jak z przestarzałym mitem, że suka powinna mieć chociaż raz szczeniaki, kiedyś pisało się o tym w książkach, mówili o tym weterynarze, a teraz wiadome jest, że to kompletna bzdura. Ale niektórzy nadal uparcie twierdzą, że to prawda, bo "oni kiedyś tak przeczytali/usłyszeli od weta". Mój pies klatki nie ma, bo nie mam na to warunków w mieszkaniu, ani w sumie potrzeby, bo pies od małego nic w domu nie zniszczył, a o klatce czytałam dopiero stosunkowo niedawno. Quote
chounapa Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 Klatka jest świetnym narzędziem zarówno szkoleniowym ( tak samo jak kolczatka odpowiednio użyta ), jak i terapeutycznym dla psa z problemami. a_niusia, z jednej strony czytam o Twoim idealnym wychowaniu psów. Psy zrobią wszystko, umieją wszystko, Ty świetnie wychowałaś, a każdy kto ma bardziej problematyczną rasę niż Ty i sobie niekoniecznie ze wszystkim poradził od razu, jest kiepskim opiekunem. Z drugiej strony czytam że jak wychodzisz, psy muszą być w klatkach. Mam zatem pytanie, choć to offtop. Po kiego grzyba ograniczać idealnym psom przestrzeń pod nieobecność właściciela ? Mój pies też ma ulubione miejsce do spania, ale jak jest gorąco idzie do kuchni, bo podłoga chłodna. A jak się wyśpi i nudzi obserwuje szczury w klatce. Jak jej duszno wychodzi na balkon. Nie śpi w jednym miejscu, nieprzerwanie i non stop. Dlatego kompletnie nie rozumiem klatkowania ( nie jako otwarta buda, zamykania ) psów które są grzeczne i bez jakichkolwiek problemów. Quote
Ryss Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 [quote name='a_niusia'] [blabla][/QUOTE] Nie wtryniaj się między wódkę a zakąskę. Na moją merytoryczną odpowiedź zasłużysz (vide psy), gdy nauczysz się pisać po polsku. Amen. EOT. Quote
a_niusia Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 [quote name='chounapa']Klatka jest świetnym narzędziem zarówno szkoleniowym ( tak samo jak kolczatka odpowiednio użyta ), jak i terapeutycznym dla psa z problemami. a_niusia, z jednej strony czytam o Twoim idealnym wychowaniu psów. Psy zrobią wszystko, umieją wszystko, Ty świetnie wychowałaś, a każdy kto ma bardziej problematyczną rasę niż Ty i sobie niekoniecznie ze wszystkim poradził od razu, jest kiepskim opiekunem. Z drugiej strony czytam że jak wychodzisz, psy muszą być w klatkach. Mam zatem pytanie, choć to offtop. Po kiego grzyba ograniczać idealnym psom przestrzeń pod nieobecność właściciela ? Mój pies też ma ulubione miejsce do spania, ale jak jest gorąco idzie do kuchni, bo podłoga chłodna. A jak się wyśpi i nudzi obserwuje szczury w klatce. Jak jej duszno wychodzi na balkon. Nie śpi w jednym miejscu, nieprzerwanie i non stop. Dlatego kompletnie nie rozumiem klatkowania ( nie jako otwarta buda, zamykania ) psów które są grzeczne i bez jakichkolwiek problemów.[/QUOTE] u mnie w domu kazdy szczeniak natychmiast dostaje swoja wlasna klatke. od razu. w ogole nie ma opcji, zeby zastanawiala sie, czy moj pies zasikal chate, pogryzl kable i juz nie zyje itd. dla mnie pies musi byc przyzwuczajony do klatki: moje psy jezdza z nami na wakacje, czesto bywaja na wystawach itd. klatka to koniecznosc. mam 3 psy, w tym jednego z zaleczonym lekiem separacyjnym (bqardzo, bardzo duzym) i jednego bardzo mlodego. dwie z moich suk sa juz dorosle i moga zostawac w domu bez klatki (w tym wlasnie ta z lekiem separacyjnym-dzieki klatce udalo nam sie wygrac), ale najmlodsza nie moze, bo jest hiperaktywna i bardzo mloda. zostaje w klatce, bo tak jest po prostu bezpieczniej. przesypia czas mojej nieobecnosci w domu i nic glupiego nie przychodzi jej do glowy. Quote
Ryss Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 [quote name='Kesja'] Mój pies klatki nie ma, bo nie mam na to warunków w mieszkaniu, ani w sumie potrzeby, bo pies od małego nic w domu nie zniszczył, a o klatce czytałam dopiero stosunkowo niedawno. To już lepiej, że jesteś tylko teoretykiem klatkowym, bo od tego Twemu psu nie ubędzie. Gorzej z takimi zajebistymi (spodobało mi się to słowo, zapożyczone od Hanako) Aniusiopodobnymi, które to te wykoncypowane przed monitorem "dobre dla psa" teorie wprowadzają w czyn. Quote
chounapa Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 Nie przemawia to do mnie ;) Lilo jest bardzo aktywna, jak jej codziennie nie wybiegam, nie ma szans by mogła się wyciszyć na dłużej. Nie zmienia to faktu że nie niszczy. Chodzi o stałych godzinach i przyzwyczaiła się że bateryjki rozładowuje o konkretnej porze. Gdy zostaje sama, ma jasno określone co jest jej i tylko to bierze w zęby. Jak wracam, jej zabawki zwykle leżą na miejscu gdzie je zostawiłam, od czasu do czasu zdarza się że jakaś piłka wala się w przedpokoju, wtedy wiem że próbowała sobie znaleźć zajęcie. Od początku uczę ją co jej wolno i nie widzę powodu by wychowanego psa zamykać na czas nieobecności. Jako że Lilo jeździ ze mną do pracy, mogłam w sumie z góry założyć że sama zostawać nie będzie mogła i zdemoluje mi mieszkanie jak tylko spróbuje. Jednak tego nie zrobiłam i dlatego też nie ograniczam jej przestrzeni w domu. Kupić klatkę można, spoko. Są psy które lubią spać w budzie. Ale ograniczać mu miejsce do budy na wszelki wypadek ? Nie pojmuje. Uważam że jest to jedynie wygoda właściciela i jest to delikatne nadużywanie klatki. Wpisywanie klatki jako obowiązkowy element wyprawki kończy się później jej nadużywaniem, choć nie zawsze. Jeden zamyka bez potrzeby, ograniczając psu miejsce ( a może on chciałby położyć się w upalny dzień na chłodnych płytkach w kuchni ? ), a drugi organizuje wybiegi, wypuszczając psa na godzinę dziennie na mieszkanie "bo nie ma czasu pilnować psa dłużej". Quote
Julia. Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 Trafiłam na taki wpis na blogu. Skomentujcie. http://nie-taki-pies.blogspot.com/2013/03/praca-pies-czy-etat-zabija-szczescie-psa.html?showComment=1406712757082#c4909185020707659812 Quote
isabelle301 Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 Tak odnośnie klatki... Mój pies ma dom do dyspozycji... Ma wolność... I nic się nie dzieje - zmienia tylko kanapy pod tyłkiem, wyglada przez okno albo kopie dziurę w posłaniu. Klatki u mnie w domu nigdy nie było i nigdy nie bedzie. Mam za to koleżanke która ma dla psów klatki. I kiedyś miałam przyjemność mieć przez wekeend jednego z tych psów u siebie... żal mi dupę ściskał - ten pies nie potrafił się normalnie uwalić na dywanie i iść spać... on szukał klatki - i tak przez dwa dni i dwie noce... klatka wprowadziła do psychiki tej suki kompletną niemożność życia na otwartej przestrzeni ( o ile pokój o metrażu 20mkw) można tak nazawać) Więc proszę was! Nie wmawiajcie że ta klatka to taki szczyt szczęścia dla psa... Quote
Naklejka Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 Zmienisz zdanie o klatce jeśli trafi Ci się pies z ogromnym lękiem separacyjnym, który nie umie odpoczywać, panować nad emocjami, dodatkowo zmaga się z lękami. Miał u siebie gościa, psa, który spędził pół życia w schronisku, staruszek chyba 12letni. Spał w klatce, sam ją wybrał, chociaż miał miejsce przygotowane poza nią. Za to biedny Arni nie umiał się odnaleźć, bo gdy czuje się niepewnie to ucieka do klatki i tam się odpręża. I to nie jest tak, że on śpi tylko w klatce, łazi po całym domu i śpi gdzie chce. Gdy wychodzę muszę koniecznie go zamknąć w klatce, bo zdemoluje mieszkanie. Quote
a_niusia Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 [quote name='chounapa']Nie przemawia to do mnie ;) Lilo jest bardzo aktywna, jak jej codziennie nie wybiegam, nie ma szans by mogła się wyciszyć na dłużej. Nie zmienia to faktu że nie niszczy. Chodzi o stałych godzinach i przyzwyczaiła się że bateryjki rozładowuje o konkretnej porze. Gdy zostaje sama, ma jasno określone co jest jej i tylko to bierze w zęby. Jak wracam, jej zabawki zwykle leżą na miejscu gdzie je zostawiłam, od czasu do czasu zdarza się że jakaś piłka wala się w przedpokoju, wtedy wiem że próbowała sobie znaleźć zajęcie. Od początku uczę ją co jej wolno i nie widzę powodu by wychowanego psa zamykać na czas nieobecności. Jako że Lilo jeździ ze mną do pracy, mogłam w sumie z góry założyć że sama zostawać nie będzie mogła i zdemoluje mi mieszkanie jak tylko spróbuje. Jednak tego nie zrobiłam i dlatego też nie ograniczam jej przestrzeni w domu. Kupić klatkę można, spoko. Są psy które lubią spać w budzie. Ale ograniczać mu miejsce do budy na wszelki wypadek ? Nie pojmuje. Uważam że jest to jedynie wygoda właściciela i jest to delikatne nadużywanie klatki. Wpisywanie klatki jako obowiązkowy element wyprawki kończy się później jej nadużywaniem, choć nie zawsze. Jeden zamyka bez potrzeby, ograniczając psu miejsce ( a może on chciałby położyć się w upalny dzień na chłodnych płytkach w kuchni ? ), a drugi organizuje wybiegi, wypuszczając psa na godzinę dziennie na mieszkanie "bo nie ma czasu pilnować psa dłużej".[/QUOTE] no jesli sie czegos nie pojmuje, to warto sie wiecej o tym dowiedziec, a jak nie chce sie pojac, to nie ma co dyskutowac:)) [quote name='isabelle301']Tak odnośnie klatki... Mój pies ma dom do dyspozycji... Ma wolność... I nic się nie dzieje - zmienia tylko kanapy pod tyłkiem, wyglada przez okno albo kopie dziurę w posłaniu. Klatki u mnie w domu nigdy nie było i nigdy nie bedzie. Mam za to koleżanke która ma dla psów klatki. I kiedyś miałam przyjemność mieć przez wekeend jednego z tych psów u siebie... żal mi dupę ściskał - ten pies nie potrafił się normalnie uwalić na dywanie i iść spać... on szukał klatki - i tak przez dwa dni i dwie noce... klatka wprowadziła do psychiki tej suki kompletną niemożność życia na otwartej przestrzeni ( o ile pokój o metrażu 20mkw) można tak nazawać) Więc proszę was! Nie wmawiajcie że ta klatka to taki szczyt szczęścia dla psa...[/QUOTE] moje psy normalnie spia w lozku czy na dywanie i nie maja z tym zadnego problemu. troche przesadzasz moim zdaniem. albo wciskasz scieme. [quote name='Naklejka']Zmienisz zdanie o klatce jeśli trafi Ci się pies z ogromnym lękiem separacyjnym, który nie umie odpoczywać, panować nad emocjami, dodatkowo zmaga się z lękami. Miał u siebie gościa, psa, który spędził pół życia w schronisku, staruszek chyba 12letni. Spał w klatce, sam ją wybrał, chociaż miał miejsce przygotowane poza nią. Za to biedny Arni nie umiał się odnaleźć, bo gdy czuje się niepewnie to ucieka do klatki i tam się odpręża. I to nie jest tak, że on śpi tylko w klatce, łazi po całym domu i śpi gdzie chce. Gdy wychodzę muszę koniecznie go zamknąć w klatce, bo zdemoluje mieszkanie.[/QUOTE] dla niektorych na tym forum jest normalne, ze wracaja do chaty, a tam demolka, wiec watpie, zeby to zrozumieli:) Quote
Ryss Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 [quote name='chounapa']Klatka jest świetnym narzędziem zarówno szkoleniowym ( tak samo jak kolczatka odpowiednio użyta ), jak i terapeutycznym dla psa z problemami. Nie jest "świetnym" - ani jedno, ani drugie. Jest brutalnym i sadystycznym. I tyle. Kiedyś pałka i bicz też były "świetnym narzędziem zarówno szkoleniowym, jak i terapeutycznym dla psa z problemami". [quote name='chounapa'] Mój pies też ma ulubione miejsce do spania, ale jak jest gorąco idzie do kuchni, bo podłoga chłodna. A jak się wyśpi i nudzi obserwuje szczury w klatce. Jak jej duszno wychodzi na balkon. Nie śpi w jednym miejscu, nieprzerwanie i non stop. Dlatego kompletnie nie rozumiem klatkowania ( nie jako otwarta buda, zamykania ) psów które są grzeczne i bez jakichkolwiek problemów. Aa, tu się z Tobą zgadzam: otwarta klatka jako buda, to jak najbardziej, proszę bardzo. Można sobie nawet wyobrazić prawdziwą budę dla psa w pokoju, pies na pewno będzie zadowolony, bo psy zwykle lubią atawistycznie takie noropodobne miejsca. Ale na miły Bóg - nie zamykana klatka, z psem zamkniętym w środku! Quote
chounapa Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 No tak, jakże to w Twoim stylu ;) O klatkach czytałam dużo i tak jak pisałam. Świetne narzędzie, chętnie nadużywane przez ludzi na szkodę psów w nich zamykanych. Quote
Ryss Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 [quote name='isabelle301']Tak odnośnie klatki... Mój pies ma dom do dyspozycji... Ma wolność... I nic się nie dzieje - zmienia tylko kanapy pod tyłkiem, wyglada przez okno albo kopie dziurę w posłaniu. Klatki u mnie w domu nigdy nie było i nigdy nie bedzie. Mam za to koleżanke która ma dla psów klatki. I kiedyś miałam przyjemność mieć przez wekeend jednego z tych psów u siebie... żal mi dupę ściskał - ten pies nie potrafił się normalnie uwalić na dywanie i iść spać... on szukał klatki - i tak przez dwa dni i dwie noce... klatka wprowadziła do psychiki tej suki kompletną niemożność życia na otwartej przestrzeni ( o ile pokój o metrażu 20mkw) można tak nazawać) Więc proszę was! Nie wmawiajcie że ta klatka to taki szczyt szczęścia dla psa...[/QUOTE] Świetnie powiedziane, nic dodać, nic ująć. Quote
Pani Profesor Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 Ryss, masz trochę zbyt "ludzkie" podejście do tematu klatki. Pies nie zna instytucji więzienia i nie rozumie, że krata to ograniczenie wolności. Tak samo odesłanie na legowisko, jak do klatki, jest dla niego odesłaniem na miejsce - i tyle. Klatka początkowo jest zamykana z wielu powodów, dla psa nauczonego relaksu na jego posłaniu zamknięta klatka jest jak komenda "zostań", czyli nie do wyłamania. To wymaga czasu i pracy, dlatego klatka nie musi być zamykana przez całe psie życie. I nie porównuj do łańcucha, bo to dwie różne rzeczy - pies nie jest uczony przebywania na łańcuchu, to doraźny środek (prymitywny) utrzymujący psa w jednym miejscu, gdzie się frustruje i rzuca, bo nie może odejść gdzie indziej. Klatka ma być zaprzeczeniem łańcucha, to ma być "domek" alias "łóżeczko" i robi wrażenie takie a nie inne, bo ma kraty. Jakby bardziej popularne były klatki z pleksy, to byłoby paplanie, że "akwarium dla chomika". Drewniane - "wiejska buda", materiałowe - "yoras w torebce". Nie dogodzisz ;) Metalowa klatka jest poza tym najbardziej poręczna, psu to bez różnicy, z jakiego materiału ma domek, o ile jest wygodny i bezpieczny. Na marginesie dodam, że mój pies nie ma klatki (bo nie, żaden tam głębszy powód) ale chętnie zalega pod małymi stolikami, biurkiem i wszędzie indziej, gdzie ma "zadaszenie". To atawizm i tyle, czego nie można powiedzieć o łańcuchu. Quote
Kesja Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 [quote name='isabelle301'] Mam za to koleżanke która ma dla psów klatki. I kiedyś miałam przyjemność mieć przez wekeend jednego z tych psów u siebie... żal mi dupę ściskał - ten pies nie potrafił się normalnie uwalić na dywanie i iść spać... on szukał klatki - i tak przez dwa dni i dwie noce... klatka wprowadziła do psychiki tej suki kompletną niemożność życia na otwartej przestrzeni ( o ile pokój o metrażu 20mkw) można tak nazawać) Więc proszę was! Nie wmawiajcie że ta klatka to taki szczyt szczęścia dla psa...[/QUOTE] Myślę, że trochę przesadnie to opisałaś;) Moim zdaniem skoro pies szukał klatki to znaczy, że jest to dla niego miejsce w którym czuje się bezpiecznie, może spokojnie tam odpocząć, nie to co w pokoju, w którym są inne psy i ludzie. Inna sprawa - nie pomyślałaś może, że pies zachowywał się tak nie dlatego,że nie miał klatki, tylko dlatego, że nie było jego Pani? Że za nią tęsknił i jej szukał? Nie wiem na jakiej podstawie oceniłaś, że pies szukał klatki... Quote
Pani Profesor Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 [quote name='isabelle301']Tak odnośnie klatki... Mój pies ma dom do dyspozycji... Ma wolność... I nic się nie dzieje - zmienia tylko kanapy pod tyłkiem, wyglada przez okno albo kopie dziurę w posłaniu. Klatki u mnie w domu nigdy nie było i nigdy nie bedzie. Mam za to koleżanke która ma dla psów klatki. I kiedyś miałam przyjemność mieć przez wekeend jednego z tych psów u siebie... żal mi dupę ściskał - ten pies nie potrafił się normalnie uwalić na dywanie i iść spać... on szukał klatki - i tak przez dwa dni i dwie noce... klatka wprowadziła do psychiki tej suki kompletną niemożność życia na otwartej przestrzeni ( o ile pokój o metrażu 20mkw) można tak nazawać) Więc proszę was! Nie wmawiajcie że ta klatka to taki szczyt szczęścia dla psa...[/QUOTE] a tutaj się wyłamię i powiem, że wg. mnie to dobrze, że pies szuka sobie miejsca, gorzej, że jest nauczony li tylko klatki. mój pies rozumie instytucję "miejsca" i w obcych domach kiedy dostaje komendę "na miejsce" tudzież "do siebie" lezie i wyszukuje jakiegoś dywanika, szmaty, poduszki czy kawałka miejsca, gdzie może się położyć. dla mnie (i akuratnych domowników) to zbawienie, bo pies się relaksuje tam, gdzie się położył, a jest nieco uciążliwy w obcych domach, szczególnie przy imprezach typu "dużo ludzi i jedzenia". gdyby nie był nauczony "zalegania", to kręciłby się jak debil bez możliwości wyciszenia, bo niby jak, skoro to obce miejsce, nie ma azylu ani "domku". taki ma charakter, więc wg. mnie to najlepsze co mi się udało w jego wychowaniu - nauka momentalnego wyciszenia po komendzie "na miejsce", przy czym to miejsce albo sobie wybiera sam, albo mu sugeruję paluchem, albo kładę kawałek szmaty na otwartej przestrzeni i on automatycznie zajmuje to sobie jako legowisko. dla mnie bomba, mam długie godziny spokoju od żebrania, bo "miejsce" to obiekt, gdzie nie ma wyłudzania jedzenia, zaczepiania - jest relaks, spanie albo obserwowanie. Quote
isabelle301 Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 Ano to jest suka znaleziona w szczenięctwie... na ulicy. Przygarnieta do domu. I w momencie gdy owe szczenięctwo zaczęło rozkwitać w postaci tu i ówdzie nadgryzionego mebla czy sciany - wprowadzono klatkę... Tak wiec klatka dla tego psa nie jest miejscem gdzie czuje się bezpiecznie bo w pokoju są ludzie czy pies którego ona uwielbia i siedzi mu na plecach non stop. Ale klatka jest jedynym miejscem w którym nauczyła sie zyć.... bo musiała, bo nie miała wyboru, bo lezenia dupą na kanapie podczas nieobecności domowników nie zaznała. Pies wyraźnie szukał klatki - poprzestawiała mi w nocy meble - próbując schować się do dziury między ścianą a fotelami, pod ławą... (a pies duży). Akurat wielkiej tęsknoty za pańcią to tutaj nie było... to potrafię rozpoznać bo czasem zostaje u mnie na cały dzień inna suczka - ta tęskni jak cholera - i zachowanie napędzane tęsknotą jest zupełnie inne... Poprzedni pies robił szkody w domu... oj robił. Miał lek separacyjny - teraz o tym wiem... udało się bez klatki go jednak nauczyć - że zostawanie samemu w domu nie jest straszliwym pomysłem (przybłeda z ulicy) Mój obecny pies - jako szczeniak wygryzł w ścianie dziure - na wylot na klatkę schodową... parę dziur w scianach w pokoju.... poobgryzał krzesła w kuchni... zabił pilota tv... zrobił kupe na kanapę i kilka innych fajnych rzeczy... Nie przyszło mi do głowy pakowac go do klatki. Pozamykałam buty do szafy, nie zostawiałam przedmiotów na wysokości pyska... a dziury w scianie? wystarczy nieco gipsu i podstawowe narzedzie murarskie... Po prostu był szczeniak = musiały być straty = była koneiczność zadbania o to by były one jak najmniejsze Za dwa tygodnie bedzie drugi pies... szczylek 8 tyg i 3 dni. I wiecie co? Napewno klatki nie postawię... po prostu przesunełam termin remontu w mieszkaniu... tyle Pani Profesor - mój pies wali sie na podłoge tuz obok mnie w gościach... nie łazi i nie kombinuje. Bez polecenia i komend. A jak mnie nie ma w tym obcym miejscu? Robi za dywanik ściśle uszczelniający szparę pod drzwiami wejściowymi. Też się nie szwęda. Quote
Kesja Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 [quote name='isabelle301']Ale klatka jest jedynym miejscem w którym nauczyła sie zyć.... bo musiała, bo nie miała wyboru, bo lezenia dupą na kanapie podczas nieobecności domowników nie zaznała.[/QUOTE] To zupełnie zmienia obraz sytuacji, zachowywała się tak, bo źle ją do tej klatki wprowadzono, bez odpowiedniego treningu i bez innego wyboru.. [quote name='isabelle301'] Nie przyszło mi do głowy pakowac go do klatki.[/QUOTE] A przyszło Ci do głowy, że zostawiając psa który wszystko niszczy podczas Twojej nieobecności możesz go skrzywdzić? Że może sobie coś zrobić? Quote
a_niusia Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 [quote name='isabelle301']Ano to jest suka znaleziona w szczenięctwie... na ulicy. Przygarnieta do domu. I w momencie gdy owe szczenięctwo zaczęło rozkwitać w postaci tu i ówdzie nadgryzionego mebla czy sciany - wprowadzono klatkę... Tak wiec klatka dla tego psa nie jest miejscem gdzie czuje się bezpiecznie bo w pokoju są ludzie czy pies którego ona uwielbia i siedzi mu na plecach non stop. Ale klatka jest jedynym miejscem w którym nauczyła sie zyć.... bo musiała, bo nie miała wyboru, bo lezenia dupą na kanapie podczas nieobecności domowników nie zaznała. Pies wyraźnie szukał klatki - poprzestawiała mi w nocy meble - próbując schować się do dziury między ścianą a fotelami, pod ławą... (a pies duży). Akurat wielkiej tęsknoty za pańcią to tutaj nie było... to potrafię rozpoznać bo czasem zostaje u mnie na cały dzień inna suczka - ta tęskni jak cholera - i zachowanie napędzane tęsknotą jest zupełnie inne... Poprzedni pies robił szkody w domu... oj robił. Miał lek separacyjny - teraz o tym wiem... udało się bez klatki go jednak nauczyć - że zostawanie samemu w domu nie jest straszliwym pomysłem (przybłeda z ulicy) Mój obecny pies - jako szczeniak wygryzł w ścianie dziure - na wylot na klatkę schodową... parę dziur w scianach w pokoju.... poobgryzał krzesła w kuchni... zabił pilota tv... zrobił kupe na kanapę i kilka innych fajnych rzeczy... Nie przyszło mi do głowy pakowac go do klatki. Pozamykałam buty do szafy, nie zostawiałam przedmiotów na wysokości pyska... a dziury w scianie? wystarczy nieco gipsu i podstawowe narzedzie murarskie... Po prostu był szczeniak = musiały być straty = była koneiczność zadbania o to by były one jak najmniejsze Za dwa tygodnie bedzie drugi pies... szczylek 8 tyg i 3 dni. I wiecie co? Napewno klatki nie postawię... po prostu przesunełam termin remontu w mieszkaniu... tyle Pani Profesor - mój pies wali sie na podłoge tuz obok mnie w gościach... nie łazi i nie kombinuje. Bez polecenia i komend. A jak mnie nie ma w tym obcym miejscu? Robi za dywanik ściśle uszczelniający szparę pod drzwiami wejściowymi. Też się nie szwęda.[/QUOTE] no to bardzo odpowiedzialne podejscie, zeby tak szczeniaka narazac... Quote
Pani Profesor Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 [quote name='isabelle301']Ano to jest suka znaleziona w szczenięctwie... na ulicy. Przygarnieta do domu. I w momencie gdy owe szczenięctwo zaczęło rozkwitać w postaci tu i ówdzie nadgryzionego mebla czy sciany - wprowadzono klatkę... Tak wiec klatka dla tego psa nie jest miejscem gdzie czuje się bezpiecznie bo w pokoju są ludzie czy pies którego ona uwielbia i siedzi mu na plecach non stop. Ale klatka jest jedynym miejscem w którym nauczyła sie zyć.... bo musiała, bo nie miała wyboru, bo lezenia dupą na kanapie podczas nieobecności domowników nie zaznała. Pies wyraźnie szukał klatki - poprzestawiała mi w nocy meble - próbując schować się do dziury między ścianą a fotelami, pod ławą... (a pies duży). Akurat wielkiej tęsknoty za pańcią to tutaj nie było... to potrafię rozpoznać bo czasem zostaje u mnie na cały dzień inna suczka - ta tęskni jak cholera - i zachowanie napędzane tęsknotą jest zupełnie inne... Poprzedni pies robił szkody w domu... oj robił. Miał lek separacyjny - teraz o tym wiem... udało się bez klatki go jednak nauczyć - że zostawanie samemu w domu nie jest straszliwym pomysłem (przybłeda z ulicy) Mój obecny pies - jako szczeniak wygryzł w ścianie dziure - na wylot na klatkę schodową... parę dziur w scianach w pokoju.... poobgryzał krzesła w kuchni... zabił pilota tv... zrobił kupe na kanapę i kilka innych fajnych rzeczy... Nie przyszło mi do głowy pakowac go do klatki. Pozamykałam buty do szafy, nie zostawiałam przedmiotów na wysokości pyska... a dziury w scianie? wystarczy nieco gipsu i podstawowe narzedzie murarskie... Po prostu był szczeniak = musiały być straty = była koneiczność zadbania o to by były one jak najmniejsze Za dwa tygodnie bedzie drugi pies... szczylek 8 tyg i 3 dni. I wiecie co? Napewno klatki nie postawię... po prostu przesunełam termin remontu w mieszkaniu... tyle Pani Profesor - mój pies wali sie na podłoge tuz obok mnie w gościach... nie łazi i nie kombinuje. Bez polecenia i komend. A jak mnie nie ma w tym obcym miejscu? Robi za dywanik ściśle uszczelniający szparę pod drzwiami wejściowymi. Też się nie szwęda. ale ja nie chcę, żeby pies mi leżał pod nogami, kiedy jestem u kogoś - siedzę zawsze wśród ludzi, ludzie jedzą i pies ma okazję pożebrać, a ma kategoryczny zakaz nawet przejmującego wzroku - nie i koniec, dzięki temu oduczyłam kradzieży (nie w 100%, ale zawsze) i traktowania jedzenia jako życiowej misji. jak chcę, żeby leżał koło mnie,to go zawołam i oczywiście się położy, mogę też dać kocyk pod nogi, ale po co, skoro parę metrów dalej będzie mógł obserwować spokojnie sytuację bez spiny o zapaszki ze stołu i bez trącania gości piłką w nogi, co uwielbia robić. on musi mieć jasne zasady, bo to mu daje poczucie bezpieczeństwa - wpada w nowe miejsce podniecony, ogon na sztorc, obwąchuje kąty i za bardzo nie wie, co ma ze sobą robić, więc truje dupę, później zaczyna piszczeć, ogólnie szybko się nakręca takim niezdrowym pobudzeniem. dostaje "na miejsce" i momentalnie widać relaks, kładzie uszy (to nie uległość za ochrzan, to relaks, na 100%), odchodzi wolnym, miękkim krokiem i łagodnie kładzie się w wybranym miejscu. dostaje sygnał, co ma robić i robi - bez sygnału niestety świruje bo nie ogarnia, jaką tutaj będzie miał dziś rolę. wyszukiwanie rozrywek na własną łapę się u niego źle kończy, bo albo idzie polować, albo szuka żarcia po kątach. Quote
Ryss Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 [quote name='Pani Profesor'] Pies nie zna instytucji więzienia i nie rozumie, że krata to ograniczenie wolności. Doprawdy? To wejdź do pierwszego lepszego schronu i zobacz te psy, które nie rozumieja, że krata to nie jest ograniczenie wolności. Może zrozumiesz. Psa. [quote name='Pani Profesor'] Tak samo odesłanie na legowisko, jak do klatki, jest dla niego odesłaniem na miejsce - i tyle. Klatka początkowo jest zamykana z wielu powodów... No właśnie z wielu powodów wygodnych tylko dla własciciela, nie dla psa. Reszta to tylko dorabianie "behawioralnej" ideologii, że to psu tak jest dobrze, i że jak on nie jest zamknięty w klatce, to jest wręcz chory. Boże... [quote name='Pani Profesor'] dlatego klatka nie musi być zamykana przez całe psie życie. Tak - klatka nie musi być zamykana. Przez całe psie życie. Widzisz, wystarczy postawić kropkę, byśmy się zgadzali w sprawie klatki. [quote name='Pani Profesor'] I nie porównuj do łańcucha, bo to dwie różne rzeczy - pies nie jest uczony przebywania na łańcuchu, to doraźny środek (prymitywny) utrzymujący psa w jednym miejscu, gdzie się frustruje i rzuca, bo nie może odejść gdzie indziej. Klatka ma być zaprzeczeniem łańcucha, to ma być "domek" alias "łóżeczko" i robi wrażenie takie a nie inne, bo ma krat. Kotku (już do kogoś tak mówiłem, ale zwracam się tak tylko w określonych sytuacjach), tu nie chodzi o kraty. Chodzi o to, że pies jest w tym okratowanym domku/łóżeczku zamykany! I nieważne, czy jest zamykany na 24 godziny, czy na 8 godzin - pies siedzi, bo musi, bo nie ma wyjścia (dosłownie), bo pańci tak wygodnie. I jeszcze z tym uczeniem... Wiesz, zamiast walczyć z łańcuchami na wsi (teraz nawet ustawowo), można by zacząć edukować chłopów, jak mają uczyć swego psa przebywania na łańcuchu - stopniowo, drobnymi kroczkami - aż pies zacznie sam domagać się uwiązania, bo wtedy dopiero będzie się czuł bezpieczny i szczęśliwy. [quote name='Pani Profesor'] Na marginesie dodam, że mój pies nie ma klatki (bo nie, żaden tam głębszy powód) ale chętnie zalega pod małymi stolikami, biurkiem i wszędzie indziej, gdzie ma "zadaszenie". To atawizm i tyle, czego nie można powiedzieć o łańcuchu. Dobry i margines, jeśli jest dobry dla psa. A ten atawizm nie ma drzwiczek, pamiętaj. Quote
isabelle301 Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 [quote name='a_niusia']no to bardzo odpowiedzialne podejscie, zeby tak szczeniaka narazac...[/QUOTE] Ale na co narażać? Że niby da rade rozwalić wszystkie ściany i mu sufit na głowe runie? Czy moze pilotem tv sobie zrobi krzywdę? albo starym kapciem... Jak zrobił kupe na kanape to był na tyle inteligentny że poszedł dupsko wylegiwac na łóżku dziecka... odlezyny wiec mu tez nie groziły Nie bardzo wiem jakiez to wielkie niebezpieczeństwa się czają na psa w normalnym mieszkaniu... w mieszkaniu człowieka myślącego (czytaj nie pozostawiającego chemikaliów na wierzchu, nie mającego kabli na wierzchu bo pomyslał wcześniej i je pociagnął pod podłogą, nie zostawiającego żelazka na desce i temu podobnych) Pani Profesor - ja nie chadzam z psem na proszone obiady... chyba że do moich rodziców... tam nikomu nie przeszkadza przy stole. A na kawce towarzyskiej? Gdzie każdy sobie siedzi jak mu wygodniej (czytaj często na podłodze lub trawniczku)? Nie bardzo rozumiem dlaczego mój pies ma lezec/siedzieć parę metrów ode mnie (za karę) gdy moze spokojnie być przy mnie... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.