asiak_kasia Posted December 16, 2013 Posted December 16, 2013 [quote name='marako']Słowo "olewała" rozumiem inaczej. Jako zupełne niezajmowanie się obiektem, jak się kogoś/coś olewa, to ma się to "w nosie" i zajmuje się zupełnie czymś innym. Jak suka odgradzała gościa i go pilnowała itp., tzn., że wcale nie olewała. Ale to szczegół. Z całą resztą o predyspozycjach i możliwościach wychowawczych różnych dla różnych ras zgadzam się.[/QUOTE] Może faktycznie źle to ujęłam. Suka na wyraźne polecenie olewała człowieka- w kontekscie ide sobie zajac się swoimi sprawami. Ale wystarczyło, że się skierowalismy do wyjscia/ wstalismy-nastąpiła jakas "zmiana". To suka już była gotowa do "interwencji". Jeżeli nie było potrzeby działac, to uskuteczniała taka profilaktykę, jak własnie to stawanie pomiedzy mną a gosciem. Czy po prostu obserwowała co ten ten "nowy" robi. Cholernie fajnie to wygladało w wywaniu CTR na wystawie. One tak "mimochodem" przyjmowały taka pozycje, gdzies tam zawsze ustawiały się w pozycji "obronnej". ;) Quote
Majkowska Posted December 16, 2013 Posted December 16, 2013 [quote name='asiak_kasia']Bierzesz pod uwage tak podstawowe kwestie, jak reaktywnosc, próg pobudzenia/wyciszenia, przedyspozycje danej rasy? Bo mowienie, że wychowanie rota i goldena jest tak samo proste-no sory-ale śmiech na sali. Chociażby ze względu na selekcje hodowlaną-golden nie miał prawa byc agresywny, rotek na poczatku jako pies rzeźnicki, potem obronny wprost przeciwnie. Agresja w stosunku od obcych była jak najbardziej ok. I jak mozna od rasy w której poniekad pielegnowano agresje przez wieki, wymagac nagle misiowatego charakteru? Kaukaz do tej pory ma wpisana agresję ze wzorzec. To jest cech RASY. I po prostu nie da się stwierdzić, że tylko wychowanie jest wyznacznikiem tego jakiego psa mamy, bo rasy się od siebie różnią. Wymaganie od jajecznego samca, rasy bojowej/obronnej miłości w stosunku do innych psów to wymaganie z kosmosu. Nawet DA, które pracują w sforze na polowaniu, poza lasem i polowankiem, juz niekoniecznie pałają miłością do innych samców. Sa rasy, w których samiec nie bedzie przyjacielem wszystkich piesków, bez względu na ilość/jakość szkolenia. Pomijam juz kwestie, że każdy pies jest inny. Jeden doberman/rotek bedzie ciapą, drugi bedzie chodzącym killerem. Nie pies nie ma prawa rzucać się na ludzi bo jest kaukazem, albo dobkiem. To jest błąd wychowawczy właścicieli. Przedyspozycje do "rzucania się na ludzi" to cecha rasy. Upraszczając. Nieufności i wrodzonej reakcji na pewne bodźce nie przeskoczysz. Banalny przykład, moja starsza suka na nasze wyraźne polecenie olewała ludzi u nas na posesji. Nie atakowała, nie szczekała-olew totalny, ale nadal ich pilnowała, stawała miedzy mną a gosciem, starała się "odgrodzić" obcego. Najlepiej zaprowadzić go w róg działki/pod scianę i miec na oku. Tak samo nigdy nie uczona potrafiła bardzo ładnie zaganiac konie. Nigdy jej tego nie uczyłam, sama z siebie potrafiła sprowadzić konie z pastwiska. Oczywiście, daleko było jej do widoskowego pasienia w wydaniu BC, ale skuteczność podobna ;) A mam pewność, że nikt jej nie szkolił w tym kierunku. Czym innym jest olewanie psa i pozwalanie mu na bycie dzikusem, a czym innym jest wychowanie psa i wyznaczenie jasnych granic. To, że bigielki uciekają to jest predyspozycja rasy. To, że właściciel nie pracuje nad tym i pozwala swojemu psu na ucieczki to głupota i lenistwo. :roll: Czy przeczytałaś moje posty ? Bo wydaje mi się ze wybierasz sobie fragment, podpinasz pod to co sobie w głowie ułożyłaś po czym komentujesz udowadniając mi że źle myślę. Przeczytaj to całe, to co napisałam, a nie tylko fragment który sobie podkreśliłaś... W którym moim poście napisałam że wychowanie goldena i rotta jest takie same?:roll: Gdzie ja u licha napisałam że według mnie ast, rott czy inny pies ma prawo się rzucić?! Wkładasz mi w wypowiedzi coś czego wogóle nie było... W kontekście agresywnych do wszystkiego astów , których właściciele radośnie stwierdzają że "one tak już mają" : Nie wymagam od psów, a wymagam od właścicieli żeby psa prowadzili tak jak powinni, żeby człowiek mógł przejść ulicą spokojnie sam i ze swoim psem. Jeśli ktoś wie że jego pies jest agresywny niech mu zakłada zwyczajnie kaganiec, a nie puszcza radośnie i tłumaczy tępakom wkoło że ten pieseczek był stworzony do zabijania to niechże nikt nie wymaga żeby był misiaczkiem. Zresztą jak jeszcze rozumiem fakt że samiec z samcem jakiekkolwiek rasy się może nie polubić tak żaden normalny pies nie powinien rzucać się na ludzi... Nawet jeśli " tak już ma"... O dziwo - zaskoczę Cię, ale znam dużo osób których asty, rottki itd nie są morderczymi bestiami z natury, które koszą wszystko po drodze, a są normalnymi psami normalnie żyjącymi, chodzącymi na spacerki w grupach itd. I piszę to cały czas w tym samym kontekście : ktoś psa nie chce wychować, nie chce nic nauczyć, daje mu samowolkę tłumacząc że " ta rasa już tak ma". Dokładnie ciągle jestem w temacie tego co było pisane przy moim pytaniu o charcika - że ludzie rzucają tylko, że ze smyczy nie można puścić nigdy w życiu, bo ta rasa tak ma że ucieka. Quote
asiak_kasia Posted December 16, 2013 Posted December 16, 2013 [quote name='Majkowska']Czy przeczytałaś moje posty ? Bo wydaje mi się ze wybierasz sobie fragment, podpinasz pod to co sobie w głowie ułożyłaś po czym komentujesz udowadniając mi że źle myślę. Przeczytaj to całe, to co napisałam, a nie tylko fragment który sobie podkreśliłaś... W którym moim poście napisałam że wychowanie goldena i rotta jest takie same?:roll: Gdzie ja u licha napisałam że według mnie ast, rott czy inny pies ma prawo się rzucić?! Wkładasz mi w wypowiedzi coś czego wogóle nie było... W kontekście agresywnych do wszystkiego astów , których właściciele radośnie stwierdzają że "one tak już mają" : Nie wymagam od psów, a wymagam od właścicieli żeby psa prowadzili tak jak powinni, żeby człowiek mógł przejść ulicą spokojnie sam i ze swoim psem. Jeśli ktoś wie że jego pies jest agresywny niech mu zakłada zwyczajnie kaganiec, a nie puszcza radośnie i tłumaczy tępakom wkoło że ten pieseczek był stworzony do zabijania to niechże nikt nie wymaga żeby był misiaczkiem. Zresztą jak jeszcze rozumiem fakt że samiec z samcem jakiekkolwiek rasy się może nie polubić tak żaden normalny pies nie powinien rzucać się na ludzi... Nawet jeśli " tak już ma"... O dziwo - zaskoczę Cię, ale znam dużo osób których asty, rottki itd nie są morderczymi bestiami z natury, które koszą wszystko po drodze, a są normalnymi psami normalnie żyjącymi, chodzącymi na spacerki w grupach itd. I piszę to cały czas w tym samym kontekście : ktoś psa nie chce wychować, nie chce nic nauczyć, daje mu samowolkę tłumacząc że " ta rasa już tak ma". Dokładnie ciągle jestem w temacie tego co było pisane przy moim pytaniu o charcika - że ludzie rzucają tylko, że ze smyczy nie można puścić nigdy w życiu, bo ta rasa tak ma że ucieka.[/QUOTE] Chyba się nie zrozumiałyśmy... ;) Napisałaś, że wg Ciebie nie ma czegoś takiego jak trudny pies. I że jak sobie wychowasz tak masz. No nie mogę się z tym zgodzić za cholere. Pojecie trudnosci jest bardzo indywidualne, bo dla mnie trudniejsze byłoby wychowanie terriera niz molosa, ale nadal to nie jest pies, który przy min. pracy bedzie w miarę ogarnięty- jak chociażby golden, który z natury nie powinien byc psem agresywnym. I do tego piałam w temacie wychowania-no serio mniej problemów bedzie sprawiał pies z natury uległy niz pies, który w genach ma ta "agresje". Tutaj trzeba ciut wiecej niz samych podstaw. A co do olewactwa ze strony właściciela i szukania wymówki w rasie-no kurde, wiadomo, ze to jest żenada po całej linii, bo predyspozycje rasy nie usprawiedliwiają zaniedbania w temacie wychowania. Z tymże to taka trochę oczywista oczywistość. I z drugiej strony dobre wychowanie nie spowoduje tego, że pies przestanie być psem. Możesz miec super ułożonego asta, który jednak zaatakuje. Tak samo jak możesz miec ekstra wychowanego pointera, który jednak wyrwie za sarna. To jest pies, li tylko i wyłacznie. Zywa istota i samo wychowanie nie wypleni u niego tych, nazwijmy to, naturalnych skłonności. Co wcale nie oznacza, że mozna sobie olac wychowywanie pieska bo "to taka rasa". I o to mi chodziło. ;) Quote
Amber Posted December 16, 2013 Posted December 16, 2013 No wiesz, ale ty chyba mylisz pojęcia, bo wychowanie z zakładaniem kagańca wiele wspólnego nie ma ;). Kaganiec to środek prewencji i nie trzeba żadnej pracy, żeby go stosować. Niestety od niego piesek nie zacznie kochać wszystkiego dokoła, więc nie wiem co ma piernik do wiatraka? ;) Poza tym mój pies jak najbardziej się potrafi rzucić na człowieka, gdyż jest psem obronnym do tego celu wyhodowanym. On się tego nie boi i stanowi to dla niego naturalną rzecz jak jedzenie czy picie. Wychowaniem i wprowadzeniem wzorców postępowania, uniemożliwiam mu robienie tego, jednak nie zmienia to faktu, że w sytuacji gdzie jamnik wywala się kołami do góry, doberman stosuje aktywną obronę. Czasem mam wrażenie, że dla niektórych (i niestety się to szerzy) wszystkie psy powinny miec ten sam charakter i byc potulnymi miśkami, albo co najwyżej mieć przełącznik ON/OFF i na zawołanie atakować, ale potem znów być przyjacielem motylków i pląsać w tęczy. Niestety w praktyce tak to nie wygląda i psychika psa obronnego czy stróżującego, to jest cały pakiet jaki dostajemy z psem i trzeba to naprawdę lubić i wiedzieć z czym się to je, bo inaczej taki pies może byc utrapieniem dla wszystkich. Quote
Martens Posted December 16, 2013 Posted December 16, 2013 [quote name='Majkowska'] W kontekście agresywnych do wszystkiego astów , których właściciele radośnie stwierdzają że "one tak już mają" : Nie wymagam od psów, a wymagam od właścicieli żeby psa prowadzili tak jak powinni, żeby człowiek mógł przejść ulicą spokojnie sam i ze swoim psem. Jeśli ktoś wie że jego pies jest agresywny niech mu zakłada zwyczajnie kaganiec, a nie puszcza radośnie i tłumaczy tępakom wkoło że ten pieseczek był stworzony do zabijania to niechże nikt nie wymaga żeby był misiaczkiem. Zresztą jak jeszcze rozumiem fakt że samiec z samcem jakiekkolwiek rasy się może nie polubić tak żaden normalny pies nie powinien rzucać się na ludzi... Nawet jeśli " tak już ma"... O dziwo - zaskoczę Cię, ale znam dużo osób których asty, rottki itd nie są morderczymi bestiami z natury, które koszą wszystko po drodze, a są normalnymi psami normalnie żyjącymi, chodzącymi na spacerki w grupach itd. I piszę to cały czas w tym samym kontekście : ktoś psa nie chce wychować, nie chce nic nauczyć, daje mu samowolkę tłumacząc że " ta rasa już tak ma". Dokładnie ciągle jestem w temacie tego co było pisane przy moim pytaniu o charcika - że ludzie rzucają tylko, że ze smyczy nie można puścić nigdy w życiu, bo ta rasa tak ma że ucieka.[/QUOTE] Ja w ogóle nie wzięłam pod uwagę sytuacji, kiedy ktoś puszcza psa atakującego inne i tłumaczy to rasą, bo nie ma to nic wspólnego ani z wychowaniem, ani z rasą, tylko z elementarną kulturą i dbałością o bezpieczeństwo otoczenia. To, że spotkałaś asty, które nie koszą wszystkiego po drodze i chodzą na spacery w grupie, a spotkałaś asty, które owszem, złapią się z 90% psów z którymi mają kontakt, ma o wiele mniejsze podłoże w wychowaniu, niż Ci się wydaje. TTB są grupą psów taką jaką są, ale przy tym wszystkim osobnicze rozmiary cech psów walczących mają jak pisałam wcześniej bardzo dużą rozpiętość. Znam masę TTB wychowywanych starannie, socjalizowanych, które nie spotkała żadna krzywda ze strony psa, a które czasami dosłownie ze spaceru na spacer w wieku dojrzewania przestają akceptować inne psy. I może się zawiązać na supeł i 10 kokardek, i nie być w stanie wypracować/wrócić do stanu, w którym ten piesek hasał wesoło w grupie innych zwierząt. Są też TTB pierdoły, które całe życie wycofują się z konfliktów, zbierają bęcki, ale one nie są takie zazwyczaj dlatego, że właściciel wychował je lepiej niż te pierwsze, tylko ze względu na cechy osobnicze. Pytanie teraz co Ty uważasz za problem. Czy w tym pierwszym przypadku jest dla Ciebie ok, że właściciel takiego psa wyprowadza go na smyczy i w kagańcu, trenuje tylko na swojej posesji i w ustronnych miejscach, i nie pozwala psu na atakowanie innych - czy mimo tego wszystkiego uważasz, że jego winą i zaniedbaniem jest, że ten pies nie akceptuje innych psów i się z nimi nie bawi. Tak jak pisałam wcześniej, w TTB takie osobniki się zdarzają - szczególnie u pitbulli, które są hodowane pod kątem cech sportowych, a więc ogromnej sprawności, uporu, zaciętości, testosteronu, ktory odpowiada za umięśnienie, ale i rywalizację z innymi psami, i te psy nawet w rękach pacyfisty socjalizującego je do bólu w psim parku po dorośnięciu nie byłyby inne. To tak, jakby wierzyć, że chart po odpowiednim wychowaniu straci wenę do pogoni za małymi szybko się ruszającymi obiektami, albo że kaukaz będzie wykładał się do góry brzuchem, kiedy ktoś obcy wejdzie na posesję. Owszem, bywają takie jednostki, ale to już kwestia danego osobnika i genów, bo u psa z silnym instynktem pogoni/obrony terytorium, żadne wychowanie pewnych rzeczy nie przeskoczy. I mnie też, ktoś może spytać, czemu na osiedlu nie puszczam psów, szczególnie Cyca bez smyczy. Mogłabym odpowiedzieć, że dlatego, że to TTB, bo nie chce mi się wdawać w szczegóły, że zaatakowane przez pimpka bez smyczy mogą go potargać, a mając je luzem, nie mam możliwości odpowiednio szybko zareagować, jeśli pogryzą się z psem, których w okolicy biega i zaczepia całe mnóstwo. Czy to od razu szufladkuje mnie jako osobę, która z psem nic nie robi i tłumaczy to rasą? Gdybym miała charta i ktoś by pytał, czemu on chodzi na smyczy, to też bym pewnie powiedziała, że to chart - bo po co mam opowiadać każdemu na ulicy elaborat, że charta nie można puścić wszędzie, gdzie się podoba, bo u najlepiej ułożonego może wystarczyć ułamek sekundy, uciekający kot, a psu rozłączy się kabelek w głowie, poleci i zostanie z niego placek na jezdni... Quote
isabelle301 Posted December 16, 2013 Posted December 16, 2013 U nas decyzja własnie zapadła... będzie drugi pies i juz wiem jaki... welsh corgi pembroke. Czy jest tu ktoś kto ma tego stwora w domu i może podzielić się ze mna swoimi przeżyciami codziennymi? Quote
gryf80 Posted December 16, 2013 Posted December 16, 2013 moi sąsiedzi mają takie cuś,czasem u nich bywam-co zaobserwowałam szczekacz zasiatkowy i traci kupe futra cały rok(ma możliwość wcghodzenia do domu),ma problemy z wchodzeniem po schodach(kregosłup i krótkie nogi)więc sąsiedzi zagrodzili bramka schody na pietro,nie lubi obcych potrafi bez uprzedzenia złapac za nogawkę.to tak z moich obserwacji na codzień i nie tylko... Quote
Beatrx Posted December 16, 2013 Posted December 16, 2013 to moje obserwacje są całkowicie inne: suczka znajomych jest przemiłą psinką, bezproblemową, trochę za mało pewną siebie, nie ma w niej cienia agresji a obcego człowieka, jak już się z nim zapozna i zobaczy, że nie zrobi jej krzywdy to się z nim mizia. Quote
gryf80 Posted December 16, 2013 Posted December 16, 2013 bądż co badz lubie tę rasę.jako pies stróż sprawdza się świetnie-jak to owczarki ;) Quote
isabelle301 Posted December 16, 2013 Posted December 16, 2013 Nie mam schodów. No własnie z wystawy pamiętam, że to bardzo przyjacielskie cosia. Czytam opisy rasy ale one są takie suche... a ja chcę coś bardziej życiowego. Natomiast a galerii poszczególnych hodowli widzę, że pembroki mają upodobania jak goldeny - błoto, woda i tarzanko w sniegu to ich żywioł. Będzie w domu duet nieprzecietny. Quote
Czekunia Posted December 16, 2013 Posted December 16, 2013 [quote name='isabelle301']Nie mam schodów. No własnie z wystawy pamiętam, że to bardzo przyjacielskie cosia. Czytam opisy rasy ale one są takie suche... a ja chcę coś bardziej życiowego. Natomiast a galerii poszczególnych hodowli widzę, że pembroki mają upodobania jak goldeny - błoto, woda i tarzanko w sniegu to ich żywioł. Będzie w domu duet nieprzecietny.[/QUOTE] Ja spotkałam parę razy starszą babeczkę ze szczeniakiem Welsha. Oczywiście wiedziałam, że taka rasa istnieje, ale nie pomyślałam, że w naszym mieście akurat może pojawić się egzemplarz, no i zachowałam się jak dupa, bo powiedziałam pani, że ciekawa mieszanka z niej będzie, na co babeczka się zaśmiała i odpowiedziała, że to właśnie Welsh Corgi:evil_lol:. Minę miałam bezcenną. Natomiast z tego, co pamiętam, sunia była bardzo odważna (miała może ze 3 miesiące), wcale nie miała problemu z podejściem (wręcz pogalopowaniem) do mojego Sajana, no i potem bawiły się jak równy z równym, aż miło było patrzeć. Bardzo rezolutna suńka, widać było z opowieści Pani, że wniosła do domu mnóstwo radochy. Jak ją spotkam to postaram się jeszcze czegoś dowiedzieć. Quote
kropi124 Posted December 16, 2013 Posted December 16, 2013 Ja znam psa tej rasy i jest dokładnie taki sam jak opisuje gryf80. Na jednym z psich imprez cały czas miał jakieś spory do psów które kręciły się koło jego właścicieli czy też obok stołu. Szczekał bez umiaru, mimo że jest świetny w agi to jest za bardzo nietolerancyjny dla innych psów. Quote
Majkowska Posted December 16, 2013 Posted December 16, 2013 U nas na osiedlu jest welshka, mają ją moi znajomi i powiem szczerze że tak jak na nia patrzę to stwierdzam że lepszego psa sobie ludzie wziąc nie mogli. Poprzedniego mieli rzekomo collie który wyglądał jak mix z borderem - szał powera to był i mimo że to fajni aktywni ludzie to też im lat trochę przybyło i chyba im obecny piesek bardzo odpowiada. Sunia szalenie poważna od maleńkości. Idzie powolutku, koło pana, często siada, a jak pan zatrzyma się to suka zaraz leży. Nie szaleje za patyczkiem, nie szaleje za psami (wręcz odgania z zębiskami od swojego pana) , generalnie liczyłam jak była szczeniakiem że to będzie fajna koleżanka dla mojego Waldka, ale ona zbyt stateczna na Waldka była :D Oaza spokoju, spacerek i do domku na kanapę. Czasem widuję że się zapiera nawet jakby pan chciał dodatkowe kilometry zrobić :D Na moim nowym osiedlu też jest młoda suka welsh, ale ta nieco inna, bo bardziej kontaktowa do psów, choć też wybiera bycie z właścicielami niż zabawę z tego co widziałam. Ale ta już podbiegnie, podskoczy, a tej pierwszej nigdy w takim wydaniu nie widziałam ;) Quote
maartaa_89 Posted December 16, 2013 Posted December 16, 2013 Moja siostra ma corgi :) ale ona cardigana Swietny pies, przekochany :) uwielbia wszystkich ludzi, psy, szczeniaki. Ubóstwia dzieci i bieganie za piłką :) Jedyny minus to siersc- lata cały rok Quote
isabelle301 Posted December 16, 2013 Posted December 16, 2013 Sierść też mi nie przeszkadza.. przy goldenie to nie problem. Zresztą golden na Barfie linieje tylko na wiosnę i wczesną jesienią. Zimą kłaki ma jak przyklejone na kropelkę. Właśnie o takiego małego skoczka mi chodzi - takiego, który nadąży za moją córką (za nią trudno nadążyć komukolwiek). Ta szczekliwość mnie nieco gryzie ale myślę, że da mu się wytłumaczyć że to "nie wypada tak drzeć ryja". W mojej okolicy nie ma żadnego uszaka. Najbliższa większa wystawa w wawie chyba latem dopiero. Na forach wcale ich tak dużo nie ma. Nie ma z kim gadać. Hodowcy narazie nie chcę przemęczać swoją upierdliwością. Dzięki dziewczynki. Wygląda na to, że dobrze wychowany jet psem doskonałym, nie wychowany zamienia się w psi koszmar. Czyli potwierdza się to co napisane o rasie. Quote
lution Posted December 16, 2013 Posted December 16, 2013 [quote name='Liv_ola'] Z kolei mojemu chłopakowi bardzo spodobały się teriery, a konkretnie te irlandzkie :) cairn niestety nie, choć jest prześliczny ale taki zbyt kundelkowaty! Oczywiście bez urazy dla właścicieli tych cudaków! :)[/QUOTE] Jeśli podobają wam się teriery irlandzkie - myślę, że warto rozważyć tą rasę. Poziomem aktywności by wam pasowała. Generalnie spełnia wszystkie wasze wymagania - do obcych są przyjazne, żywe ale nie "pies z ADHD", do psów również wg mnie - przyjazne (przynajmniej moja i te które znam a jest ich trochę) - myślę, że jednak w tym przypadku liczy się wychowanie :P Do tego jest to stosunkowo zdrowa rasa. Quote
ma_rysiaa Posted December 17, 2013 Posted December 17, 2013 Czesc, piszę do was bo nie potrafię wybrac psa dla siebie. Miałam już jednego psa, ale niestety zmarł. W domu nie ma mnie 6-7h ale później jestem cały dzień + wolne weekendy, ferie, no chodze do szkoły, wiec wolnego jest troche :) chciałabym psa łatwego do wyszkolenia, małego lub średniego, nie dominującego, lubiącego inne zwierzeta, SIERSC nie włosy dluga lub krótsza. Mieszkam na wsi, dom z duzym podwórkiem i za domem lasy i pola. Jaka rase byscie mi polecili? Z góry dziękuję :) Edit - jak sobie jeszcze cos przypomne to dopisze Quote
Pani Profesor Posted December 17, 2013 Posted December 17, 2013 masz takie neutralne wymagania jak moje mniej więcej, a mi się wydaje, że do takich pasuje pudel średni - strasznie fajne psy, chociaż nie każdemu pasują wizualnie. mi się podoba ostrzyżony 'po ludzku', to taki fajny puchaty pies. są mądre i żaden, którego znam ,nie przysparza najmniejszych problemów właścicielom - jeden miniaturowy jest tylko nałogowym gwałcicielem :diabloti:, ale średniak pasuje do Twoich wymagań również rozmiarem. Quote
klaki91 Posted December 17, 2013 Posted December 17, 2013 [quote name='ma_rysiaa']Czesc, piszę do was bo nie potrafię wybrac psa dla siebie. Miałam już jednego psa, ale niestety zmarł. W domu nie ma mnie 6-7h ale później jestem cały dzień + wolne weekendy, ferie, no chodze do szkoły, wiec wolnego jest troche :) chciałabym psa łatwego do wyszkolenia, małego lub średniego, nie dominującego, lubiącego inne zwierzeta, SIERSC nie włosy dluga lub krótsza. Mieszkam na wsi, dom z duzym podwórkiem i za domem lasy i pola. Jaka rase byscie mi polecili? Z góry dziękuję :) Edit - jak sobie jeszcze cos przypomne to dopisze[/QUOTE] Cavalier king charles spaniel? springer spaniel? Quote
gryf80 Posted December 18, 2013 Posted December 18, 2013 ma_rysiaa a może tak jak isabelle301-corgi?mały pastuch super czułby sie na wsi. Quote
Pysia Posted December 18, 2013 Posted December 18, 2013 Dokładnie. Puli czułby się na wsi jak u siebie bo to burki :) Zreszta niesamowicie mądre burki ;) Quote
zmierzchnica Posted December 20, 2013 Posted December 20, 2013 [quote name='zaczytana']Z tego co ja wiem z doświadczenia faktycznie labradory to psy które czasem się musza wyszaleć, ale nie zrobią krzywdy. Można tez takiego pieska posłać na szkolenie i wtedy będziemy mieć większą pewność co do pieska, ale 100% pewności nigdy nie ma.[/QUOTE] Posłać na szkolenie? ;) Chyba pójść z nim na szkolenie i nauczyć się samemu, jak psa opanować.. Kocham zdziwienie ludzi, którzy przychodzą na szkolenie i są zdumieni, że mają sami z psem ćwiczyć :loveu: Quote
maartaa_89 Posted December 20, 2013 Posted December 20, 2013 [quote name='zaczytana']Z tego co ja wiem z doświadczenia faktycznie labradory to psy które czasem się musza wyszaleć, ale nie zrobią krzywdy. Można tez takiego pieska posłać na szkolenie i wtedy będziemy mieć większą pewność co do pieska, ale 100% pewności nigdy nie ma.[/QUOTE] Rozumiem że mój sąsiad który ma labradora który chce zjesc nietylko moje psy ale tez mnie, innych sąsiadów i połowę ulicy tak na prawde nie chce nam zrobic krzywdy tylko musi sie wyszalec? :D Quote
Beatrx Posted December 20, 2013 Posted December 20, 2013 ej, ale pieska można na szkolenie wysłać, tylko niech potem właściciel nie ma do niego pretensji jak nie będzie się słuchał:cool3: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.