Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Co to znaczy "mieć psa"? Ile czasu będziecie psu poświęcali? Macie doświadczenie w szkoleniu? Syn nie jest pełnoletni, więc pies nie będzie syna, tylko wasz. I to wy będziecie za niego odpowiedzialni.

Pies, także basset, z dobrej hodowli, socjalizowany, właściwie szkolony, jeżeli dziecko będzie umiało się z nim dobrze obchodzić, będzie "nadawał się do dzieci". Ale w tym już wasza głowa - syn jest za mały żeby sam mógł zajmować się takimi rzeczami jak szkolenie czy pielęgnacja psa.

Ja mam 12 lat i mam golden retrievera. Kreske ucze metodami pozytywnymi, zna już dużo komend, ładnie chodzi przy nodze,nie weźmie jedzenia dopóki nie powiem jej że może. Moim zdaniem nie zależy to od wieku tylko od wiedzy odnośnie psów:cool3:

Posted

[quote name='basset1975']syn ma 12 lat a co chce robić po prostu chce mieć psa,zastanawiamy się nad bassetem,co to za pies czy nadaje się dla dzieci

Mówiąc szczerze odradzam Państwu psa. Pomysł z bassetem, jako psem dla początkującego, lenistwo - bo jeśli coś mnie intersesuje to najpierw wyrabiam sobie własne zdanie, ściągam z neta wszystko co się da, jeżeli jeszcze jestem zainteresowana tematem to idę do biblioteki i przekopuję się przez informacje, a dopiero na końcu zadaję pytanie na forum (no i jeżeli chodzi mi o konkretną rasę to specjalistycznym).
Dzieckiem się nie przejmować, jeżeli nie ma empatii i nie ściąga do domu bezdomnych kundli, to i basetem szybko się znudzi. Jakoś Państwa nie widzę podczas pracy z tropowcem, dłuższa i niewdzięczna w porównaniu z innymi z tej grupy, bo bassety to psy użytkowe, duże i ciężkie (sprawa schodów), załatwiające się często w mieszkaniu przez kilka miesięcy, a zdarzają się wypadki, że i dłużej, a w celu już zupełnego zniechęcenia wrzucam wątek: forum.bassety.pl :: Zobacz temat - Pies do oddania ...

Resztę poczytacie Państwo na tym forum. Ostatnio był do sprzedania za symboliczną kwotę dorastający pies lubiący dzieci, oddany z powodu stresu separacyjnego.

Ogólnie pies trudny, wymagający pracy i odpowiedzialności od właściciela. Pomysł z takim psem dla nastolatka to kompletna bzdura. Swoją drogą gdyby mu rzeczywiście zależało na psie, a nie była to kolejna zachcianka, to jego wiedza na temat rasy, na pewno przerastałaby przeciętnego dogomaniaka (chyba, że ktoś z Nas jest miłośnikiem tej konkretnej grupy).

Posted

Ida_Kreska napisał(a):
Ja mam 12 lat i mam golden retrievera. Kreske ucze metodami pozytywnymi, zna już dużo komend, ładnie chodzi przy nodze,nie weźmie jedzenia dopóki nie powiem jej że może. Moim zdaniem nie zależy to od wieku tylko od wiedzy odnośnie psów:cool3:


Masz rację ;) Ja mam jednak złe doświadczenia z młodymi właścicielami trudnych psów ( hitem byli dwaj chłopcy 10letni wyprowadzający coś w typie amstaffa :shake:), dlatego tak napisałam - z postu basset1975 wynika, że dla syna ten pies to tylko zachcianka ("co chce robić po prostu chce mieć" - brr), więc nie wierzę, że bez wsparcia rodziców sam zajmie się szkoleniem i robieniem czegoś z psiakiem... Znam jednak pieski od nastolatków o niebo lepiej wychowane niż rzucające się, latające luzem itd psy dorosłych, więc nie można uogólniać -przepraszam, jeśli kogoś uraziłam :p Nadal uważam jednak, że basset to zły wybór dla nich - i jakikolwiek pies będzie zły, jeżeli nie zmienią podejścia do sprawy.

Posted

[quote name='Cindy']Martens Ja proponuj teriera walijskiego

[quote name='Kawka']Proponuję cairn terriera!

Wszystko fajnie tylko mi się żadne teriery poza TTB i ew. russelami ni groma nie podobają :cool1:

Trochę myślałam o sheltie ale jakiś taki... mały :roll: Ja się chyba nigdy nie zdecyduję.

Posted

Czytam ten temat i nie dowierzam, że rodzice są tak nieodpowiedzialni... "Bo dziecko chce psa":shake: a jak powiem Wam "Chcę zajarać blanta" to przyjdziecie na forum zapytać się, która trawa jest najlepsza dla dziecka?:cool1:

Posted

Martens bierz łaciate oj bierz:loveu: dogadacie się:loveu:

Rinuś ja akurat zapalenie z dzieckiem uważam za rozsądne - lepiej żeby spróbowało pod kontrolą rodziców, niż wpadło paląc z kumplami. I tak to zrobi jeżeli będzie chciało i tak, ale może zrobić to bezpiecznie. Jak również będziemy wiedzieli co pali, zamiast jakiegoś świństwa hodowanego na niewiadomoczym.

Posted

Taaa rodzice pokażą ,że trawa jest super i mały gówniarz do szkoły na haju będzie chodził...bo to jest do przewidzenia ,że nie będzie tylko palił z rodzicami...zresztą dla mnie to absurd...
Ja próbowałam, ale nigdy nie dopuszczę aby mój 10 letni siostrzeniec miał styczność z narkotykami...nawet jeśli miałoby to być pod moją kontrolą...

Posted

Chyba wolę staffika... Ale może...

Z trawką zgadzam się z Władczynią, podobnie jest zresztą z alkoholem, seksem... Z tym ostatnim nie mówię, żeby dziecku fundować pokazy w naturze :diabloti: ale u mnie w domu zawsze bez krępacji się o tym mówiło, leżały mamusine gazety z artykułami o antykoncepcji i nie tylko - przeglądałam je jako 10-12 latka i nikt mi nie wyrywał ich z rąk, nawet jak zaintrygował mnie artykuł o pozycjach... I dzięki temu nigdy nie rozumiałam "zajarania" seksem u swoich znajomych, dla mnie to była zawsze normalna rzecz i może dlatego nie zaczęłam uprawiać seksu w gimnazjum ani nie wpadłam w liceum bo nie wstydziłam się iść do ginekologa po środki anty etc. (o zgrozo chyba z połowa znanych mi dziewczyn wstydzi się isć do ginekologa, nie mówiąc o kupieniu prezerwatyw w aptece, bo to przecież publiczne przyznanie, że się seks uprawia - straszne :roll:)

I w sumie podobnie z psem. Uważam, że wychowanie dziecka z psem to świetna sprawa, jeśli ma się na to czas, siły i ochotę. Kupowanie psa dla dziecka to już śliska sprawa. Jeśli samemu nie ma się entuzjazmu do posiadania psa, to zgadzanie się na psa nie jest dobrym pomysłem. Chyba że z dziecka rośnie dogomaniak z krwi i kości, to i tak nas przekona :diabloti:

Posted

[quote name='Rinuś']
Ja próbowałam, ale nigdy nie dopuszczę aby mój 10 letni siostrzeniec miał styczność z narkotykami...nawet jeśli miałoby to być pod moją kontrolą...


Życzę powodzenia... :roll: Zamierzasz chodzić za nim do 18 roku życia, trzymając go na krowim łańcuchu? Bo inaczej się nie uda, gwarantuję - jeśli będzie chciał, spróbuje.
Kontrola to najgorsza i najmniej skuteczna forma ochrony kogoś. Teraz masz ostatni dzwonek na to, żeby z nim rozmawiać - jak siostra, a nie jak żandarm. Za 3-4 lata będzie już za późno. To zwiększy szanse na to, że jak spróbuje, to się nie zafascynuje bezmyślnie środkami odurzającymi. Nadmierne demonizowanie trawki niestety daje odwrotny skutek - wiadomo, ciekawość i bunt.

Zresztą który to raz czytam/słyszę "próbowałem, ale komuśtam nie dam"... No ludzie, dlaczego odmawiacie komuś prawa do samodzielnego doświadczenia czegoś i podjęcia decyzji, wyrobienia swojego zdania? To się nigdy z dziećmi nie uda... One za wszelką cenę będą chciały sprawdzić same, i jeśli tylko się da, pokazać, że się mylisz.

Posted

[quote name='Martens']Życzę powodzenia... :roll: Zamierzasz chodzić za nim do 18 roku życia, trzymając go na krowim łańcuchu? Bo inaczej się nie uda, gwarantuję - jeśli będzie chciał, spróbuje.
Kontrola to najgorsza i najmniej skuteczna forma ochrony kogoś. Teraz masz ostatni dzwonek na to, żeby z nim rozmawiać - jak siostra, a nie jak żandarm. Za 3-4 lata będzie już za późno. To zwiększy szanse na to, że jak spróbuje, to się nie zafascynuje bezmyślnie środkami odurzającymi. Nadmierne demonizowanie trawki niestety daje odwrotny skutek - wiadomo, ciekawość i bunt.

Zresztą który to raz czytam/słyszę "próbowałem, ale komuśtam nie dam"... No ludzie, dlaczego odmawiacie komuś prawa do samodzielnego doświadczenia czegoś i podjęcia decyzji, wyrobienia swojego zdania? To się nigdy z dziećmi nie uda... One za wszelką cenę będą chciały sprawdzić same, i jeśli tylko się da, pokazać, że się mylisz.
Źle mnie zrozumiałaś...nie chodzę za nim wszędzie i nie kontroluję go bo to logiczne, że jak będzie chciał zapalić to to zrobi...tym bardziej, że u mnie na osiedlu mogę wyliczać ilu mamy dilerów...tylko, że on ode mnie nie otrzyma trawy i nie powiem mu "zapal ze mną,to będzie mniejsze zło niż jak zapalisz z kumplami" :shake:
Znam osoby, które nigdy nie wzięły żadnych narkotyków do ust...i nie dlatego, że rodzice ich kontrolowali...ale dlatego, że zobaczyli co po narkotykach może stać się z człowiekiem...

Myślisz,że jak Twoja córka zapali z Toba to będzie to mniejsze zło?

Posted

A ja sie tylko wlacze na chwilke do dyskuzji i zgodze z Rinus. Nie powinno pozwalac na palenia trawy etc przy nas bo jest to swego rodzaju przyzwolenie.Za to trzeba uswiadamiac o skutkach takiego "wybryku". I niekoniecznie "i tak z kolegami sprobuje". Ja np nigdy nie zapalilam i nigdy nie zapale tego typu "rzeczy" :shake:

Posted

Wiska sorry ale dla mnie mówienie że trawka jest be, w momencie w którym ja tak nie uważam to kłamstwo i hipokryzja.
Tak paliłam, tak moja mama o tym wie i nie, nie chodziłam do szkoły na haju, nie ćpam, nie paliłam od kilku lat.
Nie zabronię dziecku czegoś, czego nie uważam za złe. Jeżeli będzie chciało to i tak spróbuję, wolę aby zrobiło to ze mną, w domu, bezpiecznie niż przez coś w sumie nieszkodliwego miało problemy z policją.

Zakaz nie czyni dziecka bezpiecznym. Mądre wychowanie tak. Uważam że 'miękkie narkotyki' powinny być legalne, prędzej poparłam zdelegalizowanie alkoholu niż trawki.

Rinuś mniejsze zło to też zło, ja palenia trawki za zło nie uważam. Ot używka jak każda inna.
Doskonalę zdaję sobie sprawę z tego co dzieje się kiedyś ktoś się uzależnia, znam różnicę między uzależnieniem fizycznym i psychicznym, znam skutki brania twardych narkotyków, nadużywania miękkich, ćpania tabletek na kaszel i tak dalej. Znam również skutki alkoholizmu, rozbite rodziny, DDA, FAS i inne związane z tym zagrożenia jednak nie widzę powodu aby od czasu do czasu nie wypić piwa, nie napić się wina do obiadu czy wypić coś z mocniejszych alkoholi.

Mam nadzieję że moja córka lub mój syn, wogóle moje ewentualne dzieci będą miały ze mną na tyle dobry kontakt że sobie o tym pogadamy, że przyjdą do mnie zanim to zrobią na własną rękę. Bo będą mi ufały. Nie muszą mi się zwierzać ze wszystkiego, ale mam nadzieję że zawsze będą wiedziały że mogą do mnie przyjść i porozmawiać, o wszystkim.

Posted

to ja wrócę do tematu i poproszę o pomoc :)
pytam czysto retorycznie, ponieważ ta osoba na razie psa ma w dalszych planach, ale interesują mnie wasze porady :razz:

Osoba ta jest zainteresowana niezbyt dużym psem, nie terierem, ale takim, który wytrzymałby długie (baaaardzo długie :roll:) spacery po lasach. I jednocześnie mógł zostać kilka godzin sam, bez robienia strasznego hałasu i pobojowiska z domu :diabloti:.
Szkolenie chyba nie jest planowane, najwyżej podstawy posłuszeństwa. Pies byłby uwielbiany, wymiziany, wypieszczony i życie układane by było pod dobro pieska :cool3::cool3:

Posted

To ja polecam moją rasę SZNAUCER MINIATUROWY

Na specery jak najbardziej się nadaje nawet dlugie, z moją młodszą suką chodziłyśmy do psiego przedszkola ,rodziła sobie znakomicie.
Są posłuszne i do zakochania. Uwielbiają pieszczoty i dopominają się ich jak czegoś co im się oczywiście należy.:lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol:

Posted

bonsai_88 napisał(a):
A ja pudelka zaproponuję :eviltong:... To bardzo wdzięczne psiaki dowolnej wielkości, lubiące ruch... do tego są łatwe w ułożeniu :cool3:


Quirk napisał(a):
To ja polecam moją rasę SZNAUCER MINIATUROWY

Na specery jak najbardziej się nadaje nawet dlugie, z moją młodszą suką chodziłyśmy do psiego przedszkola ,rodziła sobie znakomicie.
Są posłuszne i do zakochania. Uwielbiają pieszczoty i dopominają się ich jak czegoś co im się oczywiście należy.:lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol:



A jakieś, przy których sierści nie trzeba się bawić? :roll:;)

Posted

a co tu się bawić? każdego psa trzeba czasem uczesać, umyć. pudla można przystrzyc na krótko i problem z głowy. sznaucery się trymuje od czasu do czasu i już.

Posted

Witam!
Zamierzam kupić psa, ale nie jestem pewna w 100% co do rasy, która byłaby dla mnie najlepsza.
Doświadczenie z psami mam (miałam owczarka niemieckiego i amstaffo podobnego-bez rodowodu).
Pies musiałby być przyjacielski, lubić ruch i być tolerancyjny wobec innych zwierząt (mam koty), zachowywać się dobrze w domu. Chciałabym psa, z którym mogłabym codziennie biegać (nieduże dystanse ok 3 km) i którego mogłabym zabierać ze sobą na niezbyt forsowne przejażdżki konne po lesie (po ukończeniu przez psa dojrzałości fizycznej),czasami bieganie przy rowerze, wyprawy nad jezioro (100 metrów od mojego domu) itd. Nie chciałabym psa "jednego pana" jakim jest np owczarek niemiecki (znam z doświadczenia).
Chciałabym żeby był to przyjaciel całej rodziny. Żeby nie było problemem zostawić go samego w domu na czas pracy/ szkoły ok 8 godzin. W czasie szczenięcym poświęciłabym mu 2-3 mce i siedziałabym z nim w domu, bo obecnie nie pracuje a uczę się zaocznie. (poza tym są jeszcze rodzice i siostry także miałby się kto w razie czego psem zająć)Także nauczyłabym go stopniowego coraz dłuższego zostawania w domu, ale wiem, że są psy o wyjątkowo dużych skłonnościach do niszczenia domu.Spacery codziennie około godziny a w weekend dłuższe. Mieszkam w domku i mam ogrodzone podwórko.
Myślałam nad rasami: labrador retriever, bullterier, amstaff lub beagle, ale...
Czy labrador ze względu na skłonność do dysplazji mógłby ze mną biegać? ( w wieku dorosłym) Czy mógłby zostawać w domu na ok 8 godzin?
Jesli chodzi o beagla to to co mnie martwi to silny instynkt myśliwski. Nie wiem czy możliwe było by zabieranie go na konne wyprawy no i jak jest z zostawianiem beagla na kilka godzin w domu? Też słyszałam, że lubi niszczyć. Pasowałby mi ze względu na przyjazny charakter i to że lubi ruch, bieganie tak jak i labrador. A jak do moich wymagań miałby się amstaff i bullterier?
Jak u nich z tym bieganiem i wyprawami konnymi? Czy byłoby to możliwe? No i to zostawanie w domu...Że mają cudowne i przyjazne charaktery to wiem;) Mam na myśli oczywiście psy rasowe- z rodowodem o nie spaczonej psychice. Jak myślicie która z tych ras najlepiej odpowiada moim wymaganiom? A może jakaś inna byłaby lepsza?

Posted

bonsai_88 napisał(a):
Toż strzyżenie pudla to sama przyjemność :eviltong:


nie każdy lubi się znęcać nad zwierzątkami;):evil_lol:

Martii - bierzesz pod uwagę jakieś szkolenie?
hm mi się godzinka ruchu dziennie wydaje strasznie małą ilością ale niech się wypowie ktoś mniej zboczony ode mnie.

Posted

Przepraszam źle to ujęłam.
Jeden dłuższy spacer godzinny plus takie krótsze wyjścia, zabawy na podwórku no i jak pies dorośnie też bieganie. A co do szkolenia to myślałam, ale jesli pies byłby łatwy do ułożenia to napewno sama dałabym sobie radę.Poprzedniego psa (amstaffa) wychowałam i nauczyłam komend i nie było z nim żadnych problemów.

Posted

bonsai_88 napisał(a):
Toż strzyżenie pudla to sama przyjemność :eviltong:


Ja wiem, że to najlepsze, co może spotkać człowieka w życiu, ale są osoby, które za tym nie przepadają :cool3:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...