Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Instant napisał(a):
Coś czuję, że wchodzę w sam środek tornada...

Ale nie o tym. Od jakiegoś czasu drepczę, piszę i rozmawiam z właścicielami psów, hodowcami, znajomymi i rodziną. Pojawiają się coraz to inne rasy, które a i owszem, podobają mi się, więc cały czas dołączają do listy "może być". Wymagań nie jest wiele; chcę psa aktywnego, lubiącego dłuższe spacery, lubiącego kontakt i pracę z właścicielem, w miarę możliwości mało hałaśliwego (wiem, że szczekanie można wyciszać, ale niektóre rasy mają większą skłonność do wokalnego wyrażania siebie, inne mniejszą), wielkości średniej (powiedzmy od 20 do 40 kg), którego pielęgnacja nie będzie zabierać kilkunastu godzin tygodniowo i dla którego mieszkanie w mieście nie będzie rodziło problemów
Mogę psu zaoferować te 3-4 godziny spaceru dziennie, czasem i więcej, w tygodniu jednorazowo spędzam poza mieszkaniem ponad 8 godzin, w pozostałe dni moja nieobecność jest krótsza. Wakacje, długie weekendy i ferie spędzamy na wyjazdach w okolicach Podbeskidzia, gdzie mieszkają moi rodzice, Mazur, Bieszczad i Tyrolu - chciałabym, żeby pies odnajdywał się wśród nowych ludzi i miejsc, żeby takie wyjazdy nie powodowały u niego większego stresu. Praca z psem jak najbardziej brana pod uwagę, nie tylko w zakresie podstawowego posłuszeństwa, ale też sztuczek, które a nóż widelec się przypałętają skądś do głowy :) W każdym bądź razie coś, co i mnie i psu będzie sprawiało przyjemność, czy to byłoby tropienie, czy frisbee.
Rasy, które się pojawiają najczęściej: flat coated retriever, pudel, wyżeł węgierski, rhodesian ridgeback, labrador, toller, BOS.

Co o tym myślicie? :)


flat, toller oraz wyzel.
z tej trojki bym wybierala.

dla mnie pies musi byc wytrzymaly, terenowy i miec zainteresowania.

Posted

otoczenie odgrywa tu mniejszą rolę, bo choć oczywiście jest sporo osób, które z pudla mogą się nabijać, to gdybyś wzięła samca pudla dużego - najlepiej w kolorze czarnym, jak udowadnia polska mentalność - to wydaje mi się, że niezbyt wiele osób odważyłoby się takiego psa zaczepić


tak, ja tylko o dużym myślę i to najpewniej czarnym (no chyba, że będę chciała mieć duże, białe i szalone)
docinków też się nie obawiam - przy którejś z innych ras byłoby to samo: flat - "labradora pani ma, oszukali panią"; rhodesian - "a czemu on taki biedny chudy, pani go głodzi!", więc...
bardziej martwi mnie stosunek hodowcy czy pudlowych cioteczek, kiedy pies będzie chodził w kagańcu, kolczatce, dławiku, czy czegokolwiek będzie trzeba użyć przy szkoleniu - oczywiście niczego nie zakładam od razu, ale jak trzeba będzie? nie chcę, żeby mnie TOZ wizytował ;)

dla mnie problematyczne w temacie pudli są hodowle, bo chociaż jak na razie nie orientowałam się szczegółowo i nie znam praktycznie wcale rynku, to z wierzchu wygląda to trochę przerażająco


z hodowlami jest bardzo biednie, akurat... ale poszukałabym jakiejś fajnej u południowych albo zachodnich sąsiadów, może tam?

skoro chcesz zawężać listę, to ja proponuję, żebyś wymieniła wady, które widzisz w wybranych przez siebie rasach. będzie je można porównać, sama odniesiesz je do swojego życia i sprawdzisz, które są zauważalnymi przeszkodami, a które drobniutkimi usterkami.


pudel: regularne wizyty u groomera (jeśli chciałabym utrzymać krótką, sportową fryzurę), trudności ze znalezieniem dobrej hodowli, wszechstronność - nie wiedziałabym chyba, za co się z psem zabrać, skłonność do skrętu żołądka...

rhodesian: może mieć trudny charakter, tak samo przeraża mnie posiadanie psa o wadze prawie 40 kg i umyśle dzieciaka, możliwa agresja wobec innych psów też nie przemawia na plus...

flat: nie jestem fanką psów z długą sierścią, bardzo długi okres dojrzewania też mnie troszkę martwi, wolałabym, żeby to się w miarę możliwości szybko ogarniało, słyszałam też, że są dość wrażliwe i nie lubią zostawać same

węgier: przeraża mnie miłość do całego świata, wyrażana zbyt wylewnie, póki co sposób spacerowania z wyżłem też mi nie odpowiada, takie "hulaj dusza, co z tego, że cię nie widzę"

flat, toller oraz wyzel.
z tej trojki bym wybierala.

dla mnie pies musi byc wytrzymaly, terenowy i miec zainteresowania.


toller może być dla mnie ciut za mały
a węgra się obawiam, nie wiem, czy jestem w stanie być tak niefrasobliwa jak większość właścicieli takich psów (nie mówię o nikim konkretnym stąd, na spacery nie chodziłam z kimś z dogo akurat) - piesek niech sobie lata, zaczepia ludzi, biega poza zasięgiem wzroku, goni za zwierzątkami, a jedynym wytłumaczeniem jest "on/ona tak już ma, tego się inaczej nie da"

Posted

Jeśli chodzi o przytulanie: mój ttb sam przychodzi wieczorem i włazi na kolana, jak chcę go w jego legowisku przytulić nie ma nic przeciwko; labradorka tylko by się przytulała, alano też.
Jeśli chodzi o rasowość. Miałam 4 psy od szczeniaka: dalmatyńczyka, dobermana, mixa onka i kundla - najbardziej nieprzewidywalne w dorosłości były rasowe (doberman - koszmar; dalman-bronił przed wszystkimi), teraz mam ttb. Miał rok jak wzięłam go ze schronu, po 1,5 roku mogę pozwolić mu siedzieć przy noworodku i wiem, że nie zrobi krzywdy.
To moje doświadczenia.

Posted

[quote name='Instant']
bardziej martwi mnie stosunek hodowcy czy pudlowych cioteczek, kiedy pies będzie chodził w kagańcu, kolczatce, dławiku, czy czegokolwiek będzie trzeba użyć przy szkoleniu - oczywiście niczego nie zakładam od razu, ale jak trzeba będzie? nie chcę, żeby mnie TOZ wizytował ;)

:lol: Daj spokój, dziewczyno. Przecież to Ty masz żyć z tym psem na co dzień, a nie "cioteczki" więc można to zlać ciepłym strumieniem. Do mnie często ktoś ma jakieś "ale" - bo pies śpi w klatce, bo pies chodzi w kagańcu, bo pies chadza na lince, bo musi czekać na komendy zwalniające praktycznie do wszystkiego, w tym do podjęcia pokarmu, bo jak ujada to każę jej natychmiast zamknąć ryja albo odsyłam z balkonu na miejsce, bo ją "katuję" ćwiczeniami powtarzanymi wielokrotnie, bo, bo, bo... Tylko co mi z opinii osób trzecich, skoro gdyby odrzucić te moje wszystkie działania - to ja się z tym psem mam użerać, a nie one? Bezstresowe wychowanie do mnie nie przemawia, pies ma znać zarówno nagrody jak i kary za konkretne, określone zachowania. I to, co o tym myśli pani Marysia, Kasia i Zosia z dogo, czy jakakolwiek inna osoba, która np. widzi, jak ostro koryguję swojego psa za chęć fiknięcia do innego, naprawdę mało mnie obchodzi.

[quote name='Instant']pudel: regularne wizyty u groomera (jeśli chciałabym utrzymać krótką, sportową fryzurę)

Nie wiem, czy nie taniej by Ci było zainwestować w maszynkę i suszarkę ;)

[quote name='Instant']
a węgra się obawiam, nie wiem, czy jestem w stanie być tak niefrasobliwa jak większość właścicieli takich psów (nie mówię o nikim konkretnym stąd, na spacery nie chodziłam z kimś z dogo akurat) - piesek niech sobie lata, zaczepia ludzi, biega poza zasięgiem wzroku, goni za zwierzątkami, a jedynym wytłumaczeniem jest "on/ona tak już ma, tego się inaczej nie da"

Ale to jest domena psów niewychowanych, nieposłusznych i ich właścicieli o zrytych beretach, a nie węgrów ;)

Posted

w ogole nie kumam, czemu majac wyzla mialabys byc niefrasobliwa?


Przejawem niefrasobliwości jest dla mnie spacer na zasadzie: właściciel sobie idzie, beztrosko rozmawiając z towarzyszem spaceru (w tej roli ja) lub rozglądając się po pięknych widokach, a pies jest... gdzieś. Właściciel nie wie gdzie, nie woła, nie martwi się, pies przychodzi zziajany po niemalże dziesięciu minutach bez widu i słychu, dostaje smaka i biegnie dalej.

Bezstresowe wychowanie do mnie nie przemawia, pies ma znać zarówno nagrody jak i kary za konkretne, określone zachowania. I to, co o tym myśli pani Marysia z dogo, czy jakakolwiek inna osoba, która np. widzi, jak ostro koryguję swojego psa za chęć fiknięcia do innego, naprawdę mało mnie obchodzi.


A ja już i tu i tam usłyszałam, że to nie wolno krzyczeć, nie wolno szarpać za smycz, nie wolno się denerwować. "Kliker w dłoń i przeciw całemu światu"...

Nie wiem, czy nie taniej by Ci było zainwestować w maszynkę i suszarkę


Przy moich zdolnościach manualnych psu by mogło ubyć... to i owo :evil_lol:

Ale to jest domena psów niewychowanych, nieposłusznych i ich właścicieli o zrytych beretach, a nie węgrów


Ale ogólnie, wyżły pracują w polu w sporym oddaleniu od właściciela i nie wiem, czy to nie rodziłoby moich obaw.

Posted

Instant napisał(a):
Przejawem niefrasobliwości jest dla mnie spacer na zasadzie: właściciel sobie idzie, beztrosko rozmawiając z towarzyszem spaceru (w tej roli ja) lub rozglądając się po pięknych widokach, a pies jest... gdzieś. Właściciel nie wie gdzie, nie woła, nie martwi się, pies przychodzi zziajany po niemalże dziesięciu minutach bez widu i słychu, dostaje smaka i biegnie dalej.


to dlaczego piszesz "nie wiem, czy jestem w stanie być tak niefrasobliwa jak większość właścicieli takich psów"?

rzeczywiscie-jesli uwazasz, ze zeby miec wyzla, trzeba byc "niefrasobliwym", to akurat gr VII to najgorszy z mozliwych wyborow.


faktem jest, ze dla wyzla najlepszy spacer to jest POPIEPRZANIE.
nie dogonisz swojego wyzla.
w jego wychowaniu nie ma miejsca na niefrasobliwosc.
przecietny wyzel za przyjscie do nogi nie chce ani zarcia ani szarpaczka. trzeba sie oprzec na czyms innym niz popularne "bo to sie oplaca".

Posted

Z taką niefrasobliwością spotykam się często. Jestem jedną z nielicznych wyprowadzaczek, które dbają o to co robią i gdzie są jej psy. To ja rzucam piłeczkę, patyczek, szkolę. Reszta puszcza psa i niech inni się martwią.

Posted

a_niusia napisał(a):
faktem jest, ze dla wyzla najlepszy spacer to jest POPIEPRZANIE.
nie dogonisz swojego wyzla.
w jego wychowaniu nie ma miejsca na niefrasobliwosc.
przecietny wyzel za przyjscie do nogi nie chce ani zarcia ani szarpaczka. trzeba sie oprzec na czyms innym niz popularne "bo to sie oplaca".


Tylko rozróżniajmy miejsca, w których można mu na to "popieprzanie" pozwolić - w polu ok, bo jednak wyżeł pracuje. Ale w normalnym, miejskim parku? Gdzie są ludzie, dzieci, inne psy i cała reszta idiotów? Przykro mi, nie wyobrażam sobie nie mieć psa w zasięgu wzroku w takim miejscu...

Posted

Instant napisał(a):
Tylko rozróżniajmy miejsca, w których można mu na to "popieprzanie" pozwolić - w polu ok, bo jednak wyżeł pracuje. Ale w normalnym, miejskim parku? Gdzie są ludzie, dzieci, inne psy i cała reszta idiotów? Przykro mi, nie wyobrażam sobie nie mieć psa w zasięgu wzroku w takim miejscu...


to uwaga, uwaga: musisz go WYCHOWAC.

Posted

Ja natomiast od pani usłyszałam, że to takie całkiem normalne, nikomu nic się nie stanie, jej suka łagodna jak baranek. I że wyżła się tego nie da oduczyć i już... Więc coś mi się zeznania nie zgadzają :roll:

No i co zrobić w momencie, w którym nie da się zabrać psa w teren, teraz się zastanawiam... Tu pisklęta bażantów, tu młode sarny, tu coś jeszcze innego?

Posted

Instant napisał(a):
Ja natomiast od pani usłyszałam, że to takie całkiem normalne, nikomu nic się nie stanie, jej suka łagodna jak baranek. I że wyżła się tego nie da oduczyć i już... Więc coś mi się zeznania nie zgadzają :roll:

No i co zrobić w momencie, w którym nie da się zabrać psa w teren, teraz się zastanawiam... Tu pisklęta bażantów, tu młode sarny, tu coś jeszcze innego?


czyje zeznania ci sie nie zgadzaja?

nie ma takiego mometu, w ktorym z wyzlem nie mozna isc na spacer.
od 8 roku zycia ma psy mysliwskie i to, co piszesz to sa dla mnie po prostu glupoty.

Posted

Bo skoro kobieta twierdziła, że jej wyżlicy nie da się oduczyć oddalania się, a ty twierdzisz, że się da, trzeba go tylko wychować - mam rozbieżność w zeznaniach ;)

Czyli jak wiem, że na łąkach są młode sarny, to mam tam iść z psem? Co z pisklakami bażantów i kuropatw? Przecież one robią gniazda na ziemi, schowane w trawach. Na wsi takie atrakcje na łąkach to chleb powszedni.

Posted

Instant napisał(a):
Bo skoro kobieta twierdziła, że jej wyżlicy nie da się oduczyć oddalania się, a ty twierdzisz, że się da, trzeba go tylko wychować - mam rozbieżność w zeznaniach ;)

Czyli jak wiem, że na łąkach są młode sarny, to mam tam iść z psem? Co z pisklakami bażantów i kuropatw? Przecież one robią gniazda na ziemi, schowane w trawach. Na wsi takie atrakcje na łąkach to chleb powszedni.

generalnie da się wszystkie psy oduczyć uciekania za pomocą obroży elektrycznej, a niekoniecznie wszystkie bez niej ;)

Posted

Instant napisał(a):
Bo skoro kobieta twierdziła, że jej wyżlicy nie da się oduczyć oddalania się, a ty twierdzisz, że się da, trzeba go tylko wychować - mam rozbieżność w zeznaniach ;)

Czyli jak wiem, że na łąkach są młode sarny, to mam tam iść z psem? Co z pisklakami bażantów i kuropatw? Przecież one robią gniazda na ziemi, schowane w trawach. Na wsi takie atrakcje na łąkach to chleb powszedni.


wyzel to nie jest pies dla ciebie, racja.
po co sobie utrudniac zycie i narazac tym samym psa na niebezpieczenstwo.

Posted

[quote name='Unbelievable']generalnie da się wszystkie psy oduczyć uciekania za pomocą obroży elektrycznej, a niekoniecznie wszystkie bez niej ;)

taka obroża elektryczna mogłaby mieć wiele zastosowań... jakby TŻ znowu nie chciał zmywać naczyń :diabloti:

po co sobie utrudniac zycie i narazac tym samym psa na niebezpieczenstwo.


To znaczy, bo nie rozumiem, spacerowanie po polach z wyżłem w okresie lęgowym bażantów i kuropatw, w terenie, w którym jest ich zatrzęsienie, jest niebezpieczne dla psa? Zawsze myślałam, że dla ptaków.

Posted

znam wyżlice i jej właścicielkę, która stwierdziła że wszystkie jej 3 wyżły-suki nauczył się przychodzić na komendę i w miarę blisko trzymać jak skończyły 2 lata- dla mnie trochę dziwne że jej obecny wyżeł w wieku ok 8 miesięcy oddala się bez kontroli nie mając nawet obroży. byłam świadkiem jak suka skoczyła na biegnącego chłopaka, w przyjaznych zamiarach ale facet nie miał zadowolonej miny no i cóż trudno się dziwić. do mnie suka zawsze podbiega bo mam coś do jedzenie i właścicielka nie jest w stanie jej odwołać.

ale z boku pies bardzo fajny, trochę pracy i myślę że ładnie by pracowała z człowiekiem i bardzo przyjazny w stosunku do ludzi

Posted

Instant napisał(a):
taka obroża elektryczna mogłaby mieć wiele zastosowań... jakby TŻ znowu nie chciał zmywać naczyń :diabloti:



To znaczy, bo nie rozumiem, spacerowanie po polach z wyżłem w okresie lęgowym bażantów i kuropatw, w terenie, w którym jest ich zatrzęsienie, jest niebezpieczne dla psa? Zawsze myślałam, że dla ptaków.

:evil_lol:

ja myślę że aniusia przesadza i trzeba wszystko na chłodno samemu ocenić ;)

Posted

taaa...jak juz postanowisz, ze "jestes dostatecznie niefrasobliwa, zeby miec wyzla" i on ci pojdzie przez to pole i tyle go bedziesz widziala, co bedzie skutkiem twojej niefrasobliwosci, to na bank pierwsze, o co bedziesz sie martwic to czy gniazda gdzies nie zniszczy. sadze, ze raczej bedziesz trzesla portami czy mu jakis mysliwy w celach "dobroczynnych" glowki nie odstrzeli lub tez czy nie wpadnie pod auto.

Posted

Unbelievable napisał(a):
generalnie da się wszystkie psy oduczyć uciekania za pomocą obroży elektrycznej, a niekoniecznie wszystkie bez niej ;)

Oh, wierz mi: NIE WSZYSTKIE.

Posted

ja myślę że aniusia przesadza i trzeba wszystko na chłodno samemu ocenić


Ja się generalnie waham między trójką: pudel, rhodesian, flat. Jakieś przemyślenia..?

taaa...jak juz postanowisz, ze "jestes dostatecznie niefrasobliwa, zeby miec wyzla" i on ci pojdzie przez to pole i tyle go bedziesz widziala, co bedzie skutkiem twojej niefrasobliwosci, to na bank pierwsze, o co bedziesz sie martwic to czy gniazda gdzies nie zniszczy. sadze, ze raczej bedziesz trzesla portami czy mu jakis mysliwy w celach "dobroczynnych" glowki nie odstrzeli lub tez czy nie wpadnie pod auto.


Primo, ciekawe słowa od osoby, która sama polecała mi miot setera irlandzkiego w wiadomości prywatnej :) Secundo, jeśli już zdecydowałabym się na wyżła, to robiłabym wszystko, co jestem w stanie, żeby zrobić z niego cywilizowanego obywatela. Tertio, prędzej mój przyszły hipotetyczny pies połowę swojego życia spędzi na lince, niż spuszczę go, wiedząc, że nie wróci na komendę, nie bój się :)

Posted

w wiadomosci prywatnej nie napisalas, ze zeby miec wyzla trzeba byc niefrasobliwym, bo tak ci powiedziala jakas pani.
gdybys tak napisala, nawet bym z toba nie korespondowala.

w wychowaniu takiego psa jak wyzel nie ma miejsca na niefrasbliwosc.
wyzl nie bedzie szczesliwy na lince.


zdecydowanie pudel. nie ma co brac sie za bary z psami mysliwskimi.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...