Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Tak, wiadomo, wszystkie pieski mają mieszkać w domku i spać na podusi, nawet te XXL. Ale czy kojec jest naprawdę tak straszną tragedią dla każdego psa? Bernardyny niby też są "niekojcowe" a znam co najmniej jednego, który ma się świetnie, a śpi w kojcu.

Fajnie byłoby, gdyby każdy pies mógł mieszkać w domu, ale jeśli chcemy psa "ogrodowego" i "niezbyt trudnego w ułożeniu" to chyba trzeba wymyślić jakiś kompromis ;)

Posted

evel napisał(a):
Tak, wiadomo, wszystkie pieski mają mieszkać w domku i spać na podusi, nawet te XXL. Ale czy kojec jest naprawdę tak straszną tragedią dla każdego psa? Bernardyny niby też są "niekojcowe" a znam co najmniej jednego, który ma się świetnie, a śpi w kojcu.

Fajnie byłoby, gdyby każdy pies mógł mieszkać w domu, ale jeśli chcemy psa "ogrodowego" i "niezbyt trudnego w ułożeniu" to chyba trzeba wymyślić jakiś kompromis ;)

Tak, ja nie mam nic przeciwko spaniu na podusi, nawet jeśli pies jest 60kg+ :evil_lol:

Ale trzeba spojrzeć na charakter, leon/niufek/landseer/czy np niewymieniony berneńczyk mają zbyt wrażliwe charaktery, by tyle czasu siedzieć samemu bez właściciela.
Są rasy, które dobrze czują się 'same' na dworze, jak np. podhalańczyk, wymieniony wcześniej hovawart, mastif tybetański, kaukaz (ale wychowanie jeśli chodzi o mnie by mnie przerosło konkretnie, nawet bym się nie podjęła mieć tego psa).

Posted

Moje psy spędzają dużo czasu na dworze(noc i czas gdy jestem w szkole), resztę dnia spędzają w domu.
Miałam psa mieszkającego cały czas na dworze, w kojcu. To nie to samo co pies, który przebywa w domu...
Nawet taki tybetan musi wejść do domu i zobaczyć co tam słychać ;)

Posted

Amber napisał(a):
Hovart wbrew temu jak wygląda nie jest miłym miśkiem, raczej trudnym psem ze skłonnością do dominacji, pilnowania zasobów itp. więc ja bym postawiła na coś łatwiejszego.


evel napisał(a):
Hovek wbrew pozorom wymaga jednak szkolenia i myślę, że w większym stopniu niż przeciętny stróżujący molos. Hm, może landseer? Ponoć fajne psy.


a skąd założenie, że pies wymagający szkolenia, nie nadaje się do mojej rodziny? :crazyeye: obecnie w kojcu u mojej babci, gdzie mój tata pracuje na podwórku/w garażu w kojcu jest miks rottka i jakoś mój rodziciel nie ma z nim problemów :razz:

a co do kojca, to tak jak napisała evel- nie każdy pies musi leżeć na kanapie i to, że jest w kojcu, nie oznacza, że od razu będzie niewychowany i niekochany. nie każdy chce mieć psa w domu i to też trzeba uszanować ;) dla mojego ojca miejsce psa jest na dworze. co do jakiegoś drażnienia psa- kto miałby to robić na ogrodzonym podwórku, gdzie w domu mieszkają sami dorośli ludzie?
to nie jest pierwszy pies dla mojej rodziny. mój tata miał wcześniej ONki, ale teraz nie chce. nadal wydaje mi się, że hovek jest najlepszą opcją. powiem mu jeszcze o podhalanie, goldeny mu się podobają wizualnie, to ten też powinien ;)

Posted

Wszystko ok, ale trzeba popatrzec w jakich warunkach i do czego rasa została stworzona.
Nowofundlandy były przy ludziach. Towarzyszły im calutki czas. Na dodatek temperament niufa wymaga jego pobudzenia. Pozostawiony sam sobie na dłuższy czas ( a większosć czasu w kojcu bez towarzystwa jest czymś takim) powoduje dosłownie autyzm i wycofanie takiego psiaka. One wtedy nie ruszaja się tylko śpią. Co grozi totalnym zanikiem mięśni. A spacery nie wyrobią ich . Pies ma wykonywać szereg ruchów. I psychicznie być stabilny.
Poznałam w swoim życiu niufa, który uderzał swoją głową w kraty kojca... Ot tak z nudów.
Poznałam też niufa, który został wypaczony psychicznie totalnie żyjąc w kojcu...
Adoptowałam niufke z kojca, która prostowałam dwa lata....
Dlatego akurat wiem z własnej autopsji, że ta rasa absolutnie do kojca sie nie nadaje. One maja byc przy człowieku. Podusia im nie jest niezbędna. Mogą leżeć na gołym betonie byleby pod nogami człowieka.
Tybetan byłby chyba naprawdę fajny. Znam kobiete która je ma w kojcach i mimo to maja fajne charaktery.
Moskiewski stróżujący jest ok.
Leonbergery też nie wymagają aż takiej współpracy z człowiekiem jak niuf mimo podobieństw w charakterze. Bo to tylko niektóre podobieństwa ;)

Posted

Myślałam, że skoro twojemu tacie się podobają niufki to szuka czegoś o podobnym, łagodniejszym charakterze. Jak sobie poradzi z hovkiem, to może w ogóle postawić na rasy stricte stróżujące CAO albo kaukaza, którym pobyt w kojcu na pewno nie zaszkodzi?

Posted

Amber napisał(a):
Myślałam, że skoro twojemu tacie się podobają niufki to szuka czegoś o podobnym, łagodniejszym charakterze. Jak sobie poradzi z hovkiem, to może w ogóle postawić na rasy stricte stróżujące CAO albo kaukaza, którym pobyt w kojcu na pewno nie zaszkodzi?


Pysia napisał(a):
O! Zapomniałam o CAO! To świetne psy.


a czy te dwie rasy-kaukaz i CAO- nie są znacznie bardziej 'trudne' niż hovek i podhalan? o CAO nie rozmawialiśmy, a o kaukazach tata wspominał, że 'słyszał, że są trudne' ;)

Posted

Dla mnie podhalan jest tak samo niby " trudny" jak CAO czy kaukaz. Wszystkie z dobrych hodowli i dobrze zsocjalizowane u doświadczonego człowieka ( a piszesz ze takim jest Twój tata przecież) będą ok.

Posted

Jak dla mnie wszystkie CAO, kaukazy, podhalany są trudnymi rasami o mocnych, niezależnych charakterach, ale hovek też nie jest najłatwiejszy + jest to pies na pierwszym miejscu obronny, a dopiero później stróżujący i to też ma swoje pewne wady.

Posted

motyleqq napisał(a):
a skąd założenie, że pies wymagający szkolenia, nie nadaje się do mojej rodziny? :crazyeye: obecnie w kojcu u mojej babci, gdzie mój tata pracuje na podwórku/w garażu w kojcu jest miks rottka i jakoś mój rodziciel nie ma z nim problemów :razz:

a co do kojca, to tak jak napisała evel- nie każdy pies musi leżeć na kanapie i to, że jest w kojcu, nie oznacza, że od razu będzie niewychowany i niekochany. nie każdy chce mieć psa w domu i to też trzeba uszanować ;) dla mojego ojca miejsce psa jest na dworze. co do jakiegoś drażnienia psa- kto miałby to robić na ogrodzonym podwórku, gdzie w domu mieszkają sami dorośli ludzie?
to nie jest pierwszy pies dla mojej rodziny. mój tata miał wcześniej ONki, ale teraz nie chce. nadal wydaje mi się, że hovek jest najlepszą opcją. powiem mu jeszcze o podhalanie, goldeny mu się podobają wizualnie, to ten też powinien ;)


moim pierwszym zakupem, jak tylko sie wyniose na wies, bedzie pies strozujacy.
to jest dla mnie oczywiste: jest dom to jest i stroz. wtdedy przynajmniej mozna bezpiecznie wypuscic do ogrodu mniej strozujaca menazerie.


pies strozujacy to jesrt pies, ktory pracuje i spelnia sie w tym rodzaju pracy, do ktorego zostal stworzony.

ja bym sobie kupila kaukaza.
ale to ja sobie:))
podhalan tez jest super.

warto wlasnie, zeby to byl pies typowo strozujacy, a nie obronny, bo taki pies bedzie po prostu szczeliwy w warunkach, ktore mu zaoferuja twoi rodzice.
znam wiele psow strozujacych, ktore nawet nie chca wchodzic do domu, bo po co skoro ich misja jest na dworze.

kazdy pies powinien byc szkolony, ale w przypadku stroza najwazniejsze jest dobre wychowanie, bo wysilek umyslowy i prace to on akurat bedzie mial zapewnione idealne.

Posted

Motylqu, widzę, że decyzja się klaruje, ale chciałam wyjaśnić - ja się zasugerowałam niufem właśnie - o ile niuf nie kojarzy mi się z koniecznością zapewnienia mu jakiegoś super hiper urozmaiconego zajęcia, to hovek już tak. Wiadomo, że każdy odpowiedzialny właściciel nawet psu "ogródkowemu" zapewni długie spacery, podstawowe szkolenie, ale dla hovka może to być za mało - piszesz, że zajmiesz się psem, ale wiesz, jak bywa :)

Oczywiście nie wątpię w intencje Twojego taty, ale wiem i widzę po rodzinie i znajomych, że niektórzy ludzie nie mają drygu do tego, żeby z psem robić "coś więcej". Co, jeśli się okaże, że hovek się frustruje, że właśnie wymagałby więcej uwagi, więcej ukierunowania jego energii w jakiś sposób, roboty umysłowej dostarczonej przez właściciela? Hovki są super, ale moim zdaniem mają większe potrzeby jeśli chodzi o kontakt i pracę z właścicielem, niż typowi stróże. Dlatego właśnie, jak dziewczyny piszą, ja bym rozważyła coś bardziej stróżującego, co samo sobie znajdzie zajęcie, a wszelkie inne formy rozrywki przyjmie chętnie, ale nie będzie się ich kategorycznie domagać ;)

Posted

no właśnie już wiem, że mógłby się jednak hovek u nas nudzić. tak naprawdę, to nawet jakbyśmy chcieli, to nie ma za bardzo gdzie z nim pójść, np na IPO, bo w naszym mieście nic takiego nie ma(tzn niby jest jakaś obrona, ale mam wrażenie, że taka 'cywilna', a nie sportowa). więc pewnie faktycznie wybierzemy coś bardziej stróżującego, prawdopodobnie podhalana. jeszcze nie pokazałam, ale skoro tak się podobają wizualnie goldeny(nawet chciał takiego wziąć, ale mu wybiłam z głowy wsadzenie goldena do kojca), to podhalan też powinien ;)

Posted

Trzeba być świadomym tego, że te rasy są niezależne i w pewnym stopniu nieprzewidywalne. Przeżyją mieszkanie w kojcu, ale trzeba im poświęcić dużo czasu. Ale jak piszesz, pies będzie miał to zapewnione, więc nie powinniście mieć problemów z psem :)
Moi rodzice, też zawsze uważali, że miejsce psa jest na dworze, dopóki nie trafił do nas Jetsan, nikt nie umiał go zamknąć na noc w kojcu, a w dzień zostawiali go u babci, żeby biedny sam nie był :lol: Potem stopniowo przyzwyczajał się do zostawania na dworze, aż w końcu i noc spędził na dworze. Kojca dalej nie akceptuje, nawet jak mu tam kości zostawię, nie zje ich, obrazi się... Nie jest to łatwy piesek, który chętnie pracuje na smaczki, miałam z nim dużo problemów, gdyby jeszcze spędzał całe dnie w kojcu, to już w ogóle byłaby masakra... Dalej jest uparty, ale już mi nie odwala takich akcji i raczej się słucha.

To o tybetanach napisała wieloletnia hodowczyni (mahatma la):
Tybetan, trzymany stale na dworze, będzie chciał wiedzieć co słychać w domu i trzeba mu na to pozwolić. Potrzebuje miejsca osłoniętego od deszczu, ale nie musi być to buda. Łatwo znosi duże mrozy i śnieg, w upały odpoczywa w cieniu lub, co ciekawe rozgrzewa się w słońcu.
Kojec - owszem , ale tylko w sytuacjach koniecznych , na krótszy okres czasu. Nigdy zamknięcie, bez możliwości obserwowania terenu, wtedy Tybetan pokona KAŻDE zamknięcie. To najgorsza kara. Alternatywą jest łańcuch, który przyjmuje z pokorą, ale też nie na stałe .Łańcuch musi być BARDZO MOCNY. Oczywiście można trzymać tylko w kojcu , tylko na wybiegu lub na łańcuchu, ale wtedy wyrośnie osobnik nieprzewidywalny, o skrzywionej psychice, agresywny, lub płochliwy , nieszczęśliwy i nie do opanowania.

Posted

no wiesz, jak dla mnie to żaden pies nie może być non stop w kojcu, czy nie daj Boże na łańcuchu. zresztą, na co komu taki pies? jako wątpliwa ozdoba podwórka?
mój tata bardzo lubi psy. Etna zawsze ma radochę, jak się z nim bawi ;) ale po prostu z jakichś powodów nie chce, by pies mieszkał w domu.

Posted

Niestety dużo osób trzyma psy tylko w kojcach, na łańcuchach, ale to jest straszne...
Moje psy też nie spędzają całych dni w domu, przychodzą tylko na parę godzin i nie są z tego powodu jakoś bardzo nieszczęśliwe ;) Ale Jetsan musi przyjść do domu, jak nie przyjdzie, to sam się dobija. Albo potem się na mnie obraża, jak gdzieś wychodzę popołudniu i on zostaje na dworze, to potem mnie pilnuje, żebym przepadkiem znowu się gdzieś nie straciła. Nie do końca taki niezależny psiak z niego ;)
On słucha wtedy kiedy chce, spacery jednak bezpieczniejsze są na lince, ale ostatnio z lenistwa jej nie noszę i puszczam go tylko w bezpiecznych miejscach, gdzie raczej nie pojawiają się ludzie i psy.

Posted

Ja myślę, że tata Agi nie zamknie psa w kojcu i sobie pójdzie ;) tylko pies będzie miał normalną interakcję z człowiekiem. Chodzi raczej o to, żeby wybrać rasę, która nie będzie skrzywdzona brakiem innego rodzaju pracy niż stróżowanie i żeby to stróżowanie było głównym przeznaczeniem psa. Tutaj o rany rany zgadzam się z a_niusią. Dla przykładu doberman też jest świetnym stróżem... Szczególnie jak właściciel jest na podwórku :lol: Jamnik też się nada... W przerwie na kopanie dołów pod rabatkami ;) Dlatego dobrze by było wybrać taką rasę, która naprawdę czuje bluesa, bo stróżować to chyba każdy pies w większym czy mniejszym stopniu potrafi, ale jest tylko kilka które są w tym mistrzami.

Posted

jesli psu stworzonemu do strozowania zapewnia sie codzienna prace, do ktorej zostal on stworzony, to jak w ogole mozna mowic o jakims skrzywdzeniu?

to tak jakby napisac osobie, ktora szuka psa do polowania, zeby wybrala rase, ktora nie bedzie skrzywdzona brakiem innego rodzaju pracy niz polowanie.
no po prostu dziwnie to brzmi.

zapewniajac psu strozujacemu wlasny teren, na ktorym moze on realizowac sie w tym, do czego zostal stworzony i to codziennie zapewnia mu sie warunki idealne, bez zadnych substytutow.

owszem, taki pies nie pogardzi porzadnym spacerem. rzadko ktory pies pogardzi. ale jesli ktoregos dnia nie pojdzie na spacer, to specjalnie zalamany nie bedzie.

prawda jest taka, ze w dzisiejszych czasach z psem trzeba robic cos na sile, a jesli ktos tego nie robi lub nie zamierza robic, to juz musi sie tlumaczyc, dlaczego. i mysle, ze stad wynika zdanie o tym, ze "pies nie bedzie bardzo skrzywdzony".

poza tym hodowcy takich ras najczesciej wiedza, co hoduja i szczerze watpie, zeby ktos oczekiwal, ze ktos bedzie takiemu psu klikal albo z nim agility trenowal:))))

Posted

Mój jest szczęśliwy gdy może stróżować, więc kojec to zło.
Jak nie wyjdzie na spacer to też mu się nic nie dzieje, ale spacery kocha. Akurat ja mam dość spokojnego tybetana, są takie które uciekają. Gdy wychodzą na regularne spacery, tych ucieczek jest mniej.
Ja z moim nic nie robię, spacerujemy, pobawimy się czasem na ogrodzie, na smaczki czasem też popracuje, ale to nie nauka posłuszeństwa, bo tego smaczkami nauczyć się nie da :eviltong:

Posted

Mój w hodowli był w domu i za dużym szokiem dla niego byłoby wywalenie go na dwór ;)
Lepiej żeby szczeniak był z początku w domu, a dopiero potem przyzwyczajony do kojca. Jetsan jak był mały sam zdecydował, że chce zostawać na dworze, drzwi były otwarte, on i tak do domu nie wchodził.

Posted

Pies plus kojec.
Ja osobiście poleciła bym kaukaza, dobrego psa, po stabilnych rodzicach, najlepiej sukę. Owszem to są psy trudne, szczególnie jak wczesniej się miało ONki. Niemniej to jest pies, któremu takie warunki beda pasowały. O ile bedzie miał możliwość pobiegania sobie po terenie, plus spacery, plus minimum pracy włożone w podstawowe szkolenie psa, to da radę.

Ja osobiście przerobiłam sukę kaukaza odkupioną z łańcucha, bitą z agresją. Dałam rade i drugiego takiego psa już nie trafię. Po dojsciu do siebie, pokazał się fajny stabilny charakter, z duzą pasją do roboty, mądre stróżowanie, a nie darcie japy na wszystko co się rusza.

To nie jest ONek, który bedzie pracował jak maszyna, ale jak się złapie kontakt z takim psem i pozwoli mu się na tą jego niezależność, odwdzięczy się z nawiązką.

Przy tym szybko i bezproblemowo się przenosi na dwór. Moja suka pierwotnie trafiła do bloku, ale jak tylko pojawiłą się możliwośc przeniesienia na dwór, z ulga z tego skorzystała.

A nie myśleliście nad adopcją jakies psiaka w typie? Takiego juz sprawdzonego, pod kątem cech jakich szukacie, plus od razu z przeznaczeniem na podwórko? Możliwe, ze znajdziecie to "coś" u jakiegoś bidaka. ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...