Szymon Posted October 21, 2012 Posted October 21, 2012 Cześć :) Zarejestrowałem się na forum głównie ze względu na ten temat, tak to tylko sobie czytam co tu ciekawego piszecie i zdobywam wiedzę nt psów. Szukam dla siebie fajnego psiego towarzysza, chcę psa rasowego (z rodowodem). Bardzo chciałbym żebyście pomogli mi czy nieco zasugerowali jakieś rasy, które by pasowały do mojego trybu życia. Ogólnie rzecz biorąc jestem raczej domatorem, choć zdarzy się raz w miesiącu jakaś impreza czy wieczorny wypad do pubu. Dość często wpadają do mnie znajomi, ale preferuję raczej samotność, ciszę i spokój :) Szukam zwierzaka przyjacielskiego, z fajnym nastawieniem do świata, pozbawionego nieufności/agresji, takiego, którego w miarę łatwo wychować, a przynajmniej- trudno zepsuć, w miarę energicznego, bo lubię spacerować, uprawiać sport. Mógłbym zagwarantować psu do 3 godzin spacerów dziennie, przy czym większość spacerów spędzałby biegając sobie luzem (względnie- z doczepioną linką do przydepnięcia w razie czego- widziałem ostatnio dziewczynę, która właśnie tak ćwiczyła ze swoim psem trzymanie się w bliskiej odległości i bardzo mi się ten sposób spodobał :D) Pies musiałby spędzać kilka dni w tygodniu sam przez 8 godzin. Chciałbym żeby pies był raczej małych/średnich rozmiarów, tak maksymalnie wielkości dorosłego beagla. Długość sierści w sumie obojętna. Miesięcznie mogę przeznaczyć na utrzymanie psa do 100 zł (mam tu na myśli karmę/zabawki/smakołyki/akcesoria). Mam 22 lata, jestem konsekwentny, cierpliwy. Miałem wcześnie już psy, ale w razie czego na pewno skorzstałbym z pomocy szkoleniowca, zresztą na pewno ze szczeniakiem zapiszę się na szkolenie czy do psiego przedszkola. Jaka rasa by do mnie pasowała? Bardzo podobają mi się cocker spaniele, ale wyczytałem, że ciężko znoszą samotność.... Inna sprawa- czy w ogóle jest sens rozważać zakup psa rodowodowego? Chciałbym pieska ze sprawdzonego źródła, po rodzicach z odpowiednimi badaniami...ale czy dobry hodowca byłby skłonny sprzedać mi szczenię patrząc na mój dość młody wiek (jestem studentem)? Nie wiem jak to wszystko od strony praktycznej wygląda.. Quote
Sybel Posted October 21, 2012 Posted October 21, 2012 Hodowca, jeśli Cię pozna i uzna, że jesteś ok, na pewno Ci psa powierzy. Jesteś przecież pełnoletni, więc masz pełne prawo do dokonania zakupu psa. Inna sprawa, że zamiast kupować możesz adoptować niedużego pieska z DT, już nauczonego pewnych zachowań, jak np. zostawanie w domu, sprawdzonego pod kątem charakteru, towarzyskiego itd. To jest fajna opcja, przy okazji zobaczysz, jak to jest mieć psa, a po jakimś czasie możesz np. kupić drugiego, jeśli uznasz za stosowne. Jeśli o rasy chodzi, to spaniele są fajnymi psami, a nauczony zostawać nie będzie miał problemu. Jack Russel może być nieco zbyt aktywny, ale poczytaj też o nich. Może jamnik? Fajne, energiczne psiaki o ciekawej urodzie, do tego długość sierści do wyboru. Quote
Amber Posted October 21, 2012 Posted October 21, 2012 Jamnik, owszem fajny, ale jest kilka "ale". Trzeba wziąć pod uwagę, że to pies myśliwski z mocno wybujałym instynktem i bardzo niezależny. W zależności na jaki egzemplarz trafisz może być też nieufny do obcych. Ciężko jamnika nakierować na siebie, te pieski na spacerach żyją własnym życiem i np. mój egzemplarz, owszem, lubi spacerki, ale najwięcej przyjemności sprawia mu samotne kopanie dołów ;). W domu chętnie pobawi się piłką, gryzakiem itp. ale niestety jak w grę wchodzi przestrzeń, instynkt myśliwski często bierze górę nad właścicielem. Te psy były od zawsze zdane na siebie w norze, nie jest to typ współpracujący jak inne rasy myśliwskie. A tak to same plusy, łatwo się dostosowują do mieszkania, nawet małego. Nie potrzebują dużo ruchu. Tj są bardzo wytrzymałe i nawet cały dzień na nogach nie robi na nich wrażenia, ale nie jest to typ pracoholika, który bez dłuższego spaceru dziennie zacznie chodzić po ścianach. To zdrowa rasa, w porównaniu do innych. Trzeba tylko uważać na kręgosłup, a więc skoki - ale zwykła aktywność np. bieganie to pestka. Jamniki mimo krótkich nóżek są bardzo sprawne i w niczym mu one nie przeszkadzają. Quote
Szymon Posted October 21, 2012 Posted October 21, 2012 Amber napisał(a):Jamnik, owszem fajny, ale jest kilka "ale". Trzeba wziąć pod uwagę, że to pies myśliwski z mocno wybujałym instynktem i bardzo niezależny. W zależności na jaki egzemplarz trafisz może być też nieufny do obcych. Ciężko jamnika nakierować na siebie, te pieski na spacerach żyją własnym życiem i np. mój egzemplarz, owszem, lubi spacerki, ale najwięcej przyjemności sprawia mu samotne kopanie dołów ;). W domu chętnie pobawi się piłką, gryzakiem itp. ale niestety jak w grę wchodzi przestrzeń, instynkt myśliwski często bierze górę nad właścicielem. Te psy były od zawsze zdane na siebie w norze, nie jest to typ współpracujący jak inne rasy myśliwskie. A tak to same plusy, łatwo się dostosowują do mieszkania, nawet małego. Nie potrzebują dużo ruchu. Tj są bardzo wytrzymałe i nawet cały dzień na nogach nie robi na nich wrażenia, ale nie jest to typ pracoholika, który bez dłuższego spaceru dziennie zacznie chodzić po ścianach. To zdrowa rasa, w porównaniu do innych. Trzeba tylko uważać na kręgosłup, a więc skoki - ale zwykła aktywność np. bieganie to pestka. Jamniki mimo krótkich nóżek są bardzo sprawne i w niczym mu one nie przeszkadzają. Mi się jamniki kojarzą raczej z takimi dziamgaczami typowymi, może dlatego że kumpel miał jak byłem dzieckiem i pies mnie kilka razy zaatakował chwytając na nogawki. Któryś z rodzajów jamników jest w jakims sensie "najłagodniejszy", najbardziej nadający się dla nie posiadającego niewiadomo jakiego doświadczenia osobnika? Co jest fajnego w rasie? :) oczywiście o nich poczytam, ale widzę, że chyba masz jamniki to pewnie też sporo o nich wiesz :) Spaniele mi się bardzo podobają, ale mam tu na myśli cocker spaniele angielskie, kolorowe, najlepiej tricolor :) tricolora raczej nie znajdę do adopcji, zresztą bałbym się adoptować cocker spaniela o nieznanym pochodzeniu z uwagi na rage syndrom i skłonność do pilnowania zasobów... Myślałem o adopcji psa, ale...zawsze miałem kundelki, w różnym wieku do mnie trafiały...i marzy mi się bardzo pies rasowy, nie wiem, może to trochę egoistyczne z mojej strony...ale chciałbym Sybel napisał(a):Hodowca, jeśli Cię pozna i uzna, że jesteś ok, na pewno Ci psa powierzy. Jesteś przecież pełnoletni, więc masz pełne prawo do dokonania zakupu psa. No niby mam, ale...jak to wygląda w praktyce? Hodowcy chyba wolą osoby o stabilnej sytuacji życiowej prawda? Słowo student nie brzmi zbyt odpowiedzialnie dla większości ludzi...i to mnie najbardziej martwi Quote
Amber Posted October 21, 2012 Posted October 21, 2012 Najłagodniejsze są długowłose standardy ze względu na wlew krwi spaniela. Miałabyś takie 2 w 1 ;) Najostrzejsze są szorstkowłose przez wlew terriera, natomiast gładkowłose są pośrednie i najbardziej "jamnicze". Odradzałabym na początek miniatury i króliki - są nie dość, że mniej wytrzymałe to niestety im mniejsze tym bardziej pobudliwe i dziamgolące. Odradzałabym też samca, który może być dominujący i sprawiać dużo więcej problemów niż suka. Ale tak akurat jest chyba w każdej rasie. Co jest fajnego? Ano, że są to psy bardzo uniwersalne i niekłopotliwe w utrzymaniu. Trochę jamników w swoim życiu poznałam i żaden z nich nie miał kłopotów żołądkowych, alergie są sporadyczne, do tego jest to rasa długowieczna i pozostająca w dobrej kondycji psychicznej i fizycznej. Jamnik jest typem domatora, kiedy ty masz ochotę pozostać całe weekend pod kocem, jamnik z chęcią ci potowarzyszy (oczywiście pod tym samym kocem :lol:) i nie będzie urządzał koncertów, że chce wyjść. Natomiast gdy bierze cie sportowy nastrój, jamnik zawsze stanie na 4 łapki i podąży za tobą gdziekolwiek cię nogi nie poniosą. Mnie akurat trafiły się średnio-pływające osobniki, ale są jamniki, które kochają wodę i uwielbiają aportować np. patyki. Tak więc jak widzisz, jamnik się dostosuje i jest to świetna cecha tej rasy. Nie musisz pędzić do domu po pracy "bo pies", albo wychodzić na 1,5 godz. spacer jak powieki podpierasz zapałkami. Jamnik to zrozumie i wybaczy. Wystarczy mu spacerek dookoła bloku. Potem się zawinie w kocyk i pójdzie dalej chrapać ;). Ja mogę mieć nieco tę ocenę aktywności zaburzoną, bo mam w domu jeszcze mega aktywnego dobermana, który rasą "wybaczającą" w żadnym stopniu nie jest i z nim nie ma przebacz. Jak nie wyjdziesz, to urządzi ci w domu piekło. Ale też jak już wychodzę z nim to biorę swoją 5 letnią jamniczkę Cortinę i przez cały spacer nam spokojnie towarzyszy i nie ma z tym problemu. Natomiast nie miałaby też gdyby ten spacer był tylko 5 min. wypadem na trawniczek przed blokiem. Doberman już tego zdania nie podziela :lol: O jamnikach to ja mogę pisać długo i rozwlekle, gdyż posiadam je prawie całe życie. Mam 13 letnią i 5 letnią jamniczkę, a także dużo jamników poznałam na wystawach i z opowiadań na jamniczych forach. Nie wiem co konkretnie cię interesuje? Jak chcesz to pytaj śmiało :) Quote
Hanako Posted October 21, 2012 Posted October 21, 2012 Szymon napisał(a):No niby mam, ale...jak to wygląda w praktyce? Hodowcy chyba wolą osoby o stabilnej sytuacji życiowej prawda? Słowo student nie brzmi zbyt odpowiedzialnie dla większości ludzi...i to mnie najbardziej martwi dobry hodowca odpowiedzialność potencjalnego przyszłego właściciela ocenia na podstawie innych kwestii. stabilność życia studenta nie różni się w zbyt wielu aspektach od stabilności życia młodego pracującego człowieka, a więc w poszukiwaniu ludzi superstabilnych musielibyśmy dojść pewnie do wieku emerytalnego. bez paniki, porozmawiasz z hodowcami i zobaczysz, że nie taki diabeł straszny. jeśli rasa będzie dopasowana do twoich potrzeb, to psa dostaniesz. mi na myśl przyszedł bretończyk, czyli dawniej spaniel bretoński, a dziś to już nie wiem, bo jest zamęt w nazwie. nieco większy od twoich założeń, ale urzekła mnie wrażliwość i łagodność tej rasy w połączeniu z ogromną energią i myśliwskim zacięciem. wymagają jednak dosyć dużej dawki ruchu, jaki i wspomniane cocker spaniele, które zresztą też wydają mi się dla ciebie odpowiednie. właściwie bretończyk to cocker, tylko całkiem inny (; na pewno są to psy o wiele bardziej nastawione na kontakt z człowiekiem, ale pod wieloma aspektami także bardziej wymagające niż jamniki. musisz dobrze się zastanowić, czego oczekujesz od psa. Quote
Delph Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 evel napisał(a):Teraz ja :diabloti: Plan jest, ale się jeszcze klaruje. Ma być pies samiec, co najmniej 20 kg, ale nie więcej niż 35 kg, raczej krótkowłosy, ale to powiedzmy można nagiąć, jeśli inne cechy będą przeważały szalę ;) Budowy raczej szczupłej, nie podobają mi się psy przysadziste, klockowate. Nie musi to być piesek ładny, może być raczej kontrowersyjnej urody, czytaj: szczurowaty, paskudny, etc. :evil_lol: Czego oczekuję? Pasji. Łupowości. Chęci do pracy. Łatwego do wypracowania on/offu. Orientacji na człowieka. Co oferuję? Głównie kręci mnie obedience i IPO, a rozrywkowo na co dzień jakieś frisbee, tropienie, może hopsanie na torku a może nie ;) Do tego długie spacery z atrakcjami, rowerowanie i ogólnie - mam nadzieję - fajne, ciekawe spędzanie czasu z psami. W domu suka rezydentka kilkuletnia ze schronu, jakieś 11kg żywej wagi. Co mi nie przeszkadza? Nieufność do obcych, niechęć do zabawy z innymi psami, terytorializm/stróżowanie. Co mi przeszkadza? Znaczna lękliwość. Brak motywacji. Fiksacje. Jakieś propozycje? :evil_lol: A może doberman z dobrym pochodzeniem? Jak dla mnie pasuje do opisu. Quote
evel Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 [quote name='Delph']A może doberman z dobrym pochodzeniem? Jak dla mnie pasuje do opisu. Doberman raczej też będzie, ale raczej nie samiec (no, zwyczajnie za duży jest :lol:) i raczej nie, póki żyje Zu, bo walnięta suka dobka mogłaby spowodować w naszym życiu totalny chaos, a Zu nie charakteryzuje się jakimś wybitnym instynktem samozachowawczym, więc bałabym się trochę o jej relacje z dużą temperamentną suką ;) No i dobek raczej musiałby być importem... Tak, wiem, zło, ale nie mogę patrzeć na naleśniki... Może mi przejdzie jeszcze ;) Quote
Izabela124. Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 Szymon- a ja Ci zaproponuję chińskiego grzywacza. Są dwie odmiany łysa i owłosiona. Psy fantastyczne, sama ma jednego :) Są wpatrzone we właściciela kontaktowe dobrze socjalizowane nie boją się niczego. Do obcych raczej nieufne. Nadają się też do psich sportów. Jeśli nie planujesz wystaw można kupić psa na kolanka bardzo tanio. Jeśli chodzi o Twój młody wiek to nie będzie problemów przy sprzedaży u hodowców. Sama jestem młoda i normalnie mi sprzedano psa. Quote
N&N Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 evel, mi przychodzi do głowy pinczer średni (:evil_lol:), ... albo dobermanka. Szymon, a pudel średni lub mini? Quote
panbazyl Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 Szymon napisał(a): Hodowcy chyba wolą osoby o stabilnej sytuacji życiowej prawda? Słowo student nie brzmi zbyt odpowiedzialnie dla większości ludzi...i to mnie najbardziej martwi nie wiem jak inni hodowcy, ale pisze z wlasnej perspektywy - dla mnie status majatkowy jest sprawą bardzo drugorzędną. Ja zawsze oceniałam potencjalnego właściciela moich szczeniąt na podstawie bardzo niezrozumiałej dla innych, bo po rozmowie, niekoniecznie na psie tematy. A najlepiej po kilku rozmowach, odwiedzeniu hodowli przez taką osobę, a czasem nawet po kliku dniach wolontariatu w hodowli. I moje oceny byly słuszne. A to czy ktoś ma kasę jest bardzo drugorzędne - bo dziś moze mieć a jutro nie albo odwrotnie. A tak na marginesie - jak studiowalam to jakoś udawało się zdobywac kasę na wszystko, nie wiem jak to robiłam.... Ze stypendium potrafiłam nawet oszczędzić sporo, pozwiedzać kawał świata. Teraz jakos mi to zupelnie nie wychodzi. A i pytaj o możliwośc zakupu na raty w hodowli - bardzo często hodowcy na raty rozkładają zakup psa. Quote
LadyS Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 Szymon napisał(a): No niby mam, ale...jak to wygląda w praktyce? Hodowcy chyba wolą osoby o stabilnej sytuacji życiowej prawda? Słowo student nie brzmi zbyt odpowiedzialnie dla większości ludzi...i to mnie najbardziej martwi Ja mam psa z hodowli, którego brałam nie tylko jako studentka, ale również jako osoba (naraz) pracująca, mieszkająca w wynajmowanym mieszkaniu, bez własnego samochodu i nie mająca męża (tylko chłopaka). Psa dostałam, bo hodowcę przekonałam moim podejściem, planami, a także tym, że przejawiałam chyba dość rozsądne podejscie do życia i miałam wyjście z każdej sytuacji. Na dogo pewnie bym psa nie dostała (w 90% przypadków) - bo studentka, więc młoda, na pewno mi się odmieni; bo pracująca, wiec pies nie dość, że zostawałby sam w domu w trakcie moich studiów, to jeszcze nie miałabym dla niego czasu, bo pracuję; bo na pewno wyrzucą mnie z mieszkania i pies wróci, bo nie będe miała co z nim zrobić; bo nie mam samochodu, więc na pewno nie będę miała jak jechać do weta w razie "W"; bo na pewno rozstanę się z TŻtem i nie będzie co zrobić z psem. To tak w skrócie ;) Wszystko zależy od człowieka. A kupowałam psa również z płatnością rozłożoną na dwie raty - jedną ratę 2-3msc wcześniej, drugą przy odbiorze psa. Quote
Sybel Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 LadyS, fakt, że chyba połowa tu obecnych od wielu "ciotek" (nie cierpię tego określenia) by nie dostała psa. Szymon, nie zwracaj uwagi na wymagania w dziale PwP, bo są często absurdalne. Normalny hodowca docenia człowieka, a nie jego dom, samochód, związki, pracę itd. Wiadomo, ze różnie bywa, w dzisiejszych czasach można nagle trafić 6 w totka lub stracić z dnia na dzień pracę. Człowiek odpowiedzialny zawsze zdoła zapewnić bezpieczeństwo ważnym dla siebie stworzeniom, więc nie martw się dziwnymi wymaganiami adopcyjnymi. Lepiej uderzyć do konkretnego hodowcy i być po prostu szczerym. Swoją drogą ja, mająca mieszkanie, samochód, męża, dziecko i pracę obecnie nie nadaję się na posiadaczkę psów i wiem, że przez kilka lat psa mieć nie będę. Po prostu mamy tyle zajęć i jesteśmy tak zmęczeni, że nie dali byśmy rady dać psu odpowiedniej ilości spacerów. Już sobie obiecałam, że jak pojawi się drugie dziecko, jak oba maluchy pójdą do przedszkola, rozważymy adopcję suczki lub dwóch. Mamy już nawet imiona wybrane... Tylko na razie po prostu siły i czasu brak. Dla nas obojga, wychowanych z psami, jest to bardzo trudny wybór, ale musimy być uczciwi wobec siebie. Quote
LadyS Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 Sybel napisał(a):LadyS, fakt, że chyba połowa tu obecnych od wielu "ciotek" (nie cierpię tego określenia) by nie dostała psa. Szymon, nie zwracaj uwagi na wymagania w dziale PwP, bo są często absurdalne. Normalny hodowca docenia człowieka, a nie jego dom, samochód, związki, pracę itd. Wiadomo, ze różnie bywa, w dzisiejszych czasach można nagle trafić 6 w totka lub stracić z dnia na dzień pracę. Człowiek odpowiedzialny zawsze zdoła zapewnić bezpieczeństwo ważnym dla siebie stworzeniom, więc nie martw się dziwnymi wymaganiami adopcyjnymi. Lepiej uderzyć do konkretnego hodowcy i być po prostu szczerym. Swoją drogą ja, mająca mieszkanie, samochód, męża, dziecko i pracę obecnie nie nadaję się na posiadaczkę psów i wiem, że przez kilka lat psa mieć nie będę. Po prostu mamy tyle zajęć i jesteśmy tak zmęczeni, że nie dali byśmy rady dać psu odpowiedniej ilości spacerów. Już sobie obiecałam, że jak pojawi się drugie dziecko, jak oba maluchy pójdą do przedszkola, rozważymy adopcję suczki lub dwóch. Mamy już nawet imiona wybrane... Tylko na razie po prostu siły i czasu brak. Dla nas obojga, wychowanych z psami, jest to bardzo trudny wybór, ale musimy być uczciwi wobec siebie. I własnie to pokazuje, jak "posiadanie" czegokolwiek ma się do możliwości posiadania psa ;) Oczywiście, nie wszyscy na pwp są nienormalni, to wiadomo - ale niestety wymagania wciąż rosną. Często trafiali nam się ludzie, którzy chcieli od nas psa, a wcześniej dzwonili po innego i dziwili się, że u nas tak mało wymagań - a mnie się wciąż zdaje, że u nas wymagań jest tak akurat ;) Quote
evel Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 [quote name='N&N']evel, mi przychodzi do głowy pinczer średni (:evil_lol:), ... albo dobermanka. Pinczer stanowczo za mały, a suka nie może być ;) Quote
Sybel Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 LadyS - dokładnie. Posiadanie dóbr materialnych i chęci nijak się ma do posiadania czasu niestety. A że nie wszyscy na PwP są szurnięci - tak naprawdę jest niewielki odsetek, który robi czarny PR ogółowi. Szkodzi, bo głośno krzyczy, kiedy ci całkiem spoko po cichu robią swoje. Tak jest ze wszystkim. Dlatego rolą hodowcy jest ocenić, czy samochód, mieszkanie, małżonek czy małżonka są niezbędnymi elementami wychowania psa :) Quote
panbazyl Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 Szymon dodam tylko, ze na początku tego roku szukałam do adopcji kotów maine coone - oczywiście zaczęłam jak należy na stronach poświeconych rasie, bo chciałam jakiegoś kota do adopcji, nie na wystawy. Mialam też swoje wymagania (no cóż, osoba adoptujaca tez może je mieć, choc wielu osobom jest to nie w smak). I co się okazało? A że się do adopcji nie nadaję, bo - a. mam mini firanki w oknie, b. nie mam oddzielnego konta w banku dla kotów, c. nie mam woliery dla kotów, d. mam psy! i dzieci! e. mam 6 km do weta i tak by mozna mnozyć w nieskończoność. A jak już gdzieś ktoś chciał mi dać do "adopcji" kota okazywało się że taka "adopcja" to +/- 500 zł (za tzw "koszty").... kurza morda. I co sie stało? Mam wiele wrożek (tak to rodzaj żeński od "wróg") na kocich portalach - z czego akurat się cieszę, bo wolę mieć prawdziwego wroga niz fałszywego znajomego. A co z kotami? Ano mam 2 MC - jednego nabyłam drogą kupna z allegro za symboliczna cenę, drugiego dostałam od hodowczyni - obydwa papierowe, obydwa rude, obydwa dostałam jako pełnosprawne samce - które od razu wycięłam - koszt zabiegu 50 i 60 zł. I obydwa do kochania. I co dalej? Koty mieszkają z psami - jakos nikt nikomu krzywdy nie robi, dzieci do domu dziecka oddać też nie musiałam, bo się spokojnie dogadują, zazdroski w oknach nadal są a konta na kocie potrzeby nie mam i mieć nie będę. Ale branżowych kocich for nie lubię jak i ludzi związanych z nimi - to kotofaszyści. Quote
N&N Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 evel, a ONek z użytków? Tylko że on niestety ładny jest, a nie "kontrowersyjnie" ładny. ;-) :-P Sugerowany wcześniej belg jest dla mnie "za trudny". Ale ja "mientka" jestem. Nie wiem, może Ty dasz radę. Quote
evel Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 [quote name='N&N']evel, a ONek z użytków? Tylko że on niestety ładny jest, a nie "kontrowersyjnie" ładny. ;-) :-P ON arbeit, podobnie jak dob - w grę wchodzi tylko suka, a suka nie wchodzi w grę przez jakieś 10 lat, póki mam Zu :) Sugerowany wcześniej belg jest dla mnie "za trudny". Ale ja "mientka" jestem. Nie wiem, może Ty dasz radę. A myślałam, że to ja szukam psa... :evil_lol: Quote
Unbelievable Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 Ja też jestem studentką i też dostałam psa, ba, od początku miał być do zestawu do drugiego psa :grins: mieszkam sama, ni tżta, ni męża, ni rodziców i nie miałam żadnego problemu ;) Quote
puchu Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 Szyman, a Cavalier King Charles Spaniel? Nieduży, przyjacielski psiak. Nie potrzebuje bardzo dużo ruchu, ale jak najbardziej można z nim coś trenować (kilka cavisiów biega w agility). I są tricolory ;) Quote
mańka_ Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 Szymon napisał(a):No niby mam, ale...jak to wygląda w praktyce? Hodowcy chyba wolą osoby o stabilnej sytuacji życiowej prawda? Słowo student nie brzmi zbyt odpowiedzialnie dla większości ludzi...i to mnie najbardziej martwi Powiem Ci tak. Ja osobiście wolałabym sprzedać szczeniaka ogarniętemu studentowi, który chce z psem pracować, poświęci mu czas i będzie jego przyjacielem, niż np. panu ok. 40tki który uważa, że na temat kynologii i opieki nad psem wie wszystko, dokształcać się nie musi, a pies powinien mieszkać w kojcu na dworze ;-) To nie uprawiany zawód decyduje o tym, czy pies będzie miał dobry dom czy nie. Fakt - spodziewaj się (od dobrego hodowcy) sporej ilości pytań... ale spokojnie. Jeśli masz warunki finansowe i mieszkaniowe i jesteś ogarnięty to ja problemu nie widzę ;-) Co do rasy: caviś albo może PON? :-) tylko nie wiem jak się na taką ilość futra zapatrujesz. Quote
Pysia Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 Szyman- to ze chcesz mieć psa rasowego i rodowodowego nie jest przejawem samolubności. Rasy nie zostały stworzone aby połechtać ambicje właścicieli, tylko po to aby stworzyć psy o okreslonych cechach do okreslonych zadań. Ja jako hodowca sprzedałabym Ci psa bo: 1. Piszesz przede wszystkim o tym jaki z charakteru pies miałby być a na drugim miejscu stawiasz jego wygląd. 2. Majatek nie jest trwały. Jeszcze 3 lata temu miałam na wszystko a teraz muszę walczyć aby to utrzymać... I nie lenistwo ani głupota zmieniły mój status majatkowy. Ale z kolei rasy olbrzymiej lub ze specyficznymi skłonnościami do chorób osobie która nie ma pieniędzy bym psa nie sprzedała. Taki nop nowofundland jest drogi w utrzymaniu. Mały niufek z powodu bardzo szybkiego wzrostu potrzebuje najlepszych karm i suplementów diety - a to tak przez 7-10 m-cy jakieś 500 zł/m-c. To sporo.... Potem już jest z górki bo koszty się zmniejszają. Albo odrobaczenie. Mam puli ( 12,5 kg) i kosztuje ono 7 zł u niej. U niufki jest to 40 zł. Sterylizacja u puli to 200 zł a u niufki- 500 zł. Kazde witaminy, leczenie, zabiegoi i karma - różnica jest ogromna. Dlatego czasami jednak trzeba patrzec czy człowiek potrafi sobie poradzić. Zaproponowałabym Ci puli. Ale nie zrobię tego. Charakter super, pies uczacy sie błyskawicznie, strasznie nastawiony na człowieka. Tylko że te psy sa najczęściej brane w wielu przypadkach dla ich szczególnego wyglądu.... I potem jest szok że nie są jedynie dredziarzami ale psami. Często nietuzinkowy wygląd jest przekleństwem dla rasy. Mam taki przykład w domu. Suczka została zakupiona bo facet chciał szpanować psem. Okazało się że te dredy nie rosną w miesiac ale latami i do tego o psa trzeba dbać, uczyc go, spacerować z nim i poświecać się dla niego. A pan chciał po prostu nietuzinkową pluszową zabawke.... Potem była kolejna osoba i kolejny niewypał. Jestem jej trzecim domem. A pies jest idealny i aż mi szkoda tych ludzi u których była przede mną.... Quote
Szymon Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 [quote name='Hanako']dobry hodowca odpowiedzialność potencjalnego przyszłego właściciela ocenia na podstawie innych kwestii. stabilność życia studenta nie różni się w zbyt wielu aspektach od stabilności życia młodego pracującego człowieka, a więc w poszukiwaniu ludzi superstabilnych musielibyśmy dojść pewnie do wieku emerytalnego. bez paniki, porozmawiasz z hodowcami i zobaczysz, że nie taki diabeł straszny. jeśli rasa będzie dopasowana do twoich potrzeb, to psa dostaniesz. mi na myśl przyszedł bretończyk, czyli dawniej spaniel bretoński, a dziś to już nie wiem, bo jest zamęt w nazwie. nieco większy od twoich założeń, ale urzekła mnie wrażliwość i łagodność tej rasy w połączeniu z ogromną energią i myśliwskim zacięciem. wymagają jednak dosyć dużej dawki ruchu, jaki i wspomniane cocker spaniele, które zresztą też wydają mi się dla ciebie odpowiednie. właściwie bretończyk to cocker, tylko całkiem inny (; na pewno są to psy o wiele bardziej nastawione na kontakt z człowiekiem, ale pod wieloma aspektami także bardziej wymagające niż jamniki. musisz dobrze się zastanowić, czego oczekujesz od psa. Za duży trochę :( Od psa oczekuję przede wszystkim wylewności, przyjacielskiego nastawienia :) nie chcę obrońcy, nie chcę psa, którego łatwo można zepsuć, nawet zupełnie nieświadomie...nie zdecydowałabym się na pewno na psa w typie bull, bo sądzę, że bym nie podołał. [quote name='Izabela124.']Szymon- a ja Ci zaproponuję chińskiego grzywacza. Są dwie odmiany łysa i owłosiona. Psy fantastyczne, sama ma jednego :smile: Są wpatrzone we właściciela kontaktowe dobrze socjalizowane nie boją się niczego. Do obcych raczej nieufne. Nadają się też do psich sportów. Jeśli nie planujesz wystaw można kupić psa na kolanka bardzo tanio. Jeśli chodzi o Twój młody wiek to nie będzie problemów przy sprzedaży u hodowców. Sama jestem młoda i normalnie mi sprzedano psa. Grzywacz mi średnio pasuje jeśli chodzi o wygląd, ale oczywiście zainteresuję się bardziej rasą :) [quote name='N&N'] Szymon, a pudel średni lub mini? Tak jak wyżej :) choć średni by wchodził w grę [quote name='panbazyl']nie wiem jak inni hodowcy, ale pisze z wlasnej perspektywy - dla mnie status majatkowy jest sprawą bardzo drugorzędną. Ja zawsze oceniałam potencjalnego właściciela moich szczeniąt na podstawie bardzo niezrozumiałej dla innych, bo po rozmowie, niekoniecznie na psie tematy. A najlepiej po kilku rozmowach, odwiedzeniu hodowli przez taką osobę, a czasem nawet po kliku dniach wolontariatu w hodowli. I moje oceny byly słuszne. A to czy ktoś ma kasę jest bardzo drugorzędne - bo dziś moze mieć a jutro nie albo odwrotnie. A tak na marginesie - jak studiowalam to jakoś udawało się zdobywac kasę na wszystko, nie wiem jak to robiłam.... Ze stypendium potrafiłam nawet oszczędzić sporo, pozwiedzać kawał świata. Teraz jakos mi to zupelnie nie wychodzi. A i pytaj o możliwośc zakupu na raty w hodowli - bardzo często hodowcy na raty rozkładają zakup psa. Na pieska mam już od dawna uzbierane, bo to moje wielkie marzenie. Właściwie to i na pieska i na wyprawkę dla niego, na psie przedszkole... Nie ma problemu jeśli chodzi o pieniądze, choć oczywiście nie stać by mnie było na dłuższą metę na żywienie psa karmami z gatunku tych super jakościowych...myślałem raczej o tych ze średniej półki... [quote name='panbazyl']Szymon dodam tylko, ze na początku tego roku szukałam do adopcji kotów maine coone - oczywiście zaczęłam jak należy na stronach poświeconych rasie, bo chciałam jakiegoś kota do adopcji, nie na wystawy. Mialam też swoje wymagania (no cóż, osoba adoptujaca tez może je mieć, choc wielu osobom jest to nie w smak). I co się okazało? A że się do adopcji nie nadaję, bo - a. mam mini firanki w oknie, b. nie mam oddzielnego konta w banku dla kotów, c. nie mam woliery dla kotów, d. mam psy! i dzieci! e. mam 6 km do weta i tak by mozna mnozyć w nieskończoność. A jak już gdzieś ktoś chciał mi dać do "adopcji" kota okazywało się że taka "adopcja" to +/- 500 zł (za tzw "koszty").... kurza morda. I co sie stało? Mam wiele wrożek (tak to rodzaj żeński od "wróg") na kocich portalach - z czego akurat się cieszę, bo wolę mieć prawdziwego wroga niz fałszywego znajomego. A co z kotami? Ano mam 2 MC - jednego nabyłam drogą kupna z allegro za symboliczna cenę, drugiego dostałam od hodowczyni - obydwa papierowe, obydwa rude, obydwa dostałam jako pełnosprawne samce - które od razu wycięłam - koszt zabiegu 50 i 60 zł. I obydwa do kochania. I co dalej? Koty mieszkają z psami - jakos nikt nikomu krzywdy nie robi, dzieci do domu dziecka oddać też nie musiałam, bo się spokojnie dogadują, zazdroski w oknach nadal są a konta na kocie potrzeby nie mam i mieć nie będę. Ale branżowych kocich for nie lubię jak i ludzi związanych z nimi - to kotofaszyści. Dziękuję za ostrzeżenie, bo pewnie bym się od razu zraził, a to wiele w końcu zależy od osób wydających zwierzaki do adopcji... [quote name='puchu']Szyman, a Cavalier King Charles Spaniel? Nieduży, przyjacielski psiak. Nie potrzebuje bardzo dużo ruchu, ale jak najbardziej można z nim coś trenować (kilka cavisiów biega w agility). I są tricolory ;-) Podobają mi się :) myślałem nawet o nim, zaraz po cocker spanielu, ale znowu-wyczytałem, że to nie jest pies dla osób samotnych, mieszkających samemu, że skazywanie go na samotność te czasami 8 godzin dziennie to znęcanie sie nad nim [quote name='mańka_'] Co do rasy: caviś albo może PON? :smile: tylko nie wiem jak się na taką ilość futra zapatrujesz. caviś tak jak wyżej, a PON....słyszałem, że rasa typowo stróżująca i może stanowić nie lada wyzwanie dla początkującego psiarza? znasz jakieś PONy? :) Quote
Sybel Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 A może buldożek francuski lub mopsik? Pocieszne pierdołki, pełne entuzjazmu :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.