dog193 Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 Zdarzyło mi się, nie wiem czy akurat to było 20 minut, ale tak, pies był w gotowości dłuższy czas bez nagradzania. Tryb pracy jest wtedy, kiedy pies jest gotowy wykonać powierzone mu zadanie i tylko na tym jest skupiony, i tak, między innymi jest to wtedy, kiedy wyciągam piłkę albo frisbee. Co ciekawe kiedy bawimy się choćby patykiem, to to jest właśnie dla niego luźna zabawa i różnicę widać wyraźnie. Mam wrażenie, może złudne, że trochę z politowaniem patrzysz na takie sporty i jeśli OBI nie trenujemy, to życia nie znamy :) Quote
Berek Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 NIe, nie o to chodzi. Pisanie o maliniakach jako nadzwyczaj "prostych" do prowadzenia psach świadczy, jak dla mnie, o pewnej naiwności / braku doświadczenia - stąd moje pytanie. Sportowe posłuszeństwo, jaki regulamin nie wchodziłby w grę (poza idiotycznym rally-o) jest czymś co przydałoby się każdemu sportowemu psu i jego właścicielowi niezależnie od dyscypliny w jakiej się specjalizuje. Bowiem nie jest akcją samonagradzającą (jak frisbee, agility, flyball i tak dalej); ćwiczenie czegoś z tej półki po prostu uczy człowieka pewnej pokory - i pokazuje mu jak duże obszary jeszcze przed nim do zagospodarowania / przepracowania / nauczenia. Ale prawdopodobnie to po prostu pułapki interentowych konwersacji - wiadomo, nigdy idealnie precyzyjnie nie wyjdzie, wkradają się przekłamania i nadinterpretacje... :-) 1 Quote
dog193 Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 napisałam, że maliniaki są nadzwyczaj proste do prowadzenia? :o Chyba sobie podaruję tą rozmowę, bo się nie dogadamy. Quote
Sjette Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 Bereknie wiem co rozumiesz przez psa sportowego. Jest na ten temat dyskusja w innym miejscu.Jednak dla psa wyscigowego posluszenstwo nie jest do niczego potrzebne, a raczej niewskazane.Kazdego psa mozna nauczys startu z boksu i biegu mniej wiecej za wabikiem, a raczej reszta psow. Wygrywania biegu sie nie nauczy, tak jak przyspieszania pzed meta. To pies musi miec w genach. Wszelkie "nauki" najwyzej ta umiejetnosc zabija. Quote
Gezowa Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 Dlatego później "wyścigowe whippety" lądują pod samochodami, bo nie mają zrobionego nawet przywołania... Może ja mam dziwne psy (wszystko możliwe), ale ze starszym robiłam sporo, między innymi podstawy obedience i nie przeszkadza mu to w bieganiu... Dla mnie jest totalną głupotą branie charta i nie uczenie go przynajmniej podstawowego posłuszeństwa... Z kolei rodzi się pytanie co dla kogo jest "posłuszeństwem"... 2 Quote
Vailet Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 Bereknie wiem co rozumiesz przez psa sportowego. Jest na ten temat dyskusja w innym miejscu.Jednak dla psa wyscigowego posluszenstwo nie jest do niczego potrzebne, a raczej niewskazane.Kazdego psa mozna nauczys startu z boksu i biegu mniej wiecej za wabikiem, a raczej reszta psow. Wygrywania biegu sie nie nauczy, tak jak przyspieszania pzed meta. To pies musi miec w genach. Wszelkie "nauki" najwyzej ta umiejetnosc zabija. Po za tym ze taki pies jest psem wyscigowym jest tez PSEM. A nie wyobrażam sobie miec psa ktory nie słucha co do niego mowie, który na spacerze nie zwraca na mnie uwagi, którego nie moge odwołać od np jadącego rowerzysty czy innego psa, po prostu nie moglabym z nim zyc. Chyba ze po za treningami i zawodami nie wychodzi z klatki, to wtedy inna sprawa. Nie rozumiem tez jak chociażby podstawowe posluszenstwo miałoby wpływać na jakość "psa wyscigowego"? Quote
Sjette Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 GezowaMoze podaj przyklad "wyscigowego whippeta" ktoy skonczyl pod kolami?Nie mieszkam w Polsce ale wiem kto u nas ma wyscigowe, i o niczym takim nie slyszalam.Poza tym pisze o psach wyscigowych "zawodowych" ktore musza wygywac.Nie o psach ktoe okazjonalnie pobiegna w cousingu. Bo tego to i mopsa mozna nauczyc. Organizowalam cousingi i wiem jak to wwyglada.Wiekszosc sedziow dostala upawnienia do sedziowania wyscigow "z rozdzielnika" i nie ma o tym zielonego pojecia. Oganizatorzy ida wlascielom na reke, pies jest rozpisywany ze znanymi sobie, nawet tego samego wlasciciela.Ma tylko jednego konkurenta.Nie ma boksu - a moment startu jest badzo wazny. Nie chozi tylko o to, zeby pies wystartowal, tylko zeby od piewszego momentu zajal odpowiednia pozycje- jak jest d..pa to mu inne droge zamkna. No i nie ma halasu - bieg odbywa sie na laczce, nie stadionie.Nie mowiac o tym, ze sedziowanie coursingu jest na zasadzie - sedzia rzucil mi niezapisane karty oceny (bo nawet sie nie patrzyl na biegnace psy) i powiedzal zebym wypisala tak punkty zeby wygral pies XX.Zreszta o coursingu w kraju mozna by dlugo pisac. Torowe sa lepsze, bo zajmuja sie nimi i organizuja ludzie ktozy sami maja psy.Na marginesie, mowienie o psach coursingowych ma podstawe tylko w wypadku psow angielsko-irlandzkich. Jest to specjalnie hodowany typ, ciezszy od torowych - czeste sa psy powyzej 40 kg. Dolewane sa psy torowe - ale nigdy na odwrot. W Europie na coursingach biegaja psy w typie wyscigowym, najczesciej te ktore na tor sie nie nadaja - np. charty polskie ktore maja slaby instynkt pogoni i sa zbyt wójownicze by startowac z piatka nieznanych psow.Pies wyscigowy jest uczony zupelnie czegos innego niz rozumiemy pod pojeciem "posluszenstwo".Ma isc na pelnej adrenalinie - ostatnia afera z live baiting w Australii. Potem sie przenioslo do innych krajow- jest spora afera. Ale charakterystyczne ze w Australii preferuja oposy i swinie - bo sie bronia i glosno krzycza. Oczywiscie tego nie pochwalam, ze wzgledu na okrucienstwo wobec "przynety" oraz to, ze taki pies jest bardzo trudny do adopcji.Psa wyscigoiwego nie puszcza sie luzem w terenie. Mozna tylko na ogrodzonym wybiegu. Nie musi on chodzic na smyczy - wiele psow jest tego uczonych dopiero w organizacjach adopcyjnych. Istnieje przekonanie, i mysle ze w tym cos jest ze pies wyscigowy nie powinien chodzic przy nodze bo to mu psuje ruch. Oczywiscie na torze widzimy je na smyczach, ale sa prowadone przez doswiadczonych stewardow, i same dobrze wiedza gdzie maja iscTo jest ogromny temat, w ktorym sama nie jestem obrze zorientowana- gdy adoptowalam swoja suke to mimo trzydziestoletniego doswiadczenia z psami wyscigowymi i tego ze jestem lek.wet to i tak bylam w stalym kontakcie z doswiadczonym trenerem. Czyli czlowiekiem ktory z tego zyl przez czterdziesci lat, a teraz zajmue sie adopcja. 1 Quote
czi_czi Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 Dla mnie to, o czym piszesz Sjette jest chore. W ogole im dluzej poslucham czy poczytam osob zajaranych na jakies psie sporty tym bardziej umacaniam sie w przekonaniu ze niezla z nich (czyli nawet wiekszosci was) banda oszolomow. tak samo nie rozumiem tego parcia na dogo i kija w dupie, kazdy ma psa sportowego, pitoli trzy po trzy o jakichs zasadach, regulaminach, jak ktos cos napisze o swoim psie ktory jest typowym psem do towarzystwa ale z grupy tych "do sportu" to traktowany jest z wujowska poblazliwoscia "co ty tam wiesz ty nigdy na placu nie byles i twoj pies sie tak naprawde marnuje", z kazdym psem trzeba cos robic, nieporozumieniem jest kupowanie sobie laba gdy nie ma sie ochoty na zabawe w jakis dummy-srummi, wyzla gdy nie jest sie jezdzic na ff, maliny gdy nie ma sie w planach ipo i sryliard innych tego typu kwiatkow 1 Quote
Gezowa Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 Zależy jak interpretujemy "wyścigowy/coursingowy whippet" - czy jako linię, czy jako psa biegającego czynnie w zawodach (wygrywającego), wliczając w to showy. O tym się głośno nie mówi, ale dużo jest przypadków, w których właściciele zwyczajnie sobie nie radzą z whippetami, przerasta ich ta głupawka i milion dwieście pomysłów naraz; własna wizja świata. I takie psy albo są dosłownie męczarnią, albo kończą w innym domu/na drzewie/pod kołami, bo whippet w pogoni nawet za kumplem wpada po prostu w amok. Stąd też biorą się stereotypy, że charta nie da nauczyć się posłuszeństwa, że "on tak ma", że jest głupi. Tym bardziej ludzie powinni obalać mity i naprawdę nie widzę związku między tym dlaczego chart wyścigowy, wygrywający nie może być posłuszny. Jak pisała Vailet - chart to też pies. Nie lubię jak charciarze robią ze swoich psów UFO (jak borderowcy ze swoich "nadpsy"), bo tak można powiedzieć o każdej rasie, każda jest specyficzna i każda ma swoje zalety i wady. Nie potrafiłabym żyć z psem, który robi co chce i jak chce i ma kompletnie wywalone we mnie - jak takiemu psu wyrobić w ogóle kondycję, zakładając, że nie ma się dostępu do zagrodzonego terenu? Całe życie na smyczy? No chyba, że mieszka w "psiej stajni" i żyje wyścigami, wtedy tak. Niestety są przypadki i to często na coursingach, gdzie właściciele sami otwarcie mówią, że "przyjechali psa wybiegać, bo spacerów nie ma", bez kondycji, bez rozgrzewki, totalnie nieprzygotowanego fizycznie, a później wielka afera, bo kontuzja i na pewno wina organizatorów, bo niedokładnie "sprzątnęli" łączkę... Dla mnie to jest abstrakcja - ściąganie psa, który większość roku leży na kanapie i pchanie go na tor czy pole z poleceniem: "idź i goń, bo musisz się wybiegać". Coursingi jak i wyścigi torowe to - u nas - przede wszystkim bieganie za sztuczną przynętą. Jeśli w grę wchodziłaby żywa przynęta - to tak, zgodzę się, że w terenie takiego psa ciężko byłoby spuścić czy starać się o to, aby był posłuszny, bo zwyczajnie instynkt weźmie górę. Jednak wyścigi za kawałkiem folii są doskonale rozróżniane przez większość psów. Chart to nie debil, wie doskonale, że to nie jest prawdziwe polowanie, zwłaszcza, jak wabik (w przypadku coursingu) porusza się nienaturalnie (normalnie zając uciekłby w las czy między płot, a wabik zakręca w przeciwnym kierunku, wręcz się podstawia). Powiem więcej - oba moje psy jestem w stanie odwołać od uciekającej sarny, co nie ujmuje im absolutnie instynktu, na coursingu starszy działa na najwyższych obrotach, popęd ma niesamowity i wielu ludzi nad nim "pieje", że biega tak krótko (licencja i dwa razy zawody), a tak dobrze :) Jeśli chodzi o samą organizację coursingów - przyznam, że wiem mało, wiele zależy od sędziego i ostatnio była śmierdząca akcja, że wygrały wszystkie znajome psy, a te Polskie w ogóle padły na sam koniec stawki... I w sumie to tyle z afer. Charciarze, jeśli chodzi o coursingi, mówią prosto z mostu co im nie pasuje, przez co bywa, że po zawodach jest dużo kwasów (a bo złe prowadzenie wabika, a bo organizacja zła i tak dalej), ale od kiedy interesuję się tym tematem to nie słyszałam, żeby ktoś komuś szedł na rękę i wpisywał znajome psy razem w biegu... Nasi mistrzowie tego raczej nie potrzebują, po prostu mają zwycięstwo w genach :) czi_czi, masz dużo racji :P ale akurat sprawa u chariciarzy (przynajmniej whippetów) wygląda inaczej, bo nikt nikogo do sportów nie zmusza nawet jak pies zapowiada się super (bardziej zachęta: "chodź zobacz, a może cię wciągnie"). Tutaj wszystko idzie w drugim kierunku... "Nie rób nic, bo się nie nadaje! To chart!" ;) EDIT: jeszcze może sprecyzuję... tak, chodzenie przy nodze może mieć wpływ na to, jak mówisz. Podobną rzecz słyszałam o rowerze (i przypiętym psie na smyczy, nie wiem ile w tym prawdy)... Ale dla mnie posłuszeństwo to pies przychodzący co najmniej na wołanie, dający się opanować w dzikiej pogoni z charcim towarzyszem. Quote
REVOLUTION Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 Pytam jeno... Rzuciło mię się w oczy pisanie o tym że "tryb pracy" u Was = posiadanie krążka / piłki / innych motywatorów przez Ciebie, stąd moje pytanie, czy zdarzyło Ci się utrzymać psa w tymże trybie przez, dajmy na to, dwadzieścia minut BEZ możliwości nagrodzenia / samonagrodzenia. To trochę insza inszość, niż tor flyballowy czy placyk frisbee gdzie pies kica w górę z podniecenia i faktycznie wyłącza sobie bodźce z otoczenia. 20 minut bez motywatorów, podziwiam, ja dążę do takiego wytrenowania psiaka, ale na razie mi się nie udaje, raczej 30 minut z motywatorami:) Berek, dlaczego rally-o idiotyczne?, pytam z ciekawości. Quote
Sjette Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 czi_czia gdzie napisalam ze ja sie tym "jaram"? Na ile moge udzielam sie w organizacjach adopcyjnych i podpisuje wszystkie petycje o zakaz komercyjnych wyscigow. Tym bardziej ze nie jestem osoba ktora lansuje sie za pomoca psa. Mogla bym w tej chwili miec super-wyscigowca - akurat sa takie do kupienia, profesjonalny tor mam w poblizu. A ja sprowadzilam sobie siedmioletnia suke, ktora wrocila z adopcji, z ostrzezeniem ze jest very prey sensitive i ze jest niebezpieczna dla malych zwierzat, psy wlaczajac. Oczywiscie wysteryliowana. Podpisalam zobowiazanie ze nie bedzie uzywana do wyscigow (wiek zreszta nie ten) i ze nie bedzie biegala luzem. Nie jest moja wlasnoscia, nie moge jej sprzedac ani podarowac - gdy nie bede mogla sie nia opiekowac musi wrocic do organizacji. Musze zglosic policji i odpowiednim sluzbom, a takze organizacji kradziez lub zaginiecie. mam na to 24 godziny. Nie moge uspic, tylko w sytuacji naglej, ale musze miec wtedy zaswiadczenie ze eutanazja byla konieczna. Do tego dodam ze pies mnie niezle kosztowal, dokladnie transport.Gezowanie gniewaj sie ale nic nie wiesz o wyscigach. Nie o to chodzi zeby licytowac sie kto ile psow mial i co osiagnal, ale coursingowe Mistrzowstwo Polski to nie jest to co uwazam za jakies szczegolne osiagniecie. Nie pamietam w ktory roku, suka juz byla po powaznym pogryzieniu i na tor sie nie nadawalæ. Whippetka, jakby co.Kto ma dobre psy startuje poza FCI. A i tak to amatorstwo w porownaniu z wyscigami profesjonalnymi. Czyli takimi nam ktorych jest totalizator.W Stanach i kanadzie w coursingach startuja psy ktore albo sie nie zakwalifikowaly na tor, albo sa "emerytami". Bardzo mily, relksujacy sport, o ile wlascicel ma pojecie o treningu.W Polsce malo kto ma jakas wiedze, wiec kroluje trening za rowerem lub samochodem. I rozstrzen miesnia sercowego.Tymczasem niedotrenowanie jest lepsze niz przetrenowanie.Powinnam zalozyc caly watek - ale gdzie? Dzialu o wyscigach nie ma. Wyscigi dotycza tez whippetow, moze agarow (to caly osobny temat) inne rasy to raczej biegaja "amatorsko". Oczywiscie jeszcze galgo, ale to znowu osobny temat, tam metody "treningu" sa takie ze psy nie dozywaja dwoch lat. I o to chodzi, nie maja dluzej zyc.aSmieszy mnie wypowiadanie z cala pewnoscia siebie ze pies pracujacy czy sportowy musi byc szkolony na posluszenstwo. Jakwidac, nie. Tak samo jak ktos napisal, ze pies do dogoterapii musi aportowac. A niby po co? Znam wiele takich ktore nie aportuja. Quote
Gezowa Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 A kto tu mówi o coursingowym Mistrzostwie Polski? Przecież mamy dużo świetnie biegających psów, które zostały- pierwszy lepszy przykład z brzegu - Mistrzami Europy. O czym w takim razie mówimy jeśli mówimy o "startach poza FCI" i "profesjonalnych wyścigach"? Powinnam się wyprowadzić do USA czy jak? :) Korzystam z tego co mi dają, mamy warunki jakie mamy, pozostają zawsze torowe w Niemczech czy Czechach. Nie wiem, może ja mam dziwne podejście, że na coursingi zdecydowałam się tylko dlatego, że mój pies to uwielbia i daje mu to taką namiastkę tego, do czego został stworzony i w tym momencie nie za bardzo wiem o czym rozmawiamy :) Nie, żaden pies nie musi być szkolony na posłuszeństwo. Pisałam - dla mnie minimum to pies przychodzący na zawołanie, aby móc go odwołać od rowerzysty, innego psa, czy po prostu dać znać "hej, tutaj idziemy, a nie tam". Chyba, że mówimy o psach, które faktycznie nie mają swobodnych spacerów, ale o tym już pisałam... Quote
Sjette Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 Musze pisac po kawalku bo korzystam z laptopa "zamiennego" ze sklepu, moj w naprawie. I mam problem z pisaniem. Przepraszam za brak polskich liter-moge przestawic klawiature, ale wtedy naklejki by trzeba dac.Nie uwazam ze charty sa nieinteligentne. Wrecz przeciwnie - musza duzo rzeczy robic "same z siebie".Najcenniejsza cecha psa biegajacego jest bezwarunkowa pogon. Nic nie moze zatrzymac, nic rozproszyc. Ustawienie sie w odpowiedniej pozycji zaraz po wyjsciu z boksu jest wazne, nie ma czasu na wahanie, to sa ulamki sekundy. Oczywiscie kazdy ma swoj wlasciwy sposob - bieganie po wewnetrznej lub zewnetrznej. Co jest wysoko odziediczalne. Pies ogladajacy sie za wlascicelem lub zastanawiajacy co ma robic nie ma szans.By zwiekszyc chec gonienia stosuje sie tzw, blooding. Glodzi sie psy, nastepnie rzuca krolika/kota czy co tammjest dom dyspozycji. A potem takie zwierze przywiazuje do wysiegnika. Za odpowiednia oplata mozna taki "tremning" zrpobic na torze na ktorym bedzie pies biegal, np, w przeddzien.Oczywiscie trenerzy wypieraja sie tego jak zaba blota, ale na pewno jest to powszechne.Jakbym miala kupowac psa wyscigowego na pewno nie kupila bym takiego ktory by sie dal odwolac.Kupowalam kiedys rocznego psa na torze-najpierw przebiegl (z pomiarem czasu)potem zlapal przez kaganiec przynete, zrobil jeszcze jedno kolko, a potem trzeba go bylo pol godziny lapac. Pies z najlepsza psychika jakiego mialam.Albo whippet z hodowli z Hedvabi, miot na E - nie pamietam imienia. Na wyscigach w Bytomiu kilkanascie ludzi usilowalo mu przynete zabrac - byl w kagancu. Lapanie za jadra, lanie wody do ucha, przekrecanie psa wdluz dlugiej osi -prawie mu leb ukrecili.Jak mi moja suke przywiezli to zabralam ich nad morze, bo w porcie bylo goraco i brak miejsca dla psa. Stara suka wystartowala za kotem, na smyczy, co oczywiscie bylo opanowane przez trenera. Tylko zobaczylam takie podejzliwe spojzenie- czy mnie to nie wystraszylo. A ja usmiech od ucha do ucha - chcialam greja, nie pudla. Quote
Sjette Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 Zeby nie robic offtopu - zakladam watek o coursingu.Przepraszam za powtorzone posty- laptop robi co chce. Quote
Gezowa Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 Szczerze jestem w szoku. To tak jakby iść na zwykły spacer i napuścić karelczyka na niedźwiedzia "bo to jego przeznaczenie", pal licho, najwyżej psa zabije. W Polsce z chartami polować nie można i jest to uważane za kłusownictwo. Swoim psom nie pozwalam nic gonić, nawet kota mimo, że widzę, że bardzo je kusi - mam kota w domu i raczej nie skończyłoby się to dla niego dobrze to jedna sprawa, a druga, że mogłyby sobie zrobić krzywdę w pogoni nawet za sarną. Po prostu pewne rzeczy są niedopuszczalne, ale może to tylko dla mnie... Chyba wolę posłusznego, bezproblemowego psa w życiu codziennym, mordującego co najwyżej folię albo przelatującą muchę. Dla mnie EOT... 1 Quote
Berek Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 kazdy ma psa sportowego, pitoli trzy po trzy o jakichs zasadach, regulaminach, jak ktos cos napisze o swoim psie ktory jest typowym psem do towarzystwa ale z grupy tych "do sportu" to traktowany jest z wujowska poblazliwoscia "co ty tam wiesz ty nigdy na placu nie byles i twoj pies sie tak naprawde marnuje", Ja mogę za siebie mówić i wyjaśniać, li i jedynie. Jeden z rozmówców w pewnym momencie powybrzydzał na temat że ktoś tam pisał o trudności z odwołaniem maliniaka, phiii, to psy do szkolenia, więc jak ktoś ma z odwołaniem TAKIEGO psa kłopoty, to pacan i szkoleniowa nędzota, phiii... - jednocześnie zauważając że jego pies, jak jest piłka / dysk frisbeee, to jest cały czas w trybie pracy (czyli: nie daje się rozproszyć przez bodźce z otoczenia - tak to interpretuję). Stąd moje pytanie o ewentualną pracę BEZ widocznej piłki / frisbee, najczęściej dzieje się tak w sportowym posłuszeństwie, gdzie w efekcie końcowym powinno się coś takiego otrzymać. Jowita, rally-o to przepiękna szkoła niedoróbek i bylejakości, i tyle. Quote
Sjette Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 Gezowaa gdzie ja napisalam ze ja z psem poluje?Pierwsza zasada gdy sie ma psa wyscigowego - nigdy nie spuszczac ze smyczy w miejscu gdzie moze byc zwierzyna. I nigdy w poblizu drogi.Jak sie ma psa aktualnie trenowanego to sie go w ogole nie puszcza poza terenem ogrodzonym. Wystarczy zlamany palec i po psie. I po co to? Quote
REVOLUTION Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 Berek, dzięki za odpowiedź, ja słyszałam że rally-o to fajne zajęcie dla początkującego psa i właścicela.:-) Quote
dog193 Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 Ja mogę za siebie mówić i wyjaśniać, li i jedynie. Jeden z rozmówców w pewnym momencie powybrzydzał na temat że ktoś tam pisał o trudności z odwołaniem maliniaka, phiii, to psy do szkolenia, więc jak ktoś ma z odwołaniem TAKIEGO psa kłopoty, to pacan i szkoleniowa nędzota, phiii... - jednocześnie zauważając że jego pies, jak jest piłka / dysk frisbeee, to jest cały czas w trybie pracy (czyli: nie daje się rozproszyć przez bodźce z otoczenia - tak to interpretuję). Stąd moje pytanie o ewentualną pracę BEZ widocznej piłki / frisbee, najczęściej dzieje się tak w sportowym posłuszeństwie, gdzie w efekcie końcowym powinno się coś takiego otrzymać. Jowita, rally-o to przepiękna szkoła niedoróbek i bylejakości, i tyle. no, jeśli pies ma cię totalnie gdzieś i woli się bawić z pieskami niż wrócić do ciebie, to popełniło się błąd w podstawach pracy z psem, jaka rasa by to nie była. Z owczarkami te podstawy wyrobić łatwo. O tym cały czas piszę, a dorabiasz do tego tak niestworzone rzeczy (oczywiście wyolbrzymiając tu i ówdzie dla lepszego efektu), że aż się czytać nie chce. Mój pies jest posłuszny, czy mam przy sobie nagrody (obojętnie w jakiej formie) czy nie. 3 Quote
REVOLUTION Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 Jeśli chodzi o psy sportowe, ja podziwiam osoby, które potrafią wypracować współpracę bez motywatorów u ras, które do danego sportu nie są stworzone. Myślę o własnym psiaku, jako początkująca chciałabym zacząć od rasy, która chętnie współpracuje z człowiekiem, chodzi mi o obi. Jakieś propozycje oprócz bordera? :) Co prawda to nastąpi jakoś za rok, ale już się nad tym zastanawiam:) Quote
cavecanem Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 o szkodliwości szkolenia na wyscicgi słyszałam wiele, głównie od maszerów. Do dzis nie ma na to żadnych dowodów. Po prostu ci co sie ścigaja profesjonalnie zmieniaja psy jak rękawiczki, mają ich po kilkanaście jak nie więcej, do objeżdzenie dziennie. Łatwiej im wziąć psa za szory i dotargać ze stakeoutu do linki, a wózek to sobie do drzewa, albo do auta przymocuja. Nie chce im sie psa wychować i dorobili hasełko, że to sa psy do wyścigów a nie cyrku, pies zaprzęgowy na smyczy chodzić nie może, bo mu to psychikę rujnuje. Gdyby folbluty w ten sam sposób co psy doprowadzać na tor to na każdy wyścig potrzebny byłby nowy komplet obsługi, bo poprzednia nie przezyłaby więcej niż dprowadzenie jednego konia do jednego boksy startowego. konia tez trzeba wychować, chodzenie na uwiązie wcale nie ejst wrodzone, wie to każdy, kto próbował źrebaka choćby przytrzymać na kantarze a co dopiero gdzies zaprowadzić. Co więcej psy szarpiąc się nieziemsko spalaja sie psychicznie, a nie nakrecają, co wiedzą i maszerzy i jak moga to psy przed startem trzymaja w samochodach. Nikt chartów z biznesowych torów nie uczy niczego, bo nie warto, psa da sie siłowo jakoś przytrzymać. Nikt na oczy nie widział stawki chartów wychowanych (nie mówie o posłuszeństwo i chodzeniu na kontakcie, tylko potrafiacych przyjść (w swobodnej, poza wyścigowej chwili) na wołanie, i iść spokojnie na smyczy. I porównania tej stawki z kompletnymi dzikami trzymanymi w klatkach. Wyścigi chartów to głęboka patologia, a wyścigi zaprzęgów też się zmienią. Pojawia sie techniczne trasy, na których pojeby nie słuchajace żadnych komend nie dadza rady, przegrają z może nawet słabszymi, ale lepiej współpracującymi psami. Przezywało te etapy jeździectwo, tez kiedys były kilometry galopów, szerokie łuki i wygrywał szybszy. Bardzo się to zmieniło. 5 Quote
FredziaFredzia Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 Berek, dzięki za odpowiedź, ja słyszałam że rally-o to fajne zajęcie dla początkującego psa i właścicela. :smile: Bo to właśnie ponoć fajne zajęcie, zabawa z psem. ;) A nie zawody. Quote
Sjette Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 Cavecanemfaktycznie grei wyscigowych nie uczy sie posluszenstwa, bo nie ma po co i komu. Jest im to zupelnie zbedne. Natomiast w wyscigach amatorskich, gdzie startuja psy "domowe" widac wyraznie ze psy uczone posluszenstwa traca chec walki. Takie psy beda biegac, wygrywac nigdy. Nawet znam ludzi ktorzy swoje pierwsze psy uczyli jak owczarki a potem przyznawali ze popelnili blad.Dobry trener ma kilkadziesiat psow, swoich i klientow.Ja z przerazeniem czytam tu opowiesci o psach puszczanych w lesie i na polu. Bo moze wroci na smaczka ze zwacza, albo na komende. Albo pogoni, to mu kaze warowac."Wesole" opowiastki jak to piesek gonil zajaczka. Tymczasem pies w miejscach w ktorych jest zwierzyna powinien bezwzglednie byc trzymany na smyczy. Bo pies to pies i pogonic mimo tresury moze. A nawet jak nie pogoni to sama obecnoscia ploszy zwierzyne.Na stronach przeciwnikow polowan sa wyniki badan- psy mysliwskie nawet nie goniac ptakow sama obecnoscia powoduja porzucanie gniazd, w tym gatunkow chronionych. Quote
Sjette Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 W mojej okolicy sa prywatne lasy, juz piecset metrow przed lasem jest tabliczka ze psy nalezy trzymac na smyczy. I wszyscy sie tego trzymaja.Moja suka przychodzi na kazde wezwanie. Nawet "nawiedzeni" szkoleniowcy sie pytaja jak ja tego nauczylam. Nie uczylam, ona ma tyle oleju w glowie ze slucha. Ma opinie dobrze wychowanej, jest tu ulubienica wszystkich. Lagodna i przyjazna do ludzi, zupelnie nieagresywna w stosunku do psow. Ale mam swiadomosc ze na widok kota czy zajaca na pewno ruszy w pogon.Widze nieraz niedowierzanie na twarzach ludzi gdy im mowie ze ona brdzie sie starala zlapac i zabic wszystko co uzna za zwierzyne/przynete.n Quote
Berek Posted May 17, 2015 Posted May 17, 2015 "Berek, dzięki za odpowiedź, ja słyszałam że rally-o to fajne zajęcie dla początkującego psa i właścicela . Iii tam. Niestety, jest to na ogół przechowalnia niechlujstwa - po co od początku uczyć się źle? Nie wyrabiać dobrych, odpowiednich nawyków? Wiem, że z założenia miał to być niby taki wstęp do obi - z tymi wszystkimi strzałkami i opisami (miało być łatwiej, wyszło coś w rodzaju placu manewrowego na prawo jazdy), z nagradzaniem i tak dalej. Tymczasem w samym obi namnożyło się zawodów treningowych, w których wystarczy zgłosić, że się nagradza - i masz z głowy ten problem (o ile w ogóle jest to problem). Wydaje mi się, że rally powstało jako rodzaj kontestacji... rywalizacji jako takiej - trochę bez sensu, bo jak dwie albo trzy sztuki ludzkie coś robią na pokaz i się jakoś to porównuje, to już ta rywalizacja się pojawia. Tak czy siak, panowała w tym taka atmosferka picuś-glancuś typu "wszyscy jesteście najlepsi" - taki mdły syropek którego się na dłuższą metę nie utrzyma, bo jest zupełnie nienaturalny. Ale offtopujemy, zdaje się. "Natomiast w wyscigach amatorskich, gdzie startuja psy "domowe" widac wyraznie ze psy uczone posluszenstwa traca chec walki." A może po prostu "psy domowe" mają takie, a nie inne cechy, pozwalające ludziom cieszyć się z ich towarzystwa, takiego codziennego - a ewentualna zabawa w wyścigi pozostaje, no właśnie, zabawą. To trochę jak porównywać przyzwoitego IPOwskiego psa do dobrego psa do personal protection, albo może lepiej: do szturmowego. Inna liga - inne predyspozycje - inne zadania. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.