dance_macabre Posted March 3, 2015 Posted March 3, 2015 No i...?Niech popracuje póki może - jak widać, daje radę. A naiwnością jest przypuszczanie że jak zrobimy sto różnych badań i z tej okazji zmniejszymy drastycznie pulę genów to się rasie polepszy. Zabawa z Matką Naturą wcale nie kończy się naszymi sukcesami. Niestety. Wywalimy w kosmos psy które chorują na jedno, odkrywamy że (między innymi dzięki naszym zbożnym zapałom) uzyskaliśmy inny problem zdrowotny - i tak w kółko. Miałam na myśli że nawet pies będący bardzo aktywny może nie wykazywać objawów choroby. Co niestety nie zagawratuje że potomstwo z samcem który może się okazać nosicielem lub chory będzie miało tyle samo szczęścia. Fakt, nie ma się co okłamywać. Nawet przebadane i zdrowe psy mogą dać potomstwo chore lub samo zachorować w późnym wieku. Tylko że w przypadku przebadanych psów zyskujemy informacje pomagające lepiej wybrać partnera dla danej suki. Z taką informacją np. nie pokryjemy suki chorej na EIC psem chorym, a psem zdrowym o równie fajnym charakterze i zdrowiu. Wierzę że u labów spokojnie da się znaleść taki egzemlarz rzy tak dużej puli genetycznej. Nie koniecznie na końcu świata. Zgadzam się że genetyka to dość trudną i nieprzewidywalną dziedziną. Tylko czy jest sens jeszcze ją sobie utrudniać zabierając cenne informacje na tamat swojego psa? No i znowu trzeba będzie wypić w miłym gronie :smile: W tej całej tu offtopicowej dyskusji mnie osobiście chodziło o jedno: o skończenie z Jedyną Słuszną Postawą która owocuje agresywnym potępianiem wszystkiego, co się nam (Nam! a nawet NAM!) nie podoba; bo podbudowa tej Jedynie Słusznej Postawy to na ogól garść sloganów nie wytrzymująca konfrontacji z realem. To jak akcja R=R - nie wytrzymuje ciśnienia tego, co się dzieje w realnym życiu. A szkoda, w sumie. A mi chodziło o to że, sama piszeże o "nieaportujących labkach" jako o złym tworze wystaw. Ma to troche racji, ale tak samo selekcja na fajne rodzinne psy nie daje nam nic w konetkście aportu aporterów. Jedyna możliwość selekcji tych psów w kierunku ich pierwotnego wykorzystania(lub choćby podstawowych instyktów) to sprawdzenia psa w pracy. Naprawdę, myślę że spokojnie lab który miałby minimum popędu dłby radę zdać elematarną klasę dummy. I ok, ktoś chce sobie wychodować pieska kanapowego prosto z reklamy. Wierny towarzysz rodziny, bezkresna cierpliwość do dzieci i ogólnie wspaniały piesek dla rodziny lubiącej spacery w lesie. Znam pare lapszych psów niż lab z faktycznym popędęd i chrakterem laradora. Ciężko mi nazwać takie ukanapowienie fajnym ale też nie postawię mu starjku pod domem. Quote
Sowa Posted March 3, 2015 Posted March 3, 2015 A czemu rodzinny pies miałby być pozbawiony możliwości łatwego przekierowania popędów łowieckich na zdobycz zastępczą? Pies w środowisku ludzkim, nie za trzymetrowym murem ogrodzonej willi, jeśli ma być niekłopotliwym rodzinnym psem, powinien być w miarę łatwy do szkolenia. Cóż wygodniejsze, łatwiejsze na co dzień niż nagradzanie rodzinnego kanapowca aportem? Dlatego wręcz bolą mnie te goldeny i labki, które są wyprane z wrodzonej chęci aportowania. Quote
cavecanem Posted March 3, 2015 Posted March 3, 2015 Dlatego pani Sowo, bo pies "rodzinny" ma byc nieabsorbujący. Nie chcieć nic, nie interesować się niczym, spać po 22 godziny na dobę, wyglądać dobrze i rasowo. Dobrze by było jakby: - nie szczekał - nie gubił sierści - załatwiał się do kuwety Pies, który ma pasję aportu będzie tego aportu chciał. Trzeba by iść tam gdzie można psa odpiąć z flexi i porzucać. Tam, to często jest za daleko. Tam, bywa też błotniście albo zimno. Brudzi się auto, brudzi się willa, brudzą się rece. Pewnie, że to przerysowana karykatura...ale ja już odebrałam taki telefon, i pani szukała właśnie takiego psa. Z takimi wymaganiami. Miałam wrażenie, że to ukryta kamera. Quote
Berek Posted March 3, 2015 Posted March 3, 2015 Także nie rozumiem, dlaczego stawiamy znak równości między - powiedzmy - zrównoważeniem i fajnym charakterem (o czym pisze tu któryś z przedmówców w kontekście omawianej, a odsądzanej od czci i wiary hodowli) a brakiem jakichkolwiek popędów. Psy-owce to raczej wytwór wystaw - na przykład w ozdóbkach hodowcy zachwycają się pieskami które zamierają w stresie, są autyczne (bo to, panie dzieju, "sam się wystawia - taki zdolny"). Takie popędowe to są trudniejsze wiec się ich nie lubi. "Ma to troche racji, ale tak samo selekcja na fajne rodzinne psy nie daje nam nic w konetkście aportu aporterów." Gorzej kiedy w wyniku starannej selekcji hodowlanej zaczyna się pojawiać... na przykład lękliwość - z którą bardzo ciężko się żyje. A coraz więcej takich retrieverów widuję, niestety. Uprzedzając pytanie - niestety z rodowodami. Quote
Harley Posted March 3, 2015 Posted March 3, 2015 Co to jest stan autyczny? Google podpowiedziało mi tylko, że jest to część składowej motywacji w teorii odwrócenia kierunku. Czyli dalej nie wiem co to znaczy. Quote
dance_macabre Posted March 3, 2015 Posted March 3, 2015 A czemu rodzinny pies miałby być pozbawiony możliwości łatwego przekierowania popędów łowieckich na zdobycz zastępczą? Pies w środowisku ludzkim, nie za trzymetrowym murem ogrodzonej willi, jeśli ma być niekłopotliwym rodzinnym psem, powinien być w miarę łatwy do szkolenia. Cóż wygodniejsze, łatwiejsze na co dzień niż nagradzanie rodzinnego kanapowca aportem? Dlatego wręcz bolą mnie te goldeny i labki, które są wyprane z wrodzonej chęci aportowania. W zasadzie fajnie jak biega za piłeczką, ale ja mówię że taka sama selekcja pod tym kątem w przypadku show jak i domowych psów. Pozatym piłeczka ma naprawde nie dużo z faktycznym aportem i predyspozcjami. Mam sukę (co prawda toller) która nie wokalizuje się raczej w sporcie(musi być bardzo pobudzona talerzykami lub hopkami żeby gdzieś tam się jej mały jazgot wymskął, w obi nigdy tego nie robi). W przypadku dummy które i tak nie jest takim 100% wyznacznikiem że pies będzie pracował na łowisku, po dwóch rzutach zielonego worka darła się jakby ją obdzierano ze skóry. Nie mam pojęcia jak to jest ale naprawde dużo retriverów zupełnie inaczej rozumie piłeczkę a zupełnie inaczej ten zielony worek. Już nie mówiąc o prawdziwym ptactwie. Dlatego to że pies pięknie przynosi piłeczkę nie znaczy że będzie się sprawdzał jak aporter. Użytkowe laby które faktycznie się romnażane pod kątem tego po ich pradziadowi robili to wcale nie takie fajne miękkie zwiarzaczki. I mendy muszą być naparwde gruboskórne psychicznie. Nie jest to fajne pod tym względem że jak czegoś chcą to trudno je nauczyć że my chcemy czegoś innego i się to respektuje. Naprzykład gonienie sarny i nie wracanie bo ma taki popęd łupu. Popędy to coś z czym trzeba sobie umieć radzić, a normalna rodzina chce właśnie psa odwoływalnego(co się przekłada na zmniejszanie popędu) bez super nakładów w wychowanie. Także nie rozumiem, dlaczego stawiamy znak równości między - powiedzmy - zrównoważeniem i fajnym charakterem (o czym pisze tu któryś z przedmówców w kontekście omawianej, a odsądzanej od czci i wiary hodowli) a brakiem jakichkolwiek popędów. Psy-owce to raczej wytwór wystaw - na przykład w ozdóbkach hodowcy zachwycają się pieskami które zamierają w stresie, są autyczne (bo to, panie dzieju, "sam się wystawia - taki zdolny"). Takie popędowe to są trudniejsze wiec się ich nie lubi. Gorzej kiedy w wyniku starannej selekcji hodowlanej zaczyna się pojawiać... na przykład lękliwość - z którą bardzo ciężko się żyje. A coraz więcej takich retrieverów widuję, niestety. Uprzedzając pytanie - niestety z rodowodami. Raczej nie stawiam znaku równości pomiędzy super charakterem psa domowego a popędami. To tak jak z tymi "złymi hodowcami show" którzy nie dbają o zdrowie przez przypadek lub nie, wyhodowali psa super zdrowego. Nie ma selekcji a jest bardziej szczęście. Psy-owce to twór ludzi któży chcą psa konkretnej rasy ale z charakterem mniej uciążliwym. Czy to wmurowane psy na wystawach, czy psy które cały spacer spędzają ciągnąc sie przy właścicielu bez zainteresowania czym kolwiek. Ale jak on się ładnie pana pilnuje! Wiem jak się fajnie żyję z takim lękowym pieskiem przynajmniej w jakiejś części poniewasz moja suka ma z tym problemy. Na ironie jest z hodowli która właśnie tworzyła miot domowych, podstawowo przebadanych psów. Mam psa po dwóch operacjach biodra, lękiem separacjnym i na odgłosy ale za to jednym z fajniejszych charakterów na psa domowego. Jest super socjalna do ludzi jak na tollera, psy raczej olewa, nie oddala się na spacerach i w domu śpi tyle ile ty chcesz. Quote
Rinuś Posted March 3, 2015 Posted March 3, 2015 Dyskusja się troche rozwinęła widzę. Ja tylko napisze tyle, że jak ktoś bierze szczeniaka po nieprzebadanych rodzicach to niech potem nie ma pretensji do całego swiata, że jego pies jest chory, a kilka takich akcji na dogo już było. Każda rasa jest predysponowana do innych chorób i każdy osobnik, który ma być rozmnażany powinien być przebadany na te własnie choroby. Szkoda, że u Labradorów obowiązkiem jest tylko RTG stawów. Bo jest sporo labradorów mających problemy z oczami niestety :( No ja osobiście nie popieram rozmnażania piesków z własnego podwórka rok w rok żeby ludzie mieli wybór, nie przy takiej ilości psów danej rasy, labradorów już nawet z tatuażami jest masa do adopcji. A oprocz tego, że pies ma powiedzmy inter.ch. każdy ma chyba oczy i sam widzi czy dany pies jest fajnym przedstawicielem swojej rasy, czy jednak akurat ten inter.ch. jest gruby i wygląda jak karykatura psa. A jesli komuś zależy naprawdę to zanim pokryje swoją sukę danym repem to pojedzie ,zobaczy psa na żywo i się sam przekona czy to aby na pewno to. No chyba, że to pies z daleka i cięzko go zobaczyć na żywo, pozostaje internet ewentualnie. Myślę, że to temat rzeka i w każdej rasie jest jakiś problem. Quote
Sowa Posted March 3, 2015 Posted March 3, 2015 Dummy jest rzeczywiście nieporównanie cenniejsze niż piłeczka - też nie wiem czemu, i to nie tylko dla retrieverów. Jednak macie Panie rację - pies rodzinny bywa rozumiany jako pies-kukiełka. Zapomniałam na chwilę o właścicielach, którzy nie tak dawno temu przyszli do trenera z fenomenalnym do szkolenia flatem. No i chcieli, aby oduczyć psa noszenia/przynoszenia czegokolwiek; miał tylko ładnie warować na dywaniku przed kominkiem, bo tam pasował kolorystycznie. No to tym bardziej uwolnijmy polskich hodowców od wymogów wystaw - kto chce, niech hoduje psy z popędami, z pasją pracy, a kto chce - tylko nieznacznie ożywione futerka na wystawę lub przed kominek, bez ambicji wystawowych. Byle nabywca wiedział, który hodowca w czym się specjalizuje. Quote
Szura Posted March 3, 2015 Posted March 3, 2015 A co sądzicie o adoptowaniu psa w naszym przypadku? Teść dzwonił niecałą godzinę temu, że jego koledze podrzucił ktoś na podwórko 3 szczeniaki przypominające wyglądem młode wyżły niemieckie krótkowłose. Mają dopiero koło 4 tygodni. Takie psy to chyba jednak jedna wielka niewiadoma? Adopcji ogólnie bym nie wykluczała, natomiast osobiście bałabym się adoptować szczyla, który już w wieku 4 tyg. jest odseparowany od matki. Psy dla prawidłowej socjalizacji powinny być przy matce co najmniej do 7 tyg. życia. Jest to szczególnie istotne, bo zależy Wam na psiaku, który ma być dobrze nastawiony do innych psów, a psy wcześnie odseparowane od suki często mają problemy w czytaniu intencji innych psów i komunikowaniu się z nimi, co może prowadzić do konfliktów. 1 Quote
Berek Posted March 3, 2015 Posted March 3, 2015 "Popędy to coś z czym trzeba sobie umieć radzić, a normalna rodzina chce właśnie psa odwoływalnego(co się przekłada na zmniejszanie popędu) bez super nakładów w wychowanie." Twierdzę że daje radę zachować zasadę złotego środka. I nie do końca jest tak, że WSZYSCY chcący po prostu fajnego psa dla rodziny marzą o psach-owcach. "No to tym bardziej uwolnijmy polskich hodowców od wymogów wystaw - kto chce, niech hoduje psy z popędami, z pasją pracy, a kto chce - tylko nieznacznie ożywione futerka na wystawę lub przed kominek, bez ambicji wystawowych. Byle nabywca wiedział, który hodowca w czym się specjalizuje." Nic dodać, nic ująć. A zanim to nie nastąpi (ba!) - chyba warto przestać potępiać w czambuł wszystkich którzy nie realizują tych paru sloganów którymi się rzuca. Śmiem twierdzić że branie pod lupę hodowli typu "jedna-dwie suczki kryte własnym repem" to bardziej wściekła reakcja na fakt że ktoś sobie siedzi na uboczu, unika tego całego cyrku i uprawia swój ogródek, niż realna troska o "dobro rasy" (takiej czy innej) - bo też po dokładniejszych pytaniach cóż to jest owo dobro rasy i co oznacza enigmatycznie ujmowane "doskonalenie" ras jakoś konkretnych odpowiedzi nie ma. Quote
cavecanem Posted March 3, 2015 Posted March 3, 2015 Na szczęście :) warto jeszcze hodować i szkolić psy. Rynek się polaryzuje. Z jednej strony ludzie, którzy chcą psa- maskotkę, z drugiej szybki rozwój wszelkich psich dyscyplin sportowych. Quote
gryf80 Posted March 3, 2015 Posted March 3, 2015 A co sądzicie o adoptowaniu psa w naszym przypadku? Teść dzwonił niecałą godzinę temu, że jego koledze podrzucił ktoś na podwórko 3 szczeniaki przypominające wyglądem młode wyżły niemieckie krótkowłose. Mają dopiero koło 4 tygodni. Takie psy to chyba jednak jedna wielka niewiadoma? no jak każdy szczeniak nie wiadomego pochodzenia.adoptowac zawsze mozecie... Quote
Talia Posted March 3, 2015 Posted March 3, 2015 No to tym bardziej uwolnijmy polskich hodowców od wymogów wystaw - kto chce, niech hoduje psy z popędami, z pasją pracy, a kto chce - tylko nieznacznie ożywione futerka na wystawę lub przed kominek, bez ambicji wystawowych. Byle nabywca wiedział, który hodowca w czym się specjalizuje. W takim razie chyba cała hodowla nie ma sensu. Rasa psa to przede wszystkim jego temperament + predyspozycje + wygląd. I o to właśnie chodzi w hodowli żeby wyhodować psa o danym wyglądzie, odpowiednim charakterze i nie zapominając o historii rasy i tego do czego została stworzona. Oczywiście, że da się to wszystko osiągnąć. Na szczęście są i tacy hodowcy, którzy nie zapomnieli na czym polega idea hodowli. Quote
Sowa Posted March 3, 2015 Posted March 3, 2015 Nie ma wymogu wystaw jako kwalifikacji hodowlanej w wielu europejskich krajach. Rodowód jest świadectwem pochodzenia - rodowodowy pies * rodowodowa suka = rodowodowy szczeniak. I jakoś w tych krajach hodowla rasowych psów nie upadła. Polskie regulaminy hodowlane promują tylko eksterier. Pies dobry czy dostateczny na wystawie nie może być reproduktorem, pies dostateczny na próbach pracy lub bez jakichkolwiek sprawdzianów predyspozycji charakteru reproduktorem może być. Quote
Talia Posted March 3, 2015 Posted March 3, 2015 Tylko w Pl żeby pies nie był w stanie uzyskać oceny bardzo dobrej/doskonałej musi być naprawdę bardzo słabym psem. Oczywiście, że niektórzy hodowcy nawet i wymogu wystawiania rozmnażają najlepsze psy, ale ile jest takich którzy rozmnażaliby wszystko jak leci? Myślę, że taka zmiana tylko zwiększyłaby ilość bezsensownych miotów, których w naszym kraju i tak jest dość sporo. Quote
vizzaamore Posted March 3, 2015 Posted March 3, 2015 Adopcji ogólnie bym nie wykluczała, natomiast osobiście bałabym się adoptować szczyla, który już w wieku 4 tyg. jest odseparowany od matki. Psy dla prawidłowej socjalizacji powinny być przy matce co najmniej do 7 tyg. życia. Jest to szczególnie istotne, bo zależy Wam na psiaku, który ma być dobrze nastawiony do innych psów, a psy wcześnie odseparowane od suki często mają problemy w czytaniu intencji innych psów i komunikowaniu się z nimi, co może prowadzić do konfliktów. Masz rację, to chyba nie jest dobry pomysł....z drugiej strony te szczeniaczki przebywają obecnie w towarzystwie 3 dorosłych psów i 2 dzieci w przedszkolnym wieku, więc chyba jakąś socjalizację z nimi odbędą? Quote
dance_macabre Posted March 3, 2015 Posted March 3, 2015 Tylko w Pl żeby pies nie był w stanie uzyskać oceny bardzo dobrej/doskonałej musi być naprawdę bardzo słabym psem. Oczywiście, że niektórzy hodowcy nawet i wymogu wystawiania rozmnażają najlepsze psy, ale ile jest takich którzy rozmnażaliby wszystko jak leci? Myślę, że taka zmiana tylko zwiększyłaby ilość bezsensownych miotów, których w naszym kraju i tak jest dość sporo. Są rasy gdzie każdy pies jest w stanie dostać tą doskonałą, ale są rasy gdzie tak nie jest. Szczególnie te w których jest duża różnica w liniach użytkowych i show. Zobacz sobie labradory gun dogi, w polsce 99% przypadków jakby taki pies się pojawił na wystawie to by go odesłano do wyżłów :P, tak samo mają problem krótkowłose bordery lub po prostu łyse na długaśnych łapach. I jak suka to jeszcze mniejszy problem bo potrzebuje bdb, to dosk dla samca jest często trudna jeżeli w stawce ma same show. Nadzieja jest w klasie użytkowej gdzie większość sędziów patrzy inaczej, tylko problem rozpoczyna się przy sportowych psach bez popędów typowych w rasie. Quote
Szura Posted March 3, 2015 Posted March 3, 2015 Masz rację, to chyba nie jest dobry pomysł....z drugiej strony te szczeniaczki przebywają obecnie w towarzystwie 3 dorosłych psów i 2 dzieci w przedszkolnym wieku, więc chyba jakąś socjalizację z nimi odbędą? Ja powiem, co bym zrobiła na Waszym miejscu - nie ryzykowałabym totalnej niewiadomej (szczeniak po nieznanych rodzicach) w połączeniu z nieodpowiednimi doświadczeniami z pierwszych tygodni życia. Jasne, wszystko może się ułożyć super, a może też wyrosnąć na psa bardzo trudnego behawioralnie i z wieloma problemami. Moim zdaniem albo szczeniak odpowiedniej rasy z odpowiedniej hodowli, albo jeśli adopcja - która IMO będzie najlepsza tutaj - to podrośniętego lub dorosłego psa z domu tymczasowego. Przy adopcji z dobrego DT doskonale wiemy, jaki pies ma charakter, upodobania i ewentualne problemy. :) Jako że nie jesteście super zakochani w żadnej rasie, a Wasze wymagania spełnia masa psów do adopcji, to czemu nie? :) Quote
a_niusia Posted March 4, 2015 Posted March 4, 2015 bzdury tu niektorzy cisna takie, ze jak zwykle mam chec napisac, ze w dupie byli i gowno widzieli. ej serio: jak ktos ma pierwszego pieska danej rasy, byl na kilku wystawkach, wiedze czerpie z netu i z obrazkow, ktore tam zobaczy a opowiada na forum tonem mentora o workingach i showach i o tym, jak to jest na wystawach, to ja (a serio o sobie sadze, ze w kynologii stawiam pierwsze swe kroki, ale szczescie mam takie, ze ktos mi zaufal wlasiwie na starcie i mam mozliwosc zaczynac od psow bardzo dobrych i miec dobrych przewodnikow w temacie) mam chec sie mu wymownie postukac w czerep. jesli jakis pies nie dostaje na wystawach ocen, ktore sa wymagane do hodowlanki, to jest na maxa slaby i nazywanie go gundogiem niecego nie zmieni. moja pierwsza suka jest wlasnie z linii working. serio: stare europejskie linie wegierskie, trohe angielskie itd. no i co? jest brzydka. nie ma w ogole glowy, nie ma futra (chociaz teraz troche obrosla, lecz ma juz prawie 5 lat, wiec najwyzsza pora haha), jest lekkiej kosci. wyglada zupelnie inaczej niz to, co sie teraz hoduje, i uwaaaga: pies ten odkad osiagnal wiek dorosly NIGDY nie otrzymal oceni nizszej niz doskonala. dlaczego? poniewaz ma bardzo dobra anatomie, jest wyzylowana, sportowa, ma dobre katy, dobra klate, jest super w ruchu i jest dobrze utrzymana-ma blyszczace, zdrowe, mocne futro, dobrego groomera i przede wszystkim: REWELACYNA HANDLERKE, z ktora kocha pracowac - to jest w koncu working, pies nastawiony na prace z czlowiekiem. pokazuje sie jak showman mimo ze jest niezbyt ladna. wiec sorry, ale warto troche szerzej przyjrzec sie temu tematowi, a nie tylko pisac pierdoly o tym jakie szolki sa zle a workingi zajebiste. albo pies jest dobry albo jest slaby i to jest bez znaczenia czy jest workingiem czy showkiem. co wiecej: aby byc workingiem, to trzeba PRACOWAC, a nie tylko byc brzydkim czy chudym. 2 Quote
Bellis_perennis Posted March 4, 2015 Posted March 4, 2015 Niestety nie mogę się zgodzić z tym, że psy z DT mają znany charakter. Czasami DT ściemniają tylko żeby opchnąć psa. Vizzaamore jeśli jesteś z Wawy lub okolic to mogę Ci polecić fundację godną zaufania, która odpowiednio dobiera psa do opiekuna i nie zataja faktów na temat psa i jego charakteru czy zdrowia. Ostatnio mają fajne szczyle, nawet są trzy po mamie w typie collie. Daj znać jakby co ;) Quote
Berek Posted March 4, 2015 Posted March 4, 2015 A_niusia, to jak inaczej opisać istną histerię która wybuchła wśród hodowców bc kiedy do Polski sprowadzono pierwsze ISDS-y? A ja pamiętam ekscesy towarzyszące ściągnięciu ON-ków użytków... oj pamiętam... P.S. Proponuję trochę przystopować z emocjami. Masz dużą wiedzę i warto Cię czytać, ale od pewnego czasu trudno to robić bo piszesz strasznie napastliwie, agresywnie. Myślę że przekazanie swojego punktu widzenia może się obyć bez tych werbalnych... wzmacniaczy. Quote
vizzaamore Posted March 4, 2015 Posted March 4, 2015 Niestety nie mogę się zgodzić z tym, że psy z DT mają znany charakter. Czasami DT ściemniają tylko żeby opchnąć psa. Vizzaamore jeśli jesteś z Wawy lub okolic to mogę Ci polecić fundację godną zaufania, która odpowiednio dobiera psa do opiekuna i nie zataja faktów na temat psa i jego charakteru czy zdrowia. Ostatnio mają fajne szczyle, nawet są trzy po mamie w typie collie. Daj znać jakby co ;) Poproszę :) Co do dyskusji, która się tutaj toczy- mam wrażenie, że chyba nie do końca możecie się dogadać, bo macie nieco inne punkty odniesienia. Ktoś kto hoduje jedynie wyżły (setery) chyba nie ma dużego pojęcia o tym, jak to jest w hodowli innych ras, np. labradorów. Wydaje mi się, że jednak w grupie VII FCI bardziej zwraca się uwagę na użytkowość psa i jego wygląd, a już w takiej grupie VIII FCI użytkowość schodzi na drugi plan. Wystarczy przecież spojrzeć na to, jakie psy (mówię o labradorach) wygrywają wystawy....i czy rzeczywiście dałyby sobie radę podczas terenowej pracy......w wyżłach chyba nie ma podziału na linię work i show, prawda? Dziwi mnie też to narzekanie na to, że labradory wyglądają jak wyglądają. Najwyraźniej jest popyt na takie psy. Gdyby ludzie woleli kupować te całe gundogi, to by kupowali. Widocznie wolą jednak labradory o "mocnej kości", przypominające wyglądem wielkie miśki :) Quote
Bellis_perennis Posted March 4, 2015 Posted March 4, 2015 Tutaj do wyboru do koloru. PIES NA ZAKRĘCIE Jeśli miałabym adoptować psa z innej fundacji byłby to Azyl pod Psim Aniołem. Moja suczka jest z Psa na Zakręcie, wielokrotnie z nimi współpracowałam, mam też czasami od nich psy na DT. Dziewczyny podchopdzą bardzo poważnie do wolontariatu i starają się aby psy były szczęśliwe w nowych domach. Quote
asiak_kasia Posted March 4, 2015 Posted March 4, 2015 Jak dla mnie dzielenie rasy na show/working jest bezsensu. Rase powinno się brać z tzw dobrodziejstwem inwentarza. Bierzesz psa mysliwskiego to licz się z tym, że bedzie miał charakter/ temperament adekwatny do tego co ma robić. Jeżeli nie podoba Ci się taka opcja, to nie bierz psa tej rasy. Proste. Wybór jest tak ogromny, ze te podziały są strasznie słabe. Nie rozumiem idei hodowania psów bez adekwatnych dla założeń rasy/wzorca cech. Czy to eksterieru czy charakteru. Takie tłumaczenie "moj piesek toworking" to furta do tego, zeby robić psy "brzydkie" bo to linia working. I w drugą mańke, to pies na wystawy wiec moze byc melepetą. I tego zazdroszcze grupie VII bo tam naprawde łatwiej trafic na psa, który wyglada dobrze, a jeszcze do tego zarąbiscie się sprawdza w robocie. I to jest cel hodowli. A nie zaspokojenie potrzeb rynku pt Kowalski chce psa. Posiadanie psa to nie obowiązek, to przywilej i z tego założenia powinno się wychodzić. Nie mam warunków na psa mysliwskiego to go nie biore, chociaz bym miała kisiel w gaciach na widok kazdego bajgla czy innego wyżła. Podobają mi się dogo argentino, zachwycają mnie w ruchu, ale nie jestem pewna ze podołam im pod kątem wychowania-nie biorę. A nie wymagam od hodowcy zrobienia melepety, bez temperamentu. 1 Quote
cavecanem Posted March 4, 2015 Posted March 4, 2015 Świat się zmienił. Coraz mniej ludzi wstaje rano i z bronią idzie w las po mięso, albo wdziewa kalosze i zasuwa na pastwisko. Ludzie nie potrzebują już psów do pracy. Pies kiedyś był potrzebny jako zwierzę robocze. Teraz w 80 % psy służą wyłącznie zaspokajaniu ludzkich potrzeb emocjonalnych. Część psów nadal pracuje, w służbach, z osobami niepełnosprawnymi, w ratownictwie, część psów to psy sportowe. Ale to niewielka ilość ogólnej populacji. Moje pobożne życzenie, aby pies był psem, normalnym, z popędami chyba mija sie z tym, czego oczekują ludzie. A hodując wyłącznie psy z mojego punktu widzenia prawidłowe ( mówię tylko o psychice) unieszczęśliwiamy znaczny procent tych zwierząt, bo ich popędy nie będą nigdy zaspokajane. Nie bulwersuje mnie hodowla psów "kanapowych" , jest mi zwyczajnie żal że w takim kierunku idzie ludzkość. Jednak z punktu widzenia psa lepiej już być pozbawionym popędów snującym sie kanapowcem, niż cierpiącym z braku ruchu i pracy "robolem". Podział na psy robocze/użytkowe/sportowe i psy wystawowo- kanapowe jest coraz wyraźniejszy w wielu rasach. Nie mogę tylko zrozumieć dlaczego związek kynologiczny narzuca wyłącznie jeden kierunek hodowli! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.