Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Zgadzam się z katasza1. Nie wiem w ogóle skąd pomysł na proponowanie retriverów pod takie kryteria, gdzie pies jak będzie lało tydzień będzie miał pewnie tylko szybkie siku, a jego "długie"spacery będą opierać się na chodzeniu po miejskim parku.

 

Od siebie, proponuję pomyśleć nad cavalierem.

Posted

Nie znam sie na retriverach i spanielach, ale wydaje mi sie ze one jednak potrzebuja dzikich chaszczy do wyganiania sie, lasy itd. Nie wydaje mi sie ze psy mysliwskie to typowe mieszczuchy.

Whippet moze?

 

Dziękuję za odzew :) 
Whippetom się przyjrzę, w takim razie. 

 

cocker spaniel angielski wydaje się pasować, nova scotia duck toller retriever, ale one są dość niezależne. Reszta retrieverów to już większe psy. Owczarek szetlandzki powinien być ok

 

Owczarek szetlandzki nie w moim guście, zdecydowanie za dużo futra. 

 

Terier tybetański śliczny, ale też masa futra - poczytam o nich w wolnej chwili. 
O kundelku też myślę, ale wolałabym wiedzieć, co z takiego szczeniaka wyrośnie :)

Posted

Cavalier jest tu dobrym pomysłem :)
Co do szczekliwości psów to.... w sumie to nawet szczekacza spokojnie da sie nauczyć szczeka wtedy gdy my tego chcemy ;)
Pomyśl o Polskim Owczarku Nizinnym. Może to by pasowało? Oczywiscie jezeli nie cavalier bo to chyba strzał dobry ;)

Posted

Zgadzam się z katasza1. Nie wiem w ogóle skąd pomysł na proponowanie retriverów pod takie kryteria, gdzie pies jak będzie lało tydzień będzie miał pewnie tylko szybkie siku, a jego "długie"spacery będą opierać się na chodzeniu po miejskim parku.

 

Od siebie, proponuję pomyśleć nad cavalierem.

 

 

Nie rozumiem, dlaczego od razu z taką niechęcią do mnie, nie widzę powodu. Nie wiem też, skąd pojawił się wniosek, że pies "jak będzie lało tydzień będzie miał pewnie tylko szybkie siku", a co do miejskich parków, to nie będę przepraszać, że nie mam czasu na codzienne dojeżdżanie na spacery poza miasto. 

 

Cavalier jest tu dobrym pomysłem :)
Co do szczekliwości psów to.... w sumie to nawet szczekacza spokojnie da sie nauczyć szczeka wtedy gdy my tego chcemy ;)
Pomyśl o Polskim Owczarku Nizinnym. Może to by pasowało? Oczywiscie jezeli nie cavalier bo to chyba strzał dobry ;)

 

 

Cavalier nie jest też w moim guście. 
Polski owczarek nizinny uroczy, ale wolałabym chyba coś z krótką sierścią. 
Dziękuję w każdym razie! :)

 

A pudel sredni?

 

Na pudle też już ktoś wcześniej zwrócił mi uwagę i nawet patrzyłam na niektóre sposoby obcięcia, z którymi mogłabym żyć ;)

Także to też jakaś opcja, bardzo dziękuję! 

 

 

Karyyna spokojną,starszą suczkę asta np z adopcji(bo sprawdzona)

 

 

Tutaj mam spore wątpliwości, bo zależy mi na przyjaznym w stosunku do wszystkiego psie. No i chciałabym mieć go jednak od szczeniaka, wychować "pod siebie", ale dziękuję za sugestię :)

Posted

Nie rozumiem, dlaczego od razu z taką niechęcią do mnie, nie widzę powodu. Nie wiem też, skąd pojawił się wniosek, że pies "jak będzie lało tydzień będzie miał pewnie tylko szybkie siku", a co do miejskich parków, to nie będę przepraszać, że nie mam czasu na codzienne dojeżdżanie na spacery poza miasto. 

 

W moim poście nie było żadnej niechęci. Nie oceniam Ciebie i tego w jaki sposób i ile będziesz spędzać czas z psem. Wątek jest o tym "jaką rasę wybrać?" dlatego dobiera się psa tak by obu się żyło dobrze. Skoro pies nie ma być bardzo aktywny, a Ty jesteś raczej spokojnym mieszczuchem to nie widzę po prostu powodu żeby proponować Ci psy, które na każdym spacerze najlepiej chciałyby wykąpać się w rzece i polatać po chaszczach. Oczywiście, można powiedzieć. że zdarzają się wyjątki, spokojniejsze psy i każdego można wychować i przyzwyczaić do swojego trybu życia. Tylko tutaj chodzi o dobre zgranie, a nie naciąganie do swoich potrzeb, czyż nie? :)

 

A jak Ci się widzą sznaucery mini i teriery szkockie?

Posted

W moim poście nie było żadnej niechęci. Nie oceniam Ciebie i tego w jaki sposób i ile będziesz spędzać czas z psem. Wątek jest o tym "jaką rasę wybrać?" dlatego dobiera się psa tak by obu się żyło dobrze. Skoro pies nie ma być bardzo aktywny, a Ty jesteś raczej spokojnym mieszczuchem to nie widzę po prostu powodu żeby proponować Ci psy, które na każdym spacerze najlepiej chciałyby wykąpać się w rzece i polatać po chaszczach. Oczywiście, można powiedzieć. że zdarzają się wyjątki, spokojniejsze psy i każdego można wychować i przyzwyczaić do swojego trybu życia. Tylko tutaj chodzi o dobre zgranie, a nie naciąganie do swoich potrzeb, czyż nie? :)

 

A jak Ci się widzą sznaucery mini i teriery szkockie?

 

Nie oceniasz, ale na jakiejś podstawie wyciągnęłaś wniosek, że przy deszczu pies nie będzie miał odpowiedniej ilości spacerów poza tymi potrzebnymi do załatwienia swoich potrzeb fizjologicznych. Istnieje w końcu odzież przeciwdeszczowa, a wierzę, że sporo psich potrzeb da się zaspokoić w mieście - w końcu nie wszyscy właściciele czworonogów od razu emigrują na tereny podmiejskie. 

 

Patrzyłam na sznaucery (chociaż akurat na średnie - czy wiele się różnią od miniaturowych?), ale też naczytałam się, że wcale nie są to łatwe, przyjazne pieski. 

Posted

 

ale na jakiejś podstawie wyciągnęłaś wniosek, że przy deszczu pies nie będzie miał odpowiedniej ilości spacerów poza tymi potrzebnymi do załatwienia swoich potrzeb fizjologicznych.

Zgaduję, że to wniosek na podstawie życiowego doświadczenia każdego psiarza. Kiedy się planuje zakup psa, wszystko jest proste. W końcu jaki to problem, włożyć kaloszki i ciepłe paletko :) Ale w praktyce... wyobraź sobie wichurę i zamieć w listopadowy wieczór, Ty wracasz z pracy zmęczona i przeziębiona, marząc tylko o kubku ciepłej herbaty i odpoczynku pod kocem... Ale w domu czeka pełen energii labek, który MUSI się wybiegać i polatać za piłeczką Więc zaciskasz zęby i ruszasz z nim na co najmniej godzinny spacerek. A potem przed snem na jeszcze jeden. Albo gdy zaśpisz do pracy, deszcz leje, z nosa ci kapie, ale przecież Twój golden uwielbia taka pogodę! Więc szaleje po kałużach i krzakach, wracacie oboje mokrzy i ubłoceni - trzeba psa oczyścić i wysuszyć, nawet jeśli się przez to spóźnisz do pracy.

Jeśli Cię to nie przeraża, to ok. Ale wierz mi, jeśli ktoś ma naturę raczej piecucha-domatora, pies o bardziej umiarkowanym temperamencie jest po prostu wygodniejszym wyborem.

  • Upvote 1
Posted

Gdyby perspektywa spacerów w błocie, chłodzie i innych wariacjach warunków atmosferycznych by mnie przerażała, to nie myślałabym o psie. 

Przy czym fakt, że (a i owszem) mam charakter typowego mieszczucha, nie oznacza, że jestem domatorem. Nie, nie lubię łazić po chaszczach i lasach i polach kilometry czy dziesiątki kilometrów od "cywilizacji", co nie przeczy temu, że będę mogła spędzić tyle czasu ile będzie potrzebne w parku, na wałach czy innych przybytkach, zapewniając psu odpowiednie zajęcie. 

Posted

Grzywacz chiński długowłosy?Nie są jakoś bardzo szczekliwe, równie chętnie poleżą na kanapie co pobiegają za piłką, chętnie się uczą. A kłaki zawsze można obciąć ;)

Szetland byłby idealny. Znam ich trochę i nie szczekają, aż tyle żeby nie dało się z nimi wytrzymać (też nie lubię darcia ryje bez potrzeby).

 

Papillon/Phalene, o ile nie są za małe. Urocze, wszędobylskie maluchy, w cale nie takie delikatne jak się wydaje.

Posted

Nie oceniasz, ale na jakiejś podstawie wyciągnęłaś wniosek, że przy deszczu pies nie będzie miał odpowiedniej ilości spacerów poza tymi potrzebnymi do załatwienia swoich potrzeb fizjologicznych. Istnieje w końcu odzież przeciwdeszczowa, a wierzę, że sporo psich potrzeb da się zaspokoić w mieście - w końcu nie wszyscy właściciele czworonogów od razu emigrują na tereny podmiejskie. 

 

Na podstawie tego, co sama napisałaś. Odnoszę wrażenie, że dalej nie zrozumiałaś co powiedziałam tak, jakbyś moje słowa odbierała jako atak, czy zarzut, że nie poradzisz sobie z psem. Po to jest ten wątek, żeby doradzać i odradzać na podstawie tego, co ktoś pisze.

 

Zgaduję, że to wniosek na podstawie życiowego doświadczenia każdego psiarza. Kiedy się planuje zakup psa, wszystko jest proste. W końcu jaki to problem, włożyć kaloszki i ciepłe paletko :) Ale w praktyce... wyobraź sobie wichurę i zamieć w listopadowy wieczór, Ty wracasz z pracy zmęczona i przeziębiona, marząc tylko o kubku ciepłej herbaty i odpoczynku pod kocem... Ale w domu czeka pełen energii labek, który MUSI się wybiegać i polatać za piłeczką Więc zaciskasz zęby i ruszasz z nim na co najmniej godzinny spacerek. A potem przed snem na jeszcze jeden. Albo gdy zaśpisz do pracy, deszcz leje, z nosa ci kapie, ale przecież Twój golden uwielbia taka pogodę! Więc szaleje po kałużach i krzakach, wracacie oboje mokrzy i ubłoceni - trzeba psa oczyścić i wysuszyć, nawet jeśli się przez to spóźnisz do pracy.

Jeśli Cię to nie przeraża, to ok. Ale wierz mi, jeśli ktoś ma naturę raczej piecucha-domatora, pies o umiarkowanym temperamencie jest po prostu wygodniejszym wyborem.

 

Dokładnie. :) A branie na głowę psa na zasadzie "mam ambicję" i "inni sobie radzą" to nieporozumienie. Skoro dałaś kryteria to proponujemy psy, a inne odradzamy.

 

Gdyby perspektywa spacerów w błocie, chłodzie i innych wariacjach warunków atmosferycznych by mnie przerażała, to nie myślałabym o psie. 

Przy czym fakt, że (a i owszem) mam charakter typowego mieszczucha, nie oznacza, że jestem domatorem. Nie, nie lubię łazić po chaszczach i lasach i polach kilometry czy dziesiątki kilometrów od "cywilizacji", co nie przeczy temu, że będę mogła spędzić tyle czasu ile będzie potrzebne w parku, na wałach czy innych przybytkach, zapewniając psu odpowiednie zajęcie. 

 

Ok. Tak samo sprecyzowałaś kryteria na początku, więc nie wiem w czym problem. Retrivery były odradzane bo jednak co jakiś czas chciałyby polatać po tych lasach, Ty tego nie lubisz i ok nikt Cię za to nie potępia. Ty się oburzasz, a chcesz wziąć tollera, laba czy innego by udowodnić sobie czy komuś, że da się zaspokoić jego potrzeby w innych miejscach z piłką(?)

Nie rozumiem tego nieporozumienia.

Posted

 

Nie rozumiem tego nieporozumienia.

Dokładnie. Jest tyle ras psów, że bez problemu można wybrać najlepiej nam odpowiadającą pod kątem wyglądu, pielęgnacji i charakteru.

Codziennie na moim osiedlu widzę smutny przykład "hurraoptymizmu" - apatycznego, zapasionego młodego charta, wyprowadzonego na krótkie smyczowe spacerki wokół bloku przez człowieka, który też kiedyś miał zapał i dobre chęci. Przeszło mu.

Posted

Dokładnie. Jest tyle ras psów, że bez problemu można wybrać najlepiej nam odpowiadającą pod kątem wyglądu, pielęgnacji i charakteru.

Codziennie na moim osiedlu widzę smutny przykład "hurraoptymizmu" - apatycznego, zapasionego młodego charta, wyprowadzonego na krótkie smyczowe spacerki wokół bloku przez człowieka, który też kiedyś miał zapał i dobre chęci. Przeszło mu.

 

 

No właśnie. Nie oznacza to jednak, że tylko my tu na dogo jesteśmy nadludźmi, co mamy wrodzoną siłę, nadmiar czasu i niekończącą się ambicję do pracy z psem, a ktoś inny się do tego nie nadaje. Po prostu wiemy, że czasem nie wszystko jest takie proste, jak się wydaje czy bywa na początku. ;)

Posted

Po prostu trzeba dobrać rasę "pod siebie". Ja na przykład nigdy w życiu nie zdecydowałabym się na setera, chociaż z wyglądu bardzo mi się podobają. Po prostu wiem, że nie byłabym w stanie zapewnić mu ruchu w polu, pracy węchowej i czego tam jeszcze seter do szczęścia potrzebuje - to zupełnie nie moja bajka. Więc po co unieszczęśliwiać psa albo siebie?

Posted

Sznaucer średni chyba tutaj pasuje. Rózni się od minika charakterem. Jest mniej szczekliwy ( ja znam kilka egzemplarzy i wcale nie są szczekliwe), chętne do ruchu ale bez przesady . W/g mnie to najfajniejsza wersja sznupka.

Posted

Może sprawdziłby się tutaj Corgi?

Też pomyślałam o corgisiach. Małe to, więc wygodniejsze przy przeprowadzkach i podróżach, szata w miarę niekłopotliwa, pojętne, świetny charakter o ile się go nie zepsuje, no i człowiekowi od razu weselej się robi, gdy patrzy na takiego "przerośniętego chomika".

Jest tylko jeden minus takich niskopodłogowców - byle błotko na dworze i psiak ma całe podwozie czarne. Ale to już niewielki problem, idzie z tym żyć :)

Posted

Corgi akurat nie pasuje tu wcale... to pies który potrzebuje mnóstwa zajęć i bardzo dużo ruchu. 

Do tego aby go wogóle wychowac - trzeba niexle się napracowac i miec doświadczenie - inaczej z wielkim wdziękiem owinie człowieka wokół palca i stanie się potworem.

Corgi potrzebuja mnóstwa bodźców... towarzystwa innych psów. Są bardzo inteligentne ale bardzo niezalezne i uparte. Wszystko wykorzystają do tresowania swojego człowieka - nawet jego własne komendy.

Szata niekłopotliwa? Hmmm... wiosna i jesień to wyczesywanie milion razy dziennie, wyskubywanie i znowu wyczesywanie.

Ja wiem, ze to rasa mało znana w Polsce... i w związku z tym pada okreslenie - "małe to więc niekłopotliwe"... nic bardziej mylnego! Znacznie mniej kłopotliwy pod kazdym względem jest pies olbrzym...

Posted

Isabelle, cytuj dokładnie: "małe to, więc wygodniejsze PRZY PRZEPROWADZKACH I PODRÓŻACH", o których wspominała Karyyna. Chyba nie zaprzeczysz, że mniejszego psa łatwiej upchać w samochodzie, pociągu czy samolocie.

Jeśli chodzi o szatę, to Katyyna mówiła tylko, że nie chce futrzaka. A corgi futrzakiem nie jest.

Dalej: Karyyna twierdzi, że z ochotą zapewni psu odpowiednie zajęcie i długie spacery po miejskich parkach, więc towarzystwo innych psów pewnie też będzie.

I w końcu - KAŻDY pies wymaga odpowiedniego wychowania, socjalizacji, szkolenia. Pewnie, że najlepiej, jeśli pies trafi w doświadczone ręce. Ale czasem lepszy jest kompletny brak doświadczenia plus otwarty umysł i chęć uczenia się, niż wieloletnie doświadczenie typu "u nas w rodzinie zawsze żywiło się psy resztkami ze stołu, a jak szczeniak nasikał, to się go waliło w łeb gazetą i pakowało mu pysk w kałużę - i było dobrze".

Posted

Ja tylko mówię jak jest, z własnego doświadczenia - choć dopiero od sierpnia - mam corga w domu... znacznie łatwiej podróżować z Goldenem samochodem... niż z małym Corgi :-) Znacznie łątwiej wybiegac goldena niż Corgi... znacznie łatwiej utrzymac kudłatą szatę goldena niż corga (szczególnie w okresie intensywnej wylinki), znacznie łątwiej opanowac instynkty goldena niż Corga... znacznie łatwiej opanowac wogóle goldena niż corga na spacerze. 

Posted

Isabelle, cytuj dokładnie: "małe to, więc wygodniejsze PRZY PRZEPROWADZKACH I PODRÓŻACH", o których wspominała Karyyna. Chyba nie zaprzeczysz, że mniejszego psa łatwiej upchać w samochodzie, pociągu czy samolocie.

Jeśli chodzi o szatę, to Katyyna mówiła tylko, że nie chce futrzaka. A corgi futrzakiem nie jest.

Dalej: Karyyna twierdzi, że z ochotą zapewni psu odpowiednie zajęcie i długie spacery po miejskich parkach, więc towarzystwo innych psów pewnie też będzie.

I w końcu - KAŻDY pies wymaga odpowiedniego wychowania, socjalizacji, szkolenia. Pewnie, że najlepiej, jeśli pies trafi w doświadczone ręce. Ale czasem lepszy jest kompletny brak doświadczenia plus otwarty umysł i chęć uczenia się, niż wieloletnie doświadczenie typu "u nas w rodzinie zawsze żywiło się psy resztkami ze stołu, a jak szczeniak nasikał, to się go waliło w łeb gazetą i pakowało mu pysk w kałużę - i było dobrze".

Corgi był niegdyś psem do bydła. Dla mnie to oznacza twardy charakter i tym smaym nie wychowania jak "każdego psa", ale wychowania psa twardziela, upartego i być może czasami nieustępliwego. 

Posted

Dlatego należy najpierw poznać charakter rasy, ocenić, czy taka nam odpowiada, a potem odpowiednio dostosować wychowanie i szkolenie.

Natomiast na upartego można odrzucić każdą rasę - bo za twarda, za miękka, zbyt aktywna, zbyt leniwa, za duża, za mała - i wkrótce okaże się, że jedynym odpowiednim psem dla Karyyny będzie pluszowa maskotka ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...