Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jeżeli chodzi o północniaki... hehehe, powiem nieskromnie: siedzę w nich już trochę i wiem, że będę mieć je z odzysku, przynajmniej moje wymarzone od prawie 8lat haszczaki, a jak nie one to malmany, na które też czekam od lat 3, jednak one... kiedyś tam, na razie wystarczy mi je tymczasować i spotykać się z właścicielami tych ras.

 

To nie jest tak, że chcę psa o wszystkich wymaganiach, mnie zależy by pies był do dogoterapii, był przyjacielskim i aktywnym, ale bez zbędnego pierdolca psem - lubię psy zrównoważone ;). I właściwie tyle tych wymagań... Oczywiście, fajnie jakby był oprócz tego ładny (czyli wygląd jak najbardziej pierwotny) i należał do zdrowych, długowiecznych ras.  Reszta to takie "wymarzenie". I przyznaję, że jestem leniwa, co do pielęgnacji i lubię się włóczyć, więc naturalnym dla mnie jest, że chciałabym to robić z psem, ale niemal każdy pies aktywnej rasy jest w stanie się tego podjąć ;). Ze względu na swoją niezależną naturę, lubię też psy kombinujące, ale szczerze mówiąc dogaduję się tu z niemal każdymi. Miałam na tymczasie psy o różnym charakterze i wiem tylko jedno: że przeszkadza mi nadaktywność, nieumiejętność odpoczynku i tego nie chcę. Reszta czy to psie przylepy, "o smaczek, co rooobimy?" czy psy pt "nie dotykaj mnie", "mam lepsze zajęcie niż ty" mnie pasuje na swój sposób i idzie mi sie dogadać. :)

 

O chodskym myślałam, ale niewiele jest o tej rasie, a zależy mi naprawdę na 100% sprawdzonym psie do dogo, pomijając już nawet nią, to ja przebywam wśród ludzi, różne obozy, wyjazdy, akcje na rzecz dzieciaków - nie wyobrażam sobie rezygnować z tego typu imprez dla psa czy nie branie go na nie, bo są one częścią mego życia. Z moim obecnym kundlem, który jest zdystansowany do świata, takie wypady z dzieciakami (dla niego zazwyczaj obcymi) szybko stały się frajdą (bo może spędzić czas z pańcią, w ogóle go cieszy wszelka aktywność ze mną - i to jest dla mnie ogromną zaletą), a że często mam okazję go zabierać... to zabieram i wszystkie strony są szczęśliwe. I wiem, że z tego typu aktywności nie zrezygnuję, tak jak z wypadu w góry, z wypadu w nieznane... I mój pies mnie wciągnął w tropienie, a z racji sentymentu do ras północnych kocham też psie zaprzęgi. I chciałabym coś tego typu spróbować z kolejnym psem, jeśli i on miałby te samo zdanie na ten temat, co ja ;) Z innych ras celowałam w samoyedy albo w malmany właśnie, tylko że one już odbiegają trochę od moich wymagań. Myślałam też o mundku, fajne psy, mają to coś. Tylko, że w sumie sama nie wiem czy dobrze celuję, prawda jest taka, że większość ras mi się podoba, ale nie na tyle, by je mieć. ;)

 

Posted

Vizsla to moje marzenie, takie ma kiedys. Dopoki mam taka sytuacje zyciowa a nie inna to beda u mnie terierki. Ale przed zakupem drugiego psa, rozmawialam z hodowcami bostonow i wegrow wlasnie. Poki co taki pies kompletnie nie pasuje do mojego zycia i nie dalabym rady go dobrze poprowadzic. Ale kiedys napewno sie pojawi.

Zastanawiam sie tylko, czemu sa tak malo popularne? Seterow znam troche, mundkow i weimarow tez, a wegra widuje baaaaardzo rzadko. Chociaz sa dosc popularne w Niemczech.

Posted

emmm... Nie wiem dlaczego ale pierwsze co to skojarzył mi się seter irlandzki, może nie pod względem nie uciekania, a raczej za swoje oddanie właścicielowi czy też przyjacielski i towarzyski charakterek. I większość jest na prawdę bezkonfliktowa w kontakcie z innymi psami.

No sierść, mam kontakt z paroma przedstawicielami, no i niestety regularne czyszczenie sierści musi być. 

Do sportów jak najbardziej, zdrowa i długowieczna rasa.

Posted

A ja tak zapytam czysto hipotetycznie, bo następny pies dopiero za kilka lat, może szybciej, może później.

Jeśli chodzi o wygląd psy duże, wielkości min. owczarka niemieckiego. Sierść najlepiej długa, ciemna, ale krótka jasna też żaden problem ;) Z tym że wytrzymały na zimna, większość czasu na dworze,ew. noce w domu.

Stróżująco-obronny lub przynajmniej nieufny do obcych. Pewny siebie, zrównoważony, myślący. Bez zapędów morderczych do innych słodkich stworzonek (wiadomo tu wchodzi również kwestia wychowania). Raczej spokojny, niewymagający bardzo aktywnych spacerów. Co mogę jeszcze dodać... Nie potrzebuję, a wręcz nie chcę psa wpatrzonego w człowieka jak w obrazek, ale też aby nie był sam sobie.

To chyba wszystko. Dodam tylko, że doświadczenie z psami posiadam.

Swoje typy mam ale jestem ciekawa, co Wy byście mi poradzili ;)

Posted

TyŚka...hodowla z której kupowałam psa zajmuje się też (a raczej przede wszystkim) hodowlą SH (to chyba jedna z pierwszych hodowli w Polsce), chodskie nie raz tam biegały w zaprzęgach obok haszczaków z sukcesami :) w stosunku do dzieci chodskie są rewelacyjne- w Czechach doskonale sprawdzają się w roli psich terapeutów (w w/w hodowli np był licencjonowany terapeuta, niestety już za TM)

Również jako ratownicy górscy świetnie się spisują u naszych południowych sąsiadów (zresztą z tego co się orientuję w Pl też już mamy jedną przedstawicielkę rasy w ratownictwie)

Polecam kontakt z jednym z polskich hodowców- bardzo sympatyczne, pomocne osoby

A namawiam na chodskiego, ponieważ idealnie się wpisuje w Twój opis- może dlatego, że są to psy bardzo ''plastyczne'', świetnie się dopasowują do potrzeb. Mogą pracować niemal w każdych warunkach, w chyba każdym charakterze- od niani do skutecznego obrońcy

Posted

Swetra irlandzkiego u siebie nie widzę - nie ten typ psa ;). Wyzły lubię, nie powiem, że nie (ach ta miłość do mixów zaprzęgowych), ale nie widzę ich u siebie.

Co do chodskyego... ciekawe jest to, co piszesz, bo do tej pory pies stróżujący czy obronny (a więc nieufny, zdystansowany) dla mnie nie szedł w parze z miłością do wszystkich ludzi (czyli materiałem na dogoterapeutę). Przyjrzę się tej rasie bliżej na pewno, mam w końcu jeszcze czas ;) Dzięki.

Posted

Ja za to lubię ganiać po polach i jara mnie biegający po polu pies, Salma ma obecnie takie zapędy i uwielbiam na nią patrzeć jak wkręca się w trop, tylko Salma jest odwoływalna od tropu, nie wiem jak jest z wyżłami, ale z tego co czytałam to dobrze wyszkolony i prowadzony wyżeł tez jest odwoływalny. Myslałam też o psie typowo do roweru, z Brutim wiadomo nie pojeżdze bo on już prawie 10 lat, z Salmą tak ale tylko krótkie wyprawy raczej.

Posted

Rinuś jeżeli od samego początku przywołanie będzie dla Ciebie najważniejszą komendą to nie będziesz miała problemu z odwoływaniem wyżła. Najtrudniejsze są momenty kiedy pies dorasta i zaczyna mieć swoje zdanie, wtedy trzeba jakiś czas wychodzić na lince. Ale jak to się przeżyje to nie ma problemu. Drugą ważną komendą jest warowanie na gwizdek. Nie łudź się,że pies Ci się odwoła od wystawiania np. ptaka. Chociaż jest to możliwe oczywiście. Ale dużo łatwiej go wtedy przywarować ;)

Posted

Ja za to lubię ganiać po polach i jara mnie biegający po polu pies, Salma ma obecnie takie zapędy i uwielbiam na nią patrzeć jak wkręca się w trop, tylko Salma jest odwoływalna od tropu, nie wiem jak jest z wyżłami, ale z tego co czytałam to dobrze wyszkolony i prowadzony wyżeł tez jest odwoływalny. Myslałam też o psie typowo do roweru, z Brutim wiadomo nie pojeżdze bo on już prawie 10 lat, z Salmą tak ale tylko krótkie wyprawy raczej.

 

 

wiesz co powinnas zrobic?

 

umowic sie na spacer z kims, kto ma wyzly.

obojetnie jakie wyzly.

byle bylyby juz dorosle i ogarniete.

 

wtedy bedziesz mogla sie przekonac, czy to ci naprawde odpowiada.

problem gr 7 polega na tym, ze te psy sa czesto bardzo zle rozumiane przez swoich wlascicieli.

to widac nawet na niektorych blogach, gdzie laski pisza, ze to sa "psy-indywidualisci".

wtedy mi sie scyzoryk w kieszeni otwiera-jak mozna az tak bardzo nie rozumiec wlasnego psa? masakra.

 

 

nie wiem, ile clavia wychowala wyzlow.

ja juz swoje na koncie mam i stad wiem, ze zapinanie psa na linke w czasie, kiedy on dorasta, zaczyna oddalac sie od twojego tylka i po prostu uczy sie byc wyzlem, to strzal w kolano.

wlasnie w tym problem: wychowujac wyzla trzeba pozbyc sie pewnych schematow myslowych, ktore ma sie wychowujac inne rasy i ktore mozna powielac.

 

przede wszystkim: twoj pies poza tym, ze ma byc odwolywalny, musi tez nauczyc sie odnajdywac w terenie. zawsze musi umiec ciebie znalezc czy uslyszy twoj gwizd czy nie. a jesli zapniesz go na linke, to nie dosc, ze rosnie ci frustrat, to jeszcze w kluczowej fazie rozwoju uposledzasz mu te umiejetnosc.

bo wiesz: wyzel, jesli pogoni sarne (a pogoni nie raz) i nie uda ci sie go odwolac to po pierwsze moze ja dogonic (zajaca tez), a po drugie kondycja, anatomia itd. pozwala mu na zapierdzielanie, ktore np. dla labradora jest nieosiagalne. tak samo jak zdarzy ci sie osobnik z twarda czy co gorsze z martwa stojka i ci stanie gdziesz w krzakach. on wtedy nie slyszy, ze wolasz, bo jest w transie. MUSI umiec do ciebie wrocic.

ja nawet moich psow za bardzo nie pilnuje. jak jest Greta, to o innych sie nie martwie jak ich dluzej nie widze. bo wiem, ze przyjda.

 

 

problem z wyzlem jest taki, ze to nie chodzi o to, ze ktos sadzi, ze lamer z ciebie, a to zajebiscie trudny pies. przeciwnie: wyzel nie jest zajebiscie trudny, jesli ty kochasz to, co on kocha i zdajesz sobie sprawe z tego, co bierzesz do chaty.

Posted

Jak zawsze masz rację, nie chodzi mi o to, żeby ciągać psa na lince przez miesiąc, tylko przez 2-4 dni. Robię to gdy widzę, że Z zaczyna ignorować moje przywołania, mimo, że jest blisko. Ten system jeszcze mnie nie zawiódł i został polecony przez hodowczynie, która jednak trochę mm-ków ma i z nimi poluje.

Zgadzam się, że pies musi odnajdywać się w terenie, dlatego Zayra na chwilę obecną nie ma problemów, żeby łazić po największych krzaczorach i zagajnikach, gdy żaden pies nie ma odwagi pójść za nią :P Nie martwię się o nią, gdy znika mi z oczu, bo jak mówisz, zawsze wraca, gdy zorientuje się, że nie ma nas w pobliżu. Czasami znika gdzieś w krzakach a wyłazi 100m dalej, z całkiem innej strony. Raz pogoniła z sarną i to prawda, nigdy nie widziałam tak szybko biegnącego psa. Na szczęście udało się ją odwołać.

Również nie zgadzam się, że wyżeł to indywidualista. Jak większość psów myśliwskich był stworzony do tego, żeby współpracować z człowiekiem, a nie zwiewać przy najbliższej okazji ;)

Posted

wiesz co powinnas zrobic?

 

umowic sie na spacer z kims, kto ma wyzly.

obojetnie jakie wyzly.

byle bylyby juz dorosle i ogarniete.

 

wtedy bedziesz mogla sie przekonac, czy to ci naprawde odpowiada.

problem gr 7 polega na tym, ze te psy sa czesto bardzo zle rozumiane przez swoich wlascicieli.

to widac nawet na niektorych blogach, gdzie laski pisza, ze to sa "psy-indywidualisci".

wtedy mi sie scyzoryk w kieszeni otwiera-jak mozna az tak bardzo nie rozumiec wlasnego psa? masakra.

 

 

 

hm...mam ewentualnie ją... https://www.facebook.com/hanna.ciemiecka/photos_all

Byc może uda się nam zgrać kiedyś na jakiś spacer.

Nie przeszkadza mi fakt, że pies znika mi z oczu i wraca po jakimś czasie, o ile umie wrócić właśnie. Wiem, że labrador a wyżeł to dwie różne bajki, ale myślę, że bym podołała.

a tak w ogóle to moim marzeniem jest posiadanie takiego psa i konia aby wspólnie przemierzać te kilometry, no ale to może naprawdę kiedyś. 

Posted

Mi w ogóle nie chodzi o to, że byś nie podolala tylko właśnie o to, że czasem coś wygląda zajebiście, bo wyzly są serio zajebiste. Tylko właśnie o to chodzi, że one są pojebane. Inaczej niż wszystkie inne rasy świata. Ostatnio zepsuła mi się smycz na spacerze i jeden z moich pieskow musiał iść ulica do chaty bez smyczy i jacyś ludzie do mnie powiedzieli 'ale grzeczny pies, nawet kota minął" a ja pomyślałam "i tak jest jeblem":-) mnie w wyzlach kontynentalnych przeszkadza jedno - kojcowa natura. W sumie w brytolach tez mi to przeszkadza. To miałybyc psy, które Prosto z psiarni miały pójść zapolowac z każdym, kto po nie przyjdzie. Dlatego tez mam gordony, które Duke gordon hodowal w sypialni i które to są psami jednego właściciela. W Polsce są fajne hodowle wyzlow węgierskich, jest z czego wybierać. Nie mniej jednak trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że one są po prostu jeblami. Tak bym jednym słowem określiła naturę tych wspaniałych pieskow.

Posted

Hehe, to prawda, że Zayrze wszystko jedno z kim ćwiczy byleby był wesoły i miał zabawkę albo parówki :P

Rinuś mamy to samo marzenie. Zayre już zabieram ze sobą do stajni a na wiosnę spróbuję wziąć ją w teren z końmi :)

Posted

hm...mam ewentualnie ją... https://www.facebook.com/hanna.ciemiecka/photos_all

Byc może uda się nam zgrać kiedyś na jakiś spacer.

Nie przeszkadza mi fakt, że pies znika mi z oczu i wraca po jakimś czasie, o ile umie wrócić właśnie. Wiem, że labrador a wyżeł to dwie różne bajki, ale myślę, że bym podołała.

a tak w ogóle to moim marzeniem jest posiadanie takiego psa i konia aby wspólnie przemierzać te kilometry, no ale to może naprawdę kiedyś. 

Koło mnie jedna pani ma węgierka, chyba 6 letni, polujący od czasu do czasu. :) Sama chciałam się z tą panią umówić na spacer, ale jakoś ciągle się z nią mijam. 

Posted

Pisze w sprawie kuzynki(z telefonu, wiec od razu przepraszam za błędy):
Moja kuzynka ma 23 lat, mieszka w bloku z chłopakiem (w tym samym wieku) i oboje studiują. Marzy jej się pies:
- który nie jest zbyt duży (nie jest osobą, ktora uważa, że duży pies to nie do mieszkania - chodzi o to, że z dużym psem wylecą z mieszkania, a innego później nie znajdą :)),
- nie potrzebuje dużo pielęgnacji(najbardziej jej zależy na tym, żeby nie zrzucal dużo sierści :D),
- jest aktywny, ale wytrzyma do weekendu bez jakichś dłuższych wypraw,
- patrząc przyszlosciowo - raczej w mieszkaniu będą mieszkać jeszcze kilkanaście lat, więc jak by co, to na starość żeby mogli go znosić, czyli średnia waga max
- jej chłopak lubi np. Bulliki, nawet jednego miał (teraz za TM), ale nie szalejmy z tym, bo tak jak wyżej, kwestia mieszkania ich nieźle ogranicza...
- raczej nie planują wystaw.
No to chyba tyle :D Od siebie dodam, że w przyszłości planują mieć drugiego psa, wiec jeśli to ważne, to od razu mówię :) Co do dzieci - nic nie wiadomo, nie planują na razie.

Posted

jeśli się nie boja psów z adopcji,sprawdzonych to może w typie ttby(sa tez spokojne które nie roznosza chałupy)-zapraszam ich do odwiedzenia strony fundacji ast(także na facebooku)

Posted

gryf80, fundację znają i zastanawiali się nad dwoma psiakami (Cookie i Lukier), najbardziej kierowali się w stronę Cookie, mimo, że wiedzą, jakie ma ona problemy zdrowotne, jednak tak jak już mówiłam - mieszkanie ich ogranicza. Właściciel sam ma psy - ale yorki i to te typowe, co się wszystkiego boją i są trzęsidupami, a psy tak wyglądające to dla niego mordercy :). Na razie nie mają szans na zmianę mieszkania niestety. Mimo to, później też byłoby im ciężko znaleźć mieszkanie, a psa przecież nie ukryją :). 

Tak btw., to zastanawiali się nawet nad DT, ale wątpią, że się uda, szczególnie, że mają małe mieszkanko i wiedzę dużą, ale tylko taką, jak wychować psa, dać mu socjal, jak oduczyć agresji i nie dają się zdominować (itp), ale nie wiadomo, czy z większymi problemami daliby sobie radę. Na razie co mogą to pomagają, może w przyszłości się na to skuszą :). 

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...