Pani Profesor Posted July 24, 2014 Posted July 24, 2014 [QUOTE=GPooLCLD;22319443 Oczywiście jest to pies inteligentny, to jest zdecydowanie cecha, którą wymieniłabym w pierwszej kolejności, gdyby ktoś zapytał mnie o rasę. Mój pies dosłownie łapał wszystkie nowości w 5 minut, nawet w okresie swojej starości. Zawsze sprawiało mu to radość, zawsze był chętny do współpracy. właśnie to mnie w pudlu najbardziej pociąga i może przymknęłabym oko na umiarkowanie atrakcyjną (dla mnie) fizjonomię :cool3: Quote
al'akir Posted July 24, 2014 Posted July 24, 2014 [quote name='Pani Profesor']właśnie to mnie w pudlu najbardziej pociąga i może przymknęłabym oko na umiarkowanie atrakcyjną (dla mnie) fizjonomię :cool3:[/QUOTE] To jest na pewno największa zaleta rasy, jeżeli ktoś szuka psa np. do sportu, lub interesuje się szkolenie, czy jakąkolwiek pracą z psem. Quote
gops Posted July 24, 2014 Posted July 24, 2014 Pudel gubił sierść ? Chyba musiał być nie czesany wcale :) Miałam pudla 15 lat i serio nigdy z niego nie spadł nawet włos . Zero , nul , poporstu nic . Fakt w szczotce przy codziennym czesaniu jakaś tam wata była ale nigdy mi nic nie fruwało . Miałam miniature i pudel na pewno się u mnie pojawi ale tym razem duży (dla mnie mini są za delikatne) . Quote
tojm Posted July 24, 2014 Posted July 24, 2014 (edited) o[quote name='gops']Pudel gubił sierść ? Chyba musiał być nie czesany wcale :) Miałam pudla 15 lat i serio nigdy z niego nie spadł nawet włos . Zero , nul , poporstu nic . Fakt w szczotce przy codziennym czesaniu jakaś tam wata była ale nigdy mi nic nie fruwało . [/QUOTE] +1 Podpisuję się wszystkimi kończynami:) Przy sznupie, jak odstęp między jednym trymowaniem/strzyżeniem był dłuższy niż 2,5 miesiąca, to zaczynałam widzieć kłębki podszerstka tu i ówdzie. Przy pudlu nic a nic! Swojego psa zwykle nie ocenia się obiektywnie, ale ponieważ pudel był u mnie daaawno, to chyba mam jakiś niezbędny dystans....? Otóż generalnie wspominam tego osobnika, jako fajnego miśka, nieszczekliwego, nie wymagającego wielkiej ilości zajęcia, potrafiącego pozostawać w domu przez pół dnia bez wycia, gryzienia dywanów i bycia nieszczęśliwym. Pełnia szczęścia i okazywanie max miłości po powrocie ludzi do domu - szał:) Tyle zalet. Jednak muszę przyznać, że był typem dominanta, skakał na ludzi, gwałcił poduszki, nogi gości :angryy:, na spacerach wisiał na smyczy - do końca swoich dni nie nauczył się chodzić przy nodze nie ciągnąc. Z tymi zachowaniami walczyliśmy jak umieliśmy - pewnie za późno, pewnie niefachowo. Nikt wtedy nie dopuszczał do głowy pudla na szkoleniu PT:crazyeye: - nie wiem czy takie szkolenia w tamtych czasach były. Puszczenie go wolno - mocno problematyczne. Raz mi zwiał za psem/suką - wydawało się, że go nie odnajdę - wrócił w miejsce gdzie mi uciekł i tam trzęsąc się ze strachu czekał.... a do domu było jakieś ...200m w linii prostej, teren znał, bo codziennie tą trasą chodził. Nie wiem czy to zachowanie świadczące o inteligencji czy niekoniecznie? Może ktoś bardziej skierowany na szkolenie, behawioryzm psi się wypowie. Był też agresorem - im większy pies tym bardziej zaciekle się rzucał, kilka razy wpadł do sąsiada, gdzie mieszkał mix ONa - mix nie wiedział gdzie się chować. Nie pomagało nic. Chodził na smyczy. Wolności wiele nie znał. Wiele lat po odejściu tego psiaka przeczytałam, że to jedna z najbardziej inteligentnych psich ras. Nie kwestionuje tego, wręcz przeciwnie. Zastanawiam się jednak czy mój egzemplarz był jaki był, bo zaniedbane było wychowanie/szkolenie itp, czy był wyjątkiem potwierdzającym regułę, czy jeszcze inaczej - to ja byłam inna, inna była moja percepcja świata, inne założenia względem psa i świata (jakie założenie może mieć... 10latka? - wtedy jakoś pudel pojawił się w domu). Wiem, że sznaucera miałam jako zupełnie inny człowiek, dorosły, wiedzący czego chce od siebie i od psa, a także czego oczekuje od wzajemnych relacji - ze mną ale także z moim synem, mężem, resztą rodziny. Zresztą sznaucer kochał całe stado, z każdym z nas miał unikalne relacje i chyba każdy człowiek ze stada spełniał nieco inne potrzeby psa...? Może dlatego wspominam sznupa jako zdecydowanie bardziej podatnego na szkolenie, wychowanie, na otwartość relacji. Był to taki pies do tańca i do różańca. Z tym, że sznaucer odbył szkolenie PT, potem też się z nim nieco pracowało. Prowadzący szkolenie nie dziwią się na widok ONa, doga czy sznaucera, na widok pudla, zwłaszcza małego spodziewałabym się.... lekkiego usmiechu pobłażania na twarzy.... Może tu tkwi sedno sprawy. Do tego to nieszczęsne strzyżenie pod wystawy... i jest jak jest. Właściwe jestem zdecydowana na kolejnego sznupa, ale ponieważ wiele osób mi mówi, że lepiej, aby była zmiana (ja to raczej odrzucam jako argument), to pudel odrobinę krąży w moich myślach... pewnie dlatego, że małe pieprzaki dopiero w drodze...;)? Nieco obok głównego tematu - co sądzicie o czeskich hodowlach - tak generalnie bez wchodzenia w szczegóły czy nawet konkretne rasy? W przypadku pudlowych hodowli kilka razy natknęłam się na info, że psy z hodowli biorą udział w agility, są po szkoleniu PT, obedience - to daje jakiś promyk nadziei, że jest próba powrotu, do korzeni rasy.... no tylko ten wygląd niezbędny do wystaw.... robi z pudli kaleki...:( Zresztą wygląd wystawowy, a potrzeby użytkowe danej rasy nie tylko w przypadku pudla się dość mocno rozmijają... - ot taka moja obserwacja z boku. Edited July 24, 2014 by tojm Quote
Harley Posted July 24, 2014 Posted July 24, 2014 [quote name='GPooLCLD'] Nie gubi włosów - można traktować to jako wielką zaletę lub wadę. Pielęgnacja pudla jest czasochłonna i kosztowna i to powinien wiedzieć każdy, kto decyduje się na tego psa. Wiadomo, można zdecydować się opitolić pudla na krótko, wtedy i tak i siak trzeba będzie go przeczesać od czasu, do czasu (powiedzmy co kilka dni, żeby ktoś nie pomyślał, że raz do roku), jeżeli zostawimy dłuższe uszy to czeszemy je często. Strzyżenie, przy krótki włosie jest częste, czyli koszta - albo chodzimy do fryzjera, albo kupujemy dobrą maszynkę (ceny od 500zł w górę myślę, nie jestem pewna może coś się teraz zmieniło). Musimy kupić dobrą odżywkę (to podstawa przy rozczesywaniu, bardzo ułatwia ten zabieg), plus oczywiście szampon, jeżeli mamy psa wystawowego to więcej tego będzie oczywiście. Porządna szczotka, grzebień, nożyczki - często w liczbie mnogiej. Stolik groomerski też przydałby się, chociaż oczywiście niekoniecznie, ale jest ułatwieniem na pewno. Tutaj czas i koszta rosną proporcjonalnie do wielkości psa.[/QUOTE] I ta wypowiedź oraz wcześniejsze o strzyżeniu pudla na zapałkę skutecznie ucinają wszelkie moje myśli o pudlu na przyszłość. Kiedy byłam dzieckiem moja ciocia miała średnią pudlicę. Mieszkała blisko, więc z psem miałam bliski, prawie codzienny kontakt. Ta suka we wspomnieniach moich i reszty rodziny obrosła niezłą legendą. Pies idealny po prostu! Ja ją wspominam jako niesamowicie oddaną, inteligentą i pozytywną. Prawie jak z serialowej wersji Lassie. Była też "żywym srebrem", ale to akurat pasowało bardzo mojej cioci - aktywnej, wysportowanej kobiecie. Mimo bliskiego kontaktu, to jednak nie był nasz pies - więc o jego pielęgnacji nic nie wiem. Lubię poświęcać swojemu psu czas - jeżdżę dwa razy w tygodniu na szkolenie, chodzę na długie spacery, dużo ćwiczymy różnych rzeczy. Ale szczotkowanie, pielęgnacja, odżywki - to nie dla mnie. Samarę przejadę Furminatorem co dwa-trzy miesiące i jest super, jakieś pojedyncze włosy w dywanie lub w samochodzie. Jeśli chodzi o typ włosa to najbardziej lubię taki jaki ma moja suka - krótki i gładki. Quote
evel Posted July 24, 2014 Posted July 24, 2014 tojm, to co opisujesz - dotyczy każdego niewychowanego/nieumiejętnie wychowywanego psa. Ciągnięcie na smyczy (rozbawiło mnie zresztą "nie nauczył się chodzić przy nodze", no urocze :lol:), szuranie do większych psów, gwałcenie poduszek czy nóg, brak przywołania... Standard rozpuszczonego pieska bez szkolenia i zajęcia. Co to znaczy "był dominantem, skakał na ludzi"? Mam nadzieję, że nie masz na myśli bzdurnej i nieaktualnej od dawien dawna TD... Jeśli chodzi o sznupy to bliżej znam tylko jednego miksa miniatury, ale osobiście bym mu łeb z korzeniami wyrwała za darcie jadaczki na WSZYSTKO. Oprócz tego całkiem fajny, mądry pies. Quote
wilczy zew Posted July 24, 2014 Posted July 24, 2014 [quote name='Baski_Kropka']A ja znam sznaucera miniaturkę, który miał być średniakiem. Szczeka mega dużo, wręcz napierdziela od rana do nocy. Coś zobaczy coś usłysze ktoś się na placu ruszy a ten ma ochotę przez okno wyskoczyć. A o tym, ze w nocy ujada nie wspomnę.... ale tej pies ewidentnie jest nieszcześliwy i bez zajęcia... To chyba z pseudo,więc rodzice mogli być zepsutą psychikę. Druga kwestia to ilość ruchu,sznaucer to pies aktywny. Quote
Ryss Posted July 24, 2014 Posted July 24, 2014 [quote name='evel']tojm, to co opisujesz - dotyczy każdego niewychowanego/nieumiejętnie wychowywanego psa. Ciągnięcie na smyczy (rozbawiło mnie zresztą "nie nauczył się chodzić przy nodze", no urocze :lol:) Nie rozumiesz, więc to Cię śmieszy. Tojm bardzo dobrze posługuje się językiem polskim i tak się właśnie mówi: "nie nauczył się chodzić przy nodze". Tak, bo to w końcowym efekcie pies się uczy, niezależnie od tego, czy jest samoukiem, czy nauki ktoś mu przekazuje. Ty też teraz stukasz w klawiaturę dzięki temu, że w podstawówce nauczyłaś się czytać, choć niepoślednią rolę odegrała w tym Twoja pani nauczycielka. :lol: [quote name='evel'] Co to znaczy "był dominantem, skakał na ludzi"? Mam nadzieję, że nie masz na myśli bzdurnej i nieaktualnej od dawien dawna TD... Ano znaczy tyle, że przejawiał cechy osobnika dominującego, czy to w kontaktach z człowiekiem, czy w kontaktach z pobratymcami. A potrzeba dominacji jest podstawową siłą motoryczną w psim świecie, niezależnie od tego, czy się zgadzamy z Johnem Fisherem, czy nie. Wystarczy tylko poobserwować spotkanie dwóch silnych samców na spacerze. Inna sprawa, czy skakanie na ludzi jest akurat przejawem chęci dominacji u psa. ;) Quote
Naklejka Posted July 24, 2014 Posted July 24, 2014 [quote name='Ryss']Nie rozumiesz, więc to Cię śmieszy. Tojm bardzo dobrze posługuje się językiem polskim i tak się właśnie mówi: "nie nauczył się chodzić przy nodze". Tak, bo to w końcowym efekcie pies się uczy, niezależnie od tego, czy jest samoukiem, czy nauki ktoś mu przekazuje. Ty też teraz stukasz w klawiaturę dzięki temu, że w podstawówce nauczyłaś się czytać, choć niepoślednią rolę odegrała w tym Twoja pani nauczycielka. :lol: To Ty nie rozumiesz. Evel chodziło o to, że pies SAM miał się nauczyć chodzić przy nodze. Przecież to właściciel powinien uczyć psa odpowiednich zachowań, a nie liczyć na cud, że pies sam zacznie się odpowiednio zachowywać. Quote
czi_czi Posted July 24, 2014 Posted July 24, 2014 [quote name='evel']tojm, to co opisujesz - dotyczy każdego niewychowanego/nieumiejętnie wychowywanego psa. Ciągnięcie na smyczy (rozbawiło mnie zresztą "nie nauczył się chodzić przy nodze", no urocze :lol:), szuranie do większych psów, gwałcenie poduszek czy nóg, brak przywołania... Standard rozpuszczonego pieska bez szkolenia i zajęcia. Co to znaczy "był dominantem, skakał na ludzi"? Mam nadzieję, że nie masz na myśli bzdurnej i nieaktualnej od dawien dawna TD... to nie do konca jest tak, że rozpuszczony pies bez zajecia i szkolenia= wredny ciagnacy na smyczy agresor. moja najukochansza suka jest rozpuszczona, nie byla w ogole socjalizowana (bo do 3 roku zycia byla na lancuchu na wsi przy budzie i nie miala w ogole kontaktu ze swiatem zewnetrznym) a potrafi chodzic przy nodze (nie uczylam jej tego), nie rzuca sie na ludzi i psy, uwielbia dzieci i koty. kwestia charakteru i osobowosci. są psy ktore nie potrzebuja zaliczania "dwunastki" (socjalizacja) czy kursów PT żeby byś niesamowitymi kompanami, często nawet lepszymi od tych po dziesiątkach kursów i szkoleń ;) Quote
Ryss Posted July 24, 2014 Posted July 24, 2014 [quote name='Gezowa']O mój "borze".[/QUOTE] Oj, w Kadzidlańskim borze źródełeczko bije... A poza tym masz coś do powiedzenia na temat? Quote
Ryss Posted July 24, 2014 Posted July 24, 2014 [quote name='Naklejka']To Ty nie rozumiesz. Evel chodziło o to, że pies SAM miał się nauczyć chodzić przy nodze. Przecież to właściciel powinien uczyć psa odpowiednich zachowań, a nie liczyć na cud, że pies sam zacznie się odpowiednio zachowywać. A Ty co, pełnomocniczka myśli Evel? A wracając do tematu, już Czi_czi wspomniała, że jej pies, czyli suka, potrafił sam nauczyć się chodzenia przy nodze, więc z powodzeniem i pies Tojma mógł się też sam tego nauczyć, chociaż akurat nie chciał. Jego prawo. Pies czasem jest inteligentniejszy od właściciela, więc przyjmowanie, że to właściciel zawsze i wszędzie uczy swego psa wszelkich zachowań, byłoby krzywdą dla niejednego psa. ;) Quote
Gezowa Posted July 24, 2014 Posted July 24, 2014 [quote name='Ryss']Oj, w Kadzidlańskim borze źródełeczko bije... A poza tym masz coś do powiedzenia na temat? Tylko tyle, że poszłam po popcorn ;) "ale to nie jest na temat, blebleblebele :angryy:" Quote
kesencja Posted July 24, 2014 Posted July 24, 2014 Ryss, co się tak ciśniesz? Rozepnij jeden guzik w spodniach, to Ci trochę ulży, a może i ciśnienie Ci opadnie. Gezowa wyraziła swoje zdanie bardzo prosto i przejrzyście. "Borze" - nowy w internetach, że taki problem? Quote
Gezowa Posted July 24, 2014 Posted July 24, 2014 Ej, bez takich ludzi byłoby nudno, daj spokój! :grins: Quote
Kesja Posted July 24, 2014 Posted July 24, 2014 [quote name='Ryss']A Ty co, pełnomocniczka myśli Evel? A wracając do tematu, już Czi_czi wspomniała, że jej pies, czyli suka, potrafił sam nauczyć się chodzenia przy nodze, więc z powodzeniem i pies Tojma mógł się też sam tego nauczyć, chociaż akurat nie chciał. Jego prawo. A Ty co? pełnomocnik myśli Tojma?:p Jeśli pies nie potrafi chodzić na smyczy, to jest to wina tylko i wyłącznie właściciela, to do niego należy nauka tego psa. Więc jeśli go czegoś nie nauczył to niech potem nie narzeka, proste. :) Quote
evel Posted July 24, 2014 Posted July 24, 2014 [quote name='czi_czi']to nie do konca jest tak, że rozpuszczony pies bez zajecia i szkolenia= wredny ciagnacy na smyczy agresor. moja najukochansza suka jest rozpuszczona, nie byla w ogole socjalizowana (bo do 3 roku zycia byla na lancuchu na wsi przy budzie i nie miala w ogole kontaktu ze swiatem zewnetrznym) a potrafi chodzic przy nodze (nie uczylam jej tego), nie rzuca sie na ludzi i psy, uwielbia dzieci i koty. kwestia charakteru i osobowosci. są psy ktore nie potrzebuja zaliczania "dwunastki" (socjalizacja) czy kursów PT żeby byś niesamowitymi kompanami, często nawet lepszymi od tych po dziesiątkach kursów i szkoleń ;) No dobra, powinnam była użyć "dotyczy większości psów" ;) Choć może ostatnio jestem nieco skrzywiona przez moje małe... jak sobie myślę, że ktoś miałby ją zostawić "samą sobie" to mi się włos jeży na głowie :D Quote
Ryss Posted July 24, 2014 Posted July 24, 2014 [quote name='kesencja']Ryss, co się tak ciśniesz? Rozepnij jeden guzik w spodniach... [/QUOTE] Masz na myśli rozporek? [quote name='kesencja']...to Ci trochę ulży, a może i ciśnienie Ci opadnie. [/QUOTE] Na to wygłąda. Głodnemu chleb na myśli. [quote name='kesencja']Gezowa wyraziła swoje zdanie bardzo prosto i przejrzyście.?[/QUOTE] Jak w Kadzidlańskim borze? [quote name='kesencja']"Borze" - nowy w internetach, że taki problem?[/QUOTE] Możesz spokojnie napisać nawet Bosze. Ale Dogo to nie gimbaza. Quote
kesencja Posted July 24, 2014 Posted July 24, 2014 Głodny sytego nie zrozumie :). Ale Dogo również jest w Internecie. Każdy może wypowiadać się jak chce i nikt nie może mu tego zabronić. EOT. Quote
Ryss Posted July 24, 2014 Posted July 24, 2014 [quote name='Kesja']A Ty co? pełnomocnik myśli Tojma?:p[/QUOTE] Nawet przepisać prawidłowo nie potrafisz. I tym sposobem robisz błąd ortograficzny [quote name='Kesja']Jeśli pies nie potrafi chodzić na smyczy, to jest to wina tylko i wyłącznie właściciela, to do niego należy nauka tego psa. Więc jeśli go czegoś nie nauczył to niech potem nie narzeka, proste. :)[/QUOTE] Owszem, ale, powtarzam, pod warunkiem, że właściciel jest mądrzejszy od psa. Quote
Radskorpion Posted July 25, 2014 Posted July 25, 2014 [quote name='GPooLCLD']Amerykanie lubią pisać różne artykuły, nawet w profesjonalnej prasie, nie poparte żadnymi dowodami. Niemniej jednak bardzo chętnie przeczytałabym go, bo być może się mylę. Trochę pudli poznałam i bałabym się stwierdzić, że ewidentnie widać jakąkolwiek cechę u tych psów, która jest definiowane przez kolor. Jeszcze dochodzi tutaj kwestia, że można je rozmnażać między kolorami i akurat brązowe są bardzo często krzyżowane z czarnymi, te dwa kolory nie powinny się różnić jeżeliby brać genetykę pod uwagę. [/QUOTE] Zgadzam się, kolor sam w sobie nie ma żadnego wpływu na psa. To tak samo absurdalne twierdzenie, jak to, jakoby psy z czarnym podniebieniem miały być agresywniejsze- a co ma piernik do wiatraka, charakter nie jest sprzężony z ilością i rodzajem barwnika w sierści :roll: natomiast jeśli są odmiany kolorystyczne w rasie, które nie mogą być między sobą krzyżowane, to może być tak, że w jednej odmianie zdarzyła się popularna linia, która jest bardziej niezrównoważona od przeciętnych psów tej rasy. A skoro odmiany czarna i brązowa mogą być krzyżowane, to już całkiem ten argument traci rację bytu. Różnice w charakterach mogą też być wynikiem tego, że jakaś odmiana kolorystyczna jest dużo rzadsza, więc jest po prostu mniejszy wybór i trudniej wybrać tego odpowiedniego- np. ON o umaszczeniu wilczastym w porównaniu z ONami czaprakowymi. A nie dlatego, że barwa jest sprzężona z charakterem :eviltong: Quote
evel Posted July 25, 2014 Posted July 25, 2014 To poczytaj o cockerach. Zresztą nawet w tym wątku wypowiadali się wieloletni hodowcy rasy, jeśli chodzi o umaszczenie i temperament tych spanieli. Quote
gryf80 Posted July 25, 2014 Posted July 25, 2014 właśnie,dziwny przypadek wśród rudego koloru u cocer spanieli(raczej psów w typie rasy)-w większości trafiam na te agresywne...czego nie moge powiedzieć o kolorze np.czarnym Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.