Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Twe wypowiedzi szanelko przeczytałam kilkakrotnie, a jak do mnie nie przemawiały, tak nadal nie przemawiają. Sama mam 15 lat, plany na przyszłość mizernie poukładane (w tym kierunek na studia wstępnie wybrany) to jakoś nie czuję potrzeby, żeby tłuc się do poznańskiego liceum. Nawet jeśli bym musiała to kurcze, półtorej godziny jazdy to nie jest dużo. Niektórzy ludzie dojeżdżają tak codziennie do pracy i (o dziwo!) żyją... Pominę już zupełnie kwestie posiadania dwóch psów naraz (Sonia + ewentualny mops) przez licealistów, w mieście, gdzie życie jest dość drogie. :roll: Proponuję zejść na ziemię, a następnego psa sprawić sobie dopiero jak już będziesz miała wszystko w miarę poukładane.

Posted

szanelka napisał(a):
Nie mam zamiaru trenować agility z mopsem na takim poziomie, jak inne, większe psy.

Yep, inne "większe" psy są w innej "większej" klasie. Takie modne jest agility, ale dowiedzieć się o tym czegoś więcej to już nie łaska. Byle tylko zamęczać psa skakaniem na pół metra i jeszcze najlepiej założyć mu fejsbuczkowego fanpejczulka :loveu: Zdjęcia zamęczanych psów, przez osoby, które o sporcie nie mają zielonego pojęcia są takie w modzie :loveu:

Na poważnie - masz problem z obecnym psem. Piszesz, że ma problemy z chodzeniem na smyczy (!). Może najpierw się nią zajmij, wtedy planuj drugiego psa... A wyjdzie to wszystkim na dobre - i Tobie, i suce i szczeniakowi.

Posted

GPooLCLD napisał(a):
Zabrzmiało to trochę tak, jakby mopsy były ułomne w relacjach pies-pies. W prawdzie nigdy nie miałam jakieś większej styczności z mopsami, całkowicie mnie nie interesuje ta rasa, ale nie sądzę żeby nie mogły żyć pod jednym dachem z aktywniejszym psem.

troszeczke polemizujesz sama ze sobą, ja pisałem wyraźnie
Rocki napisał(a):
ja bym nie brał do yorka mopsika tylko innego teriera, ale oczywiście jak ktoś chce to czemu nie, na pewno jest to do ogarnięcia

Zrozum to jest moje prywatne zdanie "ja bym nie brał" dla ciebie bez sensu, ok, to sobie weź jakie chcesz/możesz/itd.

Posted

Rocki napisał(a):
troszeczke polemizujesz sama ze sobą, ja pisałem wyraźnie

Zrozum to jest moje prywatne zdanie "ja bym nie brał" dla ciebie bez sensu, ok, to sobie weź jakie chcesz/możesz/itd.


Ja to rozumiem, tak samo ja nie mogłabym mieć mopsa, bo mi nie odpowiada pod żadnym względem i tyle.


Rocki napisał(a):
to może york, albo jakiś inny terier tylko powinnaś raczej wybrać, albo terierka albo mopsa bo one do siebie nie za bardzo pasują


Odpowiadam na tego posta, bo ja tutaj nie widzę sensu, dlaczego ktoś nie mógłby mieć i yorka i mopsa, jeżeli te dwie rasy mu akurat odpowiadają.

Posted

Gezowa napisał(a):
Yep, inne "większe" psy są w innej "większej" klasie. Takie modne jest agility, ale dowiedzieć się o tym czegoś więcej to już nie łaska. Byle tylko zamęczać psa skakaniem na pół metra i jeszcze najlepiej założyć mu fejsbuczkowego fanpejczulka :loveu: Zdjęcia zamęczanych psów, przez osoby, które o sporcie nie mają zielonego pojęcia są takie w modzie :loveu:

Na poważnie - masz problem z obecnym psem. Piszesz, że ma problemy z chodzeniem na smyczy (!). Może najpierw się nią zajmij, wtedy planuj drugiego psa... A wyjdzie to wszystkim na dobre - i Tobie, i suce i szczeniakowi.



Przedtem pisała,że obecny pies zostaje w domu.

Posted

GPooLCLD napisał(a):
Ja się właśnie wczytuję w wątek o przygarnięciu mopsa. Intrygujące.

ja sobie dałam siana z czytaniem tego.wam też radzę-szkoda czasu.ja tam swój cenię.

Posted

[quote name='szanelka']Pani Profesor, teraz mam 15 i jestem w drugiej klasie gimnazjum. Sprawa jest taka, że do liceum idę do Krakowa, gdzie ode mnie jest godzina/półtorej jazdy, więc codzienne dojazdy byłyby dla mnie męczarnią, a internat odpada. Nie wybiorę innego LO, ponieważ mam już wybrany profil i późniejsze studia, a ja uparta jestem :P Nie będę mieszkać tylko z nim, możliwe, że będzie z nami moja kuzynka, lub jego kolega, żeby podzielić się czynszem. Ja mopsa kupuję dla siebie, bo to moje marzenie, ale mój chłopak często powtarza, że po co mops, że lepiej haszczak, ale ja patrzę na to pod tym względem, że ja chce wziąć tego psa do Krakowa ze sobą, nie zostawię go tu, patrzę przyszłościowo. Za wychowanie psa płacą rodzice oczywiście, ja po prostu chciałam się poczuć trochę samodzielna i ich odciążyć, dlatego chciałam iść gdzieś popracować, a nie dlatego, że mam problemy finansowe.
Sonia jedzie tam ze mną oczywiście, ale czy zostanie na zawsze zależy od tego, jak będzie to wytrzymywać. Od małego jest zawsze z kimś w domu, a jak zostaje sama to na godzinę czy dwie, bo dziadkowie są ciągle. Nigdy nie uczyłam jej zostawać w klatce, na smyczy też chodzi od niechcenia (pracujemy nad tym), w kagańcu boi się chodzić, bo nosi go tylko do weta, czego się boi (też nad tym pracujemy, ale ma traumę z jednym wetem i ciężko mi to zniwelować, choć są już małe postępy). Żałuję, że nie interesowałam się tresurą wcześniej. Dopiero gdy tutaj trafiłam, zaczęłam się tego wszystkiego uczyć i trenuję teraz również na suni, żeby poradzić sobie lepiej potem z innym psem.
Ja wiem, że wszystko może się zmienić przez te dwa lata, ale nie chcę być kolejną nieodpowiedzialną osobą, która teraz nagle chce np haszczaka, a potem się okazuje, że musi mieszkać w mieszkaniu 20m2 i porzuca psa, a sama jedzie sobie wieść nowe życie w mieście. Biorę wszystko pod uwagę :').

Rocki, mnie bardzo denerwuje stereotyp, że mops to kiełbasa z farfloclami i że jest tylko psem kanapowym, zero ruchu. Brednie. Jak każdy pies potrzebują ruchu, ale wiadome, że nie mogą się między innymi przegrzewać. A chrumkają i chrapią przesłodko :D I ta ich mimika, haha :D Pocieszne są bardzo :').

P.S. Tak tylko podkreślę, że łóżka bd mieć osobne, żeby nie było! :"D

Ah ta magiczna moc dogomanii:loveu:, pod wpływem której ludzie zmieniają się jak za dotknięciem magicznej różdżki:evil_lol:.
Śledziłam calutki wątek o mopsie i, o ile dobrze pamiętam, Soni nie uwzględniałaś w swoich planach wyjazdu, więc proszę Cię - przestań kłamać i robić Dogomaniaków w jajo.

Posted (edited)

[quote name='szanelka'] Wątek o mopsie sama zamknęłam, bo zaczęli się ludzie kłócić i to nawet nie na mój temat.


Dlaczego kłamiesz?
Wątek zakończyły osoby, które zauwazyły jak kłamiesz i przestały sie tam wypowiadać bo nie ma sensu rozmawiac z mitomanka, ty nie zamykałas żadnego wątku i wymiana zdań z osobą, która watku nie przeczytała a wypowiadała sie dotyczyła twojego zachowania

edit
Gezowa, zgadzam się z Toba, ponizej przykład 15 latki ale nie wiem czy jakiejs zaburzonej i gdzie byli jej rodzice...
http://www.pogotowiedlazwierzat.pl/poznan/524-kujawsko-pomorskie-pies-niczym-ko.html
http://www.pogotowiedlazwierzat.pl/images/stories/11111/naklo/pies_3.jpg
jak sobie pomysle, że szanelka tak bedzie męczyć tego swojego mopsika, któremu wyskoczy gałka oczna a ona zamiast do weta będzie kazała mu skakac przez płotki albo zacznie pisac o samotnych matkach, które radza sobie z dziecmi
...radza sobie w ten sposób, że wkładaja noworodka do "okna zycia" czy jak to sie nazywa....

szkoda czasu na rozmowy

Edited by Asperges
Posted

Przeczytałam. Osobiście nie przepadałam za literaturą science fiction, po wczorajszej lekturze dalej się nie przekonałam do tego gatunku.

Myślałam, że szanelka chce sobie kupić tego mopsa i później psa rasy X. Teraz uważam, że ok. 94% (lub więcej) z jej wypowiedzi na dogo, jest zmyślone.

Posted

[FONT=Tahoma]to może york, albo jakiś inny terier tylko powinnaś raczej wybrać, albo terierka albo mopsa bo one do siebie nie za bardzo pasują
[/FONT][FONT=Tahoma][FONT=Verdana]Słowo klucz "raczej" dodam, że "nie za bardzo" również nie znaczy kategorycznie, absolutnie.[/FONT]

[/FONT]


dlaczego ktoś nie mógłby mieć i yorka i mopsa, jeżeli te dwie rasy mu akurat odpowiadają.


a kto mówi, że nie mógłby? ja tylko zauważyłem że są to rasy diametralnie inne co może powodować problemy, jakoś inni załapali.

Posted (edited)

Witajcie!

Moje rozważania w temacie tego wątku potrzebują uporządkowania...

Tydzień temu pożegnałam swojego 15-letniego wiernego i kochanego przyjaciela:placz:
Sznaucer średni był z nami na dobre i na złe, jeździł wszędzie i nad morze i na narty. Bardzo niewiele jest miejsc, gdzie byliśmy bez niego.

Bez psa dom stał się bardzo pusty:placz: Tak chyba nie może być?!:shake:
łzy rozpaczy i bólu mieszają się z myślami, że może trzeba ten dom znowu zapełnić, dać sobie szansę, aby znów pokochać jakiegoś ogoniastego...

i tu pojawia się "problem".... ponoć nie powinno się brać psa tej samej rasy, co poprzednik, bo to niedobre dla malucha, ponoć trzeba tez dłużej odczekać, żeby malucha emocjonalnie nie krzywdzić, porównując z poprzednikiem....
Kręcę się w kółko...!

Chwilę rozważałam Jack Russel Terierra, ale chyba jednak to nie ma być terrier...;)

W którą stronę bym nie spojrzała, tam okazuje się, że... optymalny wydaje mi się sznaucer, średni sznaucer!
Jestem nienormalna?

Chętnie przeczytam wszelkie Wasze rozmyślania i porady w tym temacie - czy w ogóle? Czy już? Czy ta sama rasa?
Pewnie niejedna osoba wypowiadająca się w wątku ma podobne doświadczenia za sobą... więc może być z autopsji...

Edited by tojm
rozwinięcie
Posted

Powiem tak: nie zmieniać.

Od paru lat pomagam w adopcjach sznaucerów jako bdt, miewam też szczenięta czarnego olbrzyma i połowa adoptujących (kupujących też) to ludzie, którzy stracili ukochanego sznaucera, często dopiero co.

Też mają dylemat, czy zmieniać rasę, żeby nie porównywać później, ale to nie jest tak. Nowy szybko staje się oczkiem w głowie, a ten,którego stracili zawsze pozostaje w sercu i jedno drugiemu nie przeszkadza. Zwykle nie czekają długo - tydzień, dwa. Znacznie trudniej przekonać się do zwyczajów innej rasy.
Piszę to mając dobry kontakt z właścicielami tych adoptowanych, czy kupionych, nigdy nie żałują decyzji o powtórzeniu sprawdzonej i ukochanej rasy.

Sama, choć obracam się wśród wielu ras, lubię sporo z nich, wiem, że pozostanę wierna sznaucerom, bo wszystkie sznauceropodobne, które się przewinęły przez nasz dom, głównie średniaki i olbrzymy, miały to "coś", czego nie miały inne psy, jakie tymczasowaliśmy (czasem na dt mamy jakieś inne mieszanki, ze słabą albo żadną domieszką sznaucera).

Posted

A ja uważam,że jak ktoś zakochał się w danej rasie,to nie ma sensu na siłę szukać kolejnego psa innej rasy. Skoro odpowiada Wam sznaucer średni.
Na pewno nie ma sensu porównywanie nowego psa z poprzednim,bo każdy jest inny. Ale taki maluch jest absorbujący i pomaga zapełnić tę pustkę i zawojuje Wasze serducha.
Ja mojej ukochanej rasy nie zdradzę. I gdy nasza pierwsza sunia miała ok.11 lat,to pojawiła się druga sunia..między innymi dlatego,że potwornie bałam się tej pustki po stracie przyjaciółki...i to był dobry pomysł.
To,że wpadłam w rasę po uszy,to już inna sprawa ;)

Posted (edited)

Czyli nie ja jedna?
Tak wynika z Waszych wpisów dziewczyny...
Racjonalnie wiem, że każdy pies (w sensie osobnik) jest nieco inny, choć niewątpliwie powiela jakiś wspólny mianownik dla danej rasy. Nieco obawiam się, że na siłę będę (będziemy) szukać w nowym domowniku starego przyjaciela... po ludzku to chyba nie jest fair, no ale psy nie rozumują po ludzku... też to wiem.
Dodatkowo nasza sytuacja jest taka - nasz syn nie pamięta domu bez psa - "dostał" sznaucera od św. Mikołaja;), jak miał 6 lat, więc dla niego dom to: mama, tata i pies (ten konkretny pies!). Teraz studiuje 120km od domu, każdorazowo przyjeżdżając wracał do domu czyli pakietu;) M+T+P. My jeżdżąc do niego w odwiedziny zawsze zabieraliśmy psa, tam syn brał go na spacer, zostawał w wynajmowanym mieszkaniu itp.
Po eutanazji syn bardzo rozpacza, mimo, że nie było go z nami gdy nadeszła ta chwila...
Tak się zastanawiam jaka to może być teraz relacja? Ta nowa/ewentualna relacja?
Czy nadal dom to będzie M+T+P? Czy jednak ten nowy pies to już dla niego będzie siłą rzeczy "jakiś pies", "pies rodziców".
Tak się zastanawiam czy rozważając nowego psa w domu (tym bardziej sznupka!) nie chce podświadomie sobie czegoś rekompensować? Czy na siłę nie chcę cofnąć czasu (mentalnie) i jakoś tak sama przed sobą udawać, że jest jak dawniej, że jesteśmy młodsi, że syn mieszka na stałe z nami - no wiecie o co chodzi...;)?
Wiem, że strasznie to wszystko komplikuję...., no ale tak mam:oops:

Kiedyś za młodu;) - czyli w domu rodziców mieliśmy pudla - też fajne psisko było, też kochane. Jednak jakoś sznaucer mnie przyciąga bardziej. Z drugiej strony jak czasem czytam o średniakach pieprzakach, to się za głowę chwytam i z niedowierzaniem pytam sama siebie - mój to też była TA rasa, ta sama????
Niezłe potrafią być z nich "gagatki";) - i to też mam gdzieś "z tyłu głowy".

Edited by tojm
Posted

To czy będziecie porównywać tak w złym sensie dla nastepnego psa zależy wyłącznie od Was samych.
Ja kocham niufy i puli. Straciłam i to i to. Puli na dodatek przed śmiercią ukochanego taty. Wiec można by rzec, ze kupując kolejnego chciałabym powrócić do tamtych lepszych czasów.
Nie. Kupiłam kolejnego puli bo nasz dom był domem pogrzebowym. Potrzebowaliśmy ze wszech miar potrzebowaliśmy psa, przy którym człowiek się śmieje non stop. I takiego mam bo puliki nadają sie do roli rozweselaczy jak żadna rasa.
Czy porównuję do poprzedniej puliczki?
Tak- porównuję. Ale nie w ten sposób że tamta była z tym czy tamtym lepsza. Te porównania są na trzeźwo. Tamtą wspominam nieustannie. Ale ta nowa jest sobą i jest... ojej jak ją kochamy :)
Jak chcecie sznupa to się nie zastanawiajcie. Albo adoptujcie wybrańca z okreslonymi już cechami ( naprawde można przebierać niestety....) i nie patrzcie na kolor. Albo kupcie u bardzo dobrego hodowcy który Wam z miotu wybierze w przybliżeniu z takimi cechami o jakie Wam chodzi ( tuta niestety sporo pracy przed Wami aby wychować ;) ).
Średniaki są ogólnie spokojniejsze od miników ;)
A co do syna: nie- nie wróci ten czas. Jakiegokolwiek psa weźmiecie będzie Wasz a nie jego. To nie on go będzie wychowywał.
Nic nie trwa wiecznie ;) Pępowine trzeba przeciąć :) Też mam jedynaka ;) Od kilku lat jest samodzielny i najbardziej mi brakuje jego w domu. Jeden koniec świata nastepuje i tworzy sie inny świat ;) I to od Was zależy jaki bedzie. Czy będziecie rozpaczac nad utraconym czy weźmiecie "byka za rogi" i stworzycie sobie równie dobry- nowy świat :)

Posted

Sonia jedzie ze mną, ale nie zostaje na pewno, to zależy, jak ona na to zareaguje i tak dalej. Poza tym jest już starszą psiną, więc nie jestem do końca przekonana, czy dobrze jej zrobi taka zmiana otoczenia, ale na pewno spróbujemy. Nie uważam, żebym kogoś okłamywała :').
Gezowa - czytaj, a potem się wypowiadaj. Nie wzięłam sobie agi dla mopsa tak z nieba, bo to super modne, tylko z wątku, który jest na tym forum, stąd też się tym zainteresowałam. Nie będę psa przemęczać, nawet nie będę mopsa brać na profesjonalny tor. Nie chce mieć kolejnego spasionego mopsa, tylko takiego, który cieszy się życiem i jest aktywny na tyle, ile może. Napisałam przecież, że ćwiczymy i są już postępy, więc?
Asperges, o chorobach mopsa wiem wszystko, o wypadnięciu gałki ocznej wiem również i nigdy bym tego nie zostawiła tak po prostu.
Skoro tak mnie tępicie, bo chce uprawiać agi z mopsem, to czemu nie idziecie na tamten wątek się wyżyć na osobach, które już agility uprawiają? :'). Wiem, że jesteście na mnie cięte, ale wchodzenie w moje życie prywatne i zaczynanie dyskusji o mnie wszędzie, gdzie się udzielę, jest żałosne. Skoro macie pewną misję, to załóżcie nowy temat i tam nawracajcie sobie świat lub po prostu mnie olejcie i zajmijcie się sobą, tak jak Koszmaria napisała, wasz czas jest dla was cenny, więc nie marnujcie go na mnie. I zaraz ktoś napisze "ale Ty sama opowiadasz nam o swoim życiu prywatnym" - racja, powiedziałam wam co nieco, ale nie wszystko i nie mam zamiaru się zwierzać i wszystkiego tłumaczyć :').
Jeszcze raz powtórzę, że o swojego psa dbam bardziej, niż niejedna osoba, bo Sonia ma wszystko, czego potrzebuje, guzem również się zajęłam - późno, bo późno, czego żałuję, ale dociągnęłam tą sprawę do końca. Kocham Sonię i nie mogę sobie zarzucić żadnego zaniedbania.
Zresztą... porównanie mnie i mopsa do nieletniej matki? Błagam, to już śmieszne :').
Chcę kupić mopsa i będę go mieć (nie, nie z pseudo), tak samo jak mam zamiar kiedyś kiedyś mieć jeszcze jednego psa, ale to już na prawdę daleka przyszłość, o której jeszcze do końca nie myślę. I tak, myślę, że dam sobie z nimi radę.
Co do liceum w Krakowie - u mnie liceum jest na takim poziomie, że szkoda gadać, poza tym nie chcę tam iść z powodów osobistych, o których nie będę wywodzić się na forum. Taką podjęłam decyzję, która myślę, że pomoże mi w przyszłości, bo będę mieć większe możliwości. Ambicje (zbyt wielkie, można dopisać). Poza tym lubię wybiegać w przyszłość i mieć wszystko poukładane, nawet kilka lat do przodu :').
Tak samo jak inni mam możliwość wypowiadać się na forum, bo to miejsce publiczne i nikt mi tego nie zabroni. Nie mam zamiaru zrezygnować z pisania na forum, bo są osoby, które są na mnie cięte i podważają każde moje słowo. To już nie mój problem.
Jeśli jeszcze coś kogoś ciekawi, to piszcie gdzie chcecie, ale już nie tutaj, bo nie chce być powodem offtopu.
Adios.
EOT.

P.S. Teraz sobie przypomniałam - to ja zamknęłam wątek. Cytat:

szanelka napisał(a):
Widzę, że tutaj robi się coraz goręcej, także uznaję temat za zamknięty (cały, i o mopsie, i o Sonii).
Sonia po operacji, nie było większych komplikacji, więc jestem prze szczęśliwa :').
Co do mopsa- zdania nie zmienię, i czy wam się to podoba, czy nie, będę go mieć (i nie "ups, ale z pseudo, bo tylko takie były"; może kiedyś spotkamy się na wystawach). Z Sonią ćwiczę, jak i powiększenie więzi, jak i różnych sztuczek, bo jest bystra (nie mówię, że teraz, tylko ogólnie, już trochę umie).
Co do operacji- zgoda rodziców była (nie, nie na kartce jak w szkole :P), rozmawiali z wetką również, ale już po mojej wizycie. Gdy się dowiedzieli, że będzie potrzeba operacja, to na prawdę się przejęli. Cena za pierwszą wizytę i operację będzie podana na następnej kontrolnej wizycie.
Co do sytuacji rodzinnej i finansowej- mówicie, że powiedziałam wam wiele, a tak na prawdę powiedziałam zbyt mało, żebyście mieli obraz całej sytuacji :P
Nie narzucam nikomu, by mi wierzył, ale nie pozwolę sobie też na obrażanie mnie czy też mojej rodziny. Zrobiłam co mogłam i nie mogę sobie zarzucić zaniedbania. A jeśli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości, to cóż, już nie mój problem.
Pozdrawiam! :')


Później jeszcze wytłumaczyłam się dwa razy i przestałam odpisywać - i tak, uważam to za zakończenie związku. A to, że zawsze musicie mieć ostatnie zdanie i dorzuciłyśmy jeszcze kilka zdań od siebie, to już była wasza luźna rozmowa, ale temat był zakończony.

Tyle w temacie i jeszcze raz - EOT.

Posted

Pysia,
mądrze napisane.
Dziękuję.
Ten fragment z końcem świata i tworzeniem nowego - mocna rzecz. Serio. Daje do myślenia.
Jedno małe "gwoli ścisłości" - poprzedniego sznupa, to też nie syn wychowywał - co chyba jest oczywiste, jeden szczyl nie da się wychować przez innego szczyla;)
Pisałam wyżej, że syn dostał go od Mikołaja, faktycznie to był prezent od nas dla nas - wszystkich.
Choć wtedy sześciolatek oczywiście wierzył, że to "święty" mu merdacza przyniósł;)

Posted

Potrafię czytać ze zrozumieniem i to całkiem dobrze. Powiem więcej - przebrnęłam przez całą powieść sci-fi jak to ktoś idealnie ujął wcześniej :grins:

Nie wzięłam sobie agi dla mopsa tak z nieba, bo to super modne, tylko z wątku, który jest na tym forum, stąd też się tym zainteresowałam. Nie będę psa przemęczać, nawet nie będę mopsa brać na profesjonalny tor. Nie chce mieć kolejnego spasionego mopsa, tylko takiego, który cieszy się życiem i jest aktywny na tyle, ile może. Napisałam przecież, że ćwiczymy i są już postępy, więc?
(...)
Skoro tak mnie tępicie, bo chce uprawiać agi z mopsem, to czemu nie idziecie na tamten wątek się wyżyć na osobach, które już agility uprawiają? :').

I o tym mówię - totalna ignorancja. Chcesz, żeby pies dzięki agility był chudy? Powodzenia, bo agility męczy psa głównie psychicznie, a nie fizycznie. Fizycznie odpowiednimi ćwiczeniami można psu wyrobić mięśnie, ale piszesz, że nie chcesz na profesjonalny tor, więc podejrzewam, że skończy się na dwóch hopkach z patyków (bo gdzie w bloku zmieścisz całe stacjonaty, nie wspominając o reszcie? :O ). Zmierzam do tego od samego początku - dzieci, zostawcie agility tym, którzy się na tym znają i nie zrobią krzywdy psom, a sami pójdźcie do klubu i zapiszcie się na jakiś kurs, żeby ogarnąć jak to ma wyglądać, żeby było BEZPIECZNIE. Mi serio wisi, czy to będzie mops, czy berneńczyk, o ile jest BEZPIECZNIE. Mam dość patrzenia na "krejziiii t$$$zynastki :* :* xD :)", które puszczają westa czy jojecka przez 60cm przeszkodę i jarają się jakie agility uprawiają.

I w sumie z mojej strony też EOT, chciałam tylko napisać to, o co mi chodziło od pierwszej wiadomości. Łotewa.

Posted

[quote name='szanelka'] Wiem, że jesteście na mnie cięte, ale wchodzenie w moje życie prywatne i zaczynanie dyskusji o mnie wszędzie, gdzie się udzielę, jest żałosne. Skoro macie pewną misję, to załóżcie nowy temat i tam nawracajcie sobie świat lub po prostu mnie olejcie i zajmijcie się sobą, tak jak Koszmaria napisała, wasz czas jest dla was cenny, więc nie marnujcie go na mnie. I zaraz ktoś napisze "ale Ty sama opowiadasz nam o swoim życiu prywatnym" - racja, powiedziałam wam co nieco, ale nie wszystko i nie mam zamiaru się zwierzać i wszystkiego tłumaczyć :').



a parę postów wyżej "bd mieć oddzielne łóżko oczywiście" :megagrin:

Posted

[quote name='tojm']Pysia,
mądrze napisane.
Dziękuję.
Ten fragment z końcem świata i tworzeniem nowego - mocna rzecz. Serio. Daje do myślenia.
Jedno małe "gwoli ścisłości" - poprzedniego sznupa, to też nie syn wychowywał - co chyba jest oczywiste, jeden szczyl nie da się wychować przez innego szczyla;)
Pisałam wyżej, że syn dostał go od Mikołaja, faktycznie to był prezent od nas dla nas - wszystkich.
Choć wtedy sześciolatek oczywiście wierzył, że to "święty" mu merdacza przyniósł;)

To ja Ci napiszę jak to wygląda z perspektywy osoby która wyprowadziła się z domu, mieszka 380km od rodziców - widujemy się dwa razy do roku. Kiedy przyjeżdżam do rodziców na święta to tak trochę jakbym się cofała w czasie - mój stary pokój, rodzice, nasze koty. Ale te nowe zwierzęta nie są już nasze, nie widzę ich jako moje, są po prostu rodziców. Nie mam z nimi takiej więzi jak ze starym kocurem, czy zmarłą niedawno kotką. Tak samo jak mój pies nie jest psem rodziców, jest dla nich gościem. Mój dom jest tu, gdzie teraz mieszkam. Mój przyszły mąż, ja, mój pies - to jest teraz "rodzina". Wiem, że rodzicom jest trochę przykro kiedy mówię "wracam do domu" mając na myśli wyjazd od nich. Ale tak jest dobrze. Myślę, że dla waszego syna kolejny pies nie będzie już tak bliski jak poprzedni. Po prostu jego życie staje się oddzielne od waszego. Będziecie WY+PIES, ale on nie będzie myślał o tym jako WY+PIES+ON. Przynajmniej ja tak to widzę na swoim przykładzie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...