Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

instant,maja windę,albo mieszkaja "nisko"?to chyba byłoby najlepsze dla długokregosłupowych psiaków.
a mnie nadal tu jakis mały terier pasuje-jeszcze piszesz że byłby zabierany do pracy....kurcze zyc nie umierac

Posted

Instant napisał(a):
1. To chyba Twoja racja jest najtwojsza, biorąc pod uwagę fakt, że dość wygodnie zignorowałeś mój post, wyjaśniający wszystkie Twoje obawy.


Ale tu nie chodzi o to co konkretnie wybiorą. Tu już bardziej poszło o urażoną dumę A&L jakoby westie miał być lekiem na całe zło tego świata. Jeżeli wybierają świadomie - świetnie. Ja podsunąłem jedynie propozycję maltańczyka jako, statystycznie, dużo mniej problematycznego i spełniającego założenia. Jest niewielki, ma radosne usposobienie, przyjazny, praktycznie nie gubi sierści, mozna go ostrzyc na krótko, jest bardzo sympatyczny, nie wymaga długich spacerów, świetnie radzi sobie w małych mieszkaniach, szybko się uczy.

Instant napisał(a):
2. Co do mieszkania: ja do mniejszego mieszkania postanowiłam sprowadzić sobie pieska +/- 27 kg. Hodowca o tym nie wie (to się dowie :evil_lol: ), że wychuchany smarkacz będzie w kawalerce mieszkał. Pewnie przeżyje. Co do spacerów: czemu wkręciłeś sobie 3x15 minut? Ze szczeniaczkiem trzeba wychodzić częściej niż trzy razy na dzień. Tyle to nawet oni wiedzą.


Przecież większy nie znaczy bardziej kłopotliwy.

Instant napisał(a):
3. Nawet nie chcę wspomnać jak bardzo to nie jest Twój interes, co robią i z czego się utrzymują. Ale do ilości wolnego czasu dostosowują swoje wymagania odnośnie rasy; nie biorą wyżła, rhodesiana czy gończego. Raz będą mogli wyjść z psem na trzy godziny, a kolejnego dnia będzie musiał się zadowolić godziną i przedszkolem.


Ale mnie nie interesuje co robią i z czego się utrzymują. Tu raczej chodzi o oszacowanie ilości wolnego czasu. Jak dla mnie przez pół dnia mogą siedzieć na zajęciach a drugie pół w kamieniołomie (A&L Ty czytaj "fabryce")... Istotne jest to ile czasu będą poza domem.

Instant napisał(a):
A może i więcej? Wszyscy wiemy, że to czasami zależy od konkretnego dnia. A weekendy spędzają w przeważającej większości na wsi, w (olaboga!) domu z ogrodem, z przesympatycznym kudłatym kundelkiem i takimi terenami do spacerów, że przyjemnie się chodzi nawet bez psa.


Byle nie naczytali się głupot o tym, że pies może przez kilka miesięcy wychodzić na piętnastominutówki...

Instant napisał(a):
Potencjalni zainteresowani są całkiem nieźle informowani i nawet trochę nastraszeni, że im szczeniak zaleje wszystkie parkiety w mieszkaniu, zeżre nowe meble i popije wodą z dodatkiem rybek z akwarium. Powoli przekonują się do klatki kennelowej :diabloti:I naprawdę, oni nie przewidują żadnego "godzina czasu to maksimum" tylko "no, mniej więcej godzinę, może więcej może mniej" w zależności od dnia, pogody, nastroju czy chęci psa. Trzeba będzie więcej, to wykombinuje się więcej.


Pewnie i tak za mało :diabloti: Zeżre też koce, posłanie, poduszki, kapcie, a szczególnym upodobaniem obdarzy najdroższą parę butów... :diabloti:

Posted

[quote name='A&L']Niestety niektórym nie mieści się w małych móżdżkach, że są różne rasy z różnymi potrzebami. O ile west aktywność lubi i chętnie będzie spędzał czas aktywnie dłużej niż te godzinę dziennie, to nie widze sensu ciągać np. cziłki na maratony po polach tylko po to, żeby móc się tym pochwalić na dogo. Podejrzewam, że większość osobników tej rasy woli jednak wylegiwać się w łóżeczku, niż biegać przy rowerze.

Też pisałam o tym, że nie wierze, że wszyscy Ci, którzy tutaj się przekrzykują kto więcej km robi dziennie, rzeczywiście to robią. Prawdę z dogo doskonale weryfikuje się w życiu, na spotkaniach czy spacerach z użytkownikami (tudzież zlotach :D). Okazuje się, że ten teoretycznie ułożony pies z dogo w praktyce jest nieogarniętym pajacem i takie tam różne ;)

Dla Ciebie Golson ode mnie EOT, nie chcę mi się brudzić mojej pięknej klawaturki na przepychanki na takim poziomie.

A tego to już w ogóle nie rozumiem? Skoro Kaśka napisała, że wśród spokojnej rasy może się trafić osobnik aktywny, to dlaczego nie może to dotyczyć cziłki? Czy fakt bycia cziłką nie pozwala psu być aktywnym i latać "na maratony po polach"? To, że większość lubi się wylegiwać na kanapie, nie oznacza, że któryś tam przedstawiciel rasy nie będzie lubił długich spacerów.
No i skąd wiesz, że taka osoba robi to po to, żeby móc się pochwalić na dogo:crazyeye:?

Doprawdy... Dziwne rozumowanie.

Posted

[quote name='Czekunia']No i skąd wiesz, że taka osoba robi to po to, żeby móc się pochwalić na dogo:crazyeye:?

Doprawdy... Dziwne rozumowanie.

Może mierzy innych swoją miarką?

Posted

gryf80 napisał(a):
instant,maja windę,albo mieszkaja "nisko"?to chyba byłoby najlepsze dla długokregosłupowych psiaków.
a mnie nadal tu jakis mały terier pasuje-jeszcze piszesz że byłby zabierany do pracy....kurcze zyc nie umierac


Musieliby się pogodzić z noszeniem psa ze schodów, bo nie mają windy - ale też nie mieszkają bardzo wysoko.
Oni się boją trochę tej terrierowej "korby", że sobie rady nie dadzą. Pod kątem trzeciej grupy myślałam albo o bedlingtonie, albo o pszenicznym, ale troszkę się martwię, że to jednak za mało ruchu. No i pszeniczny już za duży.

Golson napisał(a):
Ale tu nie chodzi o to co konkretnie wybiorą. Tu już bardziej poszło o urażoną dumę A&L jakoby westie miał być lekiem na całe zło tego świata. Jeżeli wybierają świadomie - świetnie. Ja podsunąłem jedynie propozycję maltańczyka jako, statystycznie, dużo mniej problematycznego i spełniającego założenia. Jest niewielki, ma radosne usposobienie, przyjazny, praktycznie nie gubi sierści, mozna go ostrzyc na krótko, jest bardzo sympatyczny, nie wymaga długich spacerów, świetnie radzi sobie w małych mieszkaniach, szybko się uczy.


No cóż, oni akurat za westem nie oszaleli. Ani za maltańczykiem, jeśli o to chodzi



Golson napisał(a):
Przecież większy nie znaczy bardziej kłopotliwy.


Nie widzę powodu, dla którego mały west miałby znosić źle małe mieszkanie, tak samo jak dużo większy barbet.


Golson napisał(a):
Ale mnie nie interesuje co robią i z czego się utrzymują. Tu raczej chodzi o oszacowanie ilości wolnego czasu. Jak dla mnie przez pół dnia mogą siedzieć na zajęciach a drugie pół w kamieniołomie (A&L Ty czytaj "fabryce")... Istotne jest to ile czasu będą poza domem.


Tylko widzisz... ja całkiem nieźle znam tych ludzi. I wiem, że mają wystarczająco dużo czasu na psa; może nie hiperaktywnego, ale o jakiejś tam przeciętnej aktywności. A co do tego czasu poza domem... Nie dość, że jest opcja zabierania psa do pracy, to jeszcze mają go z kim zostawić, tak samo jak poprosić tego kogoś (czyt. mnie i TŻ-ta) o to, żeby wyjść i go wyprowadzić.

Golson napisał(a):
Byle nie naczytali się głupot o tym, że pies może przez kilka miesięcy wychodzić na piętnastominutówki...


Może. Czasami musi. Co w przypadku jakiejś poważniejszej kontuzji, która z psiego sportowca i wyczynowca może zrobić właśnie takiego pieska, że na siku i do domu, na kilka tygodni?

Posted

Czekunia napisał(a):
A tego to już w ogóle nie rozumiem? Skoro Kaśka napisała, że wśród spokojnej rasy może się trafić osobnik aktywny, to dlaczego nie może to dotyczyć cziłki? Czy fakt bycia cziłką nie pozwala psu być aktywnym i latać "na maratony po polach"? To, że większość lubi się wylegiwać na kanapie, nie oznacza, że któryś tam przedstawiciel rasy nie będzie lubił długich spacerów.
No i skąd wiesz, że taka osoba robi to po to, żeby móc się pochwalić na dogo:crazyeye:?

Doprawdy... Dziwne rozumowanie.

Mówię ogólnie o rasie, nie o konkretnym osobniku. W zamyśle miałam, że każda rasa ma inne potrzeby i o ile wyżeł może ześwirować bez spacerów, o tyle cziłka będzie czuła się świetnie.

Golson, tak jeszcze prostując, bo nowy tu jesteś i jeszcze nieobyty, a do tego nie potrafisz czytać. Doradziłam westa konkretnie tej osobie, nie doradzam go wszystkim i absolutnie nie uważam, że to rasa dla każdego. Przetwórz to, mam nadzieję, że dotrze w pierwotnej formie.

I owszem niektóre osobniki moga wychodzić przez kilka miesięcy 5 dni w tygodniu na 3 spacery po 15 min. bez zbędnych skutków ubocznych :p

Posted

Instant napisał(a):
No cóż, oni akurat za westem nie oszaleli. Ani za maltańczykiem, jeśli o to chodzi


Właśnie dlatego była to propozycja, a nie sugestia. To oni zadecydują i oni z tym psem będą żyli pod jednym dachem. Miałem i wciąż mam odmienne zdanie co do westa i jego wymagań. Zdanie to zdaje się potwierdzać doświadczenie kilku ich posiadaczy których znam - dziwi mnie zaciekłość z jaką ta opinia jest zwalczana...


Instant napisał(a):
Może. Czasami musi. Co w przypadku jakiejś poważniejszej kontuzji, która z psiego sportowca i wyczynowca może zrobić właśnie takiego pieska, że na siku i do domu, na kilka tygodni?


Ale nikt nie pisze tutaj o ograniczeniach wynikających z kontuzji bo sam pies najczęściej w wyniku bolesnego urazu nie ma ochoty na nadmierną aktywność. Gorzej gdy pies jest w pełni sił, rozpiera gp energia i nie ma gdzie dać jej upustu.

Posted

Golson napisał(a):
Właśnie dlatego była to propozycja, a nie sugestia. To oni zadecydują i oni z tym psem będą żyli pod jednym dachem. Miałem i wciąż mam odmienne zdanie co do westa i jego wymagań. Zdanie to zdaje się potwierdzać doświadczenie kilku ich posiadaczy których znam - dziwi mnie zaciekłość z jaką ta opinia jest zwalczana...


Może się znów narażę, ale mnie się wydaje, że akurat ich warunki byłyby dla westa odpowiednie (gdyby go chcieli, ale nie chcą). To nie są JRT czy PRT, to są pieski nastawione w swojej hodowli od długiego czasu na show, chociaż mają troszeczkę fajnego pazura, którego nie mają maltańczyki.

Posted

[quote name='A&L']Golson, tak jeszcze...

Już wyrównałaś?

[quote name='A&L']bo nowy tu jesteś i jeszcze nieobyty

I tutaj również byś się zdziwiła... ale nie czas na to jeszcze

[quote name='A&L']Doradziłam westa konkretnie tej osobie, nie doradzam go wszystkim i absolutnie nie uważam, że to rasa dla każdego.

No to w końcu jak? Bo przecież jak west nie jest dla kogoś to ten ktoś musi być "beznadziejny". Zdecyduj się.


I wyrównaj w końcu bo wciąż Ci się to nie udało.

Posted

Czekunia napisał(a):
No i skąd wiesz, że taka osoba robi to po to, żeby móc się pochwalić na dogo:crazyeye:?

Bo tak naprawdę wszyscy użytkownicy tego forum wychodzą ze swoimi psami na 15 minutowe spacery, a jeżeli ktoś wychodzi na dłużej to robi to tylko na pokaz, nie wiedziałaś? :diabloti:

Posted

[quote name='Golson']Już wyrównałaś?



I tutaj również byś się zdziwiła... ale nie czas na to jeszcze



No to w końcu jak? Bo przecież jak west nie jest dla kogoś to ten ktoś musi być "beznadziejny". Zdecyduj się.


I wyrównaj w końcu bo wciąż Ci się to nie udało.
Serio to mój ostatni komentarz skierowany do Twej osoby, bo już sił mi brak.
West moim zdaniem nie nadaje się dla każdego. Zresztą nie ma rasy, która byłaby uniwersalna i pasowała do wszystkich, bo - uwaga - każda rasa ma inne potrzeby, które mogą człowiekowi odpowiadać lub nie.
Natomiast jeśli już się posiada osobnika tej rasy* i nie podołało się w jego wychowaniu, to uważam, że ktoś ten musiał mieć bardzo małą wiedzę, jeśli tak się zdarzyło.


*oczywiście zakładam przeciętnego przedstawiciela rasy, nie żadne odchyły od normy, które w każdej rasie się zdarzają

To tak łopatologicznie, żebyś zrozumiał, wierze, że dasz radę :kciuki:

Posted

A&L napisał(a):
Beatrx, jeśli pijesz do mnie, to zazdroszczę Ci, że masz ułożone życie na najbliższe 15 lat, które pewnie pożyje Twój pies i wiesz, że nigdy nie zdarzy się taka sytuacją, że przez jakiś czas nie będziesz w stanie wychodzić z nim co dziennie na długi spacer.
Już nie wspominając o tym, że kiedy pada marznący deszcz to mój pies średnio ma ochotę wyjśc z domu i sama do niego ciągnie jak tylko zrobi, co ma zrobić. Rozumiem, że powinnam ciągnąć ją na siłę, żeby tylko na dogo nie wypaść źle?

dziękuję:loveu: skoro już wzięłam psa to tak sobie to życie układam, żeby i on był szczęśliwy a nie tylko ja mając jego potrzeby w czterech literach. skoro wiedziałaś, ze będziesz studiowała i pracowała, miała do tego masę innych zajęć to po co kiedyś tam brałaś psa? czy biorąc psa o pracy nie myślałaś? o studiach? dla mnie to takie głupie tłumaczenie "bo w życiu się zmieniło". jasne, w dorosłym życiu zmienia się sporo i dorosłe życie wygląda inaczej niż gimnazjum czy liceum, więc twierdzenie "w życiu inaczej mi się ułożyło" jest śmieszne.
a codziennie od rana do wieczora pada u was marznący deszcz i suka nie chce wychodzić? nie. taka pogoda jest raz na jakiś czas i nie jest żadnym wytłumaczeniem, dlaczego pies non stop siedzi zamknięty w mieszkaniu i ma zapewnione tylko tyle, żeby w tym mieszkaniu nie narobił:shake:

Posted

Beatrx napisał(a):
skoro już wzięłam psa to tak sobie to życie układam, żeby i on był szczęśliwy a nie tylko ja mając jego potrzeby w czterech literach.


Wiesz, myślę, że jeśli nie spełniamy potrzeb naszego psa, to on bardzo szybko nam to pokaże swoim zachowaniem. Sfrustrowany pies to nieposłuszny pies, praktycznie zawsze.

Mój pies jest bardzo aktywny. A jednak w wieku jednego roku (czyli młodziak naładowany energią, testosteronem i masą głupich pomysłów) w wyniku kontuzji (nomen omen przez jego nadaktywność spowodowaną) miał spacery tylko na smyczy przez 3 miesiące. Jasne, że dało się odczuć, że brakuje mu ruchu. Jednak jakoś daliśmy radę i wizja 5 dni bez długiego spaceru nie jest dla mnie szczególnie przerażająca.

Posted

Beatrx napisał(a):
dziękuję:loveu: skoro już wzięłam psa to tak sobie to życie układam, żeby i on był szczęśliwy a nie tylko ja mając jego potrzeby w czterech literach. skoro wiedziałaś, ze będziesz studiowała i pracowała, miała do tego masę innych zajęć to po co kiedyś tam brałaś psa? czy biorąc psa o pracy nie myślałaś? o studiach? dla mnie to takie głupie tłumaczenie "bo w życiu się zmieniło". jasne, w dorosłym życiu zmienia się sporo i dorosłe życie wygląda inaczej niż gimnazjum czy liceum, więc twierdzenie "w życiu inaczej mi się ułożyło" jest śmieszne.
a codziennie od rana do wieczora pada u was marznący deszcz i suka nie chce wychodzić? nie. taka pogoda jest raz na jakiś czas i nie jest żadnym wytłumaczeniem, dlaczego pies non stop siedzi zamknięty w mieszkaniu i ma zapewnione tylko tyle, żeby w tym mieszkaniu nie narobił:shake:

Między innymi dlatego, żeby za te kilka miesięcy było lepiej i mnie i psu teraz jest tak,jak jest. Nie wiem czy tak ciężko jest zrozumieć, ze mój pies znosi normalnie to, jak teraz jest i nie jest nieszczęśliwy? Gdyby fiksowała w związku z sytuacją, to na czas tych kilku miesięcy mieszkałaby u mojej babci, ale nie ma takiej potrzeby. Wbrew pozorom zależy mi na tym, żeby mój pies był szczęśliwy, nie wspominając o tym, że średnio mi pasuje wizja zdemolowanego mieszkania.
Śmieszne to by było, gdybym zrezygnowała z pracy czy studiów tylko dlatego, żeby mój pies miał 2 godzinny spacer co dzień.

Ale co ja się będę tłumaczyć, Wy wiecie lepiej, że mój pies ma mało spacerów, bo jestem leniwa, a w ogóle to jest strasznie nieszczęśliwa, a ja mogłam sobie odpuścić pracę, bo pies umrze z nudów.

Dogo :loveu:

Posted

BBeta napisał(a):
Bo tak naprawdę wszyscy użytkownicy tego forum wychodzą ze swoimi psami na 15 minutowe spacery, a jeżeli ktoś wychodzi na dłużej to robi to tylko na pokaz, nie wiedziałaś? :diabloti:


Ja myślałam, że robię to z zamiłowania i dlatego, że mam niezłą frajdę, przebywając w towarzystwie moich psów, ale dobrze, że wyprowadziłaś mnie z błędu:evil_lol:.

Posted

Czekunia napisał(a):
Ja myślałam, że robię to z zamiłowania i dlatego, że mam niezłą frajdę, przebywając w towarzystwie moich psów, ale dobrze, że wyprowadziłaś mnie z błędu:evil_lol:.

Wydawało mi się, że masz wyżły, a nie psy, które aktywność średnio interesuje.
Ja po kilku spotkaniach z psiarzami z dogo patrzę mocno z przymrużeniem oka na to, co się tutaj piszę, bo dogo sobie, a życie sobie. Skoro Wy macie inne doświadczenia, to fajnie, pozazdrościć ;)

Posted

A&L napisał(a):
Wydawało mi się, że masz wyżły, a nie psy, które aktywność średnio interesuje.
Ja po kilku spotkaniach z psiarzami z dogo patrzę mocno z przymrużeniem oka na to, co się tutaj piszę, bo dogo sobie, a życie sobie. Skoro Wy macie inne doświadczenia, to fajnie, pozazdrościć ;)


Mówimy chyba o czymś troszkę innym. Nie myślałam, że należysz do grona osób, które uważają jakąkolwiek aktywność z psem (np. wycieczki z tą nieszczęsną cziłką) za pokazówkę.

Masz rację: dogo sobie, życie sobie. Szczęśliwie mam w swoim gronie kilkoro psiarzy, którzy stanowią wyjątek od reguły, którą niektórzy tu na Dogo wyznają.

Posted

Czekunia napisał(a):
Mówimy chyba o czymś troszkę innym. Nie myślałam, że należysz do grona osób, które uważają jakąkolwiek aktywność z psem (np. wycieczki z tą nieszczęsną cziłką) za pokazówkę.

Masz rację: dogo sobie, życie sobie. Szczęśliwie mam w swoim gronie kilkoro psiarzy, którzy stanowią wyjątek od reguły, którą niektórzy tu na Dogo wyznają.

Chyba się po prostu nie rozumiemy ;) Pisząc tam o cziłce miałam na myśli to, że do psa też się trzeba dostosować. Jeżeli mamy psa, który musi mieć zapewnione dużo ruchu, bo inaczej uprzykrza życie nam i sobie, to niestety, ale trzeba mu to zagwarantować. I odwrotnie - jeżeli nasz pies nie przepada za długimi spacerami (a takie psy tez się zdarzają), to nie ma sensu go na siłę uszczęśliwiać, tylko po to, że na dogo się przyjęło, że 1 h spacer dziennie to minimum.
Mam nadzieję, że teraz napisałam zrozumiale ;)

Posted

Mojemu bedlowi godzina dziennie szaleństwa w parku + 20 min aportowania + jakieś szkolenie (niekoniecznie codziennie) wystarczy. Zaletą jest to, że większość bedli kocha cały świat (choć samce mogą być agresywne do innych samców), a ludzie odbierają je baaaardzo pozytywnie. Yuki jak na terriera jest strasznym luzakiem, w sensie nie przypomina nakręconej do granic możliwości sprężyny. ;) IMO bedlington bardzo by tu pasował, tylko jak im się pudel nie podoba, to bedliś tym bardziej. :)

Posted

Szura, ale bedlingtona można by było jakoś ładnie opitolić na krótko, prawda? ;)
Bo właśnie myślałam sporo o Yukim, że to taka śliczna owieczka jest i wszyscy się muszą do niego uśmiechać, sierść nie wypada, co też jest plusem, tylko właśnie się zastanawiałam, na ile mają tę terierowatą korbę. No i też te spacery, bo czasami faktycznie zdarza im się takie parę dni, że nie wiedzą do czego najpierw trzeba ręce włożyć. Niby my wtedy też możemy zająć się psem, ale... ale no.

Poza tym to raczej mało popularna rasa i niewiele miotów.
A od pudla różni się zasadniczo - jest terierem ;)

Posted

Poza Yukim tak naprawdę znam jego rodziców i jedną sunię, żadne z nich nie ma tej klasycznej korby, a Yuki z całej trójki i tak jest chyba najbardziej nakręcony, co może wynikać i z młodego wieku i trybu życia (bo jednak trenuje, no i to, że mu godzina dziennie spacerów wystarczy nie oznacza, że się do godziny ograniczamy :P). Jak kilka dni nie ma godzinnego spaceru, no to wyraźnie mu się energia zaczyna wylewać uszami i w domu bardziej szaleje, na spacerach ciągnie, no widać, że by coś porobił, ale do wytrzymania. No i jednak można mu spuścić nieco pary intensywną sesją aportu. W okresie sylwestrowym zaliczyłam tygodniową imprezę (:diabloti:), psy wzięłam ze sobą. Nie było chyba ani jednego dłuższego niż 20 minut spaceru, aż byłam w szoku, bo Yuki zniósł to rewelacyjnie (zresztą dlatego spacerów nie było, bo ja średnio w stanie, a on nie nalegał... :P).

Ludzie naprawdę się do niego cieszą, a on do nich, w tej kwestii to dla nich byłby pies idealny.

Jak najbardziej można go na krótko opitolić, wygląda wtedy bardziej jak normalny pies, jedyne co się rzuca w oczy to stosunkowo słabo zaznaczony stop, no i whippeci grzbiet. ;)

Miotów u nas mało, fakt, ale jeśli nie mają nic przeciwko sprowadzaniu, to nie powinno być problemu ze znalezieniem miotu.

Posted

A&L napisał(a):
Między innymi dlatego, żeby za te kilka miesięcy było lepiej i mnie i psu teraz jest tak,jak jest. Nie wiem czy tak ciężko jest zrozumieć, ze mój pies znosi normalnie to, jak teraz jest i nie jest nieszczęśliwy?

czyli jeśli pies nie niszczy, nie szczeka w domu, nie biega po ścianach, nie ciągnie na smyczy, nie rzuca się na inne psy czy jeszcze nie zachowuje się w jakiś inny sposób to znaczy, ze jest szczęśliwy i ma zapewnione wszystkie potrzeby? to po co w takim razie z nią wychodzisz w weekend na rower 10km jak wg Twojej teorii spokojnie by jej spacerek 15 minutowy starczył? czyżby na zasadzie "bo mam ochotę" to pies idzie, a jak nie to jest jedynie wystrojem mieszkania? ot, po prostu zawsze mnie zastanawiało po co ktoś bierze psa i trzyma go non stop na podwórku, zapiętego na łańcuch czy w kojcu albo w mieszkaniu i wyprowadza go jedynie na fizjologię i za nic tego pojąć nie mogę.
pies nie musi wyjść raz dziennie na dwugodzinny spacer. spokojnie można takiemu psu zapewnić porządny spacer i rano i wieczorem, wystarczy jedynie chcieć wstać wcześniej czy wyjść z psem wieczorem zamiast siedzieć w ciepłym domu. nie Ty jedna masz sytuację praca plus szkoła, ja swego czasu musiałam pracować po 14 godzin prawie codziennie z 1-1,5h dojazdami w jedną stronę i jakoś mój pies miał dwa godzinne spacery dziennie, bo skoro podjęłam się tego obowiązku to muszę go wypełnić, a nie iść po jak najmniejszej linii oporu i trzymać go zamkniętego na podwórku.

dog193 napisał(a):
Wiesz, myślę, że jeśli nie spełniamy potrzeb naszego psa, to on bardzo szybko nam to pokaże swoim zachowaniem. Sfrustrowany pies to nieposłuszny pies, praktycznie zawsze.

Mój pies jest bardzo aktywny. A jednak w wieku jednego roku (czyli młodziak naładowany energią, testosteronem i masą głupich pomysłów) w wyniku kontuzji (nomen omen przez jego nadaktywność spowodowaną) miał spacery tylko na smyczy przez 3 miesiące. Jasne, że dało się odczuć, że brakuje mu ruchu. Jednak jakoś daliśmy radę i wizja 5 dni bez długiego spaceru nie jest dla mnie szczególnie przerażająca.

mój pies jak miał zszywaną łapę to przez dwa tygodnie tylko na fizjologię chodził i też dał radę. co nie znaczy, ze był wtedy szczęśliwy i w ten sposób mógłby egzystować, bo np. nie chce mi się wcześniej wstać, bo cały dzień mam najpierw pracę potem szkołę. sąsiedzi mają DONka, też go wyprowadzają na "spacerki" 15 minutowe i pies nie niszczy w domu, nie rzuca się, nie ciągnie na smyczy. czy to znaczy, ze jest szczęśliwy i ma zapewnione wszystkie potrzeby?

Posted

przeraza mnie troche cos na ostatnich stronach tego watku...

"dogo swoje, zycie swoje", "grzeczne piesi z dogo, w realu nie sa idealne", "swiat psiarzy jest maly", "prawda jest calkiem inna", "robienie psem czegos, aby pochwalic sie na dogo"...

bez kitu, ludzie...to rewelacyjnie swiadczy o "spolecznosci" tego forum, ktra tworza uzytkownicy tego forum.
serio spotyacje sie po to, aby ocenic nawajem wlasne kundle?:)

ja juz jestem na to troche za stara chyba...:)))
bo jak spotykam sie z kims, kogo poznalam w necie i kto jakos przypasowal mi na tyle, ze chcemy sie poznac, to nie spotykamy sie po to, aby sie nawzajem oceniac (a jesli tak, to wiecej sie nie spotamy), tylko zeby cieszyc sie swoim towarzystwem.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...