dog193 Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 barbarasz49 napisał(a):Akurat mój weterynarz zna się na psychice psów i mam nadzieję że takich wetów z powołania,którzy interesują się zachowaniem psów i czytają opracowania na ten temat jest w Polsce więcej. Hehe, a to weterynarz zajmuje się tylko psami? Bo z tego co piszesz, to wet "z powołania" powinien mieć w jednym paluszku opanowany behawior psów, kotów, królików, gryzoni, ptaków, gadów... :diabloti: Czemu psy mają mieć specjalne traktowanie :evil_lol: Quote
aussie&husky Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 dog193 napisał(a):Hehe, a to weterynarz zajmuje się tylko psami? Bo z tego co piszesz, to wet "z powołania" powinien mieć w jednym paluszku opanowany behawior psów, kotów, królików, gryzoni, ptaków, gadów... :diabloti: Czemu psy mają mieć specjalne traktowanie :evil_lol: Dokładnie :evil_lol: Nie no, wet nie ma obowiązku znać się na psychice zwierząt. On ma się znać na leczeniu, profilaktyce, etc. Oczywiście powinien działać tak, żeby minimalizować stres zwierząt i nie przysparzać im zbędnej traumy, ale do tego nie trzeba wcale wielkiej znajomości behawioru. To jest naprawdę oczywiste, nie ma o czym gadać. Quote
Kasi i Lena Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 Nie wiem co wy macie z tym domem z ogrodem że niby lepiej? w czym? Chyba tylko z wygody właściciela że puści pieska do ogródka i nie musi na spacer :) Mam porównanie bo mieszkam w bloku a rodzice w domku. Często tam bywam z moimi psami czasem na kilka/kilkanaście dni. Różnicy nie widzę. No może przy pierwszym porannym spacerze, wypuszczam pieski i wracam do łóżka :D Quote
Ketler Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 Dzięki za te odpowiedzi skierowane do mnie :). Powiem tak: na 100% nie chcę żeby pies się męczył. Wolę ja się męczyć bez niego. Po prostu kocham te zwierzęta, a nie mogłem sobie na niego pozwolić w rodzinnym domu. Sytuacja wygląda tak a nie inaczej z moją pracą i przez kilka miesięcy jeszcze tego nie będę mógł zmienić. Oczywiście jeśli tylko znalazłaby się godna zaufania osoba do wyprowadzania pieska której bym mógł zostawić klucze do domu to spacer gdy byłbym w pracy jak najbardziej by wchodził w grę. Rodzice przyjeżdzają do mnie dość często więc gdy będą oni kłopotu nie będzie. Jeśli chodzi o koty to nie przepadam za nimi i nie chciałbym je trzymać w domu. Może podpowiecie jakieś rasy, lub konkretne zwierzaki z domów tymczasowych? Będę bardzo serdecznie wdzięczny... Quote
razed_in_black Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 ja bym raczej preferowała małe rasy ewentualnie mikro, jeżeli już chcesz koniecznie mieć psa, zawsze alternatywą może być kuweta, bo wytrzymać 10-11h bez załatwiania może być ciężko, rasę konkretną ciężko będzie podać, ponieważ każdy pies potrzebuje towarzystwa, a jak Ciebie nie ma pół dnia w domu to jak to sobie wyobrażasz? Quote
Beatrx Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 a ja bym od razu nie przekreślała możliwości trzymania psa, tylko poszukała jakiegoś małego, starszego kundelka (albo i rasowego psa), który nie potrzebuje aż tyle ruchu i pół godziny rano mu wystarczy i do Twojego powrotu będzie spał. i zastanowiłabym się nad wprowadzeniem mu kuwety na czas Twojej nieobecności, jeśli nie znalazłbyś zaufanej osoby. Quote
Ketler Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 Na podobnym forum ktoś polecił king cavalier spaniel. Jak myślicie... wytrzyma ze mną? :) Quote
dog193 Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 Nie sądze, żeby był to dobry pomysł, te psy są bardzo pro-ludzkie i zwyczajnie taka długa samotność będzie dla nich męką. Myślę że faktycznie lepiej by było znaleźć jakiegoś nieabsorbującego starszego psa, który by sobie spokojnie cały dzień przesypiał. Quote
Beatrx Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 ale nie szczeniaczka... sęk w tym, że szczeniak czy młody potrzebuje dużo więcej uwagi i poświęconego mu czasu niż staruszek. weźmiesz takiego psa, wyprowadzisz go rano i na dobrą sprawę on będzie zamknięty potem w domu cały czas, aż do wieczora. a gdzie czas na socjalizację? na zmęczenie umysłowe? staruszek jest o tyle dobrym rozwiązaniem, że socjal ma już za sobą (w większości przypadków) i nie potrzebuje aż tyle aktywności i zajęcia co młody piesek. Quote
barbarasz49 Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 aussie&husky napisał(a):Wet jest specjalistą od leczenia. Szukajmy informacji w dobrych źródłach-o rasach u hodowców, o zdrowiu i chorobach u lek.wet., a o zachowaniu i psychice oraz szkoleniu u behawiorystów i instruktorów szkolenia psów. Chyba oczywiste? Przykre jest to, że tak słabo oceniasz umiejętności weterynarzy,oni wybierają ten zawód z miłości do zwierząt i niektórzy oprócz wiedzy o chorobach i leczeniu poszerzają ją, interesując się psychiką i zachowaniem zwierząt.Ja przynajmniej mam dla mojej suki takiego weta.Niczego nie można uogólniać. Quote
dog193 Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 barbarasz49 napisał(a):Przykre jest to, że tak słabo oceniasz umiejętności weterynarzy,oni wybierają ten zawód z miłości do zwierząt i niektórzy oprócz wiedzy o chorobach i leczeniu poszerzają ją, interesując się psychiką i zachowaniem zwierząt.Ja przynajmniej mam dla mojej suki takiego weta.Niczego nie można uogólniać. Rozumiem, że jak przyjdę do niego po pomoc w sprawie zachowania królika, świni, konia i papugi to również by mi pomógł? Umiejętności weterynarzy nie ocenia się na podstawie tego, czy znają się na psychice zwierząt. Weź się kobiecino ogarnij :) Quote
Beatrx Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 barbarasz49 napisał(a):Przykre jest to, że tak słabo oceniasz umiejętności weterynarzy,oni wybierają ten zawód z miłości do zwierząt i niektórzy oprócz wiedzy o chorobach i leczeniu poszerzają ją, interesując się psychiką i zachowaniem zwierząt.Ja przynajmniej mam dla mojej suki takiego weta.Niczego nie można uogólniać. a moim zdaniem trzeba, bo potem wychodzą kwiatki w stylu "suka musi mieć raz szczeniaki", "psu nie wolno dawać surowego", "psa zaczynamy szkolić jak skończy rok", "trzeba jeść przed psem, wychodzic przez drzwi, a jak się nie słucha to go zbić". niektórzy weterynarze nadal takie dyrdymały opowiadają, mimo swojej wiedzy na temat leczenia psów, wiec lepiej nie wysyłać ludzi do weta po poradę dotyczącą zachowania. tak na wszelki wypadek;) Quote
Martens Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 Ogród jest bardziej potrzebny właścicielowi psa, a konkretniej jego wygodzie niż samemu psu (pomijając rasy stróżujące, ale jak już mówimy o tych konkretnych typu kaukaz, podhalan, CAO, kangal, to im posesja wielkości znaczka pocztowego przy bliźniaku i tak raczej nie wystarczy). Ogród jest wygodny, bo nie trzeba na każde sikanie psa się ubierać, zakładać smyczy, wychodzić z psem z domu i skakać po trawnikach, tylko otwiera się drzwi i spokój ;) a to, że pies załatwia się w ogródku nie znaczy wcale, że coś z nim nie halo, no chyba że ammy ogródek jak wspomniany znaczek pocztowy. W średniej wielkości ogrodzie spokojnie można psu wydzielić toaletę, wysypać żwirem i regularnie ją sprzątać; zresztą psy na posesji zazwyczaj załatwiają potrzeby, szczególnie "dwójkę" w wybranym miejscu do tego przeznaczonym. Ogród jest wygodny o tyle, że żeby spuścić psa ze smyczy, poaportować, pociągać się zabawką, pograć w piłkę, poćwiczyć coś, nie trzeba brać psa na smycz, leźć niekiedy spory kawał od domu żeby znaleźć miejsce do spuszczenia psa ze smyczy i mieć oczu dookoła głowy, czy nie ładuje nam się w pole manewru ktoś inny z psem. Szczególnie upierdliwe jest to przy psach, które nie lubią obcych czy pilnują zabawek, albo przy rasach z listy, którym wg przepisów nigdzie poza posesją nie można zdjąć kagańca i smyczy ;) Wszystko co się robi w ogrodzie jest jednak wykonalne i dla osoby, która go nie posiada, tyle że zabiera więcej czasu i wysiłku - a problem w tym, że ludziom często zwyczajnie się nie chce. Quote
barbarasz49 Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 dog193 napisał(a):Rozumiem, że jak przyjdę do niego po pomoc w sprawie zachowania królika, świni, konia i papugi to również by mi pomógł? Umiejętności weterynarzy nie ocenia się na podstawie tego, czy znają się na psychice zwierząt. Weź się kobiecino ogarnij :) Sorry,ale wydaje mi się że na tym forum rozmawiamy o psach,jak będę chciała porozmawiać o świnkach, papugach itp. wejdę na odpowiednie forum.Kobiecino/chłopino? moje wymagania wobec weterynarza są większe niż Twoje i wydaje mi się że mam do tego prawo! Quote
barbarasz49 Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 Martens napisał(a):Ogród jest bardziej potrzebny właścicielowi psa, a konkretniej jego wygodzie niż samemu psu (pomijając rasy stróżujące, ale jak już mówimy o tych konkretnych typu kaukaz, podhalan, CAO, kangal, to im posesja wielkości znaczka pocztowego przy bliźniaku i tak raczej nie wystarczy). Ogród jest wygodny, bo nie trzeba na każde sikanie psa się ubierać, zakładać smyczy, wychodzić z psem z domu i skakać po trawnikach, tylko otwiera się drzwi i spokój ;) a to, że pies załatwia się w ogródku nie znaczy wcale, że coś z nim nie halo, no chyba że ammy ogródek jak wspomniany znaczek pocztowy. W średniej wielkości ogrodzie spokojnie można psu wydzielić toaletę, wysypać żwirem i regularnie ją sprzątać; zresztą psy na posesji zazwyczaj załatwiają potrzeby, szczególnie "dwójkę" w wybranym miejscu do tego przeznaczonym. Ogród jest wygodny o tyle, że żeby spuścić psa ze smyczy, poaportować, pociągać się zabawką, pograć w piłkę, poćwiczyć coś, nie trzeba brać psa na smycz, leźć niekiedy spory kawał od domu żeby znaleźć miejsce do spuszczenia psa ze smyczy i mieć oczu dookoła głowy, czy nie ładuje nam się w pole manewru ktoś inny z psem. Szczególnie upierdliwe jest to przy psach, które nie lubią obcych czy pilnują zabawek, albo przy rasach z listy, którym wg przepisów nigdzie poza posesją nie można zdjąć kagańca i smyczy ;) Wszystko co się robi w ogrodzie jest jednak wykonalne i dla osoby, która go nie posiada, tyle że zabiera więcej czasu i wysiłku - a problem w tym, że ludziom często zwyczajnie się nie chce. W pełni zgadzam się z Twoim postem! Quote
razed_in_black Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 (edited) Ketler napisał(a):Na podobnym forum ktoś polecił king cavalier spaniel. Jak myślicie... wytrzyma ze mną? :) to psy które nad życie kochają swojego właściciela, ludzi i ich towarzystwo, nienawidzą samotności! poza tym potrzebują ruchu, bo bez ruchu tyją co ma bardzo zły wpływ na ich serduszka. aussie&husky napisał(a):Wet jest specjalistą od leczenia. Szukajmy informacji w dobrych źródłach-o rasach u hodowców, o zdrowiu i chorobach u lek.wet., a o zachowaniu i psychice oraz szkoleniu u behawiorystów i instruktorów szkolenia psów. Chyba oczywiste? a co to ma do tego? moja wetka oprócz tego, że leczy zwierzęta prowadzi Centrum Zdrowia Psychicznego Psa ;) to jest jej pasja, skończyła wiele kursów dotyczących psychiki psów w kraju i za granicą, więc w czym problem? jak wet chce to może znać się na psychice psów, kotów, koni i nie musi tylko leczyć... Edited January 4, 2014 by razed_in_black Quote
Kasi i Lena Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 Martens napisał(a):Ogród jest bardziej potrzebny właścicielowi psa, a konkretniej jego wygodzie niż samemu psu (pomijając rasy stróżujące, ale jak już mówimy o tych konkretnych typu kaukaz, podhalan, CAO, kangal, to im posesja wielkości znaczka pocztowego przy bliźniaku i tak raczej nie wystarczy). Ogród jest wygodny, bo nie trzeba na każde sikanie psa się ubierać, zakładać smyczy, wychodzić z psem z domu i skakać po trawnikach, tylko otwiera się drzwi i spokój ;) a to, że pies załatwia się w ogródku nie znaczy wcale, że coś z nim nie halo, no chyba że ammy ogródek jak wspomniany znaczek pocztowy. W średniej wielkości ogrodzie spokojnie można psu wydzielić toaletę, wysypać żwirem i regularnie ją sprzątać; zresztą psy na posesji zazwyczaj załatwiają potrzeby, szczególnie "dwójkę" w wybranym miejscu do tego przeznaczonym. Ogród jest wygodny o tyle, że żeby spuścić psa ze smyczy, poaportować, pociągać się zabawką, pograć w piłkę, poćwiczyć coś, nie trzeba brać psa na smycz, leźć niekiedy spory kawał od domu żeby znaleźć miejsce do spuszczenia psa ze smyczy i mieć oczu dookoła głowy, czy nie ładuje nam się w pole manewru ktoś inny z psem. Szczególnie upierdliwe jest to przy psach, które nie lubią obcych czy pilnują zabawek, albo przy rasach z listy, którym wg przepisów nigdzie poza posesją nie można zdjąć kagańca i smyczy ;) Wszystko co się robi w ogrodzie jest jednak wykonalne i dla osoby, która go nie posiada, tyle że zabiera więcej czasu i wysiłku - a problem w tym, że ludziom często zwyczajnie się nie chce. No tak o tym nie pomyślałam, że nie każdy jak ja ma 10 minut spacerkiem i zaczynają się błonia. Kilometry mniej lub bardziej dzikich tras spacerowych. Faktycznie mieszkając w centrum miasta własny ogródek j jest plusem :) Quote
dog193 Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 barbarasz49 napisał(a):Sorry,ale wydaje mi się że na tym forum rozmawiamy o psach,jak będę chciała porozmawiać o świnkach, papugach itp. wejdę na odpowiednie forum.Kobiecino/chłopino? moje wymagania wobec weterynarza są większe niż Twoje i wydaje mi się że mam do tego prawo! Czyli według ciebie weterynarz powinien się znać na psychice psów, ale innych zwierząt już nie, bo jesteśmy na dogomanii :evil_lol: Jesteś tak śmieszna, że nawet nie wiem, co mam ci odpisać :evil_lol: Twoje wymagania są absurdalne :) Quote
Brezyl Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 Martens napisał(a): A Brezyl, z ciekawości, czemu akurat przy samotności żywienie naturalne? Bo ja mam odwrotne obserwacje; na barfie psy sikają mi więcej, niż na suchym. Na gotowanym to już w ogóle katastrofa. Pies adoptowany lub ze schroniska będzie raczej na 100% sterylizowany. Pies ma ta szczególną właściwość, że potrafi zagęszczać mocz, stąd możliwość dość długiego powstrzymywania się od jego oddawania. Karma sucha zmienia pH moczu i istnieje silna korelacja między chorobami pęcherza, głównie związana z tworzeniem się kamieni. Jeśli Cię to bardziej interesuje to mogę spróbować się dokopać do notatek z fizjologii psa, wtedy opiszę to dokładniej. Ponieważ za zagęszczenie odpowiada jeden z hormonów, częściej ten problem wystepuje u zwierząt sterylizowanych, które mają zaburzoną gospodarkę hormonalną. Jeżeli pies karmiony suchą karmą, nie musi się szczególnie wstrzymywać z oddawaniem moczu, problem ten występuje w śladowych ilościach. Quote
barbarasz49 Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 dog193 napisał(a):Czyli według ciebie weterynarz powinien się znać na psychice psów, ale innych zwierząt już nie, bo jesteśmy na dogomanii :evil_lol: Jesteś tak śmieszna, że nawet nie wiem, co mam ci odpisać :evil_lol: Twoje wymagania są absurdalne :) Najlepiej nie odpisuj i przestań dzielić włos na czworo:lol:! Quote
dog193 Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 Najlepiej, jakbyś przestała pisać głupoty :) Quote
Martens Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 razed_in_black, ale w takim razie Twoja wetka ma taką wiedzę nie dlatego, że jest wetem (bo studia weterynaryjne nie obejmują takich rzeczy, albo obejmują w ilości śladowej), ale dlatego, że jest pasjonatem tej dziedziny i robi też coś w tym kierunku. Tyle, że większość wetów niestety nie robi i wcale nie musi, bo zawód lekarza weterynarii nie jest od tego. Wet ma znać anatomię, fizjologię, schorzenia i leczenie. Ludzcy lekarze mają specjalizacje; nikt nie chodzi do internisty na psychoterapię, a przecież ludzcy lekarze mają i tak łatwiej, bo zajmują się jednym gatunkiem ;) Brezyl, bardzo chętnie się dowiem czegoś więcej ;) Quote
razed_in_black Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 no ja szczerze mówiąc nawet bym nie brała pod uwagę wetów "znających" się na psychice psów, jeżeli nie ukończyli chociaż jednego kursu w tym kierunku ;) pieprzyć farmazony, w które ktoś uwierzy każdy może :) Quote
Brezyl Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 (edited) barbarasz49 napisał(a):Przykre jest to, że tak słabo oceniasz umiejętności weterynarzy,oni wybierają ten zawód z miłości do zwierząt i niektórzy oprócz wiedzy o chorobach i leczeniu poszerzają ją, interesując się psychiką i zachowaniem zwierząt.Ja przynajmniej mam dla mojej suki takiego weta.Niczego nie można uogólniać. Tych wybierajacych zawód z miłości jest może 15-20% i duża część niekończy studiów. Nadwrażliwość na los zwierząt jest na tych studiach raczej przeszkodą, np: praktyki w rzeżniach, krojenie żab, które wcześniej trzeba usmiercić. 8 godzin w gabinecie plus wezwania domowe, czasem zarwane nocki, wezwania w niedziele, a trzeba być na bieżąco z nowymi lekami, literaturą fachową, sprawami administracyjnymi - większość weterynarzy ma własna dzialalność. To wszystko wymaga czasu. Pewnie, dla laika weterynarz jest guru, ale dla osoby zorientowanej w temacie ich wiedza jest często niewielka. Nie zapomnę, jak Państwo przekonywali mnie, że nie mam belga, bo wet powiedział im, iż ich pies jest prawie gronkiem. Tyle tylko, ze pies do złudzenia przypominał chodskiego zarówno budową jak i podpalanym kolorem sierści. Zresztą, ja chcę aby wet dobrze mi psa zdiagnozował lub odesłał do specjalisty, gdy sam nie jest w stanie, z czym wcale nie jest łatwo i był dodatkowo specjalistą w jakiejś węższej dziedzinie, ale tak na bieżąco z literaturą światową i wyposażeniem gabinetu. Tak naprawdę ja, mieszkając w 400 tys miescie mogę liczyć tylko na 3 wetów do których mam zaufanie. Co do studiów, już od dziesiątek lat się mówi o podzieleniu wety na dwie specjalizacje, tych którzy chca leczyć i tych, którzy planują karierę w administracji weterynaryjnej, laboratoriach i rzeźniach. Program jest strasznie przeładowany, a o psychice zwierząt wiadomości programowe są dosłownie szczątkowe. Edited January 4, 2014 by Brezyl Quote
Martens Posted January 4, 2014 Posted January 4, 2014 Brezyl napisał(a):Tych wybierajacych zawód z miłości jest może 15-20% i duża część niekończy studiów. Miałam sporo do czynienia ze studentami weterynarii (budynek wety był obok mojego wydziału, i część zajęć weci mieli w moim, a my część w wecie) - niestety muszę się zgodzić... Masa osób wybiera ten kierunek, bo jest z tego dobra kasa, bo nie dostali się na medycynę, bo mają ojca weta i przejmą gabinet... Wiedzę często mają przy tym żałośnie małą, na psach nie znają się kompletnie, bywa że mają pseudohodowle :roll: a ta garstka osób, która siedzi tam naprawdę z miłości do zwierząt, często nie daje sobie rady na tak trudnych studiach, bo nie oszukujmy się, żeby skończyć wetę, potrzeba większych zdolności i predyspozycji niż do większości kierunków. Tak więc niestety z własnych doświadczeń wiem, że teorię jakoby na wetę szli sami pasjonaci z rzetelną wiedzą i zainteresowaniem zwierzętami, można niestety między bajki włożyć. Może dlatego jest tyle żali o niedouczonych czy nieprzyjemnych dla zwierząt wetów. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.